moniwawa1
17.09.04, 13:42
Rok temu " jakaś świnia rzuciła na mnie urok " i wszystko w moim życiu
przewróciło się do góry nogami. Wygoniłam męża drania i zostałam sama z
czwórką dzieci. Poradziłam sobie z tym całkiem nieżle, ale kiedy parę
miesięcy pózniej straciłam pracę ( redukcja etatów ), niebo zwaliło mi się na
głowę. Przez pierwsze miesiace żyłam jak w sennym koszmarze , zero
pieniędzy , zero pomocy od " meża " zero perspektyw na pracę. Mam 42 lata,
Ola uczy sie w liceum, Maciek w gimnazjum a do przedszkola prowadzę parę
bliźniat lat 4. Te starsze to nic, ale kto przyjmie mnie do pracy w tym wieku
i z dwójką małych dzieci. Oczywiście szukam pracy, uruchomiłam wszystkie
swoje znajomości, wysłałam kilkanascie CV i zobaczymy... Na razie żyję na
pożyczkach i datkach od nielicznej rodziny rozsianej po Polsce. Największy
problem mam z bliźniaczkami: wyrosły ze swoich łóżeczek a ja nie mam wolnych
kilku stówek, żeby im kupić piętrowe łóżko ( tylko takie zmiesci się im w
pokoju ).Nie proszę o litość, ale czasem przydało by mi się trochę pomocy.