Gość: Dunia
IP: *.kis.uni-freiburg.de
08.09.04, 13:33
Duzo sie na roznych forach i grupach mowi o Egipcie, wiec chyba przed zadnym
wyjazdem nie bylam tak 'doinformowana' jak przed pobytem w Sharm.
Dodalam 'cudzyslow', bo bardzo duzo informacji sie w moim przypadku kompletnie
nie sprawdzilo... ale do rzeczy.
HOTEL
Coral Beach Tiran w Sharks' Bay. Nie rozczarowalam sie, zdjecia jakie mozna
poogladac na necie absolutnie nie klamia. Ladna architektura, duzo
przestrzeni, fajne pokoje (prawie wszystkie z widokiem na morze), czystosc
wlasciwie bez zarzutu. Nasz pokoj byl rewelacyjny, nie wiem, czy to lut
szczescia, czy zasluga tego, ze jechalismy z TUI ;)
Jedzenie jak jedzenie, ale zawsze znalazlam cos, co mi zasmakowalo. Obsluga -
jak na ta czesc swiata - naprawde w porzadku. Hotel bardzo dobrze
zorganizowany, spodziewalam sie (po zaslyszanych opniach) wiekszego chaosu.
Ogolnie goraco polecam, moze zrazac polozenie, ale mnie akurat bardzo pasowalo
(cisza, spokoj).
MIASTO
Uczciwie mowie, ze po opisach ekskluzywnosci Naama, przezylam gorzkie
rozczarowanie. Wiadomo, wszystko jest kwestia gustu, ale toto jest w wyjatkowo
zlym guscie, badziewnie wykonane i skierowane pod gust wloskich i rosyjskich
proletow. Zdecydowanie nie moje klimaty. Nie chodzi nawet o kicz (bo sporo
kiczowatych miejsc na swiecie nawet mi sie podobalo - mialy styl), ale o
bylejakosc. Nie ublizajac nikomu, zastanawiam sie, jakiego rodzaju ludziom cos
takiego sie podoba.
Blah.
Pomijam juz tony smieci i biegajace szczury, jak sie tylko zejdzie z glownego
deptaka.
Pojawilam sie tam kupic wycieczki i juz nie wrocilam.
Old Sharm wzbudzil tylko nieco cieplejsze uczucia... kiczu brak, ale ten
halas, brud i smrod... no coz, kwestia gustu, jak juz pisalam.
Generalnie - widzialam juz w zyciu ladniejsze, bardziej malownicze i ogolnie
fajniejsze kurorty, Sharm plasuje sie dosc nisko w moim rankingu.
KRAJOBRAZY, KLIMAT, MORZE
Totalny brak roslinnosci na poczatku mnie przygnebial, ale po jednym dniu
jakos sie przyzwyczailam.
Klimat jest boski, wiatr pachnie cudownie (oczywiscie, w pewnym oddaleniu od
siedlisk ludzkich), nie czuje sie upalow i ogolnie jest super. Pod tym
wzgledem absolutna rewelacja.
Kolor morza zabija, zwlaszcza w polaczeniu z kolorem klifow, a widok na wyspe
Tiran o zachodzie Slonca to bajka.
O rafie wiele nie trzeba pisac, jest git, aczkolwiek lokalne miejsca (rafy
hotelowe, Ras Katy, Ras Umm Sid) sa dosc slabe. OK jesli chodzi o snurkowanie,
ale zeby tam nurkowac to szkoda czasu i pieniedzy.
Rybki wlasciwie udomowione, a przy hotelach upasione do nieprzyzwoitosci, bo
turysci mimo zakazow dziela sie z nimi swoim sniadaniem.
Ale ogolnie podobalo mi sie i 'jeszcze tu wroce'.
INNE
Zemsta nie dopadla mnie, mimo ze jadlam wszystko: surowizne, swieze soki,
jogurty, nieobrane owoce i uzywalam kranowki do mycia zebow. Jedyny srodek
zapobiegawczy to 20 ml ziolowego sznapsa na dobranoc ;) Jak widac zaprawiony w
bojach system trawienny i umiar w jedzeniu to podstawa.
Nikt mnie nie oszukal, taksowkarze nie zatrzymywali sie w polu, zeby
renegocjowac cene, po doswiadczeniach w poludniowej Azji egipski styl jazdy
nie wywolal we mnie specjalnych emocji. Nie bylam napastowana, molestowana
oraz nie widzialam w swoim hotelu ani jednej turystki opalajacej sie topless ;)
Nie zarejestrowalam buracko zachowujacych sie Polakow, w ogole nie mam
wrazenie, by w Sharm jakkolwiek wyrozniali sie z tlumu. Nikt - bez wzgledu na
narodowosc - nie pchal sie do bufetu i nie jadl palcami. Ilosc panienek w
srebrnych pantofelkach i odblaskowych topikach nie odbiegala od kurortowej normy.
Generalnie wiekszosc tego, co przeczytalam na forach i grupach w moim
przypadkukompletnie sie nie sprawdzilo ;)
RADY, KTORE SIE PRZYDALY:
1. Polecenie biura Pyramids w Naama
Chociaz chaos organizacyjny na potege (nasz przewodnik na Gore Synaj byl tam
pierwszy raz ;) ), to jednak sympatycznie i niedrogo. Pomimo niedociagniec byl
to niezly wybor, pewnie dlatego, ze wlasciwie wiele nie zwiedzalam:
kompetentny przewodnik bylby o wiele bardziej istotny w Kairze niz na quadach ;)
2. Polar na wycieczke na Gore Synaj - przynajmniej nie musialam wypozyczac
jednej z tych oblesnych derek. Blah.
3. Zakupy w Old Sharm, a nie w Naama - symaptyczniej, lepszy wybor i mozna sie
lepiej targowac :)
4. Rady, jak rozpoznac bazalt i prawdziwy papirus - byly bardzo cenne
GENERALNIE
Fajne, wyluzowane wakacje, ale i tez brak powodow do teskoty rozdzierajacej
serce ;)
Wroce - choc moze niekoniecznie do samego Sharm - bo klimat cudowny i swietna
rafa oddalona tylko o cztery godziny lotu sa jednak warte uwagi.
I z cala pewnoscia w pewnym momencie poswiece wiecej uwagi zabytkom.
D.