patrykkk
17.02.04, 10:08
Wiadomo, że po ostatniej katastrofie lotniczej polscy ruszyli po rozum do
głowy w trosce o klientów, a zwłaszcza w trosce o swoje interesy. Rozmawiałem
ostatnio z pewną agentka z biura turystycznego, która ze śmiechem oznajmiła
mi, że teraz każdy, kto chce polecieć do Egiptu, w pierwszej kolejności pyta
nie o cenę, a linie lotnicze, które obsługują dane biuro. Oczywiście
wybierane są częściej biura stawiające na polskich operatorów.
Osobiście nic nie mam przeciwko Eximowi, byłem z nim w zeszyłym roku, we
wrześniu na Synaju. Leciałem rzecz jasna czarterem Lotus Air.
Przy całej mojej sympatii do oferty Eximu dziwi mnie, że właściciele biura
nie przejmują się obawami klientów. Ze zdziwieniem przeczytałem na jego
stronie, że "Przeglady techniczne sa dokonywane regularnie w serwisie
Lufthansy w Niemczech, gdzie obowiązują jedne z najsurowszych norm
bezpieczeństwa w świecie!"
Zgoda, panowie. Wszystko jest w porządku. Ale ja i nie tylko ja po 4,5-
godzinnej na pokładzie Lotusa po prostu miałem dosyć takiej "wygody". Wydaje
mi się, że pora zmienić pewne myślenie. Po tej okropnej tragedii wiadomo, że
bezpieczeństwo przede wszystkim. Ale jak ktoś leciał Lotem, a później Lotusem
natychmiast dopisuje również wygodę. W Lotusie fotele stoją nabite do kresu
możliwości, nawet mężczyzna średniego wzrostu ma problem z nogami. A kiedy
trzeba wyjść do toalety i przeprosić współpasażerów, poczucie braku komfortu,
a tym samym psychicznego poczucia bezpieczeństwa obniża się do alarmowego
poziomu.
Ktoś powie, że przesadzam. Proszę bardzo, zapraszam na pokład tych
fantastycznych samolotów linii Lotus. Wniosek z tego taki, że po prostu nie
warto kusić się na wycieczkę tańszą o dwieście złotych, z towarzystwem
trefnego (a i tak podejrzanego) samolotu.
W tym roku zamierzam lecieć do Makady Bay. Naturalnie odpowiada mi oferta
Eximu, mają te hotele, na których mi zależy, ceny w last minute zapewne będą
do przełnięcia. Ale na razie NIC Z TEGO. Jak pomyślę sobie, że znów miałbym
wsiąść do samolotu linii Lotus, mój kręgosłup i nogi zdecydowanie
mówią "nie!". Pozostaje tylko nadzieja, że Exim w końcu pójdzie po rozum do
głowy, nie sugerując się niby błyskotliwie napisaną obroną swojego partnera
czarterowego.
Ciekawi mnie, jak inni forumowicze odnoszą się do tego - w sumie - problemu.
Wchodząc do biura pytacie o polskich przewoźników? (Zaznaczę, że to wcale nie
znaczy, że nasi są lepsi i bezpieczniejści, jednak po moich byłych eskapadach
zdecydowanie na plus wybija się LOT, nie mówiąc już o takich bajerach jak
mapa z trasą).
Ja wiem tylko jedno - jeśli Exim nie zmieni linii, powiem trudno i chyba się
zadłużę, ale polecę z TUI, albo wynajdę sobie inne biuro.