Gość: pacjentka
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
20.03.07, 10:22
Miałam wątpliwą przyjemność odwiedzin w przychodni i to co zobaczyłam to
aż ......
1.gabinety "pracują"- lekarze- od 8.00 a przychodza do pracy 8.30
2.kawka do zrobienia na biureczko i spotkanko z koleżanką z sąsiedniego
pokoju- "klienci " juz przebieraja nogami
3.wyłowienie z grupy oczekujacych swojego protegowanego i wprowadzenie do
gabinetu koleżanki poza kolejką/wzburzenie ludu ale po cichu-by przypadkiem
ktoś z lekarzy nie usłyszał bo potraktuje ...../
4.koniec pracy o 12.00 bo trzeba jechać do nastepnej przychodni /gdzie ocze-
kują inni "klienci"/
W międzyczasie parę telefonów od znajomych i przyjaciół ,instruktarze białemu
personelowi/tym od zabiegów/ i śniadanko.
Ile czasu poświęcił lekarz swoim "klientom" ?
A tak miało być świetnie dla nas pacjentów a dla lekarzy jeszcze lepiej !