Gość: Jaga
IP: *.kielce.net.pl
14.03.07, 11:13
Jeśli chodzi o homoseksualizm i to, co się u nas dzieje, to może warto
przypomnieć, żw w hitlerowskiej III Rzeszy najpierw stosunek do
homoseksualistów był obojętny, a po rozbiciu grupy Röhma i braci Strasserów -
coraz bardziej niechętny. Z czasem pederaści zaczęli być kierowani do obozów
pracy. W 1935 prawo zabraniające stosunków seksualnych między dwoma
mężczyznami zostało zaostrzone. Teraz już samo podejrzenie o homoseksualizm
było wystarczające, aby dana osoba została aresztowana i skazana, a nie jak
dawniej złapanie na gorącym uczynku. Nazistowski adwokat Hans Frank ostrzegał
przed 'epidemią homoseksualizmu', która mogła zagrozić Rzeszy. Drugim wrogiem
według niego była Ameryka przepełniona żydami i kobietami malującymi twarze i
paznokcie. Sam Himmler twierdził, że żadna aryjska kobieta nie powinna
malować ust. Od roku 1936 oficerowie Himmlera mieli prawo do tego, aby
każdego podejrzanego o homoseksualizm aresztować i podczas przesłuchania
zmusić do złożenia zeznań i przyznania się do czynów, których nie popełnili.
Rok później założono Narodową Centralę do Walki z Homoseksualizmem i Aborcją.
Aparat śledczy Gestapo zaczął zbierać ze wszystkich korpusów policyjnych
nazwiska osób podejrzanych o homoseksualizm, w ten sposób powstały tzw.
różowe listy. Kiedy dany homoseksualista zostawał zatrzymywany przez policję
to tracił wszystko: swoją pracę, mieszkanie, honor i wolność. Ci którzy
jeszcze nie byli znani policji musieli ukrywać swoje uczucia i zachowywać się
tak, aby nikt nie domyślił się o ich skłonnościach. Doniesienia składali
wszyscy tzw. uczciwi obywatele np: „Mieszkamy w tym samym domu dwanaście lat,
i przez ten cały okres nigdy nie było u niego żadnej kobiety z wizytą.
Pewności do końca nie mam, ale to wszystko wydaje mi się bardzo podejrzane. W
jakim celu przychodzi do niego tylu młodych mężczyzn? Bardzo proszę, aby
podczas śledztwa moje nazwisko nie zostało wymienione" Czy o to nam chodzi?