Dodaj do ulubionych

Mniejsze pieniądze na kulturę z budżetu ministe...

IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 08.06.05, 22:03
Słuszną koncepcję ma nasza władza. Skoro urzędnicy na codzień dostarczają nam rozrywki "robiąc teatr" swoimi poczynaniami, to teatry w rewanzu powinny starać się o pieniądze.
Nie jest to w końcu nic niezwykłego, żeby zarząd województwa robił karierę artystyczną w Pacanowie, a placówki kulturalne wzięły się za załatwianie pieniędzy w Warszawie.
Pomysł nie jest nowy - wcześniej do Warszawy jeździły pielegniarki, górnicy i każdy, kto mógł. Górnicy rzucali butelkami z benzyną i po rozmiarach dymu wiadomo było, jakie się należą dotacje. Pielęgniarki niestety były bardziej okrutne, bo śpiewały. Urzędnicy warszawscy mieli rozrywkę, a marszałkowscy chwilę spokoju ...czego i dzisiaj im życzę.
Obserwuj wątek
    • Gość: behemot Ko! Ko! Ko! Ro! Na! IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 08.06.05, 22:05
      łaaaa, zapomniałem o najważniejszym - wszystkie te manewry nic mnie nie obchodzą, bo jako prawdziwy Kielczanin z kulturą nie mam nic wspólnego.
      Ko! Ko! Ko! Ro! Na!
    • Gość: wioletta Re: Mniejsze pieniądze na kulturę z budżetu minis IP: *.pl 23.06.05, 15:35
      Prezydent Kielc to wyjątkowy „Krętacz” i „Kłamczuch” !!!!!

      W październiku 2002 roku jako jeden z Kielczan popełniłem największy w swoim
      życiu błąd oddając swój głos w wyborach samorządowych na Wojciecha
      Lubawskiego, będącego wcześniej żenująco słabym Dyrektorem
      upadającego „Chemadinu” i przeciętnym tylko Wojewodą Świętokrzyskim.
      Dałem się niestety skusić Jego obietnicom, zamieszczonym w szeroko
      rozpowszechnionym „Programie Wyborczym” oraz zapewnieniom składanym w trakcie
      wywiadów prasowych i radiowych. Na moją decyzję miało również wpływ
      rozczarowanie wcześniejszymi rządami Prezydenta Włodzimierza Stępnia i
      przekonanie o tym, że ostatecznie niewiele zrobił On dla miasta. Nie kierowałem
      się przy tym sympatiami politycznymi, jak to zrobiłem przy wyborach do Rady
      Miasta. W głosowaniu na Prezydenta Kielc chciałem bowiem oddać swój głos na
      tego kandydata, którego uważałem za najlepszego.
      I ostatecznie uznałem, na swoje nieszczęście że najlepszym kandydatem jest
      Wojciech Lubawski, który zapewniał ogół wyborców solennie o tym, że za Jego
      kadencji na pewno nie będzie w Kielcach głodnych i bezdomnych oraz nastąpi
      znaczny spadek bezrobocia. Sporo mówił też o pozyskaniu dla Kielc wielu
      zagranicznych inwestorów oraz ogromnych środków unijnych. Nie brakowało
      składanych przez Niego zapewnień o zmianie stylu pracy Urzędu Miasta i doborze
      kadr kierowniczych w drodze przeprowadzanych konkursów – bez czystek
      politycznych w Urzędzie i Miejskich Spółkach. Nie wspominając już o nad wyraz
      bogatym programie inwestycyjnym, którego większość zadań miała być realizowana
      za pozyskane środki finansowe z Unii. I co najgorsze uwierzyłem, że Wojciech
      Lubawski jest człowiekiem, który tych zobowiązań będzie starał się dotrzymać –
      nie dopuszczając nawet do siebie myśli, że mogę jeszcze kiedyś wspominać z
      utęsknieniem okres prezydentury Włodzimierza Stępnia.
      Kolejne 3 lata rządów Prezydenta Wojciecha Lubawskiego w Kielcach pozbawiły
      mnie jednak jakichkolwiek złudzeń w tym przedmiocie. Stałem się bowiem, jak
      wszyscy świadkiem tego jak Pan Prezydent tworzy w Urzędzie Miasta i Miejskich
      Spółkach prawdziwą „Kadrową Republikę Kolesi” obsadzając na stanowiskach
      kierowniczych tylko swoich tj. tych którzy wspierali finansowo Jego Komitet
      Wyborczy” . Byłem świadkiem całkowitej kompromitacji miasta przy uruchomieniu
      przez Niego „Biura w Gotha”, przeprowadzaniu czystki politycznej w Urzędzie
      Miasta oraz Zarządach i Radach Nadzorczych Spółek, prywatyzacji Miejskiego ZOZ-
      u i wojny ze związkami zawodowymi w MPK oraz szopek związanych z oddłużeniem
      Szpitala Miejskiego – firm, które mają być sprywatyzowane w następnej
      kolejności. Widziałem to, jak w praktyce Prezydent totalnie olewa wolę swoich
      wyborców – przy dokonywanej zmianie nazw ulic i lokalizacji parkingu
      wielopoziomowego na Placu Konstytucji. Towarzyszyłem, jako bezsilny obserwator
      podejmowanej przez Radę Miasta decyzji o zaciągnięcie blisko 140 mln.zł.
      kredytu bankowego na realizację kolejnych „chorych wizji inwestycyjnych”
      Wojciecha Lubawskiego – w tym zawyżanych kosztów budowy Stadionu Olimpijskiego
      i Hali Widowiskowej, urządzenia „niezbędnego” Muzeum Sakralnego, budowy
      kolejnych Pomników, a może i kolejki linowej na Telegrafie oraz skrzyżowania
      wielopoziomowego na rogu ulic Paderewskiego i IX Wieków Kielc, czy tunelu pod
      Wzgórzem Katedralnym. Byłem i jestem nadal świadkiem rozkradania za tego
      Prezydenta mienia komunalnego, w drodze sprzedaży starych obiektów sportowych,
      kamienic i przychodni zdrowia oraz lokali użytkowych – lub ich wydzierżawiania
      dla swoich za czynsz 5 zł. z metra. Rozkradania w drodze sprzedaży działek
      firmom handlowym i swoim Radnym – sprzedaży, przy której wcięło 6 mln.zł. Byłem
      i jestem świadkiem wydatkowania setek tysięcy złotych na zlecanie Koleżkom
      Prezydenta z Krakowa różnego rodzaju „Golgot i Oratorii” oraz corocznego
      wydatkowania z budżetu Kielc blisko 30 mln.zł. dla „Caritasu” i innych
      organizacji kościelnych – jak na prawdziwy Kleryków przystało. Nie wspominając
      o aktywnej nad wyraz działalności Wojciecha Lubawskiego w zakresie „skoków na
      kasę” np. ostatnio w Oddziale Narodowego Funduszu Zdrowia oraz w Międzygminnym
      Związku Wodociągów i Kanalizacji. A trudno jest mi przy tym uznać za Jego
      sukcesy kontynuowanie przygotowanej i rozpoczętej przez Prezydenta Włodzimierza
      Stępnia przebudowy ulic: Sienkiewicza, Bodzentyńskiej i Jesionowej.
      Dzięki temu wszystkiemu wiem już dzisiaj, że zostałem jak większość Kielczan
      zrobiony przez obecnego Prezydenta Kielc perfidnie „w bambuko”, a z Jego
      przedwyborczych obietnic zostało jedynie „Jedno Wielkie Gó..”. Wiem, że ja
      sam, i inni Kielczanie uwierzyliśmy w roku 2002 komuś, kto jest wyjątkowym
      Krętaczem, Oszustem i Kłamcą – komuś, kto jest na tyle bezczelny aby mówić,
      iż działa dla dobra Kielc – „Miasta które kocha”. Komuś, kto nawet teraz, gdy
      mieszkańcy Kielc „plują Mu w twarz”, spokojnie twierdzi, że to „deszcz
      pada”. Komuś, tzn. Wojciechowi Lubawskiemu, któremu wszyscy jako
      wyborcy „skopiemy zdrowo dupsko” w 2006 roku – odpłacając Mu za 4
      lata „tragicznych dla Kielc rządów”. Co do mnie samego, to podobnie jak wielu
      znajomych zabiorę wtedy ze sobą do lokalu wyborczego nie tylko członków
      najbliższej rodziny, ale również wszystkich dalszych krewnych i teściową oraz
      teścia. A zrobię to po to, aby nie sprawdziło się w praktyce staropolskie
      przysłowie zgodnie z którym „Polak i przed szkodą, i po szkodzie głupi”.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka