strach_na_wroble
10.06.05, 13:35
Jestem nie praktykująca (mam chrzest i bierzmowanie, ale nie chodze do
koscioła i na spowiedź), a rodzina przyszłego męża zmusza mnie do zawarcia
slubu kościelnego, bo tak powinno być, nie po bożemu i co ludzie powiedzą.
Ja nie chcę przysięgać czegoś, czego nie rozumiem, to tylko wygłoszenie
formułki, cokolwiek by mi kazano powiedzieć, bo to nic nie znaczy.
Byliśmy na naukach, i siedząc tam, tymbardziej wiem, że nie powinnam
przysięgać. Sakrament, łaski, to jakies puste słowa. Poza tym nie chcę
przysiegać ....aż do smierci.
Uważam, że powinno się szanować wiarę, jakakolwiek by nie była. Czuję się
źle, tak jakoś "bluźniąc" przeciw wierze i obrzędom, do których inni
przywiązuja wagę. To nie fair.
Nie wiem co robić, tamci mnie gniotą, ale co to za katolicyzm "na pokaz"?