Dodaj do ulubionych

WSPÓLNA KASA

IP: *.e-plan.pl 05.03.05, 11:17
tak sledze to forum i zastanawiam sie czy juz rozmawialyscie/liscie ze swoimi
drugimi polowkami jak bedzie wygladala sprawa waszysz funduszy po slubie? Czy
bedziecie mieli wspolne konto, czy bedziecie sie "skladac" na wspolne
wydatki, czy kazde z was bedzie mialo swoja pensje na swoim koncie...pytam,
bo zauwazylam ze przygotowania przedslubne moga juz poroznic mlodych w tej
kwastii(por watek eh te kobiety).
my bedziemy miec wspolne konto.
Obserwuj wątek
    • radiowiec_wawa Re: WSPÓLNA KASA 05.03.05, 11:31
      Nie wyobrazam sobie, ze po slubie ja bede mial swoje konto, a moja zona
      swoje.... Przeciez to oczywiste ze bedziemy miec wspolne! i nie wazne kto ile
      zarabia! bo jakie to ma znaczenie, albo jestesmy razem, i jestesmy rodzina i
      idziemy wspolnie przez zycie, albo nie. A chyba nie da sie isc wspolnie przez
      zycie, z codziennym porannym dylematem.. okej, ja wczoraj kochanie kupilem
      bulki na sniadanie, to dzisiaj kupisz ty.. i ja zaplace za prad, a ty za wode,
      bo osiem razy dziennie bierzesz prysznic, a ja tylko dwa, wiec wiecej
      korzystasz to plac. Chora sprawa generalnie. Tylko wspolna kasa, jedyne sluszne
      rozwiazaniesmile pozdrawiam serdecznie.
      • Gość: * Re: WSPÓLNA KASA IP: *.e-plan.pl 05.03.05, 11:37
        ja znam takich, ktorzy sie nie dziela. Albo takich u ktorych jego kasa jest
        wspolna, a jej jest "na waciki"...
    • rysek Re: WSPÓLNA KASA 05.03.05, 11:31
      Mamy teraz dwa konta, ale kase mamy wspólną - nic sobie nie wyliczamy. Mamy
      chyba zdrowe podejście do pieniędzy bo wiemy że w zyciu jest wiele ważniejszych
      rzeczy os kasy.
      ważniejsze wydatki zawsze obgadujemy razem, a drobniejsze wedle własnego
      uznania
    • Gość: Moni Re: WSPÓLNA KASA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.05, 11:39
      A my mamy osobne kata, a placi ten kto ma akurat pieniadze. Rachunkami sie
      podzielilismy, zakupami tez (placi ten kto akurat ma gotowke wink), a to co
      zostaje kazdy ma do wlasnej dyspozycji. Jak dla mnie to tak jest najlepiej. Nie
      chcialam wspolnego konta, gdyz chcialam uniknac sytuacji moich rodzicow, gdzie
      jedno czai sie przed drugim, jak chce cos sobie kupic, czy jak jedno chce kupic
      drugiemu w tajemnicy jakis prezent. Dzieki swojemu i tylko swojemu rachunkowi
      unikam szczesliwie takich sytuacji i co najwazniejsze nie musze spowiadac sie
      mezowi ze swoich wydatkowsmile)). Oczywiscie dziala to w obydwie strony. W razie
      potrzeby nie ma problemu z bankami, bo upowaznilismy sie na wzajem do wszelkich
      cznnosci zwiazanych z obsluga kont.
    • pepperann Re: WSPÓLNA KASA 05.03.05, 12:26
      My do tej pory mieliśmy osobne konta mieszkając razem. Na początku
      wyliczaliśmy, może nie tak do grosza, ale powiedzmy tak jak bym mieszkałą z
      przyjaciółmi - że wkład jest równy. Od decyzji o ślubie jest trochę inaczej -
      bardziej, że płaci ten kto ma, że nie zapisujemy przy wydatkach, kto zapłącił,
      ale ponieważ mamy w miarę podobne dochody - w sumie i tak wychodzi pół na pół.
      Po ślubie zamierzamy nadal mieć osobne konta. Może kiedyś jeszcze dodatkowe -
      wspólne. Ktoś napisał, że nie wyobraża sobie mieć osobnych kont. Ja z kolei
      nie wyobrażam sobie, że wszystkie wydatki to "domowy budżet" - np. moje buty na
      wiosnę, albo jego kolejne wydatki na deskę windsurf. Myślę, że gdybyśmy mieli
      brać ze wspólnego konta to prowadziłoby do niepotrzebnych eyskusji typu" a po
      co ci to?". Moja mama uważa że jestem w tej sprawie niedojrzała, że małżeństwo
      musi mmieć wspólne pieniądze. Nie wiem. mOże kiedyś dorosnę.
      • Gość: Moni Re: WSPÓLNA KASA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.05, 12:30
        Moja mama mówi mi to samo, ale ja na prawde nie wyobrazam sobie posiadania
        wspolnego konta. I raczej nigdy to nie nastapi wink
    • chipsi Re: WSPÓLNA KASA 05.03.05, 12:43
      My już od dawna mamy wspólne konto choć ślub dopiero w lipcu. Ja studiuję i mam tylko stypendium, narzeczony pracuje a cała kasa jest wspólna, a jedno konto duzo ułatwia. np. on nie musi brac urlopu zeby cos w banku załatwic...smile
    • Gość: m24 Re: WSPÓLNA KASA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.05, 12:43
      my mamy osobne konta, ale chcemy miec jedno wspolne ( i tak kase wlasciwie mamy
      wspolną ) kto ma pieniadze ten kupuje...czasami jest tak ze za mieszkanie w tym
      miesiacu place ja, a czasami tak ze on zrobi wieksze zakupy za swoje ( np.
      stół ) slub we wrzesniu i prawdopodobnie do tego czasu bedziemy mieli wspolne
      konto, bo po prostu bedzie nam latwiej. Bedziemy brac kredyt na mieszkanie i
      chyba jedno konto wiele uprości...
      wlasciwie to chcielibysmy juz miec wspolne konto...ale jakos czasu malo zeby do
      banku skoczyć wink
      chcialabym jednak zaznaczyc ze nie jest to dla nas zaden problem
      nie wyobrazam sobie dzielic kase na MOJE - TWOJE
      nie jestesmy jeszcze malzenstwem ale juz od dluzszego czasu jest NASZE
    • Gość: agg Re: WSPÓLNA KASA IP: *.crowley.pl 05.03.05, 19:09
      KOCHANI, OD CZTERECH LAT MIESZKAM Z MOIM OBECNYM MĘŻEM (PO ŚLUBIE JESTEŚMY
      PRAWIE PÓŁ ROKU) I OD POCZĄTKU NIE MIELIŚMY ZŁUDZEŃ, JEŚLI CHCE SIE COŚ
      OSIĄGNĄĆ W ŻYCIU TO TYLKO RAZEM!!!! NIE MA NA TO SZANS OSOBNO, ZATEM RAZEM
      PRACUJEMY I RAZEM ROZPORZADZAMY CAŁYMI NASZYMI PIENIEDZMI.
      NIGDY NIE MIELIŚMY Z TYM PROBLEMU.
      DZIEKI TEMU SAMI WYPRAWILIŚMY SOBIE ŚLUB I WESELE, A TERAZ KUPILIŚMY DZIAŁKE I
      ZAMIERZAMY POBUDOWAC SOBIE NASZ WYMARZONY DOM!!!!
      GORACO POLECAM TYLKO TEN SCHEMAT, BO ŻYCIE OSOBNO(FINANSOWE I WOGÓLE....) SIE
      NIE SPRAWDZA, PO CO BRAĆ ŚLUB??!!
      • Gość: Narta Re: WSPÓLNA KASA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.05, 22:43
        Witam agg w kolejnym watku! My od zawsze mamy oddzielne konta, jeszcze co
        prawda nie rozmawialismy o tym, jak to bedzie wygladac po slubie, ale wydaje mi
        sie, ze zostanie jak jest. szczerze powiedziawszy, nie wyobrazam sibie, zeby
        bylo inaczej.
        Majac dwa oddzielne konta nie jestesmy od siebie zalezni, a jestesmy wobec
        siebie uczciwi, czujemy sie obydwoje odpowiedzialni za NASZE wydatki wiec nie
        ma czegos takiego, ze "czaimy sie" z jakims wydatkiem. Poniewaz nasza sytuacja
        finansowa nie jest wspaniala, wszystkie wydatki staramy sie zaplanowac na
        poczatku miesiaca i tak gospodarowac, zeby starczylo. Oczywiscie wszystkie
        oplaty za mieszkanie dzielimy na pol, zakupy robi ten, kto akurat ma chwilke
        wolna i jest w okolicach sklepu.
        Zycze Wam wszystkiego naj, i gratuluje odwagi - mam nadzieje, ze Wam sie uda.
        Pozdrowienia!!!
      • Gość: malenka Re: WSPÓLNA KASA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.05, 13:17
        Większej głupoty dawno nie słyszałam. Jestem po slubie 2 lata, razem jesteśmy 7
        lat razem, mieszkaliśmy przed slubem 3 lata i ciągle każde z nas ma swoje
        własne konto. I równiez sami wyprawiliśmy wesele, sami kupiliśmy 2 samochody i
        sami wybudowaliśmy dom. i nie ma żadnych nieporizumień wiec nie gadaj głupot że
        się nie da. To zalezy od ludzi.
    • Gość: Aneta Re: WSPÓLNA KASA IP: 81.15.254.* 06.03.05, 09:29
      Jestesmy 9 miesiecy po slubie. Od samego początku mieliśmy wspólną kasę. Mąż ma
      dobrą stałą pracę, ja niestesty czasami tylko coś dorywczo złapię. Nie dzielimy
      się wydatkami, nikt nikomu nic nie wypomina. Zakupy przeważnie robię ja. Jeśli
      chcemy kupić coś większego, np coś do mieszkania to wspólnie to ustalamy. Jeśli
      któreś z nas chce coś dla siebie to kupuje to według własnego uznania, chyba,
      że jest to większy wydatek, to wtedzy naradzamy się wspólnie.
    • Gość: Narta Re: WSPÓLNA KASA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.05, 14:50
      Otoz, drogi sexisto, mozna dzielic wydatki na pol - mieszkamy razem od 5 lat i
      nam sie to udaje. A tak jak mowilam, majac kazde swoje konto nie jestemy od
      nikogo uzaleznieni, a swoimi pieniedzmi gospodarujemy "rozsadnie". Wspolna kasa
      mialaby tu moim zdaniem sens, gdybysmy zarabiali tyle samo, a poniewaz ja
      zarabiam troche mniej niz moj przyszly, chcialabym, zeby nie bylo sytuacji
      kiedy on daje wiecej a ja mniej. Oczywiscie, nie potepiam, wrecz odwrotnie, i
      zycze Wam duzo szczescia. To wspaniale, ze macie do siebie takie maxymalne
      zaufanie. Ale, zeby nie zabrzmialo to tak, ze my sobie nawzajem nie ufamy... Za
      sprawy dotyczace nas oboje, tak jak mieszkanie, oplaty, zakupy do domu, placimy
      obydwoje, ale np nie chce zeby moj luby "placil" za moje widzimisie, typu
      torebka (na sam dzwiek tego slowa dostaje wysypki), czy inna babska fanaberie.
      Podobnie i on ma swoje wydatki, do ktorych nie moge i nie chce sie wtracac, a
      tak, przy wspolnej kasie pewnie bysmy oczekiwali jakich wyjasnien od siebie
      nawzajem. Oczywiscie, np w tej chwili kupilam suknie, wiec jasne, ze moj budzet
      schudl dosc nagle i w dosc znacznym stopniu, i tu zadecydowalismy, ze w tym
      miesiacu wiekszosc wydatkow jest na Jego glowie. Innym razem to ja bede musiala
      wiecej wylozyc z jakis powodow i jest OK. Wydaje mi sie, ze jest to dosc
      sprawiedliwe i nikogo nie krzywdzi. Od poczatku sprawy finansowe byly b jasno
      postawione i tak najprawdopodobniej zostanie. Pozdrawiam
    • pepperann Re: WSPÓLNA KASA 06.03.05, 18:30
      Ooo, cieszę się, że jest więcej takich jak ja, co nie chcą mieć całej kasy
      wspólnej. Bo już myślałam, że jakimś odmieńcem jestem.
      Jestem pewna, że gdybym, straciła pracę, albo zaczęła zarabiać dużo mniej to
      mój przyszły mąż by mnie chętnie utrzymywał (i ja jego również), ale jednak
      wolałabym, żeby tak nie było. Czułabym się zależna w takim niedobrym znaczeniu.
      • Gość: Pola Re: WSPÓLNA KASA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.05, 22:30
        U nas jest tak, że też każde ma osobną kasę smile i myślę, że tak zostanie też po
        ślubie.
        Na wydatki domowe, opłaty, utrzymanie etc. zrzucamy się po połowie, a z tego co
        zostaje każde z nas stara się coś odłożyć a resztę wydaje zgodnie ze swoimi
        potrzebami. Dla niego będzie to droższy ciuch, sport, wyjścia z kolegami,
        gadżety do komputera, a dla mnie książki, kosmetyki, jakieś drobiazgi do domu,
        większa kasa na wakacje, by wtedy niczego sobie nie odmawiać.
        Oboje zarabiamy nie za dużo, ale podobnie, bo po ok. 1500-1700 zł i jakoś ten
        system nam się sprawdza. Nie pozwalamy sobie na jakieś większe szaleństwa, bo i
        nie ma z czego, ale na dobrą sprawę niczego nam też nie brakuje, myślę, że w
        dużej mierze dzięki rozsądnemu planowaniu budżetu.
    • Gość: agnieszka83 Re: WSPÓLNA KASA IP: *.dolsat.pl / *.dolsat.pl 18.03.05, 10:41
      no tak... kasa to powod wielu problemow... najglupszy powod na swiecie...

      my bedziemy miec wspolne konto smile
      • dalloway Re: WSPÓLNA KASA 18.03.05, 11:07
        Mi sie podoba system moich rodziców - każde ma swoje konto, a oprócz tego jedno
        wspólne. Na swoich kontach maja stałe polecenie przelewu jakiejś określonej
        sumy, która stanowi powiedzmy 70-80% miesiecznego dochodu. Do tego konta sa
        dwie karty i nimi się płaci za wydatki domowe. Reszta to kieszonkowe. Ja lubię
        mieć jakąś własną kasę, choćby na robienie niespodzianek. Nie wyobrażam sobie
        sytuacji, że kupuję mężowi prezent, a on potem na wyciągu widzi ile to
        kosztowało, albo ja sprawdzam ile mój. Koszmar i żenada. Poza tym z takiego
        kieszokowego można odłożyć w sekrecie i np. zaprosić drugą połowę na
        romantyczny weekend do dobrego hotelu czy zrobic inną przyjemność - zupełną
        niespodziankę. Uważam, że to jest super system i nie wyobrażam sobie innego.
        Poza tym jestem prawnikiem i uważam, że jesli prowadzi sie własny biznes
        (raczej nie dotyczy osób, które pracują "u kogoś"), to posiadanie wspólnego
        konta jest nieodpowiedzialne. Noga zawsze może się powinąc, niekoniecznie w
        sposób zawioniony, pojawią sie wierzyciele i wtedy konto żony/męża jest
        zabezpieczeniem dla rodziny, szczególnie pod rządami nowego kodeksu rodzinnego.
        Nie chodzi tu o egoizm i chronienie własnego portfela, ale właśnie rodziny.
        • Gość: agnieszka83 Re: WSPÓLNA KASA IP: *.dolsat.pl / *.dolsat.pl 18.03.05, 11:12
          calkowicie cie roumiem smile i napewno nie potepie osobnych kont czy nawet takie
          rozwiazanie jak u twoich rodzicow jest rowniez dobre.... wazne by akceptowaly
          to obie strony i nie klocily sie o kase bo musisz przyznac ze to jakglupszy z
          mozliwych powodow smile
          • Gość: ksenia Re: WSPÓLNA KASA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.05, 11:35
            U mnie ślub w sierpniu i na razie mamy oddzielne konta. Razem zamieszkamy
            dopiero po ślubie. Ja zarabiam połowę tego co narzeczony. Nie rozmawialiśmy
            jeszcze na ten temat. Nie wiem, ale wydaje mi sie że jak on zarabia więcej to
            powinien sam zaproponować wspólne konto. Przezcież ja nie będe się o to
            dopytywała. Jakiś taki mam "honor".Sama nie wiem...
            • Gość: agnieszka83 Re: WSPÓLNA KASA IP: *.dolsat.pl / *.dolsat.pl 18.03.05, 11:38
              nie ma co sie martwic za wczasu smile napewno niedlugo zacznie taka romowe... juz
              pewnie po tym jak zbierzecie troche pieniazkow na weselu to bedzie trzyba to
              jakos rozwiazac smile nie tzreba stwarzac sobie problemow z czasem wszystko sie
              wyjasni smile wazne by to nie pieniadze i konta byly najwazniejsze
              pozdrowionka
          • Gość: la osobne konta IP: *.crowley.pl 18.03.05, 12:08
            zobaczymy, czy - jak przybedzie dzieciaczek, lub dzieciaczki - Wam tak samo
            zostanie... wink
        • Gość: ruiza Re: WSPÓLNA KASA IP: *.inteligo.com.pl 18.03.05, 14:42
          podpisuje sie obiema rękami pod wypoweidzią dalloway....smile
        • madeleine7 Re: WSPÓLNA KASA 18.03.05, 15:35
          dalloway napisała:

          >.
          > Poza tym jestem prawnikiem i uważam, że jesli prowadzi sie własny biznes
          > (raczej nie dotyczy osób, które pracują "u kogoś"), to posiadanie wspólnego
          > konta jest nieodpowiedzialne. Noga zawsze może się powinąc, niekoniecznie w
          > sposób zawioniony, pojawią sie wierzyciele i wtedy konto żony/męża jest
          > zabezpieczeniem dla rodziny, szczególnie pod rządami nowego kodeksu
          rodzinnego.


          Napisz coś więcej.Mam troche z prawem doczynienia i trochę się zdziwiłam. Byłam
          przekonana, ze gwarancję zabezpieczenia własnych srodków daje tylko
          rozdzielnosć majątkowa a nie tylko osobne rachunki. Chyba, ze mówisz o tym
          samym tylko skrótem myslowym...
          • Gość: dalloway Re: WSPÓLNA KASA IP: *.chello.pl 18.03.05, 21:58
            po nowelizacji KRiO na czynności przekraczające zakres zwykłego zarządu
            potrzebna jest zgoda współmałżonka, o ile dotycza one majątku wspólnego (nie ma
            już dorobku wspólnego). Osobne konto jednego z nich pomaga po pierwsze
            wyodrębnić majątek osobisty po drugie - ewentualnie tę część majątku wspólnego,
            która z racji braku zgody egzekucji nie podlega. Takie było ratio legis tej
            nowelizacji. Oczywiście dopiero rozdzielnośc daje kompletna nienaruszalność,
            ale nowe prawo chroni już całkiem nieźle, a na rozdzielność nie każdy chce się
            decydować. Ale na marginesie rozszerzony jest katalog przyczyn powodujących
            powstanie ex lege przymusowej rozdzielności majątkowej.
    • Gość: OlaR Re: WSPÓLNA KASA IP: *.cezar.pl 18.03.05, 11:39
    • Gość: OlaR Re: WSPÓLNA KASA IP: *.cezar.pl 18.03.05, 11:50
      Witam

      Jesteśmy narzeczeństwem, i mamy jeszcze osobne konta z upoważnieniem dla
      partnera. Pieniązki są już od dawna wspólne troszczymy się o siebie na wzajem i
      wiemy o stanach naszych kont. Razem robimy przelewy i opłaty (od 3 miesięcy
      mieszkamy razem). Nie mamy problemu z kasą i z jej gospodarowaniem, poprostu
      planujemy na co i ile kasy przeznaczamy i przelewamy na lokatę, na opłaty i
      wyznaczamy na wspolne wydatki. Dla nas nie ważne jest kto więcej zarabia. Po
      ślubie czyli już za 1,5 miesiąca zakładamy wspólne konto, lokata zostaje.
      Nawet się nad tym długo nie zastanawialiśmy to było takie naturalne i
      spontaniczne, że razem dysponujemy pieniędzmi. A jeśli hodzi o niespodzianki to
      naprawdę nie sprawdzamy na wyciągach ile kosztowały, jeżeli mamy ochotę na
      spontaniczny prezent to w domu zawsze jakaś kasa jest wypłacona i nie ma
      problemu.

      Pozdrawiam......każdy robi jak woli.
      • Gość: OlaR Re: WSPÓLNA KASA IP: *.cezar.pl 18.03.05, 11:53
        Sorki zjadłam literkę c w wyrazie chodzi.
        • sea_dog WSPÓLNA KASA TAK, ale 18.03.05, 12:37
          ... osobne konta.

          Takie robienie wszystkiego wspólnie przypomina mi zabawę, a nie życie. Uważam,
          że każdy ma prawo do intymności, a cóż może być bardziej intymnego, jak
          comiesięczne trwonienie pewnej kwoty na drobne przyjemności? Grubsze rachunki -
          dom, raty, wakacje itp opłacamy wspólnie, do sklepu chodzi ten, kto ma czas i
          nie ma z tym problemu. Nie widzę jednak powodu, dla którego miałabym się
          tłumaczyć, dlaczego kupiłam w tym miesiącu dziesiąty lakier do paznokci, uważam
          też, że jesli on miałby mnie pytać, czy do komputera może dokupić jakiś
          drobiazg i zapłacić z "naszego wspónego konta" to byłoby to dla niego z lekka
          uwłaczające. Tak uważam - więc nie chcę słuchać takich rzeczy. Czy wspólne
          konto coś by zmieniło w naszym życiu? Sądzę, że tak! Z miejsca zaczęły się
          spory, które z nas trwoni "wspólny majątek".

    • Gość: rejka Re: WSPÓLNA KASA IP: *.imet.tu-clausthal.de 18.03.05, 14:01
      Partnerstwo i rozsądek

      Od trzech lat mieszkamy razem a jednak osobno - każde z nas ma swój apartament.
      Z racji tego, że Ciastkowi byłoby trudno rozstać się ze swoimi zabawkami,
      mieszkamy u niego. U mnie mamy garderobę (mniejszy) i pokój gościnny (wiekszy).
      Nie jest to duże utrudnienie, bo apartamenty dzieli szerokość korytarza. Czasem
      potrzebuję czasu tylko dla siebie, choćby wtedy, gdy przychodzą chłopaki na
      mecz. Albo pobyć sama dla siebie, aby za nim zatęsknić. Lub urządzić babski
      wieczór.

      Konta mamy osobne, choć korzystamy z nich wspólnie.
      Opłaty za mieszkanie, ubezpieczenie zdrowotne i wszelkiego rodzaju składki
      robimy osobno, każde za siebie. Natomiast cała reszta jest wspólna. Niezależnie
      czy to jest nowa lampa czy wakacyjny wyjazd. Moja sytucja finansowa jest
      lepsza niż jego.i pokrywam większą część wydatków. Mogłabym płacić za wszystko
      bez większego uszczerbku dla moich osobistych potrzeb, ale wydaje NAM się, że
      lepiej jest, jeżeli oboje mamy wspólny wkład w domowy budżet w glinianej misce.
      Jeżeli jest pusta, któreś z nas wkłada do niej pieniądze w miarę swoich
      możliwości.
      Nie rozliczamy się z ołówkiem w ręku. Teraz jest tak, że mnie wiedzie się
      lepiej, ale ta sytuacja może ulec zmianie.
      Ślub za 4 miesiące. Jedyne co się zmieni, to mieszaknie. Jedno duże zamiast
      dwóch. Dwa konta i swobodny dostęp zostaną. Zastanawiamy się nad jednym na
      bieżące wydatki i drugim „oszczędnościowym“. Pensja jednago z nas szłaby na
      lokatę w z drugiej dokonywalibyśmy opłat.

      Wydaje mi się także, że nie można ustalać sztywnych reguł, we wszystkim należy
      uwzględnić ludzi, ich upodobania, przyzwyczajenia i wzajemne relacje. Ślub nie
      zmienia osobowości. Jeżeli obojgu pasuje sytuacja i sposób gospodarowania
      pieniędzmi, czasem, wspólnymi dobrami z czasów przed ślubem, to niekoniecznie
      trzeba to zmieniać, tylko dlatego, że teraz jesteśmy małżeństwem.
      A jeżeli obie strony potrzebują tych zmian, to należy je wprowadzić, a w
      sytuacji spornej postarać się znaleźć kompromis.
      U nas system swobodnego dostępu do kont i glinianej miski funkcjonuje. Nie ma
      sporów, pretensji ani nadużyć. Nie będziemy tego zmieniać.
    • minerwamcg Re: WSPÓLNA KASA 18.03.05, 14:48
      Jeszcze nawet nie bylismy narzeczonymi, jak znaliśmy swoje PINy do bankomatu. I
      niech tak zostanie - dwa konta, ale z dostępem dla partnera. Tym bardziej, że z
      moich zarobków będziemy płacili rachunki, a żyli z tego, co zarobi mój wtedy
      już mąż.
    • agne1 Re: WSPÓLNA KASA 06.07.05, 14:45
      wychodzę za mąż 20 sierpia - mieszkamy razem juz od 2,5 roku i własciwie od
      tamtej chwili mamy juz cały czas wspólne pieniażki, choc ja dopiero w tym roku
      skończyłam studia i choć pracowałam w trakcie syudiów w kancelarii, to była to
      na tyle łodowa pensja, że wcale nie umywała się do pensji mjego przyszłego
      męża. Zawsze razem decydowaliśmy o wszystkich większych zakupach - myslę, że
      nawet buty za 200 zł, to wydatek o którym należy przynajmniej poinformować tą
      drugą stronę, żeby w pewnym momencie nie było zaskoczenia. Zeby coś osiagną
      trzeba do sprawy podejść poważnie i przede wszystkim RAZEM!!!!!!!!!!!!1
    • sinella DO TYCH CO MAJĄ WSPÓLNĄ KASĘ 06.07.05, 15:10
      Ja chciałabym mieć podobny pogląd do Was bo to dobrze świadczy o Was jako o
      ludziach, tzn. co moje to Twoje itdsmile Ja jakoś takiej sytuacji nie mogę sobie
      wyobrazić. W tej chwili ja zarabiam dokładnie dwa razy więcej niż mój przyszły
      mąż i szczerze mówiąc trudno mi wyobrazić sobie sytuację że za niecałe dwa
      miesiące nasze pensje będą wpływały na wspólne konto - zresztą jestem pewna że
      on by się na to nie zgodził. Dodatkowo mieszkamy w moim mieszkaniu za które
      kredyt spłacam sama i po ślubie nadal zamierzam go spłacać z własnej pensji.
      Jesteście pewni że wspólne konto nie doprowadza do stresowych sytuacji,
      wypominania po latach i problemów gdy któreś z Was chce kupić coś czego druga
      strona nie akceptuje? Nie lepiej mieć swoje pieniądze, wspólnym wydatkami się
      dzielić zamiast stwarzać sztuczną wspólnotę która po latach może zaowocować
      konfliktem?
      • cynaamonka Re: DO TYCH CO MAJĄ WSPÓLNĄ KASĘ 06.07.05, 16:58
        Mam takie wrażenie, że gdy ktoś pisze, że wspólne konto uzależnia go od drugiej
        osoby, to chyba nie dorósł do związku - co nie znaczy, że nie rozumiem, że
        można chcieć mieć osobne konta; rozumiem, ale taki argument uważam ze
        nieodpowiedni, kiedy w grę wchodzi rozmowa o wsólnym życiu i byciu razem.
        My mieszkamy razem od półtora roku, ślub w przyszłym roku w czerwcu -
        właściciwie od początu mamy taki układ jak teraz - mamy aż 4 kontasmile Każde z
        nas miało wcześniej po 2, teraz się poupoważnialiśmy i mamy 4. Jedno
        oszczędnościowe, jedno na bieżące wydatki, i 2 z bardzo niewielkimi pieniędzmi -
        takimi w sam raz na prezent dla tego drugiego (ja mam na tym koncie ok 500zł,
        narzeczony ok 1000).
        Aha - ja nie zarabiam, mam stypendium i pieniądze od rodziców, On zarabia
        b.dobrze.
        • sinella Re: DO TYCH CO MAJĄ WSPÓLNĄ KASĘ 07.07.05, 16:31
          a ja mam takie wrażenie że nie znasz ludzi albo mierzysz innych swoją miarką i
          uważasz że skoro Tobie nie mieszczą się w głowie pewne rzeczy to inni też są
          tacy kochani i dobrzy i nie w głowie im kasa tylko miłość i miłość. Ludzie są
          różni. Ja znam wielu którzy uważają że zarabianie pieniędzy predystynuje ich do
          bycia lepszym. Znam wielu, naprawdę wielu takich mężów którzy uważają że
          zarabianie zwalnia ich z wszystkich domowych obowiązków i szanują swoich żon
          właśnie dlatego że to oni ich utzymują. Myślę po prostu że lepiej dmuchać na
          zimne. Więc nim kogoś ocenisz i nazwiesz go niedojrzałym, pomyśl chwilę.
    • gotusia Re: WSPÓLNA KASA 07.07.05, 11:42
      a u nas jest tak, że każdy z nas ma swoje konto, na które wpływa wynagrodzenie,
      ale mamy tez darmowe konto w banku internetowym - konto wspolne, na ktore
      przelewamy jakas czesc pensji. z tego konta oplacamy wszystkie rachunki i
      placimy za zakupy (jedzonko itp). wiec z jednej strony razem, ale tez i osobno.
      nie ma wiec u nas problemow typu - ktos chce kupic np. drugiej osobie prezent i
      nie wie jak to ukryc, bo zonka/maz widzi wszystko na wyciagach - np. ze jest
      duzo pieniazkow wiec moze isc na zakupy i sama sobie cos kupic, no bo jest
      nadwyzka finansowasmile albo widzi ze gdzies tam bylo placone karta i juz cos sie
      moze domyslac. takie zakupy mozna robic z konta "osobistego"
    • poziomka76 Re: WSPÓLNA KASA 07.07.05, 11:57
      U nas w skrócie jest tak: mieszkanie wspólne, do ślubu 7 miesięcy, konta
      osobne, kasa wspólna. Konta zakładaliśmy na długo zanim się poznaliśmy, więc
      sensu zamykania dwóch w celu otwarcia jednego wspólnego nie ma. Od kilku lat
      mieszkamy razem i w codziennym życiu wyszło, że jedno z nas opłaca rachunki i
      robi codzienne zakupy, drugie zaś spłaca kredyt, płaci za wakacje i wspólne
      wyjścia. Oczywiście jeśli komuś smile zabraknie, to nie ma sprawy, konto drugiego
      stoi otworem. Pod tym względem dobraliśmy się idealnie smile
      • ewaes Re: WSPÓLNA KASA 07.07.05, 16:06
        u nas podobnie jak u poziomki76.
        Razem mieszkamy od dwóch lat. Ślub w przyszłym roku.
        On płaci wszystkie opłaty związane z mieszkaniem. Ja nas żywię.
        Wychodzą podobne kwoty.
        On nie pyta mnie o zgodę, kiedy kupuje coś do kompa,
        ja nie pytam kiedy kupuję kolejną parę butów.
        Mam 2 konta, mój mężczyna znacznie więcej.
        Na jednym wspólnym byłby starszny bałagan wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka