Dodaj do ulubionych

Mamy podróżujące PKP

01.04.09, 23:12
Ostatnio miałam,,przyjemność,,jechać pociągiem ze swoim 1,5 rocznym
synem,jazda trwała 6 godzin.Kiedy wsiadłam do pociągu szukałam
przedziału dla matek z dziećmi,niestety kiedy znalazłam siedziało w
nim 7 osób i napewno nie były to matki z dziećmi.Więc z całym
bagażem i dzieckiem przeszłam niemal cały pociąg w poszukiwaniu
bardziej,,dogodnych,,warunków.Kiedy za kilka dni wracałam,usiadłam w
pierwszym lepszym przedziale, był pusty,ale później dosiadło sie
pare osób.Kiedy mały zaczął sie wiercić i kręcić po przedziale jeden
koleś robił wymowne miny ,że mu mały potrąca gazete którą
czytał.Dziecko jak to dziecko,czasami marudzi czy zapłacze.Ogólnie
miałam wrażenie że przeszkadzam współpasażerom.Przeszłam sie wzdłuż
wagonu i patrze że jest przedział dla matek zamknięty.Poszłam do
konduktora i otworzył.Weszłam zasłoniłam zasłony żeby mieć święty
spokój,i co ? co chwila ktoś otwierał i pytał czy może sie dosiąść -
mimo że kartka wyraźna na drzwiach że tylko dla matek z
dziećmi.Odchodzili z fochem.Całą podróż siedziałam i pilnowałam żeby
mi nikt nie wszedł,tymbardziej że mały spał.Po prostu masakra,jak
tak można.Chyba napisze jakąś petycje do PKP , tak samo jak z
paleniem w wagonach dla niepalących ,ale to już inna historia ..
Obserwuj wątek
    • epreis Re: Mamy podróżujące PKP 01.04.09, 23:25
      kilka razy jechałam pociagiem, różne miałam przygody.
      raz zaskoczyła mnie Pani konduktor, która sama chciała mnie zaprowadzić i załatwić taki przedział TYLKO dla mnie...
    • kowalikm Re: Mamy podróżujące PKP 01.04.09, 23:44
      Ja ostatnio jechałam do Wawki 2 godzinki z moim niespełna 3-latkiem. Wyjątkowo
      pociąg był nieźle obłożony. Spotkałam jeszcze po drodze moją 80 letnią znajomą z
      pracy (z endoprotezą) tak więc szłyśmy razem.
      Wszędzie full. Udało nam się jakimś cudem znaleźć magiczny przedział "dla matki
      z dzieckiem" i tak jak piszesz.

      Moja znajoma pod nosem rzuciła komentarz, że przecież w tym przedziale nie ma
      żadnego dziecka. Siedziały i spały 4 młode dziewczyny. Walizki na środku -
      przejść nie było można. Panie średnio zadowolone udostępniły miejsce, aczkolwiek
      nie komentowały w żaden sposób sytuacji. Nie tłumaczyły też wyboru jakim się
      kierowały sidając w przedziale dla matki z dzieckiem i robiąc z niego kuszetkę,
      zasłaniając przy tym zasłonki.
      Pomieściliśmy się. Młody specjalnie nie dokuczał - podrywał jedynie dziewczyny.
      Ja w żaden sposób nie czułam się skrępowana tym, iż mały w sobotnie
      przedpołudnie nie zachowuje absolutnej ciszy kiedy jedna z nich spała.
      Potem okazało się, że towarzystwo było całkiem przyjemne - nawet rozpoczęłyśmy
      konwersację.
      Gdyby ktoś rzucił mi jakikolwiek koment to chyba bym wybuchła. Podobnie gdyby
      była sytuacja, że nie możemy się zmieścić do przedziału z małym dzieckiem z
      pewnością narobiłabym dymu.
      Nie widzę jednak problemu jeśli ktoś przycupnął w takim przedziale nie zajmując
      nikomu miejsca.

      Swoją drogą nie wiem czy obserwujecie taką dziwną znieczulicę. Nie wiem co się
      zmieniło, ale chyba jednak coś jest nie tak. Stoję z 2 letnim brzdącem w
      tramwaju wszyscy siedzą, łącznie z 30 latką zajmującą miejsce dla matki z
      dzieckiem (pani oczywiście nie wyglądała na ciężarną). Przystanek przejechany -
      nikt nas niezauważył. W końcu moja siostra nie wytrzymała i zwróciła Pani uwagę
      - czy mogłaby ustąpić miejsca dziecku. Pani wstała.
      Podobnie w metrze. Przejechaliśmy przystanek i nic. Dopiero na następnym młoda
      dziewczyna podeszła do nas i pokazała miejsce przepraszając jednocześnie, że nie
      zauważyła - wierze jej.
      Tyle, że te ok. 15 osób które zajmowały miejsca też jakaś straszna ślepota
      ogarnęła. Nie mówię o starszych osobach, ale to wszystko byli ludzie poniżej 40.
      Rozbroił mnie też innym razem pan, który wepchał się kiedy zmierzałam z brzdącem
      w stronę wolnego miejsca.

      Ja nie jestem na pewno jakaś super wychowana, ale na prawdę zawsze mnie ruszało,
      jak stała babka w widcznej ciąży lub ktoś z małym dzieckiem bez wózka...
      Podobnie w przedziałach - chcąc nie chcąc czasem trzeba młode dupsko poderwać,
      aby ustąpić dziecku lub starszej osobie...
      Oczywiście nie mówię o wyjątkowych wypadkach kiedy ktoś się źle czuje, czy ma
      jakąś chorobę, ale na Boga mam nadzieję, że 80% procent młodych Polaków nie jest
      aż tak schorowanych...
    • slonko771 ja pewnie bym towarzystwo przeprosiła 02.04.09, 07:32
      i wyprosiła z przedziału ,szczegolnie własnie gdy w pociągu tłok ,
      szczesciem trafiały mi sie własnie przedziały zamkniete, które
      własnie konduktor otwiera , szczegolnie w okresach nasilonych
      choróbsk , gdy iles zakichanych osob nie posiedzi w takim
      przedziale,
      jechałam tez na trasie gdzie ludzi było umiarkowanie i siadłam do
      pierwszego lepszego , pan konduktor zapytał czy nie chciałabym
      skozystac z przedziału dla matki z dzieckiem, otworzył i bagaze
      zaniósł smile
      • tusia-mama-jasia Re: ja pewnie bym towarzystwo przeprosiła 02.04.09, 09:57
        Podróżuję z moim prawie 2,5-letnim synkiem pociągami/innymi środkami
        publicznego transportu od samego początku - nie mam auta i nie
        zamierzam mieć, a podróżujemy naprawdę dużo. Jeśli w pociągu jest
        tłok, to wypraszam ludzi z przedziału dla matki z dzieckiem na tyle
        stanowczo, że nie prostestują wink Zdarzają się komentarze pod nosem,
        ale jawny opór zdarzył się tylko raz i szybko został zduszony wink
        Jeśli jest miejsce w innych przedziałach, to się nie czepiam. Z
        noszeniem bagażu nie ma problemu, bo podróżuję zawsze z plecakiem,
        więc ręce mam wolne. Konduktorzy - różnie. Czasem pomocni bardzo,
        czasem na pytanie o przedział dla matek usłyszałam tylko "gdzieś
        pewnie jest" uncertain
        Synek nawykły do podróżowania, nie przypominam sobie, żeby
        kiedykolwiek w pociągu się rozpłakał /poza niemowlęctwem
        oczywiście/, naprawdę, a ma za sobą tych jazd już około setki, w tym
        wiele długich, przez całą Polskę. Siedzi grzecznie, nie biega, nie
        łazi, ogląda i komentuje widoki za oknem, czasem nawiązuje kontakty
        ze współpasażerami, ale pilnuję, by nie robił tego, jeśli widzę, że
        ktoś nie ma na to ochoty. Staram się, by był jak najmniej uciążliwy
        dla współpasażerów i to się udaje /nie pozwalam, by kogoś
        przypadkowo kopał, trącał, hałasował, gdy ktoś w przedziale śpi
        itp./ Bardzo lubi jeździć pociągiem, ja zresztą też mimo wszystkich
        irytujących ułomności kolei uważam to za najlepszy - oprócz
        samolotu wink - sposób przemieszczania się, jest bezpieczniejszy niz
        użytkowanie dróg.
        A co do autobusów/tramwajów itp. - jest dokładnie tak jak jedna z
        dziewczyn napisała, znieczulica. Jechałam ostatnio z synkiem
        autobusem z sąsiedniego miasta, ok. pól godzinki jazdy, cały czas na
        stojąco. Dziecko zmęczone na stojąco przysypiało oparte o moje nogi,
        a ja starałam się go utrzymać, żeby się na zakretach nie
        przewrócił... Obok na siedzeniu siedział młody chłopak i spojrzawszy
        na nas ostentacyjnie zamknął oczy, żeby nikt go nie ruszył z
        wygodnego miejscauncertain
        Pod tym wzgledem zupełnie fantastycznie czułam się na Węgrzech - nie
        zdarzyło się, by matce z dzieckiem nie ustąpiono miejsca, nie
        puszczono na przejściu dla pieszych czy w kolejce. Otaczano nas
        względami aż do przesady. Ludzie się z uśmiechem rozstępowali, by
        łatwiej było nam przejść w tłoku, każdy pomagał, uśmiechał się,
        zagadywał i choć żadno z nas nie mówi po węgiersku wink język
        uśmiechów i ludzkich gestów jest uniwersalny...
        • atrida Re: ja pewnie bym towarzystwo przeprosiła 02.04.09, 10:30
          Ja też jak na razie auta nie mam i się nie zanosi. Częściej od pociągów jeździmy
          autobusami i tramwajami. I powiem wam, że częściej zdarza się, że jakaś babcia
          (raczej z funkcji niż wieku, rozumiecie smile ) ustąpi nam miejsca. I też
          niekoniecznie w centrum Warszawy, tylko na obrzeżach. Do tej pory wspominam
          zdarzenie z czasów ciąży (a dość dawno to było wink ). Kiedy z mężem jechałam
          tramwajem jakaś starsza pani zerwała się z miejsca, bym ja tam mogła usiąść. A
          że jestem "starej daty" i dla mnie szacunek dla starszych ważniejszy niż wygoda
          kupra to grzecznie podziękowałam za uprzejmość. Pani w żartach się oburzyła i
          tonem nieznoszącym sprzeciwu powiedziała "Siadaj, bo będziesz miała tyle lat co
          ja i się w życiu jeszcze nastoisz". I jak dyskutować z taką logiką smile?
          Wracając do pociągów. Przedział dla matki z dzieckiem czy ciężarnej należy się
          nam jak psu miska. Choć też miałam raz "przyjemność" jazdy z "ciężarną" -
          jechała smarkula z chłopakiem z weekendu na Mazurach. Coby nie lać wody napiszę
          tylko, że jak ona była w ciąży to ja jestem królowa Wiktoria...
    • jagabaga92 Re: Mamy podróżujące PKP 02.04.09, 10:41
      Szkoda tylko, że każdy dostrzega "problem" podróżowania z dzieckiem, dopiero
      wtedy, gdy sam podróżuje z dzieckiem (PKP, komunikacja miejska). Pewnie 10 lat
      temu maluch w komunikacji był dla obecnych matek z dzieckiem niezauważalny, a
      nawet denerwujący, bo przeszkadzał w podróży, a jego mamuśka miała wymagania,
      żeby jej lub jej dziecku ustapić miejsca...
      • kowalikm Re: Mamy podróżujące PKP 02.04.09, 10:54
        jagabaga92 napisała:

        > Szkoda tylko, że każdy dostrzega "problem" podróżowania z dzieckiem, dopiero
        > wtedy, gdy sam podróżuje z dzieckiem (PKP, komunikacja miejska). Pewnie 10 lat
        > temu maluch w komunikacji był dla obecnych matek z dzieckiem niezauważalny, a
        > nawet denerwujący, bo przeszkadzał w podróży, a jego mamuśka miała wymagania,
        > żeby jej lub jej dziecku ustapić miejsca...

        Tu akurat mocno generalizujesz. Może zostałam "zaściankowo" wychowana, ale do
        spokoju sumienia własnego, uspokojenia ewentualnych głosów otoczenia oraz po
        prostu wygody własnej puszczałam zawsze mamę z dzieckiem - przecież takie
        biegające dziecko to nic przyjemnego.

        Raz (i to miałam już swoją pociechę) wkurzała mnie mama ok. 5-letniej
        dziewczynki, która była na maxa męcząca. Dziewczynka łaziła po całym przedziale
        i jak nie daj Bóg ktoś zmrużył oko zaczynała się seria pytań - co robisz, gdzie
        mieszkasz, czemu śpisz itd. Siedziałam obok niej więc było to na maxa męczące.
        Nie wspomnę jak mało przyjemnie dostać było "z kolana" kiedy układała się do
        snu. Wszyscy znosili te cierpienia i odetchnęli z ulgą kiedy zmęczona na chwilę
        zasnęła.
        Mama zaregowała (mało skutecznie) dopiero kiedy dziewczynka ubrudziła za którymś
        razem, dosyć mocno jesne spodnie jednej z Pań...

        Nie zwróciłam uwagi, ale tak z punktu widzenia współpasażera jak i mamy z
        dzieckam są pewne granice, których przekraczać nie należy, bo reszta podróży
        może być udręką...

        Zależy jakie są "wymagania" mamuśki - jeśli mama jedzie w normalnym przedziela
        nie powinna oczekiwać, że z wieczora przez kilka godzin podróży wszyscy będą
        milczeć i chodzić na paluszkach. Podobnie z irytuje mnie jak są wolne miejsca
        (to dot. raczej Pań starszych) a Pani zwraca władczym tonem uwagę, iż trzeba jej
        miejsce ustąpić - to mnie irytowało, ale ustępowałam.../ starałam się...
        • mamusia_karina Re: Mamy podróżujące PKP 02.04.09, 11:11
          smile bardzo często podrózuje z dzieckem,trasa Białystok-Wrocław czyli
          ok 9 godzinsmileMoże dlatego nie meczą Nas podróze,bo lubimy
          podrózowaćsmile to fakt,zdarza się ze przedział dla matki z dzieckiem
          jest zajęty,mimo że nie powinien,wieclokujemy się gdzie jest
          miejsce,często widze że ludzie sie nie dosiadają bo jest
          dziecko,pewnie z obawy że bedzie marudził,płakać itp.ich problemsmile
          Hmmm ja nie zwracam jednak uwagi na to gdzie mam siedzieć z
          małym,tylko na stan toalet w pociągach,Boże masakrasadjak tam można
          dziecko zaprowadzić zrobić siusiu:/woze nocnik ze sobą.
          • mamusia_karina PS: dośc istotne 02.04.09, 11:17
            kowalikm kilka wypowiedzi wczesniej napisała co sie dzieje w
            tramwajach.Nie było raz pociągu,wsiedliśmy z synkiem( 3 latka i 5
            mies.do podstawionego autobusu i raptem wszyscy poodwracali głowy
            spać,nie miałam gdzie stanąć z tym moim dzieckiem,aż jedna kobietka
            ustąpiła miejsca.Wracająa do pociagu zawsze dosiadają sie ludzie i
            fajnie milej sie podrózuje,często ludzie zagadują synka,rozmawiają z
            nim,a jak trzeba zwracam uwage dziecku żeby nie przeszkadzało komuś.
            • blackglass Re: PS: dośc istotne 02.04.09, 12:25
              W pociągu jest przedział dla matek z dziećmi, znajduje się zazwyczaj an początku
              pociągu.
              Na trasie na której jadę przedział jest zamknięty, dopiero na prośbę matki z
              dzieckiem jest otwierany.Jeśli siedziałyby w otwartym przedziale osoby bez
              dzieci to bym je wyprosiła lub poszła po konduktora jeśliby nie chciały ustąpić
              miejsca.
              W tramwajach tez rzadko ustępują miejsca, ja beczenie podchodzę do krzesełka
              oznaczonego dla matki z dzieckiem i mówię przepraszam to miejsce dla matki z
              dzieckiem smileNie zdarzyło mi się żeby ktoś nie ustąpił.
              • jagabaga92 Re: PS: dośc istotne 02.04.09, 12:33
                > W tramwajach tez rzadko ustępują miejsca, ja beczenie podchodzę do krzesełka
                > oznaczonego dla matki z dzieckiem i mówię przepraszam to miejsce dla matki z
                > dzieckiem smileNie zdarzyło mi się żeby ktoś nie ustąpił.

                ...staruszka lub staruszek też ustąpili?
                • blackglass Re: PS: dośc istotne 02.04.09, 12:49
                  jagabaga92 napisała:
                  Nie zdarzyło mi się żeby ktoś nie ustąpił.
                  >
                  > ...staruszka lub staruszek też ustąpili?
                  Wiesz co nie zdarzyło mi się żeby na tym miejscu siadła staruszka lub staruszek.
                  Ale po akcji jak dostałam z łokcia w brzuch od staruszki jak byłam w ciąży, bo
                  koniecznie ona musiała osiąść to staruszkowie nie robią na mnie wrażenia wink

                  • jagabaga92 Re: PS: dośc istotne 02.04.09, 13:06
                    może wyczuwają Twoje zamiary i... boją sie dostać z łokcia w brzuch wink
      • tusia-mama-jasia Re: Mamy podróżujące PKP 02.04.09, 20:08
        Generalizowanie jest krzywdzące. Nie zdarzylo mi się nie ustapic
        miejsca ciezarnej lub mamie z maluchem, nawet jak sama byłam
        szczawiem. Niemal zawsze nieproszona dawalam takim osobom
        pierwszenstwo przed soba w kolejkach, chyba ze naprawde czas pilił
        mnie co do minuty. Od szczeniecych lat byłam wyczulona na tematykę
        dziecięca i nigdy nie byłam na to obojętna, moze dlatego kolejkowo-
        komunikacyjna obojetnosc rodakow tak mnie razi.
    • daga_j Re: Mamy podróżujące PKP 02.04.09, 13:23
      Wiele razy jeździłam pociągiem z małymi dziecmi i zawsze szukam tego przedziału
      dla matek z dziećmi i zawsze go znajduję. Najczęściej jest zamknięty, więc jak
      przyuważę konduktora to on mi otwiera. Poptem faktycznie w czasie podróży dość
      często zdarza się, że ludzie zaglądają i pytają czy wolne, staram się miło ale
      stanowczo powiedzieć "to tylko dla matek z dziećmi" - nawet jak pociąg jest
      zatłoczony i widzę, że tamci pasażerowie nie bardzo mają gdzie usiąść.. Ale
      jestem wink Stwierdzam, że jest to dogodność, która mi się należy (skoro już
      jest), a ci którzy nie mają gdzie usiąść to albo są starsi i swoje już
      wysiedzieć mogli w takim przedziale (jak mieli małe dzieci) albo są młodsi i
      dopiero poznają jaki to "luksus" (i prawdziwa potrzeba!) korzystać z przedziału
      zarezerwowanego. Jak sądzę, jest nawet wymóg by w razie znacznej liczby rodzin z
      dziećmi konduktor wybrał kolejny przedział tylko dla nich i wręcz wyprosił
      innych podróżnych z takiego, ale nie wiem, bo i tak zwykle mało dzieci jeździ
      pociągami jak zauważyłam.
      • mniemanologia Re: Mamy podróżujące PKP 02.04.09, 14:48
        > Jak sądzę, jest nawet wymóg by w razie znacznej liczby rodzin
        > z dziećmi konduktor wybrał kolejny przedział tylko dla nich i
        > wręcz wyprosił innych podróżnych z takiego, ale nie wiem, bo i tak
        > zwykle mało dzieci jeździ pociągami jak zauważyłam.

        Właśnie, chyba rzadko się zdarza, żeby 9 i więcej matek/ojców z
        małymi dziećmi chciało naraz jechac danym wagonem smile
    • alabama8 Re: Mamy podróżujące PKP 02.04.09, 13:42
      Klasyka z serii: gość w tramwaju nie zauważył że stoję, mąż się nie
      domyślił że chcę kanapkę z serem a nie wędliną, teściowa się nie
      pokapowała że nie lubię jej odwiedzin, szef nie zapytał czy chcę
      podwyżki ...
      a wystarczy usta otworzyć i wyartykułować swoje potrzeby. Nic
      prostszego, najwidoczniej nie dla wszystkich.
      • sylvie81 Re: Mamy podróżujące PKP 02.04.09, 14:18
        Niezupełnie. Kiedyś w markecie z 10 produktami w koszyku poprosiłam o możliwość
        skorzystania z pierwszeństwa przy odpowiedniej kasie. Byłam w 8 m-cu ciąży. 2
        panie przede mną odmówiły: stwierdziły, że one też się kiedyś nastały! Szok!
        • marsupilami25 Re: Mamy podróżujące PKP 02.04.09, 14:48
          O matko! Na taki tekst odpowiedzialabym: chyba dawno temu, jeszcze pod gazowa latarnia.
          Stojac kiedys w kolejce w markecie (kasa specjalna) jakas babka (ok 50/60) przeprowadzila dokladny sondaz czy aby wszyscy maja prawo tu stac. Widok domagania sie legitymacji emeryta/rencisty, zaswiadczen o niepelnosprawnosci i pokazu ciazowych brzuszkow: BEZCENNY.
          Innym razem stojaca przed nami, wiekowa pani z kilkoma drobiazgami w koszyku (wiadomo nie robie afery o 3 minuty czekania), zawolala do kasy swoja kumpele ( ta z koszykiem na kolkach wyladowanym po brzegi). Opadlo mi wszystko ze zdziwienia, ale moj chlop stanowczo zwrocil uwage, ze mnie sie moze spieszyc bardziej, bo za tydzien rodze! Hehehe
          Z milych sytuacji wspominam zakupy w jednym z marketow: ekspresowa kasa WYLACZNIE dla kobiet w ciazy i niepelnosprawnych wink Pozostali odchodzili z kwitkiem ;-P
      • kowalikm Re: Mamy podróżujące PKP 02.04.09, 15:08
        alabama8 napisała:

        > Klasyka z serii: gość w tramwaju nie zauważył że stoję, mąż się nie
        > domyślił że chcę kanapkę z serem a nie wędliną, teściowa się nie
        > pokapowała że nie lubię jej odwiedzin, szef nie zapytał czy chcę
        > podwyżki ...
        > a wystarczy usta otworzyć i wyartykułować swoje potrzeby. Nic
        > prostszego, najwidoczniej nie dla wszystkich.

        Nie o to tu chodzi...
        Usta mam i owszem używam, a kanapki robię sobie sama wink
        Jak najbardziej nieomieszkam artykułować swoich potrzeb - tyle, że najpierw
        chwilę czekam na chętnego, który nie jest tak strasznie "schorowany" lub
        ciężarny (wydaje się, iż powinien to być ten najmłodszy).
        Potem dopiero upatruję sobie ofiarę i podchodzę z żałośnie patrzącym dzieciem o
        łaskawe ustąpienie mi wcześniej przezeń zajętego miejsca.

        Tak na serio jest coś takiego jak kultura, która (ja przynajmniej) chciałabym
        wpoić memu dziecku, do zasad podstawowych
        należy m.in.
        ustępowanie miejsca ciężaranej
        i matce z małym dzieckiem

        Pytanie za 100 pkt - jakie jest prawdopodobieństwo, iż przy przejechaniu jednego
        przystanka staję się z dzieciem niewidzialna w autobusie (zaznaczam, że
        utrzymanie pozycji stojącej z 2-3 latkiem łatwe nie jest)...?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka