rachela25
01.04.09, 23:12
Ostatnio miałam,,przyjemność,,jechać pociągiem ze swoim 1,5 rocznym
synem,jazda trwała 6 godzin.Kiedy wsiadłam do pociągu szukałam
przedziału dla matek z dziećmi,niestety kiedy znalazłam siedziało w
nim 7 osób i napewno nie były to matki z dziećmi.Więc z całym
bagażem i dzieckiem przeszłam niemal cały pociąg w poszukiwaniu
bardziej,,dogodnych,,warunków.Kiedy za kilka dni wracałam,usiadłam w
pierwszym lepszym przedziale, był pusty,ale później dosiadło sie
pare osób.Kiedy mały zaczął sie wiercić i kręcić po przedziale jeden
koleś robił wymowne miny ,że mu mały potrąca gazete którą
czytał.Dziecko jak to dziecko,czasami marudzi czy zapłacze.Ogólnie
miałam wrażenie że przeszkadzam współpasażerom.Przeszłam sie wzdłuż
wagonu i patrze że jest przedział dla matek zamknięty.Poszłam do
konduktora i otworzył.Weszłam zasłoniłam zasłony żeby mieć święty
spokój,i co ? co chwila ktoś otwierał i pytał czy może sie dosiąść -
mimo że kartka wyraźna na drzwiach że tylko dla matek z
dziećmi.Odchodzili z fochem.Całą podróż siedziałam i pilnowałam żeby
mi nikt nie wszedł,tymbardziej że mały spał.Po prostu masakra,jak
tak można.Chyba napisze jakąś petycje do PKP , tak samo jak z
paleniem w wagonach dla niepalących ,ale to już inna historia ..