Gość: babetka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
25.10.05, 09:17
Jest także oczywiście lepszy od pana Kwaśniewskiego i Wałęsy. Jest od tych
panów uczciwszy i mądrzejszy. Jest wszak profesorem, a ci panowie są kim są?
Poza tym pan profesor Kaczyński nie współpracuje tak blisko z kryminalistami,
których nie brakowało i nie brakuje w otoczeniu tych panów.
Oczywiście najlepiej byłoby gdyby prezydentem został pan Janusz Korwin-Mikke.
Niestety przepadł. Dlatego oddałam swój głos na pana Kaczyńskiego.
U pana Tuska spodobało mi się tylko jedno stwierdzenie, zresztą mało
wiarygodne, że opowiada się za dobrowolnością składek na ubezpieczenia
społeczne.
Media, „elity”, a za nimi osoby, których nie stać na cień własnej myśli
próbują wmawiać, że głosowanie na pana Kaczyńskiego było czymś wstydliwym. Że
pana Kaczyńskiego wybrali ludzie niewykształceni, ze wsi itd. Jest to znany
zabieg z repertuaru komunistów.
Oczywiście można to odwrócić – na pana Tuska zagłosowali kryminaliści.
Zreszta, gdyby te „elity” i światła część społeczeństwa była rzeczywiście tak
światła, to od dawna mielibysmy w Polsce raj. Bo to przecież ta światła część
społeczeństwa zapewniła nam dziesięcioletnią prezydenturę pana
Kwaśniewskiego, a teraz popierała pana Tuska.
Jakie to szczęście, to może się przekonać każdy, kto posiada w głowie organ
większy od ziarenka fasoli.
Jednak i pośród lewicy odzywa się czasem głos względnie uczciwy. Pan Henryk
Milcarz, gorliwy katolik, przyznał, że rządy jednej opcji (pana
Kwaśniewskiego i SLD) doprowadziły kraj do ruiny. Przyznał, że bliższy jest
Mu, jako człowiekowi lewicy, pan Kaczyński. Jednak oddał swój głos na pana
Tuska. Oddał, bo prawdopodobnie brak Mu odwagi wyrazić swoje rzeczywiste
poglądy. To nie jest u członków SLD czymś odosobnionym. Strach przed
kolegami, z którymi popełniało się niegodziwości skutecznie paraliżuje
odruchy uczciwości.
Na forum wypowiadają się osoby, które płaczą po stracie pana Tuska. Żal
niewątpliwie przesłonił im tę resztkę rozumku i ni są zdolni do
przedstawiania rozsądnych argumentów. Zresztą te „elity” nigdy argumentów
przedstawiać nie umiały, bo ich nie miały.
Ja wiem, że pan Kaczyński nie będzie najlepszym prezydentem, którego mogliśmy
sobie wybrać, nie jestem Jego „fanką”. Wiem jednak na pewno, że będzie o
niebo lepszym prezydentem niż pan Tusk, który nie jest zdolny do
samodzielnego myślenia i podejmowania decyzji.
I ja ciągle pamiętam, że w tym wszystkim nie chodzi o pana Kaczyńskiego, czy
Tuska, o PO, czy PiS, bo w tym wszystkim chodzi o Polskę.