kapitalka
10.04.08, 23:40
Akcję we Francji rozpoczęto w dzielnicach nędzy, gdzie nawet nikt nie słyszał
o bibliotece. W Polsce odwrotnie - najpierw doprowadzono do nędzy mieszkańców
niektórych dzielnic i osiedli, zlikwidowano (i dalej się likwiduje - vide
Barwinek) tam osiedlowe biblioteki a teraz będzie się czytać na podwórku.
Za tej tak pogardzanej "komuny" były osiedlowe biblioteki, świetlice a nawet
pracownie modelarskie - "demokracja" w wydaniu polskim zlikwidowała to a teraz
próbuje się odkręcić - postępowanie godne "geniuszy".
Sama idea słuszna - dzieci muszą mieć kontakt z książkami, może wykorzystać
książki z bibliotek ? Przecież wolontariusze mogą z nich - wypożyczać książki
i czytać dzieciakom - po co od razu kupować i uzależniać całą akcję na samym
początku od pieniędzy...