Gość: Jan
IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl
05.09.02, 02:12
Czytając ostatnią notatkę na temat Hotelu Filharmonia śmiech pusty człowieka
ogaria i trwoga. Odnosi się wrażenie, że krakowskie wydanie GW wypowiedziało
świętą wojnę wszystkim nowym inwestycjom w Krakowie i nie ma tak głupiego
argumentu czy wypowiedzi, której by nie przytoczono w walce o zachowanie
świątobliwej zapyziałości tego miasta. Doszło do tego, że żaden inwestor nie
chce rozmawiać z krakowską prasą, ponieważ boi się ataku dziennikarskiej
oszołomerii i sił z nią sprzymierzonych. Akcje typu "Archiszopa" inicjowane
przez kolekcjonerów starych pocztówek terroryzują miasto, jego
władze,wyzwalają najbardziej obskurancie instynkty. Prokutatura przeciw
inwestorom, profesor Wyrozumski, pani Obirek z filharmonii, nadąsane damule
i "Autorytety"... Jak z Boy'a: "Pan radca myśli, rachuje, kryśli..." reszta
w "Słówkach".
Czy naprawdę ci ludzie nie widzą swej śmieszności? "Budują tak szybko by
stworzyć fakty dokonane..." A nie jest tak, że jest harmonogram budowy
kosztującej miliony? Akustyka pogorszona? A przejeżdżające obok tramwaje jej
nie pogarszają? Pretensje do wyłączności na słowo "Filharmonia"... Ręce
opadają. A nie jest tak, że Pani Obirek nie zdołała wyszarpnąć od inwestora
kasy dla swojej firmy i dlatego się dąsa? A prof Wyrozumski, wieczny
protestant sprawie każdej budowli która "zasłania Wawel"... Boki zrywać...
Nie chcą iść na bankiet Radissona? A kij im w bok! Kto ich tam będzie szukał?
Niech piją w domu zsiadłe mleko od polskich krów!
Trudno oprzeć się wrażeniu, że w całej tej histerii wcale nie chodzi
o "inwestycje" tylko o jakieś śliskie animozje - w tym przypadku m.in. do
architekta Obtułowicza. Sam Obtułowicz jest typowym dla Krakówka
koniunkturalistą, korumpiarzem i karierowiczem. Jego projekty są tak samo złe
jak wszystkich jego kolegów. Walczył z Tishmanem i Nowym Miastem bo nie
dostał tam fuchy. Ale histeryzować z powodu kilkunastu centymetrów wysokości
hotelu - to kretyństwo, śmieszność i kompromitacja. Fobia wysokości zabudowy
jaka panuje w Krakowie jest chora... Przecież wzorce estetyczne, jakie mają
być wyznacznikiem dobrego smaku są totalnie chybione. Czy ktoś naprawdę
sądzi, że Dom Katolicki (czyli budynek użytkowany przez Filharmonię) jest
ładny? Wolne żarty! Toż to nieudaczne pudło przypominające miejską łaźnię!
Wąska fasada, ślepa ściana boczna, urwająca się nagle i przechodząca w rząd
odrapanych kamienic Zwierzynieckiej... Cała ta okolica zyska na obecności
nowoczesnego gmachu, wypełnionego życiem, ucywilizuje okolicę, zamieszkałą
przez pijaczków i wypełnioną ruderami! Wysokość... Dziś przeczytałem, że
jakieś gremium uznało już, że gmach zaprojektowanej przez Loeglera opery (a
raczej operki) jest ZA WYSOKI!!! Czy jest gdzieś w pobliżu lekarz? A może
Kraków cierpi na lęk wysokości?
Jeśli tym ludziom uda się sparaliżować budowę hotelu.
Uważam, że Gazeta Wyborcza robi bardzo złą robotę przyłączając się do frontu
malkontentów, krytykujących w czambuł WSZYSTKO co w tym mieście nowoczesne.
Wiedzcie, że jest grono ludzi, którzy to widzą i negatywnie oceniają. Ja do
nich należę.
Zgłaszam propozycję: iech GW zajmie się krakowskimi ruinami. Jest ich
mnóstwo. W każdej dzielnicy straszą rudery, opuszcuone kamienice, walące
się "inwestycje" na które zabrakło "kasy". I najwyraźniej nikt ich nie
dostrzega. Bo stare - nie wadzi. A nowe - boleśnie kole i wywołuje
inteligencką agresję.
Pewnie autor ktytykowanej przeze mnie notatki, po jej napisaniu udał się na
zasłużony fejjrant do domu. W bloku. Który jest 3x wyższy od budowanego
hotelu. Ale on jest przecież stary. Z czasów późnego Gierka. Zabytkowy...