Gość: kupiec
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
19.10.04, 17:38
Przeczytalem dopiero dzisiaj wywiad z architektem Koniorem. Razem z redaktorem Fijalkiem
stwierdzili oni, ze na wydziale architektury "wykladaja teoretycy oderwani od zawodu a
praktycy nie moga sie przebic przez feudalna strukture uczelni".
Jest to klamstwo. Wiekszosc kadry zatrudnionej w WA PK to praktykujacy architekci i
urbanisci. Problemem nie jest ich rzekome oderwanie od praktyki. Problemem dla wielu z
nich staje sie natomiast łaczenie dydaktyki i pracy naukowej z dzialalnościa praktyczno -
projektową bo aby dobrze uprawiać kazda z tych "działek" potrzeba dla kazdej z osobna
mnóstwa czasu i zaangażowania.
Dydaktyka i praca naukowa są same w sobie specjalizacjami ktorych się trzeba uczyć niekiedy
wiele lat. Nie wiem zatem na jakiej podstawie Konior z Fijałkiem sądzą, że tzw. "praktyk"
może w mgnieniu oka i bez trudu przeistoczyć się w wartosciowego dydaktyka i naukowca?
O wiele latwiejsza jest droga w odwrotnym kierunku bowiem pracę na uczelni proponuje się
naogół najlepszym studentom, najbardziej twórczym, najsprawniejszym intelektualnie.
Niektorzy z nich odchodzą z uczelni do "praktyki" i we wszystkich znanych mi przypadkach
dają tam sobie radę doskonale. Konior to wie, sam odbył taka drogę, a jednak wbrew faktom
sugeruje, że uczelnia jest przytuliskiem dla nieudaczników.
Parę linijek dalej odmalowuje jednak "bagno" jakim jest środowisko projektantów. Trudno w
takim razie pojąć dlaczego,według Koniora dydaktyką na uczelniach powinni się zajmować
ludzie akurat z tego bagiennego srodowiska?
Jako dowód skretynienia kadry naukowej podejmującej głupie, zdaniem Koniora, tematy
podaje on przyklad doktoratu o schodach drewnianych. Nie istnieją "głupie" i "mądre" tematy.
Mogą być "mądre" i "głupie" ich opracowania. Czy jednak na podstawie tytułów prac wolno
wydawać opinie o ich przydatności?...
Konior mowi o rzeczach ważnych posługując się jednak obficie demagogią. To niczemu
dobremu nie posłuży.