Dziecko w samolocie

15.09.03, 14:25
Mam 19-miesięcznego synka, który już nie śpi w dzień, jest bardzo żywy i
ruchliwy, ale potrafi być grzeczny w środkach transportu (ostatnio pierwszy
raz jechałam z nim z Kabat do centrum metrem i nie drgnął- jak zaczarowany).
Zastanawiam się nad wylotem na Kanary- ale przecież to prawie 7 godzin lotu!
Jak Wasze dzieciaki zniosły taką podróż??? Biorę pod uwagę także inny lot na
wyspę grecką - ale to podróż w nocy, więc i to chyba odpada. Mój synek jest
niespaczkiem, może płakać i być zmęczony. Oczywiście pewnie byłby cały czas
przy cycusiu (w nocy budzi się kilka razy na karmienie). Proszę o rady.
Alina.
    • maugosia Re: Dziecko w samolocie 19.09.03, 00:00
      Wrzuc do wyszukiwarki edziecka slowa 'w samolocie' lub 'samolot' - na pewno
      dostaniesz mnostwo informacji.
      teraz na szybko moge tylko napisac, ze da sie przezyc nawet dluzszy lot z
      takim maluchem (ja mam za soba 20 godzinna podroz z dwulatkiem do Indii, 8
      godzin z roczniakiem samolotem do Egiptu, podroze autobusem trwajace 10 godzin
      z nardzo zywym 13 miesieczniakiem, etc...
      Generalnie rzecz biorac buczenie samolotu dziala usypiajaco, poza tym nowa
      sytuacja, miejsce...

      Pozdrawiam
      www.album.com.pl/album.php?id=1704www.maugosia.republika.pl
    • judytak Re: Dziecko w samolocie 23.09.03, 09:53
      Moim zdaniem sprawdzają się nocne loty, spanie raczej murowane, pod warunkiem,
      że uda się przedtem dziecko dobrze nakarmić. Tylko strasznie niewygodnie dla
      mamy, która trzyma śpiące dziecko przez kilka godzin...
      Mój syn, jak swego czasu lecieliśmy do Grecji, bardzo był zafascynowany faktem,
      że będzie leciał, no ale zasnął na samym początku, budził się w samolocie po
      lądowaniu, i z wielkim żalem oświadczył, że "nie ma fruuu". Było to jego
      pierwsze "zdanie".
      Pozdrawiam
      Judyta
    • ea13 Re: Dziecko w samolocie 06.11.03, 15:04
      Leciałam z moją (wtedy 2 letnią Julką) na Teneryfe i nie było problemów. Miałam
      obawy podobne do Twoich. Lecieliśmy czarterem prawie 9 godzin, w samolocie bylo
      bardzo dużo dzieci, które sią razem bawiły w przejśćiu pomiędzy fotelami.
      Pozdrawiam i życze udanego wypoczynku.

      Edyta mama Julki.
      • martinka26 Re: Dziecko w samolocie 06.11.03, 16:54
        Moje dziewczynki 3,5 godzinny lot do Turcji zniosły bardzo dobrze, a teraz
        czeka nas 11 godzinny lot na Dominikanę.Obawiam sie trochę rak one zniosą tak
        długi lot i jak przystosują się do 5 godzinnej różnicy czasu.Może ktoś z was
        był już z dzieckiem/dziećmi na Dominikanie i ma już jakieś doświadczenia.
        Byłabym baaaardzo wdzięczna za info alicexxx@interia.pl
    • gosia.mama.wojtusia Re: Dziecko w samolocie 02.12.03, 17:35
      byłąm na Kanarach dwa razy,na Teneryfie,z Berlina lot trwał 4,5 godziny,synek
      zasnął jeszcze przed startem ,jak dolecielismy to musielismy go budzić bo spał
      jak zabitysmilez całego serca polecam Ci Teneryfę,my polecielismy raz i za rok
      znów dokladnie w to samo miejsce tacy bylismy zachwyceni,i jeszcze na pewno
      kiedys znów tam polecimy,pozdrawiam
    • radoslaw.olkiewicz Re: Dziecko w samolocie 04.12.03, 13:56
      Ja bardziej obawiam się problemów z uszami. Mieliście takie doświadczenia z
      dziećmi.
      • gosia.mama.wojtusia Re: Dziecko w samolocie 05.12.03, 07:55
        dzieci tak chyba tego nie odczuwaja,ja tak cierpiałąm z uszami ze az mnie
        szczeka bolałą a mój Wojtuś siedział jak gdyby nigdy nic,w drugą stronę
        pomogło mi ssanie cukierka,pozdrawiam
      • malgog Re: Bolące uszy w samolocie 10.12.03, 15:52
        Oj moje odczuwało te nieszczęsne uszy.
        Chyba będę jedyną mamą, która niestety miała problemy w samolocie.
        2 miesiące temu leciałam z synkiem 3,5 letnim do Rzymu z W-wy. Przede wszystkim
        najpierw był podekscytowany lotem a potem potwornie się bał WYSOKOŚCI, ciągle
        pytał czy nie spadniemy i ogólnie było niewesoło.
        Znużony płaczem usnął i kiedy się obudził strasznie tarł uszy twierdząc, że nic
        nie słyszy no i oczywiście płakał.
        Kiedy wracaliśmy do W-wy jeszcze przed startem zasunął zasłonkę - na własne
        życzenie siedział przy oknie - i nie pozwolił podnieśc przez całą podróż.

        Generalnie było lepiej ale dlatego, że szybko usnął i obudził się po
        wylądowaniu więc uszy nie ucierpiały.

        Pozdrawiam wszystkie mamy i maluchy
        Małgosia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja