Dodaj do ulubionych

Toruń na weekend?

10.12.14, 20:49
Co możecie polecić dla naszej rodziny z 9-latką?
Obserwuj wątek
    • slonko1335 Re: Toruń na weekend? 11.12.14, 13:15
      Starówka, Wieża, Twierdza Toruń, Muzeum Piernika, Planetarium, Młyn Wiedzy, można się przejść do mini zoo choć nie wiem co tam jest zimą bo zawsze jeździmy jak jest cieplej.
    • lamond77 Re: Toruń na weekend? 13.12.14, 17:38
      Byliśmy we wrześniu. M
      na weekend idealnie żeby pochodzić po starym mieście, odwiedzić planetarium. Nam się podobało
      • grzalka Re: Toruń na weekend? 17.12.14, 12:49
        Bardzo fajny jest Dom Legend Toruńskich, coś jak teatr, z tym, że z włączeniem publiczności, blisko Muzeum Piernika. Byliśmy w listopadzie, dzieci 10 i 13, wszystkim się podobało. Do tego planetarium, można Młyn Wiedzy, starówka, widok zza Wisły na starówkę nocą.
        • sandra1301 Re: Toruń na weekend? 19.12.14, 20:59
          Super!
          • wiolka75 Re: Toruń na weekend? 30.12.14, 19:06
            Wpisz swoją odpowiedź
            A jakiś namiar na nocleg też możecie podać smile
            • sandra1301 Re: Toruń na weekend? 08.01.15, 08:00
              My szukamy czegoś na obrzeżach, chyba zdecydujemy się na Hotel Monet w Łysomicach
              • sandra1301 Re: Toruń na weekend? 11.02.15, 21:16
                Właśnie wróciliśmy, więc mogę opisać:
                Korzystaliśmy z pakietu Ferie zimowe w Hotelu Rubbens&Monet w Łysomicach i mogę polecić.
                Przy rezerwacji recepcjonistka uprzedziła nas, że w sobotę będzie bal i lepiej skorzystać z części Rubbens. Mieliśmy wygodny 3-osobowy pokój, przestronny, czysty, schludna łazienka. Plusem Rubbensa jest basen i strefa spa w budynku, bo do części Monet trzeba przejść nieogrzewanym łącznikiem. Basen niewielki, ale wystarczający, tak samo jaccuzi. Do zabawy są piłki i dmuchane kółka dla dzieci. Z sauny nie korzystaliśmy , ale z oferty SPA byliśmy zadowoleni. Jedzenie w restauracji bardzo smaczne, ładnie podane, ceny niestety dość wysokie. Na moją prośbę przygotowano elegancką kolację przy świecach w oranżerii z iskrzącym się kominkiem. Trochę przeszkadzał mi hałas bawiących się do późna gości w sąsiednim pokoju, ściany są cienkie, wszystko słychać. Dość małe okno, ale nam to nie przeszkadzało, bo nie przesiadywaliśmy godzinami w pokoju. Korzystaliśmy też z kręgielni, sali bilardowej i siłowni, wszystko w najlepszym porządku. Codziennie wymieniane ręczniki, w łazience przygotowane są żele pod prysznic, suszarki nie ma. Ogólnie można polecić, chociaż gdybym rezerwowała pobyt latem to tylko w części Monet, która wydaje się bardziej nowoczesna.
                Teraz o Planetarium. Trudno sobie wyobrazić pobyt w Toruniu, astronomicznej stolicy Polski bez odwiedzenia Planetarium. Zaplanowaliśmy obejrzenie seansu i wystawy Orbitarium. Seans miał dobre recenzje w necie. Tak jest to ułożone, że można zobaczyć wystawy i seanse za jedną wizytą, ponieważ atrakcje nie nakładają się na siebie. To duży plus. Można sobie wszystko idealnie zaplanować zdalnie, z domu. Najpierw wystawa Orbitarium. Dobrze, że przyjechaliśmy kilkanaście minut wcześniej, był czas na odebranie rezerwacji i podpowiedź kasjerki, ab nie parkować wzdłuż ulicy.
                Sklepik był zamknięty (niedziela) choć szkoda, bo chcieliśmy kupić jakieś drobiazgi. Niestety dużym i niewybaczalnym minusem jest brak szatni. Latem to jeszcze ujdzie, ale jesienią czy zimą oglądanie wystawy z kurtkami na grzbiecie lub na rękach jest nie do przyjęcia!!! Żadna frajda dźwigać własne i rodziny odzież, żadna satysfakcja z wystawy, kiedy tylko człowiek ogląda się gdzie by tu odwiesić płaszcze. A tu żadnego wieszaka nawet. można ewentualnie na podest odłożyć, ale to chyba nie jest właściwe miejsce. Jednym słowem szpila dla architekta Planetarium. Co do wystawy to nawet, nawet, powiedzmy trzyma poziom, ale całość zepsuł mega niesympatyczny Pan z obsługi, który zwrócił mi uwagę, że robię zdjęcia z fleszem. OK, posłusznie zabrałam się za wyłączenie tej opcji w aparacie, po czym Pan zaczął mi wmawiać, że rzekomo już wcześniej mi zabronił zdjęć z fleszem na moje rzekome wcześniejsze pytanie o tą kwestię. Zgłupiałam, bo o nic wcześniej tego pana nie pytałam, ale on uparcie twierdził że ja go wcześniej pytałam i mi zabronił i mimo to ja robię zdjęcia z fleszem. Ewidentnie mnie z kimś pomylił, ale to nie było miłe i zepsuło mi humor. To było mega nieprofesjonalne, zakpiono ze mnie. Co do seansu filmowego - byliśmy na "Mój kumpel Niko" - zachęcona recenzjami w necie, ale..... to było słabe. Słaby scenariusz, beznadziejny dubbing aktorki (aktor był do przyjęcia) czułam się jak na spektaklu w szkole, a nie na profesjonalnej animacji. Tak nudnej że zasnęłam w trakcie. W porównaniu z planetarium w Warszawie przy CNK to w Toruniu jest słabiutkie, bez polotu. Ogólnie oceniam średnio, ale mimo to trzeba zobaczyć dla tradycji i porządku, może inne filmy są ciekawsze.
                Byliśmy też w Młynie Wiedzy. Świetne miejsce, 3 godziny to za mało, aby wszystkiego dotknąć, doświadczyć, wypróbować. To taka dawka wiedzy, która jest przyjemna i dla dziecka i dla dorosłego, można się wspólnie fajnie pobawić. Na 1. poziomie tak się zasiedzieliśmy, że w końcu pani animatorka zasugerowała aby przyspieszyć tempa, bo ominą nas inne atrakcje. Miała rację, bo jest aż 6 poziomów, co jeden to ciekawszy, wszytko tematycznie uporządkowane, specjalnie dla dzieci, na wysokości ich oczu i rąk są różne monitory, urządzenia, wszystko dostosowane do dzieci szkolnych. Edukatorzy wyjaśniają bez narzucania się, miłe panie w recepcji, polecam kupno biletów via internet. Na dole sklepik z pamiątkami, szafki samoobsługowe. Instytucja powstała z pieniędzy unijnych co widać na każdym kroku, bo wszystko na najwyższym poziomie, ładnie, estetyczne wnętrza.
                Dzięki Waszym podpowiedziom trafiliśmy też do Domu Legend Toruńskich. Śmiało można polecić jako pierwszy punkt pobytu w Toruniu, zwłaszcza pobytu z dziećmi. W sposób krótki i bardzo przystępny poznajemy najważniejsze i symboliczne elementy historii miasta. Prezentacja w formie dowcipnego przedstawienia, w które angażowani są odwiedzający Dom Legend. 45 minut bardzo dobrej zabawy. Dzieciaki zachwycone, a dorośli zadowoleni. Poznamy tu historię miasta w czasach krzyżackich, szczegóły wizyty Władysława Jagiełły, opowieść o plagach nawiedzających miasto (żaby i szczury), legenda o krzywej wieży (wraz z jej budową) i inne ciekawostki zapadają na długo w pamięć.
                Nie omineliśmy też Muzeum Piernika. Superświetna zabawa, podczas której poznajemy historię piernika, jego skład i sposób przygotowania ciasta - nie tylko teoretycznie, ale także praktycznie. Zarówno dzieci, jak i dorośli nie nudzą się nawet przez sekundę. Jak dla mnie - obowiązkowy punkt programu podczas pobytu w Toruniu. Duże zaangażowanie prowadzących pokaz udziela się zwiedzającym, aż chce się wspólnie robić te pierniki i posłusznie wykonywać wszystkie zadania wink
                • noonka30 Re: Toruń na weekend? 12.02.15, 10:32
                  Bardzo fajnie opisała Pani tu wszystko. Myślę, że skorzystam z Pani doświadczenia smile. Też mi się marzy weekend z moimi dziećmi w Toruniu [6 i 3 latka]. Pewnie na wiosnę się wybierzemy. smile
                  • sandra1301 Re: Toruń na weekend? 12.02.15, 16:26
                    Dzięki. To jeszcze słówko o gastronomii, z której korzystaliśmy:
                    Do Makaronerii trafiliśmy przypadkiem - ze względu na brak miejsc w sąsiedniej pierogarni (niedzielne popołudnie). Stoliki ustawione dość ciasno - osoby o "większych rozmiarach" muszą przygotować się na pewne niewygody, zwłaszcza podczas siadania i wstawania. Karta menu jest czytelna i niezbyt obszerna. Zamówienia składamy przy niewielkich rozmiarów barze. Dania otrzymujemy dość szybko i są dostarczane do stolika przez obsługę. Do potraw nie mieliśmy żadnych zastrzeżeń, za przyzwoite pieniądze otrzymaliśmy spore porcje którymi można się najeść.
                    I wspomniana Pierogarnia Stary Toruń. O popularności miejsca świadczy fakt, że dwukrotnie robiliśmy podejście do tej restauracji. W niedzielne popołudnie nie było mowy o wolnym stoliku, a tych jest ok 30. Wprawdzie kelnerka poinformowała nas że wolny stolik będzie za 20 minut, ale niestety mieliśmy rezerwację do Młyna Wiedzy i nie mogliśmy tyle czekać, mimo, że poproszono nas o nr telefonu w razie gdyby coś się zwolniło. To dobre rozwiązanie kiedy pogoda dopisuje, starówka w Toruniu jest piękna i można sobie spacerować oczekując na stolik, ale tego dnia było zimno. W końcu następnego dnia czekało na nas sporo miejsca. Pierogów jest cała gama do wyboru, do koloru. Z bogatym asortymentem pierogów komponuje się cała talia okras: śmietanowa, cebulowa itp. Na zamówienie nie czeka się zbyt długo, oczekiwanie umila pyszne smalczykowe czekadełko i... kolorowanka dla dziecka - z czym spotkałam się pierwszy raz w restauracji. Brawo!!!! Pierożki były pachnące i widać było ręczną robotę wspaniałych kucharzy/ kucharek - wręcz mistrzów fachu pieogarnego. Opływające okrasą pierożki wprost rozpływały się w ustach. Ja kosztowałam pierogów kowala - na słono, mąż degustował pierogów z kurczakiem, co za pychota! Córcia pałaszowała z apetytem chrupiące placuszki ziemniaczane na słodko. Uczta Baltazara! Wprawdzie na zakończenie zdarzył się mały incydent, córcia strąciła szklankę, ale pani kelnerka szybciutko zareagowała, szkła zostały szybko uprzątnięte, dziecku spadł kamień z serca i obeschły łzy. Po uregulowaniu rachunku ( z uwzględnieniem straty szklanki) obejrzeliśmy dobudówkę z której roztacza się ładny widok na starówkę, ciekawy pomysł wnętrzarski - taka przeszkolna antresola jest też punktem widokowym. Eh, szkoda że nie mam okazji często jeść w Toruniuwink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka