Gość: krakus
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
05.04.05, 13:45
Trochę to wszystko narwane i miejscami histeryczne. Chociażby ci kibice na
stadionie Cracovii – bo taka wyłącznie dwustanowa postawa emocjonalna (albo
nienawiść, albo euforyczne braterstwo) nie jest rzeczą normalną. Ale też
okoliczności są nadzwyczajne. Dlatego, skoro udało im się tam nawzajem nie
pozabijać, to rzeczywiście jest to jakiś cud. Dlatego być może warto rzecz
kontynuować i spróbować przy okazji (wybacz Ojcze Święty!) zasypać też inne
przepaści.
Na przykład tę dzielącą (geograficznie i społecznie) Kraków z Nową Hutą. Co
by było, gdyby w piątek wieczorem, w dzień pogrzebu Papieża, ustawić wzdłuż
alei jego imienia łańcuch świec, zniczy oraz „serc”? Ale nie wyłącznie na
samej Alei Jana Pawła II – niech on dojdzie do (i od) centrum miasta – np.
ulicą Mogilską. Chłopaki z Huty zaczynają od swojej strony (np. od Placu
Centralnego), my z Krakowa od swojej (np. od Ronda Mogilskiego) – i
uroczyście spotykamy się gdzieś po środku.
Panie Twaróg, rusz Pan głową, zorganizuj to od waszej strony i namów kogoś z
naszej. Młodzież, studentów, harcerzy, kibiców…
No i co wy na to?
PS. Zaznaczam oraz zaręczam, że nie jestem producentem zniczy i nie mam z
nimi nic wspólnego.