Gość: veilchen
IP: 81.210.54.*
19.03.04, 09:56
witam, sporo z Was na pewno codziennie przemierza swoimi autkami tysiace
metrow i czasem sie zdarza, ze panowie w niebieskich mundurkach zaklocaja ten
blogi stan panowania nad autem, otoczeniem itd. :)) osobiscie z
zegarmistrzowska dokladnoscia co 6 miesiecy mam watpliwosc przyjemnosc
dyskutowania z radarowcami, do czego zmierzam? otoz chcialem zapytac czy
widzicie mozliwosc walki z niesprawiedliwa ocena przekroczenia predkosci? w
tym tygodniu mialem takas sytuacje, ze ograniczenie predkosci bylo na (!!!)
zaraz za szczytem wiaduktu (jakies 500 metrow dalej byla jest stacja paliw),
przed znakiem mialem cos ponad stowke, na wysokosci znaku przyhamowalem do 80
ale radarowcy mnie zatrzymali i pokazali pomiar predkosci 113 km/h, zgodze
sie ze przed znakiem moglem miec taka predkosc ale ograniczenie poskutkowalo
i przyhamowalem... niestety nie moglem sie klocic z panami, bo okazalo sie,
ze badania kontrolne auta mam juz przeterminowane, wiec skulilem uszy i
prosilem o najnizszy wymiar kary... jak wychodzicie z takich opresji? no bo
powiedzmy, gdy jest zdjecie z fotoradaru, lub zostaniemy nagrani przez
policyjna kamere z auta jadacego za nami to nie ma sprawy, mamy dowod itd.
ale radar przeciez mogl byc skierowany w inny samochod... czy radar tez
wykrywa predkosc auta jadacego w przeciwnym kierunku, wymijajacego sie
wlasnie ze mna? trzeba sie powaznie wziac za te sprawy... :) pozdrawiam...