Gość: Ania
IP: *.klc.vectranet.pl / 10.9.1.*
18.06.03, 13:04
Nie mam nic przeciwko artystom tworzącym w semickich klimatach.
Nie mam nic przeciwko Żydom, jako ludziom..Są tacy jak my, choć
czasem wydaje mi się, że niektórzy mają manię
wielkości..zwłaszcza w klasach rządzących.Nie mam też zamiaru (i
chyba jak większość normalnych ludzi) umniejszać ich krzywd i
zasług sprzed 60 ciu laty.Każdy naród ma prawo do swojej własnej
kultury i historii, ale na miłość boską nie może ona przesłonić
i zdominować kultury innych narodów! Wczoraj, w którymś z
dzienników słyszałam, że to co działo się w Oświęcimiu jest
nadal niedostatecznie rozpowszechnione, że społeczeństwo nadal
po szesćdziesięciu latach nie wie, co tam naprawdę sie działo i
kto tam zginął. Dlatego też konieczne jest stworzenie kolejnej
nauki, czy tez kierunku studiów kształcących w semickich
dziedzinach kultury, historii, a zwłaszcza historii z II wojny.
Każdy normalny, nawet niekoniecznie bardzo wykształcony Polak
dobrze wie, jaka rolę odegrali Żydzi w czasie wojny. Uczą tego w
szkołach każdego poziomu. Media, literatura i sama historia
bombardują nas tymi faktami.
Po co roztrząsać wiecznie te same problemy sprzed 60 ciu lat?
Przecież życie nie polega tylko na tym, żeby wyswięcać ciągle te
same semickie przeżycia, nikt przecież nie zapomina o historii.
Mam wrażenie momentami, że więcej wydarzeń sie święci z kręgu
kultury semickiej, niz naszej własnej, polskiej.Ale słuchając
wypowiedzi żydowskich przedstwicieli ma się wrażenie jakby
próbowali na siłę wyciągać fakty na nowo..Po co? Przecież, ani
nasze, ani następne pokolenia o tym nie zapomną..A krzywdy już
dawno powinny zostać zapomniane. O Polakach z Oświęcimia z
Katynia czy partyzantach mało się mówi, nikt nie zapomniał
jednak o ich istnieniu, a Żydzi ciągle o tym samym...