Dodaj do ulubionych

Skąd mamy mają kasę na internet i inne zarzuty....

29.12.05, 20:02
Może przydałby się taki wątek, w którym wszystkie zestresowane mamy mogłyby
się wyżyć i wykazać swoją frustrację krytykując pozostałe uzytkowniczki forum
za zbytek, jakim jest dostęp do internetu??
Taki wątek - "wentyl bezpieczeństwa" wink

Bo jak czytam w kolejnym wątku zarzuty pod adresem autorki, że "nie ma kasy
na dzieci, a na internet ma!" - to przyznaję, że zaczyna się coś we mnie
gotować! Ile wątków zaśmiecono już takim krytykanckim spamem?? Czemu ma to
służyć, oprócz zirytowania autorki i innych osób biorących udział w dyskusji?

Drogie mamy - wyładujcie swoją frustrację tutaj i raz na zawsze przestańcie
zaśmiecać czyjeś wątki tekstami zupełnie nie związanymi z tematem smile

Pozdrawiam serdecznie.
Szczęśliwa Posiadaczka Stałego Łącza smile
Obserwuj wątek
    • olimey Re: Skąd mamy mają kasę na internet i inne zarzuty 29.12.05, 20:13
      witaj
      masz rację to dobry pomysł,
      szczęśliwa posiadaczka (jak do tej pory )internetu,bo już niedługo będę chyba
      nieszczęśliwą byłą posiadaczką internetusadpozdrawiam
    • mamaroksany Re: Skąd mamy mają kasę na internet i inne zarzut 29.12.05, 20:39
      a co to za przyjemność (względne pojęcie) wyżycia się w wątku bez autora, no
      chyba że mircea przejmiesz na siebie te "baty" za inne mamy smile)
    • zwiatrem Re: Skąd mamy mają kasę na internet i inne zarzut 29.12.05, 20:55
      a to niezłe...tarcza z rzutkami i wio do celu, ale żeby akurat do Ciebie?
      wolałabym do tej która mi zalazła za skórę- słowo honoru, jakoś ostatnio jej tu
      nie widać.
      p.s.: wiem, że niektóre e-Mamy mają możliwość netu tylko fuksem, i są
      uzależnione od kogoś, kto ewentualnie im udostępnia internet a nawet komputer;
      ale są takie które same piszą że się nudzą i dlatego klepią w necie (to był
      cytat) smile)
    • mircea mogę robić za tarczę ;-) 29.12.05, 21:21
      Ponieważ jakiś cel musi być, to ja mogę go uosabiać wink
      Wspaniałomyślnie poświęcę się dla dobra ogółu (hihi) i dla mojego dobrego
      samopoczucia przy czytaniu innych - konstruktywnych, a nie zaśmieconych
      wątków smile

      Wszystkie mamy, które roznosi negatywna energia zapraszam tutaj. Lubię słowne
      utarczki, więc będę miała również okazję trochę się "powyżywać" wink
      • mamaroksany ok, zaczynamy 29.12.05, 22:43
        jestem w 6-tym miesiącu a mam tylko jakieś ciuszki od koleżanki, to tekst z
        wątku troszkę niżej czy wyżej nie widze teraz ale do rzeczy, jak można byc w
        6-tym m-cu i NIC nie mieć??? no jak wytłumasz mi matko polko jak można tak
        traktować dziecko, a jakoś to będzie moze nie bede musiała oddawać do domu
        dziecka to <se> napisze na forum moze mi dadzą, hmmm ale co??? no jak to co???
        ubranka wszelakie od nru 62 do 92/104 to na jakieś dwa trzy latka zależy od
        postury dziecka, łóżeczko rzecz jasna, wóżek to obowiązkowo, przewijak, komodę,
        podgrzewacz, sterylizator aha i prosze nie zapomnieć o ciśnieniomierzu bo mam za
        wysokie ale to może poczekać bo to "zbędny wydatek", przydałaby się NOWA maszyna
        do szycia to poszyłabym sobie pościele tylko jeszcze materiały na te obszycia i
        oczywiście wkłady do poszewek...
        Poprosze o talony na pieluchy na pierwsze 1,5 roku życia maluszka bo potem to
        musze mieć nocnik o który też poproszę
        a teraz siedze sobie u siostry i takie sobie jaja robię, zaczepiam ludzi i
        patrzę jak oni reagują

        tak otóż to wygląda, jak widzę młode (z reguły) przyszłe albo juz matki jak
        lekkomyslnie podchodzą do macerzyństwa to zastanawiam się czy nie lepiej byłoby
        tym dzieciom aby postarano się dla nich o nowe lepsze rodziny, które będą
        walczyły o jutro dla tych dzieci a nie lamentowały jaka ja to biedna bo chłopak
        mnie rzucił itp...


        wiem wiem zaraz mnie któraś mądra napadnie ze po to jest to forum i dobrze bo
        tak jest ale jakieś zasady są i należy sie do nich dostosować, chociażby głupia
        nazwa miejscowości...opisać swoją sytuację hehe jedna napisała ze nie bedzie
        publicznie o tym pisać, no i gut niech nie pisze jej prawo ale won z forum,
        zasada jest zasada

        są dwa fronty a nawet trzy jak niedawno jedna z mam napisała są
        ***potrzebujący a ci dzielą się na potrzebujących potrzebujących i
        potrzebujących zbieraczy (czytać dwa razy dla lepszego zrozumienia)

        **neutralni, czyli tzw. obserwatorzy oraz
        **darczyńcy a ci dzielą się na darczyńców pokazowców i darczyńców od serca ale
        takich jest mało oj, mało

        aha zapomniałabym o
        **kręgu wzajemnej adoracji hehe tee mamki które uważają się za potrzebujących
        potrzebujących ale są zbieraczkami choć zazwyczaj próba udowodnienia ściąga na
        siebie języki członkiń wyżej wymienionego kręgu

        są również takie osoby jak ja...
        wredna, ziejąca jadem, głupia bo i takie określenie kiedyś ujrzałam ale i
        dciepła, dobra, kochana bo tez i takie padło i czasem mi smutno ze wszystkim
        potrzebującym potrzebującym nie mogę pomóc bo mąż mi głowę suszy że nie po to on
        ciężko charuje żebym teraz trwoniła pieniądze, że mamy swoje dzieci.... ech ale
        to mężczyźni, oni nie mają instynktu macierzyńskiego, nie kochają tak jak my...

        jak ktoś to doczytał do końca - moje uznanie
        mircea nie mam nic do ciebie ale masz łup w łep a ot tak sobie za wszystkie
        mamki, które mi zalazły za skórę...

        pozdrawiam bez wyjątków
        • babcia_marysia Re: ok, zaczynamy 29.12.05, 23:10
          uf...doczytałam do końca
          Agniesiu.....po co się denerwujesz,czy to coś da.......
          • mamaroksany Re: ok, zaczynamy 29.12.05, 23:15
            zupełnie na miękko, bez emocji napisałam to co myślałam smile)
            nie jest to wyżycie się, jakaś frustracja czy spam ale niejedna z nas wie ze od
            tego forum można się uzależnić jak od porannej kawy
            • cruella Re: ok, zaczynamy 29.12.05, 23:17
              można...

              a teraz siedzę i zastanawiam się, do którego wora mnie wrzucono...
    • pusi06 Re: Skąd mamy mają kasę na internet i inne zarzut 29.12.05, 23:27
      mamoroksany..hihihi, dzieki, bo Twój post mnie ubawił, dobrze, bo szlak mnie
      trafil przed chwilkją, przejzałam głowy małuszkow, bo moja mnie swędzi, zgroza
      stado wesz!
      Szlak by to trafił, a przecież wszystko poprałaqm, i kupiłm szamponi pomylam
      glowy, szczotki też, czapki też....
      Wziąść i się ogolić czy co....
      Co do netu to mam go, bo mieszkam z rodzinką, brat studiuje i mu b. potrzebny
      int. i do pracy też, mam więc dostęp, chyba, że go wnerwię to nie mam dostępu.
      Mam więfc go bo brat ma.
      Mój brat umie nawet z ojcem z grata złozyć coś do użytku juz nie raz tak
      zrobili z kilku rzeczy jedną.Nawet nie dziwne, że i ja umiem cos naprawić.
    • pusi06 Re: Skąd mamy mają kasę na internet i inne zarzut 29.12.05, 23:29
      ja za to jestem przerażona, bo 1 opakowanie tego szamponu na zwierzaki kosztuje
      ponad 11 zł, a znowu trzeba 2 op. i jescze pranie wszystkirgo .....
      Fajnie wuięc , że mam dostęp do netu, bo zaraz popytam co robić.
      • escribir Re: Skąd mamy mają kasę na internet i inne zarzut 29.12.05, 23:37
        Pusi, napisałam na priv.
    • mircea do mamaroksany :-) 30.12.05, 00:09
      "jak ktoś to doczytał do końca - moje uznanie
      mircea nie mam nic do ciebie ale masz łup w łep a ot tak sobie za wszystkie
      mamki, które mi zalazły za skórę...
      pozdrawiam bez wyjątków"

      Polecam się na przyszłość smile

      Też wkurzają mnie te wszystkie "mystery-mum", które nie potrafia niczego
      konkretnego na swój temat napisać, za to proszą o bóg wie co. Ale wkurzaja mnie
      też "dobre rady" sfrustrowanych matek-polek, wtrącających swoje trzy grosze ni
      z gruchy, ni z pietruchy - byleby tylko komuś dowalić i zepsuć nastrój.

      Co do typologizacji forumowiczek - doprawdy interesująca wink

      Pozdrawiam wszystkich również i zapraszam do dalszych wypowiedzi smile
      • zwiatrem 3 grosze 30.12.05, 00:23
        jeju, ja mam nadzieję, że to nie do mnie te 3 grosze, bo ja nigdy nie udzielam
        się, żeby komu nastrój zepsuć. Matko jedyna-pozdrawiam
        • escribir A ja zazdroszczę 30.12.05, 00:30
          A ja zazdroszczę tym zdrowym, dwudziestoparoletnim mamom, które w życiu jeszcze
          nie pracowały (tak wiem, bezrobocie.... ble ble ble)ale zdążyły już zostać
          mamami. Zazdroszczę tej beztroski: i przed... i po...
          Ja tak nie potrafiłam i nadal nie potrafię. I dlatego nie decyduję się na
          kolejne dziecko. Czy coś ze mną nie tak?
          • karolinazajac Czy napewno jest czego? 30.12.05, 08:06
            Ja nie pracuję, bo jestem na studiach dziennych. W sumie to tak jakbym
            pracowała tylko że nie mam za to ani grosza smile
          • takandrynka ja nie-ale mam inne podejscie 30.12.05, 08:36
            Ja nie zazdroszecze-czesc dostanie od zycia po glowie.
            Ale sama mam inne podejscie i efekt taki, ze majac 33 lata nie mam dzieci, bo
            najpierw trzeba zapewnic cos tym dzieciom. COS to wyksztalcenie matki i ojca -
            bo to jakas wyjsciowa do stanu posiadania czegokolwiek w zyciu (w moim
            odczuciui). Nie, nie zaluje tego ze mam studia, kilka podyplomowych,
            kilkanascie roznych kursow i umiejetnosci, gdzie pracowac i gdzie mieszkac -
            jednym slowem byt zapewniony dosc niezle. Ale jakos tak nie potrafie sobie
            wyobrazic siebie w sytuacji - wpadlam-spodziewam sie dziecka itp (niepotrzebne
            skreslic lub potrzebne dopisac) pomozcie. Dlaczego? Moze dlatego, ze ja mam
            inny charakter? Nie wiem, wiem ze nie potrafie przejsc obojetnie obok ludzkiej
            krzywdy ale nie pozwole sie wykorzystywac. Wiem, ze zawsze moze nastapic
            nieprzewidziana sytuacja, cos co nam sie w glowie nie miescilo...sama jestem
            taki przypadkiem, nz przyczyn od siebie nie zaleznych podjeclam decyzje o
            zerwaniu zareczyn 3 tyg przed slubem. Ale...nie zaluje tej decyzji. Ba, uwazam,
            ze byla najwlasciwsza w moim zyciu - mimo, ze serce krwawilo ale rozum
            pochwalal. Po co to pisze? Czasem trzeba myslec inaczej, podjac radykalna
            decyzje, przeciac cos co nas niszczy albo moze zniszczyc. JA taka decyzje
            podjecla i nie zaluje. Fakt, zastanawialam sie przez chwile co bedzie pozniej,
            z kim bede itp. A teraz? teraz jestem z kims z kim nie bylo (jak w poprzednich
            zwiazkach) uniesien romantycznych - ale wiem, ze to jest TO, ze na TAKIEGO
            faceta czekalam i z TAKIM kims chcialam isc przez zycie. Pewne sytuacje mamy w
            zyciu wrecz na wlasne zyczenie. Ja, to co mam osiagnelam wlasna praca, czasem
            smutkiem i łzami - ale pewnie to moj romantyzm z domieszką pragmatyzmusmile

            Milego dnia...i pamietajcie: JAKI SYLWESTER TAKI CALY ROK! Nie wazne, gdzie
            przywitasz Nowy Rok - ale jak go przywitaszsmile prosze ładnie sie ubrac,
            usmiechnac sie..i zrobic wielki, odwazny KROK w NOWY 2006 ROKsmile)))

            Teraz dostane po glowie,ze pisalam nie na tematsmile)
            • mamaroksany Re: ja nie-ale mam inne podejscie :) 30.12.05, 21:23
              Arletko, masz dokładnie takie samo podejście jak ja
              Przez 6 lat wraz z mężem szykowaliśmy wszystko na przyjście na świat naszych
              dzieci, ja poszukałam dobrej pracy, mąż też, porobiliśmy parenaście kursów,
              nabyliśmy umiejętności, które z całą pewnością teraz wykorzystujemy a gdy
              staliśmy juz twardo na ziemi postanowiliśmy że teraz czas na dziecko bo juz
              wiele mamy i tak jakoś smutno w domu.
              Później biliśmy się z myślami czy decydować się na drugie, czasy ciężkie ale
              przeważyły względy emocjonalne i czasowe, albo teraz albo nigdy a jedynaczki nie
              chcieliśmy mieć z różnych osobistych przyczyn.
              Nawet jak coś się wali czy sypie zawsze jest rezerwa taktyczna czy u rodziny czy
              na koncie czy gdziekolwiek możliwość dorobienia że nie ma momentu iż siedzimy i
              zastanawiamy się co damy jutro dzieciom na sniadanie albo z czego opłacimy
              rachunki, o NIE takiego sposobu myślenia nie uznajemy.
              Zresztą oboje jesteśmy aż nadro poukładani więc razem się mobilizujemy w naszych
              przedsięwzięciach
              teraz mąż grubo po 30-tce ja przed smile) ale wiem ze moje dzieci będą miały co
              jeść, w co się ubrać i na śniadanie zjedzą pożywny jogurt a na obiad ulubione
              mięsko, na weekend pojadą na basen a w lato nad jezioro
              i wiem też że tylko my rodzice jesteśmy odpowiedzialni za los naszych dzeci a
              dlaczego one mają cierpieć za nieprzemyślane i szczeniackie wybryki młodości???
              dlaczego???
              juz niedługo za kilkanaście lat zadadzą takie pytanie i co odpowiecie???
          • jasama3 Re: A ja zazdroszczę 30.12.05, 11:16
            ehh to chyba o mnie byłosad
            • escribir Re: A ja zazdroszczę 30.12.05, 18:15
              jasama3 napisała:

              > ehh to chyba o mnie byłosad


              No chyba sobie żartujesz! Żeby wszystkie mamusie tak beztroskie jak ty wink
        • mircea do Zwiatrem :-) 30.12.05, 00:31
          I to jest właśnie fajne w takim wątku: każdy może nagle spojrzeć na siebie z
          innej perspektywy wink

          A tak serio: moje aluzje nie dotyczyły NIKOGO personalnie. Po prostu rzuciły mi
          się w oczy tego typu komentarze w kilku wątkach i stwierdziłam, że chyba "jest
          coś na rzeczy". Stąd ten pomysł - absolutnie nie personalny!!! -
          jedynie "odstresowujący" wink
          • zwiatrem Re: do Zwiatrem :-) 30.12.05, 13:01
            w sumie to mi ulżyło, bo jawsze z tym radami jak ciocia jakaś albo babcia ,
            ale nigdy żeby kogoś obrazić, urazić--
    • pusi06 Re: Skąd mamy mają kasę na internet i inne zarzut 30.12.05, 00:51
      co do dzieci, to ja mam akurat bo miało być inaczej a mąż okazał się niezłym
      naciągaczem, jemu po prostu zależało na tym, i miało nas na to stać, i nie
      wybaczę mu, że sam mnie z tym zostawił, tak oszukał.
      stale mu wypominam, ze specjalnie wzioł sobie żonę, i dzieci chciał mnieć.
      A ja nie mam jak wrócić do poprzedniej pracy, bo upadł interes.
      A pracowałam za grosze.
      MiałAM mieć swój interes, wyjść z kłopotów i mąż jak zwykle wykręcił mnie.
      Jak sie od niego uwolnię to wierzę, że zacznę żyć , znajdę pracę, bo teraz i on
      niekiedy jest klopotem by dostac pracę.
      Tylko oby ktoś mnie chciał do pracy.
      Kiedyś lekarz mi pow., że nie da mi zezwolenia na pewne prace, ale już go nie
      ma.
      jednak praca jest potrzebna każdej z nas.
      A mi bardzo, bo to by mnie podniosło na duchu.


      • babcia_marysia Re: Skąd mamy mają kasę na internet i inne zarzut 30.12.05, 11:51
        a ja zazdroszczę tym ,którzy pracują.......wprawdzie przepracowałam już 28 lat
        ale trzeci rok jestem bez pracy i roznosi mnie po domu.....jakbym miała prace to
        byłabym bardziej zmęczona i nie ustawiałabym bliźniaków na baczność,siedzenie w
        domu to kicha i brak kasy, nawet koleżanki przestały do mnie przychodzić bo
        zageszczenie w domu i ciągle słychać płacz albo rozrabianie dzieci,a moje
        koleżanki zrobiły się wygodne bo nie mieszkają z dziećmi tylko idą na
        godzinke-dwie w odwiedziny,brak kontaktu z ludźmi jest
        odczuwalny........Boże,robie sie dzika i nerwowa...............ja chcę do
        ludzi........
        • saba76 Re: Skąd mamy mają kasę na internet i inne zarzut 30.12.05, 18:21
          babcia_marysia napisała:

          > a ja zazdroszczę tym ,którzy pracują.......wprawdzie przepracowałam już 28 lat
          > ale trzeci rok jestem bez pracy i roznosi mnie po domu.....jakbym miała prace
          t
          > o
          > byłabym bardziej zmęczona i nie ustawiałabym bliźniaków na baczność,siedzenie
          w
          > domu to kicha i brak kasy, nawet koleżanki przestały do mnie przychodzić bo
          > zageszczenie w domu i ciągle słychać płacz albo rozrabianie dzieci,a moje
          > koleżanki zrobiły się wygodne bo nie mieszkają z dziećmi tylko idą na
          > godzinke-dwie w odwiedziny,brak kontaktu z ludźmi jest
          > odczuwalny........Boże,robie sie dzika i nerwowa...............ja chcę do
          > ludzi........

          a i mi się maży praca ,mama nadizeje ,ze od września uda mi sie ,narazie
          korzystam w celach dorobkowych przez internet, ale to nie to samo ,ten kontakt
          z ludzmi i odpoczynek od dzieci.Czemu od września ,bo wtedy moge posłać swoje
          mlodsze do przedszkola ,babcie ,ciocie nie wchodzą w gre bo ich nie ma,tzn
          są ,ale nie mają czasu.
    • maria_rosa Re: Skąd mamy mają kasę na internet i inne zarzut 30.12.05, 13:03
      Na temat netu było już masę wątków...
      Chyba nie ma sensu się powtarzać.

      Większość ma dostęp w pracy, to też weźcie pod uwagę.
      pozdrawiam,
      • dondon Re: Skąd mamy mają kasę na internet i inne zarzut 30.12.05, 14:28
        a ja np wpadłam i nie załujesmile
        trzeba kiedys zaczac kierowac swoim zyciem ale niektorzy potrzebuja na to sporo
        czasu.
        Ja osobiscie nie zaluje.Jestem 29 letnia energiczna kobieta , mam dwojke
        szalonych indywidualistow i kupa czasu przede mna zeby zadbac o inne sprawy.I
        popelnilam wiele bledow, cholernie duzo, niepotrzebnych.Nauczylam sie na nich
        wiele , wiele zawdzieczam innym.Jednak nie zamienilabym sie z zadna z moich
        kolezanek , ktore wlasnie majac trzydziescipare lat zaczynaja starac sie o
        dziecko.Mimo tego , ze maja kupe kasy, dobra pozycje w zawodzie itp.
        Wydaje mi sie , ze gdzies zawsze musi byc umiar- w proszeniu, w dawaniu, w
        niepracowaniu, w pracowaniu.W rodzeniu dzieci takze.I przede wszystkim za bledy
        trzeba placic, przede wszystkim samemu.
        • agunek1 Re: Skąd mamy mają kasę na internet i inne zarzut 30.12.05, 15:11
          To że jest kasa na neta jeszcze mnie ie dziwi, czasami po prostu można w ten
          sposób troszkę dorobić. Ale najbardziej dziwią mnie osoby, które jęczą że nie
          mają na mleko dla dziecka a same palą papierosy. Sorry ale ja takim osobom
          nigdy nie pomogę.
          • zwiatrem tu 30.12.05, 20:35
    • magdmaz Re: Skąd mamy mają kasę na internet i inne zarzut 31.12.05, 11:57
      Miły wątek.
      Wiecie, dziewuszki i kobietki - tak mi się wydaje, ze ten net ma jednak jakieś
      znaczenie. Owszem - jest kupę nędzy, prawdziwej "wsiowej" nędzy, gdzie nie ma
      netu, bo nie ma wykształcenia i ono nie jest priorytetem (mam takiego fajnego
      pracownika - pracuje u mnie od miesiąca dopiero, wiem, ze ma nieco długów, bo
      mu się stary samochód rozkraczył, bo dzieciak chorował i na leki poszło. I
      chętnie by wziął jakąś zaliczkę na konto pensji, bo to i święta, i Nowy Rok...
      A kobita wszystko na wypieki wzięła, a on nie ma nawet na piwo... A tu jak -
      Nowy Rok bez butelki??? Przed Świętami wziął 100 zł zaliczki, ale nie bardzo
      zadowolony, bo mało. Z drugiej strony co się dziwić - na sylwestra nie idę, bo
      nie mam tu przyjaciół, z którymi chciałabym go spędzić, a na płatną imprezę
      mnie nie stać, ale zakupy ekstrasowe porobiłam, żeby żarełko dobre było, a
      chłopa pogoniłam po butelki, mamy i szampana i winko. No więc każdy by chiał
      jakoś, no nie?).
      No więc wracając do tych baranów - jak jest już taka nędza, ze nie ma netu, bo
      on jest niepotrzebny, to ta nędza już do końca zostanie i ta rodzina zawsze
      będzie czekała na pomoc - a to mopsu, a to podatników, a to dobrych ludzi.
      Ale jeśli ktoś inwestuje w siebie, rozwija się, kształci dzieci - to mu często
      ta pomoc potrzebna DZIŚ. Bo: samotna matka, a dzieci maleńkie - ale przecież
      odchowa, pójdzie do pracy, studia skończy - odkuje się jeszcze. A na razie
      dziecko chore i choćby ścianę gryźć... Utrata pracy. Rozwód. Ja to rozumiem, bo
      kiedy odeszłam z dziećmi od męża, to był dla mnie strasznie trudny okres.
      Zostało wszystko - całe wyposażenie mieszkania. Wynajęłąm mieszkanie z meblami,
      ale wszystko co miałam, łącznie z pożyczką (?) od Taty (ten znak zapytania to
      dlatego, ze pewnie nie oddam nigdy, ale na szczęście Tata nie chce) poszło na
      kaucję za mieszkanie. Pensja starczała na opłaty za przedszkole i mieszkanie,
      pamiętam, jak co drugi dzień smażyłam naleśniki z jabłkiem (jabłka od mamy, w
      ogóle żyliśmy na przetworach od mamy), albo chodziłam najeść się do ciotki -
      zawsze coś w domu się znalazło, albo choćby kawy się napić. Potem wujostwo
      wyjechali na dwa miesiace, tymczasem strzeliła im zamrażarka i trzeba było
      spożytkować zawartość - głównie mrożone owoce i warzywa, ale to było coś! I
      dostałam od exa w prazencie OGROMNĄ dynię z byłego ogrodu - męczyliśmy ją
      miesiąc i do dziś nam się odbija - ale naprawdę nic innego nie było! I wtedy
      choroby naprawdę stawały się tragedią, a właśnie wtedy wylądowałam z synem w
      szpitalu ( to zresztą był dobry czas, bo córkę zabrał wkrótce ojciec, a ja
      żywiłam się tym, czego syn nie był w stanie zjeść i super nam się żyło).
      Teraz jest dobrze, budżet stabilny, starcza od 10 do 10 (bo tak mam pensję).
      Choroby nadal są problemem, bo psują koncepcję finansową i rozkładają
      psychicznie - dziś siedzę przed netem i płaczę, bo mam nawrót zapalenia
      spojówek, to wirus cholernie uparty i pewnie już się uodpornił na podawane
      leki. Ciekawe, czy przeżyję do 2 stycznia?
      A net mam służbowy, stoi u mnie w domu, bo prowadzę tu część biura. Samochód
      mam służbowy, komórkę też. Wyposażenie mieszkania wypożyczone. Moje jest
      piętrowe łóżko dla dzieci, pralka piętnastoletnia, ale sprawna i porcelana po
      Babci, tudzież garnki i patelnie, częściowo panieńskie, częściowo ze ślubnych
      prezentów od moich krewnych i znajomych (ano wydarłam byłemu, mimo że się
      zżymał). Nie mam telewizora, sprzętu grającego, radio i zegar jest wujostwa. Z
      rzeczy nowonabytych w ciągu ostatniego roku mam kieliszki (to na to wino!),
      klosz do lampy, kurtkę roboczą do pracy i ładną spódnicę i bluzkę (a to już
      fundował mój Tata vel Mikołaj).
      Poczucie bezpieczeństwa mam mizerne - póki pracuję pełną parą i zakłąd
      utrzymuje się na powierzchni, póty mam to wszystko. Jak padnie - zostanę w tej
      eleganckiej spódnicy i ślicznym płaszczu, co ma 7 lat (a nie, spodnie jeszcze
      kupiłam, bo w nic się już nie mieściłam!). Dlatego tym, czego potrzebuję
      najbardziej jest końskie zdrowie, zwłaszcza moje, potem dzieci, do tego
      codzienna dawka optymizmu i nic wiecej nie chcę!!! A mam za dużo stresu, co
      jakoś nie chce się na to zdrowie przekłądać, wręcz przeciwnie.
      Oj, wygadałam się. A miało być o necie.
      W każdym razie ja wolę pomagać tym, którym jest ciężko PRZEJŚCIOWO niż tym, co
      to szans na poprawę losu nie mają, bo to jest właśnie to dawanie ryby zamiast
      wędki. Dlatego ciuchy po dzieciach i zabawki rozdaję, bo nawet gdybym chciała
      to nie mam czasu i głowy do odsprzedawania. Zresztą moje dzieci też wciąż
      dostają od kogoś i po kimś, albo okupują je obie Babcie i super.
      A wszystkim życzę i tak Szczęśliwego Nowego Roku i zdrowia, zdrowia, zdrowia.
      Własnego i dzieci.
      Magda
    • karolinazajac A ja mam net w domu... 03.01.06, 15:59
      ... mam bo wynajmuję mieszkanie pod moimi rodzicami i pociągnęłam kabel. A
      rodzice nie protestują bo za to mój mąż daje korepetycje swojemu szwagrowi.
      Hihi, można sobie poradzić smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka