naiwnybardzo
03.11.11, 23:47
Ludzie, nie macie netu? Nie wiecie, jaka tam jest sytuacja? Dziennikarze też teraz nie wiedzą, że prezes zmarł nagle (podobno zostawiając wielkie długi) i nie ma z kim chwilowo dyskutować?
budownictwo.wnp.pl/zmarl-jan-luczak-prezes-i-glowny-udzialowiec-dss,153409_1_0_0.html
www.polityka.pl/kraj/1517870,1,nie-splaca-dlugow-chce-budowac-autostrade-na-euro-2012.read
Niezwykle ciekawy tekst na temat istoty biznesu prywatyzacyjnego w Polsce. Fragment: "Odpowiedzią na to pytanie mogą być losy Borowskich Kopalń Granitu, spółki z udziałem Skarbu Państwa, której prezesem był znany skądinąd Jan Łuczak. Reprezentował on udziałowca Granit Trading, którego jedynym właścicielem była spółka Pro Invest z Poznania, należąca w części do Tomasza Szyszko. Na początku lat 90. w znajdujące się na Dolnym Śląsku Borowskie Kopalnie Granitu zainwestował Polsko-Amerykański Fundusz Przedsiębiorczości, którym kierowała wówczas obecna prezes Elektrimu Barbara Lundberg. Jan Łuczak miał u niej znaczny kredyt zaufania, trafił na listę stałych partnerów funduszu. Według Prokuratury Okręgowej w Świdnicy zaufania tego nadużył, działając na szkodę kopalń, przez co naraził na straty Skarb Państwa i Polsko-Amerykański Fundusz Przedsiębiorczości. W śledztwie ustalono, że jako prezes BKG Jan Łuczak dokładał szczególnych starań, żeby na interesach z tą firmą zarobiły pozostałe spółki, które kontrolował. I tak np. kopalnie kupiły od spółki Granit 4360 ton kamienia łamanego po 33 zł za tonę, by następnie odsprzedać surowiec po cenie 7 zł za tonę. Zdaniem pełnomocnika kopalń Wojciecha Koncewicza, prowadząc nielegalne operacje, Jan Łuczak doprowadził spółkę na skraj bankructwa, mimo ogromnych środków, jakimi zasilił ją fundusz. Prawnik BKG wspomina, gdy na kilka dni przed odwołaniem ze stanowiska prezesa kopalń Jan Łuczak, wiedząc, że jego dni w firmie są policzone, wydał na jej koszt wystawny bankiet w warszawskim hotelu Bristol.
Akt oskarżenia przeciwko Janowi Łuczakowi wpłynął do sądu 31 grudnia 1999 r. Zatem gdy Tomasz Szyszko mianował go swym doradcą i powierzył sprawy związane z UMTS, proces był już w toku.
"Minister miał pełną świadomość tych okoliczności. To była bardzo trudna decyzja. Wiedzieliśmy, że ktoś może te zarzuty podnieść, wykorzystując je w rozgrywkach politycznych" - wyznaje Jan Łuczak.
Czuje się niewinny, a oskarżenie określa jako intrygę Polsko-Amerykańskiego Funduszu Przedsiębiorczości, który chciał przejąć pełną kontrolę nad kopalniami. Itd.:
www.internetstandard.pl/artykuly/278036/Czlowiek.z.komorki.html
www.wprost.pl/ar/?O=81746
janluczak.inmemoriam.org/