Dodaj do ulubionych

Nowe inwestycje w mieście

02.03.04, 20:34
"Obecna kamieniczka, która stoi w tym miejscu, zostanie wyburzona - informuje
architekt miejski" - konserwator zabytków zgodził się na wyburzenie w takim
miejscu?? Który róg ma być zlikwidowany - z Cafe Expresso, czy szara stara
kamieniczka od strony Rynku i Sienkiewicza?

"W trakcie budowy jest (...) hotel przy rondzie Herlinga-Grudzińskiego" -
moje pytanie do dziennikarki piszącej tekst brzmi: ile pięter juz zdążyli
pociągnąć do góry na tej budowie?;))
Obserwuj wątek
    • Gość: Albi Re: Nowe inwestycje w mieście IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 02.03.04, 21:22
      Napewno nic poza centrum handlowym nie jest budowane przy rondzie Herlinga-
      Grudzińskiego.
    • Gość: jurek Re: Nowe inwestycje w mieście IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.04, 22:01
      dziennikarka widac zorientowana w temacie...kamienica o ktorej mowa ma powstac
      mniej wiecej w tym miejscu gdzie dorbud ma tam jakies
      przedstawicielstwo.Widzialem wstepny projekt - bez watpienia swietny.
      • r_z Re: Nowe inwestycje w mieście 02.03.04, 23:16
        Gość portalu: jurek napisał(a):

        > dziennikarka widac zorientowana w temacie...kamienica o ktorej mowa ma
        powstac
        > mniej wiecej w tym miejscu gdzie dorbud ma tam jakies
        > przedstawicielstwo.Widzialem wstepny projekt - bez watpienia swietny.

        czyli pod kilof pójdzie Cafe Expresso - ta wersja jest bardziej do przyjęcia.
        Nie jest to zabytek - kamieniczka jest stosunkowo młoda bo z okresu
        międzywojennego. Wolałbym co prawda, żeby w najściślejszym starym centrum nic
        (z wyjątkiem niektórych obiektów powojennych;) ) nie burzyć, tylko remontować
        ale tą jestem w stanie przeboleć, jeśli powstanie coś naprawdę fajnego i
        dostosowanego do klimatu starego miasta.
        Może jurek uda Ci się zdobyć projekt?
        pozdrawiam rz
        • Gość: jurek Re: Nowe inwestycje w mieście IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.04, 23:26
          Postaram sie ale ostatnio brakuje mi troche czasu.
        • Gość: Gedeon Re: Nowe inwestycje w mieście IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 03.03.04, 00:30
          Gość forum r_z napisał :
          "Nie jest to zabytek - kamieniczka jest stosunkowo młoda bo z okresu
          międzywojennego. Wolałbym co prawda, żeby w najściślejszym starym centrum nic
          (z wyjątkiem niektórych obiektów powojennych;) ) nie burzyć, tylko remontować
          ale tą jestem w stanie przeboleć, jeśli powstanie coś naprawdę fajnego i
          dostosowanego do klimatu starego miasta."
          Ja nie jestem w stanie przeboleć tej ,że zacytuję Twoje
          stwierdzenie,pacyfikacji miasta. Uważam ,że jeśli pan Partyka ma ambicję
          wybudować nowe miasto, to niech wybuduje go sobie gdzie indziej. Na
          Slichowicach, albo w porozumieniu z wójtem Burasem. Zgodzę się,że jedyne co
          można wyburzyć w cetrum, to powojenne plomby, albo raczej wtręty, mające na
          celu jedynie złamanie linii wcześniejszej zabudowy kwartałowej(większość z nich
          zawdzięczamy właśnie nadzorowi pana Partyki). Zacząć należałoby raczej od
          wyburzenia największego takiego wtrętu, który jak wrzód tkwi prawie przy samym
          rynku i to on sprawia wrażenie,że miasto wydaje się zaniedbane. Mam na myśli
          oczywiście biurowiec dawnego crzzt -u.
          • r_z Re: Nowe inwestycje w mieście 03.03.04, 09:18
            Gość portalu: Gedeon napisał(a):
            > Ja nie jestem w stanie przeboleć tej ,że zacytuję Twoje
            > stwierdzenie,pacyfikacji miasta. Uważam ,że jeśli pan Partyka ma ambicję
            > wybudować nowe miasto, to niech wybuduje go sobie gdzie indziej. Na
            > Slichowicach, albo w porozumieniu z wójtem Burasem. Zgodzę się,że jedyne co
            > można wyburzyć w cetrum, to powojenne plomby, albo raczej wtręty, mające na
            > celu jedynie złamanie linii wcześniejszej zabudowy kwartałowej(większość z
            > nich zawdzięczamy właśnie nadzorowi pana Partyki). Zacząć należałoby raczej od
            > wyburzenia największego takiego wtrętu, który jak wrzód tkwi prawie przy
            > samym rynku i to on sprawia wrażenie,że miasto wydaje się zaniedbane. Mam na
            > myśli oczywiście biurowiec dawnego crzzt -u.

            Miło jest dowiedzieć się, że jest ktoś na forum twardszy ode w tych sprawach:)
            Czasem mam wrażenie, że w Kielcach mało kogo to wzrusza - PRL zrobił ogromne
            spustoszenie. Przed wojną znacznie bardziej dbano o harmonię architektoniczą...
            Po wojnie zdewastowano krajobraz strasznie. Czy rozmawiam ze znajomymi spoza
            Kielc, czy przeglądam album przewodnik po Polsce, czy zapoznaje się ze
            scenariuszem podróżniczego serialu po Polsce to ciągle powraca jeden temat -
            stłamszenia charakteru Kielc przez otaczające go zewsząd okropne blokowiska.
            Wiadomo, że sie ich szybko nie wyburzy, ale można przynajmniej wykorzystując
            znakomite w Kielcach ukształtowanie terenu przebudowywać je. Wzbogacać i
            urozmaicać elewacje, budować plomby, wpuszczać małą architekturę, puszczać
            pnącza po scianach. Spółdzielnie powinny zlecać przygotowanie takich planów,
            wydzielać w nich działki dla małych prywatnych inwestorów (a uzyskane od nich
            pieniądze byłyby przeznaczone na upiekszanie spółdzielczych bloków)itd. Ale
            władzom spółdzielni i wielu "zwykłym" mieszkańcom betonowych pudeł podoba sie
            tak jak jest. Np. na jednym z najbrzydszych osiedli w Kielcach (Świetokrzyskim)
            w jedynym miejscu gdzie można coś "miejskiego" i organizującego przestrzeń
            wybudować, spółdzielnia postanowiła zbudować... garażowisko. I o czym tu mówić?
            A z drugiej strony niemal każda_sensowna_nowa budowa na osiedlach wiąże sie z
            protestami, że bedzie zasłaniać widok na trawnik. Wielu mieszkańców bloków lubi
            mieć chyba widok na rozległe pola (z hulajacym wiatrem) za oknami. Może niech
            jednak przyzwyczają się, że mieszkają w mieście:)
            Kieleckim majstersztykiem krajobrazowo-architektonicznym była przez wieki oś
            widokowa Wzgórze Zamkowe-Karczówka. Komunistyczne bezmózgi dokładnie na osi
            (przy ul. Karczówkowskiej) wpieprzyły niszczące ją wieżowce (w jednym z nich
            zresztą mieszkałem:) )
            Wspomniany "wrzód" koło Rynku czyli Dom Zwiazków Zawodowych to był
            zaczątek "nowoczesnego" "nowego centrum". Ulica Piotrkowska miała zupełnie
            przestać istnieć (to nic, ze to najstarszy tysiącletni kielecki trakt).
            Mielismy mieć tam "nowoczesną" kielecką "ścianę wschodnią" z trzema bodajże 15-
            pietrowymi wieżowcami. Tak czy inaczej zdążono (oprócz faktycznych ruder)
            wyburzyć np kilkanaście jednopietrowych kamieniczek na Piotrkowskiej (od
            dzisiejszego Capital Banku do Silnicznej). Mam gdzieś w swoich "zbiorach" cytat
            z lat PRL-u: "jak to jest - naokoło buduje się nowoczesne osiedla, a wewnątrz
            kupa smiecia". Minęło parę lat i juz nie ma wątpliwości, ze to właśnie oni
            wybudowali kupe śmiecia. Za niektóre "realizacje" powinni mieć zakaz
            wykonywania zawodu do końca życia. Np za nadbudowę trzeciego piętra w biurowcu
            na rogu Wesołej i Leonarda (tam gdzie miesci sie dzis - o ironio losu -
            siedziba stowarzyszenia architektów:) ).
            A kwiatki w centrum za kadencji superarchitekta Pardyki? Mój "ulubiony" to
            plomba z połowy lat 90-tych na Małej (miedzy Sienkiewicza a katedrą). Inwestor
            metodą faktów dokonanych chciał postawić 3 piętra. Juz to zrobił kiedy
            najprawdopodobniej interweniował konserwator. Wtedy część trzeciego pietra
            rozebrano(!) i powstał nieforemny potworek (tzw. kompromis).
            Albo wściekle niebieska WSU - przychodnia przed przebudową wyglądała lepiej.
            Poza strasznym kolorem elewacji "postarano sie" też i zlikwidowano ciekawe
            detale architektoniczne (np. interesujące wejście zamieniono na
            tandetne "plastikowe". Itd itp
            Uf ale się napisałem:)
            pozdrawiam rz
            • Gość: Gedeon Re: Nowe inwestycje w mieście IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 04.03.04, 02:27
              Gość portalu: r_z napisał:
              > "Miło jest dowiedzieć się, że jest ktoś na forum twardszy ode w tych
              sprawach:) Czasem mam
              wrażenie, że w Kielcach mało kogo to wzrusza...".

              Dzięki,ale nie uważam,żeby nasze wypowiedzi można było nazwać twardymi. Jest
              to raczej normalna
              reakcja na ludzką głupotę i indolencję. Dlaczego w Kielcach (lub raczej
              należałoby napisać w Polsce, gdyż nie jest to tylko przypadłość kielecka) mało
              kto reaguje na tego typu dewastację własnego otoczenia? To dobre pytanie.
              Zawsze zastanawiam się jeżdżąc po Europie jak oni to robią,że szanują to co
              stworzyli ich przodkowie czy poprzednicy w danym miejscu, ile wysiłku wkładają w
              zachowanie tego co jest, a nowe tworzą obok (zasada odwrotna to wyjątki). To
              ciągłość historii i tradycja, którą widać, a nie jak u nas można tylko o tym
              co najwyżej przeczytać i ład architektoniczny, który ma niebywały wpływ na
              dobre samopoczucie. W Polsce mam wrażenie,że każdy wzorem pieska znaczącego
              swoje terytorium ma ambicję postawić własny budyneczek (takie własne siusiu),
              najlepiej niszcząc przy okazji coś co stworzyli inni(piesek by zagrzebał) tak
              jakby obawiał się, że przegra w konfrontacji(Gdyby zburzyć i zabudować blokami
              całe centrum, to blokowisk nie byłoby do czego porównywać i nikt nie nazwał by
              ich śmieciami). I tak jak PRL-owskimi blokowiskami z czasem pewnie okaże się,
              że te "cuda archtektoniczne" to śmieci. Bo większość z nich charakteryzuje
              sezonowe wzornictwo lansowane przez sprzedawców tandetnych materiałów
              budowlanych i wygląda nieźle j e d y n i e na wizualizacjach. Ale dom to
              przecież nie jest ciuch, który kupuje sie na jeden sezon, a w następnym wyrzuca
              bo nie przystaje do obowiązującej mody, albo jak mówi architekt u którego
              zamawiałem projekt: "Dom to nie jest dekoracja teatralna". Patrząc na
              poczynania rodaków powiedział bym raczej, że u nas każdy mężczyzna oprócz
              spłodzenia syna musi Sciąć drzewo i zburzyć dom, no może ewentualnie wybuduje
              też coś nowego. I tak też dowartościowywują się budując te swoje "orgie
              architektoniczne" na miejsce czegoś co choć może skromne zniszczone i
              zdewastowane, było przez kogoś przemyślane i ma swoją klasę. Z drugiej strony
              nie można wszystkiego usprawiedliwiać tandetnym gustem i bezmyślnością polskich
              inwestorów,gdyż z autopsji wiem, że przeciętny Francuz, Belg, Holender, Czech
              itp. jest równie głupi jak przeciętny statystyczny Polak. Problem leży więc
              najprawdopodobniej w miernej jakości polskich urzędników odpowiedzialnych za
              ład przestrzenny (dowodem na to, że można,jest przykład konsekwentnego
              architekta miejskiego w Kazimierzu Dolnym) albo też chorym całym systemie
              władzy, która nie radzi sobie z niczym, oprócz osiągania własnych korzyści.

              "Kieleckim majstersztykiem krajobrazowo-architektonicznym była przez wieki oś
              widokowa Wzgórze Zamkowe-Karczówka. Komunistyczne bezmózgi dokładnie na osi
              (przy ul. Karczówkowskiej) wpieprzyły niszczące ją wieżowce (w jednym z nich
              zresztą mieszkałem:) )"

              Swego czasu (pocz. lat 80) nazywano toto "Hogkong dla ubogich" z racji
              niezwykłej liczby

              mieszkańców upakowanych na 1 km2.

              > "Wspomniany "wrzód" koło Rynku czyli Dom Zwiazków Zawodowych to był
              zaczątek "nowoczesnego" "nowego centrum". Ulica Piotrkowska miała zupełnie
              przestać istnieć (to nic, ze to najstarszy tysiącletni kielecki trakt).
              Mielismy mieć tam "nowoczesną" kielecką "ścianę wschodnią" z trzema
              bodajże 15-pietrowymi wieżowcami. Tak czy inaczej zdążono (oprócz
              faktycznych ruder)
              wyburzyć np kilkanaście jednopietrowych kamieniczek na Piotrkowskiej (od
              dzisiejszego Capital Banku do Silnicznej)."

              Wyburzono znacznie więcej, kawał miejskiej zabudowy w dużej mierze również
              jednopiętrowej od silnicy aż do ulicy Ceglanej z wąskimi niekiedy krętymi
              uliczkami wyłożonymi pięknym kwarcytowym brukiem (jak na Wesołej i jaki często
              możemy podziwiać w miejscach, gdzie w centrum odpadły kawały tzw
              asfaltu ;) ,charakterystycznym dla naszego regionu i nigdzie indziej w Polsce
              nie występującym a w niezrozumiały sposób pogardzanym przez Stępnia i "jego"
              ekipy remontowe). Jeżdziłem nimi mając kilka lat ale dość dobrze je pamiętam.

              Z tą "ścianą wschodnią" to ewidentny przykład kompleksu prowncji u ówczesnych
              władz lokalnych tłumionego jakąś zupełnie infantylną a może i paranoidalną
              chęcią upodobnienia się do Warszawy (podobnie z osiedlem skarpa ;-) ). Czasem
              odnoszę wrażenie że ta powojenna eksterminacja dużej części miasta też ma swoje
              korzenie w tej paranoidalnej chęci upodobnienia zniszczeń Kielc do zniszczeń
              Warszawy. Nie wyszło za okupacji no to może po ;-) .
              W książce Zielińskiego "Kielce w Polsce Ludowej"(czy jakoś tak) jest
              wizualizacja jednego z wieżowców 15 piętrowych w miejscu parkingu za UM. Całe
              szczęście, że tuptusie nie miały pieniążków na pełną realizację bo hotel
              Heweliusz w starej zabudowie Gdańska to przy tym mały pikuś. Tym nie mniej
              jednak, jak już zbudowano zaczątek nowej dzielnicy administracyjnej w postaci
              gmachu UW i pow oraz wieżowca przy Targowej 18 to należało to kontynuować i
              urządzić tam (tzn po pólnocnej stronie al IXwK.) nowe centrum miasta, a nie
              wpuszczać tam zabudowy mieszkaniowej tego typu jak Targowa 11 i sąsiednie.
              Zupełny brak konsekwencji. Minęło kilka lat i obecnie wygląda to groteskowo a
              wnioski nasuwają się same: Lepiej taki teren obsiać trawą i czekać na
              sensownych inwestorów niż ulegać jak w tym przypadku jazgoczącym prezesom
              jakichś spółdzielni PKP Lublin, że ludzie nie mają gdzie mieszkać a tu taki
              uzbrojony teren się marnuje.(albo innym geniuszom od stacji benzynowych ;-) ).
              Ten teren to zmarnowany jest właśnie teraz, bo nie znajdują się na nim urzędy
              skarbowe, sądy i inne instytucje porozrzucane bez sensu po całym mieście.

              --

              ale napisałem , chyba mnie poniesło.

              pozdravko G.

              • Gość: behemot stare, sentymentalne dziady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.04, 09:01
                > Jest to raczej normalna
                > reakcja na ludzką głupotę i indolencję.

                Jest to raczej normalna starcza reakcja na zmiany i na nowoczesność. :-)
                Kielce - szczególnie 'starówka' - to nie Wenecja tylko slumsy. To budy z dykty,
                blachy i papy. Czarne, obsrane podwórka i zapuszczone do granic katastrofy
                budowlanej rudery.
                Przez sto lat paryżanie nie mogli Eifflowi wybaczyć jego wybryku. Teraz na
                wieżę co rok wjeżdża 4 mln turystów.
                Ech ...stare, sentymentalne dziady ;-)
                • Gość: Gedeon Re: stare, sentymentalne dziady IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 05.03.04, 01:07
                  Gość portalu: behemot napisał(a):

                  > > Jest to raczej normalna
                  > > reakcja na ludzką głupotę i indolencję.
                  >
                  > Jest to raczej normalna starcza reakcja na zmiany i na nowoczesność. :-)
                  > Kielce - szczególnie 'starówka' - to nie Wenecja tylko slumsy. To budy z
                  dykty,
                  >
                  > blachy i papy. Czarne, obsrane podwórka i zapuszczone do granic katastrofy
                  > budowlanej rudery.
                  > Przez sto lat paryżanie nie mogli Eifflowi wybaczyć jego wybryku. Teraz na
                  > wieżę co rok wjeżdża 4 mln turystów.
                  > Ech ...stare, sentymentalne dziady ;-)

                  Porównanie Kielc z Wenecją to dziwna konstrukcja. Wenecja(ta na lagunie)
                  jest niestety na świecie tylko jedna. Chociaż dla przeciętnego "nie
                  wprowadzonego w temat" i niewrażliwego oglądającego może również wydawać się w
                  dużej mierze slumsem ;) . Zmiany, które obserwuję w Kielcach to przeważnie
                  zmiany dla samych zmian i z nowoczesnością nie mają nic wspólnego. Ktoś wymyśla
                  w Kielcach kościół w kształcie skoczni narciarskiej i nazywa go nowoczesnym.Czy
                  on przez to jest nowoczesnym? według mnie jest po prostu wieśniacki. Inny
                  przykład to nowoczesne rozwiazania komunikacyjne na Jesionowej. dwie jezdnie,
                  podwójny most (ho,ho!), toż to nowoczesność lat 60-tych. Szkice tego cudu były
                  naniesione na plany w UM chyba więcej niż dwadzieścia kilka lat temu,
                  wybudowanie go w takim kształcie 30lat temu może by coś pomogło,teraz niewiele
                  to pomoże bo samochody stoją na światłach przed skrzyżowaniami a nie na moście.
                  Paryż(z obszarem o 4 km2 mniejszym od Kielc !) można z całą pewnością nazwać
                  miastem nowoczesnym, chociaż większość jego zabudowy pochodzi zXVIII i XIXw i
                  nie ma w nim ani jednego hipermarketu a i obsrane podwórka spotyka się często.
                  Kielce z większością zabudowy z XXw i galerią echo z multiplexem niestety nie i
                  nie łudźmy się, że zniszczenie tej resztki starej miejskiej zabudowy i
                  zastąpienie jej przeszklonymi pudełkami sprawi że będziemy mieszkać w mieście
                  nowoczesnym. Jak porównać to co zrobił Haussmann w Paryżu do wielkości
                  ówczesnej zabudowy to i tak jest to mniejsza ingerencja niż naszych
                  budowniczych Polski Ludowej w Kielcach, a jakość funkcjonalność i
                  reprezentacyjność Paryża po przebudowie wzrosła niebywale.Ale to było dawno
                  temu ,teraz to oni są i tak mądrzejsi, bo La Defence wybudowali poza granicami
                  Paryża i uniknęli bezsensownego wyburzania sporej części miasta. To jest
                  nowoczesność cywilizowanego i kulturalnego człowieka a w Kielcach mam wrażenie
                  że istnieje tylko nowoczesność neandertala (czego nie rozumie musi zniszczyć).
                  Jeśli chodzi o wieżę G.Eiffla (100-lecie w 1989) to jednak zupełnie inna
                  niespotykana dzisiaj jakość. Kiedyś oglądając płótna Moneta z serii z dworcem
                  Saint Lazare (powstały mniej więcej w tym czasie co wieża),które niewątpliwie
                  dziełami sztuki są, zastanawiałem się jak współczesny artysta poradziłby sobie
                  na współczesnym dworcu malując współczesną lokomotywę? Nawet fowistyczne
                  podejście nie uratowało by go od kiczu ;) i nie była by to wina artysty tylko
                  raczej Lokomotywy. Współczesne wytwory techniki utraciły gdzieś po drodze tą
                  poezję tamtych maszyn ( tylko proszę nie sugerować że namawiam do powrotu do
                  parowozów).Tylko dworzec Saint Lazare stoi nadal piękny. A w nieczynnym dworcu
                  d'Orsay to jest muzeum o czym pewnie każdy wie tylko nie każdy kojarzy, (tylko
                  starego dworca w Kielcach już nie ma, jest teraz "nnowoczesny", w którym
                  piździ).Paryż... ze 3 lata tam nie byłem choć zdarzało się, że jeździłem tam 2
                  razy w tygodniu. No i sprowokował mnie Behemot jakiś ,rozmarzyłem się jak stary
                  sentymentalny dziad, a kiedyś bardzo nie lubiłem tego miasta. Jeszcze jedno. W
                  Paryżu też stały tu i ówdzie takie wieżowce parawany jak przy Karczówkowskiej,
                  stały kiedyś, obecnie nie ma po nich śladu(a stoi nadal wiejsko-
                  małomiasteczkowa zabudowa Montmartre'u, który kiedyś był wsią).Bo Paryż to
                  miasto nowoczesne.

                  --

                  Dzięki i pozdrawiam G.
                  • Gość: behemot ...i starcza obstrukcja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.04, 09:07
                    Jest w Twoim poście tęsknota za ubiegłymi wiekami: koleją żelazną i
                    rzemieślikami, dla których taki dworzec kolejopwy był często dziełem zycia, a
                    na detalach umieszczali swoje nazwisko. Koniec z tym. Koniec. Podatnik zyczy
                    sobie mieć to samo ale za 10 razy mniejszą kasę. ...a poza tym nikogo nie
                    zmusisz - oprócz neandertalczyka - żeby tkwił w stylistyce XIX w przez 200
                    kolejnych lat.

                    Porównania z Paryżem dokonuję wyłącznie w sferze mentalnej. Paryż nie boi sie
                    postawić przed Luwrem szklanego pudła (piramida), a Ty labidzisz nad każdą
                    kielecką ruderą z dykty.

                    Wszystkie miasta były w swoim czasie regulowane. Nowy Jork podzielono brutalnie
                    na prostokąty i nikt się nie przejmował ile domów trzeba zburzyć i ile rzek
                    zasypać.

                    > most (...) niewiele
                    > to pomoże bo samochody stoją na światłach przed skrzyżowaniami
                    > a nie na moście.

                    kiedyś stały i na moście,
                    po drugie - teraz stoja na Klonowej, nie mogąc się włączyć do ruchu na
                    Jesionowej
                    po trzecie jest to drogą krajowa, z jedną nitką, na której dziury wyskakują już
                    na samą myśl o tym ile samochodów jeden za drugim przejeżdża po jedynym pasie
                    • Gość: Gedeon Re: ...i starcza obstrukcja IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 05.03.04, 12:31
                      Gość portalu: behemot napisał(a):
                      > Porównania z Paryżem dokonuję wyłącznie w sferze mentalnej. Paryż nie boi sie
                      > postawić przed Luwrem szklanego pudła (piramida), a Ty labidzisz nad każdą
                      > kielecką ruderą z dykty.
                      Przykład z piamidą to kolejny dowód na powierzchowność twojego postrzegania.
                      Jest ona częścią wielkiej hali pod dziedzińcem(poprostu świetlikiem), w której
                      umieszczona jest cała infrastruktura obsługująca ruch turystyczny. Dawniej
                      tłumy ludzi (najczęściej patrzących skośnie ;-) ) stały w gigantycznej
                      zakręcanej kolejce na dziedzińcu do kas biletowych co oprócz tego, że
                      niewygodne nie stanowiło malowniczego tła dla Luwru. Gdyby Paryżem kierowali
                      włodarze kieleccy, Wybudowali by z pewnością piramidę dla samej piramidy(a w
                      środku bileterkę ze stołeczkiem i biureczkiem ;-)) a później wszyscy nadymali
                      by się jak to dbają o nowoczesny wizerunek miasta( fotografie ojców miasta na
                      tle), a kolejka stała by nadal. Ta piramida to wbrew pozorom konstrukcja będąca
                      wynikiem dokładnego przemyślenia, jej szklana konstrukcja nawiązuje stylistyką
                      do fontann otaczających ją na dziedzińcu, a nie bibelot, pomnikowy manifest
                      nowoczesności. Powiedział bym raczej, że Paryż nie boi się myśleć.Trzeźwo
                      myśleć, bo to w wykonaniu naszych włodarzy( ukłon dla p.Partyki) przypomina
                      raczej myślenie po amfetaminie (patrz post r_z).

                      > Wszystkie miasta były w swoim czasie regulowane. Nowy Jork podzielono
                      brutalnie
                      >
                      > na prostokąty i nikt się nie przejmował ile domów trzeba zburzyć i ile rzek
                      > zasypać.
                      W NY (podobnie jak w Łodzi) to było akurat odwrotnie. Najpierw wytyczono
                      prostokątną siatkę ulic a póżniej je zabudowano.

                      --

                      pozdrowionko G.
                      • Gość: behemot Re: ...i starcza obstrukcja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.04, 13:37
                        > bo to w wykonaniu naszych włodarzy( ukłon dla p.Partyki) przypomina
                        > raczej myślenie po amfetaminie

                        ech ..wieczne narzekanie ...zamist cieszyc się, że nie mieszkasz w Moskwie tuż
                        przed wizytą Napoleona

                        > Ta piramida to wbrew pozorom konstrukcja będąca
                        > wynikiem dokładnego przemyślenia,
                        no i bloki kolejowe przy Nowym Swiecie/ Targowej tez sie da uzasadnic ...a
                        zgrzyt mniejszy niz szklana piramida przed Luwrem

                        > W NY (podobnie jak w Łodzi) to było akurat odwrotnie. Najpierw wytyczono
                        > prostokątną siatkę ulic a póżniej je zabudowano.

                        Sorry, Manhattan był zabudowany - mniej więcej do okolic dzisiejszego Central
                        Park. Dopiero wtedy narzucono nową siatkę ulic. Ponoć autor projektu został
                        nawet pobity przez wdzięcznego właściciela nowego domu, przeznaczonego do
                        rozbiórki, bo wypadł na ruchliwym skrzyżowaniu.
                        • Gość: Gedeon Re: ...i starcza obstrukcja IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.04, 12:43
                          Gość portalu: behemot napisał(a):
                          > ech ..wieczne narzekanie ...zamist cieszyc się, że nie mieszkasz w Moskwie
                          tuż
                          > przed wizytą Napoleona
                          Cieszę się ;-), ale nie znaczy to, że jak już z czegoś się cieszę to nie moę
                          być jednocześnie poirytowany. Zwłaszcza, że "Napoleon" już zasiada w lokalnych
                          władzach i umysłach co poniekórych ( ;-)a właściwie :-( ) a realizacja jego
                          pomysłów to "pożar Moskwy" rozłożony w czasie ;-).

                          > no i bloki kolejowe przy Nowym Swiecie/ Targowej tez sie da uzasadnic ...a
                          > zgrzyt mniejszy niz szklana piramida przed Luwrem

                          No to czekam na jakieś uzasadnienie (bez amfetaminy ;-) ) .

                          >Ponoć autor projektu został
                          > nawet pobity przez wdzięcznego właściciela nowego domu, przeznaczonego do
                          > rozbiórki, bo wypadł na ruchliwym skrzyżowaniu.

                          No i należało mu się ;-) (chociaż był to n o w y dom). Teraz ci biedni
                          (duchem) Amerykanie muszą tworzyć takie atrakcje turystyczne jak np: "niezwykle
                          atrakcyjny" punkt, w którym zbiegają się granice trzech stanów.

                          I jeszcze z wcześniejszego postu :
                          >Wszystkie miasta były w swoim czasie regulowane.

                          Kielce też. Stanisław Staszic wyznaczył jako nowy punkt centralny miasta Plac
                          Leonarda, od którego wytyczył promieniście rozchodzące się ulice. Ale widocznie
                          on też miał starczą obstrukcję i sraczyk na starym rynku, do którego był
                          sentymentalnie przywiązany ;-) .

                          --

                          z poważaniem G.
              • r_z Re: Nowe inwestycje w mieście 04.03.04, 10:42
                Gość portalu: Gedeon napisał(a):
                > Zawsze zastanawiam się jeżdżąc po Europie jak oni to robią,że szanują to co
                > stworzyli ich przodkowie czy poprzednicy w danym miejscu, ile wysiłku
                > wkładają w zachowanie tego co jest, a nowe tworzą obok (zasada odwrotna to
                > wyjątki). To ciągłość historii i tradycja, którą widać, a nie jak u nas można
                > tylko o tym co najwyżej przeczytać i ład architektoniczny, który ma niebywały
                > wpływ na dobre samopoczucie.

                są jednak wyjątki - na samopoczucie behemota nie ma ;-)

                > Swego czasu (pocz. lat 80) nazywano toto "Hogkong dla ubogich" z racji
                > niezwykłej liczby mieszkańców upakowanych na 1 km2.

                o tak, to był kielecki rekord - sam mieszkaałem w mieszkaniu nr 292:) 10 p.
                opadający sufit (bo nie było nic miedzy sufitem a dachem - latem się to "nieco"
                nagrzewało), karaluchy, grzyb, okresowo mrówki i prusaki, ciemna kuchnia i
                drugi pokój w amfiladzie, potwornie zdewastowane klatki schodowe:) Innymi
                słowy nowoczene osiągnięcie późnego Gomółki - kto wie, może jesli sie to nie
                rozleci przez najblizsze 50 lat, bedzie kielecką wieżą Eiffla?

                > Z tą "ścianą wschodnią" to ewidentny przykład kompleksu prowncji u ówczesnych
                > władz lokalnych tłumionego jakąś zupełnie infantylną a może i paranoidalną
                > chęcią upodobnienia się do Warszawy (podobnie z osiedlem skarpa ;-) ). Czasem
                > odnoszę wrażenie że ta powojenna eksterminacja dużej części miasta też ma
                > swoje korzenie w tej paranoidalnej chęci upodobnienia zniszczeń Kielc do
                > zniszczeń Warszawy. Nie wyszło za okupacji no to może po ;-)

                żebyś wiedział, ze tak faktycznie było - pamietam z dzieciństwa, że mówiło się
                w srodowisku geodetów i kartografów (gdzie pracował mój ś.p. ojciec), że w
                sumie szkoda, że zabudowa Kielc mało ucierpiała w czasie wojny, bo lepiej by
                było, żeby Kielce zbudować od nowa jak Warszawę!
                Inną koncepcją z tamtego okresu była likwidacja Bodzentyńskiej i Wesołej na
                odcinkach, które są dziś wyremontowane - na tyłach Rynku miało być puszczone
                drugie pasmo Warszawskiej (tj. przepraszam Rewolucji Październikowej;) )!!!
                Co ciekawe jeszcze ze 3 lata temu nasz ulubiony architekt miejski Pardyka w
                którejś gazecie przypominał tą koncepcję zastanawiając się czy przypadkiem nie
                warto by do niej wrócić!! Jednocześnie niegługo potem w ankiecie Wyborczej na
                ulubione zakątki w Kielcach powiedział, że szczególnie lubi wylot Wesołej do
                Bodzentyńskiej. Lekkie rozdwojenie, czy całkowity konformizm?
                pozdr:) rz
                • Gość: Gedeon Re: Nowe inwestycje w mieście IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 05.03.04, 02:29
                  Gość forum r_z napisał:
                  > są jednak wyjątki - na samopoczucie behemota nie ma ;-)

                  Na samopoczucie może nie, ale na powierzchowność spostrzeżeń to napewno ;-).

                  >...- pamietam z dzieciństwa, że mówiło się
                  > w srodowisku geodetów i kartografów (gdzie pracował mój ś.p. ojciec), że w
                  > sumie szkoda, że zabudowa Kielc mało ucierpiała w czasie wojny, bo lepiej by
                  > było, żeby Kielce zbudować od nowa jak Warszawę!
                  > Inną koncepcją z tamtego okresu była likwidacja Bodzentyńskiej i Wesołej na
                  > odcinkach, które są dziś wyremontowane - na tyłach Rynku miało być puszczone
                  > drugie pasmo Warszawskiej (tj. przepraszam Rewolucji Październikowej;) )!!!

                  Jak słyszę takie popłuczyny mózgowe to przypomina mi się komedia "Poszukiwany
                  poszukiwana" ze sceną z przesuwaniem jeziora na makiecie w pracowni
                  urbanistycznej i ustawianiem domków pudełek. Zresztą dalej też coś tam było o
                  tym, które koncepcje są przeżytkiem, a które nowoczesne :-))) ( a prpos
                  nowoczesności w rozumieniu Behemota).

                  --

                  Pozdrowionka dla drugiego Starego Sentymentalnego Dziada ;-)
                  Proponuję wspólną wizytę u geriatry ;-)))

                  • r_z Re: Nowe inwestycje w mieście 06.03.04, 00:14
                    Gość portalu: Gedeon napisał(a):

                    > Jak słyszę takie popłuczyny mózgowe to przypomina mi się komedia "Poszukiwany
                    > poszukiwana" ze sceną z przesuwaniem jeziora na makiecie w pracowni
                    > urbanistycznej i ustawianiem domków pudełek.

                    o tak to kultowy fragment - wierny portret zwolenników "nowoczesności" (nie
                    mylić z nowoczesnością ;) )

                    > Pozdrowionka dla drugiego Starego Sentymentalnego Dziada ;-)
                    > Proponuję wspólną wizytę u geriatry ;-)))

                    aż dziw, że umiemy korzystać z internetu:) ale póki skleroza nam nie zabierze
                    tematów do pisania poirytujemy jeszcze trochę co poniektórych:D
                    pozdrowionka!
    • kosz.marny Re: Nowe inwestycje w mieście 03.03.04, 08:00
      r_z napisał:

      >
      > "W trakcie budowy jest (...) hotel przy rondzie Herlinga-Grudzińskiego" -
      > moje pytanie do dziennikarki piszącej tekst brzmi: ile pięter juz zdążyli
      > pociągnąć do góry na tej budowie?;))


      Też mnie zdziwiło. Chyba chodzi o ciąg dalszy biurowca "Centrum Rondo"? A może
      tam też ma być hotel?
    • Gość: max hotel przy rondzie w budowie IP: 195.136.247.* 03.03.04, 09:54
      jezdze kolo tego ronda codziennie i nic nie zauwazylme co by wskazywalo ze
      budowa hotelu sie rozpoczela chyba ze chodzi tu o en narozny budynek budowany
      kolo rondo centrum
      • r_z Re: hotel przy rondzie w budowie 03.03.04, 10:16
        Gość portalu: max napisał(a):

        > jezdze kolo tego ronda codziennie i nic nie zauwazylme co by wskazywalo ze
        > budowa hotelu sie rozpoczela chyba ze chodzi tu o en narozny budynek budowany
        > kolo rondo centrum

        Nie, no oczywiscie, że nic na razie się tam nie buduje - po prostu po raz
        kolejny dziennikarz pisze bzdurki - słyszał cos, ze dzwonią, ale nawet nie
        chciało mu sie sprawdzić, w którym kościele:)



    • Gość: miki23 Re: Nowe inwestycje w mieście IP: *.azkp.com.pl / *.azkp.com.pl 03.03.04, 10:21
      czy ktos może mi przypomnieć - czy rondo Herlinga-Grudzińskirgo to rondo przy
      Żytniej/Paderewskiego czy Paderewskiego/IX wieków ?
      • Gość: do PA Re: Nowe inwestycje w mieście IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.04, 10:42
        Buczka IX Wieków
        • Gość: miki23 Re: Nowe inwestycje w mieście IP: *.azkp.com.pl / *.azkp.com.pl 03.03.04, 10:47
          dzięki, a rondo Buczka/Żytnia ma obecnie jakąś nazwę ?
          • r_z Re: Nowe inwestycje w mieście 03.03.04, 11:07
            Gość portalu: miki23 napisał(a):

            > dzięki, a rondo Buczka/Żytnia ma obecnie jakąś nazwę ?

            Chciałeś zapytać Buczka/Waligóry? ;-)
            a tak w ogóle pierwszą nazwą Paderewskiego była Czysta. Można sie było umówic
            na rogu Czystej i Żytniej.

            a rondo nazywa sie Giedroycia

            • Gość: miki23 Re: Nowe inwestycje w mieście IP: *.azkp.com.pl / *.tele2.pl 03.03.04, 11:33
              dzięki za info
            • Gość: behemot słusznie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.04, 12:31
              można się było umówić tym bardziej, że na rogu był sklep monopolowy i knajpa

              Nazwa dla ul. Czystej przypomina mi pewna scenę.
              Trzech Żydów w kawiarni zamiawia herbatę.
              Pierwszy: - prosze mocną herbatę,
              Drugi: - proszę słabą,
              Trzeci: - mnie wszystko jedno, byle była w czystej szklance.
              Za jakiś czas podchodzi kelner z herbatami.
              - Który z panów zamawiał w czystej szklance ?
    • Gość: Sz.J. Re: Nowe inwestycje w mieście IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.04, 17:52
      Czy mógłby mi ktoś dokładnie wyjaśnić na czym będą dokładnie polegały etapy
      budowy przy Zagnańskiej 72. Czy w I etapie będzie blok mieszkalny z częścią
      usługową a w II oddzielny blok mieszkalny? Czy najpierw będzie część usługowa a
      później mieszkalna?
      Co do budowy na rogu Leonarda/Wesoła to szkoda,że w Kielcach wyburza się stare
      kamienice.W Kielcach praktycznie brak starówki, a do tego coraz więcej się
      wyburza zastępując nowoczesnymi "klockami". Wesoła ma swój specyficzny klimat i
      budynek w nowoczesnej stylistyce może go zakłócić.
      Do pani redaktor: przy ulicy Polnej budują się dwa budynki, a przy rondzie
      Herlinga jak na razie maszyn budowlanych nie stwierdzono!
      • Gość: jurek Re: Nowe inwestycje w mieście IP: *.kielce.sint.pl 04.03.04, 10:36
        powstaną dwa oddzielne budynki. pierwszy blizej zagnanskiej a drugi w glebi
        dzialki.Realizacja I etapu rozpocznie się w marcu 2004 roku, zaś II etapu w
        czerwcu 2004. Planowany koniec budowy I części to 30.03.2005 rok, a II części
        30.03.2005 rok.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka