Dodaj do ulubionych

Golden Boy superstar

IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 22.07.03, 22:58
Przed laty mówiono o nim "golden boy" - z
powodu zamiłowania do noszenia złotych sygnetów, bransolet i łańcuchów.
Ostatnio odwiesił wyroby jubilerskie - zapewne w Sejmie, gdzie jest posłem,
mniej cenione.

Dziś szef świętokrzyskiego SLD Henryk Długosz
jeździ złotym bmw na kieleckiej rejestracji z
pięcioma jedynkami. Wszyscy od razu wiedzą, że
jedzie najważniejsza osoba w Świętokrzyskiem. Poprzednio poruszał
się samochodem z numerem 1 w rejestracji.

Kontakty towarzyskie poseł utrzymuje dalej z osobami
przepadającymi za złotym stylem. Na przykład z pewnym
hurtownikiem alkoholu z Jędrzejowa. Hurtownik ów, za PRL
handlarz walutą, wybudował sobie siedzibę w kształcie statku i
zaopatrzył w napis "Batory".

Politolog Kazimierz Kik, dyrektor powstającego SLD-owskiego
Instytutu Badań Społecznych, a zarazem profesor w Akademii
Świętokrzyskiej, mówi o Henryku Długoszu lapidarnie: - Wilk jest
przedstawicielem owiec.

Prof. Kik podkreśla: - Kluczem do wszystkiego jest osobowość
Heńka. Dość bezwzględny i zdecydowany. Ale czas Heńków zbliża
się do końca.

Ostatnie wydarzenia w Kielcach nie wskazują na to.

Tydzień jak horror

W ostatnim tygodniu nad 41-letnim Henrykiem Długoszem krążyło
widmo upadku. Zeznawał w prokuraturze. Padło na niego
podejrzenie, że to on uprzedził posła Andrzeja Jagiełłę o akcji policji
wymierzonej w samorządowców i mafię starachowicką. We wtorek
po południu zamierzał świętować swoje imieniny w kieleckim
Pałacyku Zielińskich. Mimo setek już rozesłanych zaproszeń Długosz
odwołał uroczystość.

W środę spóźniony prezent imieninowy
solenizantowi wręczyła Rada
Wojewódzka SLD - nie poparła wniosku o dymisję
Długosza i
zarządziła wybory nowych władz organizacji
dopiero w grudniu. Na
konferencji prasowej mimo sąsiedztwa Marka
Dyducha po lewicy i
Jerzego Jaskierni po prawicy, Długosz siedział
za stołem spięty i bez
luzu.

Druga połowa tygodnia też nie zapowiadała się
lekka - przez dwa dni
w kieleckiej prokuraturze zeznawał senator SLD
Jerzy Suchański,
autor notatki o związkach szefa świętokrzyskiej
lewicy ze
"starachowickim przeciekiem".

Długosz w mediach porównał senatora
Suchańskiego z SLD do
politycznej hieny. Senator tak komentuje to
porównanie:

- Z takim stylem właśnie walczę.

- Suchański napisał notatkę na mnie. Szok. To
już były kolega - mówi
Długosz. - Suchański nie umie pogodzić się z
przegraną, bo dwa razy
wygrałem z nim w wyborach na funkcję szefa
świętokrzyskiego SLD.

W sobotę w prokuraturze kieleckiej odbyła się
konfrontacja Jerzego
Suchańskiego z Andrzejem Jagiełłą.

- Uważam, że konfrontacja wypadła bardzo dobrze
i potwierdziła to,
co wcześniej zeznałem - mówi senator Suchański.

- To znaczy, że w przekazywaniu przecieku
uczestniczył Henryk
Długosz?

- Nie potwierdzam ani nie zaprzeczam.
Obowiązuje mnie tajemnica
śledztwa - mówi senator.

Wybory tajne pozorowane

Na marcowym zjeździe wojewódzkim senator
Suchański przegrał
rywalizację o fotel przewodniczącego partii.
Wygrał Długosz, bo
otrzymał o jeden głos więcej niż wymagana
większość.

- Senator przerwał zmowę milczenia panującą w
świętokrzyskim
SLD - mówi działacz partii proszący o
anonimowość.

- Dlaczego pan nie chce ujawnić swego nazwiska?

- Obawiam się Długosza. Jest mściwy i
niesamowicie skuteczny.
Pojawienie się mego nazwiska w prasie to wyrok.
Nie miałbym czego
szukać w Kielcach - przewiduje działacz.

Wiele osób w Kielcach odmówiło rozmowy o
Długoszu z obawy, że
się "odegra". Inne prosiły o niewymienianie
nazwiska. Strach przed
jedną osobą w 200-tysięcznym mieście...

Senator Jerzy Suchański wyjaśnia, dlaczego
stanął do rywalizacji z
Długoszem:

- Musiałem wystawić swoją kandydaturę, gdyż
inni się bali.

Przewodniczący komisji skrutacyjnej na zjeździe
Włodzimierz
Pasternak (przez 10 lat wojewoda kielecki)
zaproponował, aby listę
głosujących ułożyć alfabetycznie. By zwiększyć
tajność głosowania.
Propozycję odrzucono. Do głosowania wywoływano
powiatami.
Delegaci podchodzili do urny.

- Skreślać kandydatów powinni przy urnie. Tak
ustaliliśmy. Ale
zapewne wielu wypełniało karty do głosowania
wcześniej, gdy
siedzieli na sali pod okiem swo ich
przewodniczących powiatu i
konsultowali z nimi, kogo "wyciąć" - mówi
Pasternak. - Skreślali
Suchańskiego, żeby wygrał Długosz.

Po zjeździe wojewoda świętokrzyski odwołał
Włodzimierza
Pasternaka z jednej z rad nadzorczych.

- To Długosz odegrał się za to, że publicznie
opowiedziałem się za
senatorem Suchańskim. Trafiłem na czarną listę -
mówi Pasternak.

Wyciąć, kogo trzeba

O technikach wyborczych w świętokrzyskim SLD
krążą opowieści.
Bez ogródek nazywa się to szopką. Na jednym ze
zjazdów miejskich
w Kielcach młodzieżowi działacze lewicy
zasiedli przy jednym stole.

- Sławomir Kopyciński, nasz opiekun, siedział z
nami - opowiada
aktywista młodzieżowy. - Kopyciński wypełniał
nasze kartki do
głosowania. Wycinał, kogo trzeba. Dawał nam
kartki, a my je
wrzucaliśmy do urny. Obok, za stołem
prezydialnym siedział Heniek
Długosz.

Młodzieżowiec przejrzał wtedy na oczy: -
Zapytałem siebie: "po co tu
jestem"?

Dziś Sławomir Kopyciński jest prawą ręką
Długosza, sekretarzem
Rady Wojewódzkiej SLD, szefem partii w Kielcach
i kierownikiem
działu w świętokrzyskim Narodowym Funduszu
Zdrowia. A także
członkiem rady nadzorczej Wojewódzkiego
Funduszu Ochrony
Środowiska. Dawny aktywista, który wycofał się
z SLD, pracuje na
zlecenia w reklamie. Częściej jest bez zajęcia.

Senator Suchański wspomina konferencję miejską
SLD w Kielcach.
Młodzi ludzie krążyli z listami wyborczymi
wśród delegatów. Mówili,
Obserwuj wątek
    • Gość: heniu Re: Golden Boy superstar - cd IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 22.07.03, 23:03
      kogo należy wyciąć. Senator padł tego ofiarą: nie
      został członkiem
      rady miasta. Nie musiał domyślać się, że za
      wszystkim stoi Długosz.

      - Zabrałem głos i powiedziałem, że tu przetrąca
      się młodym ludziom
      kręgosłupy. Delegaci podzielali moje oburzenie.
      Nikt z prezydium ani
      Długosz mojej opinii nie zaprzeczył.

      Siłowe zarządzanie partią

      Mówi działacz terenowy, w minionej kadencji
      członek zarządu partii.
      - Posiedzenia zarządu zaczynał Długosz. Heniek od
      razu mówił, że ma
      mało czasu, co drugie słowo zaczynało się na
      k.... - wspomina.

      Wybuchł strajk w MZK. A lewica rządziła miastem.
      Obrady zarządu
      trwały krótko. - Heniek powiedział tak do
      prezydenta Kielc i innych:
      "Dałem wam chłopy władzę, to się bawta. A ja idę
      kąpać dziecko".

      Były młodzieżowiec był świadkiem, jak Długosz na
      dorocznej
      wystawie w Kielcach zrugał kolegę o nazwisku
      Snopek. Snopek
      pracował wtedy w Senacie i przypiął sobie
      znaczek "Senat". Długosz
      kroczył ze świtą w otoczeniu generałów. Ktoś
      wypatrzył u Snopka
      znaczek i zażartował do Długosza: "Macie tu w
      Kielcach młodego
      senatora". Długosz przy wszystkich powiedział:

      - Snopek, co ty k..., wyrabiasz. Ściągaj znaczek.
      Gdy Snopek
      ociągał się, miał krzyknąć: "Snopek, za to
      załatwię ci półtora roku".
      Postraszony Snopek wykonał polecenie.

      Senatora Suchańskiego rażą często używane przez
      Długosza
      wulgaryzmy, walenie pięścią w stół i - jak mówi -
      zachowania poniżej
      godności. - To, delikatnie mówiąc, nie uchodzi -
      dodaje.

      "Pierwszy" ma wybuchowy charakter. Nie znosi, gdy
      ktoś działa bez
      jego wiedzy. Działacze SLD określają ten styl
      jako siłowe
      zarządzanie partią.

      Henryk Długosz odrzuca zarzuty, że siłowo kieruje
      partią:

      - Pięć lat temu stanąłem na czele protestu
      społecznego. W pierwszym
      projekcie podziału administracyjnego kraju nie
      było wzmianki o
      województwie świętokrzyskim. Poderwałem do walki
      ludzi. Mogę
      powiedzieć, że czuję się ojcem województwa
      świętokrzyskiego. To,
      że nie zawiodłem ludzi, dodaje mi sił. Ich
      poparcie to moja siła.

      Nowak tropi Długosza

      W siedzibie kieleckiego SLD przy ul. Sienkiewicza
      w ostatnią środę
      na posiedzeniu rady województwa senator Suchański
      przekonywał
      Długosza do ustąpienia ze stanowiska szefa
      partii. Na ulicy pojawił się
      poseł Zbigniew Nowak, niezrzeszony, chociaż do
      Sejmu trafił z listy
      Samoobrony. Chodził od ekipy telewizyjnej do
      ekipy, wygłaszał
      swoje racje. Poseł Nowak nie ukrywa, co go
      sprowadza: - Tropię
      Długosza.

      Nowak wylicza rzekome przewinienia Długosza,
      ustawione przetargi
      itd. Ten monolog może trwać w nieskończoność.

      Kiedy Nowak usiłuje rozmawiać z Długoszem, ten go
      zbywa. - Mówi
      mi: "idź do psychiatry".

      Długosz wypowiada się o Nowaku powściągliwie: -
      Wymyśla jakieś
      historie, czepia się mnie w Sejmie.

      Kielecki przedsiębiorca, znający biznesy Długosza
      i jego przyjaciół,
      mówi: - To są chłopcy, którym wydaje się, że
      wystarczy pokręcić w
      gospodarce i leci kasa. Podwieszają się pod
      budżet państwa jako
      podwykonawcy. Kto inny wygrywa ustawiane przez
      nich przetargi.
      Wszystko gra, bo oni "występują na drugiej ręce".

      Henryk Długosz zaprzecza.

      - Nie przyszedłem do polityki, by robić
      pieniądze. Już je miałem.

      Na jednyn z posiedzeń sejmowej komisj śledczej
      poseł Jan Maria
      Rokita zarzucał władzom TVP "rażącą
      niegospodarność". Mówił o
      nierealizowaniu przez telewizję ustawy o
      zamówieniach publicznych i
      w tym kontekście wymienił firmę posła Henryka
      Długosza
      uczestniczącą w budowie nowej siedziby telewizji.

      Prezydium uwłaszczonej nomenklatury

      Politolog prof. Kazimierz Kik uczestniczył w
      konwencji miejskiej
      SLD w Kielcach. Otrzymał z sali liścik: zwróć
      uwagę na prezydium.
      Spojrzał przed siebie: Heniek Długosz, inni
      przedsiębiorcy, właściciele
      firm i prezesi. Publicznie zapytał, czy
      przedsiębiorcy mogą być
      przedstawicielami biednych?

      - Zobaczyłem w prezydium SLD dzieci polskiej
      transformacji.
      Uwłaszczona nomenklatura z początku lat
      dziewięćdziesiątych. Są w
      prezydium partii, czyli wrócili do władzy.
      Biznesmeni z mentalnością
      "przedsiębiorcy wszystkich partii łączcie się".

      - Henio to uczestnik innej partii niż SLD, partii
      przedsiębiorców -
      twierdzi Kik. - Oni są bezideowi. Liczy się
      tylko: mieć władzę.
      Dlatego jego otoczenie nie pozwoli, aby
      dobrowolnie podał się do
      dymisji. Bo stracą wszyscy.

      Młody działacz SLD z Kielc pyta: - Czy wie pan,
      kto to jest baron
      Heniek? To nie ironiczna nazwa, nie jakiś
      nieudacznik. To realna siła,
      on decyduje o wszystkim. Gestem urządzi na całe
      życie albo zmiecie
      w pył. A może Leszek Miller jest zakładnikiem
      baronów? - rzuca
      ryzykowną tezę.

      To jest grupa trzymająca władzę - określa ktoś
      inny układ, który
      wytworzył się w Kielcach. Prof. Kik wymienia jej
      antyintelektualne
      nastawienie jako charakterystyczną cechę. A tam,
      gdzie decyduje siła
      i dyscyplina, tam nie ma myślenia. Ludzie są po
      to, by wykonywać
      polecenia - zauważa.

      Z SLD odchodzą osoby z tytułami naukowymi.

      - Ostatni wystąpił profesor Adam Zych, poeta i
      pedagog - mówi
      prof. Kik.

      Sam Kik przeniósł się z organizacji kieleckiej do
      pińczowskiej. -
      Ciekawe, że jedyną alternatywą dla Długosza jest
      senator Suchański,
      który ma dokto
      • Gość: BBB Szambo IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 24.07.03, 13:46
        Piękny obraz szamba. W szambie zbiera się fekalia.
        Przy czym sposób wyrażania się i słownictwo nie wydaje się tu najistotniejsze.
        Najistotniejszy wydaje się sposób myślenia, światopogląd, zasady moralne...
        Od jakiegoś czasu pojawiają się sugestie jakoby Pan Senator Suchański jest
        człowiekiem, który potrafi szambo oczyścić. Jak rozumiem, Pan Senator Suchański
        jeszcze nie przesiąkł szambem. Jednak przy oczyszczaniu szamba nietrudno się
        ubabrać w kupie ;)
    • Gość: miki. Re: Golden Boy superstar IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 23.07.03, 00:01
      Najgorsze jest to , że to sama prawda. Miejsce Henia jest w pierdlu , a tam
      będzie miał okazję rozmawiać z osobami używającymi podobnego języka jak on.
      • Gość: kiks Re: Golden Boy superstar IP: *.pool62211.interbusiness.it 23.07.03, 00:02
        Gość portalu: miki. napisał(a):

        > Miejsce Henia jest w pierdlu

        jestem "za".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka