Dodaj do ulubionych

też stoję przed tą decyzją...

07.02.10, 22:23
Witajcie, jutro muszę się określić czy chcę usunąć czy
nie....Najbliższy termin środa. Powiem szczerze wątpliwości ogromne-
zwłaszcza boję się konsekwencji psychicznych po. Nie wiem czy będą i
sam fakt mnie przeraża.Naczytałam się, naoglądalam zdjęc i lekka
trauma jest. Jednak strach przed ciążą a w szczególności porodem
budzi mnie w nocy i wymiotuję ze strachu, do tego dochodzą trudności
finansowe,mąż dopiero rozwija firmę, oszczędności nam topnieją w
oczach, nie chcę siedzieć w domu znerwicowana i z długami.Mam też
starsze 2-letnie dziecko, już źle się czuję, pierwsza ciąża też mnie
zmasakrowała i opieka nad nim kiedy rano nie mogę się podnieść
przytłacza mnie. Nie chcę żerować na rodzicach bo i tak pomagają nad
miarę a nie są najmłodsi. Czuje się jak dziecko które nabroilo i
teraz płacze...Myślę nad tym już trzy dni i ciągle nie wiem co
robić, wiem że nie chcę być w ciąży i tyle...
Obserwuj wątek
    • vocativa Re: też stoję przed tą decyzją... 07.02.10, 23:31
      Lexi777 na pewno jest Wam ciężko finansowo i jesteście zaskoczeni nieplanowaną
      ciążą.Ale,macie siebie nawzajem z mężem- nie będziesz sama z dzieckiem i jakoś
      dacie radę!
      Poza tym jeżeli już masz wątpliwości i jak powiedziałaś traumę to
      najprawdopodobniej bardzo ciężko będzie Ci po aborcjisad
      Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i życzę Ci,żebyś tego nie zrobiła.
      Napisz proszę jaką podjęłaś decyzję.
    • nati1011 Re: też stoję przed tą decyzją... 08.02.10, 08:12
      Lexi,

      mam koleżankę, od dawna chciała mieć drugie dziecko. Starali sie
      jakiś czas - i w końcu się udało. I ta właśnie koleżanka odwiedziła
      mnie ostatnio w pierwszym zdaniu obwieszczając, ze sie udało i jest
      w ciaży, a już w drugim zalewała sie łzami. Że przecież ona ma małe
      dziecko, że wcale sie z tej ciąży jednak nie cieszy, że nie wie jak
      sobie poradzi.... Słuchałam tej rozpaczy przez dobre 15 minut. Po
      czym zaczełyśmy rozmawiać i okazało się, że nie taki diabeł straszny.

      To normalne, że sie boisz. W pierwszej ciaży mogłaś jeszcze naiwnie
      wyobrażac sobie, ze ciąża i dzieco to same przyjemnosci. Teraz już
      wiesz, że jest inaczej. Oczywiscie jest ból, zmęczenie i wysiłek,
      ale przecież radosć też jest ogromna. Czy twoje trudności naprawdę
      sa nie do przezwyciezenia? Czy to kwestia życia i smierci, czy
      raczej przejsciowych trudności? Twój maluch ma 2 latak, wiec jeszce
      nie złapałaś oddechu po pierwszym dziecku, ale pewnie wiesz, ze
      teraz już bedzie łątwiej. Dzieć wyrasta z pieluch i staje się coraz
      bardziej samodzielny. I nawet nie wiesz, jak bardzo bedzie pomocny
      przy drugim dziecku. Bedą sie razem bawić i zajmowac sobą, zamiast
      ciagle smedzieć: mamo nudzi mi się. Uwierz, 2 dzieci chowa sie
      naprawdę łątwiej. To nie jest wysiłek razy 2. Dla pierwszego dziecka
      stanowisz cały świat. Nie tylko musisz go obsłużyć, ale tez sie z
      nim bawić. A to naprawdę masa czasu. 2 dzieci zajmuje sie sobą i
      powoduje, ze obciazenie rodziców jest o wiele mniejsze. A finansowo
      też wiele wydatków można zredukować. Masz przeciez jeszcze rzeczy po
      straszym. A nawet jeśli nie, to przecież akurat wyprawka jest
      najmniejszym problemem. Tak sie skłąda, ze jesteśmy z jednego
      miasta. Mogę zaoferować ci nie tylko pomoc materialną, ale - w razie
      konieczności - zorganizować pomoc przy dziecku.

      Myślę nad tym już trzy dni i ciągle nie wiem co
      > robić, wiem że nie chcę być w ciąży i tyle...

      Musisz jednak pamietać, że ty już JESTEŚ w ciąży. Aborcja tego nie
      cofnie. Możesz tą ciaże przerwać, ale to nie to samo co nie być w
      drugiej ciaży.

      Jak chcesz, napisz na priva. Może uda nam sie znaleźć lepsze
      rozwiązanie tej sytuacji. Bo aborcja do dobrych na pewno nie należy.


      --
      miłość to wybór i wierność wyborowi
    • incognito.x Re: też stoję przed tą decyzją... 08.02.10, 10:24
      Lexi, nie jesteś przecież samasmile Mówisz, że mąż rozkręca firmę - mam
      jakieś przeczucie, że jak zdecydujesz się urodzić, to pójdzie mu
      lepiej. Aborcja to przecież trauma dla całej rodziny. Właśnie, a co
      Twój mąż na ciążę? - już ktoś pytał.

      I wiesz co? Miałabyś małą różnicę wieku między dziećmi - fakt, na
      początku jest trochę hardcorowo, ale potem bardzo szybko łapią ze
      sobą kontakt i już zajmują same sobąsmile Zobaczysz, będzie dobrze. A z
      perspektywy lat, ciąża to chwila moment, a trauma zostaje na całe
      życie.

      Trzymaj się i życzę dobrych decyzji!

      p.s. ja też się dorzucę do wyprawkismile
      • iktoto Re: też stoję przed tą decyzją... 08.02.10, 12:19
        ja jestem po aborcji, żałuję że musiałam stanąć przed taką decyzją i
        żaluję że podjęłam wlaśnie taką decyzję bo dużo mnie to kosztowało.
        Obecnie mam dwójkę dzieci, jest między nimi 8 lat różnicy, mialabym
        jeszcze jedno ale zmarło zbyt wcześnie urodzone.
        Skoro masz pełną rodzinę to warto sie zastanooić nad rodzeństwem dla
        starszego dziecka. Kiedy patrzę, jak moje szkraby się kochają i jak
        było ciężko mojemu synkowi, jedynakowi kiedy był sam to strasznie
        się cieszę że podjęłam ten trud kolejnej ciąży, leżałam bez mala
        plackiem przez 4 miesiące na lekach ale jakoś udalo się. Próbowałam
        wychowywać synka nie jak jedynaka ale to tylko teoria, mieć
        rodzeństwo to wg mnie wielki skarb, Niunia moja aż piszczy ze
        szczęścia, kiedy brat wraca ze szkoły, tuli się do Niego i dla tych
        chwil warto urodzić.
        Porodu też nie wspominam mile, ale to wspomnienie jest takie ulotne,
        zamazuje się szybko, bo radość z dziecka przesłania trudy porodu.

        Życzę Ci udanego szczęśliwego porodu
        nie życzę Ci natomiast traumy po aborcji

        pozdrawiam
        monika


        --
        A gdy sądząc, że jestem odrobinę bezpieczny nie czując pokusy,
        znajduję siebie niekiedy zupełnie pokonanym z powodu lekkiego
        podmuchu
        Tomasz a Kempis
      • lexi777 Re: też stoję przed tą decyzją... 08.02.10, 12:22
        Dziękuję Wam za wsparcie, jesteście bardzo kochane...Po prostu nigdy nie mialam
        najsilniejszego charakteru i ciągle jak ta chorągiewka na wietrze..Mąż jest,
        ufam mu bardzo, ale on też się pogubił w tej sytuacji. Nie jestem w tym
        wszystkim sama, jak wymiotowałam calą noc i nie mogłam oka zmrużyć to też
        powiedział, że lepiej dać sobie spokój bo nie mógł patrzeć jak się męczę. Czuję
        że to wszystko zależy ode mnie, on zgodzi się na moją decyzję jaką podejmę.
        Tylko sam woli tego nie robić bo nie chce żebym potem miała do niego pretensje,
        że np mi nie zabronił...Ciężka sprawa bo ja zmieniam ją codziennie jest inna.
        Jak zdecydowałam że jednak damy radę to w nocy męczyły mnie koszmary. Źle się
        czuje i to jest dodatkowy katalizator, to dopiero szósty tydzien a ja juz się
        źle czuję stojąc, ciągłe mdłości, a posiedzieć przy maluchu nie da rady. Mam
        doła dołów. Na razie jestem umówiona na wizytę u psychologa, termin przesunięty
        do poniedziałku...
        • vocativa Re: też stoję przed tą decyzją... 08.02.10, 12:50
          Super,że się odezwałaśsmile
          Przykro mi,że źle się czujesz i masz mdłości.Wydaje mi się jednak,że istnieje
          duża szansa,że one dość szybko przejdą,albo przynajmniej będą słabsze bo chyba
          największe mdłości są zazwyczaj w pierwszych tygodniach.
          Ściskam Cię mocno i życzę owocnej wizyty u psychologasmile
        • nati1011 Re: też stoję przed tą decyzją... 08.02.10, 13:37
          Lexi odnośnie mdłości to ja ekspert jestem wink

          Jesteś teraz pod wpływem hormonów, które powodują zachwianie wmocji.
          To stan normalny na poczatku ciąży. Dodatkowo jesteś w stresie, bo
          nie akceptujesz całej tej sytuacji. Robi się błędne koło, bo ten
          stres nasila mdłości.

          To nie jest dobry moment na powazne decyzje. Pod wpływem tego stresu
          i huśtawki hormonalnej można wybrać źle. A jak hormony opadną, to
          pojawi się rozpacz. Jeżeli nawet zostaniesz przy decyzji o aborcji
          to musisz najpierw się uspokoić. Daj sobie trochę czasu.

          A ten psycholog to sprawdzony gość? Jeżlei potrzebujesz, to mogę ci
          zapewnić i psychologa i lekarza. Pisałam powaznie - na terenie s.
          jestem w stanie zapewnić ci naprawdę dużą pomoc. Także całkiem
          anonimowo. Napisz tylko co potrzebujesz. A przede wszystkim daj
          sobie trochę czasu. Aborcji nie da się cofnąć. Jak za parę tygodni
          zmienisz zdanie nie da sie cofnać czasu.

          --
          miłość to wybór i wierność wyborowi
          • nowako-wa Re: też stoję przed tą decyzją... 08.02.10, 14:18
            Twoja najlepsza decyzja jak do tej pory to ta o przesunięciu decyzji...i
            odwiedzeniu psychologa- jest jeszcze kwestia co to za psycholog- bo mnie mój
            lekarz zamiast odwodzić od aborcji zachęcał do niej...
            Emocje utrudniają ci obiektywne spojrzenie a mąż? Cóz najłatwiej powiedzieć rób
            co uważasz- a jak sie będziesz nie daj Boże męczyć po, on już dawno zapomni o
            problemie- dlatego współczuję Ci , bo tak naprawdę ciężar decyzji musisz podjąć
            sama.
            O syndromie poaborcyjnym wiesz , więc bezz sensu pisać- ale masz rodzeństwo?
            Pomyśl o swoim dziecku- że jesli teraz nie chcesz dla niego rodzeństwa to pewnie
            w przyszłości też ci nie przyjdzie ochota, bo człowiek to leniwa bestia...a
            aborcja "wciąga" jak dokonałam raz i się nic nie stało- to decydowałam sie
            jeszcze 3 razy ...
            Dopiero po wielu latach "odchorowałam" aborcje- chłopaki porosły i zostałam sama
            z męzem jak kołek...życie robi się smutne i bezsensowne bez dzieci...
            dziś jestem w 33 tc i uważam tą ciążę za dar od losu, bo poprzednia zakończyła
            sie przedwczesnym porodem...

            Lexi pomyśl o dalszej przyszłości- nie tylko o początkowych mdłościach - o tym
            jak będzie Twoje życie wyglądało za 10,20 lat...i pamiętaj że dziecko nie rodzi
            sie na zamówienie- dziś masz szanse zostać mamą po raz drugi, a czy kiedy być
            może zapragniesz w przyszłosci będzie to realne?
            Byłam drugim dzieckiem , brat był 2,5 roku starszy- chowaliśmy sie w jednej
            izbie z ojcem alkoholikiem i podziwiam mamę że dała mi szansę żyć, bo ja nie
            dałam jej wszystkim moim dzieciom...
            --
            • boryska_only Re: też stoję przed tą decyzją... 08.02.10, 18:53
              czesc,pisze poniewaz namówiła mnie nowako-wa,bo jeszcze niedawno
              byłam przed taka sama decyzja jak ty!!! dzis jestem w 10tc,jest
              tetno, wszystko narazaie ok,tylko nie ze mna!!!tez ta wiadomosc była
              totalnym szokiem!!!mam 37 lat prawie,a wpadka jak u głupiej
              nastolatki,a mam juz 2 corki,jedna 17lat,druga 3 latka i teraz ta
              niespodzianka z trzecim dzieckiem,jakis koszmar,ale nie usunełam i
              juz raczej nie usune,jest mi cholernie ciezko,choc moj maz sie
              cieszy,ja jakos nie moge,mam totalny dół i poczucie,ze nie panuje
              nad swoim zyciem kompletnie!!! ale...one maja troche tez racji,moze
              to nie jest takie straszne? przeciez to nie rak,nie wyrok,mamy
              sznase dalej zyc, choc bedzie ciezko,bynajmniej mi jest teraz,ale
              jak mówi stare porzekadło"czas goi rany"wiec mamy cała ciaze,by sie
              przestawic na pzytywne myslenie!!!!!!!!! i tylko to trzyma mnie przy
              zyciu,ze jednak nie znalazłam odwagi usunąć tej ciąży,choc juz "po
              drodze" dwie usunęlam....sad(( trzymaj sie i powodzenia zyczesmile))
              • lexi777 Re: też stoję przed tą decyzją... 09.02.10, 21:21
                Bardzo Ci współczuję, ja jestem w 7 tc teraz, u lekarza jeszcze nie byłam, na
                razie test i objawy , które znam bardzo dobrze. Lat mam ciut mniej, ale też się
                czuję jak idiotka małoletnia. Mój mąż ma pewną przewlekłą chorobę i już od 8
                lat bierze leki które uszkadzają jego płodność. Żebyśmy mogli mieć pierwsze
                dziecko musiał pod kontrolą lekarza je odstawić na pewien czas i się udało. A
                teraz to nie wiem. Do tej pory mi dźwięczy w uszach, nie bierz hormonów przecież
                ja biorę-to jego słowa. I co się okazało- jestem w ciąży. Jestem taka zła na
                niego i siebie że się posluchałam że nie poszłam chociaz wkladki założyć...uff
          • lexi777 Re: też stoję przed tą decyzją... 09.02.10, 19:00
            Oj z mdłościami to ja też za pan brat, dlatego tak ich nienawidzę.Odsunęłam
            podjęcie decyzji bo zwariuję, już spać w nocy nie mogłam. Ale odsuwać długo nie
            dam rady bo jakaś decyzja musi być. Nie wiem czy opieka psychologa coś by mi
            pomogła, przecież nie podejmie za mnie takiej decyzji. Dziękuję Ci za ciepłe
            słowa i propozycje, ale ja nie umiem żerować na kimś, źle bym się czuła. Możesz
            mi pomoc rozmawiając ze mną, bo niestety dwójka moich przyjaciół nie jest w
            stanie mnie zrozumieć, w końcu sytuacja specyficzna... Napiszę na priv.Pozdrawiam
            • nati1011 Re: też stoję przed tą decyzją... 09.02.10, 20:29
              Lexi, napisz.

              Daj sobie trochę wytchnienia. Jak chcesz, to możemy sie nawet
              spotkać i spokojnie pogadać. Jeżeli wolisz możemy pogadac mailowo.

              A co do żerowania, to nie żartuj! Dzieciaki w ciagu paru tygodni
              wyrastają z rzeczy. Wiekszość rodziców po pół roku jest zawalonych
              małymi rzeczami, z którymi nie bardzo wiadomo co zrobić. Jak można
              je komuś oddać, to az serce sie raduje. Ale jeżeli bedziesz
              potrzebowac wiekszej pomocy, to też jest wielu ludzi, którzy chcą
              taką pomoc nieść. Jedni coś ofiarują, inni przekazują to tym co
              potrzebują. Wiesz, dzisiaj Ty potrzebujesz pomocy, a jutro pomożesz
              innemu.

              Jeżeli chodzi o psychologa, to wiadomo, ze nie podejmie za ciebie
              decyzji, ale moze pomóc spojrzeć na sytuacje z boku. Co ci szkodzi?
              A może jednak ci pomoże?

              Daj sobie szansę.

              --
              miłość to wybór i wierność wyborowi
        • iktoto Re: też stoję przed tą decyzją... 08.02.10, 19:16
          no tak, najprościej jest powiedzieć, Ty podejmij decyzję bo ja nie
          wiem, czyli caly ciężar spadl na Twoje barki.

          czy chciałabyś aby Twoje dziecko miało rodzeństwo? czy chcesz mieć
          jedynaka?
          pomyśl na spokojnie, nie przelatuj tych wszystkich postów bez ich
          głębszego przemyślenia, powoli.
          a USG robiłaś? ostatnio była tutaj taka sytuacja, że kobieta po
          zrobionym USG podjęła decyzję. Może warto?

          --
          A gdy sądząc, że jestem odrobinę bezpieczny nie czując pokusy,
          znajduję siebie niekiedy zupełnie pokonanym z powodu lekkiego
          podmuchu
          Tomasz a Kempis
    • zero_0 Re: też stoję przed tą decyzją... 08.02.10, 20:21
      Trudna decyzja czy dokonać aborcji czy nie, aczkolwiek należy tylko do Ciebie,
      tzn. mam na myśli, że nie należy do znajomych itp., a już na pewno nie do osób z
      jakiegokolwiek forum. Ja jestem po aborcji dokładnie rok i 5 miesięcy. Nie
      widziałam innego wyjścia poza aborcją. Kilka dni po usunięciu ciąży zaczęło się
      piekło. Potworna trauma trawiła mnie ok. 4 miesiące. Potem przeszło. Teraz jest
      zupełnie dobrze już od dawna. Jest tak jak przed aborcją. Nie pielęgnuję dat,
      nie pamiętam o nich, żyję normalnie. W tej chwili uważam, już od wielu miesięcy,
      że aborcja była jedyną słuszną decyzją w moim przypadku.
      --
      Bez bólu i cierpień nie istniejemy
      • zmeczona.0 Re: też stoję przed tą decyzją... 08.02.10, 21:14
        Rok temu dzisiaj dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Nie staram się pielęgnować
        dat ale one same wracają. Pomyślałam sobie, że może jakbym dokładniej przyjrzała
        się na USG, poprosiła o wydrukowanie zdjęcia, bardziej dopytała o to dziecko to
        może bym się zatrzymała.
        Podjęłam złą decyzję, dziecko powinno było się urodzić tylko dlatego, ze już
        było na świecie. Nie przestało dla mnie istnieć. Stalo się nawet bardziej realne
        po aborcji. Dziś podjęłabym inną decyzję, strach na prawdę jest najgorszym doradcą.
        Rozmawiaj z jak największą liczba różnych ludzi, najgorzej skazać się tylko na
        własną głowę. Rozmawiaj też z mężem, to wasze wspólne dziecko, możesz mieć
        kiedyś do niego żal, ze zostawił Cię z taka decyzja samą albo nie zatrzymał. Jak
        teraz określam czego się bałam to wypada to blado z tym co przeżywam i czego się
        boję teraz.
        Zazdroszczę, że możesz jeszcze zdecydować inaczej niż ja.
    • lexi777 Re: też stoję przed tą decyzją... 09.02.10, 18:44
      Ciągle nie wiem jeszcze co zrobić. Ten psycholog miał być , ale z tej kliniki w
      prenzlau, więc podejrzewam że to tylko proforma i wcale nie jest od tego jak
      doradzić tylko żeby podbić papier. Na razie wstrzymalam się z decyzją, chociaż
      wiem, że będzie mi trudniej, bo naoglądałam się tych zdjęć PO. Im więcej
      przypomina maluszka tym gorzej, dlatego w ogóle odrzuciłam możliwość
      a.farmakologicznej bo bym ześwirowała z martwym dzieckiem w brzuchu i czekaniem
      na poronienie.Mąż zaczyna mnie namawiać jednak na urodzenie czyli jest jakaś
      zmiana. Z drugiej strony nadal jestem przerażona...Ubranka po starszaku
      pooddawałam, podobnie jak wózek- w grudniu-w życiu nie pomyślałabym że będzie mi
      jeszcze potrzebny...ironia losu nie?Najbardziej mam dosyć siedzenia w domu i
      zamartwiania się...
      • 11.jula Re: też stoję przed tą decyzją... 09.02.10, 18:57
        O ubranka sie nie martw, coś się zorganizuje, ja mam po swoich
        dzieciach, także z tym to nie będzie problemu.
        Skoro teraz już ci jest trudno, to po aborcji może być jeszcze
        gorzej. Mąż namawia do urodzenia, czyli w głębi duszy też nie chce
        aborcji. Po tym może walnąć nie tylko twoja psychika, ale również
        wasz związek.
        • incognito.x Re: też stoję przed tą decyzją... 09.02.10, 19:06
          O, jak się cieszę, że się wstrzymałaś i że mąż Cię namawia! To są
          bardzo dobre wieścismile Oby tak dalej, nie będziesz żałowała! Nie znam
          kobiety, która urodziła i żałowała, a tych, co zrobiły odwrotnie
          jest niestety całe mnóstwo....
      • wiesia140 Re: też stoję przed tą decyzją... 09.02.10, 19:05
        Lexi od strony wyprawki da się wszystko zorganizować. Ja mam spacerówkę
        tylko niech mi ktoś powie jak ten wózek przesłać, bo ja ze śląska
        jestem. Siedząc w domu też pomagać mężowi na przykład zająć
        papierkową pracą, której w firmie nie brakuje zwłaszcza na początku.
        Zarejestruj się do urzędu , może jakiś kurs w tym czasie zrobisz
        dodatkowy np księgowość i będziesz później prowadziła firmę męża. Co ty
        na to?

        z
        --
        " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście, a ja was pokrzepię"
        www.jezuufamtobie.pl
        • lexi777 Re: też stoję przed tą decyzją... 09.02.10, 21:08
          Dzięki Wiesiu za dobre radysmile.Prowadzę mężowi księgowość, podobnie jak dwójce
          moich przyjaciół, u jednego jestem nawet zatrudniona na 1/4 etatu. W związku z
          tym nie mogę skorzystać z kursów dla bezrobotnych chociaż przydałyby mi się bo
          nie wszystko w tej materii umiem. Ale to są zarobki rzędu 150zł a ja mam czynsz,
          opłaty i inne koszty. U męża przez cały grudzień zero dochodów, styczeń 800zł to
          już coś.Ale jest stagnacja na rynku, a to nowa firma i potrzebuje sporo czasu,
          myślałam że wróce do pracy.Zaczęłam szukać parę miesięcy temu. Ale rynek jest
          straszny, najbardziej dobiła mnie rekrutacja na sprzedawcę w smyku chyba-7
          etapów. Idiotyzm. Za grosze...Na lepszą nawet nie liczę, bo trzeba mieć plecy, a
          ja nie mam...I tak to trwa już prawie rok, a teraz jeszcze to...
    • wiesia140 Re: też stoję przed tą decyzją... 09.02.10, 20:00
      Pisz co u ciebie i pamiętaj bez względu na to jaką decyzję podejmiesz
      to forum jest dla ciebie, zawsze tu możesz napisać. Wiem ,że się boisz
      znam ten strach.
      --
      " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście, a ja was pokrzepię"
      www.jezuufamtobie.pl
      • nowako-wa Re: też stoję przed tą decyzją... 09.02.10, 20:18
        Jeśli mogę Ci jeszcze jakos pomóc podjąc decyzję to przemyśl to jeszcze raz ale
        weż pod uwagę całokształt- nie tylko najbliższe miesiące ale i lata i zastanów
        się czy w Twojej rodzinie jest miejsce dla tego dziecka, co się zmieni - na
        gorsze pewnie wiesz ale jakie korzyści mogą sie pojawić. Jeśli bedziesz patrzec
        tylko na uciążliwości ciąży i okres niemowlęcy możesz nie zauważyc że dziecko to
        też radośc i sens życia w pózniejszych latach, potem wnuki...a wnuki musi ktoś
        urodzić...

        A ja ciuszki dostałam właśnie od dziewczyny z forum, wózek , fotelik i kołyskę
        kupiłam używaną i jak narazie nawet nie odczułam finansowo zakupów dla
        maluszka...I pomimo zagrożonej ciąży i męczącego początku czuję sie kwitnąco...
        --
          • boryska_only Re: lexii 10.02.10, 09:26
            u mnie tak samo,po dwóch moich córach nie mam nic dla
            noworodka,ciuszki,wozek,wanienka,zabawki,wszystko dosłownie
            wydałam,bo tez nie przypuszczałam,ze to mi sie zdarzy sad bynajmniej
            nie teraz,ja nawet 150zl nie mam jak dorobic,tez siedze w
            domu,sama,maz za granica na kursie,z pracą nie wiadomo jak będzie,ja
            juz 11tc zaczynam i jeszcze zastanawiam sie czy jednak nie....ech,
            szkoda gadać,a rachunki do płacenia,kurde prawie co dzien jakis
            przychodzi,masakra!!!w dodatku nawet starszej córce o ciązy nie
            powiedziałam,nikomu,tylko ja i mąż,nie mam odwagi komukolwiek z
            mojego otoczenia sie przyznac...
            • wiesia140 Re:Borysko 10.02.10, 09:36
              Będzie ci lżej jeśli się z kimś tym podzielisz z twojej rodziny.
              --
              " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście, a ja was pokrzepię"
              www.jezuufamtobie.pl
          • iktoto Re: też stoję przed tą decyzją... 10.02.10, 12:34
            cieszę się że mąż przyjął stanowisko w sprawie ciąży i to takie
            stanowisko, pozostaje mi pogratulowAĆ męża smile

            idziesz na USG ciąży? może to by Ci pomogło podjąć decyzję??


            --
            A gdy sądząc, że jestem odrobinę bezpieczny nie czując pokusy,
            znajduję siebie niekiedy zupełnie pokonanym z powodu lekkiego
            podmuchu
            Tomasz a Kempis
            • boryska_only Re: do nati1011 10.02.10, 13:14
              to pyt było do mnie? jak tak,to narazie nic nie potrzebuję,jedynie
              ogarnąć całą te sytuacje i zrobić porządek w głowie sad((
              ale dziękuję za troskę,może kiedyś skorzystam...?
              pozdrawiam
              • nowako-wa do boryska_only 10.02.10, 13:45
                jeśli jeszcze mogę sie wtrącić - co do zabezpieczenia sie finansowo na przyszłość to może znalazłby się wokół Ciebie ktoś znajomy kto zgodził by się zarejestrować na ten czas wiedząc że jesteś w ciaży- mogłabyś nawet ZUS kazać sobie odbić z pensji , byleby chociaż miesiąc lub dwa popracować , bo dzięki temu miałabyś potem 100% płatne chorobowe, urlop macierzyński, potem wychowawczy=- w efekcie "złapałabyś " około 4 lat zatrudnienia, a pracodawcę kosztujesz tyle co na początku- potem widniejesz tylko na liscie płac.
                Sama tak szłam na rękę zatrudnianym dziewczynom- wiem że ciężko znależć pracodawcę który by się zgodził , ale może warto poszukać...

                Sama choruję od początku i na ZUS-ie troszkę zaoszczędziłam...

                --
                • boryska_only Re: DO NOWAKO-WA 11.02.10, 11:02
                  cały czas myślę o Twojej podpowiedzi i mam pytanie!!!
                  jaką lub na jak długo miałabym podpisać umowę o pracę???
                  czekam na odpowiedź wink i pozdrawiam!!!
                  ps.możesz też napisać do mnie na gorsza@wp.pl smile))
                  dzięki
    • iktoto Re: też stoję przed tą decyzją... 10.02.10, 14:27
      lexi, zadaj sobie na spokojnie pytanie o Wasze małżeństwo, Twój mąż
      chce tego dziecka, czy jest w stanie wybaczyć Ci aborcję? bo to
      również Jego dziecko, nie tylko Twoje

      kiedyś pytałam mojego męża o taką właśnie sytuację i powiedział, że
      nie potrafiłby wybaczyc, nie miałabym prawa mieć do Niego o to
      pretensji, także być może stawiasz na szali Wasz związek. Czy warto?

      piszesz gdzieś powyżej, że nie wyobrażasz sobie, aby było w Tobie
      dziecko, które nie żyje. a czy wyobrażasz sobie, że to, iż Ono nie
      żyje jest za przyczyną Twojego przyzwolenia?

      czy potrafisz sobie wyobrazić, że jest Ono wyjmowane z Ciebie na
      żywca? i co potem się z Nim dzieje? gdzie ląduje?

      odpowiedz sobie dokładnie i na spokojnie na te pytania, poki nie
      jesteś jeszcze po zabiegu, poki masz możliwość wyboru.

      piszesz, że naoglądałaś się zdjęć i lekka trauma jest. czy sądzisz
      że po zabiegu trauma minie?



      --
      A gdy sądząc, że jestem odrobinę bezpieczny nie czując pokusy,
      znajduję siebie niekiedy zupełnie pokonanym z powodu lekkiego
      podmuchu
      Tomasz a Kempis
    • lexi777 Re: też stoję przed tą decyzją... 10.02.10, 21:40
      Witajcie ponownie. Właśnie napisalam nati, że zrezygnowaliśmy z a. Nie wiem jak
      to się zakończy, ale trochę mdlości mi ustąpiły. Może się zbierają żeby
      zaatakowac mocniej kto wiesmileCzuje się zmęczona tym wszystkim i staram się nie
      myśleć w ogóle o niczym. Nie chwalimy się po rodzine bo nam glupio. Znaja nasza
      sytuację więc ...same wiecie.
    • iktoto Re: też stoję przed tą decyzją... 12.02.10, 10:23
      najbardziej, lexi to chyba potrzebujesz wsparcia, że będzie dobrze,
      że jakoś będzie. wiem, że to ciężka sytuacja dla Ciebie, bo mialaś
      nadzieję na jakąś tam wolność a tu nagle coś trzeba przesunąć w
      czasie, odłożyć, poświęcić się dla drugiego, nie jest to łatwe, mam
      nadzieję, że czas jakoś to wyciszy i zaczniesz cieszyć się z ciąży

      pozdrawiam
      monika

      --
      A gdy sądząc, że jestem odrobinę bezpieczny nie czując pokusy,
      znajduję siebie niekiedy zupełnie pokonanym z powodu lekkiego
      podmuchu
      Tomasz a Kempis
          • nowako-wa Re: też stoję przed tą decyzją... 13.02.10, 09:09
            Cała trudność przy niechcianej ciąży polega na zaakceptowaniu jej...tu nie ma
            wyboru: czy chcę być w ciąży?
            Jestem w ciąży - a wybór to pozwolę jej się rozwinąć czy usunę...
            Często osoby które długo sie starają a nie mogą- nie rozumieją takich odczuć...
            A to całkowicie naturalny odruch- dowiadujesz się o życiu którego wcale nie
            chciałaś...
            Przyjecie go- jest Twoim niby dobrowolnym wyborem- ale część Twojej osoby nadal
            sie nie zgadza...i to jest jak najbardziej oczywiste.
            Daj sobie czas i spróbuj zdystansować sie choć odrobinę do swoich emocji- bo one
            teraz będą szalały...

            Wyobraz sobie że masz 15 lat i rodzice zabraniają Ci iść na całonocną imprezę -
            niby wiesz że to dla Twojego dobra- ale płaczom nie ma końca...
            Ten mechanizm powtarza się przez całe życie jeśli wybieramy coś dobrego ale
            trudnego- nasze EGO jest niezadowolone...
            Dużo sił i wytrwałości Ci życzę.
            --
    • lexi777 Re: też stoję przed tą decyzją... 25.04.10, 15:30
      Cześć dziewczyny, chciałam Wam baaardzo podziękować za wsparcie jakie od Was
      otrzymałam. Jestem w 14,15 tyg i juz czuję się dobrze. Absolutnie nie żałuję
      podjętej decyzji bo wiem jak bardzo bym żałowała, gdyby była inna.Będzie ciężko,
      ale damy radę. To co robicie jest super i mam nadzieję, że jeszcze sporo
      dziewczyn skorzysta z Waszej pomocy i zrezygnuje z takiego kroku. Bardzo Was
      ściskam i wszystkiego najlepszego dla Was i waszych rodzinsmile
    • iwona.31 Re: też stoję przed tą decyzją... 15.05.10, 00:46
      Błagam ,nie rozważajcie takiej decyzji pod wpływem emocji.Jeśli chodzi o pomoc
      to w każdej chwili moge oddać ubranka za darmo dzieciaczkom od 0-2,5 roczku,na
      razie.Później będą większe.Moze nie są luksusowe ale są
      Ja rozważałam taka możliwośc jaka jest aborcja i żałuję kazdej chwili ,w której
      o tym myślałam.Nie wstydźcie się prosić o pomoc.Jak pojawi się dziecko to nawet
      nie trzeba o nią prosić.Wierzcie ,że tak jest .Tak było w moim przypadku.
      Pomogę każdemu ,kto się do mnie zwróci.mam też łózeczko i wiele innych rzeczy
      potrzebnych dla małego dziecka

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka