Dodaj do ulubionych

Walka o nazwisko

06.01.10, 18:38
Czy któraś z was miała tak, ze chciała zachowac swoje rodowe nazwisko i
musiała toczyc o to bój z przyszłym meżem, który nie mógł tego zaakceptować?
Dla mojego to oczywiste, ze ja przyjme jego nazwisko, bo wtedy będziemy pełną
rodziną, będziemy nosić to samo nazwisko itd... a ja nie chce i tyle. Ciagle
sie o to klócimy, ja mowie, ze wole żyć bez ślubu niż przyjąć czyjeś nazwisko,
a on się obraża jak 3latek, którego meska duma została urażona - chociaż on
twierdzi, że nie chodzi wcale o męska dume... ale o połączenie przez wspólne
nazwisko, ale o przyjeciu moejgo nie chce słyszec...
Jak sobie poradzic z ta sytuacja.
Obserwuj wątek
    • zoselin1987 Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 18:46
      Mój od początku wiedział,że chcę zachować swoje nazwisko i przyjąć jego= mieć podwójne. W ogóle nie miał nic przeciwko. Powiedział,że jeśli tak chcę, to on to szanuje.
      Chociaż ja słyszałam,że są mężczyźni,którzy kategorycznie twierdzą,że jak to? Nie chcesz mojego nazwiska? I się obrażają. Ja tego nie rozumiem. Może wytłumacz mu bez nerwów,że dla Ciebie to bardzo ważne. Zapytaj jakie są jego argumenty, a nie,że NIE BO NIE.
      Myślę,że powinniście znaleźć jakiś kompromis.
      Może gdybyś zdecydowała się na podwójne nazwisko to to byłby właśnie ten kompromis? Rozumiem,że dla mężczyzny 'przyjęcie nazwiska żony' może być takie niemęskie.
      • herbaataa Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 18:54
        Piszesz, ze on sie obraza jak trzylatek a Ty jak sama to ujelas "nie chcesz jego
        nazwiska bo nie i tyle". Ta argumentacja tez jest na poziomie trzylatka. Jesli
        nie potrafisz przyszlemu mezowi podac sensownych powodow dlaczego tak chcesz to
        nie dziwie sie za tak reaguje. Po drugie stwierdzenie, ze nie chcesz czyjegos
        nazwiska tez jakos mnie uderzylo po oczach. To nie jest czyjes nazwisko,
        pierwsze z brzegu. To nazwisko Twojego ukochanego wiec jesli nie chcesz go nosic
        to mysle, ze trzeba mu przedstawic powody, dlaczego dla Ciebie wazne jest
        zachowanie Twojego nazwiska a nie kwitowac sprawy nie, bo nie.
        • moniakociara Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 19:14
          Teoretycznie on nie ma prawa obrazac się za to, ze ja nie chce przyjąc jego
          nazwiska, bo niby dlaczego mam to robić. Ale moje argumenty podałam w poście niżej.
        • angazetka Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 23:55
          > Po drugie stwierdzenie, ze nie chcesz czyjegos
          > nazwiska tez jakos mnie uderzylo po oczach. To nie jest czyjes
          nazwisko,
          > pierwsze z brzegu. To nazwisko Twojego ukochanego

          Ale dziewczyna ma juz własne nazwisko i chyba jej wystarcza smile

          > jesli nie chcesz go nosic
          > to mysle, ze trzeba mu przedstawic powody, dlaczego dla Ciebie
          wazne jest
          > zachowanie Twojego nazwiska a nie kwitowac sprawy nie, bo nie.

          A czy on jej powiedział, dlaczego nie chce przyjąć jej nazwiska?
          • misself Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 10:07
            Ja mam wrażenie, że w tym sporze nie chodzi o to, kto będzie nosił czyje
            nazwisko, tylko kto postawi na swoim.
    • misself Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 18:54
      moniakociara napisała:

      > Czy któraś z was miała tak, ze chciała zachowac swoje rodowe nazwisko i
      > musiała toczyc o to bój z przyszłym meżem, który nie mógł tego zaakceptować?

      Było parę wątków o tym smile Wpisz sobie "nazwisko" w wyszukiwarkę.

      Jakie masz argumenty za tym, żeby zostawić swoje nazwisko, poza "ja nie chcę i
      tyle"? Ja bym się nie dała przekonać takim argumentem do niekultywowania
      tradycji. Być może Twój narzeczony uważa, że nie akceptujesz jednej z jego
      integralnych i wyróżniających go cech, jakim jest nazwisko. A czemu nie chcesz
      mieć podwójnego?

      Ja mam dwusylabowe imię i równie krótkie nazwisko, więc od zawsze chciałam mieć
      do tego podwójne - po prostu mi się tak podoba. Nie przyjęłabym nazwiska męża
      tylko gdyby nazywał się Fiut albo coś w tym guście wink
      • moniakociara Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 19:13
        Bo nazywam się Monika R., nazywałam się tak całe życie i mi się podoba, nie chce
        być nagle Moniką S. Moje nazwisko pasuje idealnie do imienia, nie jest za
        krótkie ani za długie, a nazwisko chłopaka jest ponad 2 razy dłuższe od mojego
        rodowego i w dodatku nie podoba mi się. Jak myslę o sobie jako o Monice S., to
        czuję się jakbym była sama sobie obcą osoba, kimś nowym. No i nie podoba mi sie
        ta tradycja, jakby kobieta była własnościa mężczyzny. On czasami mi mowi, ze to
        pewnie z powodu moich 'pseudo-feministycznych' myśli, czym doprowadza mnie do
        szału. Takie sa moje powody, ale do niego nie trafiaja. A on mi mówi, ze jak nie
        będziemy miec takeigo samego nazwiska, to on nie będzie się czuł, że
        stworzyliśmy nowa rodzinę czyli M i R S. Tak naprawde kwiestia nazwiska to nasza
        jedyna kość niezgody, każdy chce postawić na swoim: "to leiej w ogole slubu nie
        bierzmy". Najgorsze jest to, ze obydwoje jesteśmy uparci, a ja nie pójde na
        kompromis tylko po to, aby ktoś się poczuł lepiej, bo gdzies w całej tej sprawie
        ja też musze się czuć komfortowo w nowej sytuacji, a na pewno nie będe się tak
        czuła majac inne 'obce' nazwisko.
        • caprichito Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 19:41
          Kobiety w Hiszpanii nie przyjmuja nazwiska meza tylko zostaja przy
          swoich dwoch. Moja kolezanka Hiszpanka nie moze sobie wyobrazic
          sytuacji jakoby mialaby nagle zmieniac nazwisko na inne.
          Ja tez nie wiem skad to sie bierze, ze kobieta "musi" przyjmowac
          nazwisko meza.
          Moze faktycznie rozwiazaniem jest nazwisko dwu czlonowe?
          Ja takie chce miec. Wczesniej chcialam nazwisko tylko mojego meza,
          ale Pani w USC mnie uswiadomila, ze nie moge przyjac jedno nazwisko
          meza, ale dwa wiec pomyslalam, ze jak mam nosic dwa nazwiska to juz
          lepiej miec jedno swoje. To samo z dziecmi. Nasze dzieci beda mialy
          dwa nazwiska. Jedno moje i jedno z dwoch mojego N wink

          Ale to pogmatwane!
          • misself Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 19:45
            caprichito napisała:
            > Ja takie chce miec. Wczesniej chcialam nazwisko tylko mojego meza,
            > ale Pani w USC mnie uswiadomila, ze nie moge przyjac jedno nazwisko
            > meza, ale dwa wiec pomyslalam, ze jak mam nosic dwa nazwiska to juz
            > lepiej miec jedno swoje. To samo z dziecmi. Nasze dzieci beda mialy
            > dwa nazwiska. Jedno moje i jedno z dwoch mojego N wink

            Chyba się pogubiłam smile
            Jeśli dobrze zrozumiałam, to mąż ma podwójne nazwisko - a Ty przyjąć tylko jeden
            człon, więc zostawiasz swoje i dodajesz jeden z członów podwójnego nazwiska
            męża. Ale dzieci wg polskiego prawa muszą nosić nazwisko po jednym z rodziców -
            nie można sobie wybierać smile
            • rockiemar Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 20:11
              Misself, u nas bedzie identycznie. Generalnie z moich obserwacji wynika, ze
              zdecydowana wiekszosc Polek wychodzacych za Hiszpanow tak robi.

              Poza tym teraz juz mozna dzieciom robic zlepek nazwisk, nasze beda mialy
              pierwsze mojego N, drugie moje - identycznie jak w Hiszpanii.
              • misself Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 20:17
                rockiemar napisała:
                >
                > Poza tym teraz juz mozna dzieciom robic zlepek nazwisk, nasze beda mialy
                > pierwsze mojego N, drugie moje - identycznie jak w Hiszpanii.

                A, to się widać coś zmieniło smile Dzięki smile
              • mala_mujer Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 20:39
                rockiemar napisała:

                > Misself, u nas bedzie identycznie. Generalnie z moich obserwacji
                wynika, ze
                > zdecydowana wiekszosc Polek wychodzacych za Hiszpanow tak robi.
                >
                > Poza tym teraz juz mozna dzieciom robic zlepek nazwisk, nasze beda
                mialy
                > pierwsze mojego N, drugie moje - identycznie jak w Hiszpanii.
                >

                i będziecie to załatwiali w polskim USC, przy polskim ślubie?
                właśnie się zastanawiałam, czy to jest możliwe w polskim prawie -
                N też ma podwójne i jeden człon to bym jeszcze od niego wzięła, ale
                dwa to już niekoniecznie wink
                • caprichito Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 10:30
                  mala,

                  ja ta inoformacje mam od Pani z USC.
                  Jak mi wystawiali zaswiadczenie o zdolnosci do malzenstwa to
                  musialam wypelnic formularz i napisac jakie nazwisko przyjme po
                  malzenstwie i jakie nazwisko beda nosily dzieci. Na samym
                  zaswiadczeniu tego nie ma, ale oni to zapisuja w komputerze co nie
                  znaczy, ze do slubu mozna sie rozmyslic i jeszcze wprowadzic zmiany.
                  • mala_mujer Re: Walka o nazwisko 08.01.10, 09:12
                    dzięki, wolałam się upewnić
                    w USC, w którym byliśmy pani uznała fakt, że N ma podwójne nazwisko
                    za osobistą zniewagę (!) i stwierdziła, że nic nie jest możliwe smile
              • caprichito Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 10:28
                dokladniesmile

                mojemu N nie zalezalo na tym, zeby dzieci mialy dwa nazwiska, mi
                tez, bo wydawalo mi sie to takie "dlugie", ale Pani w USC
                powiedziala, ze nie moge dac dziecku tylko jedno nazwisko meza jesli
                posiada dwa wiec jesli moje dziecko juz musi miec dwa nazwiska to
                niech jedno bedzie moje. A co tongue_out
        • misself Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 19:43
          Rozumiem, czyli chodzi o kwestię tożsamości, no i estetyki, bo piszesz, że Ci
          się nazwisko narzeczonego nie podoba...

          Kompromis jest jeden: oboje zmieniacie nazwiska na podwójne. Tylko nie wiem, jak
          prawnie to wygląda - czy po ślubie Anny Nowak z Krzysztofem Kowalskim może być
          Anna Nowak-Kowalska i Krzysztof Kowalski-Nowak - ale wydaje mi się, że tak.

          To chyba jedyne rozwiązanie.
          • paskud_agg Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 20:20
            Teraz jest chyba z tym większa swoboda, ale dokładnie nie wiem. Wiem, że można
            zrobić taki myk, że po ślubie Anny Nowak z Janem Kowalski otrzymujemy małżeństwo
            Anny i Jana Malinowskich smile Znam jedną parę, która tak zrobiła, ale to jest już
            naprawdę bardzo dziwne i ci ludzie przyjęli sobie zupełnie obce nazwisko właśnie
            po to, żeby dziwniej było.

            Moim zdaniem to tylko spokojna rozmowa i chęć obopólnego zrozumienia mogą pomóc
            w tej materii.
            • misself Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 20:30
              Trzecie nazwisko też byłoby jakimś kompromisem, ale autorka wątku chce zachować
              swoje smile
              • paskud_agg Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 20:38
                Byłoby pewnie kompromisem, ale pomijając to, że autorka chce zachować swoje, to
                trzecie nazwisko byłoby chyba jednak od czapy. Napisałam to bardziej jako
                ciekawostkę.
          • e.milia Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 22:07
            Tak, można tak zrobić, można nawet odwrócić sobie kolejność nazwisk, tak że Anna
            Nowak byłaby Anną Kowalską-Nowak.
    • kotka.zielonooka Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 19:23
      Ja sie mocno zastanwiam nad zachowaniem swojego nazwiska po ślubie smile
      Bo niby z jakiej paki mam zmieniac na męza? No ok - tradycja i takie tam ale...
      nie staje sie własnoscia męza.
      Moje nazwisko to tez jakas maleńka czesc mnie , mojej tożsamości a także
      mojego dorobku zawodowego
      itp.
      W dodatku mam ... bardzo ładne nazwisko smile - dosyć charakterystyczne,
      rzadkie (!!!) i ładnie brzmiace i bardzo jestem do niego przywiązana smile
      Narzeczony ma bardzo zwykłe ,normalne i ... niestety też bardzo popularne typu
      "Nowak" czy :Kowalczyk".

      Z kolei nie cierpie nazwisk "podwójnych" czyli : Panieńskie-kreska-Mężowskie smile
      i nie chce takiego rozwiazania (zwł zesstaw obu nazwisk byłby bardzo długi!sad)
      Na szczescie narzeczony fochów nie stroi aczkolwiek (po raz kolejny) jest lekko
      zdziwiony moja postawą (mowi ze "feministyczna" smile)
      • moniakociara Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 19:35
        Kotko zielonooka, z moim naziwskiem jest podobnie jak z Twoim, jest dosyć ładne,
        chociaz jak się przedstawiam to ludzie później pisza je z błedem (ale tak ma
        cała moja rodzina), przywykłam jednak do tego i nosi je tylko moja rodzina... a
        nie rodzina i 1/4 Polaków wink Nazwisko chłopkka pochodzi od imienia, znam 3 osoby
        z nazwiskiem od tego imienia, z tym, ze każde w innej formie. Moje komponuje się
        idealnie z moim imieniem.
        Nie wiem jak ja mam z nim spokojnie rozmawiac, bo nawet jak się staram,
        przedstawiam moje argumenty to jakbym rzucała grochem o ściane, bo on uważa
        swoje, ale zadnego argumentu nie ma, oprocz tego, ze nie bedziemy dla niego rodzina.
        • ahimsaboy Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 19:54
          "Nie wiem jak ja mam z nim spokojnie rozmawiac, bo nawet jak się staram, przedstawiam moje argumenty to jakbym rzucała grochem o ściane, bo on uważa swoje, ale zadnego argumentu nie ma, oprocz tego, ze nie bedziemy dla niego rodzina."

          - no to niedobrze - moim zdaniem - rokuje na przyszłość,jeżeli on nie ma argumentów,a twoich nie uznaje. zdaje się,że w tak ważnych kwestiach obie strony powinny dla obopólnej korzyści wsłuchiwać się w głos drugiego ,by móc wypracować jakieś porozumienie (kompromis?).
          co będzie,gdy przyjdzie omawiać kwestie podobnej wagi (choćby np.dot.dzieci)?
        • kotka.zielonooka Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 19:59
          moniakociara napisała: Cytat...oprocz tego, ze nie bedziemy dla niego rodzina.


          No to powiedz mu zeby przyjał Twoje nazwisko skoro dla niego bycie rodzina
          opiera sie li i wylacvznie na tym wspolnym nazwisku ...smile
          Wg jego logiki w tym momencie nie powinno byc juz zadnego problemy , nie?smilesmilesmile
          • kotka.zielonooka Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 20:00
            * problemU [przepraszam cos mi klawiatura szwankuje sad]
        • angazetka Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 23:57
          > Nie wiem jak ja mam z nim spokojnie rozmawiac, bo nawet jak się
          staram,
          > przedstawiam moje argumenty to jakbym rzucała grochem o ściane, bo
          on uważa
          > swoje, ale zadnego argumentu nie ma, oprocz tego, ze nie bedziemy
          dla niego rodzina.

          Co on plecie??? Jak to "nie będziecie rodziną"?
      • alajna85 Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 20:43
        Nie rozumiem tylko jednego - dlaczego uważacie, że przyjmując nazwisko męża
        stajecie się jego własnością... Czy Wasza tożsamość ogranicza się tylko do
        nazwiska? Co z tym, kim jesteście, jakie jesteście, co robicie itd? Nie
        przesadzajmy. Rozumiem, że nazwisko męża może się nie podobać, ale nie
        dorabiajmy do tego ideologii. Nazwisko zmienia się, bo raz-taka jest tradycja,
        dwa-jest to oznaka naszej wspólnoty z małżonkiem. Myślę, że o wspólnotę w
        małżeństwie chodzismile
        • misself Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 20:50
          Moja tożsamość nie ogranicza się tylko do nazwiska - ale jest z nim mocno
          związana. Dlatego zostawiam swoje, a na znak zmiany stanu cywilnego dodaję coś
          od męża.
        • angazetka Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 23:58
          > Nazwisko zmienia się, bo raz-taka jest tradycja,
          > dwa-jest to oznaka naszej wspólnoty z małżonkiem

          Nazwisko zmienić można, ale wcale nie trzeba. I nie jest się przez
          to gorszą wspólnotą.
        • gazeta_mi_placi Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 10:46
          Wolę szereg innych rzeczy przez które rozumiemy wspólnotę niż nazwisko.
    • ahimsaboy Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 19:32
      na początek troszkę historii: zmiana nazwiska jest rzymskim zwyczajem i wiąże się z tym, ze kobieta przechodziła z majątku ojca do majątku męża. kobieta dzięki małżeństwu zyskiwała pewną pozycję społeczną(lepszą niż np. wdowy i "stare panny"),ale i tak stawała się zależna od męża i była mu podległa. o równouprawnieniu nie mogło być oczywiście mowy.

      w dzisiejszych czasach,jeżeli spojrzeć na tę kwestię świeżym okiem, zwyczaj przybierania nazwiska męża przez kobietę jest jednym z - nielicznych już - form dyskryminacji i podległości kobiety przez mężczyzn.

      kobieta przyjmując nazwisko męża "zrywa" z pewnymi rzeczami,które ją określały. żadna zmiana, także ta symboliczna, nie obywa się bez kosztów. zmiana nazwiska jest mimowolnym tych kosztów wyrazem. to dowód przynależności. już nie jestem iksińska, lecz igrekowska, bo już nie jestem matki i ojca, teraz jestem za-mężna. mam na sobie pieczątkę z jego nazwiskiem. pewna moja cząstka została wykreślona i zastąpiona przez cząstkę męża.

      zrywam z milionem kartek, na których się podpisywałam. z blokiem technicznym w przedszkolu, laurkami dla dziadka, kulfonami w zerówce. z klasówkami, okładkami zeszytów, listami do przyjaciółek. z maturą, listami protestacyjnymi, rachunkami, PIT-ami, z kartą płatniczą. z biletem miesięcznym, wyznaniem miłości, ze zwierzeniami, podaniami o pracę, umowami o pracę. z mandatami, mailami i smsami.

      wraz z tymi kartkami zrywam z moim podwórkiem, kolejnymi szkołami, może wydziałem. z moim pokojem w rodzinnym domu, wynajmowaną klitką, szlakami, które wydeptałam w mojej miejscowości i każdej kolejnej, w której przyszło mi mieszkać.

      wraz z tą przestrzenią zrywam z ludźmi, którzy mnie wtedy znali, nazywali. tą nazwą o mnie mówili. nią o mnie myśleli. gdy czuli coś do mnie - miłość, przyjaźń, sympatię, niechęć, żal, serdeczność, nienawiść, zazdrość, gniew - to czuli do osoby, którą tak nazywali. z moimi rodzicami, rodzeństwem, babciami i dziadkami, ciociami i wujkami, z koleżankami i kolegami, przyjaciółkami i przyjaciółmi, wrogami, byłymi chłopakami, jedną, drugą i trzecią klasą, znajomymi z akademika, ze studiów, z rodzinnych spotkań.

      od teraz jestem mojego męża.
      • misself Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 19:49
        Historia historią - ale w obecnych czasach oboje małżonkowie należą do siebie
        (XXI wiek, partnerskie relacje w małżeństwie, możecie mnie nazwać feministką,
        nie obrażę się) - więc dlaczego rodzinę mają tworzyć mąż plus kobieta o jego
        nazwisku? Nie mogą się wymienić nazwiskami?
        • ahimsaboy Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 19:59
          "w obecnych czasach oboje małżonkowie należą do siebie"

          -zgadza się.

          "dlaczego rodzinę mają tworzyć mąż plus kobieta o jego
          nazwisku? Nie mogą się wymienić nazwiskami?"


          -mogą. a także mogą pozostać przy swoich dotychczasowych nazwiskach.
          • misself Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 20:05
            Jakoś tego nie widzę wśród nawet młodych małżeństw smile
            • gazeta_mi_placi Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 21:57
              Ja również sad
              Czemu kobiety masowo zmieniają nazwiska na mężowskie a nigdy (praktycznie) w drugą stronę?
              Może się mylę,ale trąci patriarchatem.

              • e.milia Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 22:10
                A ja znam pary, które zmieniły właśnie w drugą stronę. Jednak zawsze ze względu
                na to, że nazwisko męża było rzeczywiście obiektywnie niezbyt fajne.
      • kotka.zielonooka Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 19:57
        ahimsaboy - bardzo ciekawie napisałas i ja to tez tak odczuwam - ze troche "zrywam" z tym co mnie tez w jakis sposób okresla smilei bylo integralna czescia mnie przez prawie juz 30 lat zycia smile
        I ja tego nie chce - a jak mąz by sie upierał i wysuwal absurdalne argumenty " jak nie mamy tego samego nazwiska nie jestesmy rodziną" to bym mu zaproponowala zeby przyjał moje nazwisko smilesmilesmile- wtedy powinno byc ok, prawda?smile)

        A tak - juz przeginajac troche - pojdzmy przez chwile dalej i wyobrazmy sobie ze nagle znalazlyscie sie na planecie gdzie jest zwyczaj ze zona po slubie nie tylko zmienia nazwisko ale tez imie ... Np. mąż ma prawo nadac swojej małzonce takie imie jakie mu sie podoba i nagle Agnieszka staje sie Kingą a Joanna- Genowefą.
        Mysle ze wiekszosc was w tym momencie wierzgnela by i sie nie zgodzila za nic w swiecie smilesmilesmile - a jakos te nazwiska jakos tak bez "walki" dajemy sobie wtłoczyc ... eh... ta sila "przyzwyczajenia" uncertain
        • ahimsaboy Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 20:07
          "Mysle ze wiekszosc was w tym momencie wierzgnela by i sie nie zgodzila za nic w swiecie smilesmilesmile - a jakos te nazwiska jakos tak bez "walki" dajemy sobie wtłoczyc ... eh... ta sila "przyzwyczajenia" uncertain "

          -nie tyle siła przyzwyczajenia,a siła tradycji - przyjmowanej bez refleksji/z powodu konformizmu/*

          *niepotrzebne skreślić.
          • gazeta_mi_placi Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 20:57
            ahimsaboy napisał:

            > "Mysle ze wiekszosc was w tym momencie wierzgnela by i sie nie zgodzila za n
            > ic w swiecie smilesmilesmile - a jakos te nazwiska jakos tak bez "walki" dajemy sobie wt
            > łoczyc ... eh... ta sila "przyzwyczajenia" uncertain "

            >
            > -nie tyle siła przyzwyczajenia,a siła tradycji - przyjmowanej bez refleksji/z p
            > owodu konformizmu/*
            >
            > *niepotrzebne skreślić.

            Ja zostałam przy swoim.
            Przyznam,że mimo iż mieszkam w dużym mieście dużo osób się dziwi,gdy okazuje
            się,że ja mam inne nazwisko a mąż inne.
            Źle bym się czuła z innym nazwiskiem.Niewygodnie.
            Po co kobiety zmieniają (pomijając sytuacje gdy nazwisko męża jest
            ładniejsze)-szczerze mówiąc nie wiem z czego to wynika.
            Można kogoś bardzo kochać,ale mimo wszystko zawsze jesteśmy odrębnymi osobami.
            Łączyć nas mogą różne rzeczy -nazwisko niekoniecznie wink



            • misself Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 21:10
              gazeta_mi_placi napisała:
              >
              > Ja zostałam przy swoim.
              > Przyznam,że mimo iż mieszkam w dużym mieście dużo osób się dziwi,gdy okazuje
              > się,że ja mam inne nazwisko a mąż inne.

              Nie chcę się dziwić, tylko chcę spytać - a jak z formalnościami? Np. możesz za
              męża na poczcie odebrać przesyłkę?
              • gazeta_mi_placi Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 21:36
                Przez długi okres czasu mieszkaliśmy niedaleko malutkiej poczty - Panie z poczty mnie znały i kojarzyły bo często przychodziłam,nie było problemów.
                Listonosz gdy zastawał tylko mnie w domu też bez problemu wydawał mi pocztę (nawet wtedy gdy jeszcze byliśmy narzeczeństwem).
                Teraz jest taki numer,że zmieniliśmy adres a ja (wiem-wstyd,już dwa lata!) jeszcze nie zmieniłam dowodu w związku ze zmianą zamieszkania,mąż zmienił- w efekcie mamy w dowodach inne nazwiska i inne adresy (muszę zmienić ten dowód,ale jakoś ciarki mnie za każdym razem przechodzą,nie znoszę robienia zdjęć "dowodowych" ).Po tym gdy dostałam na nowy adres avizo do męża przyznam,że nie poszłam na pocztę dochodząc do wniosku,że w taki numer nikt nie uwierzy (inne nazwiska,inny adres) a i poczta "nowa" to mnie nie znają i nie kojarzą.Gdybym jednak zmieniła dowód i adres byłby ten sam bez problemu bym podeszła.
                W innych sytuacjach (ostatnio na policji-pewna drobna sprawa) pokazuję dowód i mówię,że to mój mąż (odnośnie sprawy mojego męża) i że mamy inne nazwiska bo pozostałam przy swoim po ślubie.
                Jak dotąd nikt nigdy tego nie zakwestionował i nie musiałam wyciągać aktu ślubu ani w inny sposób się tłumaczyć wink

                • misself Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 10:13
                  Rozumiem więc, że głównie na adres patrzą, a nie na nazwisko smile
                  Dzięki za obszerną odpowiedź.

                  Ja nigdy z listonoszem nie miałam problemu - od początku studiów w każdym
                  kolejnym mieszkaniu współlokatorzy odbierali za mnie przesyłki, a ja za nich.
                  Ale już na poczcie się trzeba wylegitymować i raz byłam świadkiem awantury, bo
                  pani miała inne nazwisko niż mąż (nie wiem, czy adres był ten sam, nie pytałam)
                  i urzędniczka odmówiła uznania "na gębę", że są małżeństwem.
                  • caprichito Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 10:36
                    misself,

                    moja siostra zostala przy swoim nazwisku i nie ma zadnych problemow
                    na poczcie, ale faktycznie obydwoje maja wpisany w dowodzie ten sam
                    adres. Nawet moja siostra placila w Link4 karta swojego meza za
                    ubezpieczenie samochodu, ktory jest na nia przez telefon i Pana
                    konsultanta absolutnie nie zdziwil fakt, ze maz klientki ma inne
                    nazwisko ;D
                    Moim zdaniem jedynym problemem jest to, ze jak ma sie male dziecko
                    to ono nie bardzo rozumie dlaczego mama ma takie nazwisko, a tata
                    inne, ale wiadomo to problem kilku lat tylko.
                    • misself Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 10:50
                      caprichito napisała:
                      > Moim zdaniem jedynym problemem jest to, ze jak ma sie male dziecko
                      > to ono nie bardzo rozumie dlaczego mama ma takie nazwisko, a tata
                      > inne, ale wiadomo to problem kilku lat tylko.

                      Myślę, że kiedy dziecko dostrzega tę różnicę, jest już na tyle duże, żeby
                      zrozumieć jej podłoże smile
                      • gazeta_mi_placi Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 11:10
                        Nie wiem czemu ale w USC (pytałam o to) nie ma możliwości takiej,że mąż zostaje przy swoim nazwisku,żona przy swoim
                        a dziecko nosi podwójne (nazwisko mamy i taty).Trzeba zdecydować się na jedno.Nie wiem z czego to wynika.
                        • angazetka Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 11:14
                          Bo dziecko musi mieć takie nazwisko, jak przynajmniej jedno z
                          rodziców.
                          • gazeta_mi_placi Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 11:21
                            A podwójne nazwisko Nowak-Kowalczyk (gdzie Nowak po matce,Kowalczyk po ojcu) nie spełnia tego wymogu?
                            • angazetka Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 11:24
                              Nie. Nazwisko musi być dokładnie takie samo.
                            • misself Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 12:53
                              gazeta_mi_placi napisała:

                              > A podwójne nazwisko Nowak-Kowalczyk (gdzie Nowak po matce,Kowalczyk po ojcu) ni
                              > e spełnia tego wymogu?

                              Nie, bo to nie jest nazwisko takie samo jak jednego z rodziców.
                  • gazeta_mi_placi Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 11:01
                    > Ale już na poczcie się trzeba wylegitymować i raz byłam świadkiem awantury, bo
                    > pani miała inne nazwisko niż mąż (nie wiem, czy adres był ten sam, nie pytałam)
                    > i urzędniczka odmówiła uznania "na gębę", że są małżeństwem.

                    Gdy mieliśmy wspólny adres zawsze bez problemu odbierałam przesyłki (także te
                    urzędowe).
                    Moim zdaniem jeśli w dowodzie był wspólny adres urzędniczka nie miała prawa
                    odmówić wydania przesyłki.
                    Na policji (zeznania jako świadek-byłam sama,bez męża) również pokazałam tylko
                    swój dowód
                    i powiedziałam,że jesteśmy małżeństwem,tyle że nie zmieniłam nazwiska.Nikt w to
                    nie wnikał ani się nie dziwił.
                    Może dopóki nie rozeznasz sytuacji na swojej poczcie na wszelki wypadek za
                    pierwszym razem weź też akt ślubu?
                    Ale tak jak na mój rozum dowód ze wspólnym adresem oraz ustne oświadczenie
                    powinno wystarczyć.
              • drinkit Re: Walka o nazwisko 15.03.10, 22:58
                > Nie chcę się dziwić, tylko chcę spytać - a jak z formalnościami? Np. możesz za
                > męża na poczcie odebrać przesyłkę?


                Co to w ogóle za problem z tymi przesyłkami, jakby ludzie na co dzień tonami odbierali przesyłki. Są dwie możliwości:

                1) Każdy odbiera swoją przesyłkę na poczcie (listonosz wydaje każdemu domownikowi i nie prosi o dowód)
                2) na poczcie podpisuje się coś takiego jak uprawomocnienie do odbioru przesyłek takiej a takiej osoby, koszt chyba 20 zł.
          • e.milia Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 22:15
            Nie do końca, bo ja jednak bardziej czuję się związana ze swoim imieniem niż z
            nazwiskiem. Tzn po imieniu do mnie mówią wszyscy, a po nazwisku nikt. Faktycznie
            jednak nazwisko trochę jest związane z tożsamością, jednak bardziej identyfikuję
            się przez imię i wiele innych rzeczy. W każdym razie nazwisko nie jest dla mnie
            aż tak istotną częścią mnie, niż imię.
            • misself Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 10:09
              Ja jestem związana tak samo z imieniem, jak i z nazwiskiem - bo i po nazwisku
              wiele osób do mnie mówiło (a najbardziej irytujące było, kiedy przekręcali,
              chociaż nazwisko jest proste jak konstrukcja cepa). Czuję się zarówno Anną, jak
              i Kowalską, jeśli nadal używać tego przykładu smile
              • e.milia Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 10:36
                No właśnie, o to chodzi. Jakbym ja czuła się tak mocno związana z nazwiskiem,
                albo w jakiś silny sposób określało ono moją tożsamość, czy chociażby miałabym
                jakiś tam znaczący zawodowy/naukowy dorobek pod moim nazwiskiem, to bym się nie
                zastanawiała i na pewno zostawiła, wzięła podwójne (swoje plus męża). A w
                przeciwnym wypadku akurat nie zależy mi tak bardzo na zachowaniu swojego
                nazwiska i nie łączę tego z dyskryminacją czy podporządkowaniem mężowi, chociaż
                jestem świadoma, że pierwotnie miało to takie znaczenie. Ale obecnie wiele jest
                symboli ślubu, które zatraciły swoje pierwotne znaczenie, zmianę nazwiska
                traktuję podobnie. Moim zdaniem, to samo nazwisko żony i męża jest zwyczajnie
                wygodniejsze.
        • k.l2 Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 20:08
          Kotka, to jedak nie to samo. Nazwisko to czesc meza, dlatego chetnie
          przyjelam. A takie "nowe imie" byloby tylko jego widzimisie. Ale..
          gdyby byl taki zwyczaj, tez pewnie nie buntowalabym sie.
          I tak z nowym nazwiskiem czuje sie "nowa" osoba, ale mi to nie
          przeszkadza, wrecz przeciwnie. Tyle tylko,ze na uczelni mam z tym
          problem. Zapisana jestem pod nazwiskiem panienskim i nie mozna tego
          zmienic, a wszytko podpisuje mezowskim, bo sie przyzwyczailam wink Juz
          mi pracy mgr nie chcieli uznac...
          Wracajac do problemu - najlepszy chyba faktycznie bylby kompromis,
          przynajlniej na dokumetach czyli nazwisko podwojne. A uzywac
          prywatnie mozesz wciaz jednego.
          • kotka.zielonooka Re: Walka o nazwisko 08.01.10, 11:06
            Ale zapominamy tez o jeszcze jednym aspekcie zmiany nazwiska - ja o tym wspomnialam.
            Chodzi o np. dorobek naukowy/artystyczny itp - jednym słowem "zawodowy".

            Ja jestem architektem - i mam juz jakis tam "dorobek" - moze jeszcze nieduzy i
            nie bardzo imponujacy wink ale mój własny i sygnowany MOIM nazwiskiem. I jestem z
            niego bardzo dumna smile I planuje go cały czas powiekszać .

            Oczywiscie zmieniajac nazwisko nie trace prawa wlasnosci do projektów itp. ale -
            jako ze do tej pory moje prace i projekty sygnowane były własnie tym nazwiskiem
            ( i wspolnictwo w firmie tez - cos na wzór korporacji prawniczych - hehe smile) to
            traktuje moje nazwisko też troche jako moją markę , "znak
            towarowy"
            itp.- cos na kształt "nazwy własnej" danego "produktu" (nie wiem
            czy dobrze to umiem wytłumaczyc)

            Nie chce budowac od poczatku tej nazwy - bo obecna i mi sie podoba i jestem
            przyzwyczajaona i pod "jej skrzydłami" juz pare fajnych rzeczy powstalo i sa w
            branży postrzegane i juz trochę znane - i to wlasnie pod moim nazwiskiem czyli
            moją "marką".

            (a jak pisalam nazwiska podwójnego nie chce - bo ani i sie podoba, ani wygodne i
            przede wszystkim to tez zmienia w jakis sposób tę moją "nazwe własna" smile)
            • lili-2008 Re: Walka o nazwisko 08.01.10, 11:14
              Ja jestem inżynierem i chociaż do tej pory podpisywałam się na projektach
              nazwiskiem panieńskim, nie jest to dla mnie żaden problem nazwisko zmienić i
              podpisywać się "nowym". Uprawnień do projektowania jeszcze nie mam, więc zdobędę
              je (jeśli się udawink) pod nazwiskiem męża.

              Jednak kwestia jakiejkolwiek działalności gospodarczej, czy nazwy firmy to już
              trochę co innego i tu Ciebie jak najbardziej rozumiem, i teraz się dziwię, że
              przyszły mąż zrozumieć nie chce.

              Powodzenia.
              • kotka.zielonooka Re: Walka o nazwisko 08.01.10, 13:48
                lili-2008 - to nie chodzi tylko o "podpis" w prawym dolnym rogu projektu
                Ja na swoim nazwisku opieram swoja "markę" i nazwe własna moich projektów
                Cos jak np. nazwisko "Minge" czy "Rykiel" w swiecie mody. (oczywiscie nie
                jestem tak znana w swojej dziedzinie wink- tu mi chodzi tylko o przyklad - ale
                kto wie moze kiedyś ...smile
                Jak by teraz pani MINGE zmienila nazwisko na Kowalska - no coz mogla by budowac
                od nowa marke "Kowalska" ale to zmudna i niepotrzebna praca skoro nazwisko Minge
                wiekszosc kojazy i w branzy jest pod nim znana.

                Moje nazwisko to moja marka cos na co pracuje od ok 8 lat i mam juz malenkie ale
                jednak sukcesy (no powiedzmy ze w branzy niektórzy mnie znaja i znaja te "markę)
                tak wiec to nie tylko o sam "podpis" na jednym czy dwoch projektach chodzi smile
                • lili-2008 Re: Walka o nazwisko 08.01.10, 13:55
                  Toż przecie napisałam, że jak chodzi o własną markę to inna bajka, czyż nie?
                  • kotka.zielonooka Re: Walka o nazwisko 08.01.10, 16:27
                    lili-2008 - tak smile, sorry czytalam na szybko robiac równoczesnie 2 inne rzeczy i
                    nie doczytałam ostatniego akapitu, przepraszam smile
              • kotka.zielonooka Re: Walka o nazwisko 08.01.10, 13:50
                lili-2008 - mylisz mnie z autorka watku smile
                Moj narzeczony nie protestuje smile jest zdziwiony lekko ale przyjał do wiadomosci bez wiekszych oporów smile
                • lili-2008 Re: Walka o nazwisko 08.01.10, 13:56
                  Hehe, ona kociara, ty kotka, jak tu się nie pomylićwink
                  • kotka.zielonooka Re: Walka o nazwisko 08.01.10, 16:28
                    No i wyszlo ze obydwie popełniłysmy małe pomyłki wink
            • angazetka Re: Walka o nazwisko 08.01.10, 11:38
              > Ale zapominamy tez o jeszcze jednym aspekcie zmiany nazwiska - ja o tym
              wspomnialam.
              > Chodzi o np. dorobek naukowy/artystyczny itp - jednym słowem "zawodowy".

              To dla mnie jeden z podstawowych, najważniejszych argumentów za nieprzyjmowaniem
              nazwiska męża. Zresztą znane mi naukowczynie z zasady zostają przy swoim
              nazwisku, a jeśli nawet dołączą do swego nazwisko męża - i tak są rozpoznawane
              pod panieńskim.
              • lili-2008 Re: Walka o nazwisko 08.01.10, 11:49
                A ja znam wiele Pań, które pracują na Politechnice i każda ma nazwisko po mężu i
                takim się też podpisuje. A nie każda wyszła za mąż od razu po obronie pracy mgr.
        • misself Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 20:12
          Ja taką sytuację ze zmianą imienia znam - mój cioteczny dziadek dostał od
          przyszłej żony ultimatum, że ona się zgodzi za niego wyjść pod warunkiem, że
          będzie mogła mówić na niego inaczej niż naprawdę dziadek miał na imię...

          Choć przykład pokazuje raczej, jak bardzo w imię przywiązania do tradycji
          jesteśmy w stanie się wyrzec swojej tożsamości i dorobku życiowego.
          • k.l2 Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 20:20
            Dlacego masz tak negatywny punkt widzenia? Przeciez mozna zauwazyc,ze
            kobieta sie nie "wyrzeka swojej tozsamosci", ale "przyjmuje czesc
            meza". To juz ladniej brzmi.
            A mysle,ze w naszym spoleczenstwie funkcjonuja obie postawy. Choc w
            przypadku, kiedy ktos czuje,ze cos "traci" to faktycznie nie ma sensu
            dostosowywac sie do tradycji.
            • misself Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 20:32
              k.l2 napisał(a):

              > Dlacego masz tak negatywny punkt widzenia? Przeciez mozna zauwazyc,ze
              > kobieta sie nie "wyrzeka swojej tozsamosci", ale "przyjmuje czesc
              > meza". To juz ladniej brzmi.

              Jak by tego nie nazwać - dla mnie, wychowanej bardzo po partnersku i tworzącej
              partnerski związek, to jest nie do przyjęcia. Dlaczego ja mam przyjmować część
              męża, a on części mnie nie? To nie fair smile
              • k.l2 Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 20:47
                Ja rozumiem,ze masz taki punkt widzenia.
                Sygnalizuje tylko,ze mozna miec inny i to chyba nie takie rzadkie.
                Wiec niekoniecznie kobieta "slepo przyjmuje tradycje" (jak ktos
                wczesniej napisal) i "wyrzeka sie tozsamosci". Moze po prostu "doceniac
                tradycje jako znak polaczenia sie z mezem".
                • misself Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 20:52
                  Szczerze mówiąc, to chyba nie ma znaczenia, dlaczego kobieta zmienia nazwisko -
                  czy z powodu wyrzekania się, czy z szacunku dla tradycji, czy dlatego, że nie
                  lubi swojego nazwiska. Liczą się fakty - a faktem jest, że ta tradycja jest
                  pozostałością po traktowaniu kobiety jako własność.

                  A co się z tym zrobi, to już sprawa każdej z nas smile Myślę, że to może być taki
                  sam argument za, jak argument przeciw.
                  • e.milia Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 22:18
                    Ale z drugiej strony, można by powiedzieć, że zostawanie przy swoim nazwisku
                    jest pozostałością po byciu "własnością" rodziców. Zresztą może nawet obecnie
                    jest ktoś chce zmienić nazwisko ze względu zyskanie pewnej odrębności i
                    oddzielenia się od rodziny, stworzenia czegoś własnego.
                    • gazeta_mi_placi Re: Walka o nazwisko 08.01.10, 11:25
                      e.milia napisała:

                      > Ale z drugiej strony, można by powiedzieć, że zostawanie przy swoim nazwisku
                      > jest pozostałością po byciu "własnością" rodziców. Zresztą może nawet obecnie
                      > jest ktoś chce zmienić nazwisko ze względu zyskanie pewnej odrębności i
                      > oddzielenia się od rodziny, stworzenia czegoś własnego.


                      Jakoś biednym mężulkom nie przeszkadza "pozostałość po własności rodziców" i w
                      przeważającej większości przypadków nie zmieniają nazwiska na inne.
      • makuffka Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 20:05
        ech, myśmy mieli z tym też pewien problem, nie jakąś drastyczną wojnę, ale
        widziałam rozczarowanie po moim lubym, gdy powiedziałam, że nie chcę jego
        nazwiska i jeśli już zamiana ma się dokonać to akceptuję przez kreskę. sama
        zastanawiałam się nad tym wielokrotnie, podobnie jak autorka wątku mam rzadkie
        nazwisko, często przekręcane, ale należy do mnie i do mojej rodziny, określam
        się nim, jestem dzięki niemu rozpoznawalna, pracuję zawodowo i naukowo, dlaczego
        mam więc to zmieniać. nazwisko lubego jest ładne, ale nie takie rzadkie i
        wyjątkowe. mój luby, choć się nie spodziewałam, miał z tym pewien problem,
        droczyliśmy się, ale widziałam, że to sobie przerabia i już przerobił.
        kiedy wyobraziłam sobie siebie z jego nazwiskiem to jakbym mówiła o innej osobie
        i jest to bardzo silne odczucie. tak szczerze mówiąc dziwi mnie, że kobiety je
        zmieniają, ale widocznie każda ma inną wrażliwość w tej kwestii. choć z drugiej
        strony przyznam, że nazwisko dwuczłonowe będzie dla mnie wyjściem, bo ja z
        drugiej strony nie wyobrażam sobie, by nazywać się inaczej niż moje przyszłe
        dzieci. pewnie najsensowniejszym rozwiązaniem byłoby nazwisko przez kreskę i dla
        niego, i dla niej - u mnie nie przejdzie, a tez nie chcę do tego zmuszać i tego
        oczekiwać.
        moja całość z imieniem i podwójnym nazwiskiem do najkrótszych nie należy, ale
        nie będzie też jakoś karygodnie długa, będzie brzmiała ładnie, więc się jakoś
        przyzwyczaję do tej podwójności, przynajmniej nie będzie ostrego cięcia.
        komunikujemy to powoli, najczęściej w żartach, różnym osobom z jego i mojej
        rodziny - czasem ktoś się zdziwi (co mnie z kolei zadziwia), ale generalnie
        wszyscy akceptują.
        ale tak tak, komentarz o feminizmie to standard. nie to, żeby feminizm byłby mi
        jakoś bardzo obcy, ale generalnie to dziwne, naprawdę - mamy w końcu XXI wiek...
        ps ahimsaboy bardzo ładnie napisane.
        • misself Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 20:16
          Ja mam odwrotnie - moje nazwisko nie jest piękne i nosi w Polsce ponad 13 tys.
          osób, a nazwisko Mężczyzny tylko 575 osób... Ale chcę podwójne ze względu na
          moje imię, które z samym nazwiskiem przyszłego męża zupełnie nie gra.
        • ahimsaboy Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 20:19
          "mój luby, choć się nie spodziewałam, miał z tym pewien problem,
          droczyliśmy się, ale widziałam, że to sobie przerabia i już przerobił."


          gratulacje z powodu rozsądnego lubego!

          moim zdaniem mężczyźni mający podobny problem w takiej sytuacji (ale którzy jednak nie potrafią tego "przerobić"), traktują - choćby podświadomie - małżeństwo jako fakt "posiadania" kobiety na własność,czego wyrazem jest właśnie między innymi fakt "narzucenia" swojego nazwiska kobiecie,którą poślubili (tu:posiedli na własność).
          • gazeta_mi_placi Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 20:38
            Dokładnie.
      • morgen_stern Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 20:48
        ahimsaboy, świetnie napisane smile
      • alajna85 Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 21:04
        Ładnie napisane, fakt, ale nie zgadzam się z tym. To, kim jesteśmy, nosimy w
        środku, w sobie, to, że zmienimy nazwisko nie przekreśla tego, co do tej pory
        zrobiliśmy. Ja po zmianie nazwiska czuję się tak samo, na pewno nie, jakbym coś
        traciła. Jestem tym samym człowiekiem. Jedyne, co się zmieniło to to, że czuję
        się bardzie związana z mężem. Ale nie na zasadzie własności. Dla mnie to jest
        symbol tego, co się zmieniło przez nasz ślub.
        • ahimsaboy Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 21:16
          " to, że zmienimy nazwisko nie przekreśla tego, co do tej pory zrobiliśmy."

          nie przekreśla,ale jest to zmiana (dokładniej: utrata) pewnej części siebie na rzecz drugiej strony. zmiana niepotrzebna. w partnerskim (równoprawnym) związku nie ma strat,jest obopólna korzyść, symbioza, wymiana.co oczywiście nie znaczy braku wyrzeczeń,poświęceń itp.

          ale najważniejsze jest jednak to że:

          "Ja po zmianie nazwiska czuję się tak samo, na pewno nie, jakbym coś traciła. Jestem tym samym człowiekiem. Jedyne, co się zmieniło to to, że czuję się bardzie związana z mężem."

          -i tego się trzymaj(cie).

          Myślenie nie boli!
          • alajna85 Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 21:51
            ahimsaboy napisał:

            > [i]" to, że zmienimy nazwisko nie przekreśla tego, co do tej pory zrobiliśmy."[
            > /i]
            >
            > nie przekreśla,ale jest to zmiana (dokładniej: utrata) pewnej części siebie na
            > rzecz drugiej strony...

            Nie zgadzam się z tym, że jest to utrata na rzecz drugiej strony, ponieważ mój
            mąż niczego nie zyskał przez to, że ja zmieniłam nazwisko. Zmiana nie zawsze
            oznacza utratę. Ja przez tę zmianę zyskałam, to, co już pisałamsmile
            >
            > ale najważniejsze jest jednak to że:
            >
            > "Ja po zmianie nazwiska czuję się tak samo, na pewno nie, jakbym coś traciła
            > . Jestem tym samym człowiekiem. Jedyne, co się zmieniło to to, że czuję się bar
            > dzie związana z mężem."

            >
            > -i tego się trzymaj(cie).

            Zabrałam głos, bo całkiem niedawno byłam po drugiej stronie - też nie do końca
            byłam przekonana, czy zmienić nazwisko. Miałam podobne obawy, ale w końcu
            zdecydowałam się na zmianę, chociaż mój mąż specjalnie nie nalegał i zostawił mi
            wolną rękę. Piszę więc, jakie są moje odczucia teraz - nie czuję, żebym coś
            straciła, to, do czego doszłam wcześniej, nadal jest moje, znajomi nadal mnie
            kojarząwink, jestem tym samym człowiekiem. Czuję się tylko, w pozytywnym
            znaczeniu, bardziej związana z mężem.smile Sądzę więc, że czasem takie obawy są
            mocno na wyrost. smile
            >
            > Myślenie nie boli!
            • ahimsaboy Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 22:21
              "Nie zgadzam się z tym, że jest to utrata na rzecz drugiej strony, ponieważ mój mąż niczego nie zyskał przez to, że ja zmieniłam nazwisko. Zmiana nie zawsze oznacza utratę. Ja przez tę zmianę zyskałam, to, co już pisałam"

              nie rozumiem - przez zmianę swojego nazwiska na rzecz męża coś zyskałaś? ale konkretnie co - to,że "poczułaś się mocniej związana z mężem"? czy gdybyś pozostała przy swoim nazwisku w jakiś sposób mniej czułabyś się związana? tu już - zdaje się - wkraczamy w tajemne dla mnie (ale jestem tylko facetem...) obszary "kobiecej logiki"... wink

              możliwe,że twój mąż nie jest jednym z tych fanów patriarchatu,którzy obrażają się,kiedy kobieta nie zgadza się na zmianę swojego nazwiska po ślubie - w końcu,jak piszesz, zostawił ci wolną rękę - i nic nie zyskał,ale za to ty straciłaś. straciłaś swoje nazwisko,i związaną z nim jakąś część swojej tożsamości. to czy sobie to uświadamiasz lub czy ci na tym zależy,to inna kwestia. z tego co piszesz,wynika,że nie jest to dla ciebie jakaś strata. ale dla wielu kobiet, przyjęcie nowego nazwiska i tożsame z tym "zerwanie" z częścią siebie byłoby pewną stratą. wszystko zależy - jak zwykle - od przekonań, stopnia samoświadomości, konformizmu, wyznawanych wartości...
              • misself Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 10:16
                ahimsaboy napisał:
                > wszystko zależy - jak zwykle - od przekonań, stopnia samoświadomości, kon
                > formizmu, wyznawanych wartości...

                Ot co.
                Poza tym nawet jeśli ktoś sobie nie uświadamia tej straty albo nie dba o to, to
                nadal uważam, że to jest nie fair, że jedna strona traci (obiektywnie) i
                zyskuje, a druga tylko zyskuje.
                • plastelinka.czerwona Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 12:21
                  Dlaczego tak trudno wam zrozumieć, że to co dla was jest stratą dla innej osoby
                  jest zyskiem?
              • alajna85 Re: Walka o nazwisko 08.01.10, 17:30
                Owszem, czuję się bardziej związana. Jest to coś metafizycznego w takim razie.

                Nie chodzi o to, że nie cenię sobie swojej tożsamości tudzież nie uświadamiam
                sobie jej straty. Tak można by wmówić każdemu wszystko na zasadzie "potrzebujesz
                tego, tylko o tym nie wiesz". Uważam, że mojej tożsamości nie tworzy nazwisko,
                nie w takim stopniu, bym zmieniając je, ją traciła. Nadal jestem tym samym
                człowiekiem, jednak wkroczyłam w nowy etap życia, bardzo dla mnie ważny, jestem
                żoną mojego męża i fakt ten zaznaczam zmianą nazwiska na jego nazwisko. NICZEGO
                TYM NIE TRACĘ. Ale niech sobie będą kobiety, dla których jest to utrata
                tożsamości, które bez nazwiska panieńskiego nie byłyby już sobą; niech sobie
                będą mężczyźni, którzy ich w tym myśleniu dopingują, i niech sobie będą takie
                kobiety jak ja, szczęśliwe i nie szukające dziury w całym. Bo do tego moim
                zdaniem się to sprowadza. Nie przekonamy siebie nawzajem i niech tak zostanie,
                każdy ma prawo mieć swoje zdaniesmile Napisałam Wam, jak czuję JA, nie chcę
                natomiast nikogo przekonywać i przeciągać na swoją stronę.
      • angazetka Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 00:00
        Świetny, przerażający tekst. Nie wyobrażam sobie tak - choćby
        symbolicznie - zrywać z całą przeszłością. W imię czego?
    • gazeta_mi_placi Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 20:36
      Ja pozostałam przy swoim nazwisku.
      Mężowi trochę było przykro,ale się przyzwyczaił.
    • marissith Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 21:34
      Mój TŻ powiedział, że on swojego nazwiska nie zmieni, a co ja zrobię ze swoim to
      tylko i wyłącznie moja decyzja. Może zaproponuj swojemu TŻ żeby to on przyjął
      twoje nazwisko skoro dla niego wspólne nazwisko jest wyznacznikiem rodziny.
    • deela Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 22:13
      nie wiem ale ja chyba nie jestem taka plytka zeby mnie i moja osobowosc i bla
      bla bla okreslalo pare literek za imieniem
    • plastelinka.czerwona :) 06.01.10, 22:42
      Czym jest nazwa? To, co zwiemy różą, pod inną nazwą równie by pachniało.
      • wilowka Re: :) 06.01.10, 22:48
        Miejmy nadzieję, ze ta historia lepiej się skończy wink
      • alajna85 Re: :) 08.01.10, 17:37
        Otóż to!
    • foczkaka Re: Walka o nazwisko 06.01.10, 23:17
      Autorce wątku mogę tylko życzyć by znalazła wraz z przyszłym mężem kompromis w
      tej sytuacji. Kompromis ma miejsce wtedy gdy każda ze stron z czegoś musi
      zrezygnować, ale też coś zachowuje - tutaj najsensowniejsze wydawałoby mi się
      podwójne nazwisko i dla męża i dla żony. Bo jeśli Ty nie możesz ustąpić ani o
      krok, to dlaczego ustąpić ma on?

      Ja natomiast nie jestem szczególnie przywiązana do swojego nazwiska panieńskiego
      i przyjęłam mężowe. Określa mnie wiele innych rzeczy. Nazwisko to dla mnie
      sprawa urzędowa, oficjalna.

      Rozumiem osoby które nie chcą rezygnować z nazwiska panieńskiego, choćby ze
      względu na dorobek zawodowy, naukowy. Jednak mnie to nie dotyczy. Nie dokonałam
      przed slubem niczego, co koniecznie powinni zapamietac potomni wink

      A że przyjęcie nazwiska jest wg tradycji przyjęciem poddaństwa? Co z tego. Nie
      mam z tym problemu. Na co dzień jesteśmy partnerami a ja czuję się wolna, tak
      jak zawsze się czułam. Nazwa nie ma na to wpływu.
      • angazetka Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 00:04
        > Bo jeśli Ty nie możesz ustąpić ani o
        > krok, to dlaczego ustąpić ma on?

        Bo mówimy o nazwisku, jakie będzie nosić ona? wink Poza tym sytuacja
        jest jasna: ona nie chce przyjąć jego nazwiska, on nie chce przyjąć
        nazwiska jej. Niech każde zostanie przy swoim i problem z głowy.
        • hanna26 Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 01:10
          Cóż, współczuję problemu i życzę pomyślnego rozwiązania smile

          Ja akurat mam podwójne nazwisko - zostawiałam sobie swoje tylko ze
          względu na wcześniejszy dorobek zawodowy, liczne publikacje itd. Z
          kolei na pewno nie chciałabym mieć całkowicie innego nazwiska niż
          mąż i dzieci. I muszę powiedzieć, że bardzo mi miło, gdy ktoś nas
          gdzieś przedstawia: "Państwo X" albo "Rodzina X", a nie "Pani Y z
          Panem X i ich dziećmi X". Przyjaciele i znajomi mówią o nas z kolei
          pieszczotliwie "Iksiaki", a o naszych dzieciach "Iksiątka" (tzn.
          zdrabniając i lekko modyfikując nazwisko oczywiście). Nasze córki
          zresztą też o nas czasami mówią "nasi rodzice Iksiaki".

          Nie wspominam już o tym, że nazwisko wspólne przede wszystkim z
          własnymi dziećmi bardzo ułatwia życie. Z wielu powodów.

          No, ale jeżeli komuś faktycznie nie podoba się nazwisko męża, albo
          też ma tak słabą osobowość, że bez własnego-rodowego czuje się
          odcięty od siebie samego - no to rzeczywiście kłopot. Musicie jakoś
          to razem "przegryźć". Powodzenia.smile
          • angazetka Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 01:20
            > No, ale jeżeli ma tak słabą osobowość, że bez własnego-rodowego
            czuje się odcięty od siebie samego

            Hm, proponuję z okazji ślubu zmieniać także imiona - skoro to takie
            nieważne... wink
            • hanna26 Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 01:22
              Imię określa osobę. Nazwisko - rodzinę. Taka różnica.
              • angazetka Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 01:26
                Osobę określają imię i nazwisko razem.
                • foczkaka Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 09:38
                  Widocznie Ciebie (i widać autorkę) określa nazwisko, mnie nie smile Ilu ludzi, tyle
                  odczuc i opinni.
                  Jednak małżeństwo moim zdaniem jest sztuką kompromisu, a nie ciąglą walką o swoje.
                  • angazetka Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 10:01
                    Ale w kwestii nazwiska kompromis osiągnąć łatwo (albo każde zostaje
                    przy swoim, albo robi się łączone). Tyle że tutaj pan nie dopuszcza
                    do siebie myśli o żadnym z tym wyjść.
                    W polskim prawie obowiązku zmiany nazwiska przez kobietę nie ma od
                    dość dawna, skąd zatem tak mała akceptacja takich zjawisk?
                    • sajolina Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 11:14
                      Nie wiem czemu większość z Was uparła się sadzić, ze jak kobieta przyjmuje
                      nazwisko męża, to robi to albo z bezmyślności albo jest jej to wmuszane, a ona
                      bidna się nie umie obronić. Przecież część kobiet tego chce i na to się cieszy!!
                      Czy to oznacza, ze pragną iść w mężowską niewolę...? No bez jaj.


                      moim zdaniem mężczyźni mający podobny problem w takiej sytuacji (ale którzy
                      jednak nie potrafią tego "przerobić"), traktują - choćby podświadomie -
                      małżeństwo jako fakt "posiadania" kobiety na własność,czego wyrazem jest właśnie
                      między innymi fakt "narzucenia" swojego nazwiska kobiecie,którą poślubili
                      (tu:posiedli na własność).

                      Uważam, że nie masz racji. Postaw się w sytuacji faceta - jego babka, matka,
                      pewnie i siostra, wszystkie ciotki i kuzynki przybrały nazwisko po swoich
                      mężach, a Ty jedna nie chcesz. Facet czuje się po prostu zagrożony, może się
                      boi, że coś z nim jest nietak skoro go nie chcesz? Albo, że w rzeczywistości go
                      nie kochasz, albo liczysz się z tym, że będziesz chciała kiedyś odejść od niego.

                      Siła tradycji jest ogromna.
                      Nieprzybieranie nazwisk po mężu jest jednak bardzo rzadkie w PL i dla większość
                      osób co najmniej dziwne i powodowane czymś tajemniczym, ukrytym, więc pewnie
                      negatywnym.

                      A co symboliki zmiany nazwiska - a czy ktoś się dziś przejmuje symbolami takimi
                      jak biała suknia i welon oznaczające dziewictwo? Ma je 90% PM i co? wszystkie
                      niby dziewice? Albo kiedyś ciężarne chodziły do ślubu ubrane na fioletowo -
                      teraz większość jest w bieli. I tu jakoś symbolika się wzięła i zapomniała.

                      A co decyzji o zmianie nazwiska. Moje nazwisko. Moja decyzja. I tyle.
                      • angazetka Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 11:20
                        > Nieprzybieranie nazwisk po mężu jest jednak bardzo rzadkie w PL i
                        dla większość
                        > osób co najmniej dziwne i powodowane czymś tajemniczym, ukrytym,
                        więc pewnie negatywnym.

                        Na szczęście jest to coraz mniej rzadkie i dziwne. W moim środowisku
                        nazwisko męża przyjmuje mniejszość, reszta dziewczyn zostaje przy
                        swoim albo robi łączone. Ich faceci nie robią z tego powodu scen.
                        • sajolina Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 12:05
                          No widzisz, ja w moim całym życiu nie spotkałam się z sytuacją, żeby kobieta
                          zachowała swoje nazwisko po ślubie. Połączyła z mężowskim- tak, zostawiła tylko
                          swoje - nie. A spotykam sporo ludzi ze względu na charakter pracy. I to w dużym
                          mieście, gdzie niby łatwiej o nowinki. I nie wierzę w to, że wszystkie te
                          kobiety zostały do mężowskiego nazwiska zmuszone i cierpią.

                          Ja planuję nazwisko podwójne - bo tak mi się podoba. Nie przyjęłabym mężowskiego
                          nazwiska, tylko jeśli byłoby obraźliwe.

                          I nie wierzę w to, że zachowanie własnego nazwiska po ślubie wystarczy do
                          zachowania stricte partnerskich układów w związku. Jak mąż ma tendencje do bycia
                          "panem i władcą" to odrębne nazwisko żony mu w tym nie przeszkodzi.
                        • misself Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 13:31
                          angazetka napisała:
                          >
                          > Na szczęście jest to coraz mniej rzadkie i dziwne. W moim środowisku
                          > nazwisko męża przyjmuje mniejszość, reszta dziewczyn zostaje przy
                          > swoim albo robi łączone. Ich faceci nie robią z tego powodu scen.

                          U mnie tak samo - sytuacja zmiany na mężowskie występuje wśród moich znajomych
                          tylko w przypadku, w którym żona swojego nazwiska nie lubi.
                      • ahimsaboy Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 12:36
                        "moim zdaniem mężczyźni mający podobny problem w takiej sytuacji (ale którzy jednak nie potrafią tego "przerobić"), traktują - choćby podświadomie - małżeństwo jako fakt "posiadania" kobiety na własność,czego wyrazem jest właśnie między innymi fakt "narzucenia" swojego nazwiska kobiecie,którą poślubili (tu:posiedli na własność)."

                        -"Uważam, że nie masz racji. Postaw się w sytuacji faceta - jego babka, matka,pewnie i siostra, wszystkie ciotki i kuzynki przybrały nazwisko po swoich mężach, a Ty jedna nie chcesz. Facet czuje się po prostu zagrożony, może się boi, że coś z nim jest nietak skoro go nie chcesz? Albo, że w rzeczywistości go nie kochasz, albo liczysz się z tym, że będziesz chciała kiedyś odejść od niego"

                        -problem w tym,że jeśli w tym momencie "facet czuje się zagrożony", nie świadczy to o nim najlepiej. ba,myślałby nawet że "go nie chcesz" i "w rzeczywistości go nie kochasz"?? -to już kompletny brak refleksji nad istotą sprawy i nawet brak poczucia swojej wartości!

                        jeżeli dla takiego faceta pozostanie nazwiska panieńskiego u swojej żony powoduje rozterki tego typu, bardzo prawdopodobne jest,że traktuje on właśnie ślub jako pewnego rodzaju formę "posiadania" swojej kobiety na własność.on może sobie źródeł tych lęków i obaw nawet nie uświadamiać (jak napisałem wcześniej, może być to podświadome podłoże), ale argumenty za pozostaniem przy swoim nazwisku panieńskim są mocne (patrz posty wyżej), przeciwne z kolei są dość słabe (ograniczają się do tez typu: mi tak wygodnie,mi to nie przeszkadza, dzięki temu czuję się bardziej związana z mężem, jest to symbol naszego małżeństwa,itd.)

                        "Siła tradycji jest ogromna."

                        -nie śmiem dyskutować z tym faktem. nie każdy jednak jest jej niewolnikiem. jeżeli ktoś jest nonkorformistą,nie ulega tej sile bez refleksji. to kwestia także samoświadomości - ale to temat na inny wątek.
                        • sajolina Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 12:57
                          to już kompletny brak refleksji nad istotą sprawy i nawet br
                          > ak poczucia swojej wartości!


                          Taa, bo każdy facet to filozof i z lubością wgryza się w istotę kobiecej
                          psychiki. Uważam, że faceci zazwyczaj szukają rozwiązań najprostszych "Nie
                          chce mojego nazwiska - czyli coś jest ze mną/ z naszym związkiem nie w
                          porządku."


                          ale argumenty za pozostaniem przy swoim nazwisku pa
                          > nieńskim są mocne (patrz posty wyżej), przeciwne z kolei są dość słabe


                          Tu przede wszystkim nie argumenty się liczą, tylko wola stron. Zaraz dojdziemy
                          do wniosku, ze każda kobieta, która chce przyjąć nazwisko męża jest
                          upośledzona/niesamodzielna/ niemyśląca/ kurą domowa zaślepioną mężem/
                          popychadłem/ niewolnicą i należy jej zmianę nazwiska wyperswadować, bo to nie ma
                          logicznego uzasadnienia. A to, że chce nie wystarczy???

                          Nie uważam, ze kobieta musi zmieniać nazwisko, ale nie dziwi mnie rozczarowanie
                          faceta w takiej sytuacji. I tyle.
                          • ahimsaboy Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 13:33
                            "Taa, bo każdy facet to filozof i z lubością wgryza się w istotę kobiecej
                            psychiki. Uważam, że faceci zazwyczaj szukają rozwiązań najprostszych "Nie chce
                            mojego nazwiska - czyli coś jest ze mną/ z naszym związkiem nie w porządku.""


                            no właśnie, zamiast posłuchać,jakie argumenty ma jego kobieta w tej
                            sprawie,niektórzy faceci (vide: partner autorki tego wątku,który nie ma żadnych
                            na poparcie swojej tezy) "szukają rozwiązań najprostszych". tymczasem może
                            jednak "wgryźć się w istotę kobiecej psychiki" i warto posłuchać,co druga strona
                            ma do powiedzenia,jakie ma obawy,poglądy,argumenty.

                            "Nie uważam, ze kobieta musi zmieniać nazwisko, ale nie dziwi mnie rozczarowanie
                            faceta w takiej sytuacji. I tyle"


                            mnie to rozczarowanie dziwi jak najbardziej. albo inaczej - rozumiem powody jego
                            rozczarowania,ale dziwi to i tak.
                          • freciczka Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 13:51
                            Sajolina popieram Cię w całej rozciągłości.
                            Ja zawsze wiedziałam że będę miała nazwisko po mężu - wydaje mi się to tak
                            naturalne jak ślub. Idąc pokręconym tokiem rozumowania, że przyjęcie nazwiska
                            męża oznacza formę podporządkowania (bo tak kiedyś było) to tak samo można
                            uznać, że małżeństwo też jest aktem poddaństwa. Przecież kiedyś małżeństwo to
                            nie był związek dwojga świadomych ludzi tylko kobieta zostawała oddana mężowi. I
                            skoro to taka archaiczna tradycja to po co się w to w ogóle bawić.
                            • lili-2008 Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 14:10
                              Bardzo lubię swoje nazwisko rodowe, bo jest oryginalne. W całej Polsce tylko 3
                              osoby je posiadająwink Albo posiadały, bo przyjęłam nazwisko męża i nie mam z tym
                              problemu. Jego jest też ładne, ale przede wszystkim ON je nosi.
                              Nie jestem typem poddańczej istoty, czasem wręcz jestem apodyktyczna, ale
                              uważam, że miłym zwyczajem jest zmiana nazwiska po ślubie.
                              W pewnym sensie przecież jestem jegowink
                              • lili-2008 Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 14:13
                                P.S. To, że teraz nazywam się inaczej nie oznacza, że nazwisko panieńskie już
                                mnie nie określawink
                              • gazeta_mi_placi Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 15:48
                                A on "Twój" nie jest? wink
                            • sajolina Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 14:52
                              Idąc pokręconym tokiem rozumowania, że przyjęcie nazwiska
                              > męża oznacza formę podporządkowania (bo tak kiedyś było) to tak samo można
                              uznać, że małżeństwo też jest aktem poddaństwa. Przecież kiedyś małżeństwo to
                              nie był związek dwojga świadomych ludzi tylko kobieta zostawała oddana mężowi.I
                              skoro to taka archaiczna tradycja to po co się w to w ogóle bawić.


                              No dokładnie!smile

                              A jak już wyżej napisałam partnerskie stosunki w związku nie mają nic wspólnego
                              z nazwiskiem małżonków. Zwłaszcza,że nawet w związkach wolnych, nijak
                              niezalegalizowanych cywilnie czy kościelnie zdarza się "wiernopoddańczość"
                              którejś ze stron.

                              A do autorki wątku - decyzja jest tylko Twoja i Twój partner powinien ją
                              zaakceptować, aczkolwiek nie dziwię się, że przychodzi mu to z niejakim trudem.
                              Ale jeśli oboje jesteście gotowi zrezygnować ze ślubu tylko z powodu nazwiska to
                              ręce opadają. Powodzenia dalej. Rozwiedziecie się, nie mogąc się dogadać w
                              sprawie imion dzieci?
                            • angazetka Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 16:38
                              > Ja zawsze wiedziałam że będę miała nazwisko po mężu - wydaje mi się to tak
                              naturalne jak ślub.

                              A ja zawsze wiedziałam, że najwyżej będę mieć podwójne, ale najchętniej własne.
                              Bo przecież mogę.
                  • gazeta_mi_placi Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 10:49
                    Kompromis dotyczy dwóch osób: kobieta przybiera mężowskie nazwisko (czasem ma z
                    tego tytułu niedogodności np. na uczelni jak ktoś wcześniej pisał),a mężczyzna?
                    Na czym z jego strony polega kompromis odnośnie nazwiska?
                    • foczkaka Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 11:15
                      Napisałam, ze dla mnie kompromisem w tej sytuacji jest podwojne nazwisko dla
                      obojga małzonków.
                      • gazeta_mi_placi Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 15:47
                        To rozsądny i sprawiedliwy pomysł smile
    • zielone_jablko Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 10:55
      moniakociara napisała:

      > rodziną, będziemy nosić to samo nazwisko itd... a ja nie chce i tyle. Ciagle
      > sie o to klócimy, ja mowie, ze wole żyć bez ślubu niż przyjąć czyjeś nazwisko,
      > a on się obraża jak 3latek, którego meska duma została urażona -

      Jakby mi tak ktoś powiedział, w kontekście o jakieś głupie nazwisko to bym się
      też obraziła. W końcu chyba ślub jest ważniejszy no nie?

      Ja już jestem z drugiej strony - po ślubie, z nazwiskiem męża. I też nie za
      bardzo mi się uśmiechało zmieniać swoje, głównie ze względu na pracę i to co
      wcześniej zrobiłam i gdzie się podpisywałam. Poza tym teraz mam straaaaasznie
      długie imię i nazwisko (podwójne w ogóle nie wchodziło w grę, bo bym się
      zajechała chyba przy podpisywaniu).
      No ale ... to tylko nazwisko. Nie mam żadnych problemów, ludzie którzy mnie
      znali tak samo mnie znają smile A jak wysyłałam informację o zmianie nazwiska to
      było mi bardzo miło jak ktoś z kim tylko pracuję życzył szczęścia z okazji ślubu
      - to po prostu fajne smile
      No i tak jak mówił Pan w USC - zmiana nazwiska jest jak przejście dobrego
      zawodnika z jednej drużyny do innej - zawodnik pozostaje tak samo dobry, tylko
      koszulkę dostaje inną smile
      Powodzenia w rozwiązaniu problemu - pamiętaj że małżeństwo to ciągły kompromis.
      • gazeta_mi_placi Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 11:06
        >No i tak jak mówił Pan w USC - zmiana nazwiska jest jak przejście dobrego
        zawodnika z jednej drużyny do innej - zawodnik pozostaje tak samo dobry, tylko
        koszulkę dostaje inną

        Tylko czemu zawsze (lub prawie zawsze) jest to koszulka mężowska.
        Poza tym w przypadku zmiany nazwiska kompromis jest tylko możliwy w sytuacji gdy oboje przyjmują swoje nazwiska.
        Bo w innej sytuacji jest to jednostronny kompromis a coś jednostronnego chyba jednak nie może być kompromisem?
      • angazetka Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 11:10
        > No i tak jak mówił Pan w USC - zmiana nazwiska jest jak przejście
        dobrego
        > zawodnika z jednej drużyny do innej - zawodnik pozostaje tak samo
        dobry, tylko koszulkę dostaje inną smile

        Ale zawodnik nie przechodzi do innej drużyny, tylko wraz z innym
        zawodnikiem tworzy własną, więc może obaj powinni mieć nowe
        koszulki? wink
        • zielone_jablko Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 16:21
          > Ale zawodnik nie przechodzi do innej drużyny, tylko wraz z innym
          > zawodnikiem tworzy własną, więc może obaj powinni mieć nowe
          > koszulki? wink

          Nie wiem - tak Was boli że jakaś inna drużyna (ród?) zyska tak znakomitego
          zawodnika jak Wy?
          Chodziło głównie o to że człowiek jest człowiekiem a te kilka literek w niczym
          go nie zmienia.
          • angazetka Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 16:43
            > Nie wiem - tak Was boli że jakaś inna drużyna (ród?) zyska tak znakomitego
            zawodnika jak Wy?

            A Ciebie tak boli, że ktoś myśli inaczej?
          • gazeta_mi_placi Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 17:32
            > Nie wiem - tak Was boli że jakaś inna drużyna (ród?) zyska tak znakomitego
            > zawodnika jak Wy?

            A czemu nie może być w drugą stronę?
            Ród ze strony żony gorszy?
          • misself Re: Walka o nazwisko 08.01.10, 11:00
            Mnie boli, że ktoś straci tak znakomitego zawodnika jak ja smile Dlatego tworzę
            nową, dwukolorową koszulkę wink
      • kr_ka_11 Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 11:11
        ja nie mam problemu, choc pewnie dlatego, ze nasze nazwiska brzmia bardzo
        podobnie, polaczenie ich w dwuczlonowe byloby komiczne, bo oba koncza sie tak
        samo. chyba przez to, nie bede jakos wyjatkowo tesknic za panienskim. gorzej jak
        zmiana jest diametralna, albo z ladnego na brzydkie smile wtedy chyba czulabym
        niewielki zal.

        a swoja droga, mezczyzni sa ogormnie wyczuleni na punkcie nazwiska, zachowanie
        panienskiego to czesto dla nich policzek. jesli masz dobre argumenty to probuj,
        jednak wg mnie oslanianie sie haslem, nie bo nie, jest smieszne i dziecinne.
        • angazetka Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 11:15
          > jednak wg mnie oslanianie sie haslem, nie bo nie, jest smieszne i
          dziecinne.

          Czyli śmieszne jest to, że "mezczyzni sa ogormnie wyczuleni na
          punkcie nazwiska, zachowanie panienskiego to czesto dla nich
          policzek" - przecież jest to właśnie argument "nie, bo nie".
          • kr_ka_11 Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 11:24
            > Czyli śmieszne jest to, że "mezczyzni sa ogormnie wyczuleni na
            > punkcie nazwiska, zachowanie panienskiego to czesto dla nich
            > policzek" - przecież jest to właśnie argument "nie, bo nie".

            policzek kiedy nie ma rozsadnych argumentow dla zachowania panienskiego.
            • angazetka Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 12:37
              Ale kobieta ma po prostu prawo zostać przy panieńskim. Nie jest to jej żadna
              fanaberia czy coś, co ma być podparte setką argumentów.
        • gazeta_mi_placi Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 11:23
          >ja nie mam problemu, choc pewnie dlatego, ze nasze nazwiska brzmia bardzo
          podobnie, polaczenie ich w dwuczlonowe byloby komiczne, bo oba koncza sie tak samo.

          To tak jak w moim przypadku smile

        • misself Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 13:34
          kr_ka_11 napisała:
          >
          > a swoja droga, mezczyzni sa ogormnie wyczuleni na punkcie nazwiska, zachowanie
          > panienskiego to czesto dla nich policzek. jesli masz dobre argumenty to probuj,
          > jednak wg mnie oslanianie sie haslem, nie bo nie, jest smieszne i dziecinne.

          Jak dla mnie wystarczającym argumentem powinien być brak chęci.
          • horpyna4 Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 15:09

            Nie wyszłabym za faceta, który upierałby się, że mam przyjąć jego
            nazwisko. Nie lubię ludzi, z których wyłażą rozmaite kompleksy.

            Mój facet spytał, czy chciałabym, żeby on przyjął moje nazwisko, lub
            żebyśmy mieli podwójne. Odpowiedziałam, że nie widzę sensu, bo każde
            z nas ma swoją tożsamość i swój dorobek naukowo - zawodowy. Zgodził
            się ze mną i każde z nas ma swoje.

            Dla mnie była to dodatkowa wygoda, bo nie musiałam zmieniać
            dokumentów. Miałam jeszcze dowód "książeczkowy", gdzie wstemplowano
            mi zamążpójście i fakt pozostania przy dotychczasowym nazwisku, więc
            na panieńskim dowodzie dotrwałam do plastikowego.
            • aneta-skarpeta Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 15:47
              horpyna4 napisała:

              >
              > Nie wyszłabym za faceta, który upierałby się, że mam przyjąć jego
              > nazwisko. Nie lubię ludzi, z których wyłażą rozmaite kompleksy.

              to nie muszą byc kompleksy

              u nas to nie było kwestia sporną, ale jak spytałam czy przyjął by
              moje nazwisko to powiedział ze wolaby nie, bo on jest jedynym meskim
              potomkiem i nie chce zeby nazwisko jego "przodków" sie urwało

              jest to dla niego wazne i mysle ze nie wynika to z kompleksów

              mysle ze wielu tez traktuje to w ten sposób

              wybieram sobie zone, bo ja sie oswiadczam

              biorac ja jako zone chce jej zapewnic dom,, dombroytem, milosci itd-
              jednym slowem chce ją wziąc "pod skrzydła" dlatego chce zeby
              przejela moje nazwisko- tak metaforycznie mi sie napisało, ale mam
              nadzieje ze zrozumiecie o co mi chodzismile

              chodzi oto, ze moze przyszły maż jest tradycjonalista, albo
              wychowany w duchu "starej szkoły" i uważa ze tak powinien zachowac
              sie rpawdziwy mezczyzna?

              • lili-2008 Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 16:04
                Ja to rozumiemsmile
              • angazetka Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 16:40
                > biorac ja jako zone chce jej zapewnic dom,, dombroytem, milosci itd-
                > jednym slowem chce ją wziąc "pod skrzydła" dlatego chce zeby
                > przejela moje nazwisko

                Hej! Mamy XXI w., a wy nadal chcecie być bluszczami?
                • lili-2008 Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 21:05
                  hej, mamy XXI w. i możemy robić co chcemy, więc jeśli mamy na to ochotę to przyjmujemy nazwisko po mężu, masz z tym jakiś problem?
                  • sajolina Re: Walka o nazwisko 08.01.10, 09:02
                    Hej! Mamy XXI w., a wy nadal chcecie być bluszczami?

                    Opieka nad kimś to hodowanie bluszczu...? chyba mylisz pojęcia.
                    To czym właściwie dla Ciebie jest małżeństwo, skoro małżonkowie powinni być od
                    siebie jak najbardziej niezależni, zdystansowani i nie powinni dzielić nawet
                    nazwiska? A mieszkać razem mogą? Czy wtedy każde z nich powinno mieć swoją
                    połowę domu, żeby przypadkiem niezabluszczować przestrzeni tej drugiej osobie...?

                    Jak dla mnie jednym z podstawowych celów związku jest wzajemna opieka i
                    wsparcie, "branie pod skrzydła" tego małżonka, który w danym momencie jest
                    słabszy i tego potrzebuje.
                    • angazetka Re: Walka o nazwisko 08.01.10, 10:04
                      > Jak dla mnie jednym z podstawowych celów związku jest wzajemna
                      opieka i wsparcie

                      Nie odwracaj kota ogonem, bo nie pisałaś o wzajemnej opiece,
                      tylko o układzie: ty weźmiesz moje nazwisko, a ja się tobą
                      zaopiekuję.
              • misself Re: Walka o nazwisko 08.01.10, 11:03
                aneta-skarpeta napisała:
                >
                > u nas to nie było kwestia sporną, ale jak spytałam czy przyjął by
                > moje nazwisko to powiedział ze wolaby nie, bo on jest jedynym meskim
                > potomkiem i nie chce zeby nazwisko jego "przodków" sie urwało

                Aneta, to nie jest kompleks, to jest ARGUMENT.

                A jakieś jednak pobudki ma narzeczony autorki wątku - i te pobudki wynikają...
                no właśnie, z czego? Trudno powiedzieć, bo ich nie wyjawia, zaparł się jak
                kozioł w kapuście. Gdyby argumentował o tradycji, o opiece, o własności nawet -
                można by dyskutować.
          • aneta-skarpeta Re: Walka o nazwisko 07.01.10, 15:13
            no to powiem Wam dlaczego ja planuje przyjac nazwisko meża

            Przy pierwszym chciałam podwójne- bo byłam przywiązana do swojego,
            przyszle dzieci maja miec nazwisko ojca ( takze dlatego ze to ladne
            nazwisko) wiec zebym miala "nic wspolna" z dzieckiem to podwójne

            w efekcie uzywałam tylko pierwsze. Tylko na oficjalnych dokumentach
            podpisywalam sie podwojnym

            nawet w pracy przedsawiam sie swoim pierwszym i de facto zyje tak
            jakbym miała tylko panienskie

            teraz kazde z nas ma inne nazwisko
            ja na K.
            dziecko na O.
            a mój partner na Z.

            no żesz bardziej skomplikowane to nie mogło bycwink i dla własnej
            wygody biore nazwisko meża- choc chciałabym byc cał czas na K.wink,
            zeby w rodzinie zostały tylko 2smile bo w szkole etc to strasznie
            denerwujące , ze trzeba podawac tyle danych

            ja jestem Kasia Kowalska, matka Zenka iksinskiego, a jego "tata" to
            Tomasz jaworski
            wink
            • martina.15 Re: Walka o nazwisko 08.01.10, 12:29
              Aneta, wspolczuje- ja jestem S, moja corka ma pozostawione sadownie moje
              panienskie, wiec obie jestesmy S. moj przyszly to Sz, bralam kiedys pod uwage
              podwojne ale w USC okazuje sie nie ma problemu w zmianie nazwiska dziecka jesli
              "nosi je po mamie". wiec wszyscy troje bedziemy Sz.

              dla mnie argument jest jeden, ale bardzo wazny- w genealogii i tradycji
              przyjmuje sie nazwisko meza. jak tworzylam wyklad genealogiczny mojej rodziny to
              bym sie chyba skichala z wysilku zeby pojac to wszystko jakby wiele lat temu
              babki byly takie uparte i sfeminizowane (mozna protestowac ale jakos nigdy
              wczesniej problemow ze zmianami nazwiska nie bylo, teraz jest, a jakze, moje
              nazwisko!, moj brzuch! i w ogole same wykrzykniki). tak wiadomo jak to wszystko
              pisac.
              ja sama mam problem jak pisze rubryczki corki bo jest imiona rodzicow i nazwisko
              panienskie matki a ja pisze Hanna S i w tej rubryczce Joanna S i XxxxYyyyy bez
              sensu. taki mamy w polsce uklad wiec czemu sie na sile buntowac.

              a znowu na uczelni mamy kilka pan z podwojnym nazwiskiem i czasami ze znajomymi
              mowimy o tej samej osobie ale zadne z nas sie nie polapie- rzadko kto mowi cale
              podwojne nazwisko. dla mnie to troszke bez sensu...
              • angazetka Re: Walka o nazwisko 08.01.10, 12:46
                > mozna protestowac ale jakos nigdy
                > wczesniej problemow ze zmianami nazwiska nie bylo, teraz jest, a jakze,

                Podobnie jak "wcześniej" nie było problemu z pracą kobiet czy ich prawem
                wyborczym. Świat się zmienia.

                > taki mamy w polsce uklad wiec czemu sie na sile buntowac.

                Robienie czegoś zgodnie z prawem to bunt?
              • gazeta_mi_placi Re: Walka o nazwisko 08.01.10, 12:50
                >mozna protestowac ale jakos nigdy
                > wczesniej problemow ze zmianami nazwiska nie bylo, teraz jest

                Ale teraz też nie ma problemów z nazwiskami: kto chce-zostaje przy swoim
                panieńskim,kto nie chce-bierze mężowskie albo podwójne.Nikt nikogo nie zmusza.
                Co w tym złego,że teraz kobiety mają prawo wyboru odnośnie kwestii wyboru
                nazwiska po ślubie? Komu to przeszkadza?
                Osoba która będzie chciała przyjąć nazwisko męża i tak przyjmie,nawet jak będzie
                miała inny wybór smile
                Z kolei dla tej która ma inne zdanie w tej materii jest wybór.
                I nic w tym złego.
    • marina111 Re: Walka o nazwisko 09.01.10, 19:19
      Ja mam swoje rodowe nazwisko. Boju nie toczyłam. Skoro twój N chce połączyć się
      przez wspólne nawisko to z dwóch nazwisk zróbcie jedno X-Y.Co to za połączenie
      jak ty przejmujesz jego.Jak łączycie się oboje to łączycie oba nazwiska. NIe daj
      się. Po za tym po co masz na darmo wymieniać dokumenty i głowę sobie tym zawracać.
    • alija_2 Re: Walka o nazwisko 12.01.10, 20:49
      Zaproponuj narzeczonemu aby to on zmienił nazwisko po ślubie - najlepiej na
      Twoje (to argument do osób, które twierdzą, ze wspólne nazwisko cementuje
      rodzinę - czemu to kobieta ma przyjmować nazwisko mężczyzny?).
      Ja pozostałam przy swoim - narzeczony wiedział o tym od początku i nie protestowałsmile
      • gryzikiszka Re: Walka o nazwisko 13.01.10, 11:54
        Ja chyba zostanę przy swoim. Głównie ze wględów zawodowych, ale też trochę emocjonalnych. Zastanawiam się jeszcze, bo niektórzy jak widzę straszą takim rozwiązaniem... Ale prawdę mówiąc nie przychodzi mi do głowy sytuacja, w której różne nazwiska żony i męża miałyby być kłopotliwe.
        • marina111 Re: Walka o nazwisko 13.01.10, 15:39
          My mamy rózne i kłopotliwe jest tłumaczenie ludziom dlaczego tak mamy albo
          prostowanie ich błędów logiczny. smile Np. pytaja nas: państwo... i czekaja az
          powiemy kowalscy np. a tu zonk bo kazdy ma inne. Albo ktos kto zna mojego meza i
          jego nazwisko wpisał mnie równiez pod jego nazwiskiem bo załozył ze nosimy to
          samo. Nasze dzieci beda miały nazwisko podwójne, mysle ze bedzie tez kilka
          nieporozumien z tego powodu. Ja jednak nie załuje decyzji o pozostaniu przy
          swoim nazwisku.
          • misself Re: Walka o nazwisko 13.01.10, 15:43
            Marina, chyba jak Ty jesteś Kowalska, a mąż Maliniak, to nie możecie nazwać
            dzieci Maliniak-Kowalski albo Kowalski-Maliniak.
            • gazeta_mi_placi Re: Walka o nazwisko 13.01.10, 17:39
              Nie,nie można.Pytałam o to w USC swego czasu.Dziecko może mieć nazwisko tylko po
              jednym z rodziców (moim zdaniem bezsensu).
              ---------
              https://i49.tinypic.com/2mcd6yg.png
              • misself Re: Walka o nazwisko 13.01.10, 17:44
                Czemu bez sensu?
                • gazeta_mi_placi Re: Walka o nazwisko 13.01.10, 18:01
                  A co stoi na przeszkodzie,żeby dziecko miało podwójne nazwisko na przykład Kowalczyk-Maliniak ? Nie ma wtedy nieporozumień jeżeli każdy z małżonków chce zostać przy swoim nazwisku i jednocześnie chce aby dziecko miało jego nazwisko.Za granicą (nie wiem czy wszędzie,chyba w Hiszpanii) jest taka możliwość.
                  • misself Re: Walka o nazwisko 13.01.10, 18:04
                    Ale w Hiszpanii jest zupełnie inaczej z nazwiskami, bo każde dziecko dostaje
                    nazwiska po rodzicach. W Polsce tradycyjnie dziedziczy się nazwisko po mieczu -
                    i tak powinnyśmy się cieszyć, że prawo jest w tej kwestii na tyle elastyczne, że
                    pozostawia rodzicom decyzję tak do zmiany nazwiska po ślubie, jak do nazwisk dzieci.
                  • rockiemar Re: Walka o nazwisko 13.01.10, 18:12
                    Teraz juz tak mozna zrobic. Nie mozna tylko robic zlepkow dwoch roznych
                    dwuczlonowych nazwisk, natomiast jesli oboje rodzice maja nazwiska
                    jednoczlonowe, nie ma problemu.
                    • gazeta_mi_placi Re: Walka o nazwisko 13.01.10, 18:38
                      To coś się zmieniło: jeszcze 3-4 lata temu nie było takiej możliwości: trzeba
                      było wybierać na zasadzie "albo-albo".
                      • marina111 Re: Walka o nazwisko 18.03.10, 10:40
                        poczytajcie:
                        www.kobietaiprawo.pl/nazwisko-dziecka1.html
              • marina111 Re: Walka o nazwisko 18.03.10, 10:23
                TO świetnie ze pytałyście, musze w takim razie donieśc na moja paniew z USC
                która nie dosc ze podsuneła nam kartke z nie istniejacymi przepisami to co
                gorsza wpisała nam do aktu małeństwa ze ja mam nazwisko X, mąz Y a nasze dzieci
                będa X-Y. :0

                Nie pytajcie nie douczonych pan tylko sprawdzcie przepisy
    • fruzik83 Re: Walka o nazwisko 19.03.10, 15:31
      Przemyśl kwestię podwójnego nazwiska - może to rozwiąże problem.
      Ja zawsze chciałam mieć podwójne nazwisko smile
      Mój narzeczony o tym wie od dawna i akceptuje smile
    • dmuchawcelatawce Re: Walka o nazwisko 22.03.10, 20:11
      Zaproponuj mu przyjęcie Twojego nazwiska i wtedy będziecie pełną
      rodziną. Jak się nie zgodzi to wtedy strzelaj fochy, w takim samym
      stylu jak on teraz.
    • attiya Re: Walka o nazwisko 23.03.10, 09:06
      to niech przyjmie twoje
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka