Chcielibysmy wraz z narzeczonym podzielic sie kilkoma uwagami na temat
DJ-a Adriana.
Byl on odpowiedzialny za muzyke na naszym weselu 14 maja, ale zacznijmy od
poczatku.
Nie znalismy go zupelnie i zainteresowalismy sie nim dzieki temu Forum. Po
pierwszym spotkaniu wydal się nam ok i zaczelismy z nim rozmawiac "powaznie".
Co nas zachecilo? Mial odpowiednie "gadane" (powiedzielismy wprost: wyobraz
sobie, ze nasi goscie nie chca wstac od stolu, co teraz zrobisz?" no i
spodobala sie nam odpowiedz.
Kolejna zecz i to bardzo istotna to fakt, ze w czasie wesela w ogole nie
dotyka alkoholu (widzielismy wesela, ktore własnie pijani muzycy rozkladali).
Zeby nie było cukierkowo, z czasem pojawily sie pewne watpliwosci, gdyz pewne
pomysly Adriana wydaly sie nam zupelnie nie z tej bajki. Jak sie jednak
okazalo na weselu trzymal sie tylko i wylacznie wczesniejszych ustalen, sam
natomiast wykazal sie inwencja tworcza w ramach tych wlasnie ustalen. No i
tak jak chcielismy (dmuchalismy na zimne, jak sie okazalo niepotrzebnie hehe)
nie bylo zadnych "chamskich" tekstow i tym podobnych zagran. Na imprezie
gadane mial, a po oczepinach, gdy juz sie troche wyluzowalo sam dyskretnie
dolaczal sie do nas i razem sie wyglupial (nam to sie spodobalo, nie bylo to
za czeste, bo to byloby przegiecie). No i muzyka, bo ona tu jest istotna.
Adrian trzymal sie ustalen z nami (okreslilismy pewne ramy ogolne dotyczace
gatunkow muzycznych i dostarczylismy liste kilkunastu, może 30 utworow, ktore
chcielismy by byly koniecznie - i te własnie utwory wkomponowal doskonale w
calosc).
I teraz wynagrodzenie: to jest u niego rzecz indywidualna, nie ma konkretnego
cennika. Wiele zalezy tu od samych zainteresowanych (podobno nie lubi
"sztywniakow" jak sam nam mowil). Reasumujac: w bardzo duzej mierze nasze
wesele udalo sie wlasnie dzieki Adrianowi, dlatego tez postanowilismy
wystawic mu "laurkę".
Poza tym zebyu byc do konca w porzadku, Adrian to czlowiek jednoczesnie
sympatyczny, z duzym poczuciem humoru, a jednoczesnie bardzo kulturalny (na
imprezie nie uzywa wulgaryzmow, chociaz w trakcie ustalen czasem cos potrafi
sypnac), potrafil zachecic do tanca nie tylko dwudziestokilkulatkow po kursie
tanca, ale także nobliwa Pania Profesor (i reszte szacownego grona). To
moze brzmi slodko i nierealnie, ale po prostu bylo bez zarzutu. Adrian
wielka buzka od swiezo upieczonych malzonkow. Jestes wielki