Dodaj do ulubionych

Dylemat moralny

10.06.05, 13:35
Jestem nie praktykująca (mam chrzest i bierzmowanie, ale nie chodze do
koscioła i na spowiedź), a rodzina przyszłego męża zmusza mnie do zawarcia
slubu kościelnego, bo tak powinno być, nie po bożemu i co ludzie powiedzą.

Ja nie chcę przysięgać czegoś, czego nie rozumiem, to tylko wygłoszenie
formułki, cokolwiek by mi kazano powiedzieć, bo to nic nie znaczy.
Byliśmy na naukach, i siedząc tam, tymbardziej wiem, że nie powinnam
przysięgać. Sakrament, łaski, to jakies puste słowa. Poza tym nie chcę
przysiegać ....aż do smierci.

Uważam, że powinno się szanować wiarę, jakakolwiek by nie była. Czuję się
źle, tak jakoś "bluźniąc" przeciw wierze i obrzędom, do których inni
przywiązuja wagę. To nie fair.

Nie wiem co robić, tamci mnie gniotą, ale co to za katolicyzm "na pokaz"?



Obserwuj wątek
    • annb Re: Dylemat moralny 10.06.05, 13:35
      strach_na_wroble musisz wiedzieć że slub zawarty pod przymusem od początku nie
      jest wazny
      powiedz im to
      • malgogaj Re: Dylemat moralny 10.06.05, 13:38
        ba! powiem wiecej, ksiadz nie ma prawa wam dac slubu. przy spisywaniu protokolu
        jest pytanie czy chcecie wziasc slub z wlasnej woli. a klamac nie wolno smile
        • strach_na_wroble Re: Dylemat moralny 10.06.05, 13:40
          No właśnie, więc wszystko od poczatku jest jednym wielkim kłamstwem.
          Presja mojego otoczenia nakazuje powiedzieć, to co nalezy powiedziec: "tak",
          czy chcecie dobrowolnie "chcemy".
          Ale jednak człowiekowi w głowie rodzi sie dylemat.
          • ardzuna Re: Dylemat moralny 10.06.05, 20:05
            strach_na_wroble napisała:

            > No właśnie, więc wszystko od poczatku jest jednym wielkim kłamstwem.
            > Presja mojego otoczenia nakazuje powiedzieć, to co nalezy powiedziec: "tak",
            > czy chcecie dobrowolnie "chcemy".
            > Ale jednak człowiekowi w głowie rodzi sie dylemat.

            To jest nie tyle dylemat, co oczywistość, a teraz potrzebujesz dużo siły
            psychicznej żeby przeprowadzić sprawę w zgodzie ze sobą i ze swoimi
            przekonaniami. Ja też myślę, ze ślub mieszany będzie najlepszym rozwiązaniem,
            jeśli twój przyszły mąż koniecznie chce wziąć kościelny.
    • ollus Re: Dylemat moralny 10.06.05, 13:42
      W Kościele katolickim istnieje możliwość zawarcia związku osoby wierzącej z
      niewierzącą.
      Problem, jeżeli Twój narzeczony jest również niewierzący, a ślub kościelny
      tylko dla rodziny.
      • strach_na_wroble Re: Dylemat moralny 10.06.05, 13:50
        z niego taki katolik jak ze mnie.
        ostatnio byl w kosciele na pogrzebie babci w 2003 roku, a wczesniej chyba na
        swoim bierzmowaniu.
        • ollus Re: Dylemat moralny 10.06.05, 13:57
          To rzeczywiście nieciekawie macie.
          Jedynym słusznym wyjściem to chyba jednak przekonać rodzinę bo zrezygnowała ze
          ślubu kościelnego.
          A jak się nie da powiedzieć księdzu jak się sprawy mają. Może on coś doradzi.
          Ostatecznie odmówi udzielenia Wam ślubu...ale przecież o to Wam chodzi.
          Gorzej jeżeli mimo to rodzina się zaweźmie i znajdzie takiego księdza, który
          nie będzie miał obiekcji.
        • sol_bianca Re: Dylemat moralny 10.06.05, 14:00
          Nie dość że ślub nieważny, to popełniasz krzywoprzysięstwo i skoro są tacy
          wierzący to powinni zdawać sobie sprawę, że to grzech. I to nie jeden, no bo
          przecież do spowiedzi też wcześniej musisz iść, spowiedź też będzie nieważna
          podobnie jak ślub. Większośc ludzi to olewa, ale ja bym tak nie umiała.
          • annajustyna Re: Dylemat moralny 10.06.05, 14:19
            Bo tak naprawde, to chyba prawie wszystkie sluby koscielne sa niewazne...
            zawierane na pokaz, dla bialej sukienki, bez jakiejs refleksjii. Postawa
            stracha (albo strach, bo to dziewczynasmile)) wymaga szacunku, bo swiadczy o
            uczciwosci wzgledem samej siebie, a zarazem o szacunku dla religii. Ale ciezka
            proba przed nia, oj ciezka...
            • strach_na_wroble Re: Dylemat moralny 10.06.05, 14:26
              Nie ma wykrywacza wiary, dzięki któremu ksiądz sprawdzi z kim ma do czynienia.

              Oto presja która wisi nade mną: jak odmówię, to będę miała przeciwko sobie całą
              jego rodzinę, jego też, mimo że nie wierzący to mi nie wybaczy, że nie było
              całej tej obrzedowej imprezy. Może nawet obrazi się i zerwie. Znajdzie sobie
              inną, która nie będzie miała skrupółów.

              Wiem tez co przeszła moja kuzynka, która ma slub cywilny, gdzie się nie odezwie
              na ten temat, to zaraz jakieś dogryzanie i zaczepki, że czemu nie kościelny. Z
              mężem układa jej sie dobrze, sa świetnymi ludźmi, podoba mi sie jak wychowują
              syna (mały jest super), ale w otoczeniu są odbierani jako okropni grzesznicy,
              wszędzie kręcenie nosem. Co za hipokryzja ... żal patrzeć.

              Co sprawia, że tak łatwo ludziom zamydlić oczy? Zabrać ślub kościelny, ochrzcić
              dziecko, a na codzień to różnie bywa, ale to nikogo nie obchodzi. Nigdy tego
              nie zozumiem .........

              • annajustyna Re: Dylemat moralny 10.06.05, 14:33
                Ksiadz na nauce powiedzial nam, ze lepszy porzadny slub cywilny niz koscielny
                dla pozorow. Sa tacy, co podrabiaja podpisy na karteczce ze spowiedzi albo
                wysylaja zastepstwosmile)). Ja bylam zawsze wychowywana, ze slub koscielny sie
                bierze z kims, kto jest gleboko wierzacy i dla ktorego zerwanie sakramentu to
                ostateczna ostatecznosc. Wspolczuje Twojej kuzynce prostackiego otoczenia. A
                Tobie... wspolczuje postawy narzeczonego... Jesli uwazasz, ze z powodu Twojej
                odmowy robienia szopki z sakramentu, moglby znalezc sobie kogos innego...
                Dziewczyno, zastanow sie! Tyle jest wspanialych facetow na swiecie...
                • strach_na_wroble Re: Dylemat moralny 10.06.05, 14:37
                  hehehe..daj namiary na tych facetów....a ja myslałam, że mieszkam w
                  cywilizowanym regionie Polski! Faktycznie czyste zakłamanie wszędzie dookoła.
                  Pozdr smile
                  • strach_na_wroble Re: Dylemat moralny 10.06.05, 14:38
                    no dodam jeszcze, że na naukach siedziała za nami taka para. Ksiadz zaczął
                    odmawiać modlitwe i oni naprawde sie modlili, słyszałam, na głos. A my stalismy
                    jak te kołki, nie umieliśmy słów modlitwy........
                    • annajustyna Re: Dylemat moralny 10.06.05, 14:44
                      Namiarow niestety nie moge podacsmile)), osobiscie znam tylko jednego cudownego
                      (wlasnie jest w pociagu do mnie) smile)). Dodam jeszcze, ze slyszalam o
                      przypadkach, ze osoby, ktore nie ochrzcily wlasnych dzieci, byly rodzicami
                      chrzestnymi...
                      • annajustyna Re: Dylemat moralny 10.06.05, 14:50
                        Oczywiscie tez serdecznie pozdrawiam!
              • dafni Re: Dylemat moralny 10.06.05, 14:44
                Bo to tak naprawdę trudno zrozumieć. Ot Polska hipokryzja. To tak jak ze
                świętami kościelnymi. Wiele ludzi zapomina, że one mają coś wspólnego z
                religią. Pójść do rodziny na obiad świąteczny - tak, obdarować się prezentami -
                tak, pójść do kościoła - absolutnie nie.

                Wiesz, ja myślę, że to są zbyt poważne sprawy, żeby przy dokonywaniu wyboru
                kierować się głównie tym, co powiedzą rodziny. To jest sprawa Twojego sumienia.
                Musiałabyś np. skłamać przy podpisywaniu protokołu, gdzie pada pytanie czy
                uznajesz nauki kościoła. Poza tym musiałabyś pójść do spowiedzi...

                Może porozmawiaj na spokojnie o tym ze swoim narzeczonym. Myślę, że skoro kocha
                Cię na tyle, żeby się z Tobą ożenić, to nie zerwie jeśli powiesz mu o swoich
                dylematach.
              • pati102 Re: Dylemat moralny 10.06.05, 15:35
                >Może nawet obrazi się i zerwie. Znajdzie sobie inną, która nie będzie miała
                skrupółów.- tos mnie Starch przerazila. Kobieto, tego kwiatu jest pol swiatu. a
                swoja droga to chodzi mu o slub czy o Ciebie? bo jak o slub to biura
                matrymonialne sa pelne takich pan co na wszystko przystana byle by wcisnac
                obraczke moze go wyslij do jakiegos???
    • jaga112 Re: Dylemat moralny 10.06.05, 14:56
      Duzo w Tobie prawdy i szczerości i gratuluję mądrego i dojrzałego podejścia do
      takich spraw. Może takie rozwiązanie: ślub w kościele ale Ty składaj zwykłą
      świecka przysięgę jak w przypadku osób niewierzących. Rodzina będzie szczęśliwa
      a Ty będziesz w zgodzie z własnym sumieniem. Jeśli to nie wchodzi w rachube
      proponuje ślub cywilny.
      • strach_na_wroble Re: Dylemat moralny 10.06.05, 15:06
        hę? Nie słyszałam o takiej możliwości... to w ogóle możliwe???
        • ollus Re: Dylemat moralny 10.06.05, 15:14
          Przecież pisałam Ci wcześniej, że KK uwzględnia możliwość ślubu osoby wierzącej
          z niewierzącą (nie chcącą ślubu kościelnego).
          Zapytaj w kancelarii parafialnej.
          • annajustyna Re: Dylemat moralny 10.06.05, 15:16
            Ale mnie wydaje sie, ze strach nie czulaby sie tez dobrze z tego powodu, ze jej
            niepraktykujacy narzeczony udaje "swietoszka", chociaz to oczywiscie jego
            sumienie...
            • ollus Re: Dylemat moralny 10.06.05, 15:21
              Kwestię narzeczonego pominę, bo nie znam jego pobudek.
              A strach jak Antygona, czego nie postanowi, będzie źle.
              • annajustyna Re: Dylemat moralny 10.06.05, 15:28
                Dokladnie tak samo to widze, niestety... Niemniej trzymam kciuki za strach (-
                asmile), bo imponuja mi ludzie o wyraznych pogladachsmile.
                • jaga112 Re: Dylemat moralny 10.06.05, 15:31
                  możesz złożyć taką przysięgę, rózni się tym że na świadka nie bierzesz Boga i
                  Wszystkich Świetych bo nie mówisz - tak mi dopomóż.....
                  Poczytaj na forum bo był niedawno wątek o ślubie z osobą niewierzącą
    • pikus26 Re: Dylemat moralny 10.06.05, 16:41
      A ja mam pytanie:czyj to byl pomysl z tym slubem??? A jak ci przeszkadzaja
      slowa przysiegi to chyba nie jestes pewna tak do konca czy chcesz z nim byc
    • agamaks Re: Dylemat moralny 10.06.05, 17:01
      Trochę nie daję rady przy popołudniowej kawie czytać moich poprzedniczek
      (dziewczyny, jakiś niż totalny mnie dopadł), więc przepraszam, jeśli piszę
      powtórkę po kimś.
      Uważam, że każdy ma prawo do swoich poglądów, ale niewiele osób w takiej
      kwestii jak ślub potrafi się ich trzymać. Zdanie o nieważności takich ślubów -
      szopek już gdzieś wyżej padło. Mam zawsze wiele szacunkku dla osób, dla których
      religia to sprawa poważna, również negacja religii. Tak samo dla osób, które
      potrafią pozostać uczciwe wobec samych siebie właśnie w takich drażliwych
      rodzinnie-towarzysko kwestiach, a nie nadużywają sakramentów.
      Myślę, że najlepszym wyjściem jest uczciwa rozmowa, najpierw z narzeczonym,
      potem z teściami in spe. Jeżeli dla przyszłego ślub jest rzeczywiście ważny,
      jest możliwość zawarcia jednostronnego ślubu kościelnego z jego strony. Może w
      ramach ćwiczenia małżeńskich kompromisów warto się zastanowić nad taką opcją?
      Na forum było ostatnio kilka wątków, jak to załatwiać (akurat z perspektywy
      dziewczyny, ale to nic nie zmienia).
      Strachu, wiele moich piątkowo-niżowo-zmęczonych uśmiechów dla Ciebie za odwagę
      bycia sobą i uczciwość.

      ps. Skąd jesteś? Może jak będziemy to wiedzieć, to ktoś podpowie np. do jakiego
      kościoła się udać, jeżeli byście myśleli nad takim jednostronnym ślubem.
    • ladyanna81 Re: Dylemat moralny 10.06.05, 17:15
      Nie rozumiem jak można zmuszać kogoś do ślubu kościelnego, jak osoba nie wierzy. Przecież to istna szopka, a ślub i tak nie ważny. Moim zdaniem porozmawiaj poważnie z narzeczonym, jeśli on jest wierzący rozwiązaniem może być ślub mieszany, gdzie tylko jedna osoba w pełni uczestniczy we mszy i sakramentach. Ja właśnie taki biorę (już za 2 tygodniesmile, mój narzeczony nie wierzy w to co ja, szanuję jego poglądy, on szanuje moje. Ja nie chciałabym by mój ukochany robił coś wbrew sobie, tylko dlatego, że rodzina nalega. Jeżeli miałby złożyć taką przysięgę to tylko wtedy, kiedy w to wierzy i nie są to tylko puste słowa na pokaz. Zastanówcie się nad ślubem mieszanym. Pozdrawiam sedeczniesmile
    • mariankaa Re: Dylemat moralny 10.06.05, 17:20
      Kochana!
      Po pierwsze gratuluję Ci dojrzałości i szacunku dla religii. Mało kto potrafi
      tak do tego podejść. Najlepszym wyjściem wydaje się ślub łączony: wierzący z
      niewierzącym. Mało kto wogóle zauważy różnicę... Po prostu nie powołujesz się
      na Boga i wszytskich świętych - tak jak Twój narzeczony.

      Nie martw się! Ja byłam na takim ślubie i szczerze mówiąc niewiele osób
      zauważyłosmile

      Twoja uczciwość mi bardzo imponuje!!! Głowa do góry!

      • pepperann Re: Dylemat moralny 10.06.05, 19:44
        Tyle razy pisalam na tym forum o tym, ze juz nie bede sie powtarzac. ALe
        przylaczam sie do gratulacji. My nie bierzemy slubu koscielnego, mimo naciskow
        rodziny narzeczonego. Jestem zadowolona, ze im nie uleglismy, chociaz niewiele
        kto to rozumie. Powodzenia. Slub powinien byc radosnym wydarzeniem, a nie
        swietem obludy, wypowiadania przysiag, w ktore sie nie wierzy, tylko po to,
        zeby nie gorszyc ciotek. Jestem pewna, ze wiele osob, ktore dla swietego
        spokoju wziely slub koscielny, a nie sa wierzace/praktyujace - podobne
        piekielko i naciski gotuje nastepnemu pokoleniu niestety.
        • celyna2 Re: Dylemat moralny 12.06.05, 09:25
          U nas jest podobnie ja wierząca on nie. Więc moja rodzina a szczególnie ojciec
          był strasznie oburzony jak mu powiedziałam że wezmiemy ślub w kościele ale
          mieszany. On uważa się za bardzo wierzącego tylko nie potrafi zroumieć moich
          argumentów że skoro mój narzeczony nie wierzy to ślub byłby zawarty nie
          godziwie i nie ważny to byłaby tylko taka parodia na pokaz dla rodziny, bo tak
          naprawde to jemu tylko o to chodzi co powie rodzina bo żadnych innych
          argumentów nie ma, a już jego tekst żebym mu powiedziala zeby zrobił to dla
          mnie zwalił mnie z nóg. Bo przecież mój narzeczony właśnie dla mnie dlatego że
          szanuje moją wiarę zgadza się na ślub w kościele , uważam że taki ślub to dobry
          początek na przyszłość nauki kompromisu w związku, bo przeciez on idzie mi na
          kompromis zgadzając się na ślub w kościele wogóle a ja nie sprzeciwjając się by
          nie składał przysięgi która dla niego nic nie znaczy. On szanuje moja wiare a
          ja jego poglady. Tak ślub jest uczciwszy od parodii dla rodziny a co powie
          rodzina nie obchodzi mnie, najwyzej pogadaja pogadaja i zapomna. A ojciec tez
          to zaakceptuje bo juz powoli zaczyna sie z tym godzic, ślub za rok więc ma
          jeszcze sporo czasu na to. A tak wogole to uwazam ze osoby tak naprawde
          wierzace zroumieja to bo rozumieja w pelni czym sa sakramenty, a tylko osoby
          wierzace na pokaz nie potrafia tego zrozumiec i najwiecej gadaja nie patrzac na
          swoje postepowanie. U mnie tak jest moja mama jest wierzaca tak naprawde i ona
          to od razu zrozumiala jak jej wytlumaczylam, a ojciec to taki wierzacy na pokaz
          i on nie potrafi tego zrozumiec on najchetniej zmusilby narzeczonego do slubu
          koscielnego zeby inni nie gadali. Bardzo sie ciesze ze mu nie uleglismy i
          wezimiemy slub w zgodzie z naszym sumieniem.
    • uullaa Re: Dylemat moralny 10.06.05, 18:06
      Bo katolicyzm w Polsce to nie religia, a zachowanie społeczne. I stąd te
      wszystkie dylematy.
    • veevaa Re: Dylemat moralny 11.06.05, 21:48
      No to ja współczuje panu młodemu... Skoro od razu wiesz, ze "nie do smierci", to
      ja bym sie na jego miejscu zastanowila..
      A jesli chodzi o sakramenty- badz nieugieta. Najwyzej sie rodzina obrazi, ale co
      tam, zostaniesz w zgodzie ze soba... To najwazniejsze
      A, jesli jednak cie zmusza - nie martw sie, potem mozna uniewaznic w razie czego
      • celyna2 Do ladyanna81 12.06.05, 09:09
        A gdzie bierzecie ten ślub w Warszawie? No i jak ze wszystkimi formalnościami
        bez problemu? Ksiądz był przyjaźnie nastawiony jak poszliście do niego
        załatwiać taki ślub? Ja planuje w pszyszłym roku wziąść taki ślub.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka