Dodaj do ulubionych

no i the end

19.01.10, 08:49
Wiem, wiem przemawiała przeze mnie naiwność, głupota wiara w jego
szczerość.
ślubu nie bedzie a bynajmniej nie ze mna!
co się stało? hmmm.
jakieś 2 tygodnie temu otrzymałam wiadomość na FB iż widziano
mygo "ukochanrgo" z inna. hm pomyślałam mogła to być jakakolwiek
kobieta. drążyłam temat ale osobnik podający się za jego znajomego z
ulicy pisał, że nic więcej nie wie ani kiedy to było ani czemu ani
kim była ani kto go widział. ale nerwy nie wytrzymały więc
pospieszyłam donieść memu "kochanemu".
jego reakcja? ok i have enough u never trust me u sit too much in
front of computer and search for my bad moves. we should make short
break and later all will be better u will see. no ale co z tą babą??
pytam a on jak zwykle- u are crazy u know u dont trust me and i am
honest with u. ok więc zaufałam.
ale kolejny szok. 10 stycznia na jego msn profile widze komentarz od
jakiejś kerstin ze zima ze cimno ze nie takie fajne życie jak tam.
ja jak to ja wzięłam się za szpiegowanie kto to jak wygląda po co
pisze?
2 h pózniej widze kolejny komentarz 19.59- 10.01.2010 ...it was
really surprise for me... THANK U
po co podała nawet godzine niespodzianki i jaką to niespodzianke jej
zszykował?
wyszukałam osobniczke an FB. długie blond włosy, silikonowe usta,
plastikowy nos, silikonowe cycki, takuaż na cycku, mini obcisła,
tona make upu, tona białych cieni pod oczami i na powiekach. jednym
słowem lalka barbie tylko po 30.
przez pomyłke wcisnęłam dodaj do kontaktów. i sie zachęło. sms od
niego.- why did u contact kerstin? if do and if u ever contact her
or any of your stupid friends u dont contact me anymore. i dont want
to lose her, her parents are my best friends and important clients!
o nie nie wytrzymałam. dzwonie!
??????????? jak to nie chcesz jej stracic? niby kto to jest a on na
to nie rozumiesz ona ma kase to wazna klientka nic poza tym? nic
naprawde przysiegam nie moge zaprzeczyc ze to ciebie kocham ale
zrozum ona jest wazna i jej rodzice nie rob nic glupiego. jak to
naiwność moja ok uspokoił mnie.
ale mało! wchodze na jej profil. zdjęcia z hurghady. oglądam. niby
nigdzie go nie ma. a jednak. w restauracji przy stoliku nie widac go
ale.... jego rekę z jego zegarkiem a obok jego kluczyki od jego
auta. ale myślę skoro to ważna klientka ok był na kolacji coż taki
zawód.
ale 15 stycznia dostaje maila od niej! why did u contact me? na co
ja no no ja cie nie contact byłam tylko ciekawa jak wyglądasz i
mozesz mnie nazwać friend jak chcesz bo jego friends to moi friends.
na co ona tak on jest moj friend. więc znowu się uspokoiłam ale
zaczeła wyciągać kim ja jestem bla bla więc usłyszała moja a raczej
naszą historie i tu sie zaczeło

szwabisko z niej wyszło. zaczęła mnie obrażać od little stupid, że
mam broken neck i jestem dead! jawna groźba może ją pzwać? pisze że
nie jest tylko friend i że dzięki ujawnieniu jej prawdy oni się
jeszcze bardziej zbliżyli! wyje koleżance do kamery. ta mnie
pociesza dziewczyno ona może sobie pisać co chce a skąd wiesz czy to
prawda. dodam że miało to miejśce w moje urodziny! i bam sms ok
misia! than u u told her what i couldnt i wanna u know i really love
her thank u!!!!!!!!!!!!!!1 o kurr jego mac!!!!!!! jak mogłeś w moje
urodziny!
dzwonie by mu powiedzieć co myśle a on mi na to - u didnt give me
choice. ??????????/ jak ja ci nie dałam wyboru? on milczy ja pytam
so all this time u lied u love me? u lied we will marry? what for?
why? a on
no i didnt lie i really love u and wanted marry u but u have to
understand me u are there i am here she comes here all time i know
her family
ok ok ile ty z niż już tak?
on mi na to 5 months! what??????????????????? 5 months????????????
few days ago we planned wedding and u fuck her 5 months? and not
only fk cou u say u love her.
co on na to? u cant imagine how many times i tried to tell u- so
czegoś nie powiedział tylko kazałeś mi w to wierzyć- i never wanted
to hurt u never and every night i prayed not to lose u! aleś lose na
własną prośbę

rozmowa sie przerwała brakło kasy na karcie noc nie ma gdzie kupić
rano dzwonie znowu! i ble ble już nawet nie pamiętam co mówiłam
ważne co on mówił- i never lied to u never! hahahah very funny
never!!! i loved u all my heart but i did it for u for your good!!
że co przepraszam chyba się przesłyszałam dlamojego dobra????
puszczałeś się dla mojego dobra??????? a on u gave me too much too
much u are sweet hearted and i couldnt handle it that u are so good
i dont deserve u u should be with man who deserve u. i only gave u
tears and lies and cheating and i am sorry. but u need to know i
dont want to marry her and i will not i just want have good time
with her fun in life and u understand i know her family and her for
very long time.
dzisiaj rano otrzymałam maila od niej że mam przestać sie z nim
kontaktować że mam przestać mowić źel o niej przestać mowić o miłośi
bo nic o niej nie wiem! ja nic nie wiem ja nie musiałam mu do wyra
wleźć by go pokochać, nie mam milionów na koncie a zawsze mógł na
mnie liczyć
zresztą czy to ważne?
ważne że byłam naiwna i ślepo zakochana a teraz wszyscy tutaj którzy
od początku źle mi życzyli mogą triumfować
nie bedzie zaplanowanego na 14 lutego ślubu nic już nie bedzie


ale teraz optymistyczna puenta- zła zrozpaczona zawiedziona
pojechałam do krk spotkać sie z moim egipskim przyjacielem i w końcu
zaznałam co to znaczy arabski sex:D chociaż przez chwile nie
myślałam o tym grubym barabie i szwabskiej lalce barbie


Obserwuj wątek
    • midkaa Re: no i the end 19.01.10, 09:18
      to bardzo przykre co piszesz... naprawde współczuje tobie calym
      sercem... ja tez mam kogos z egiptu i tez boje sie takiego konca...
      wszystko co pisza na tych forach zaprzecza jego zachowaniu... i to
      wlasnie nie daje mi spokoju... bo nie wydaje mi sie ze niby on
      mialby byc wyjatkiem... tym dobrym wyjatkiem... co myslisz o tym???
      moze ty po swoich doswiadczeniach moglabys mi troszke pomoc... bo
      nie bardzo wiem jak jeszcze moge go sprawdzic....
      • arabichabibi Re: no i the end 19.01.10, 09:24
        kochanie on był właśnie takim wyjąkiem wyjątkowym wyjątkiem. ciągle
        wszędzie go sprawdzałam swoich ludzi tam miałam wsztsko na nic tak
        potrafił się kryć przez tak długi czas. teraz wiem że żadnemu
        facetowi nie można ufać nigdy do końca
        uwież mi i wszyscy tu potwierdzą broniłam go jak lwica nie dałam
        złego słowa na niego powiedzieć wszyscy którze mi próbowali oczy
        otworzyć byli śmiertelnymi wrogami a okazało się że sama jestem
        sobie wrogiem
        • soni-a121 Re: no i the end 19.01.10, 09:44
          arabi przykra sprawa.... jesteś kolejnym przykładem że nie ma "tam"
          wyjątków, nie ma !!! Głowa do góry,co Cię nie zabije to Cię
          wzmocni !!
          • rubio.3 rubio do arabichabibi 19.01.10, 16:27
            To ja arabichabibi byłam przez cały czas jednym z Twoich największych wrogów w
            Twoim mniemaniu, wiesz dobrze, że nie o walkę mi chodziło. Przeczytałam tylko
            pierwszy Twój wpis w tym wątku, bo niestety nie mam czasu teraz żeby się
            zagłębiać, ale obiecuję że to zrobię. Paradoksalnie bardzo się cieszę , że tak
            się skończyła ta znajomość. Usiłowałam wyciągnąć od Ciebie przez ten cały czas
            co powodowało Tobą, że tak bardzo byłaś zakochana, owszem odpisałaś na moje
            pytania kiedyś ale były to mało konkretne informacje, teraz już wiesz dlaczego
            nie mogłaś na nie odpowiedzieć, bo w głębi serca nie znałaś na nie odpowiedzi.
            Szczęścia nie buduje się na wyobrażeniach o nim tylko na własnych
            doświadczeniach , będąc blisko z facetem z krwi i kości. Mam nadzieję, że teraz
            już nie będziesz nikogo idealizować i znajdziesz jednak swoje miejsce tu w
            Polsce. I zmień tego cholernego nicka, bo to już past. Powodzenia i buziaki,
            trzymam kciuki za lokalne poszukiwania . :)
        • midkaa Re: no i the end 19.01.10, 09:46
          no wlasnie wyjatkowym wyjatkiem... myslisz, ze tez okaze sie typowym
          arabem materialista??? niby nigdy nic odemnie nie chcial... wie ze
          stracilam prace i nawet zaproponowal ze moze ma dac pieniadze... ze
          jak mam problemy to mam przyjechac do niego i mieszkac z nim i nie
          martwic sie i pieniadze.... nie skorzystalam... ie ufam mu na tyle
          zeby z nim mieszkac... ake dlaczego tak mnie ciagnie do niego????
          • arabichabibi Re: no i the end 19.01.10, 09:50
            on tez nigdy ode mnie niczego nie chcial tez dal kase na bilet tez
            mowil o wspolnym mieszkaniu
            to nie o to chodzi
            jedni wykorzystuja materialnie
            inni sexualnie
            a ci najgorsi wykorzystuja twoje uczucia by czuc sie królami świata
            że są naiwne europejki które by życie za nich oddały im więcej tym
            większy król
            • midkaa Re: no i the end 19.01.10, 10:12
              kiedy sie z nim spotkalam pierwszy raz powiedzialam mu ze bzykania
              nie bedzie... bo nie naleze do dziewczyn ktore bzykala sie na
              pierwszej randce... powiedzial ze uszanuje to... ze to dobrze o mnie
              swiadczy i wogole... trudno sie bylo powstrzymac nie powiem ale
              dalam rade... wiec o wykorzystanie sex chyba tez mu nie chodzi...
              tylko boje sie jednego... o kilku miesiecy mamy kontakt prwaie
              codziennie maile smsy skype... i boje sie ze im dluzej to trwa to
              pozniej bardziej bedzie bolec.... ale nie potrafie tego skonczyc....
              dlatego szukam jakiegos haka na niego... ale nic nie moge znalzc...
              jadyne co znalazlam to ze on nalezy do tych co graja fear play ze
              jest w porzadku i wogole... a to nie ulatwia sprawy... wiem to
              dobrze ze on jest ok ale co dalej???
              • arabichabibi Re: no i the end 19.01.10, 10:23
                kochanie ja z moim tez do luzka nigdy nie poszlam wiec znalazla sie
                taka co moze tam jezdzic co miesiac i chodzi
                na mojego niegdy haka tez nie znalazlam ale tam jest tyle kobiet
                roznych narodowosci ze nie znajdziesz
                ja nigdy bym sie nie spodziewala ze bedz to niemka
                zwlaszcza ze kiedys pod moim komentarzem milosnym napisala mu ha
                hahaha very funny i zaraz to skasowal tzn jej komentarz moj zostawil
                nidgy nie wiadomo do konca facet to facet i juz
                nie ufaj mu nie oddawaj mu calego serca bo bedziesz cierpiec
                mozesz mu zaufac dopiero jak zalozy ci obraczke na plec i to nie
                wiem czy bedziesz w stanie
                • midkaa Re: no i the end 19.01.10, 10:42
                  obraczke na palec... trudny temat... on mowil o slubie, pytal czy
                  chce... ale tego boje sie najbardziej... bo jesli okarze sie ze do
                  slubu bedzie bajka a po koszmar???? slub to jest ostatnia rzecz na
                  ktora bym sie zdecydowala... nie ufam mu tak bardzo... zeby oddac mu
                  cale moje zycie... moze kiedys to sie zmieni ale narazie nie mysle o
                  tym... czekam jak sie to dalej potoczy...
                • 2009wa-wa Re: no i the end 19.01.10, 12:42
                  arabichabibi napisała:

                  > kochanie ja z moim tez do luzka nigdy nie poszlam wiec znalazla
                  sie
                  > taka co moze tam jezdzic co miesiac i chodzi
                  > na mojego niegdy haka tez nie znalazlam ale tam jest tyle kobiet
                  > roznych narodowosci ze nie znajdziesz
                  > ja nigdy bym sie nie spodziewala ze bedz to niemka
                  > zwlaszcza ze kiedys pod moim komentarzem milosnym napisala mu ha
                  > hahaha very funny i zaraz to skasowal tzn jej komentarz moj
                  zostawil
                  > nidgy nie wiadomo do konca facet to facet i juz
                  > nie ufaj mu nie oddawaj mu calego serca bo bedziesz cierpiec
                  > mozesz mu zaufac dopiero jak zalozy ci obraczke na plec i to nie
                  > wiem czy bedziesz w stanie
                  Obraczka tez nie pomoze, ja znam wielu ktorzy ja nosza, a maja
                  kochanki i drugie zony z Europy. Pierwsza zona jest Egipcjanka tak
                  wymago ich tradycja, druga Europejka, no i do tego pare kochanek z
                  kasa.
            • 2009wa-wa Re: no i the end 19.01.10, 12:45
              arabichabibi napisała:

              > on tez nigdy ode mnie niczego nie chcial tez dal kase na bilet tez
              > mowil o wspolnym mieszkaniu
              > to nie o to chodzi
              > jedni wykorzystuja materialnie
              > inni sexualnie
              > a ci najgorsi wykorzystuja twoje uczucia by czuc sie królami
              świata
              > że są naiwne europejki które by życie za nich oddały im więcej tym
              > większy król
              No niestety nie umieja czytac i pisac ale czarowac i klamac i serce
              zlamac to potrafia. Nie dajcie sie im dziewczyny szkoda waszych lez.
          • zawsze-hamam Re: no i the end 19.01.10, 10:17
            kazda z nas mysli, ze spotyka tego wyjatkowego mezczyzne, ze jak mowi ze kocha,
            tzn ze kocha. ja mialam podobnie, chociaz moj facet nie mowil, ze mnie kocha, ze
            wezmiemy slub. bylismy razem kilka m-cy. codziennie. w pracy i po. szanowalismy
            sie i okazywali uczucie. cieszyla nas kazda chwila spedzona razem. zawsze
            powtarzal, ze slowa nie sa najwazniejsze, ze to co czuje okazuje mi. nidy nie
            zdazylo sie, zebym mogla cokolwiek podejrzewac. wręcz przeciwnie, w stosunku do
            innych dziewczat czy kobiet jasno wyznaczal granice, a poniewaz tylko kilkoro
            znajomych i przyjaciol wiedzialo, ze jestesmy razem, potencjalne przyjaciolki
            mialy otwarta droge do niego.
            nie wiem tak naprawde co bylo powodem naszego rozstania, zaczęło sie od tego, ze
            powiedzial, ze mnie nie kocha, ze moge byc z nim tylko dla sexu. zatkalo mnie?
            chcialam wiedziec co sie stalo, a on ze ma przyjacolke, ktora kocha i jesli tego
            nie rozumiem to jest to moj problem. wiec mu powiedzialam, zeby spadal. co kilka
            dni krotkie informacje. po jakim czasie dowiedzilam sie, ze przeczytam sms'y od
            mojego kolegi. na moje pytanie dlaczego czytal moja korespondencje skoro zawsze
            szanowalismy swoja prywatnosc- nic - natomiast wyjasnil mi co o mnie mysli, i
            wrecz nazwal dziwka. nie bylam dluzna zakonczylo sie moim -fuck u. nie chcialam
            juz dluzej tego ciagnac. jestem tak totalnie rozwalona, bo nic z tego nie
            rozumiem. na drugi dzien wyslal mi wiadomosc, ze przeprasza. ze pracujemy razem
            i powinnismy byc kolegami. chociaz tak jak poprzednio nikt nic nie wiem, ze
            miedzy nami jest tak zle.
            napislam mu, ze swoje sorry, moze sobie wsadzic gdzies. ze mnie zranil, bo nigdy
            nie bylam z nikim innym a on byl calym moim swiatem. i tak bylo. teraz on chce
            wszystko wyjasnic, porozmawiac byc znow ze mna. ale ja sie juz zablokowalam, nie
            umiem juz zaufac drugi raz. od dwoch tygodni nie moge zebrac sie zeby z nim
            porozmawiac i nie wiem czy kiedykolwiek bede na to gotowa.
            • midkaa Re: no i the end 19.01.10, 10:34
              do zawsze-hamam... widze ze ty nie masz milych doswiadczen... smutne
              to wszystko bardzo... ja tez sie boje ze mido bedzie jednym z
              nich... tyle sie naczytalam zlych opini o zwiazkach z arabami... i
              teraz ciekawi mnie kiedy przyjdzie na mnie kolej... twoja sytuacja
              chyba jest nie najlepsza bo pracujecie razem... ale czas leczy rany
              i napewno jeszcze spotkasz swoje szczescie... wiem wiem latwo mi
              komus radzic a sama tego nie przezylam... prawda z arabem rozstania
              nie przezylam ale przezylam z moim bylym- polakiem... i wiem jaki to
              moze byc horror...
              • zawsze-hamam Re: no i the end 19.01.10, 10:44
                wiesz co, wbrew temu co przezylam wcale nie jest mi ciezko.
                stalo sie i tyle, jakos to przetrwalam, teraz ja mam karty w rece a on bedzie
                gral tak jak ja chce. tylko ze mnie nie bawi to. bylam z nim, bo mi na nim
                zalezalo, bo go pokochalam, im dluzej bylismy razem tym bardziej rozumialam jego
                zycie, kulture, religie i to mi sie podobalo. lubilam kiedy myslal o mnie jak o
                kobiecie arabskiej, oni maja tak ogromny szacunek dla swoich kobiet. one sa dla
                nich najwazniejsze. wiem, ze nie powinnam spotykac sie z nikim innym,
                spieprzylam wszystko, ale nie przejmuje sie tym.
                no coz samo zycie, moze to lepiej bo nie wiem jak by sie skonczylo za kilka
                m-cy, za rok... chyba, ze jeszcze bede z nim. nie podjelam jeszcze zadnej decyzji.
                • midkaa Re: no i the end 19.01.10, 10:53
                  to bardzo dobrze ze tak myslisz... ja nie jestem taka silna... i
                  czesto na tym trace... wszystko...
                • gaulina do zawsze-haman 19.01.10, 14:34
                  wyslalam Ci wiadomosc na priv. czekam na info. pozdrawiam
              • turhotel Re: no i the end 19.01.10, 10:54
                arabichabibi nawet nie wiesz jaka jestes szczesciara!Troche poboli ,troche lez i juz!Ale uchronilas sie przed wiekszymi tragediami,bo gdybys tego wszystkiego dowiedziala sie po slubie???
                Wtedy boli bardziej.Glupio to zabrzmi ,ale udalo Ci si enie spaprac sobie zycia!A teraz glowa do gory i wsadz ta historie do archiwom..:)Powodzenia.
                Nie ma zludzen dziewczyny co do nich,kazdy Arab ,ktorego jestescie kolejna dziewczyna to niestety oszust,traktujacy kobiety z europy jak latwy i tani dostep do wyzycia sie seksualnego,jak przepustke do lepszego swiata!
                Nawet jezeli piszecie,ze nie chce od Was pieniedzy,ze zaplacil za kolacje,wynajal mieszkanie to pamietajcie,tylko czy sie zastanawilyscie skad On mial na to pieniadze?Nie macie co sie ludzic ,ze wyda na was wielomiesieczne oszczednosci,wiec jakas inna panna zaplacila za wasze przyjemnosci i pozniej przyjdzie czas na splacenie tego dlugu.Nie ma co sie ludzic i bazowac na opiniach na forum,ze niby nikt o nim nie pisze to ufff...jest dobry.Nie,jest nawet gorszy od innych bo potrafi to robic dyskretnie.
                • soni-a121 Re: no i the end 19.01.10, 11:21
                  turhotel ty to zawsze potrafisz wylać na głowę kubel zimnej wody !!
                  hahaha bravo CI za to ;-)
                  • soni-a121 Re: no i the end 19.01.10, 11:26
                    nawet jeśli gdzieś podświadomie ma się nadzieje że może być inaczej
                    że jest inny Ty to od razu rozwiejesz te myśli i sprowadzasz na
                    ziemię. Kurde jeszcze go zacznę nienawidzić ;-)


                  • turhotel Re: no i the end 19.01.10, 11:37
                    Chcialabym,zeby tez kubel zimnej wody zadzialal,ale nie tak latwo przekonac serce,niestety.
                    Niestety znam kobiety,ktore tez kiedys zakochaly sie w Egipcjanach,wyszly za nich za maz i byly szczesliwe do czasu.W momencie kiedy Arab uzyskal obywatelstwo i niezaleznosc finansowa(jej kosztem) poprostu odszedl,a dziewczyna do dzisiaj jest klebkiem nerwow i przygaszonym cieniem kobiety.
                    • soni-a121 Re: no i the end 19.01.10, 12:01
                      Niestety takie rzeczy się zdarzają, arabi.. jest kolejnym
                      przykładem . Nawet jak byś chciała nie jesteś w stanie wszystkich
                      uchronić, jak piszesz serce nie sługa, bierze górę nad rozumem.
                      Niestety, dziewczyny w pierwszej kolejności jadą na
                      wakacje „zakochują się” później szukają wsparcia i pojawiają się na
                      forum, zakochane, walczące z” bardziej doświadczonymi” o
                      swoich „innych” habibi. Jak to się mówi czas leczy rany, za rok
                      będziemy bogacze w doświadczenia i nie wrócimy „częściowo” tylko do
                      kraju. Nie powinno się wrzucać wszystkich do jednego worka ale w
                      arabowie nie ma wyjątków, prędzej czy później wyjdzie szydło z wora.
                      Słowo "wyjątek, wyjątkowo" można użyć jedynie w zdaniu. " Wyjątkowo
                      dziś chłodem zawiewa.: ;-)
                      A tak na serio, Oni nie są źli ,Oni mają inny światopogląd, zupełnie
                      różny od Naszego.

                      • turhotel Re: no i the end 19.01.10, 12:26
                        Soniu wlasnie,ze sa zli,niestety.Sa pryszczem na dupie Allaha.Gdybys porozmawiala np z Muzulmanami z Malezji ,calkiem inny swiatopoglad,calkiem inne odbieranie Koranu calkiem inni ludzie.Arabowie mieszkajacy tam z prawdziwymi Egipcjanami nie maja duzo wspolnego,to sa cyganie Islamu.Mowia,ze sa nowoczesni,a tak naprawde sami zatracili wlasna kulture i wiare ,karmiac sie nienawiscia do reszty swiata i zaslaniajacy sie Koranem ,ktorego tak naprawde nie sa w stanie zrozumiec.
                        Uwierz Mi trzy miesiace mieszkalam w Malezji,pracowalam tylko z Muzulmanami i powiem Ci ,ze pelen szacunek dla tych ludzi.
                        Wiec muzulmanin muzulmanowi nierowny.
                        Dodam tylko,ze nie poznalam tam zadnego malzenstwa mieszanego..;)
                        • soni-a121 Re: no i the end 19.01.10, 13:56
                          to prawda, Oni są zepsuci przez Nas ,taka jest prawda:-(
                          ale mimo wszystko staram się doszukać jakiś pozytywów u Nich, nie
                          zostałam skrzywdzona oszukana ect. to ja tęskniłam jak głupia ;-)
                          (tęskniłam, istotne słowo czas przeszły ;-) )

                        • real-bibi Re: no i the end 20.01.10, 01:16
                          No proszę Cię przeczytaj książkę "Kiedyś byłam księżną" i jej drugą
                          część "Ponieważ byłam księżną". Tam też są małżeństwa mieszane tylko
                          z Australii dziewczyny mają bliżej
                      • jowjas Re: no i the end 19.01.10, 12:26
                        To też racja. Oni nie są wszyscy żli. Oni inaczej myślą i my tego
                        nigdy nie zrozumiemy. Mój mąż też mi często mówił, że przecież był
                        dla mnie dobry. Patrząc na jego rozumowanie, może i coś w tym jest.
                        Więc jeśli jakiejś kobiecie nie przeszkadza, że jej mąż ma koleżanki
                        na boku, z którymi czasami sypia, ale zawsze wraca do domu, czasami
                        kłamie, bądź nie mówi całej prawdy to faktycznie moze być dobrym
                        kandydatem na męża (nie partnera !!).
                    • jowjas Re: no i the end 19.01.10, 12:18
                      Przyznaję w pełni rację temu co piszesz. Jestem jedną z takich
                      kobiet. Przez prawie 5 lat byłam żoną Egipcjanina. Zakochaną i
                      wierzącą, że ten jest inny. Wydawało się, że mój mąż jest takim
                      zagubionym miśkiem (mieszkaliśmy w Polsce), domatorem. Nie wszystko
                      było idealne, no ale przecież to arab. Czy byłam szczęśliwa ?
                      Czasami. Mąż dostał paszport. I dalej wydawało się, że wszystko jest
                      ok. Jednak kilka miesiecy później wydarzyło się coś co wzbudziło
                      moje podejrzenia. Zaczęłam sprawdzać i dowiedziałam się, że wcale
                      nie jest taki zagubiony. Ma wiele koleżanek (od dłuższego czasu
                      zresztą) i oddanych przyjaciółek, sużących mieszkaniem w razie
                      potrzeby, jak i swoim łożkiem. One wtedy nie miały pojęcia, ze on ma
                      żonę :-(. Doskonale grał wolnego strzelca. Ale nawet jak się
                      dowiedziały to kilka z nich pozostało jego wiernymi fankami. A !
                      prawie każda słyszała inną wersje jego pochodzenia, tego gdzie
                      mieszka i co robi w Polsce. Póki co, faktycznie jestem kłębkiem
                      nerwów, ale mam nadzieje, że to minie i nie zostanę przygaszonym
                      cieniem kobiety :-)). W przyszłość patrzę pozytywnie i z optymizmem.
                      • turhotel Re: no i the end 19.01.10, 12:29
                        Jowjas trzymaj sie dziewczyno!Czas Ci pomoze bo innej rady nie ma.Moze odreaguj sobie troche na tym forum uswiadamiajac mlode dziewczyny w jakie tarapaty moga sie wpakowac.
                        • jowjas Re: no i the end 19.01.10, 12:38
                          Tak. Tylko myślę, że każda zakochana wierzy, ze to właśnie jej się
                          uda! Ten jej jest inny! Mnie też przestrzegali i co ? No ale
                          najważniejsze to mimo zakochania trzymać rękę na pulsie i myśleć !!
                          żeby przypadkiem nie zostać z długami (turhotel pisałaś o tym). Nie
                          dać się namówić na "inwestycje" w Egipcie na jego nazwisko, itp.
                          Złamane serce jakoś się pozbiera z czasem.
                      • arabichabibi Re: no i the end 20.01.10, 09:06
                        jowjas napisała:

                        > Przyznaję w pełni rację temu co piszesz. Jestem jedną z takich
                        > kobiet. Przez prawie 5 lat byłam żoną Egipcjanina. Zakochaną i
                        > wierzącą, że ten jest inny. Wydawało się, że mój mąż jest takim
                        > zagubionym miśkiem (mieszkaliśmy w Polsce), domatorem. Nie
                        wszystko
                        > było idealne, no ale przecież to arab. Czy byłam szczęśliwa ?
                        > Czasami. Mąż dostał paszport. I dalej wydawało się, że wszystko
                        jest
                        > ok. Jednak kilka miesiecy później wydarzyło się coś co wzbudziło
                        > moje podejrzenia. Zaczęłam sprawdzać i dowiedziałam się, że wcale
                        > nie jest taki zagubiony. Ma wiele koleżanek (od dłuższego czasu
                        > zresztą) i oddanych przyjaciółek, sużących mieszkaniem w razie
                        > potrzeby, jak i swoim łożkiem. One wtedy nie miały pojęcia, ze on
                        ma
                        > żonę :-(. Doskonale grał wolnego strzelca. Ale nawet jak się
                        > dowiedziały to kilka z nich pozostało jego wiernymi fankami. A !
                        > prawie każda słyszała inną wersje jego pochodzenia, tego gdzie
                        > mieszka i co robi w Polsce. Póki co, faktycznie jestem kłębkiem
                        > nerwów, ale mam nadzieje, że to minie i nie zostanę przygaszonym
                        > cieniem kobiety :-)). W przyszłość patrzę pozytywnie i z
                        optymizmem.


                        twoja historia przypomina mi historię mojego egipskiego kolegi! też
                        zagubiony żona nie miała czasu dla niego, jeździł do koleżanek
                        nocował aż się wyniósł od żony na drugi koniec polski. mam nadzieje
                        że to nie ten sam:( bo już całkiem zgłupieje i nie będę już
                        wiedziała co jest prawdą a co nie
                        • jowjas Re: no i the end 20.01.10, 09:28
                          Arabchabibi wysłalam Ci maila. Ale tu na forum mogę spokojnie
                          napisać, że im nie należy wierzyć w ani jedno słowo. Okłamują
                          wszystkich ! byle tylko im było dobrze. Szacunek dla drugiej osoby,
                          miłość, rodzina to tylko wytarty frazes. Mój mąż nawet patrząc mi w
                          oczy powiedział, że mnie nigdy nie oszukał i nie zdradził, bo mu
                          religia zabrania. A ja już wtedy wiedziałam o koleżankach i on
                          wiedział, że ja już wiem :-((
                          • arabichabibi Re: no i the end 20.01.10, 09:45
                            odpisalam
        • 2009wa-wa Re: no i the end 19.01.10, 12:37
          arabichabibi napisała:

          > kochanie on był właśnie takim wyjąkiem wyjątkowym wyjątkiem.
          ciągle
          > wszędzie go sprawdzałam swoich ludzi tam miałam wsztsko na nic tak
          > potrafił się kryć przez tak długi czas. teraz wiem że żadnemu
          > facetowi nie można ufać nigdy do końca
          > uwież mi i wszyscy tu potwierdzą broniłam go jak lwica nie dałam
          > złego słowa na niego powiedzieć wszyscy którze mi próbowali oczy
          > otworzyć byli śmiertelnymi wrogami a okazało się że sama jestem
          > sobie wrogiem
          Dziekuje Ci ze otwarlas swoje serce i napisalas szczeze co
          przezywasz.
          Ale tak w 99,9% koncza sie znajomosci z Egipskimi Habibi.
          Dobrze ze w pore odkrylas jego prawdziwa twarz, pomysl co by to bylo
          gdybys o tym dowiedziala sie po slubie?
          Zapomni szybko o nim i nie dyskutuj z nim,szkoda Twoich pieniedzy na
          telefony nie warta skorka wyprawki,on i tak zrobi swoje.
          On ma wiele takich o ktorych ty nigdy sie nie dowiesz, tacy juz oni
          sa.
          • midkaa Re: no i the end 19.01.10, 12:51
            czytam to wszystko i coraz mniej podoba mi sie moj zwiazek....
            staram sie zachowac zinmna krew... ale i tak cos mnie ciagnie do
            NIEGO... ciekawe czym mnie zaskoczy w tym negatywnym sensie... bo
            narazie jest tym wyjatkowym wyjatkiem o czym zreszta pisalam z
            arabichabibi...
          • arabichabibi Re: no i the end 19.01.10, 13:08
            niestety poniosło mnie i zadzwoniłam mu wygarnać
            jak to ona mi pisze że maci eplany ty że nie maci e to kto tu kłamie
            a on : i dont lie she doesnt lie u dont lie all is truth
            biedaczek no pogubił sie kocha wszystkie one jego i jest mniamniuśnie
            powiedziałam mu że zsotanie sam jak palec a on mi na to SO I WILL
            TRY TO LIVE MY LIFE FARTHER
            wawa 2009 ty wiesz dobrze ze on ma żone i dzieci ostrzegałaś mnie
            raz i po twoim info się przyznał wiesz który to bardzo dobrze bydlak
      • liliowewzgorze Re: no i the end 23.01.10, 00:44
        ja swojego sprawdzałam tak -
        zakładałam nowe konta na msn i pisałam jako inna dziewczyna, aby zobaczyć jaka
        jest jego reakcja, również mam zaufanego znajomego z Maroka wiec jego poprosiłam
        o pomoc, aby pisał jako marokanka, żeby nie było podejrzeń że go sprawdzam....

        poza tym musisz poprosic go o hasło i wtedy w skrzynce bedziesz widzieć
        wiadomości (o ile ich nie skasuje) oraz maile z kont, wszystkich raczej nie
        usunie, do mojego pszychodziły różne, tam dopiero były historie.....
        więc koniecznie musisz znać jego hasło do skrzynki ;]

        jakby co to służę pomocą
        mój msn-
        unexpiring_flame@hotmail.com

        pozdrawiam
        • arabichabibi Re: no i the end 24.01.10, 09:43
          jestem w szoku! musisz się za mną koniecznie skontaktować na prive.
          kiedyś mój zadał mi pytanie czy czasem nie znam kogos z Maroko. i
          pytał chyba ze 3 razy podejrzliwie na mnie patrząc, jak pytałam o co
          chodzi mówił never mind, forget about it.
    • z-woli-nerona Re: no i the end 19.01.10, 13:11
      arabichabibi napisała
      >
      >
      > ale teraz optymistyczna puenta- zła zrozpaczona zawiedziona
      > pojechałam do krk spotkać sie z moim egipskim przyjacielem i w końcu
      > zaznałam co to znaczy arabski sex:D

      to,ze facet cie zdradzil ,oszukal to jedno.a to ,ze ty wkrotce po tym ladujesz w
      lozku innego Araba to drugie!zatem chodzilo tylko o zaznanie rozkoszy z Arabem???
      ciekawe po co udawalas taka cnotke przed tym swoim eks narzeczonym?skoro cnotka
      nie jestes!
      ladna sobie wystawilas laurke na koniec!
      oboje jak widac byliscie siebie warci.
      az wstyd sie przyznawac do polskiego obywatelstwa!
      • turhotel Re: no i the end 19.01.10, 13:21
        to co tak krytykujesz to jest tzw slodka zemsta,odreagowanie na stres,zagluszenie bolu.WIEC JA sie nie dziwie,ze impulsywnie to zrobila.Na zasadzie On Mnie zdradzil z Biala Ja jego z innym Arabem.
        Pewnie ulzylo na chwile,niesmak przyjdzie duzo pozniej.
        • arabichabibi Re: no i the end 19.01.10, 13:32
          turhotel napisała:

          > to co tak krytykujesz to jest tzw slodka zemsta,odreagowanie na
          stres,zagluszen
          > ie bolu.WIEC JA sie nie dziwie,ze impulsywnie to zrobila.Na
          zasadzie On Mnie zd
          > radzil z Biala Ja jego z innym Arabem.
          > Pewnie ulzylo na chwile,niesmak przyjdzie duzo pozniej.
          z egipcjaninem on nie lubi słowa arab bo jest koptem więc nie z
          arabem a z egipcjaninem
          • rubio.3 Re: no i the end 27.01.10, 00:59
            arabichabibi napisała:

            > turhotel napisała:
            >
            > > to co tak krytykujesz to jest tzw slodka zemsta,odreagowanie na
            > stres,zagluszen
            > > ie bolu.WIEC JA sie nie dziwie,ze impulsywnie to zrobila.Na
            > zasadzie On Mnie zd
            > > radzil z Biala Ja jego z innym Arabem.
            > > Pewnie ulzylo na chwile,niesmak przyjdzie duzo pozniej.
            > z egipcjaninem on nie lubi słowa arab bo jest koptem więc nie z
            > arabem a z egipcjaninem
            arabichabibi a kopt nie posiada sprzętu do tych klocków? A co to za różnica
            jakiej narodowości chłop i wyznania , pomyśl kobieto co piszesz !!
            • arabichabibi Re: no i the end 27.01.10, 07:03
              nie rozumię czemu ze mną znowu walczysz?
              ok chlop to chlop
              poszłam do wyra z chłopem z krwi i kości bo alkohol i rozpacz
              uderzyły mi do głowy
              zgłupiałam przez moment ale to sie może zdarzyć każdej z nas. i to
              nie była żadna zemsta bo pana K całe gówno pewnie obchodzi co ja
              teraz i z kim robie. czy możemu już zakończyć zbędne dyskusje?
              uwierz mi nie jest mi łatwo. chciałam się z wami podzielić faktem iż
              nawet długoletni związek który wydawał się być idealnym bez żadnych
              wad może okazać sie wielką bujdą. bardzo bym chciała teraz zapomnieć
              więc nie walcz ze mną tylko daj mi rady jak mam sobie z tym
              poradzić bo z dnia na dzień nie jest lżej a ciężej
              • rubio.3 Re: no i the end 27.01.10, 08:08
                arabichabibi napisała:
                > nie rozumię czemu ze mną znowu walczysz?
                bardzo bym chciała teraz zapomnieć
                > więc nie walcz ze mną tylko daj mi rady jak mam sobie z tym
                > poradzić bo z dnia na dzień nie jest lżej a ciężej

                Nie walczę znowu arbichabibi. Chodziło tylko o to , że facet to facet, nie ma
                znaczenia jaki. Pójście do łóżka z innym to nie był dobry sposób na
                odreagowanie, ale się zdarzył i rozumiem Cię, właściwie każdy sposób na poprawę
                nastroju po przejściach jest dobry, jeśli tylko pomoże sobie poradzić ze złością
                i zawodem. Czy Ci pomogło? Nie wiem sama oceń. A dlaczego chcesz zapomnieć o
                całej tej historii? Przecież przez jakiś czas czułaś się szczęśliwa to pamiętaj
                tylko te chwile. Koniec był standardowy , zawsze trzeba się liczyć z tym , że
                facet nas puści kantem i cokolwiek byśmy wtedy nie zrobiły to wcale nie oznacza
                , że poczujemy się lepiej. Życie toczy się dalej, masz dziecko , pracę zajmij
                się nimi teraz. Pustka i żal minie , potraktuj habibka jak mało ważny przedmiot
                , który miałaś ale go zgubiłaś. Strata nie wielka, nie warto płakać to była
                tylko rzecz. Głowa do góry , będzie dobrze.
      • arabichabibi Re: no i the end 19.01.10, 13:29
        z-woli-nerona napisała:

        > arabichabibi napisała
        > >
        > >
        > > ale teraz optymistyczna puenta- zła zrozpaczona zawiedziona
        > > pojechałam do krk spotkać sie z moim egipskim przyjacielem i w
        końcu
        > > zaznałam co to znaczy arabski sex:D
        >
        > to,ze facet cie zdradzil ,oszukal to jedno.a to ,ze ty wkrotce po
        tym ladujesz
        > w
        > lozku innego Araba to drugie!zatem chodzilo tylko o zaznanie
        rozkoszy z Arabem?
        > ??
        > ciekawe po co udawalas taka cnotke przed tym swoim eks narzeczonym?
        skoro cnotka
        > nie jestes!
        > ladna sobie wystawilas laurke na koniec!
        > oboje jak widac byliscie siebie warci.
        > az wstyd sie przyznawac do polskiego obywatelstwa!


        chyba mnie zle zrozumialaś
        nie udawałam żadnej cnotki bo jestem matką jeżeli pamiętasz więc nie
        dziewicą
        a to że wylądowałam z egipcjaninem w łóżku poprostu się stło nie
        planowałam tego poprostu spotkałam się z kolegą ktory umie mówić
        madrze o życiu a że przy rozmowie był alkohol porostu sie stało
        a puenta jst taka że nie mam wyrzutów sumienia bo miałam ogromne
        to wszystko
        • z-woli-nerona Re: no i the end 19.01.10, 13:50
          arabichabibi napisala:


          > nie udawałam żadnej cnotki bo jestem matka

          dzieciom zatem gratuluje matki.kazde rozstanie z facetem bedziesz tak
          konczyc?ladujac w lozku z innym?
          nie wiem co ma do tego stres i odreagowanie?
          odreagowac to mozna na przyklad sie upijajac ,a nie ladujac w lozku z jaikms
          tam znajomym ,ktory pieknie mowi o zyciu
          z kazdym postem coraz bardziej sie pograzasz.nie dosc ,ze hipokrytka ,to jeszcze
          latwa.pare cieplych slowek ,alkohol i panna juz rozklada nogi.az dziwne ,ze sie
          nie oddalas temu Egipcjaninowi ,ktory cie zostawil dla tej Niemki!
          rozumiem ,ze w sezonie 2010 jesli chodzi o seks-turystyke mozna na ciebie
          liczyc!podniesiesz statystyke?!bon voyage!

          • arabichabibi Re: no i the end 19.01.10, 13:55
            z-woli-nerona napisała:

            > arabichabibi napisala:
            >
            >
            > > nie udawałam żadnej cnotki bo jestem matka
            >
            > dzieciom zatem gratuluje matki.kazde rozstanie z facetem bedziesz
            tak
            > konczyc?ladujac w lozku z innym?
            > nie wiem co ma do tego stres i odreagowanie?
            > odreagowac to mozna na przyklad sie upijajac ,a nie ladujac w
            lozku z jaikms
            > tam znajomym ,ktory pieknie mowi o zyciu
            > z kazdym postem coraz bardziej sie pograzasz.nie dosc ,ze
            hipokrytka ,to jeszcz
            > e
            > latwa.pare cieplych slowek ,alkohol i panna juz rozklada nogi.az
            dziwne ,ze sie
            > nie oddalas temu Egipcjaninowi ,ktory cie zostawil dla tej Niemki!
            > rozumiem ,ze w sezonie 2010 jesli chodzi o seks-turystyke mozna na
            ciebie
            > liczyc!podniesiesz statystyke?!bon voyage!
            >


            mierzysz mnie swoja miarą czy jak? jak widzisz byłam z nim ponad 2
            lata a mu się nie oddałam a stres alkohol zrobiły swoje. każdemu
            można zbłądzić lub się zabawić tak? jestem sex turystka bo poszłam
            do łużka z przyjacielem po alkoholu? no super
            • rubio.3 Re: no i the end 27.01.10, 01:17
              arabichabibi napisała:
              mierzysz mnie swoja miarą czy jak? jak widzisz byłam z nim ponad 2
              > lata a mu się nie oddałam a stres alkohol zrobiły swoje. każdemu
              > można zbłądzić lub się zabawić tak? jestem sex turystka bo poszłam
              > do łużka z przyjacielem po alkoholu? no super
              ale z kim byłaś dwa lata , bo na pewno nie z fizycznym mężczyzną tylko chyba z
              wyobrażeniem o zawartości rozporka, Ty nie dalas on nie czekal , natural history

              • arabichabibi Re: no i the end 27.01.10, 06:58
                właśnie czekał. byłam u niego kilka razy. spaliśmy za każdym razem w
                jednym pokoju w jednym łóżku u niego w mieszkaniu, nie raz próbował
                ale ja starałam się być konsekwentnam, tak jak doradzili mi inni
                egipscy przyjaciele. mówili że jak pójde z nim na całość dobrze to
                tago nie odbierze i nie będzie mnie szanował a już o jakichkolwiek
                planach na przyszłość mogę zapomnieć. więc stosowałam się do rad.
                ale jak widać "mój" egipski "książę" okazał się wyjątkiem od reguły.
                ale to już mnie nie obchodzi. dzisiaj cieszę się że nie oddałam się
                temu ......człowiekowi ( sory za słowa)
    • midkaa Re: no i the end 19.01.10, 13:41
      masz racje ja zachowala bym sie tak samo.... zawsze rzeczy ktorych
      sie nie planuje przyosza najwiecej zadowolenia!!!
      • z-woli-nerona Re: no i the end 19.01.10, 13:54
        midkaa napisała:

        > masz racje ja zachowala bym sie tak samo.... zawsze rzeczy ktorych
        > sie nie planuje przyosza najwiecej zadowolenia!!!

        o !kolejna seks turystka!bravo!jest tu jakas normalna kobieta?
        ktora zdrady nie odreagowuje w lozku innego faceta?
        • turhotel Re: no i the end 19.01.10, 13:59
          bardzo latwo umoralniac na forum,pisze sie bardzo latwo ,ale jaki masz w tym cel??Zawsze z zyciu jestes taka swieta?Zycie uklada rozne scenariusze i nigdy nie wiadomo jakbys sie TY zachowala w podobnej sytuacji w podobnych okolicznosciach.
          A skoro tak impulsywnie reagujesz to pewnie cos Cie w tym tamacie boli,co?
          Zdefiniuj normalna kobiete???
          Dyskusje na temat moralnosci to cyba na innych forach.
          • z-woli-nerona Re: no i the end 19.01.10, 14:06
            w tym temacie boli mnie ze polki sie nie szanuja!!!
            ja nie mam z tym problemow.nie laduje w lozku z facetem po milych slowkach i
            alkoholu.ta kobieta sama sobie wystawia tu opinie.ale bron jej!jesli twoj poglad
            na moralnosc pasuje do jej.
            tylko potem sie nei dziwcie w egpicie jak was wyzywaja od european sluts...oby
            tak dalej...udanego urlopu!seksturystki!
            • soni-a121 Re: no i the end 19.01.10, 14:13
              Ubliżając innym dowartościowujesz siebie?
              Tyle agresji jest w Twoich postach ,że tylko taka myśl się nasuwa.
              • turhotel Re: no i the end 19.01.10, 14:25
                Z woli Nerona

                Wiele tych historii nie zaczyna sie od sexu,wlasnie gdyby o sex chodzilo to nie byloby tu tylu dziewczyn na tym forum.Pojechalaby taka jedna z druga bzyknela sie wybawila i wrocila zadowolona i tak do nastpnych wakacji.
                Tutaj ktos bawi sie ich uczuciami i jakos zawsze najpierw pada oskarzenie Ona szmata i puszczalska,jej wina.A wlasnie gowno prawda wlasnie te najskromniensze najporzadniejsze dziewczyny wychowane na bajkach o krolewiczach trzymane pod kloszem sa najbardziej podatne na "uroki" tych oszustow.I tak jak mowilam nie wiessz co bys zrobila i jakbys sie zachowala na miejscu tej dziewczyny,sklada sie na to wiele czynnikow i nie mow ,ze jestes pewna,bo czlowiek nie jest w stanie przewidziec swoich zachowan.

                Dlatego zawsze mnie w.kurwia jak kobiecie latwo ocenic inna kobiete.Potrafimy wytlumaczyc ,wybaczyc, zapomniec czy usprawiedliwic faceta,ale dla innej kobiety nie ma litosci,nie ma taryfy ulgowej.
            • midkaa Re: no i the end 19.01.10, 14:30
              hej, hej zwolnil troche dziewczyno!!!! ja nie napisalm ze spalam z
              jakimkolwiek arabem!!! czytaj dokladnie!!! jezeli juz musisz wtracic
              swoje komentarze... a tak naprawde to zdaje sie ze nie wiesz o co
              wogole chodzi w tym forum...
    • zawsze-hamam Re: no i the end 19.01.10, 14:31
      z-woli-nerona.
      no to cie troszke ponioslo. nikt tu nie jest nastolatka, jestesmy doroslymi kobietami i nie wazne gdzie mozna spotkac faceta, ktorego sie pokocha. czytam od jakigos czasu to forum i nie zauwazylam zwierzen kobiety, ktora poszla do lozka z facetem tylko dla sexu i jeszcze za to zaplacila, bo to jest sexturystyka. a nawet gdyby taka byla, to dla mnie to jest bardziej uczciwe niz to co robia faceci aby wykorzystac, oszukac i ograbic dziewczyne.
      nie uwierze, ze zadna normalna dziewczyna czy kobieta nie ulegla zludnej milosci i nie cierpiala.
      a sexturystyka moja droga zaczela sie od starych, bogatych niemek, ktore kupowaly i kupuja mlodych chlopcow za prezenty i kase.
      mozesz sprobowac, brak sexu to powazna dolegliwosc i umoralnianie innych nic tu nie pomoze.
      • turhotel Re: no i the end 19.01.10, 14:44
        dokladnie Haman,ktos kto mowi,ze Polki sie nie szanuja nie ma zielonego pojecia w jakim swiecie zyje.To co wyprawiaja Niemki i Angielki dla przykladu to jest dopiero hardcore..:)My wciaz przy nich wypadamy bardzo skromnie.ALe co najsmieszniejsze,one sie nie oceniaja ,nie krytykuja kazdy zyje jak lubi i potrafi.
        • 2009wa-wa Re: no i the end 19.01.10, 15:03
          turhotel napisała:

          > dokladnie Haman,ktos kto mowi,ze Polki sie nie szanuja nie ma
          zielonego pojecia
          > w jakim swiecie zyje.
          W kazdym kraju sa takie i takie kobiety!
          To co wyprawiaja Niemki i Angielki dla przykladu to jest
          > dopiero hardcore..:)
          A co one wyprawiaja? skad masz takie doswiadczenie i wiadomosci?
          >My wciaz przy nich wypadamy bardzo skromnie.ALe co najsmies
          > zniejsze,one sie nie oceniaja ,nie krytykuja kazdy zyje jak lubi i
          potrafi.
          Juz dawno takich bzdur nie czytalam, Kazdy kto ma cos w glowie
          podchodzi realnie do zycia, i zanim popelni blad dobrze sie nad
          wszystkim zastanowi.Ma sie jedno zycie i trzeba sie szanowac zeby
          godnie przejsc przez zycie.
          • midkaa Re: no i the end 19.01.10, 15:14
            czasem zycia nie da sie zaplanowac i przezyc tak jak by sie
            chcialo...
          • zawsze-hamam Re: no i the end 19.01.10, 15:28
            do 2009 wa-wa
            pewnie, ze kazdy ma jedno zycie, ale wiesz olej w glowie to jedno a zakochana
            kobieta to drugie. bylas kiedys tak zakochana, ze nawet jesli sadzilas, ze zle
            robisz, dalej to robilas.
            powiem ci, ze ja tak mialam. a uwazam, ze troche oleju w glowie mam. i nawet
            uzywalam mojego zdrowego rozsadku, kiedy spotykalam sie z moim facetem, kiedy
            kochalam sie z nim tez zastanawialam sie czy dobrze robie, czy nie bede zalowac.
            wiesz co nie zaluje, ze go poznalam, ze bylam z nim, ze sie zapomnialam.
            teraz kiedy nie jestesmy razem brakuje mi go, ale moja duma, zdrowy rozsadek i
            moj olej w glowie nie pozwala aby on wrocil do mnie.
            czuje sie gorzej a moje zycie mija. moje jedno zycie umyka, a ja nie wiem co robic.
            myslisz, ze bedzie mi lepiej bez niego
            • 2009wa-wa Re: no i the end 19.01.10, 16:24
              zawsze-hamam napisała:

              > do 2009 wa-wa
              > pewnie, ze kazdy ma jedno zycie, ale wiesz olej w glowie to jedno
              a zakochana
              > kobieta to drugie. bylas kiedys tak zakochana, ze nawet jesli
              sadzilas, ze zle
              > robisz, dalej to robilas.
              > powiem ci, ze ja tak mialam. a uwazam, ze troche oleju w glowie
              mam. i nawet
              > uzywalam mojego zdrowego rozsadku, kiedy spotykalam sie z moim
              facetem, kiedy
              > kochalam sie z nim tez zastanawialam sie czy dobrze robie, czy nie
              bede zalowac
              > .
              > wiesz co nie zaluje, ze go poznalam, ze bylam z nim, ze sie
              zapomnialam.
              > teraz kiedy nie jestesmy razem brakuje mi go, ale moja duma,
              zdrowy rozsadek i
              > moj olej w glowie nie pozwala aby on wrocil do mnie.
              > czuje sie gorzej a moje zycie mija. moje jedno zycie umyka, a ja
              nie wiem co ro
              > bic.
              > myslisz, ze bedzie mi lepiej bez niego
              Wyobraz sobie ze tez bylam zakochana ze swiata bozego za nim nie
              widzialam(ale nie byl to Egipcjanin)czesto mysle o nim jak mu sie
              zycie ulozylo, ale stracilismy kontakt po moim slubie."Takie jest
              zycie" Wybor byl trudny zwyciezyl rozsadek i do dzisiaj nie zaluje.
    • 2009wa-wa Re: no i the end 19.01.10, 14:56
      Co sie stalo to wroci, trzeba patrzec do przodu i przeanalizowac
      bledy zeby ich w przyszlosci nie popelnic, poczytaj swoje wypowiedzi
      i wyciagnij wnioski na przyszlosc.
      forum.gazeta.pl/forum/w,24864,101077669,104072000,Re_Shakira_.html
      • turhotel Re: no i the end 19.01.10, 15:20
        skad mam takie wiadomosci,ano studiowalam,mieszkam i pracuje od wielu lat w Niemczech i UK

        A mowiac,ze kazda powinna miec rozum i sie szanowac,jak najbardziej,ale czasami to zawodzi..:)Kazdemu sie moze zdarzyc chwila zapomnienia.
        • 2009wa-wa Re: no i the end 19.01.10, 16:18
          turhotel napisała:

          > skad mam takie wiadomosci,ano studiowalam,mieszkam i pracuje od
          wielu lat w Nie
          > mczech i UK
          >
          > A mowiac,ze kazda powinna miec rozum i sie szanowac,jak
          najbardziej,ale czasami
          > to zawodzi..:)Kazdemu sie moze zdarzyc chwila zapomnienia.
          "Nie mozna wszystkich wkladac do jednego worka" bo kazdy jest inny
          kazdy mysli inaczej i kazdy uklada sobie zycie na swoj sposob jak go
          stac, jak zostal wychowany, wyksztalcony itd
    • latika101 do Arabichabibi do Latiki 19.01.10, 18:10
      dopiero teraz przeczytałam to co napisałaś, nie znajde słow że, cię
      pocieszyć , to co opisała daje mi jeden wniosek TA DRUGA MA WIĘCEJ
      KASY I JA TEZ ZOSTAWI. Jeżeli bedzie miała ochote pogadać , napisz
      do mnie latika101@wp.pl . Przezyłam tez szok , jak na forum ,
      dziewczyny opsywałay znajmość z moim byłm. Bardzo , bardzo Cie
      pozdrawiam Latika , nie żałuj nie wart.
      • arabichabibi Re: do Arabichabibi do Latiki 20.01.10, 07:43
        latika101 napisała:

        > dopiero teraz przeczytałam to co napisałaś, nie znajde słow że,
        cię
        > pocieszyć , to co opisała daje mi jeden wniosek TA DRUGA MA
        WIĘCEJ
        > KASY I JA TEZ ZOSTAWI. Jeżeli bedzie miała ochote pogadać , napisz
        > do mnie latika101@wp.pl . Przezyłam tez szok , jak na forum ,
        > dziewczyny opsywałay znajmość z moim byłm. Bardzo , bardzo Cie
        > pozdrawiam Latika , nie żałuj nie wart.


        w pierwszy dzień myślałam dobrze dobrze w kon=ńcu będę spokojna zero
        stresu ale ta franca nie daje mi spokoju! jakim trzeba być
        człowiekiem! to ona wlazła w moje życie z butami ona zniszczyła
        miżycie moje plany i marzenia a nie daje za wygraną! czego ona
        jeszcze ode mnie chce! na siłe próbuje mi udowodnić że on nigdy mnie
        nie kochał że byłam zabawką że teraz się ze mnie nabijajaą! nawet
        jeżeli to po co być tak okrutną dla osoby którą się zraniło. przez
        moment pomyślałam może ona się boi że wróci do mnie i dlatego chce
        mi go obrzydzić ale ja nigdy nie wróce do hama który mnie tak
        upokorzył który zniszczył tyle pięknego!!! i mam prośbe poradźcie mi
        co mam robić. ona mi grozi że znajdzie mój dom i że mam się z nim
        nie kontaktować bo stanie mi się krzywda. musze powiedzieć że nie
        mam ochoty się kontaktować ani z nim ani z nią z pabrą debili teraz
        widze że pasują do siebie ale czy mogę to zgłosić na policję czy ona
        za to może odpowiedzieć?
        • panna.m.igotka Re: do Arabichabibi do Latiki 20.01.10, 09:02
          Właśnie przeczytałam ten wątek i własnym oczom nie wierzę. Może
          stwierdzisz, że jestem niesprawiedliwa w stosunku do Ciebie, że Cię
          nie rozumiem itp., ale prawda jest bolesna. Dziewczyno daj sobie
          spokój z nim. Po co Ty w ogóle się z nią kontaktujesz? Przecież nie
          ma co ukrywać on ma Cię po prostu gdzieś? Zresztą pewnie zawsze
          miał, tylko ty byłaś zaślepiona i widziałaś świat takim jakim
          chciałaś widzieć. Wierzyłaś, że jest inny, a w konsekwencji on
          pokazał na kim i na czym mu na prawdę zależy. Po Twoim pierwszym
          wpisie i Twoim zachowaniu niestety nasuwa mi się jedna myśl, tak na
          prawdę niczym nie różnisz się od nich. A już po Twoim pocieszaniu z
          przyjacielem, Boże, zrobiłaś to samo co ona, czyli zniżyłaś się do
          jej poziomu. Rozumiem rozpacz, załamanie, wściekłość. W takich
          momentach mieszają się uczucia w głowie; nienawiść i uczucie
          naprzemiennie, raz jedno i drugie, dobrze o Tym wiem i na Twoim
          miejscu pewnie drapałabym ściany i waliła głową o stół, ale nigdy
          nie szukałabym tak marnego "pocieszenia w ramionach innego". Trzeba
          znać swoją wartość i mieć choć trochę godności. A swoją drogą to co
          to za przyjaciel? Moja dobra rada to nie kontaktuj się z nim, ani z
          nią. Jak Ci będzie grozić to napisz, tylko spokojnie, że Ty nic od
          niego nie chcesz, że dla Ciebie to już skończony rozdział i jak
          będzie dalej Ci grozić to zgłosisz to na policję. Jak najbardziej
          ona może za to odpowiedzieć!
          • arabichabibi Re: do Arabichabibi do Latiki 20.01.10, 09:12
            panna.m.igotka napisała:

            > Właśnie przeczytałam ten wątek i własnym oczom nie wierzę. Może
            > stwierdzisz, że jestem niesprawiedliwa w stosunku do Ciebie, że
            Cię
            > nie rozumiem itp., ale prawda jest bolesna. Dziewczyno daj sobie
            > spokój z nim. Po co Ty w ogóle się z nią kontaktujesz? Przecież
            nie
            > ma co ukrywać on ma Cię po prostu gdzieś? Zresztą pewnie zawsze
            > miał, tylko ty byłaś zaślepiona i widziałaś świat takim jakim
            > chciałaś widzieć. Wierzyłaś, że jest inny, a w konsekwencji on
            > pokazał na kim i na czym mu na prawdę zależy. Po Twoim pierwszym
            > wpisie i Twoim zachowaniu niestety nasuwa mi się jedna myśl, tak
            na
            > prawdę niczym nie różnisz się od nich. A już po Twoim pocieszaniu
            z
            > przyjacielem, Boże, zrobiłaś to samo co ona, czyli zniżyłaś się do
            > jej poziomu. Rozumiem rozpacz, załamanie, wściekłość. W takich
            > momentach mieszają się uczucia w głowie; nienawiść i uczucie
            > naprzemiennie, raz jedno i drugie, dobrze o Tym wiem i na Twoim
            > miejscu pewnie drapałabym ściany i waliła głową o stół, ale nigdy
            > nie szukałabym tak marnego "pocieszenia w ramionach innego".
            Trzeba
            > znać swoją wartość i mieć choć trochę godności. A swoją drogą to
            co
            > to za przyjaciel? Moja dobra rada to nie kontaktuj się z nim, ani
            z
            > nią. Jak Ci będzie grozić to napisz, tylko spokojnie, że Ty nic od
            > niego nie chcesz, że dla Ciebie to już skończony rozdział i jak
            > będzie dalej Ci grozić to zgłosisz to na policję. Jak najbardziej
            > ona może za to odpowiedzieć!

            masz całkowitą racje. i dlatego napisałam że nie chce mieć ani z nią
            ani z nim nic więcej wspólnego. zadzwoniłam do niego żeby mu
            wygarnąć jakim podłym kłamcą jest a usłyszałam I DIDNT LIE U DIDNT
            LIE SHE DIDNT LIE IT JUST HAPPENED ale mam to daleko gdzieś!
            wyraźnie mu wczoraj powiedziałam że nie życze sobie żadnych
            kontaktów ani z jego ani z jej strony ale to jakaś wariatka byle
            dobić byle ona miała ostatnie słowo! mam jej dość poprostu. tak
            byłam głupia ślepa i naiwna ale miłość to choroba psychiczna każdy
            zakochany jest ślepy i naiwny i wierzy że ta druga połowa jest
            najświętrzą pod słońcem. ja wierzyłam. teraz wieme nigdy nie zaufam
            nikomu
            • panna.m.igotka Re: do Arabichabibi do Latiki 20.01.10, 09:33
              Spokojnie nie możesz popadać z skrajności w skrajność, na razie
              rządzą Tobą uczucia, które trudno nazwać. Zobaczysz za parę dni,
              miesięcy spojrzysz na to wszystko z innej strony. I nie można mówić,
              że nikomu nie zaufasz, bo możesz spotkać na swojej "drodze" osobę,
              która będzie ci przysłowiowo "przeznaczona", a Ty nawet tego nie
              zauważysz i dopiero po pewnym czasie zorientujesz się co straciłaś.
              Tak nie można. Wszystko czego Ci potrzeba na dzień dzisiejszy to
              dystansu do wszystkiego, na spokojnie bez nerwów. A jak Cię będzie
              nosić to idź na siłownię "powalić sobie w gruchę". Na prawdę zdaje
              egzamin ;) I głowa do góry! Trzymaj się ciepło!
    • soni-a121 Re: do Arabichabibi 20.01.10, 09:33
      Wiem że targają Tobą emocje, i będzie to trudne do opanowania ale
      powinnaś być obojętna. Obojętność to coś co boli drugą stronę
      najbardziej. Nie rzucaj się jak pchła na grzebieniu ,ponieważ to
      mówi Jej, że ma super faceta o którego Ty walczysz ,a Jemu
      uzmysławiasz jaki to on jest zaj….y a prawda jest zupełnie inna ;-)
      Nie daj im tej satysfakcji !!

    • zawsze-hamam Re: no i the end 20.01.10, 11:59
      dziewczyny, nie wiem czy dobrze robie, ale wczoraj rozmawiam w moim chlopakiem i
      zgodzilam sie byc dalej z nim.
      nie oczekuje wielkiej milosci ani planow na przyszlosc, ale jest mi dobrze z nim.
      jak mi ktoraj bedzie chciala urwac glowe, to jestem gotowa.
      • jasneniebo Re: no i the end 20.01.10, 12:11
        zawsze-hamam to Twoje życie nikt go za Ciebie nie przeżyje i tylko TY poniesiesz konsekwencje swoich decyzji.Świat jest tak urządzony,że za wszystko trzeba płacić określoną cenę - życzę Ci żeby to było warte tej ceny jaką zapłacisz.
        Pozdrawiam
      • turhotel Re: no i the end 20.01.10, 12:34
        arabichabibi
        Wiele lat temu jak jeszcze myslama ,ze Egipcjanie moga byc fajnymi facetami mialam kolege w pracy.Wiele lat w UK,zonaty ,bardzo mily.Z dwa razy po pracy wyskoczylismy na kawe,ogolnie byl bardzo pomocny ,Ja wtedy nie mialam samochodu wiec zooferowal sie,ze zabierze Mnie na zakupy do pobliskiego miasta(mieszkalismy wtedy na tzw countryside)Ale okazalo sie,ze Nani planuje zostac tam na noc i wynajac hotel,nawet juz zrobil wstepna rezerwacje.Ja grzecznie mu powiedzialam,ze niestety nie planuje,zeby tam zostac na noc,zreszta nie pytal Mnie wczesniej nie pytal o zdanie i wyobrazcie sobiue,ze zniknal usmiech z jego twarzy,a pokazal sie ten tak charakterystyczny dla Nich obled w oczach.Obrazil sie na Mnie i przestal odzywac.Gorzej w pracy moje wlasne kumpele zaczely sie dziwnie zachowywac,wreszcie je przycisnelam do muru i sie dowiedzialam,ze to Ja biednego Haniego chcialam namowic na pobyt w hotelu,ze to Ja sie obrazilam,a On biedny nie wie co zrobic bo przeciez ma zone i on tak nie moze.Zaprosil tez moje kumpele na drinka po pracy i na koniec powiedzial im"nie mowice nic Tarze,ze sie dobrze bawilismy i nie wiadomo jak sie zachowa".
        Najpierw Mnie zatkalo,a pozniej dostalam ataku smiechu.Na szczescie wygrala babska solidarnosc i Hani stal sie dla Nas niewidzialny.
        Po paru tygodniach zaczelam dostawac od Niego sms-y.Ze on nie wie co sie z nim dzieje,co w niego wstapilo ale zakochal sie we Mnie i nie moze o Mnie zapomniec,ze nigdy nie zdradzi swojej zony ,ale to uczucie jest od niego silniejsze.
        Nie odpisalam,powiedzialam co o tym mysle prosto w jego oczy!I znow to samo obled w oczach,nie wytrzymal i na moje szczascie przy swiadku nazwal mnie szmata i manipulantka.Ja oczywiscie zglosilam raport w pracy z podpisem swiadka i niestety wylecial dyscyplinarnie.Nawet sie nie odgrazal,podkulil ogon i odszedl.Jakie bylo moje zdziwienie jak pare miesiecy pozniej dostalam zyczenia noworoczne od Niego.

        Wiec Kochana poblokuj wszelakie komunikatory na ktorych masz ich oboje ,zablokuj na facebookach,nie odpowiadaj na zadne maile ,pelen luzik ,bo wdajac sie w jakiekolwiek dyskuscje dajesz mu poczucie ,ze to On nadal ma wszystko pod kontrola i to on zadecyduje kiedy to sie skonczy.A jezeli sama to skonczysz o odetniesz go od Siebie to bedie to dla niego najwieksza mordega i poraszka.
        Pogrozkami sie nie przejmuj zadne z nich nie ma na tyle odwagi zeby cokolwiek zrobic.

        Hamam
        Glowy nikt CI nie urwie,bo bedzie Ci bardzo potrzebna.
        A ze zrobilas zle to chyba sama wiesz i tylko ty sie mozesz od tego powstrzymac.
        Teraz to juz bedzie tylko gorzej,bo On wie,ze zawsze mu sie ugniesz i ze moze Toba manipulowac i wie ze Ci zalezy,wiec teraz bedzie sobie uzywal na calego.
      • midkaa Re: no i the end 20.01.10, 12:56
        do zawsze hamam

        ja mysle ze kazdy zasluguje na druga szanse.... moze on to doceni i
        zrozumie jaki blad popelnil kiedys.... zycze WAM szczescia....
        pozdrawiam
        • zawsze-hamam Re: no i the end 20.01.10, 13:18
          do midkaa
          dzieki, nie wiem czy bede potrzebowala szczescia czy nie, ale wiem ze bede
          szczesliwa, nie wiem jak dlugo ale who care. jesli nie doceni, ze dalam mu druga
          szanse i pozwoli sobie na cokolwiek co mi sie nie spodoba to go zostawie i tak
          mu powiedzialam, ze bede z nim, ale nie jestem jego wlasnoscia. mam poza nim
          swoje zycie, swoich przyjaciol i swoja prywatnosc. jestem bogatsza o
          doswiadczenie. zobaczymy.
    • latika101 latika do arachabibi. 20.01.10, 12:51
      Posłuchaj , jeżeli jego nowa kobieta , nęka Cię ,obraża , grozi Ci .
      To przy następnym kontakcie powiedz jej , że nie życzysz sobie
      Absolutnie , jakich kolwiek kontaktów z nia ,ze masz smsy od niej i
      nagrywasz rozmowy i w Polsce jest to NĘKANIE I ZNĘCANIE SIĘ
      PSYCHICZNE I JEST NA TO ART, 270.k.k. i nawt z innego karju mozesz
      donieść na policje o takim przstepstwie.mam nadzieje ze to
      podziała,i sie odp/.
      To z punktu widzenia prawnego , nie mozna sobie ot tak psychicznie
      ludzi dibiajc.

      A tak prwatnie moim zdaniem jej zachownie wynika ze strachu. ona
      chce ciebie jak nabardziej poznać , dowiedziec sie jak najwiecej ,
      bo jezeli choc troche mysli to ma świadomosć ,ze może być na twoim
      miejscu.ONA SIĘ JUŻ BOI. Rada , do kiedy emocje nie opadna i
      przestanie bolec, odetnij sie od wszytkiego co egipskie , nie
      przychodz na forum , nie ogladaj zdjec , nie wpominaj .Powodzenia.
    • midkaa do arabichabibi 20.01.10, 13:17
      hej sorki ze w takim momencie... ale moglabys mi pomoc??? o co
      chodzi z tym msn profile??? jak mam tam wejsc i jak kogos
      sprawdzic??? dzieki z gory pozdrawiam
      • arabichabibi Re: do arabichabibi 20.01.10, 13:29
        midkaa napisała:

        > hej sorki ze w takim momencie... ale moglabys mi pomoc??? o co
        > chodzi z tym msn profile??? jak mam tam wejsc i jak kogos
        > sprawdzic??? dzieki z gory pozdrawiam


        musisz miec konto na msn czyli windows life jak juz masz i masz
        osobnika w kontaktach to przyciskasz na jego zdjecie i dajesz
        wyswitl profil i juz
        • casy15 Re: do arabichabibi 20.01.10, 14:17
          Arabi latika ma rację. Musisz się od tego odciąć., Wiem dystans w sytuacji gdy
          emocje biorą górę nad rozsądkiem jest trudny i wydaje się wręcz nieosiągalny.
          Kochana pokaż tej Niemce i temu arabskiemu wymoczkowi klasę, której im brakuje.
          Zresztą nie dziwię się, że ta kobieta tak reaguje, to po prostu strach, że
          straci tego swojego habibi oraz złość, że okazała się nie tą jedyna dla niego.
          Dlatego wszystkie negatywne emocje chce skupić na Tobie. Co do tych gróźb są
          karalne ale z praktycznego punktu widzenia gdybyś chciała dochodzić swoich praw
          cała sytuacja skończyłaby się umorzeniem sprawy ze względu na niską szkodliwość
          czynu. Nabiegasz się tylko po przesłuchaniach rozdrapiesz świeże rany i
          zmarnujesz niepotrzebnie czas i energię, którą mogłabyś spożytkować na coś
          milszego i pożyteczniejszego (znam to z własnego doświadczenia). Zadbaj o
          siebie, wyjedź na kilka dni odpocznij w gronie osób Ci bliskich i oddanych a ten
          etap swojego życia zamknij raz na zawsze. Ciesz się również, że nie zabrnęło to
          o wiele dalej i nie jesteś mężatką z jego dzieckiem na dodatek mieszkającą tam w
          Egipcie. Pozdrawiam cię serdecznie i trzymaj się cieplutko:))))
          • basboosa Re: do arabichabibi 21.01.10, 20:47
            Hah ja tam bym tej kobiecie wasze foty wysłała najlepiej te
            najbardziej intymne by ją zazdrość zwaliła z nóg. jak chcesz się
            zemścić i to roche pobawić to radze przerobić w notatniku rozmowy z
            twoim byłym i wysłać jej aby brzmiały na jej niekorzyść. Masz pule
            możliwości by ja wygryźć bo ona w głębi ducha nie wie z kim ma
            doczynienia. Możesz kłamać i wymyślać ile chcesz , by podnieść swoje
            poczucie własnej wartości. A co do niego.. radziłabym go
            zdystanswoać , być chłodną i nieugiętą a za jakiś czas wróci na
            kolanach i ty będziesz górą :-)
            • casy15 Re: do arabichabibi 21.01.10, 21:01
              basboosa napisała:

              > Hah ja tam bym tej kobiecie wasze foty wysłała najlepiej te
              > najbardziej intymne by ją zazdrość zwaliła z nóg. jak chcesz się
              > zemścić i to roche pobawić to radze przerobić w notatniku rozmowy z
              > twoim byłym i wysłać jej aby brzmiały na jej niekorzyść. Masz pule
              > możliwości by ja wygryźć bo ona w głębi ducha nie wie z kim ma
              > doczynienia. Możesz kłamać i wymyślać ile chcesz , by podnieść swoje
              > poczucie własnej wartości. A co do niego.. radziłabym go
              > zdystanswoać , być chłodną i nieugiętą a za jakiś czas wróci na
              > kolanach i ty będziesz górą :-)
              basboosa ty to masz kobieto charakterek i pazurki:))))
              • basboosa Re: do arabichabibi 21.01.10, 22:14
                haha a co ! Sama wcieliłam w życie mój plan i zadziałał. Każdy facet
                wróci z podkulonym ogonem jak sie dobrze rozegra partię. Nawet nie
                trzeba tego robić z miłości ale po to by pokazać jak bardzo jest
                zależny od nas. ;-)
                Życze powodzenia i odradzam łzy po nieudanych związkach. Słabość
                jest nieatrakcyjna :)
            • wy-logowana Re: do arabichabibi 22.01.10, 02:20
              basboosa napisała:
              > Hah ja tam bym tej kobiecie wasze foty wysłała najlepiej te
              > najbardziej intymne by ją zazdrość zwaliła z nóg. jak chcesz się
              > zemścić i to roche pobawić to radze przerobić w notatniku rozmowy
              z
              > twoim byłym i wysłać jej aby brzmiały na jej niekorzyść. Masz pule
              > możliwości by ja wygryźć bo ona w głębi ducha nie wie z kim ma
              > doczynienia. Możesz kłamać i wymyślać ile chcesz


              Co za dziecinada i idiotyzm zarazem.
              Czy Wy kobity naprawde nie macie nic ciekawszego do roboty?
              I gdzie Wasza godnosc???
              • arabichabibi Re: do arabichabibi 22.01.10, 08:40
                wcale nie chce żeby wracał! nie po tym co się wczoraj dowiedziałam.
                nasza wspólna koleżanka a raczej bardziej jego bo ja ją znam dopiero
                3 miesiące przesłała mi fragment ich rozmowy z czerwca gdzie
                wyraźnie pisze, że dla niego to tylko fun!!! co więcej koleżanka o
                szwabisku wiedziała ale nie mówiła bo nie hciała mniue ranić!!!
                super wyszłam na ciemną idiotke!!! a co on na to. NO NO NO BABY NO
                WAY I DONT REMEBER SUCH CHAT BUT IF I SAID THIS I DIDNT MEAN IT COS
                U KNOW I REALLY LOVED U BUT LIFE IS LIFE AND IT JUST HAPPENED SO PLS
                RESPECT MY NEW RELATIONSHIP ok respect losers!!!!!! na koniec
                usłyszałam TELL ME HOW MUCH U WANT FOR ALL PRESENTS I GOT FROM U AND
                PLS LETS BE FRIENDS COS I REALLY DONT WANT TO LOSE U COS U ARE VERY
                GOOD WOMAN SO SWEETHEARTED a ch ci w morde nie będzie friends nic
                nie będzie nigdy i nie chce więcej widzieć twojej brzydkiej grubej
                mordy na tle granatowej zasłonki w twoim marnym sklepie!
                • casy15 Re: do arabichabibi 22.01.10, 11:14
                  Dlatego odpuść, daj na luz i jak najszybciej zapomnij. Nie wypalaj się tak nie
                  warto. I ciesz się kobieto, że skończyło się to teraz a nie po 14 lutym...wtedy
                  miałabyś naprawdę wielki problem. Trzymaj klasę i nie zniżaj się do poziomu
                  swojego ex i jego niemieckiej przyjaciółki, bo naprawdę nie ma to najmniejszego
                  sensu. Pozdrawiam cię mocno i trzymaj się cieplutko:)
                • rubio.3 Re: do arabichabibi 27.01.10, 12:24
                  arabichabibi napisała:

                  a ch ci w morde nie będzie friends nic
                  > nie będzie nigdy i nie chce więcej widzieć twojej brzydkiej grubej
                  > mordy na tle granatowej zasłonki w twoim marnym sklepie!

                  Arabichabibi i to mi się podoba hi hi. Powtarzaj to sobie cały czas aż w końcu
                  sama w to uwierzysz i po żalu zostanie szybko wspomnienie. Pozdrawiam
    • liliowewzgorze Re: no i the end 23.01.10, 00:36
      ale historia, fajnie się to czyta, możesz książkę pisać ;)
      ehh ale w rzeczywistości nie jest tak słodko wiem, sama jestem w podobnej
      sytuacji, więc nie umiem się z tego śmiać... wiele razy miałam podobne momenty,
      ale nigdy aż taaak, owszem wyszukałam wcześniej na jego koncie wiadomości z
      dziewczynami, ale to wszystko , nic poza tym... wiele razy z nim zrywałam z byle
      powodu i to on musiał się starać, powiedziałam, że jak bedę pewna to ok.........
      teraz jestem spokojna, czuje to i wiem.
      Szokuje mnie nieco fakt iż przespałaś się z innym arabem aby się lepiej poczuć
      po porażce... Znam takie odreagowania, no nie wiem, dla mnie to trochę
      puszczalskie, ale nie wiem co ja bym zrobiła na Twoim miejscu, na pewno nie
      pojechałabym specjalnie do innego miasta aby przespać się z kimkolwiek,
      dziewczyny muszą się szanować, inaczej faceci nie bedą ich szanować. Mój jest ze
      mną właśnie dlatego, i ja z nim dlatego że ja jestem tą pierwszą :]
      ale dobra nie będe tu o sobie opowiadać... w każdym razie życzę ci więcej
      ostrożności i szczęścia ;]
      Pozdrawiam
      • arabichabibi Re: no i the end 24.01.10, 09:39
        nie to nie tak. ja nie pojechałam tam specjalnie aby się prespać z
        kolegą. pojechałam się spotkać z przyjacielem, porozmawiać miło
        spędzić czas, a to samo wyszło nikt z nas tego nie planował
        • midkaa Re: no i the end 24.01.10, 12:37
          witaj arabi...
          dawno mnie tu nie bylo i widze ze duzo przybylo... a co teraz???
          uspokoilo sie troszke??? opadly emocje??? trzymaj sie cieplutko
          pozdrawiam....
          • sniezynka1984 nie ma jak nowy habis 24.01.10, 14:23
            a pozniej znowu bedzie placz, ze te Abdule to nic nie warte:-)
          • arabichabibi Re: no i the end 25.01.10, 07:46
            midkaa napisała:

            > witaj arabi...
            > dawno mnie tu nie bylo i widze ze duzo przybylo... a co teraz???
            > uspokoilo sie troszke??? opadly emocje??? trzymaj sie cieplutko
            > pozdrawiam....


            hey, no troszke sie uspokoilo po rozmowach z przyjaciolmi. ale nadal
            serce boli. chociaż mniej bo widze że już nie są razem. skasowane
            wszelkie ich do siebie komentarze, usunięci z kontaktów. no nie
            nacieszyła się dlugo, cały tydzień. ale jak to u nas mówią nigdy nie
            zbudujesz własnego szczęścia na cudzym nieszczęściu
            • panna.m.igotka Re: no i the end 25.01.10, 08:53
              arabichabibi napisała:

              > hey, no troszke sie uspokoilo po rozmowach z przyjaciolmi. ale
              nadal
              > serce boli. chociaż mniej bo widze że już nie są razem. skasowane
              > wszelkie ich do siebie komentarze, usunięci z kontaktów. no nie
              > nacieszyła się dlugo, cały tydzień. ale jak to u nas mówią nigdy
              nie
              > zbudujesz własnego szczęścia na cudzym nieszczęściu

              A ja widzę, że Tobie wcale nie przechodzi. Cieszysz się, że ona z
              nim nie jest. To jakaś chora satysfakcja, że niby co; że im się nie
              udało? Chcesz sobie udowodnić, że Ty jesteś lepsza? Chyba nie tędy
              droga i jak sama stwierdziłaś nie buduje się szczęścia na cudzym
              nieszczęściu! Trochę pokory dla samego siebie i innych życzę.
              Pozdrawiam.
              • arabichabibi Re: no i the end 25.01.10, 13:37
                panna.m.igotka napisała:

                > arabichabibi napisała:
                >
                > > hey, no troszke sie uspokoilo po rozmowach z przyjaciolmi. ale
                > nadal
                > > serce boli. chociaż mniej bo widze że już nie są razem.
                skasowane
                > > wszelkie ich do siebie komentarze, usunięci z kontaktów. no nie
                > > nacieszyła się dlugo, cały tydzień. ale jak to u nas mówią nigdy
                > nie
                > > zbudujesz własnego szczęścia na cudzym nieszczęściu
                >
                > A ja widzę, że Tobie wcale nie przechodzi. Cieszysz się, że ona z
                > nim nie jest. To jakaś chora satysfakcja, że niby co; że im się
                nie
                > udało? Chcesz sobie udowodnić, że Ty jesteś lepsza? Chyba nie tędy
                > droga i jak sama stwierdziłaś nie buduje się szczęścia na cudzym
                > nieszczęściu! Trochę pokory dla samego siebie i innych życzę.
                > Pozdrawiam.


                a niby czemu ma mne nie cieszyć>? w końcu to ona zniszczyła mi życie
                poza tym nie chce sobie udowodnić że jestem lepsza
                może cieszę się bo on jest wolny może gdzieś w podświadomości wcale
                mi nie przeszło jak sama mówisz. poza tym nigdzie nie okazałam
                nadmiernego podniecenia z faktu że się rozstali!
                • panna.m.igotka Re: no i the end 25.01.10, 16:26
                  Teraz to 100% wiem, że jeszcze długa przed Tobą droga aby całkowicie
                  uwolnić się od tego "uczucia", którym Go dażysz. "A może nawet nigdy
                  o Nim nie zapomnisz?" W końcu jak sama piszesz to Ona jest winna; to
                  Ona zniszczyła mi życie; A On to co Święty Turecki? Rozumiem Cię
                  masz prawo jej nie nawidzieć, ale spójrz na to z innej strony i
                  powinnaś być jej wdzięczna; bo dzięki jej "zauroczeniu" uniknęłaś
                  jeszcze większej życiowej tragedii. Dowiedziałaś się jaki jest na
                  prawdę; że dla Niego kasa jest jedynym priorytetem. A po za tym
                  gdyby nie pojawiła się Ona, to pewnie napatoczyła by się inna!
                  Pozdrawiam.

    • magnes333 Re: no i the end 24.01.10, 17:07
      ....może będzie płacz, ale rozpacz i smutek również przemijają, tak
      jak przemija wszystko. Pozostaną tylko wspomnienia - te miłe, może
      trochę mniej.
      Któregoś dnia zajrzałam na stronę, aby poszerzyć moją wiedzę o
      kulturze i zwyczajach panujących w krajach arabskich, a ściśle
      mówiąc - muzułmańskich. Ciekawiły mnie bardzo relacje damsko-męskie,
      ze względu na nową znajomość jaką rozpoczęłam. Mojego przyjaciela
      (uściśniając - mojego ex... albo niedoszłego) poznałam podczas mojej
      podróży do jego rodzimego kraju (nie Egipt). Był moim przewodnikiem
      po kraju. Świetnie mówił po polsku, znał naszą kulturę, zwyczaje i
      historię. Jest to facet wyksztacony. Studiował z Polsce, mieszkał i
      pracował w Polsce przez ponad 20 lat, ale życie zmusiło go do
      powrotu do swojego rodzimego kraju.
      Wszystko rozpoczęło się gdy już wróciłam po wakacjach do Polski.
      Standard. Cudowne smsy, przepiękne emaile, codzienne rozmowy na
      skpypie, gg, obietnice, że przyjedzie do Polski itd. Pewnie,
      niejedna z Was wie o czym mówię.
      Jakież było moje zaskoczenie (bardzo, bardzo miłe) kiedy wylądował
      na lotnisku w Polsce - po pół roku naszej znajomości. Pierwsze
      spotkanie, potem drugie, no i the end. Dlaczego? Poprosiłam, abyśmy
      ze ślubem poczekali. Na koniec usłyszałam tylko, że w takim razie to
      nie jest miłość. To bardzo boli, ale minęło już kilka miesięcy i ten
      ból jest coraz słabszy. Pozostały mi tylko miłe wspomnienia,
      świadomość, że ktoś przez ten półroczny okres pamiętał codziennie,
      wykazywał troskę nad wyraz wysoką, zainteresowanie. Pozostało bogate
      doświadczenie i przekonanie, że kultura i pewne zachowania to
      kwestia wychowania. Wyssane z mlekiem matki i niezmienne. Czyli te
      kłamstewska, niedopowiedzenia i ukrywanie czegoś - po pewnym czasie
      sobie uświadomiłam to, na co przymykałam oko i ucho. To nie bolało.

      Choć na własnej skórze przekonałam się na czym polega "arabski"
      fenomen i skuteczność tych facetów. Apel do naszych panów z Polski
      (wiem, że wielu, zagląda na te strony) - więcej uśmiechu na twarzy,
      otwartości i zainteresowania - to działa.
      Pozdrawiam wszystkie dziewczyny - te szczęśliwie zakochane i te
      nieszczęśliwie.
      • liliowewzgorze Re: no i the end 24.01.10, 23:52
        otóż to magnes333 zgadzam się całkowicie, i ta cenna rada dla panów niczym złota
        recepta, tylko praktykować ;)
        życzę Ci szczęścia :)

        pozdrawiam
        • hatszepsut29 Re: no i the end 25.01.10, 08:54
          To tak odnośnie tego co napisała Z-WOLI-NERONA. Dziewczyna jest
          dewotką, zgorzkniałą na dodatek. I pewnie aureolę ma nad głową
          heh.To straszne,że tak przejmujesz się tym,co powiedzą inni. Order
          Ci za to dadzą myślisz? jeśli taka święta będziesz? NAWET JAK
          BĘDZIESZ "ŚWIĘTA" TO LUDZIE I TAK BĘDĄ GADAĆ I PRZYCZEPIAĆ
          ETYKIETKI. A co Ty na tym zyskasz? Pewnie zaraz wyjedziesz z
          godnością. heh. A godność się ma albo się jej nie ma. Nie jest
          zdobywana przez to co robisz i kim jesteś, DOPÓKI SWOIM
          POSTĘPOWANIEM NIE RANISZ INNYCH, masz godność. i tyle. Pewnie sama
          miałabyś ochotę zabawić się i użyć życia,ale nazbyt ważne jest
          zdanie ludzi wokół. Tyle ,że dziewczyny ŻYJĄCE poprostu, oddychające
          życiem, gdy będą w wieku np.99 lat i podsumują swoje życie,
          powiedzą do siebie: no,przeżyłam to życie pełnią i może nie raz
          zbłądziłam, ale to była niezła lekcja dla mnie, za to moje
          doświadczenia są bogate i każda minuta życia została przeze mnie
          wykorzystana. I TO ZDANIE: SZANUJCIE SIĘ,BO POTEM TAK NA NAS MÓWIĄ
          ITP,ITD,SEXTURYSTKI. Musisz mieć strasznie trudne życie. Nie jesteś
          sobą tylko tym,kim chcesz być w oczach innych.I co Ci to daje?
          jedynie to,że nie żyjesz dla siebie,a dla innych. Jesteś taka
          hmm...dowartościowana, bo ty nie,nie rozkładasz nóg, inne są
          głupie,puszczalskie. Takie dowartościowanie się jest ulotne.
          ponieważ dowartościowujesz się tym, co powie o Tobie KTOŚ. Już to
          raz napisałam,ale się powtórzę,moja Pani profesor,starsza babka, na
          jednym z wykładów z psychologii klinicznej powiedziała,że dewotki
          są gorsze od tych co dają na prawo i lewo heh:) I to jest prawda. A
          Ty musisz wiedzieć sanma jaka jesteś i żyć nie myśląc o tym jak żyją
          inni. Nie Twoja sprawa. Proponuję poczytać "Siostra
          Emanuelle,wyznania zakonnicy" oraz (co pewnie nie będzie oryginalne
          z mojej strony,ale odpowiednie do tematu)11 minut Paula Coelho.
          POZRAWIAM WAS DZIEWCZYNY, TURHOTEL-świetnie się Ciebie czyta, i
          oczywiście ARABIHABIBI - jesteś super, a teraz będzie tylko lepiej.
          • panna.m.igotka Re: no i the end 25.01.10, 09:02
            Jak to mówią punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. A ja się z
            osobą o nick'u z_woli_nerona niestety zgadzam. Trzeba mieć
            dziewczyny klasę i tyle na temat.
            • zawsze-hamam Re: no i the end 25.01.10, 10:11
              widze, ze niektore osoby pomylily forum, tu rozmawiaja dziewczyny, kobiety ktore
              zostaly oszukane przez facetow, ktorych pokochaly, ktorym zaufaly a nie
              panienki, ktore rozkladaja nogi przed kazdym, ktory kiwnie palcem. takie
              pouczanki w stylu "trzeba miec troche godnosci" zachowajcie dla wlasnych corek,
              aby nie musialy puszczac sie za ciuszki czy kosmetyki.
              ja tez bylam z facetem przez kilka m-cy, kochalam sie z nim i pewnie bede dalej
              z nim, ale wcale nie czuje sie przez to dziwka. to ze on jest egipcjaninem
              niczego nie zmienia.
              jestem swiadoma, ze moze okazac sie draniem i mnie zranic, ale kto da mi
              gwarancje, ze europejczyk mnie nie zrani.
              • hatszepsut29 Re: no i the end 25.01.10, 13:31
                Kto czytał forum od początku, wie o czym napisałam i do kogo
                skierowane są słowa. Może rzeczywiście niepotrzebnie staję po
                stronie kobiet,które są tutaj krytykowane. A odnośnie mojego punktu
                siedzenia,to widzisz jest taki,że niestety albo stety nie kochałam
                się nigdy na pierwszej czy drugiej randce,a na pewno nie z
                Egipcjanem,ponieważ czuję barierę,jakiś mały murek,ale nie piszę,że
                nie kochałam się z żadnym z nich. Bo to moja sprawa jaka jestem.A
                dziewczyna, która tu pisze o swoim odwecie, dobrze robi, nie rani
                tym nikogo,to Jej sprawa. Wiem,że kto będzie chciał zrozumieć tego
                posta,zrozumie,a kto nie to trudno. Czy ja zostałam oszukana przez
                Egipcjana? żeby już Cię tak zadowolić?Poczytaj wątek:" triada,sky
                club... " Jeśli zatajanie prawdy to też oszustwo,to zostałam. P.S. I
                NAPRAWDĘ CZYTAJCIE DOKŁADNIE POSTY! PROSZĘ!
                • arabichabibi DO LILIOWEWGORZA 25.01.10, 14:00
                  SPRAWDZ POCZTE GAZETOWA PLSSSSSSSSSSSSS
                  • irulanacorrino Re: DO LILIOWEWGORZA 27.01.10, 08:53
                    Arabichabibi, masz nauczkę na całe życie i wykładnię szczerości
                    panów zajmującyhc się turystyką.Zachowaj godność i niegdy więcej się
                    do niego nie odzywaj pod żadnym pozorem. Masz dziecko- skup się na
                    nim a nie na takim zerze, które nic nie jest w stanie Ci zaoferować
                    prócz kłamstw. Głowa di góry i pamiętaj - tylko milczenie - wobec
                    niej i niego.
                    • arabichabibi Re: DO LILIOWEWGORZA 27.01.10, 11:51
                      milcze. chociaż czasem jest ciężko by się powstrzymać, żeby mu nie
                      wygarnąc ale się nie poddaje milcze jak grób wiem że tylko w ten
                      sposób wyjde z tego całego chłamu z twarzą, nie będzie miał
                      satysfakcji, że gdzieś tam w Polsce żyje sobie biedulka która umiera
                      z miłości do niego a on może mieć jaką chce( czyt. szwabki z gubym
                      portfelem dla których jest zabawką jak i one dla niego)
                      zaoszczędzona kasa, problem ze szkołą z głowy, kłótnie z rodziną że
                      muslim i arab z głowy. zaczynam nowy etap w moim życiu, lepszy
                      szczęśliwszy zdala od egipcjan
                    • panna.m.igotka Re: DO LILIOWEWGORZA 02.02.10, 16:27
                      irulanacorrino napisała:

                      "Arabichabibi, masz nauczkę na całe życie i wykładnię szczerości
                      panów zajmującyhc się turystyką..."

                      Co racja to racja. Niestety taka to już branża, a szczerość
                      pracowników obsługi tzw. "turystycznej", niestety obejmuje nie tylko
                      osoby arabskiego pochodzenia, ale także i naszych rodaków. Mnie
                      osobiście nie spotkała żadna przykrość ze strony pracowników biur,
                      na szczęście, ale niejednokrotnie byłam światkiem "nabijania się" z
                      turystek itp.
    • evisia1802 Re: no i the end 25.01.10, 19:10
      ja to forum czytam od wielu miesięcy-sama osobiscie nie raz
      odwiedzialam kraje arabskie w kwietniu znów jade:).Kobitki,
      laseczki, mężaki , wdowy, rozwódki trzeba przyznac ze mają swój urok
      te habiczki, ale jest to ale...czarują ,oklamują i bawią sie
      uczuciami nie jednej...a czy tak można??? chyba nie ale ich
      podejscie , usmiech, zabawa, zawraca w głowie bardziej niż
      szampan....Najwazniejsze jest to żeby żadna po powrocie nie
      cierpiała!...ja nigdy nie cierpię:P bo zawsze z męzem wyjażdam-
      pozdrawiam i zyczę trafych wyborów:)
      • gamila2 Re: no i the end 27.01.10, 13:20
        łatwo się mówi aby nie dać sie oczarować i nie cierpieć. Ja kiedy jade do Egiptu zawsze sobie mówie "nie spotkam się z nim chodzbym nie wiem jak prosił" i jak się to kończy? kiedy wyląduje odrazu piszę sms-a,że jestem w Sharm. on odrazu dzwoni i co spotykamy się każdego dnia.. pomimo tego,że kiedy jestem tutaj w Polsce wymienimy się może trzema smsami wciągu paru miesięcy.Potem wracam do Polski i co mi pozostaje? wspomnianie tych pięknych a czasem gorszych ( gdyż mamy podobne charaktery i czesto się kłocimy) chwil spędzonych tam
        • soni-a121 Re: no i the end 28.01.10, 09:17
          no tak, najłatwiej się mówi „ nie …” ...... a na miejscu
          konsekwencji brak !!! ;-)
          • zawsze-hamam Re: no i the end 28.01.10, 12:05
            dziewczyny, po co te wyrzuty, ze nie jestescie konsekwentne i zarasz po
            przyjezdzie do Egiptu spotykacie sie z przyjaciolmi, milo spedzacie urlop i
            wracacie wypoczete, rozluznione i ze wspomnieniami. czy te wspomnienia nie sa
            piekne.
            ale wiecie co mnie zastanawia, ci faceci tacy mili, subtelni, romantyczni.. to z
            przewaznie ktos kto pracuje w kuchni, restauracji, w jakims sklepie.. sorry
            jakos nie slyszalam od zadnej ze spotyka sie z managerem, lekarzem, rezydentem..
            co z wami, w Polsce pewnie zadna nie spojrzalaby na takiego faceta, w ktorym
            zakochuje sie w Egipcie.
            nie deprymuje nikogo tylko dlatego, ze jest niewyksztalcony czy malo zarabia.
            ale same mowicie, ze slabo mowia po angielsku nie mowiac juz o czytaniu czy
            pisaniu. ja codziennie spotykam ich w pracy i przykro mi ale jak widze jak
            turystki wdziecza sie do facecika, ktory z daleka smierdzi i kijem nie
            chcialabym takiego ruszysz to co mnie to poprostu wkurza.
            nie jestem swieta ale moj facet przynajmniej skonczyl studia, mowi plynnie 3
            jezykami i nie nosi bialych skarpetek do garnituru.
            uwazam ze to nic zlego miec przyjaciol czy kochanka w egipcie, ale nie ladujcie
            sie w romans z byle czym. wsrod nich tez sa rodzynki, moze warto poszukac albo
            poczekac, moze wowczas oni tez zmnienia zdanie o nas..............
            • arabichabibi Re: no i the end 29.01.10, 10:51
              zawsze-hamam napisała:

              > dziewczyny, po co te wyrzuty, ze nie jestescie konsekwentne i
              zarasz po
              > przyjezdzie do Egiptu spotykacie sie z przyjaciolmi, milo
              spedzacie urlop i
              > wracacie wypoczete, rozluznione i ze wspomnieniami. czy te
              wspomnienia nie sa
              > piekne.
              > ale wiecie co mnie zastanawia, ci faceci tacy mili, subtelni,
              romantyczni.. to
              > z
              > przewaznie ktos kto pracuje w kuchni, restauracji, w jakims
              sklepie.. sorry
              > jakos nie slyszalam od zadnej ze spotyka sie z managerem,
              lekarzem, rezydentem.
              > .
              > co z wami, w Polsce pewnie zadna nie spojrzalaby na takiego
              faceta, w ktorym
              > zakochuje sie w Egipcie.
              > nie deprymuje nikogo tylko dlatego, ze jest niewyksztalcony czy
              malo zarabia.
              > ale same mowicie, ze slabo mowia po angielsku nie mowiac juz o
              czytaniu czy
              > pisaniu. ja codziennie spotykam ich w pracy i przykro mi ale jak
              widze jak
              > turystki wdziecza sie do facecika, ktory z daleka smierdzi i kijem
              nie
              > chcialabym takiego ruszysz to co mnie to poprostu wkurza.
              > nie jestem swieta ale moj facet przynajmniej skonczyl studia, mowi
              plynnie 3
              > jezykami i nie nosi bialych skarpetek do garnituru.
              > uwazam ze to nic zlego miec przyjaciol czy kochanka w egipcie, ale
              nie ladujcie
              > sie w romans z byle czym. wsrod nich tez sa rodzynki, moze warto
              poszukac albo
              > poczekac, moze wowczas oni tez zmnienia zdanie o nas..............


              no przepraszam bardzo ale chyba wszytskich do jednego wora wsadzasz.
              mój związek jest już skończony ale mój ex miał ukończone studia, nie
              był towel boyem a właścicielem sklepu oraz agentem nieruchomość,
              znam dziewczyne która wyszła zaq właściciela hotelu a nie
              kucharzyne, inna spotyka się właśnie z lekarzem, mój najlepszy
              przyjaciel mój brat jak o sobie mówimy jest menagerem fitness clubu
              wiec sorry ale gdzie ty tutaj widzisz samych niedouczonych
              śmierdzących tłuków?
              • 2009wa-wa Re: no i the end 29.01.10, 11:12
                Arabichabibi, jezeli ktos ma wyksztalcenie i odpowiednia pozycja w
                zyciu nie zadaje sie z turystkami. Oni duzo mowia ale to sa slowa
                patykiem na wodzie pisane.
                • zawsze-hamam Re: no i the end 29.01.10, 12:20
                  nie chce wrzucac nikogo do jednego worka, chcialam tylko wywolac dyskusje, ktora
                  z dziewczat, kobiet spotykala sie z managerem, wlascicielem czegokolwiek, czy z
                  osoba, ktora ma wyksztalcenie, zna jezyki i ma powazniejszy status w Egipcie niz
                  pomywacz czy kucharz. policzymy takie osoby na palcach jednej reki, nie chodzi
                  mi tutaj o takie dwutygodniowki i kilka sms'ow po urlopie ale zwiazek
                  powazniejszy. zaangazowanie z obu stron. chodzi mi tez o to, zeby ktokolwiek kto
                  jedzie na urlop do Egiptu byl swiadomy tego ze ten caly chłam egipski to faceci,
                  ktorzy wyrwali sie z domu, ktorzy legalnie nie moga byc z kobieta dla sexu. wiec
                  szaleja. moj kolega poszedl do lozka z 17-letnia dziewczyna, ktora nie byla
                  dziewica. dla niego to byl szok, ale tylko sex. a ona, zakochala sie. do cholery
                  nie wierzcie im, ze oni kochaja, ze to bedzie milosc do konca zycia. jesli tak
                  mowi to niech czeka na sex do slubu, zobaczymy wtedy ilu kochasi pozostanie z
                  wami. wiec albo sie dobrze bawcie i niech sex bedzie wtedy najlepszy na swiecie
                  ale bez milosci. albo milosc bez sexu.
                  • soni-a121 no i the end 29.01.10, 13:35
                    Chyba nie ma różnicy, czy to manager, właściciel czegokolwiek,
                    człowiek z wykształceniem tak samo traktują kobiety jak boy
                    hotelowy ,kucharz, chłopak od ręczników.

                    "policzymy takie osoby na palcach jednej reki, nie chodzi
                    > mi tutaj o takie dwutygodniowki i kilka sms'ow po urlopie ale
                    zwiazek
                    > powazniejszy. zaangazowanie z obu stron"

                    Tego to się nigdy nie dowiesz, ponieważ kobieta wierzy że tak
                    właśnie jest. a później okazuję się że On jest zaangażowany i to
                    bardzo ............. w różne "związki" !! ;-)

                    "moj kolega poszedl do lozka z 17-letnia dziewczyna, ktora nie byla
                    dziewica. dla niego to byl szok"

                    Dla mnie jest szok że poszedł do łóżka z tak młodą dziewczynką.


                    • arabichabibi Re: no i the end 29.01.10, 14:41
                      2009wawa ja mam jego zeskanowany paszport a tam jest rubryka
                      wykształcenie więc mam pewność co móił, co do miłości z sexem czy
                      bez, co da czekanie do ślubu\? ja 2 lata czekałam i nie dałam, ślub
                      był wyznaczony na 14 luty- oh jak romantycznie, a i tak przegrałam z
                      taką co pojechała i dała. myśle że to nie ma znaczenia czy da czy
                      nie da. jak mi jeden z kolegów jego powiedział egipcjanin kocha małą
                      głową, póki nie znajdzie się w kobiecie nigdy nie będzie wiedział
                      czy naprawde kocha tą kobiete. który inny naród tak myśłi?


                      • irulanacorrino Re: no i the end 31.01.10, 14:56
                        Arabichabibi, nie ma już co rozpamietywać, bo tutaj wykształcenie
                        nie gra aż takiej roli, ale typowo muzułmańskie podwójne standardy
                        oraz hipokryzja przewyższająca Himalaje. Dla większości z tych
                        faetów problemu nie ma - ani grzechu, ai oszustwa, jeśli nikt o nim
                        nie wie. Polecam wiążanie się z osobą bliższą kulturowo, ponieważ
                        jest bardziej przewidywalna. A kobietom o złamanych sercach polecam
                        książkę Katarzyny Miller i Ewy Konarowskiej "Chcę być kochana, tak
                        jak chcę" - to nie jest żaden poradnik ale zapis rozmów o
                        mężczyznach i związach dwóch ciekawych kobiet. Może uda Wam się
                        szybciej zdystanosowac do swoich sercowych kłopotów i skupić uwagę,
                        a tym, o czym zapominałyście w związkach czyli o sobie. Związki z
                        Arabami są oparte na podporządkowaniu, zawłaszczaniu i manipulacji w
                        znakomitej większości przypadków. Dlatego, kiedy mydlana bańka
                        wilekiej miłości pęka, rozczarowanie jest bardzo bolesne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka