doktorbzik
05.12.01, 22:21
Wlasnie. Co o tym sadzicie?
Ja tez mialem ten dylemat kilka lat temu i dlugo rozwazalem czy zostac czy uciec do Wawy.
Z jednej strony w Wawie mialem juz na 99% prace za 5 razy tyle co srednia w Kielcach, ale z drugiej
strony lubie wygody i nie wyobrazam sobie mieszkania w 10 osob w 3 pokojach.
3/4 moich znajomych ze studiow siedzi teraz w Warszawie, a poniewaz reprezentujemy bardzo
poszukiwana grupe zawodowa, wiec z praca nie ma raczej problemu. Ale coz z tego skoro praca w
Warszawie wymaga dyspozycyjnosci 25 godzin na dobe i zawsze moga cie wywalic bo na twoje
miejsce jest 100 chetnych.
W Kielcach moze nie zarabiam tyle co zarabialbym w Wawie, ale i tak zarabiam po 3 latach pracy 3
razy tyle co srednia krajowa. Kiedys zalowalem, ze nie wyjechalem, ale teraz nigdy nie zamienilbym
sie na Wawe. Najwazniejsze, ze robie to co lubie i jeszcze mi za to placa, mam samochod i
mieszkanie, o ktorych wiekszosc moich znajomych w Warszawie moze tylko marzyc, o 17 jestem w
domu i mam czas dla dziecka i zony. Czego jeszcze trzeba wiecej do szczescia? Najsmieszniejsze (i
absurdalne zarazem) jest to, ze firma, w ktorej pracje poszukuje specjalistow, ale ich nie znajdzie, bo
wszyscy spieprzyli do Wawy. Paranoja. Co mnie uderza, to fakt, ze polowa moich znajomych z Wawy
chetnie by wrocila, ale wprost nikt sie nie przyzna, no bo to przeciez hanba wrocic z Wawy do Kielc.
Osobiscie uwazam, ze masowe wyjezdzanie do Wawy, bo tak robia wszyscy, jest zupelna glupota.
Wiekszosci z tych ludzi nawet przez mysl nie przeszlo, zeby poszukac najpierw pracy w Kielcach, tylko
ulegli owczemu pedowi. Ja mialem to szczescie, ze nie uleglem.
Pisze to pod rozwage tym, ktorzy wlasnie sie szykuja do ucieczki, bo nie mozna tego inaczej nazwac.