Dodaj do ulubionych

Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie)

10.07.06, 15:32
A więc nadszedł i dla mnie czas opuścić to Forum. Ale na "pożegnanie"
podzielę się jeszcze szczegółami Naszego Ślubu, który odbył się miesiąc temu,
10 czerwca. Być może będzie to inspiracja dla niektórych, by nie bać się
organizować ślub/wesele tak, jak WAM się podoba, nie bać się swoich własnych
niekonwencjonalnych, nietradycyjnych pomysłów.

Mieliśmy "tylko" ślub cywilny. Nie zgadzam się z osobami, które w wielu
wątkach usiłowały przekonać wszystkich o wyższości ślubu kościelnego nad
cywilnym. Wszystko zależy tylko i wyłącznie od dwóch pobierających się osób i
tego, jak ONI przeżywają to wydarzenie. Tak samo ślub cywilny może być
wzruszającym, niemal metafizycznym przeżyciem, jak i kościelny może być
bezduszną i drętwą formalnością. Nie ma reguły, a wszystko zalezy tylko i
wyłącznie od tego, czym ŚLUB jest dla państwa młodych, a nie dla innych.

Dla nas to był to NASZ DZIEŃ, a więc chcieliśmy go przeżyć właśnie w ten
sposób. Przede wszystkim, nie chcieliśmy żeby ceremonia zaślubin trwała tylko
urzędowe 10 minut i była zwyczajną formalnością. Już samo słowo "ślub" miało
dla nas ogromne znaczenie, a więc zależało nam na tym, by wziąść AKTYWNY
udział w tej ceremonii. I tak właśnie było! Goście (17 osób) weszli na salę
ślubów w USC przed nami, na 10 minut przed uroczystością. Leciała piękna
muzyka Jon'a Lord'a "Miles Away", którą specjalnie wybraliśmy z Tomkiem. Ten
utwór miał dla nas szczególne znaczenie ponieważ po raz pierwszy
wysłuchaliśmy go razem bedąc jeszcze na różnych kontynentach, w
Trójkowej "Nocy Muzycznych Pejzaży", audycji, która nas połączyła.
Punktualnie o 14 weszłiśmy z Tomkiem trzymając się za ręce, a chwilę później
weszła kierowniczka USC. Zaczęła się część "oficjalna". Było słowo wstępne,
potem potwierdzenie oświadczenia, potem wszyscy wstali a my podaliśmy sobie
prawe ręce i powtórzyliśmy za panią kierowniczką tradycyjną "formułkę".
Chwilę później założyliśmy sobie obrączki, które podawała nam 5-letnia
siostrzenica Tomka na aksamitnej poduszeczce którą wcześniej dla niej
zrobiłam. Ola nie tylko wyglądała pięknie, ale też bardzo się przejęła swoja
rolą i powagą chwili. Taki szczegół, a jednak bardzo emocjonalny. Potem było
jeszcze podpisywanie aktu małżeństwa i tradycyjne życzenia od pani
kierowniczki. A potem zaczęla się ta najważniesjsza część! Znów zabrzmiała
muzyka, która miała dla nas szczegołowe znaczenie (najpierw Focus, a potem
Pain of Salvation z ich liryczną i zwiewną "Dryad of the Wood"). Naszym
najważniejszym świadkiem był człowiek, dzięki któremu poznaliśmy się w
internetowej "kawiarence" Trójki. To on rozkochał nas w takiej, a nie innej
Muzyce, a ta Muzyka po wielu latach pomogła nam z Tomiem odnaleźć się, bez
względu na dzieląca nas wówczas odległość. A więc to było wręcz symboliczne,
że właśnie ten Świadek przeprowadził naszą ceremonię zapalania Świecy
Jedności. Najpierw było krótkie wyjaśnienie znaczenia tej ceremonii dla nas z
Tomkiem. Potem Świadek poprosił nasze mamy by zapaliły dwie mniejsze świece
które przez cały czas stały na stole. Te dwie świece symbolizowały mnie i
Tomka, to wszystko czym jesteśmy, nasze odrębne indywidualności, nasze pasje
i zainteresowania, i nasz bagaż życiowych doświadczeń. I już chwilę później
wzieliśmy te zapalone przez nasze mamy świece i trzymając się za ręce,
patrżąc sobie w oczy, wypowiedzieliśmy sobie naszą własną przysięgę.
Powiedzieliśmy sobie słowa, o których nie wiedzieliśmy wcześniej.
Powiedzieliśmy je sobie tak, jak w tamtej chwili płynęły z głebi naszych
serc. Niczego nie pisaliśmy, nie uczyliśmy się na pamięć żadnych tekstów, to
była totalna improwizacja, spontaniczność chwili i ogromne wzruszenie, od
którego urywał się nam głos... Po tych niezwykle osobistych dla nas słowach
(bo były NASZE, a nie ułożone przez kogoś i powtórzone miliony razy przez
miliony innych ludzi) razem zapaliliśmy naszą wspólną świece tymi mniejszymi
świeczkami które trzymaliśmy. Ta duża świeca (ozdobiona naszymi inicjałami)
symbolizowała nasze połączenie w Jedność, nasz Związek i ten ogień Miłości,
który w sobie mamy. Nasz Świadek zakończył tę ceremonię pięknymi życzeniami,
a my złożyliśmy krótkie podziękowania jemu i wszystkim gościom. Po ceremonii
wyszliśmy do osobnego pokoju gdzie ojciec Tomka wzniósł toast i wypiliśmy
szampana przy idealnie pasujących do tej okazji dźwiękach "Ending Credits"
Opeth. Wiem, że ten dzień i te słowa, które wtedy sobie powiedzieliśmy w
takich okolicznościach, na zawsze zostaną w naszej pamięci i w pamięci
naszych gości. Nasza ceremonia w USC trwała conajmniej pół godziny i była
dokładnie taka, o jakiej marzyliśmy od samego początku - osobista,
wzruszająca, intymna, niepowtarzalna i aktywna. Gdybyśmy nie dodali tej
części od siebie, byłaby to tylko kolejną "formalność" monotonnie odwaloną na
szybko przez kierowniczkę USC. A więc nadal twierdzę i twierdzić bedę, że
najważniejsze jest to, by przeżyć swój ślub na swój własny sposób. Wnieść jak
najwięcej od siebie, a nie kierować się tym, że to "tylko" ślub cywilny. Dla
nas nie był to ślub cywilny, lecz Nasz Ślub. I tak go przeżyliśmy. Życzę
każdej osobie, która planuje ślub cywilny, zrobić to "po-swojemu", wnieść coś
osobistego, jakąś atmosferę intymności. I nie chodzi tylko o piękną otoczkę i
formę (np. ślub w ogrodzie) lecz o TREŚĆ, o znaczenie, które włożycie w swoją
ceremonię. Usłyszeliśmy później od wielu zaskoczonych gości, że "nigdy w
zyciu nie byli na tak pięknym wzruszajacym ślubie"...

Nie było żadnego wesela. Po ceremonii udaliśmy się do eleganckiej restauracji
znajdującej się w podziemiach pięknie odnowionego Dworku. Mieliśmy bardzo
kameralną salkę, kamienne ściany nie wymagające żadnych dodatkowych
dekoracji, stoły ustawione w duży kwadrat z olbrzymim koszem róż pośrodku.
Przygrywała muzyka klasyczna (przeważnie Vivaldi), na stołach paliły się
wielkie ilości drobnych świec, wśród rozsypanych płatków róż. Były ręcznie
robione winietki, chociaż i tak każdy widział (i słyszał) każdego siedząc
przy tym jednym wielkim stole. Były prezenciki - saszetki z organzy z
czekoladkami i ręcznie pisanymi życzeniami dla każdego gościa. Była "księga
gości" jako jedyna dekoracja za plecami młodych - w pięknej ramie wisiał
rysunek przedstawiający nas z Tomkiem a goście wpisywali życzenia na szerokim
passe-partout dookoła rysunku. Na półeczce pod tym "obrazem" stało 8 różnych
naszych zdjęć w różnych ramach z różnych okresów naszego życia. Przed obiadem
wznieśliśmy toast czerwonym Carlo Rossi (polecam, zadowoli wiele różnorodnych
gustów) a goście ustawili się w kolejkę by złożyć życzenia (i koperty). Obiad
był bardzo udany (i smaczny), a w przerwie przed krojeniem tortu wyszliśmy do
parku (w ktorym znajdował się ten Dworek) by zrobić kilka zdjęć. Później było
krojenie czekoladowego tortu (z ogromną ilością kawałków gorzkiej czekolady)
który upiekła dla nas siostra Tomka. Paluszki lizać (co zresztą i tak
zrobilismy po tym jak poczęstowaliśmy się z Tomkiem nazwajem jedynym
odkrojonym przez nas kawałeczkiem)!!! Obiad trwał 5 godzin, zadnych tańców,
żadnych oczepin, żadnego upijania się gości, a jednak wszyscy byli zachwyceni
organizacją i całą atmosferą tego dnia. Po obiedzie najbliższa rodzina
przeniosła się do mieszkania moich teściów na jeszcze bardziej kameralną
kolację i w ten oto sposób spokojnie, bezstresowo i radośnie spędziliśmy ten
dzień smile Dokładnie tak, jak chcieliśmy go spędzić.

Życzę wszystkim przyszłym młodym ślubów i wesel WASZYCH marzeń. Nie róbcie
tego dla rodziców i gości, szczegolnie jeśli to się kłóci z waszymi
pragnieniami. Nie róbcie czegoś wbrew sobie. Nie przejmujcie się opiniami i
radami innych, tylko wsłuchajcie się w SWOJE własne upodobania i tym się
kierujcie przy wyborze sukni, obrączek, sali, etc. A jeśli zauważycie, że
wasze upodobania kłócą się z ogólnie przyjętymi tradycjami, to chr
Obserwuj wątek
    • mariszka72 Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 10.07.06, 15:33
      A jeśli zauważycie, że wasze upodobania kłócą się z ogólnie przyjętymi
      tradycjami, to chrzańcie tradycje i opinie innych i róbcie to, co odpowiada
      WAM, nie bójcie się tworzyć WŁASNE tradycje. Na prawdę jest ogromna różnica
      między ślubem ułożonym według własnych pragnień i pomysłów, a tym, który układa
      się żeby zadowolić innych, często wbrew sobie. Na własnym doświadczeniu mogłam
      porównać obydwie "wersje" by przekonać się, że przede wszystkim warto
      pozostawać sobą i nie ulegać presji innych smile To zabrzmi jak straszliwy
      truizm, ale powiem to raz jeszcze - zawsze róbcie to, co ma sens DLA WAS, a nie
      to, co dyktuje moda, tradycja czy opinia innych (nawet najbardziej życzliwych).
      Nie bójcie się nietypowych sukienek w "nieodpowiednich" kolorach, "brzydkich"
      obrączek które nikomu się nie podobają, fontanny czekoladowej w Monako, 5-
      metrowego welonu dla wdowy w kościele, ciężarnej, lub rozwódki w USC, nie
      bójcie się pomalować pana młodego i pójść bez tipsów czy frencha, i nie
      zapłacić za noclegi gości lub zapłacić za dojazd obscenicznie bogatej ciotki z
      Australii - nie bójcie się tego, co MA SENS DLA WAS!

      Pozdrawiam wszystkich serdecznie i żegnam!

      Mariszka

      marishkatomek.weddingchannel.com.pl/index.cgi?&_frm=frmGaleria&galeriaId=mariszka72%40yahoo.com

      marishka.bloog.pl/gal,7735,.

      P.S. Nie zapomnijcie o igle i nitkach w kolorze waszej sukni/garnituru. Nam się
      bardzo przydały, chociaż wydawało się to nieprawdopodobne, że coś się może
      stać smile


      • katarzyna_banach Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 10.07.06, 15:49
        fajnie ze mieliscie taki inny slub.
        ja tez bede miala swoj wymarzony i moze bardziej tradycyjny to jednak taki jak
        JA chce. Masz racje, wazne jest jak MY chcemy. A ze akurat chcemy tak jak
        pewnie mnostwo innych par? trudno, i tak bedzie NASZ i tylko nasz osobisty.
        Czytalam Wasze posty wczesniej i musze przyznac ze ten wreszcie przemawia do
        mnie "szczesciem" i "zyczliwoscia" jakiej oczekiwalabym od ludzi ktorzy sie
        pobieraja (z milosci przeciez). Zycze wszystkiego najlepszego i oby Wam sie
        ukladalo jak najlepiej.
        • askiem Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 10.07.06, 16:06
          "Naszym najważniejszym świadkiem był człowiek, dzięki któremu poznaliśmy się w
          internetowej "kawiarence" Trójki. To on rozkochał nas w takiej, a nie innej
          Muzyce, a ta Muzyka po wielu latach pomogła nam z Tomiem odnaleźć się, bez
          względu na dzieląca nas wówczas odległość."

          Mariszka!
          Waszym świadkiem był Kosiak??? smile))

          Co do ślubu - zgadzam się - to jest dzień każdej z par i dla każdej ma być
          jedyny, niepowtarzalny i wyjątkowy...
      • kekoa2 Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 14.07.06, 11:15
        jejku,az lezka mi sie zakrecila w oku takie sliczne i wrazliwe sa te zdjecia i
        opis,takie inne ze az milo zobaczyc ta milosc w oczach pary mlodej ale w innej
        oprawie.Mariszko gratuluje,napewno bedziecie szczesliwi.
      • milka_kalibanka Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 25.07.06, 15:43
        Bardzo się cieszę, że znalazłam taką wypowiedz na forum. Cieszę się, że nie
        jestem osamotniona w swoim, trochę innym od tradycyjnego, widzeniu własnego
        ślubu. U mnie będzie podobnie jak u Ciebie Mariszka, z tą różnicą, że ślub jest
        kościelny. Reszta bardzo zbliżona. Mam nadzieję, że starczy mi cierpliwości do
        odpierania ataków ze strony przyszłej teściowej i nie tylko.W każdym
        razie,czytam sobie końcówkę Twojej wypowiedzi, kiedy mi szczególnie dokuczają
        pewne osoby.
    • twitti Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 10.07.06, 17:43
      ja jestem pod wrazeniemsmile na prawde duzo pracy wlozyliscie w przygotowania i
      zrobiliscie wszystko w taki sposob jaki wam sie marzylsmile mimo ze nasz slub i
      przyjecie bedzie nieco inne i tak zamierzamy tak jak wy od samego poczatku
      zrobic po swojemusmile gratulacje i zycze wam zebyscie zawsze byli w sobie tacy
      zakochanismile
    • caysee Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 10.07.06, 19:31
      Wiesz co, wydaje mi sie, ze w szale przygotowan, dopinania wszystkiego na
      ostatni guzik, planowania, wymyslania co zrobic zeby bylo cudnie i oryginalnie
      straciliscie idee tego po co to wszystko zrobiliscie. Czy aby oprawa nie
      przymglila wam sensu slubu? Juz ktorys raz widze, jak opisujesz kazdy
      najdrobniejszy szczegolik, tak jakby to bylo najwazniejsze.

      Ja rowniez bralam slub cywilny, bylo to 2,5 miesiaca temu, tez postaralam sie by
      bylo uroczyscie (szczegolne miejsce - dawny fort, obiad dla najblizszej rodziny
      w restauracji, deser i kolacja u nas w domu), jednak nie przezywalam tej calej
      oprawy tak jak ty i nie zasypywalam ludzmi opisami szczegolikow i zdjeciami. Dla
      mnie wazne jest to, ze mam meza, ktorego kocham, a nie to kto mi podal obraczki
      i jak wygladala poduszeczka. Ty zdajesz sie zyc tamtymi chwilami, jakby
      przeslonily ci one kompletnie horyzont.
      • ojejkuniu Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 10.07.06, 19:34
        dokładnie.
        ja tez czytam to już conajmniej trzeci raz- bo było i przed i po...
        no co prawda pojawiają sie coraz to nowe szczegóły- jak np. dzisiaj marka wina
        jakie w dniu zaślubin szczęśliwa młoda para spożywała, ale jednak to już do...,
        nudne jest...
      • twitti Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 10.07.06, 19:34
        dla mnie to wlasnie poswiecajac uwage kazdemu szczegolowi dali pokaz tego jak
        bardzo im na sobie zalezy. Jesli ktos wklada tyle serca w przygotowania do
        slubu to na pewno tak samo wklada duzo serda w pielegnowanie milosci.. ale to
        moje zdanie... ps. czemu sie wszyscy tak do nich przywalacie? nie musicie tego
        czytac?
        • ojejkuniu Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 10.07.06, 19:36
          niby nie musimy
          ale skoro dali sie poznać z takiej dobrej strony jakiś czas temu, to jednak
          jakoś ciągnie do tych ich wątkówbig_grin
    • olaimikolaj Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 10.07.06, 22:29
      Bardzo smutne te Wasze zdjecia, zadne z Was nie ma tego blasku w oku.
      Bralismy "tylko"cywilny (jak piszesz) slub rok temu, (bez zadnej duzej fety, bo
      ten w tym roku koscielny jest dla nas wazny) i mamy kilka zdjec, amatorskich i
      oboje promieniejemy, oczy same nam sie smieja.
      Widzialam tez bardzo wiele zdjec slubnych, ale zadne z nich nie byly takie
      smutne i przygaszone jak Wasze, sorry ale nie widac na nich tej wielkiej
      milosci, o ktorej tak czesto sie tu oboje rozpisywaliscie.
    • muszalik20051973 Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 10.07.06, 22:41
      Jestem pod wrażeniem. Naprawdę. Fotki całkiem całkiem, widać że się kochacie.
      A posty contra świadczą iż dla sporej części Polaków idealny ślub to ślub
      kościelny wraz z weselem na 10.000 ludzi. Jak tradycja to tradycja.
      • manti75 Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 11.07.06, 08:39
        ale jeszcze jedno mnie nurtuje ...
        dlaczego owa "mariszka " jest tak nie lubiana ?nie czytam wszystkich postow ,
        nie jestem w temacie tylko widze jak ja tu wszystkie slodko pozegnaly smile))
        • twitti Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 11.07.06, 08:48
          tez sie zastanawiam nad tym manti.. dla mnie mariszka byla zawsze mila i zawsze
          normalnie odpisywala na posty.. nie wiem czemu ludzie sa tacy wredni..
          • annajustyna Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 11.07.06, 09:25
            Ja do Marishki nic nie mam, tzn. nie podpadla mi zadnym postem (fakt, ze
            wszystkich pewnie nie przeczytalam). Ale ten jej maz...Te jego posty ziejace
            nienawiscia (nick tomkiewicz73...). Wykpiwanie wszystkich swietosci, a sami
            zrobili swiecka parodie swiecy paschalnej i tzw. swiec slubnych, znanych chocby
            w prawoslawiu, a uzasadnienie rodem z neopoganstwa...Mnie tez uderza niesamowity
            smutek i powaga ziejace z tych zdjec...Na pewno jest to zwiazane z kolorystyka
            przyjeta na slubie (dominujace ciemne bordo)...
            • twitti Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 11.07.06, 09:29
              faktsmile tomkiewicz chyba tam sie czepial troche.. ale mariszka byla raczej
              milasmile przynajmniej z postow ktore pamietam.. smutno mi troche, bo pamietam, w
              jaki straszny post zamienil sie kiedys ich wywod slubny.. jacy ludzie byli
              wtedy podli.. i teraz znow niektorzy do tego zmierzaja..

              a co w tym zlego ze kolejna zajarana mezatka chce sie pochwalic swoim slubem..
              kazda z nas to robi.. a nawet jesli komus cos przeszkadza to mozna to napisac w
              troche delikatniejszy sposob, a nie taki wredny..
              • bacha1979 twitti, wiesz, że Ty jesteś przemiłą dziewczyną??? 13.07.06, 13:38
                i masz super imie!!!
                • bacha1979 Re: twitti, wiesz, że Ty jesteś przemiłą dziewczy 13.07.06, 13:39
                  ną.
                  A co mariszki, może jest kontrowersyjna, ale wolno jej. ja tam ja lubię.
    • aurelia.anna Do komentujących - jesteście okrutni! 11.07.06, 08:43
      Moim zdaniem, macie wszyscy oko z guzika. Na to, ze wam się nie podobał ślub
      pokazany u góry, miał, moim zdaniem, wyłącznie wpływ kolor ubrań, ciemna
      kolorystyka zdjęc...od razu przesądziliście, że ślub brzydki, państwo młodzi
      brzydcy...
      A jeśli nawet niepiękni to co? Nie ma ją prawa się kochac? Nie mają prawa o tym
      pisac? forum jest dla każdego.


      Znacie zasadę że każde zło wrac do człowieka?
      Za tyle bezprzykładnego chamstwa z Waszej strony na pewno was tez to nie ominie...
      macie naprawdę ograniczone horyzonty, skoro robią na Was wrażenie wyłacznie
      zdjęcia w wielkich bialych bezach z welonami z górą kawiatów, koniecznie w
      KOŚCIELE, bo przecież wszyscy jesteście dewotami z Giertychlandu i dlatego nie
      potraficie dostrzec, że inni mają prawo zyc.
      Niesmak, niesmak.
      • twitti Re: Do komentujących - jesteście okrutni! 11.07.06, 08:51
        Zgadzam sie z toba aurelia!dlaczego jedni moga sie pochwalic swoim slubem nawet
        tysiac razy inni nie? czemu inni przesla zdjecia tysiac razy i nikt ich nie
        zjedzie? mi sie podobal opis, na zdjeciach widac w oczach lzy wzruszenia, ale
        wy tego nie widzicie, bo widzicie tylko wszystko to czego mozna sie
        przyczepic.. mam nadzieje ze wam tez tak ktos kiedys dowali ze zrozumiecie jak
        to milo jest..
        • karmela77 Re: Do komentujących - jesteście okrutni! 11.07.06, 09:16
          Nie chodzi o to czy ślub był brzydki czy ładny, ale o to ciągłe rozdrapywanie
          szczegółów, te wątki mariszki były już omawiane tysiące razy. I ciągłe
          podkreślanie "inności".Po co to wszystko?Nie wystarczy im własne , prywatne
          szczęście, muszą wszystko omawiać publicznie, każdy szczegół, wystawiać się na
          niepochlebne komentarze?Po co?
          • twitti Re: Do komentujących - jesteście okrutni! 11.07.06, 09:23
            ale wez pod uwage ze inne dziewczyny tez non stop przesylaja swoje fotki i nikt
            ich nie jedzie... to tylko moje spostrzezeniesmile

            a co do innosci i jej podkreslania .. kompletnie mnie to nie obchodzi a nawet
            wyrazam podziw, bo sa jedna z nielicznych par ktore nie daly sie sprowokowac
            rodzicom i zrobily wszsytko w swoim stylu.. ja nie moge sluchac za to jak
            rodzice dyktuja mlodym warunki a oni robia wszystko co im powiedza, nawet jak
            nie maja na to ochoty.. to jest dla mnie porazka...

            wiec wole jak ktos pokresla swoja innosc niz robi wszystko na jedno kopytosmile

            ps. szkoda ze nie ma wiecej normalnych kometarzy, takich bez obrazania innychsmile
            bo forum jest po to zeby dyskutowac, a nie objezdzacsmile pozdrawiam
            • arieska Re: Do komentujących - jesteście okrutni! 11.07.06, 11:08
              twitti napisała:

              > ale wez pod uwage ze inne dziewczyny tez non stop przesylaja swoje fotki i nikt
              >
              > ich nie jedzie... to tylko moje spostrzezeniesmile

              Dokladnie-same ochy i achy oraz slodzenie sobie do bolu, a tutaj "dla zasady"
              trzeba dowalic. Ehh.
            • ojejkuniu Re: Do komentujących - jesteście okrutni! 11.07.06, 15:19
              ale dlaczego mam pisać, że mi się podoba, jak mi sie nie podoba??

              no oczywiście mogłabym w sumie jeszcze nie pisać nic, ale upubliczniając swoje
              zdjęcia trzeba liczyć się i z pozytywnymi i z negatywnymi komentarzamismile
      • z.freud aurelia.anna, czekaj, aż twoje zło z tego posta do 15.07.06, 12:33
        aurelia.anna napisała:
        Znacie zasadę że każde zło wrac do człowieka?
        > Za tyle bezprzykładnego chamstwa z Waszej strony na pewno was tez to nie
        ominie
        > ...
        > macie naprawdę ograniczone horyzonty, skoro robią na Was wrażenie wyłacznie
        > zdjęcia w wielkich bialych bezach z welonami z górą kawiatów, koniecznie w
        > KOŚCIELE, bo przecież wszyscy jesteście dewotami z Giertychlandu i dlatego nie
        > potraficie dostrzec, że inni mają prawo zyc.
        > Niesmak, niesmak.

        czytam wątek, oczy wytrzeszczam i żadnego chamstwa (oprócz wyżej zacytowanego)
        nie widzę. są opinie, że już za dużo o tym konkretnym ślubie, że się komuś
        zdjęcia nie podobają (mi też się nie podobają- za ciemne i faktycznie sprawiają
        wrażenie smutnych, pogżebowych- takie odniosłam wrażenie), tyle. po to jest
        forum, żeby wypowiadać opinie, a że czasami mało składne i sensowne (vide
        przemkowa.bi) to trudno.

        a więc aurelia.anna, czekaj, aż twoje zło z tego posta do ciebie powróci
    • karmela77 Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 11.07.06, 09:13
      Po co to wszystko tak upubliczniać?I podkreślać w każdym miesjcu "bardzo inny
      ślub"?Wygląda to tak jakby na każdym kroku potrzebne było podkreślenie
      tej "inności".Czy chcecie podkreślić swoją wyjątkowość, że nie macie tego co
      inni?Wydaje mi się że ślub wcale nie był taki bardzo inny niż wszystkie, bo co
      stanowiło o jego "inności"?Wasza ulubiona muzyka?Świeczki czy własne słowa
      przysięgi? Wielu ludzi się na to decyduje. Nie ma potrzby wszystkiego tak
      analizować, każdego szczegółu podawać do publicznej wiadomości tylko po to żeby
      wydać się wyjątkowym. Zachowajcie trochę prywatności.
      • paola_23 Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 11.07.06, 11:09
        Co do tematu to moim zdaniem każdy ma inny gust i może decydować o tym co zrobi,
        jak się ubierze i czy będzie się uśmiochać do zdjęć. Wy wybraliście taki ślub,
        który dla Was był najcudowniejszy. Mi osobiście ta forma zawarcia związku
        małżeńskiego nie przeszkadza, ale sama nie zdecydowałabym się na taki ślub. Będę
        miała niby tradycyjny ślub ale dla mnie wcale on nie będzie nijaki czy taki sam
        jak innych bo jest to dla mnie ważna w życiu chwila!
        Jednakże myślę że stwierdzenie iz komuś nie podoba się takie rozwiązanie jest
        ok, z tym że nie powinniśmy używać tak mocnych słów jak niektóre osoby.
        Jedynie co mi się nie podoba i nie zgadzam się z wypowiedziami o osobach
        biorących ślub w kościele, że robią to na pokaz itd.
        Owszem zdarzają się takie przypadki ale nie można w tym przypadku doprowadzić do
        uogólnień!
        Forma ślubu choć istotna nie będzie świadczyć o waszej miłości, która może
        szybko się skończyć albo może być trwalsza od śmierci...
        Pozdrawiam wszystkie forumowiczki przygotowujące się do ślubu!
        Ja już się boję!!!

        mój suwaczek
    • arieska Zycze duzo szczescia :) 11.07.06, 11:03
      Dziekuje za podsuniecie pomyslu jak slub cywilny mozna uczynic bardziej
      wznioslym niz niejeden koscielny zawierany bez przekonania. To musiala byc
      naprawde wzruszajaca ceremonia. Mieliscie pare fajnych pomyslow. Co do
      organizacji skromnego poczestunku dla najblizszych i konsekwencji w realizowaniu
      wlasnej wizji slubu zawsze sie zgadzalysmy-nic wbrew sobie,a odrobina zdrowego
      egoizmu nie zaszkodzi. Zalamuja mnie nawet w tym watku niektore osoby-nawet
      teraz musza wtracic swoje trzy grosze i skrytykowac (swoja droga skad w nich
      przekonanie,ze inni sa "be",a oni tacy wspaniali). Ale wiem,ze tym sie nie
      przejmujecie, wiec nie trzeba Wam tego doradzac. Cenie indywidualnosc i
      konsekwentne dazenie do celu i zycze Wam mnostwo szczescia po tak niezywklym
      (wzruszajacym) slubie smile Pozdrawiam.
      • anabia Re: Zycze duzo szczescia :) 11.07.06, 11:22
        nie powinno się kogos krytykować za wygląd, to troche poniżej pasa zagranie.
        a że to np. nie jest w moim guście to nie zaprzeczam
    • golinda Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 11.07.06, 11:34
      miałam tu nic nie pisać, ale jednak się pokuszę o kilka słów komentarza:
      posty tomkiewicza były poniżej wszelkiej krytyki, dno intelektualne, któremu
      wydaje się, że jest oryginalny
      u mariszki tego nie zauważyłam, za to zbyt często podkreślała, że oni są inni,
      oryginalni, lepsi...
      to, że mieli ślub w ciemnych kolorach ma powalić kogoś na kolana? ma sprawić
      wrażenie, że wszystko było tak nieziemsko artystyczne?
      na mnie takiego wrażenia nie robi, ale powiem jedno: wszystko było ze smakiem,
      przyjemne dla oka, mimo że takie "nieślubne"
      i wystrój sali i tort i bukiecik panny młodej...bardzo ładne, choć sama bym nie
      zdecydowała się na coś takiego
      z ich twarzy, zwłaszcza mariszki, uderza radość i łagodność
      pan młody wiele by zyskał, jakby obciął włosy wink
      ale to jego sprawa i moje skromne zdanie
      życzę im wiele szczęścia!
      • paola_23 Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 11.07.06, 12:00
        Zgadzam się z Tobą.
        Można wyrazić swoje zdanie na temat kogoś postępowania, jednak nie można z
        powodu różnorodności ludzkiej obrażać kogoś.
        Taki ślub nie jest ani szczytem moich marzeń ani mi nie odpowiada zbytnio ale
        popieram uczucie miłości i jeżeli szczerze się kochają to niech będą zawsze
        szczęśliwi!
        Dla mnie sam ślub cywilny nic nie znaczy, ponieważ jestem katoliczką i to
        zrozumiałe. Najwazniejsza jest przysięga składana ukochanemu w obecności Boga i
        świadków! Taki będzie też mój ślub i wesele też będę miała. I szczerze nie
        chciałam go mieć jednak rodzice mnie namawiali i wkońcu bo długich namysłach
        postanowiłam wgłębić się w tematykę ślubów. Doszłam do wniosku że nie jest to
        głupi pomysł i teraz gdy zostało tak niewiele czasu wiem że goście przy
        otrzymywaniu od nas zaproszeń byli tacy szczęśliwi że będą mogli być na naszym
        weselu. Rodzina też ucieszyła się że mamy szansę na spotkanie bo tak rzadko się
        nam udaje spotkać. Akurat autorka postu uważa śluby kościele czy wesela za coś
        złego i szpanerskiego a to nie jest prawda że one takie są!

        mój suwaczek
      • askiem Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 11.07.06, 12:14
        A wiecie co mi się najbardziej podoba?

        To, że każdy wątek Mariszki i Tomkiewicza bije rekordy wpisów. Hehehehe.
        Normalnie kultowa para...

        I za bardzo nie wiem co w tym było dziwnego, oryginalnego i innego.
        Ciemne stroje? Śmieszne...
        W dzisiejszych czasach gdy bierze się ślub na plaży, w bikini, w samolotach,
        pod wodą, w... no właśnie - można wymieniać w nieskończoność.
        Chyba tylko Polsa jest tak sterotypowa...
        Oglądałam ostatnio jakiś zachodni program pan młody w kostiumie pingwina, panna
        młoda w czarnej sukni. Ślub był kościelny...
        Czym więc wobec tych wszystkich szaleństw i wariactw są stroje tych dwoje?
        To był ich dzień - i chcieli się nim pochwalić. Tym dniem i niczym innym.
        Dostało im się niejednokrotnie i dostaje do dziś za kilka ostrych słów
        Tomkiewicza. Słów, które prawdę mówiąc też miał prawo wyrazić...

        Ja na Forum spotykam wiele osób, które wrzucają dość ostrą krytykę i chamskie
        słowa, ale później i tak im się słodzi jacy to nie byli na ślubie piękni,
        wspaniali i uśmiechnięci... jak to szczęście bije z tego zdjęcia...
        Myślę, że gów** prawda. Bo ile razy w myślach skrytykowałaś pannę z Forum (nie
        pisząc nic na ten temat)?

        Osobiście uwielbiam czarny kolor. Przez wiele lat mój styl tryskał gotykiem aż
        miło... ale z czasem człowiek dorasta, zmienia upodobania i spojrzenie na pewne
        sprawy.
        Za miesiąc moje weselicho smile i zdecydowanie będzie to ślub tradycyjny.
        Tradycyjny, bo taki nam się marzył i taki chcemy.
        Podobnie jak Mariszka i Tomkiewicz. Czy piszą o szczegółach, czy opisują to czy
        tamto - chyba dlatego, że tym żyją. Za co więc ta krytyka? Myślę, że nie o nią
        chodzi na tym Forum.

        Wszędzie i w każdej sytuacji należy znaleźć "złoty środek", bo jaki sens jest
        przeginać w jedną lub drugą stronę...
        • twitti Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 11.07.06, 12:22
          Dzieki mariszce jedna rzecz zrozumialam, ze mozna zrobic cos po swojemu (oni
          lubia ciemne barwy - bordo wiec tak zrobili) i goscie moga sie dobrze bawic.. i
          opis tez mi sie podobal, bo byl tak sama wruszajacy jak bachy, czy
          czarnonockismile nie poczulam w nim nic wkurzajacego, wciskania swojej
          oryginalnosci. Po prostu podkreslili to jak wazne bylo dla nich to ze nie dali
          sie porwac tradycyjnemu slubowi ktory nie bylby w ich stylu.

          my tez bedzeimy miec slub tradycyjny w kosciele bo jestem katoliczka i jest to
          dla mnie bardzo wazne. Ale jest pare rzeczy ktore robimy po swojemu np. bez
          wesela.

          a co do ich kolorow, dekoracji, stylu slubu to mnie nie obchodzismile mam inne
          upodobania.
    • misia_2309 Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 11.07.06, 13:37
      A mi się podobało!!! Przede wszystkim ze względu na oryginalność, styl i
      klimat, była to jakaś przeciwwaga dla typowej biesiady weselnej. Co się komu
      podoba - rzecz gustu, a o gustach się nie dyskutuje, najważniejsze, żeby
      zadowoleni byli Państwo Młodzi. Zainspirowało mnie to do tego, żeby mieć więcej
      odwagi w realizacji swojej wizji ślubu, a nie wpaść w taki ślepy zaułek, że to
      wypada a tamto nie... Podziwiam wszystkich, którzy nie ulegają ślubnej modzie i
      standardom. Najważniejsze, to dobrze czuć się na własnym ślubie!
    • miss_paradox Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 11.07.06, 13:42
      przebiję was wink

      W sobotę widziałam pannę młodą w czarnej sukni!!
    • brrawurka Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 12.07.06, 13:34
      A mi się podoba, nabrałam odwagi, dzięki! Właściwie to każda wypowiedź
      utwierdza mnie w przekonaniu, żeby być przede wszystkim wiernym sobie (i
      partnerowismile. Zdecydowanie nie dla mnie z różnych, dość oczwywistych przyczyn
      uroczystości kościelne, bałam się ślubu cywilnego właśnie dla tego, że krótki,
      oficjalny, oschły, ale jak widać można go odpotworzyć.. Wszyscy nie- katolicy
      może stworzymy nową świecką tradycję?
    • przemkowa.bi Czegos Wam brakowało wiec to dodaliscie 13.07.06, 13:15
      Dazenie czlowieka do czegos wyjatkowego jest zawsze i u Ciebie to sie przjawia
      nie moglas miec " normalnego slubu" wiec staraliscie sie jakos to sobie chociaz
      po czesci zrekompensowac, te swieczki, wlasna przysiega, nawet to jedzenie
      czekolady watki zaczerpniete ze slubu koscielnego i wiesz magia ktora staralas
      sie osiagnac i zebylo wyjatkowo to twoje odczucie a ludzie jak to ludzie przez
      grzecznosc powiedza ze bylo wyjatkowo (ale z drugiej strony grunt czy to wazne
      grunt ze jestescie zadowoleni

      Po prostu jestes wychowana w spoleczenstwie katolickim i od malego nawet nie
      swiadomie wiesz ze jak bedziesz duza to jak w bajce bedziesz miec piekne
      wesele nie moglas miec tego co ma wiekszkosc wiec jakos to sobie
      zrekompensowalas i zycze Ci zebys caly czas wierzyla ze bylo super smile
    • yoga22 Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 13.07.06, 13:23
      a według mnie mariszka opisując po tak długim czasie swój ślub rekompensuje
      błędy swojego męża, który na tym forum zrobił wiele zamieszania.
      • golinda Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 13.07.06, 13:34
        nie zamieszanie tylko chlewu tu narobił.....
    • mimblaa Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 13.07.06, 15:12
      A na którym forum będziecie teraz straszyli?
    • mimblaa Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 13.07.06, 15:38
      Kilka uwag: Czytałam Wasze przepychanki dot. brzydkiego zachowania się wobec
      jednej z dziewczyn na forum i wtedy tylko się uśmiałam - ot para dziwaków.
      Dziś, kolejny raz widząc Twoją tu wypowiedź już nie zdzierżę i napiszę własną
      opinię:
      1. Pisze się "wziąć" a nie "wziąść".
      2. Nieważne, czy się bierze ślub cywilny, czy kościelny, czy w katedrze, czy na
      górze pod krzyżem, czy gdziekolwiek - żałośnie wyglądają Wasze próby
      tłumaczenia, ze to właśnie stanowi clou programu.
      3. PODSTAWOWA RÓŻNICA między ceremonią cywilną a tą w Kościele polega na tym,
      ze ta pierwsza jest FORMALNOŚCIA, a ta druga SAKRAMENTEM - po zrozumienie obu
      haseł odsyłam do wikipedii, gdybyś zechciała w tym temacie dyskutować, to
      chciałanbym, zebyś wiedziała o czym mówisz, bo z poprzednich wypowiedzi to nie
      wynikało. I znowu kwestia PRZEŻYWANIA jest oddzielnym tematem, ale jeśli nie
      rozumiesz, chętnie wyjaśnie..
      4. Opluwanie ceremonii w Kościele trochę głupio Wam wyszło, bo jak widać
      pragnęliście mistycyzmu i elementu duchowego, którego w Kościele całe
      mnóstwo... Ale rozumiem, że nawet tak oświeconym jednostkom ciężko wyzbyć się
      wszystkich atawizmów.
      5. Takie na siłę udowadnianie, że jesteście lepsi od innych odniosło mam
      wrażenie skutek odwrotny od zamierzonego: zraziliście do siebie większość
      forumowiczek i nikt Wam chyba nie zazdrości.
      6. Jeśli nawet ma się inne poglądy niż większość, nikogo nie można obrażać
      głosząc je: Wam się to niestety nie udało.
      7. Teraz coś, co mnie rozwaliło:
      "bo były NASZE, a nie ułożone przez kogoś i powtórzone miliony razy przez
      > miliony innych ludzi"
      KOBIETO: WON DO SŁOWNIKA I NA PAMIĘĆ WYKUĆ TERMIN "ROTA".. Wszelkie tłumaczenia
      są w tym momencie poniżej jakiegokolwiek poziomu i wydają się być żałosne, ale
      przywykłam już do tego uczucia czytając Wasze wypowiedzi.
      Moje życzenia i tak są Wam na plaster potrzebne, bo zapewne (jak ze wszystkim)
      macie receptę na szczęśliwe i udane życie i będziecie żyli inaczej niż miliony
      beznadziejnych ludzi, pozwolicie więc, ze życzenia szczęścia i pomyślności,
      miłości w spojrzeniu ranem i wieczorem przez całe życie zachowam dla innych
      osób z tego forum, które nie rozpoczną podziękowań od naplucia na życzenia, że
      takie sztampowe jak milion innych.
      Bez poważania.
      Poza tym macie faktalny nawyk: pożeganie po angielsku wygląda tak, ze nic się
      nie mówi, ze sie wychodzi po czym się wychodzi - Wasza wersja to nowa świecka
      tradycja: żegnacie się milion razy i za nic nie chcecie wyjść...
      • athandavan Co znaczy 'clou'? 13.07.06, 15:50
        clou (fr.) - paznokiec
        clou (ang.) - nie istnieje: 'clue', jak juz.


        poprawiasz marishke z jej polskiego poliglotko...
        • mimblaa Re: Co znaczy 'clou'? 13.07.06, 15:51
          oczywiście, dziękuję za poprawkę - moja brzydka maniera pisania obcjojęzycznych
          zwrotów wg widzi-mi-się...
        • mimblaa Re: Co znaczy 'clou'? 13.07.06, 15:57
          athandavan, to ja się podciągnę z języków obcych, a Ty, jak widzę w innych
          postach, z historii? Pozdrawiam.
          • athandavan nie tylko z historii ;-))) 13.07.06, 16:00
        • nionczka Re: Co znaczy 'clou'? 14.07.06, 11:58
          "Clou" po francusku to gwozdz. Oznacza sedno sprawy. Nie jestm zbyt mozca w
          polskim, ale wydaje mi sie, ze sie tego uzywa.
          Paznokiec jest "ongle".
      • paola_23 Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 13.07.06, 16:13
        To było naprawdę piękne i mądre!
        Zgadzam się w 100% i podziwiam za bardzo dokładny dobór słów.
        Argumentacja mnie powaliła!

        Gorąco pozdrawiam!!!

        mój suwaczek
    • angelsy Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 13.07.06, 16:41
      cudne smile i super ze bronisz cywilnych wink
      • pardon2 Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 14.07.06, 01:08
        Mariszka zapene już tu nie zagląda, ale jednak napiszę
        Ja jestem bardzo na nie
        Obrączki okropne, poduszeczka więcej niż tandetna, narzutka panny młodej rodem
        ze stadionu - zdjęcia... hm... lepiej byłoby zatrudnić amatora, ale z
        sercem.... te wiklinowe zwierzątka - dobre do zdjęc dla 5 letnich dzieci. Na
        zdjęciach zero radości, naturalności, żaru, miłości, namiętności. Sztuczne,
        pozowane, brzydkie, ustawiane do granic możliwości.
        Opcja z zapalaniem świec - dla mnie? jedna wielka szopka.
        Nie mam przeciw nim nic, nie znam ludzi, życzę im, jak wszystkim młodym tylko
        szczęścia, radości, miłości, ale ten ślub to jeden z gorszych jakie widziałam,
        o jakich czytałam i ze zdjęć które oglądałam.
        przykro mi, ale dla mnie beznadzieja.
        • magdam26 Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 14.07.06, 07:25
          Mam bardzo podobne zdanie do twojego. Te smutne , sztuczne do granic możliwości
          zdjęcia, zamiast radości, szczęscia i ciepła (które powinny się udzielać
          oglądającym) wyzwalają uczucie przygnębienia. SZtuczne pozy, zalew tandety -
          każdy robi jak mu siępodoba - lecz nie każdy ilustruje i opisuje w necie -
          przechwalanie sietym czymś - tylko eksponuje poczucie złego smaku u tych ludzi.
          Przedstawienie ze swiecami na ślubie cywilnym- hmmmm.... zupełnie nie wiem
          czemu ma służyć???? NA ślubie kościelnym - podkreśla obecnośc Boga w
          sakramencie - w USC??? Moze chodziło o ciekawszy efekt oświetlenia podczas
          ślubu???. W każdym razie - poraża smutek, obojętność względem siebie (której
          zamaskować się nie da) i straszna pustka tego sztucznego przedstawieniasad
        • z.freud Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 15.07.06, 12:47
          pardon2 napisała:

          > Mariszka zapene już tu nie zagląda, ale jednak napiszę
          > Ja jestem bardzo na nie
          > Obrączki okropne, poduszeczka więcej niż tandetna, narzutka panny młodej
          rodem
          > ze stadionu - zdjęcia... hm... lepiej byłoby zatrudnić amatora, ale z
          > sercem.... te wiklinowe zwierzątka - dobre do zdjęc dla 5 letnich dzieci. Na
          > zdjęciach zero radości, naturalności, żaru, miłości, namiętności. Sztuczne,
          > pozowane, brzydkie, ustawiane do granic możliwości.
          > Opcja z zapalaniem świec - dla mnie? jedna wielka szopka.
          > Nie mam przeciw nim nic, nie znam ludzi, życzę im, jak wszystkim młodym tylko
          > szczęścia, radości, miłości, ale ten ślub to jeden z gorszych jakie
          widziałam,
          > o jakich czytałam i ze zdjęć które oglądałam.
          > przykro mi, ale dla mnie beznadzieja.

          pardon2, zgadzam się z tym, co napisałaś, mimo, że nie jest to miłe. ale ja
          wolę być szczera, niż miła smile
    • magdam26 ja, my,moje, nasz itp ... 14.07.06, 07:54
      JA,MY,NASZ, MOJE,NASZE itp ... - macie jakieś kompleksy????
    • aqa11 Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 14.07.06, 11:53
      Wszystkiego najlepszego Wam życzę. My także 10 czerwca mieliśmy ślub cywilny i
      wesele. Cieszę się że wszystko było tak jak chcieliście u nas także. I zgadzam
      się z Tobą na temat ślubów cywilnych. Ważne jest co czujemy i jak bardzo się
      kochamy.

      Jednak jakoś z forum ciężko się pożegnać, więc może jeszcze troszkę zostanę...
      • przemkowa.bi Tylko nie odstawiajmy cyrków w Urzedach 16.07.06, 11:15
        Urzad Stanu Cywilnego jest jak kazdy inny urzad np urzad to tam gdzie wyrabiamy
        dowow, odbieramy prawo jazdy itd jakos nikomu nie przyjdzie tam do glowy
        przychodzic ze swieca i odstawiac modly bo np zostalem pełnoletni smile
        Oczywiscie kazdy moze robic co chce ale nie robmy na siłe przedstawienia
        Skoro zdecydowalem sie na swiecki slub - czyli podpisuje papierek i po zawodach
        Dlaczego autorka na siłe szuka magii skoro zdecydowała sie ze tego nie
        potrzebuje

        Czy nagle przebudzenie i nagłe olsnienie ze chce choc troszke tego co maja inne
        (slub koscielielny)

        Nie odstawiajmy cyrków w urzedach stanu cywilnego jedni przychodza podpisuja
        papierek i zmykaja bo szkoda im czasu a inni widze robia "teatr" to moze
        faktycznie wynajmicie sale teatralna i tam wezcie slub smile
        • muszalik20051973 Re: Tylko nie odstawiajmy cyrków w Urzedach 16.07.06, 18:40
          Tak? Biedne dziecko nie wie o czy pisze. Przemkowa.bi widać bardzo się nudzi.
          Oj bardzo. Może do szkółki by poszła.
    • oolge Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 16.07.06, 20:36
      przykro mi, ale dla mnie twoje "wesele" było mdłe, sztucznie napompowane, a te
      8 zdjęć.........
    • mi.im piekne :) 17.07.06, 11:03
      gratulacje, az mi sie wzruszylam.
    • yoga22 Re: Nasz "bardzo inny" Ślub (i pożegnanie) 21.07.06, 19:10
      mimblaa świetnie to ujęłaś!!! gratulacje! dziwna z nich para, na odległość
      odpycha od siebie innych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka