pirs-wol
18.05.10, 08:49
Opowiem wam pewną historię.
rok 2008
hotel w Sharm
Bylem tam z rodziną. Ku mojemu zaskoczeniu w hotelu nie było w ogóle Polaków-
sami Angole, Belgowie i Holendrzy. Rezydent nie był nami zainteresowany, gdyż
w autokarze już dowiedział się, że to nasz 5 pobyt w Egipcie, więc z wciskania
fakultetów nici. W hotelu nie pojawił się ani razu. Po dwóch dniach gdy
leżeliśmy na basenie podeszły do nas dwie dziewczyny (przyleciały poprzedniego
dnia z innego miasta). Cieszyły się z tego spotkania, jakby na Księżycu
spotkały człowieka. Zaczęliśmy rozmowę. Dziewczyny w wieku 27 i 29 lat,
sympatyczne ale cóż jakby to powiedzieć moło atrakcyjne. Pracowały w branży
"weselnej" na głebokiej prowincji . Jedna była kucharą ,druga śpiewała na
weselach. Zaczęły opowiadać o swej tragedii...Były zrozpaczone, chciały wracać
do Polski.Powód- nie znały żadnego języka poza rodzimym, nie poczytały forum o
Egipcie...nie wiedziały nic. Cały dzień nic nie jadły, bo się bały, że będą
musiały zapłacić a nie wiedziały ile to może ich kosztować , piły tylko wodę z
automatu - MIAŁY OPCJĘ ALL. Na plaży nie były, bo nie wiedziały o dowożącym
busie i biletach, które należało pobrać z recepcji, ręczników nie brały z ww.
powodów. Myślicie, że to niemożliwe?...A jednak. Spokojnie wytłumaczyliśmy im
wszystko, zabraliśmy do baru i nauczyliśmy magicznych zwrotów-"tu bir piss, tu
łodka pliss, dżin end tonik pliss itp." Pomogłem im za cudowne 10$ zmienić
pokój, bo wcisnęli je do pokoju od ulicy z widokiem na dwupasmówkę i pustynię.
I co....od tej chwili nastąpiła metamorfoza. Dziewczyny kwitły i piękniały.
Codziennie spotykaliśmy je coraz szczęśliwsze. Wieczory spędzały na barowych
stołkach. Ładnie opalone, umalowane, uczesane, w cekinowych kieckach i złotych
butach z polskiego bazaru świeciły swoim dużym blaskiem (bo były słusznych
rozmiarów). Noce spędzały na dyskotekach w Naama, a dnie leniwo odsypiały na
plaży masowane za 5$ przez Araba. Były tylko tydzień . Wyjeżdżając płakały, że
to już koniec. Do Polski wróciły na pewno inne, odmienione.
Szkoda tylko, że się zakochały...w barmanach z plaży. Po ich wyjeździe słały
gorące esmsy oczywiście po polsku, które tłumaczyłem Ahmedowi, bo mnie o to
prosił i pisałem w jego imieniu czule słówka w drugą stronę. A Ahmed i drugi
koleś "obracali" już dwie stare Anglice. Mam nadzieję, że długo nie tkwiły w
tej wyimaginowanej miłości.
Taka krótka historia.