Dodaj do ulubionych

weselna szopka

13.08.07, 10:40
Wiecie, jak czytam niektóre wątki na tym forum, to się bardzo
cieszę, że mnie to na szczęście nie dotyczy. Nie rozumiem jak ktoś
może mieć radochę z tego, że pojedzie do ślubu limuzyną, albo kupi
sobie kieckę za dwa tysiące, albo zaprosi 130 osób, albo bawi się w
te wszystkie obrządki typu - pierwszy taniec, oczepiny i cały ten
cyrk. Byłam na kilku ślubach i muszę wam powiedzieć, że to najgorszy
typ imprez. Przynajmniej dla mnie.
Sama niedlugo biorę ślub, ale skromny - przynajmniej w dzisiejszym
pojęciu tej imprezy - w urzędzie, a potem obiad dla najblizszych i
do domu.
Naprawdę cieszy was ta cała szopka? I robienie tego, co wypada, co
należy, bo tak trzeba? Naprawde jest to wasz najwspanialszy dzień w
zyciu?? Czy może tylko chęć "pokazania się" ?
Moim zdaniem ślub to jest święto przede wszystkim tych dwóch osób,
które się kochają i chcą się związać na resztę życia. A wydaje mi
się, że znakomita większość ludzi robi z tego przede wszystkim
imprezę dla rodziny i znajomych, a na końcu dopiero ( o ile w ogóle)
jest refleksja na temat istoty ślubu.
Myślicie, że jak wydacie na jeden wieczór 20 czy t30 tysięcy złotych
sprawi, że ktoś was bardziej polubi, że ktoś was będzie bardziej
szanował, albo że będziecie żyć długo i szczęśliwie?
Obserwuj wątek
    • beaciakor Re: weselna szopka 13.08.07, 10:46
      dla mnie to nie jest szopka!!

      Wesele wyprawia sie po to aby podzielic szczesciem z najblizsza
      rodzina. Jesli ktos pochodzi z wielodzietnej rodziny to zaprasza 200
      osob (najblizszej rodziny). Ktos kto ma mala rodzne wyprawia wesele
      na 50 osob...
      • znow_wedrujemy Re: weselna szopka 13.08.07, 10:47
        nie wierzę, że dla kogoś 200 osób to jest bliska rodzina
        • marina111 Re: weselna szopka 13.08.07, 14:49
          To uwierz! Jesli ma się zamiar zaprosić tylko rodzeństwo i rodziców
          to ci wychodzi ze 30 osób ale niektórzy sa tez blisko z rodzeństwem
          rodziców i rodzeństwem ciotecznym więc wychodzi juz ok 100os. W
          niektórych rodzinach pielęgnuje się więzi rodzine a w innych nie i
          wtedy robisz tylko obiad dla rodziców.
          Ale czy ty masz jakiś kompleks ze tak piszesz?? Moze własnie
          zapraszamy 200 osób bo nas lubią a nie zeby nas lubili.
    • angazetka Re: weselna szopka 13.08.07, 11:01
      Trochę racji w tym jest. Ustawione oczepiny (tak, widywałam takie!),
      uczenie się kroków walca, by wymęczyć pierwszy taniec, przygotowania
      do ślubu rok przed - to jest sztuczne. I odrobinę tandetne.
      • pelulola Folklor?! 13.08.07, 11:39
        Jestem 2 miesiace po ślubie. Podnietę miałam ogromną, sprawiało i to
        FRajdę! Te przygotowania, dla mnie to było super! Przyznam, ze
        wesele nie było wielkie 36 osób, pierwotnie miała byc uroczysta
        obiadokolacja, ale ciesze sie, ze zrobilismy imprezę. Uczcilismy ten
        dzien tak jak chcielismy. A to że, wesele jest dla gości, rodziców i
        rodzinki to 100% racji!!! Mozna zrobic to wszystko z umiarem i jest
        OK!
    • minerwamcg Re: weselna szopka 13.08.07, 12:04
      Pomiędzy weseliskiem z tłumem pijanych gości i zabawami z
      przetaczaniem jajka a "obiadem dla najbliższej rodziny i do domu"
      jest mnóstwo możliwości, które rozmówczynie na tym forum w taki czy
      inny sposób wykorzystują. Chęć urządzenia imprezy z okazji zaślubin
      jest stara jak świat i spotykana we wszystkich kulturach - nie ma
      się co dziwić ani czego nie rozumieć.
      Ślub to nie jest tylko "święto przede wszystkim tych dwóch osób,
      które się kochają i chcą się związać na resztę życia". To także
      święto ich rodzin, przyjaciół, bliskich. Impreza, na której dobrze
      będą się bawili i młodzi, i zaproszeni goście, wbrew pozorom nie
      jest niemożliwa do zrobienia. I bynajmniej nie wyklucza "refleksji
      na temat istoty ślubu".
      • dagps Re: weselna szopka 13.08.07, 12:10
        ja wierze ze najblizsza rodzina to moze byc 200 osob, sama mam 100 plus do tego
        rodzina narzeczonego - rodzina bliska, rodzenstwo rodzicow. ze wzgledu na brak
        kasy robie wesele na 50 osob. nie mam limuzyny, oczepin i szykowalam sie do
        slubu niecale 7 miesiecy nie rok. ale mam inne pirdolki i elementy oprawy i
        zabawy i bardzo mnie to cieszy, nawet jesli dla ciebie to szopka. co to ciebie
        obchodzi czy kt0s ma "szopke" czy cos tam. nie chcesz tego to nie rob.
        • agagrusz Re: weselna szopka 13.08.07, 12:34
          No właśnie nie robię. I właściwie nic mnie to nie obchodzi - wyrażam
          tylko na forum moje własne zdanie (po to jest forum, tak mi się
          wydaje). Nie mogę tylko wyjść z podziwu, jak ludzie mogą lekką ręką
          wydać tyle kasy na.. no właśnie na co? Bo chyba nie powiecie mi, że
          ktoś, kto bierze kredyt na ślub, wydaje oszczędności swojego życia
          na kiecki, jakieś kwiatki na samochodzie i biżuterię ślubną, przede
          wszytkim myśli o istocie zaślubin?
          A poza tym, też nie do końca jest tak, że robisz jak chcesz. Bo -
          albo babcia sie obrazi, albo ciocia, albo rodzicom się coś nie
          podoba. Albo nie wypada, albo nie przystoi. A koronnym argumentem
          jest - BO TAK TRZEBA. Ze slubem to trochę jak ze swietami - niby
          kazdy robi jak uważa, ale gdzie się nie spojrzysz to kazdy się
          spręża, okna umyc, napiec, narobić się, po czym wszyscy w pół
          godziny zjedzą kolację i po imprezce. Dojedzą jeszcze przez dwa dni,
          każdy narzeka jak się objadł i po świętach.
          • memphis90 Re: weselna szopka 13.08.07, 13:15
            Tak, osoba, która ma kwiatki na samochodzie i biżuterię moze myśleć przede
            wszystkim o istocie zaślubin. To naprawdę nie jest trudne. A pisząc, ze
            "koronnym argumentem
            > jest - BO TAK TRZEBA" dokonujesz dużego uproszczenia. Są osoby, które chcą
            mieć limuzynę czy 200 gości- bo tak chcą, bo na to ich stać. Ja zamiast
            wielkiego wesela wolałam wycieczkę, ale potrafię zrozumieć tych, którzy w d...
            mają Majorkę.
    • koka32 Re: weselna szopka 13.08.07, 12:38
      Calkowicie sie z Toba zgadzam. Kazdy robi slub taki jaki chce i jesli Ty zle sie
      czujesz w weselnej szopce to oczywiscie nie powinnas sie meczyc. Slusznie tez
      piszesz, ze jak ktos wyda 20-30tys na wesele to go rodzina jeszcze bardziej
      polubi. Guzik - prawda: ja osobiscie mam wrazenie, ze sluby sa typowym miejscem
      do obgadywania i mozna stawac na glowie a na pewno znajdzie sie kilka czarnych
      owiec ktore obsmaruja Ci cztery litery. Z drugiej jednak strony warto przezyc
      taki dzien.
      Bylam na roznych slubach, na takich z wielka pompa, gdzie panna mloda wygladala
      jak beza, kosciol byl przystrojony orchideami, a wesele bylo tak nasiakniete
      kasa, ze az mdlo sie robilo. Bylam tez tylko na slubach cywilnych,ale tu
      szczerze sie przyznam, ze robily na mnie wrazenie troche smutnych: 15 minut i po
      krzyku.
      Dlatego ja wybralam opcje posrednia: slub koscielny z chmara zaproszonych gosci,
      przepiekna suknia, ktora wybieralam przez pol roku i wydalam na nia "kupe" kasy,
      a potem skromna uorczysta kolacja dla rodziny i najblizszych przyjaciol. Obylo
      sie bez limuzyn, bez sztucznych ogni, bez durnych oczepin o polnocy. I wszyscy
      byli zachwyceni.
      A slub dla nas byl niesamowitym przezyciem: naprawde, to byla chwila magii i
      mistycyzmu.
      Takze mysle, ze kazdy musi znalezc swoj zloty srodek: niektorzy lepiej sie czuja
      oplywajac kasa, inni wola skromniejsze uroczystosci.
      smile
    • emka_waw Re: weselna szopka 13.08.07, 12:55
      A ja doskonale rozumiem, że ktoś woli skromne wesele - no ale nie
      każdemu dana jest empatia i zrozumienie drugiego człowieka.

      Ja miałam kieckę aż za 2100(zgroza, co? wink), wynajętego starego
      Daimlera za aż 1500 (zawał wink) i 80 osób na weselisku (rodzina i
      najbliżsi przyjaciele). I twierdzę, że moje wesele było najlepsze ze
      wszystkich, jakie widziałam smile

      Koleżanka zrobiła za to weselicho na 200 osób, pojechała do ślubu
      konno, suknia ślubna to była specjalnie szyta amazonka z podpinanym
      trenem, i zaśpiewała na scenie Panu Młodemu piosenkę. I też
      twierdzi, że miała najpiękniejsze wesele ze wszystkich smile

      Druga koleżanka robi obiad weselny dokładnie na 18 osób, a potem
      imprezę w klubie dla znajomych, kieckę kupiła z demobilu, i jestem
      pewna, że jej wesele i ślub będą najpiękniejsze ze wszystkich smile

      I jeszcze jedno:

      "Szopka" - to słowo używane przez ludzi o baaardzo małym rozumku,
      jeśli tylko czegoś nie są w stanie nim objąć i zrozumieć.
      • owieczka.k Re: weselna szopka 13.08.07, 13:06
        Dla mnie jest to 1 dzień w życiu i chce żeby był wyjątkowy a nie
        zwykły obiad dla rodziny więc cała ta "szopka " bardzo mi
        odpowiada smile
        • nati.82 Re: weselna szopka 13.08.07, 13:15
          Ja też na obiad rodzinkę to sobie mogę zaprosić codziennie po pracy,
          a wesele miałam najwspanialsze na świecie na 90 osób i droga suknię,
          którą jak sprzedam to sprzedam, a jak nie to nie, bo nieważne czy mi
          sie zwróci czy nie i ta cała "szopka" bardzo mi sie podoba! A
          zazdrośnice zawsze się znajdą. No coż... każdy ma w zyciu to, na co
          zasłuzył.
          • agagrusz Re: weselna szopka 13.08.07, 13:27
            a czego ja miałabym Ci zazdrościć?
            Napisałam co myślę, byłam ciekawa Waszych opinii, no i nie zawiodłam
            się! Jednak jakoś nie piszecie DLACZEGO chcecie takich imprez,
            dlaczego uważacie, że wasz ślub robicie dla 100 ludzi, a nie dla
            siebie? Jedynym argumentem jest to, że to jest jedyny taki dzień w
            życiu - może się okazać, ze niekoniecznie jedyny, bo życie pisze
            różne scenariusze.
            Nie mam zamiaru tu nikogo obrażać, nie było to moim celem, jedynie
            chcę powiedzieć, że moim zdaniem organizując taką imprezę robi się
            z tego trochę taki wypasiony cyrk pod publiczkę zaproszonych gości.
            Nie jest ważne co WY chcecie, ważne jest, żeby się rodzinie
            podobało, żeby ich aż zatkało od przepychu waszej kiecki i menu na
            stole. A to, że ta chwila na zawsze cementuje wasz związek, wasze
            uczucia, wasze życie, co tu dużo mówić, jakoś jest pomijane.
            A co do słowa "szopka" - wydaje mi się, że wielu ludzi go używa i
            nawet w słowniku jest. Ale może ci, co pisali słownik mieli małe
            rozumki? W końcu kto inny mógłby w nim umieścić to słowo?
            • emka_waw Re: weselna szopka 13.08.07, 13:46
              Jednak jakoś nie piszecie DLACZEGO chcecie takich imprez,

              Jak to dlaczego? Bo taką, a nie inną, każda z nas ma wizję tego
              dnia, i tyle...

              > dlaczego uważacie, że wasz ślub robicie dla 100 ludzi, a nie dla
              > siebie?

              Wcale tak nie uważamy. Robimy DLA SIEBIE i chcemy się podzielić tym
              dniem, tą radością z rodziną i bliskimi. Tak jak np. spędza się
              kolację wigilijną z bliskimi ci osobami smile

              Jedynym argumentem jest to, że to jest jedyny taki dzień w
              > życiu - może się okazać, ze niekoniecznie jedyny, bo życie pisze
              > różne scenariusze.

              Doprecyzujmy sobie: nie ma sensu robić (po twojemu) "szopki", bo
              związek może nie wypalić i po raz drugi staniemy na ślubnym kobiercu?

              Związku jednego z drugim nie widzę. Chyba że powiemy - po co brać w
              ogóle ślub, skoro może się tak zdarzyć, że się rozwiedziemy.

              Nie, nie, bezsens totalny.

              > Nie mam zamiaru tu nikogo obrażać, nie było to moim celem, jedynie
              > chcę powiedzieć, że moim zdaniem organizując taką imprezę robi
              się
              > z tego trochę taki wypasiony cyrk pod publiczkę zaproszonych gości.

              Pozostaje tylko współczuć, że jedynie take masz doświadczenia z
              weselami... Zasadniczo KAŻDY ślub, KAŻDE wesele, poza samym ślubem w
              obecności jedynie świadków i bez wesela, kwalifikuje się do miana
              mniej lub bardziej wypasionego "cyrku".

              Tak więc ty też będziesz miała swój "cyrk" i swoje małpy smile

              > Nie jest ważne co WY chcecie, ważne jest, żeby się rodzinie
              > podobało,

              współczuję ci...

              żeby ich aż zatkało od przepychu waszej kiecki i menu na
              > stole.

              jak nikomu ci współczuję takiej rodziny...

              A to, że ta chwila na zawsze cementuje wasz związek, wasze
              > uczucia, wasze życie, co tu dużo mówić, jakoś jest pomijane.

              Mówisz za siebie, oczywiście smile
              Współczuję.

              > A co do słowa "szopka" - wydaje mi się, że wielu ludzi go używa i
              > nawet w słowniku jest. Ale może ci, co pisali słownik mieli małe
              > rozumki? W końcu kto inny mógłby w nim umieścić to słowo?

              "Odpowiednie dać rzeczy - słowo" napisał kiedyś poeta, i to jak
              widać jest nadal żadka sztuka... Tobie niedostępna na razie.
              • nati.82 Re: weselna szopka 13.08.07, 13:53
                ehh..... jak ktoś ma małą pojemność rozumku... już pisałam, że gości
                na obiad mogę zaprosić codziennie po pracy... a wesele miałam takie,
                a nie inne, bo chcę jego wyjątkowosć i inność pamiętać do końca
                zycia i będę pamiętać tę moją cudowną SZOPKĘ!!!!
                • emka_waw Re: weselna szopka 13.08.07, 14:06
                  > ehh..... jak ktoś ma małą pojemność rozumku... już pisałam, że
                  gości
                  > na obiad mogę zaprosić codziennie po pracy... a wesele miałam
                  takie,
                  > a nie inne, bo chcę jego wyjątkowosć i inność pamiętać do końca
                  > zycia i będę pamiętać tę moją cudowną SZOPKĘ!!!

                  A ja mój cudowny "cyrk" i moje cudowne "małpy" wink
            • memphis90 Re: weselna szopka 13.08.07, 14:05
              Aga, upraszczasz. Z Twojej wypowiedzi wynika, że mały ślub robi się dla siebie,
              a duży- to już dla gosci, z powodu nacisków rodziny, bo tak wypada itd. A
              przecież dziewczyny MOGĄ marzyć o sukience-bezie (swoją drogą nie jest
              powiedziane, że jak wystawne wesele, to dziewczyna musi mieć kieckę-gigant),
              mogą marzyć o karecie z końmi, mogą marzyć o występie U2 na weselu. Nam się to
              nie musi podobać, nie musimy robić tak samo- ale nie negujmy ich marzeń.
              • agagrusz Re: weselna szopka 13.08.07, 14:41
                no może trochę upraszczam, ale obserwując różne różniste śluby i
                weselne imprezy mam jeden wniosek - wiele rzeczy robionych jest na
                pokaz i dlatego, że tak wypada. Nikt oczywiście się do tego wprost
                nie przyzna smile
                • emka_waw Re: weselna szopka 13.08.07, 14:44
                  ale obserwując różne różniste śluby i
                  > weselne imprezy mam jeden wniosek - wiele rzeczy robionych jest na
                  > pokaz i dlatego, że tak wypada.

                  A może jedynie ty to tak odbierasz?

                  Nikt oczywiście się do tego wprost
                  > nie przyzna smile

                  Zapewne nie, bo taki problem istnieje, jak sądzę, jedynie przez
                  twoją błędną percepcję.
      • memphis90 Re: weselna szopka 13.08.07, 13:21
        Otóż to, nie można dużego wesela nazywać "szopką". Jak ktoś na każdym kroku
        krytykuje Kościół, a jednak bierze w nim ślub- to jest szopka. Jak bierze się
        ślub na chybcika, bo goni "brzuszek" i "co powiedzą sąsiedzi"- to jest szopka.
        Jak ktoś bierze choćby skromny ślub z obiadem na 10 osób- bo rodzina się domaga
        zalegalizowania- to jest szopka. Jak jakaś gwiazdka bierze piąty z kolei ślub w
        obecnosci tłumu dziennikarzy- to jest szopka.

        A to, ze ktoś chce gołąbki czy fonatannę z czekolady? Mnie się to osobiscie nie
        podoba, ale nie bedę nikogo obrażać. Trochę kultury trzeba mieć...
        • seditka Re: weselna szopka 13.08.07, 13:32
          zabawna jesteś droga forumowiczko...
          ja biorę ślub kościelny , pomimo tego , że kościoła kat. nie
          popieram - robię to dla ukochanego mężczyzny i naszej rodziny , dam
          radę ...
          ślub wezmę będąc w ciąży - zdarzyła się w międzyczasie przygotowań i
          jesteśmy bardzo z tego powodu szczęśliwi , bardzo...
          i nie jest to dla mnie szopką...
          dodam jeszcze , że cała impreza ślubno-kościelna będzie nas
          kosztować ...dziesiąt tysięcy , nie dlatego , że mamy
          potrzebę "rzucenia" wokół kasą i pochwalenia się , ale po prostu
          tyle kosztuje spenienie moich wymagań , a że nas na to stać , to nic
          nikomu do tego...i proszę nie obrażać osób , które inaczej niż Ty
          postrzegają rzeczywistość...tolerancja to skarb
          • agagrusz Re: weselna szopka 13.08.07, 13:39
            wiesz, między tolerancją a akceptacją poglądów i utożsamianiem się z
            nimi jest duża różnica. Mnie się coś takiego po prostu nie podoba
            (mam chyba do tego prawo)z paru powodów i byłam ciekawa waszych
            opinii. To wszystko
          • memphis90 Re: weselna szopka 13.08.07, 14:01
            Chyba mało zrozumiałaś z mojej wypowiedzi, albo nie chcesz zrozumieć. Pisałam o
            ślubach, które ludzie biorą TYLKO dlatego, że spodziewają się dziecka i TYLKO
            dlatego, żeby sąsiedzi nie gadali, że panna z dzieckiem i że wstyd. Które biorą
            w Kościele TYLKO dlatego, żeby mieć pięęękną białą sukienkę lub z powodu
            nacisków rodziny "bo tak trzeba". Nigdzie nie krytykuję wystawnych ślubów, piszę
            wyraźnie, że każdy powinien robić wg. swego uznania i stanu portfela. Postaraj
            się poczytać ze zrozumieniem, to nie będziesz musiała czuć sie obrażona.
            Pozdrawiamsmile
    • salsa.loca ten watek to zwykła 13.08.07, 13:28
      załosna porwokacja

      jakas niedowartosciowana osoba postanowiła obrazic sobie inna PM, zeby wykazac
      jakie to one sa głupie a jaka ona fajna babka

      dla mnie wynika z tego jedno-toczy cie zazdorsc, złosc i moze załosc ze one maja
      a Ty nie masz

      to przykre, ze od czasu do czasu pojawiaja jest takie mądre głowy z takimi
      wypocinami

      to forum umiera, wiec nikt juz nawet specjalnie nie zareagował
      kilka tygodni temu w ciagu doby taka bzdura miałaby setki odpowiedzi
      • nati.82 Re: ten watek to zwykła 13.08.07, 13:55
        Laska jest niedowartościowana pod 38 względami na pewno i jej żyłka
        pierdząca pęka zapewnewink
        • beaciakor Re: ten watek to zwykła 13.08.07, 14:06
          zgadzam sie z Wami dziewczyny ze to istna prowokacja!
      • agagrusz Re: ten watek to zwykła 13.08.07, 14:08
        buuuahahahaaaaa, Harrego Pottera się naczytałyście dziewczynki? Bo
        widzę, że w magiczny sposób po jednej wypowiedzi, na świetnym
        zresztą forum, jesteście w stanie ocenić człowieka - że zazdrośny,
        że niedowartościowany i że ma mały rozumek. No cóż, naprawdę,
        psycholodzy i znawcy ludzkich dusz z was są znakomici smile)
        • ania55 Re: ten watek to zwykła 13.08.07, 14:15
          zastanawiam sie czasem o co chodzi osobom krytykujacym duze wesela.
          Jakos nie widze postow mowiacych - 'male wesela sa do bani, czemu je
          robicie'. Chcesz male to rob takie, chcesz 250 gosci to rob. A juz
          zagladania do kieszeni czyjejs i pisania o 20-30tys nie trawie.
          JEsli ktos ma zyczenie wydac 50tys to co komu do tego???

        • salsa.loca Re: ten watek to zwykła 13.08.07, 14:19
          cóz, mozna człowieka ocenic po kilku zdniach ktore wypowie , jesli tylko sie
          dobrze słucha

          to forum było swietne kiedys, teraz to popłuczyny

          i jeszcze na koniec-nie jedne juz taka była ktora w ten sposob wypowiadała sie
          do innych, zawsze to była osoba, ktora załozyła sobie profil zeby torche
          powkurzac innych a potem znikała

          osoba, ktora ma inne zdanie czy inny pomysł na swoj slub ale nie ma porblemów ze
          soba i umie szanowac ludzi nigdy by takiego watku z takimi wypowiedziami nie
          zamiesciła

          jest to zwykłe chamskie zaczepianie dziewczyn

          a harrego pottera czytaj sobie sama, dziewczynko
          • memphis90 Re: ten watek to zwykła 13.08.07, 14:29
            Hej, Salsa, a ja czytałam Harrego, bylam na wszystkich ekranizacjach- i nie
            widzę powodu, żeby mieć z tego powodu jakieś kompleksysmile
            • salsa.loca Re: ten watek to zwykła 13.08.07, 14:34
              memphis90 napisała:

              > Hej, Salsa, a ja czytałam Harrego, bylam na wszystkich ekranizacjach- i nie
              > widzę powodu, żeby mieć z tego powodu jakieś kompleksysmile

              a w sumie to ja tez byłam na ekranizacji

              tak napisałam to ostanie zdanie bo mnie śmieszą takie wypowiedzi-woli skromnie
              niech robi skromnie tylko po co obraza innych przy okazji, i co ja to obchodzi
              ile kto wydaje
              każdy wydaje swoje pieniądze tak jak lubi
              jesli mnie stać i chce to co komu do tego? kazdy podchodzi do swojego slubu
              inaczej a to ze ktos robi wesele to nie znaczy z enie rpzezywa slubu, albo ze
              robi cos pod publiczke, mnie tam nie obchodziło co kto mysli a ni co wy[pada czy nie
              a juz wypowiedz o lubieniu mnie rozsmieszyła-widac ze autorki nikt nie lubi
          • agagrusz Re: ten watek to zwykła 13.08.07, 14:43
            po piewsze nie znikam, a po drugie po co odpowiadasz na
            takie "chamskie" wypowiedzi?
            A Harry Potter - świetny gość smile))
    • jedynie_obserwator Re: weselna szopka 13.08.07, 14:34
      Witam wszystkich serdecznie,

      tak czytam Wasze posty w odpowiedzi i sie zastanawiam, czy to taka
      nasza polska natura czy to taki stereotyp forumowy. Wystarczy, ze
      pojawi sie ktos, kto ma troche inne poglady to zaraz znajdzie sie
      ktos inny, zeby mu "dokopac", "dosrac" i "zgnoic". Nie mowie, ze
      wszyscy bo bylaby to generalizacja a generalizacje sa zle smile Jednak
      da sie odczuc pewna nienawisc z wypowiedzi - tak ogolnie. Ze ktos ma
      takie zdanie i nie boi sie go wyrazic? Ze jest cieakwy opinii ludzi,
      ktorzy mysla inaczej i byc moze maja swoje powody do
      robienia "szopki"?
      Ja sie tam jakos w poscie agagrusz niedoszukalem ani zlosliwosci,
      ani zgryzliwosci. Poprostu napisala co mysli chca znac zdanie
      innych. Czy napisala, ze Ci co tak robia to sa stuknieci czy cos? I
      od razu albo zazdrosci albo prowokacja.

      "...Niech no kto wychyli łeb, trzeba opluć, zgnoić, zgnieść. Taki
      nasz powszedni chleb, obsobaczyć go i cześć" - brzmi znajomo? wink

      A wracajac do szopki weselnej. Moim zdaniem bardzo dobrze napisala
      to memphis90 i to chyba tez chodzilo agagrusz. Bardzo czesto moim
      zdaniem ludzie robia cos "bo wypada". Ja nie twierdze, ze nie mozna
      miec wesela na 200 czy 300 osob i sie dobrze nie bawic i ze kazde
      wesele wieksze niz zalozmy 18 osob, to juz jest tragedia, ble itd.
      Pytanie jest jedno - dlaczego tak robicie, bo ja mi sie cos takiego
      osbiscie nie lubie i jestem ciekaw co Wy o tym sadzicie. Nic wiecej.

      Mam sporo znajomych i takich z kasa i bez kasy. Wesela byly i na 18
      i na 180 i wiecej osob. Jednak na wiekszosci z nich byla wlasnie
      pewnogo rodzaju "szopka". I naprawde duza wiekszosc osob z jaka
      przyszlo mi kiedykolwiek rozmawiac w tym temacie mowila podobnie.
      Tak otwarcie w oczy to malo kto sie przyzna, ale jak tak porozmawiac
      to zazwyczaj wychodzi. Wiele osob by chcialo zrobic cos sami, we
      dwoje dla siebie. Np. pojechac do grecji, isc plaza, zobaczyc fajny
      kosciolek, pobrac sie, pocalowac i isc na fajna kolacje. Ale sie nie
      da. Bo nie wypada, bo co tata powie, bo co mama powie, bo sie ciotki
      obraza, bo sasiedzi co powiedza. W mniejszych miejscowosciach, to
      sasiedzi wyklna, w wiekszym miescie to z kolei uklady sie licza wiec
      tego i tego i tego WYPADA zaprosic. Bo oni tez nas zaprosili to sie
      odwdzieczyc trzeba. A jak ciocie Trudzie od strony tesciowej sie
      zaprosi, no to by tez trzeba wujka Stefana od strony tescia.
      Przykladow by mozna mnozyc w nieskonczonosc. I nagle zaczyna
      zacierac sie to, czego "para" najabrzdiej chce. A prawda jest taka,
      ze bardzo czesto dzialamy pod presja. I albo sie inaczej nie da albo
      dla swietego spokoju zgadzamy sie na cos czego tak naprawde wcale
      nie chcemy - tak wewnetrznie. Tak dziala "system" i malo kto ma
      odwage powiedziec, napisac i zrobic inaczej, tak jak naprawde chce.

      seditka napisala, ze bierze slub koscielny - dla ukochanego, bo sama
      nie popiera kosciola. I super. I nie mowie, ze kazdy tak robi, ale
      pomyslcie ile wlasnie jest takich osob, ktore to robia bo MUSZA? Bo
      tesciowa, bo tesc, bo rodzina, bo sasiedzi. Bez slubu KOSCIELNEGO to
      nie slub slyszalem wielokrotnie. I co z tego, ze i on i ona w dupie
      maja kosciol. Ale rodzice sie uparli. No i mieli koscielny.
      Wczesniej tylko musili podskoczyc i "nadrobic" zaleglosci, bo nawet
      chrzczeni nie byli. Najlepiej eksternistycznie w weekend, zeby
      szybciej bylo. Co prawda ksiaz bierze troche wiecej "co laska", ale
      co tam - rodzice beda szczesliwi a sasiedzi nie beda ich obrzucac
      jajkami na ulicy. I to jest wlasnie szopka - moim zdaniem.

      Nie twierdze, ze kazdy z Was tutaj piszacych nie mial slubu takiego,
      jakiego z calego serca chcial. Ale dalej uwazam, ze to jest
      mniejszosc, wyjatek potwierdzajacy regule. Bo malo kto, kto
      rzeczywiscie mysli inaczej ma odwage sie przyznac, ze to co zrobil
      to zrobil z musu lub dla swietego spokoju, zeby mu maz czy zona nie
      wypominala przez nastepne 10 lat smile

      Pozdrawiam serdecznie i zycze, zeby wszyscy mieli taki slub jakiego
      pragna. I zeby oprocz tej pisanej zyczliwosci i tolerancji, bylo
      wiecej takiej prawdziwej smile

      Powodzenia!
      • salsa.loca Re: weselna szopka 13.08.07, 14:54
        obserwatorze, tu własnie chodzi oto, ze kolezanka swoje zadnie , ktore miec moze
        i owinna, demostruje w taki sosob w jaki zwykły to robic trole
        forumowe-obrazliwie i złosliwie

        i to włabise do niej powinienes w pierwszej kolejnosci skierowac swoej słowa na
        temat tolerancji
        • jedynie_obserwator Re: weselna szopka 13.08.07, 15:36
          Doczytalem w miedzy czasie reszte wypowiedzi i nie wiem skad w nich
          tyle "zlosci", ze tak to nazwe. Przeczytalem jeszcze raz post
          agagrusz i dalej nie czuje w nim cienia zlosliwosci a jedynie
          zaproszenie do dyskusji. Kazdy oczywiscie odbiera to inaczej.

          Wrazenie jakie ja odnosze jest takie jakby nagle wszyscy przeczytali
          kawalek prawdy o sobie i nie umieli sie do niej przyznac. A jak
          wiadomo najlepsza obrona jest atak. Chociaz wcale nie uwazam, ze tak
          jest w tym przypadku smile

          salsa.loca -> moje slowa na temat tolerancji kieruje do wszystkich a
          kazdy indywidualnie robi z nich uzytek. Wydaje mi sie, ze kazdemu
          bez wzgledu przydalo by sie troche wiecej luzu i zrozumienia - tak
          ogolnie w narodzie. O ile fajniej by sie zylo wtedy.
          Sama zobacz, jak nerwowo reagujesz smile A byc moze wystarczy podac
          jakies sensowne argumenty "za". Byc moze napiszesz cos, co skloni
          kogos do zmiany zdania. Pomysli sobie, nie patrzylem/-lam na to w
          taki czy inny sposob. Nie nerwowo smile

          memphis90 -> "Cały ambaras zrobił się dlatego, że słowo "szopka"
          jest obraźliwe" - a widzisz, to jest Twoje zdanie. Ktos inny moze
          myslec inaczej i ma do tego prawo. Tez moglbym napisac AAAAAAAA CO
          TY, glupoty wypisujesze itp, ale nie o to chodzi bo nie w tym sens.

          Widzisz, ja osobiscie odnosze wrazenie, ze pewne pary NIE ulegly
          presji rodzicow. Byc moze to wlasnie Wy smile Co jednak jest dosc mala
          iloscia w stosunku do calej reszty. Oczywiscie nie wiemy ile jest
          takich osob, z mojego doswiadczenia duzo, byc moze z Twojego mniej.
          I dlatego to jest fajne, ze mozemy sobie o tym pogadac i wymieniac
          doswiadczenia i opinie.

          Co agagrusz zalozyla - tego nie wiem. Odwracajac jednak sytuacje tez
          moge napisac, ze to Ty z gory zalozylas, ze Aga tak mysli, a wiesz
          to napewno? smile Dlaczego od razu podchodzic do kogos z tego
          negatywnego punktu? Jezeli uwazasz inaczej, to moze sprobuj np.
          mnie do tego przekonac - oboje na tym skorzystamy.

          A wracajac jeszcze do szopki, to slowo uzywaja namietnie na swieta
          od tysiecy lat i jakos sie nikt nie obraza smile Zreszta sama uzylas go
          wielokrotnie w rozmowie z seditka, chcialas ja obracic? Raczej nie.

          A co do obrazania to lekkie OT. Polecam artykul
          www.gazetawyborcza.pl/1,82709,4352639.html
          Ciekaw jestem (i prosze nie doszukiwac sie tutaj zlosliwosci), czy
          slowa jakimi okreslaja Was drogie Panie coniektorzy, jak
          np. "lachon", "swinka", "suczka" nie sa troche bardziej obrazliwe
          niz szopka smile

          Pozdrawiam serdecznie!
      • memphis90 Re: weselna szopka 13.08.07, 14:55
        Cały ambaras zrobił się dlatego, że słowo "szopka" jest obraźliwe. Dziewczyny,
        które mają wizję wielkiego weselicha czują się obrażone, że Aga z góry założyła,
        że robią to dla rodziny, dla sąsiadów, bo chcą się "pokazać", że podchodzą do
        ślubu bezrefleksyjnie. Pewnie są pary, które rzeczywiscie uległy presji
        rodziców, ale jest też dużo takich, które mają taką właśnie wizję wyjątkowego
        dnia. I nie jest powiedziane, że takie wesele jest w jakikolwiek sposób gorsze.
        Ja wolę małe wesela, zabawę w gronie najbliższej rodziny; nie znoszę za to
        wielkich spędów, a wypuszczanie motyli uważam za grubą przesadę- ale to jest
        moja opinia, a inni mogą bawić się inaczej. Póki nie jest to przerost formy nad
        treścią, to ok.

        Pisałam, co dla mnie jest szopką (choć Seditka i tak chyba nie zrozumiała i
        zapłonęła świetym gniewem)- i tu też zdania nie zmienię.
      • olajla Re: weselna szopka 13.08.07, 14:56
        Brak tolerancji??? Guzik prawda!!! Autorka postu nazywając ślubne
        uroczystości innych dziewczyn "szopką" sama wykazała się brakiem
        tolerancji i sprowokowała ton powyższej dyskusji. Sama będę mieć
        skromne wesele ale do głowy by mi nie przyszło żeby czyjąś
        uroczystość nazywać "szopką". Jak dla mnie to słowo ma zdecydowanie
        negatywny wydźwięk.
        • owieczka.k Re: weselna szopka 13.08.07, 15:01
          Ja sie wcale nie obrażam każdy robi taki ślub jaki chce a to że ja
          będę miała wesele na 100 osób to dlatego że:
          1. duża najbliższa rodzina
          2. zawsze chciałam mieć duże tradycyjne wesele
          3. lubie być w centrum zainteresowania
          4. chce sie podzielić swoim szczęściem z innymi
          • beaciakor Re: weselna szopka 13.08.07, 15:10
            i tak trzymac owieczka.k!!!
        • jedynie_obserwator Re: weselna szopka 13.08.07, 15:48
          olajla -> Ale sie wszyscy uczepili tej "szopki". Czy Autorka
          napisala, ze Twoj, Twoj konkretnie post to "szopka"? Malo kto skupil
          sie na tym, co post mial wyrazic. Byc moze slowo ma negatywny
          wydzwiek, ale to nie znaczy od razu, ze ktos chcial Ciebie obrazic,
          tak mi sie wydaje.

          Czy uwazasz, ze gdyby post mial tytul "Uroczystosci Weselne" to od
          razu zgodzilabys sie z autorka? smile

          Pozdrawiam!
          • salsa.loca obserwatorze, kim jestes 13.08.07, 15:52
            chyba alter ego autorki watku, bo wyszukiwarkani nie kłamie-własnie powstałes i
            wypowiadasz sie tylko tu!
    • inkageo Re: weselna szopka 13.08.07, 16:00
      No tak... Ten wątek wynika z nieznajomości forum, historii tu
      przytaczanych i problemów tu rozwiązywanych. 90% panien młodych,
      udzielających się na tym forum, tak planuje ślub i wesele, żeby
      spełnić swoje zachcianki i marzenia, nie przypominam sobie żeby ktoś
      coś organizował tylko dla cudzej, a nie własnej przyjemności...
      Każdy na miarę swoich finansowych możliwości...
      Przykro mi, że Twoje weselne doświadczenia są złe, może te przyjęcia
      na których byłaś należały do "najgorszego typu imprez", ale żeby tak
      nie było, trzeba włożyć w organizację sporo pracy i serca.
      Jasne, że można się obejść bez wielu rzeczy, można nie mieć sukni za
      kilka tysięcy, domu, samochodu, laptopa, nowej komórki, ale w imię
      czego z tego rezygnować?
    • wrobelek0403 Re: weselna szopka 13.08.07, 17:44
      agagrusz napisała:

      > typ imprez. Przynajmniej dla mnie.

      o gustach sie nie dyskutuje ...

      > Naprawdę cieszy was ta cała szopka? Mnie cieszy i bawi.

      I robienie tego, co wypada, co
      > należy, bo tak trzeba?

      Co wypada, a co nie, jest wyznaczone zasadami dobrego wychowania, zyjemy w
      spoleczentwie i mamy czasem obowiązek postepowac zgodnie z zasadami przez to
      spoleczenstwo wypracowanymi, chocby dlatego, iż jest to również wyznacznikiem
      naszego szacunku w stosunku do innych.

      Naprawde jest to wasz najwspanialszy dzień w
      > zyciu?? Czy może tylko chęć "pokazania się" ?

      Mam nadzieje, ze nie bedzie to najpieknieszy dzien w moim zyciu, a jedynie
      poczatek wspolnego zycia z moim przyszlym mezem. I licze, ze wiele bedzie
      jeszcze pieknym chwil w naszym zyciu.

      > Moim zdaniem ślub to jest święto przede wszystkim tych dwóch osób,
      > które się kochają i chcą się związać na resztę życia. A wydaje mi
      > się, że znakomita większość ludzi robi z tego przede wszystkim
      > imprezę dla rodziny i znajomych, a na końcu dopiero ( o ile w ogóle)
      > jest refleksja na temat istoty ślubu.

      A owszem slub jest dla nas, ale wesele dla rodziny. My naszym szczesciem chcemy
      sie z rodzinami i przyjaciolmi podzielic, stad wesle organizowane tak, aby oni
      bawili sie jak najlepiej, bo wlasnie to, a nie nasze wizje realizowane na sile
      sprawi nam najwieksza radosc.
      > Myślicie, że jak wydacie na jeden wieczór 20 czy t30 tysięcy złotych
      > sprawi, że ktoś was bardziej polubi, że ktoś was będzie bardziej
      > szanował, albo że będziecie żyć długo i szczęśliwie?

      cena nie ma znaczenia, mozna wydac 5 tys, mozna 20. I nie robimy tego, by ktos
      nas bardziej polubil, bo tych co nas nie lubia nie zapraszamy.
    • spragnienie DLa kazdego cos milego 13.08.07, 19:54
      Puszczanie golebi, motyli, krokodylow i kozic gorskichwink, to jest lekka
      przesada. Przesada, ktora ja uwazam za takowa. Dla kogos innego przesada bedzie
      to, ze nie zatancze walca angielskiego tylko moj sympatyczny utwor, albo, ze
      nie bede miec sukni z trenem, bo takowa wyglada ladnie od tylu (swoja droga i
      tak swiadkowie nas zasloniawink)).

      Limuzyna, pokazowa to dla mnie obciach, ale pani A lub B bedzie sie czula
      swietnie w tej scenerii. Moj slub jest moim slubem, jesli ktos uzna, ze cos w
      nim bylo nie tak to jego sprawa. Ja nie chce idealnej imprezy, rezyseria u nas
      pada, ale nic to. Bedziemy piekna para mlodych. Tego jestem pewnawink!!!! i tego
      zycze wszystkim prtzyszlym parom!!!
      • gogamw Re: DLa kazdego cos milego 13.08.07, 20:39
        Podczytuję to forum od pewnego czasu z dużą przyjemnością bo fajnie jest czytać
        i oglądając szczęśliwe panny młode. Nie wypowiadałam sie do tej pory zbyt
        często, bo uważałam, ze nie bardzo mogę - w końcu mój ślub wzięłam
        baaaaaaaaardzo dawno. I właśnie z tego powodu mogę powiedzieć -ślub to JEST
        jedna z najpiękniejszych chwil w życiu i każda PM chce taką oprawę ,jaką
        wymyśliła sobie dawno, dawno (nie mówcie mi tylko, że jako młode dziewczyny nie
        wyobrażałyście sobie siebie jako PM w pięknej białej sukni). Ja miałam piękna
        białą suknię, do ślubu storczyki - wtedy rarytas, jechałam białym mesiem -
        szczyt marzeń, a na moim weselu było ok. 70 osób - rodzina i przyjaciele. Nie
        było gołąbków, płatków róż itp. ale to było coś pięknego bo był przy mnie mój
        ukochany, a za chwilę już mąż, była moja rodzina (płaczące ze wzruszenia babcie
        i mamy), moi przyjaciele, którzy mi dobrze zżczyli, a kościół był pełen
        życzliwych ludzi. To były naprawdę piękne chwile, których po tylu latach nie
        zamieniłabym na inne. Zastanawialiśmy sie też nad cichym ślubem, ale JA chciałam
        się podzielić swoim szczęściem z moimi najbliższymi. Dzisiaj zrobiłabym tak
        samo!!!!!!!!! To niesamowita frajda wybierać kieckę, zaproszenia itp. A po tylu
        latach często z mężem wspominamy - a pamiętasz jak na weselu...., jak mam czasem
        chandrę, albo gorsze dni to obejrzę zdjęcia ze ślubu, kasetę, mąż tez popatrzy i
        już nic do siebie nie musimy mówić... Dla mnie mój ślub był naj.. pod każdym
        względem, czego i wam kochane PM życzę. I nieważne, czy zaprosicie 100, 200 cz
        20 gości - to jest WASZ dzień i ma wyglądać tak jak sobie WY go wymarzyłyście.
        Życzę Wam tylko, abyście po tylu latach od ślubu miały tak cudowne wspomnienia z
        nim związane jak moje


        P.S Zbuntowane PM - przyznaję się - podczytuję waszą strefę i jest super. Mam
        tam też PM - moje ulubione - chyba nie macie mi za złe??
    • beesok Re: weselna szopka 13.08.07, 21:27
      Wiesz, przeczytalam Twoj post i kilka odpowiedzi (nie wszystkie) i
      zgadzam sie i z Toba i z tymi co bronia tzw. przez
      Ciebie "szopki"...owszem, sama jestem zdania, ze zadluzenie sie po
      uszy zeby tylko zorganizowac wesele i te wszystkie sztywne zwyczaje,
      ktore sie czasem pojawiaja to lekka przesada ale z drugiej strony
      ktos moze wydac i 50tys na eleganckie przyjecie (wierz mi,
      pracowalam zawodowo przy organizacji imprez i wbrew pozorom to jest
      dosyc skromny budzet na np 150 osob w duzym miescie) i wcale sie nie
      zadluzac - po prosto sa takie osoby, ktory na to "lekka reka" stac i
      maja ochote uczcic ten dzien z przyjaciolmi niekoniecznie starajac
      sie przy tym "pokazac".
      Innych stac na skromny obiad - i bardzo dobrze! Jedni kupuja ciuchy
      Solar inni u Diora..i w czym problem?? Pod warunkiem, ze ta osoba
      nie uwaza sie za lepsza TYLKO dlatego, ze miala wesele za 100tys i
      nie patrzy z gory na bardziej skromne imprezy to dlaczego od razu
      musi byc posadzona o brak refleksji na temat istoty slubu?????????!

      Osobiscie nigdy nie marzylam o wielkim weselu - tak sie natomiast
      zlozylo, ze zwiazalam sie z czlowiekiem, ktory zawsze marzyl o
      takim - po prostu chcial miec duza impreze na ktorej beda wszyscy
      jego przyjaciele i rodzina...oboje jestesmy z mieszanych malzenstw,
      mieszkalismy w wielu krajach i mamy mase bliskich przyjaciol z
      ktorymi utrzymujemy kontakt (nawet z czasow podstawowki!) Mamy
      liczne rodziny (a i tak zapraszamy tylko ta naprawde bliska czesc) i
      co? I wychodzi 170 osob na liscie zaproszonych! Trudno - wypada sie
      tylko cieszyc, ze mamy tyle zyczliwych nam osob, ktore juz sie nie
      moga doczekac na moj slub.
      Zamierzam miec slub i wesele bardzo niekonwencjonalne (jak na
      zwyczaje polskie) laczace trzy rozne kultury i tradycje...mam duzo
      szczegolow do ustalenia i musze miec wystarczajaco duzo czasu przed
      zeby wszystko dograc. Najwazniejsze jest to, ze sprawia mi to
      przyjemnosc - kocham swojego narzeczoneg i jestem szczesliwa ze
      udalo mi sie znalezc tego Jedynego i ze bedziemy sobie skladac
      przysiege malzenstwo w obecnosci rodziny i bliskich nam osob, ktorzy
      bardzo nam pomogoli i kibicowali naszemu zwiazkowi od samego
      poczatku (mamy dosyc nietypowa historie - ale to temat na inny
      wateksmile

      Podsumowujac: nie uwazam, ze kazde wieksze wesele to szopka, a nie
      kazde skromne jest zle. Wydaje mi sie, ze rozmiar wesela i kwota na
      niego wydana nie koniecznie swiadczy o braku klasy czy "glebi"
      organizatorow.

      Pozdrawiam smile
      • beesok Re: weselna szopka 13.08.07, 21:29
        Pozno juz - przepraszam za bledy ortogr. w powyzszym poscie smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka