Dodaj do ulubionych

O potrzebujących...

04.05.09, 19:30
Witam, pragnę się podzielić kilkoma uwagami o pomocy innym. Wielu z
nas się w domach "nie przelewa", mnie również. Jestem mamą jedynaka
i rzeczami, z których powyrastał dzielę się z "potrzebującymi".
Najpierw to była moja znajoma z dzieciństwa obdarowana ubrankami od
lat 0-5,zabawkami,butami, mebelkami dla dziecka, część rzeczy była
zupełnie nowa, w b. dobrym stanie. Wszystko transportowałam
osobiście kilka razy w ciągu 2 lat. Przy ostatniej mojej "wizycie"
usłyszałam z wyrzutem, że będzie musiała zrobić porządek w szafie,
więc darowałam sobie kolejne ewentualne wyjazdy. Mam również dosyć
nieciekawe wrażenia z pomocy innym przez internet,chyba rozsądniej
jest sprzedawać, wyrzucać niż oddawać. Mam wrażenie,że to mnie
bardziej zależało...Co Wy na to?
Obserwuj wątek
    • mamyluty2008 Re: O potrzebujących... 04.05.09, 19:42
      Może ta Twoja znajoma wcale nie była w potrzebie, moze stać ją było
      na nowe rzeczy i najnormalniej w świecie zawstydzałaś ją tymi
      używanymi darami? Albo może przez te 5 lat nagromadziło się w niej
      tyle frustracji z powodu "żebractwa" że ostatecznie wybuchła karząc
      Ciebie za swoją nieustanie kiepską sytuację?
      Cieżko to ocenić osobom trzecim.
      Ja nie uważam, że lepiej wyrzucać. Zawsze znajdzie się ktoś, komu
      się dana rzecz przyda. Ja bym za to nie wzięła na siebie
      wieloletniego wspierania jednej rodziny. Taka zależność może się
      bardzo źle skończyć. Choćby tak, jak u Ciebie.
      • hannah1974 Re: O potrzebujących... 04.05.09, 21:01
        Pewnie masz rację,że długoletnie wspieranie nie jest
        dobre...wychodziłam z założenia,że to ma sens, gdyż nie przelewało
        się im, zresztą ona tej pomocy chciała i cieszyła się,a dziecko do
        tego z problemami zdrowotnymi i zaniedbane( i wychowaczo i
        materialnie). Fakt faktem,że po kilku problemach z "potrzebującymi"
        mamami w sieci i z taką właśnie znajomością odechciewa się
        człowiekowi "narzucać".
    • bj32 Re: O potrzebujących... 04.05.09, 21:09
      Cytatobdarowana ubrankami od lat 0-5,zabawkami,butami, mebelkami
      dla dziecka, część rzeczy była zupełnie nowa, w b. dobrym stanie.
      Wszystko transportowałam osobiście kilka razy w ciągu 2 lat.

      I Ty się dziwisz, że ona sie wnerwiła? Jeśli jej się "nie
      przelewało", ale nie żyła w skrajnej nędzy, a Ty w ciągu dwóch lat
      zwaliłaś jej na łeb wszystkie niepotrzebne Ci juz ciuszki, buciki
      mebelki, zabaweczki i czort wie jaką graciarnię? A przed osobistym
      dostarczeniem konsultowałaś z nią zagadnienie, czy w życzliwości
      swojej zwalałaś jej sie z dobytkiem na łeb jak 30 ton gorącego...
      smalcu...? Bo wiesz, jakby mnie ktoś teraz na siłę uszczęśliwił
      dobytkiem hurtowo, to pierwszą szafką oberwałby w ucho.
      CytatMam również dosyć nieciekawe wrażenia z pomocy innym przez
      internet

      Tak? A my tu mamy rozmaite. I nieciekawe i ciekawe... Teraz staramy
      się sprawdzać.
      Cytatrozsądniej jest sprzedawać, wyrzucać niż oddawać.
      Masz rację. Rozsadniej porąbać te mebelki i zrobić sobie z nich
      ognisko na działce niż dać komuś, kto potrzebuje. Po co pomagać? Jak
      koleżanka poczuła sie głupio urażona robieniem jej z domu
      rupieciarni i wysypiska, zamiast Cię po rękach całować, to
      faktycznie nonsens jakiś i bzdura...
      • hannah1974 Re: O potrzebujących... 04.05.09, 21:47
        "I Ty się dziwisz, że ona sie wnerwiła? Jeśli jej się "nie
        > przelewało", ale nie żyła w skrajnej nędzy, a Ty w ciągu dwóch lat
        > zwaliłaś jej na łeb wszystkie niepotrzebne Ci juz ciuszki, buciki
        > mebelki, zabaweczki i czort wie jaką graciarnię? A przed osobistym
        > dostarczeniem konsultowałaś z nią zagadnienie, czy w życzliwości
        > swojej zwalałaś jej sie z dobytkiem na łeb jak 30 ton gorącego...
        > smalcu...? Bo wiesz, jakby mnie ktoś teraz na siłę uszczęśliwił
        > dobytkiem hurtowo, to pierwszą szafką oberwałby w ucho."

        O mebelki i wózek sama mnie prosiła, każdorazowy przyjazd
        konsultowałam,pytając czy jest zainteresowana, ciuszkami była
        zachwycona- moje dziecko wyrasta z siatki centylowej, więc większość
        była z metkami.
        Czemu się tak pieklisz? Kto mówi o całowaniu po rękach? Skąd wiesz
        ile tego było? Dopisujesz scenariusz do swojej bajki?
        • bj32 Re: O potrzebujących... 05.05.09, 14:43
          Nie pieklę sie. Ustosunkowałaś sie tylko do tego, że czegoś nie
          wiem. Ale pominęłaś milczeniem, że na forum pomocowym... sugerujesz
          poniechanie pomocy. Bo Twoja znajoma uznała [co wynika z Twojego
          opisu], że troszkę przesadzasz z ilością przywożonych jej rzeczy.
          Moze wcześniej nic nie mówiła i zachwycała się z uprzejmości?
          Zresztą... gdyby wcześniej Ci powiedziała, że za dużo tych rzeczy i
          niekoniecznie ma gdzie trzymać Twoje zbiory z pięciu lat jeśli ma na
          przykład dziecko dwu- czy trzyletnie, to co? Nie obraziłabyś sie
          wtedy? To czemu sie poczułaś urażona teraz?
          • hannah1974 Re: O potrzebujących... 05.05.09, 16:20
            Bj32 pomocą innym zajmuję się od dość dawna. Jest to pomoc
            wieloletnia,rzeczowa,materialna, żywnościowa. I powiem z własnego
            doświadczenia: apetyt rośnie w miarę jedzenia, osoby,którym się
            pomaga wysuwają coraz większe roszczenia. Daruję sobie
            szczegóły,żenujące zresztą. Fakt faktem,że Twoja przedmówczyni ma
            rację,że wieloletnia pomoc może się źle skończyć.Źle się kończy. Ale
            zawsze uważałam,że lepiej wspomóc konkretne osoby, bo w dłuższej
            perpektywie ma to sens. Myliłam się. Dlaczego nie pisać o tym na
            forum pomocowym? Nie czuję się urażona,dzielę się swoimi
            doświadczeniami ot, co...
            p.s. skończ z tymi "zbiorami", sama masz problem z zagraceniem w
            domu?
            • bj32 Re: O potrzebujących... 05.05.09, 17:26
              CytatDlaczego nie pisać o tym na forum pomocowym?
              Bo to nic nie wnosi na przykład? A zniechęca. I w dodatku na forum
              pomocowym pisanie "nie warto pomagać" wydaje mi się... nietaktem.
              Cytatsama masz problem z zagraceniem w domu?
              Binko, Wróżko. Bo mieszkam na wynajmie i właściciel zostawił stertę
              rupieci, w której lęgną sie mole, a wywalić tego nie wolno,
              bo "pamiątka rodzinna" po nieżyjącej od lat matce. Dlatego wiem, jak
              sie mieszka w magazynie z gratami i nadmiarem łachówsuspicious
              A z tym apetytem to nie zawsze... Widzisz, mi wychodzi, że rozsadna
              pomoc nie polega wyłącznie na dawaniu. Ale i na podpowiadaniu i na
              powiedzeniu: "nie, tego ci nie dam". Tu też różne osoby prosiły i
              proszą. Wiec wiemy, jak to działa...
              • hannah1974 BJ 32 05.05.09, 18:16
                ...i wielki plus dla Ciebie za Intuicję, bo jestem wróżką...Nie
                zgodzę się,że takie ostrzeganie zniechęca, może zaś ostrzec przed
                zbytnim angażowaniem się. I nie wątpię w sens Waszego forum,
                doceniam i wiem,że to praca, bardzo potrzebna. Właścicielowi
                mieszkania zasugeruj,że pamiątki po jego mamie mogą nie pozwolić jej
                odejść w spokoju, a najcenniejsze powinien trzymać u siebie z
                należytym szacunkiem( mówię poważnie). Pozdrawiam
                • bj32 Re: BJ 32 05.05.09, 18:35
                  Właściciel mieszkania przypuszczalnie tam ma problem spokój duszy
                  swojej mamy, gdzie i ja bedę miała całe zagadnienie niebawem. Graty
                  pójdą na śmietnik, jak przyjdzie tu mieszkać "kochajacy wnuczuś".
                  Dla obu jedynym bogiem jest szmal.

                  Poprzeglądaj, proszę, starsze wątki [Pati79 i pana Edwarda polecam
                  szczególnie]. Wrtedy będziesz spokojna o nasze zaangażowanie. Myśmy
                  na prawde nie spadły z obłoków... I rzadko która z nas ma nadmiar
                  forsy. Wiemy, jak to działa.

                  Pozdrawiam wzajemniesmile
    • baby_4 Re: O potrzebujących... 05.05.09, 11:42
      ale ludzie tacy są. Ja naprzykład jak pomagam to tłumaczę sobie że
      robie to dla dziecka, a nie dla rodziców. może jakbyś przysłała
      jedną paczkę na rok to byłoby inaczej może za często pomagałaś i
      może za bardzo się angażujesz. Najlepiej wysłać paczkę ale nie za
      czesto i nie narzucać się za bardzo.
      • anna.38 Re: O potrzebujących... 05.05.09, 16:26
        witam wszystkich serdecznie, przez wiele lat pomagalam innym mowili
        o mnie matka Polka albo Matka Teresa .poswiecalam czas wysluchjac
        problemow i kazdy bardzo chetnie sie otwieral przedemna ,prawda jest
        taka ze nie kazdy potrafi byc wylewny i okazywac wdziecznosc nie
        kazdy tez wyciaga rece po pomoc .fakt jest taki ze niemozna
        obdarowywanego przyzwyczajac do pomocy bo moze sie to zamienic do
        obowiazku .ale milo jest jest pomagac czlowiek czuje sie leprzy i
        warto jest wiedziec ze dobro powraca ,od roku mieszkam w warszawie
        mam dzieci odeszlam od meza i ciesze sie ze sa tacy ludzie ktorzy
        nieprzechodza obojetnie obok drugiego roznie bywa w zyciu warto jest
        chociazby usmiechnac sie do kogos ot tak sobie to tez niekiedy
        potrafi pomoc pozdrawiam i przepraszam ze sie wtracilam
    • szymina Re: O potrzebujących... 05.05.09, 16:44
      Widzisz-chyba wlasnie dlatego powstalo to forum. Zeby pomagac
      potrzebujacym a nie "potrzebujacym". Wlasnie dlatego, ze na
      dwukropku sa wyludzacze tutaj sprawdza sie zglaszajace rodziny.
      A propos Twojego doswiadczenia ze znajoma- moze nie wszystkie dary
      konsultowalas z nia- nikt nie potrzebuje wszystkiego jak leci. Moze
      czula sie zobowiazana do rewanzu za niepotrzebne jej rzeczy. Nie
      wiem, zreszta nie mozesz sadzic innych na podstawie jednej reakcji
      Twojej znajomej.
      Wiekszosc z nas na szczescie inaczej patrzy na dzielenia sie z
      innymi. I niech tak zostaniesmile
    • kukusia_1 Re: O potrzebujących... 05.05.09, 19:07
      Ja jestem potrzebująca .
      Uważam ,że okazywanie pomocy i dobroci drugiemu człowiekowi nie jest
      złe ani bezsensowne.
      Kiedy pierwszy raz napisałam tu,na forum , nie czułąm się
      cudownie.Ale pomoc jaka została okazana mnie i przede wszystkim
      mojemu synkowi sprawiła ,ze ani raz niepoczułam się jak ZEBRAK.
      Bruno dostał ubranka,jedZenie i kosmetyki dla alergika.
      Przykro mi tylko ,że tak uważasz .gdybym była na Twoim miejscu i
      miała możliwości nie wachałabym się wogóle, ja nie mogę pomóc.
      Ale kiedyś to zrobię - NIE UWAŻAM ŻEBY TO BYŁO ZŁE LUB
      NIEPOTRZEBNE !!
      • kochmama Re: O potrzebujących... 05.05.09, 19:15
        Przychylam się do zdania kukusi1 ja takze napisałam na forum w
        najgorszym momencie mojego zycia i gdyby nie pomoc emam to nie wiem
        jak bym sobie poradziła.Wiem że teraz jak wyjde na prostą to takze
        bedę pomagac i wcześniej tez pomagałam.Bo czasem człowiek jest bez
        wyjścia a ja uważam ze łatwiej jest dawac niz prosić.
      • hannah1974 Do Kukusi 05.05.09, 22:40
        "Przykro mi tylko ,że tak uważasz .gdybym była na Twoim miejscu i
        > miała możliwości nie wachałabym się wogóle, ja nie mogę pomóc.
        > Ale kiedyś to zrobię - NIE UWAŻAM ŻEBY TO BYŁO ZŁE LUB
        > NIEPOTRZEBNE !! "
        Nie mówiłam,że pomaganie nie jest potrzebne i złe. Mówiłam o swoich
        doświadczeniach. Skąd to przekonanie,że ja mam "możliwości"? Otóż
        pomagam , nie waham się! Kupuję żywność i wspomagam starszą kobietę,
        której synowie doprowadzają ją do stanu zagłodzenia, a nie mam z
        czego opłacić rachunków, dzielę się tym, czym mogę. Nie upokarzam
        przy tym,wysłucham, gdy trzeba poradzę. Ty też możesz pomagać,
        dobrym słowem, uśmiechem, wysłuchaniem innego człowieka, wreszcie
        modlitwą jeśli wierzysz, jest wiele form pomocy,którą można
        realizować każdego dnia. A że pojawia się zwątpienie? To też jest
        ludzkie... wątpię,( więc myślę) więc jestem...
        • annalaura Do wszystkich uczestniczących 05.05.09, 22:52
          Ja Także odnoszę się do słów kukusi gdyby nie emamy moje dzieci dzis
          mogły byc bez mleka czy chleba i jak nigdy nie prosiłam o pomoc bo
          było mi wstyd tak teraz nie mialam wyjscia moja sytuacja sie
          pogorszyła moze z mojej winy moze i nie Ale emamy okazały tyle serca
          ile nie uzyskałam od swoich bliskich nigdy nie zapomne tego co
          doswiadczyłam i wiem ze jak sama wyjde na prosta tez pomoge bo wiem
          jakie to uczynne i wazne
          A teraz wiem ze wstyd jest krasc a nie prosic o pomoc jak jest
          ciezko Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka