fabon
14.01.12, 19:06
Nie wiem czy autor mieszka na Bocianku, czy ma tam rodzine lub być może się tam wychował, ale ten emocjonalny artykuł uzmysławia mi ze obiektywne dziennikarstwo to mrzonki.
Zgadzam sie w wielu punktach z autorem, ale artykul jedynie opisuje problem. Ciekawie byłoby przeczytac o jakis pomyslach jego rozwiazania. Moim zdaniem wina lezy po stronie urzednikow lokalnych oraz biurokratycznego systemu, socjalistycznego jakby nie patrzec, na szczeblu panstwowym.
W wolnym kraju cena jest czynnikiem decyzyjnym i to ona zawiera najwieksza ilosc informacji tj. jakiego wyboru dokonac czyli gdzie droge puscic, jak ja oslonic, jak mieszkancy to widza, a drugim czynnikiem decyzyjnym jest proste i szanujace spolecznosci prawo. Obecnie to nie cena decyduje tylko urzednik (ktory w zasadzie nie ma zadnego interesu bo jego pensja nei zalezy od sukcesu lub niepowodzzenia podjetych decyzji) oraz nie proste prawo, a miliony stron przepisow, regulacji, rozporzadzen, ich interpretacji, komentarzy, wywiadow gdzie nie jeden, ale dzisiatki urzednikow ledwo moga podolac temu balaganowi.
Ja pisze o korzeniu calego problemu i jezeli sie tego nie wezmi pod uwage czytajac program wyborczy, to proponuje nie glosowac i zostawic to zmudne zadanie tym co nie maja wyprane w glowach ze system kapitalistyczny jest przyczyna calego zla na swiecie.