Dodaj do ulubionych

ogon jagiellonki

27.01.03, 13:02
od paru miesięcy ilekroć nie przyjdę do jagiellonki, tylekroć otwieram drzwi
wejściowe i od razu staję w ogonie do wypożyczalni :((

ogon liczy sobie zwykle kilkadziesiąt osób, które pokornie czekają po 40-
50min, bo obsługa to jedna, dwie niespieszne osoby. wyjątkowo zdarza się do 4
sztuk (raz widziałam), a i to wiele nie daje, bo komputerów bibliotecznych
mają do dyspozycji aż dwa.

teraz sesja, zapotrzebowanie na lekturę jakby większe, w piątek godzinę
dziesięć minut odstałam - dwie osoby personelu na stanowiskach, znużone
życiem. co pewien czas z zaplecza wychyla się ktoś i patrzy z odrazą na
hołotę wyczekującą książek.

to może prościej byłoby w ogóle zamknąć bibliotekę, żeby personelowi życia
nie utrudniać???
Obserwuj wątek
    • adam.67 Niestety PAN DYREKTOR, 27.01.03, 13:23
      dr Krzysztof Zamorski nie bywa na tym forum, i raczej tez nie stoi w tej
      kolejce.
      Szkoda, bo zamiast szczycić się reorganizacją Biblioteki Jagiellońskiej (nowy
      budynek, komputeryzacja zbiorów, i parę innych projektów, owszem to fakt -
      sporo zrobiono), powinien także zobaczyć skutki swoich działań kadrowych.
      A że były takowe to wiem, moja żona pracuje w sieci bibliotek instytutowych UJ,
      i czasem bywa służbowo w Jagiellonce. Opowieści nt. znam z pierwszej ręki.
      Tak to jest, jak się więcej trąbi niż robi. A to w Jagiellonce jest najczęsciej
      trąbieniem.
      A może czekanie na książkę jest elementem kształcenia w poszanowaniu dla wiedzy
      i samej książki? przewrotne by to było niesłychanie...
      • jottka Re: Niestety PAN DYREKTOR, 27.01.03, 13:34
        do pana dyrektora listów na forum nie pisuję - moim jedynym zamiarem jest
        obszczekanie tej instytucji

        nikt liczyć tam nie umie - dzienny przepływ klientów można oszacować bez
        większego trudu i w godzinach szczytu choć ze dwóch 'wypożyczalników' dodać. i
        spędzic nie-wiadomo-po-co-zatrudnioną ochronę z krzesełek, a podsunąć je
        nieszczęsnym czytelnikom.

        tyle że ta cholerna biblioteka do tej pory nie załapała faktu, że czytelnicy to
        ich klientela, a nie rodzaj ohydnego pasożyta, rozplenionego nad miarę
        • Gość: Jazzek Moim zdaniem PAN DYREKTOR IP: *.it.volvo.se / 172.20.6.* 27.01.03, 14:08
          daje praktyczne lekcje z życia w ustroju realnego socjalizmu. Wprawdzie ustrój
          dawno minął, ale nadal wielu ludzi z sentymentu stosuje praktyki wyuczone w
          tamtym okresie.
          Natomiast 50 minut, droga Jottko, można wykorzystać na ćwiczenie cierpliwości,
          lekturę tygodnika "Najwyższy Czas!", nawiązywanie kotaktów śródkolejkowych,
          statystyczną analizę kolejkowiczów i wiele innych pożytecznych czynnosci.
        • adam.67 No to chyba 27.01.03, 14:09
          sztuka dla sztuki, to Twoje obszczekiwanie, bo jakkolwiek na równi z innymi
          obywatelami z naszego azylu - pardon: chciałem napisać: kraju - masz prawo do
          wolnego szczekania i nawet - izwinicie, pażałsta - obsikania tejże szanownej
          (???) instytucji,
          to szczekasz sobie a muzom, niestety...

          Pokotuje stare myślenie, które nie tylko w tejże instytucji niewiele ma
          wspólnego z liczeniem (no, chyba, że chodzi o kasę z grantów i dotacji...), a
          juz szczególnie liczeniem "klientów".

          Twoje racjonalne postulaty nie mają więc zastosowania w tym molochu, żebyś nie
          wiem, ile szczekała... a biblioteka idzie dalej :)

          A te osoby sprawiające wrażenie "ochrony" - jak sama nazwa wskazuje - spełniają
          zaszczytną rolę ochrony personelu biblioteki przed nastawionym roszczeniowo
          tłumem "klientów". No i przy okazji przypilnują, żeby nikt nie wyniósł jakiegoś
          elementu biblioteki.

          A wogóle co to za pomysł: Krzesełka dla czytelników? po co? żeby sobie
          siedzieli i czytali? i kimali lub jedli te swoje kanapki, batoniki, czipsy i
          inne hamburgery w bibliotece, paskudząc tłustymi palcyma po książkach???
          Stanie (nie tylko w kolejce) uczy szacunku...
          • Gość: jaklaudiusz... ha ha krzesełko ha ha IP: 149.156.56.* 27.01.03, 14:25

            >
            > A wogóle co to za pomysł: Krzesełka dla czytelników? po co? żeby sobie
            > siedzieli i czytali?
            > Stanie (nie tylko w kolejce) uczy szacunku...
            miałam ostatnio przygode ha ha....otóż chciałam książki pożyczone sztuk ponad
            10 oddać...mąż toto przytargał insajd, i zostawił mnie w ogonie.... więc ja
            nienamyślająć się długo, jakby nie było z ciążą widoczną okiem gołym wzięłam
            sobie bezczelnie krzesło pana strażnika i spoczęłam na nim.... biedny pan
            straznik miał chyba zamiar pouczyć mnie i wytargać spod d>>> ow stołek, bo na
            oko nie jestem jeszcze ani bardzo stara (i chyba wziął mnie za studentkę a nie
            ciało Alma Mater), ani zapuszczona (jak 90% typowych pracownic), ale zrobiło
            się mu głupio i krzesło oddał na widok bynajmniej nie ciąży widocznej gołym
            okiem, ale legitymacji w odpowiednim kolorze i moich głośno wypowiedzianych
            złośliwości......oznacza to tylko że biedna studentka w podobnym stanie pewnie
            byłaby siłą z owego służbowego (sic!!) krzesełka zrzucona.... ręce opadają ...
            • adam.67 Instrukcja służbowa... 27.01.03, 14:37
              to rzecz święta.
              Krzesło strażnika jest jego miejscem pracy i dokonując zaboru tegoż mienia
              powinnaś zostać ukarana karą przewidzianą w regulaminie biblioteki, albo np.
              publiczną chłostą.
              Instrukcja widać nie rozróżnia wieku ani pozycji stacza kolejkowego, w imię
              dobrze pojętego egalitaryzmu. Nałkowiec nie nałkowiec niech se kurde postoi,
              nogi ma niech stoi i już.
              Czekałem kiedyś na małżonkę (z przyjemnością powiem, że też należy do tych 10%
              nie-typowych pracownic, hi hi hi), a pan ochroniarz (stale ten sam!!!)
              kilkakrotnie mnie wypytywał co tu robię.

              W końcu powiedziałem mu, że aktualnie rozwiązuję zawiły problem fizyki
              kwantowej, po czym cichym szeptem (żeby nie było świadków), jednym słowem
              wydałem mu krótką żołnierską dyspozycję. I miałem spokój.
          • jottka w ogonku 27.01.03, 14:27
            zajmuję się z reguły czytaniem gazet codziennych, a ostatnio jakiś smutny
            chłopiec, który stał za mną, pociągnął mnie za rękaw i poprosił o 'kawałek tej
            gazety, wszystko jedno jaki'

            się mu nie dziwię

            a jakbym znała skuteczny sposób na przewietrzenie jagiellonkowych obyczajów, to
            bym go dawno zastosowała - w obecnej sytuacji pozostaje mi tylko opis ku
            pamięci :(
    • Gość: nuzka Re: ogon jagiellonki IP: 149.156.94.* 28.01.03, 16:41
      konkretna propozycja, kto zna p. Zamorskiego, prosze przekazac: kto chce tylko
      oddac ksiazki, wrzuca je do specjalnego pojemnika. Cos takiego z powodzeniem
      funkcjonuje w bibl. amerykanskich, jak rowniez w tamtejszych wypozyczalniach
      kaset. Jest taka szpara na zewnatrz budynku, przez ktora uzytkownicy oddaja
      woluminy/kasety kiedy moga. kare zaplaca jak przyjda po nastepne.
      Godziny otwarcia BJ i wygoda krzesel to osobna historia.
      Ale kible ladne. :))
    • kmjz Re: ogon jagiellonki 29.01.03, 11:47
      Ja z kolejjkami radzilam sobie w nastepujący sposob- przychodziłam w jakiś nie
      ludzkich godzinach, kiedy wiedzialam, ze jest mało ludzi. Zwykle udawało mi sie
      nie stać zbyt długo.
      • jottka dla pana dyrektora 29.01.03, 13:12
        krótki czas oczekiwania wynosi '20-30min' :(( zgodnie z wczorajszą wypowiedzią
        w gw


        mnie się już zdarzyło czekać po pół godziny w ogonku złożonym z 3 osób, z czego
        2 przede mną, bo wypożyczalnicy mieli ciekawsze sprawy do omówienia

        I MNIE SIĘ TO NIE PODOBA!!!
    • Gość: Lotek Eco!! IP: *.cafetera.pl / *.tera.com.pl 29.01.03, 15:59
      Polecam Umberto Eco i jego opis "idealnej" biblioteki, umieszczony w którymś
      tomiku "zapisków na pudełkach od zapałek". Do dziś pamiętam opis magazyniera z
      hakiem zamiast ręki i hasło. W miare możliwości - brak toalet".
      Co do haków... nie widziałem.
      Toalety są.

      I to są chyba jedyne różnice między tym, co napisał Eco, a tym, co jeszcze
      ciągle jest.
      Poza tym Wielki Włoch nie przewidział istnienia polskich pań szatniarek, które
      z uroczym "owocowym" uśmiechem mówią: "O sssso pan tak krzysssssssssssszzzy?
      Sssszebym ja na pana nie wrzassssssła"!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka