Dodaj do ulubionych

Kochanica Araba

07.02.08, 17:41
Witam ,poniższy tekst skopiowany jest z jednego , z polskich
portalii.Tak Wam go wkleilam , abyśy się wszystkie , wspólnie
zastanowily czy to wszystko ma sens...Pisanie,dzwonienie,czy
widzialyscie kiedykolwiek dokumet Wasych amantów?Jestescie w 100%
pewne ile ma lat itd ....Proszę nie odbierajcie tego jako atak na
którąś z Was !

Kochanica Araba
Polki lubią śniadych i śniadzi lubią Polki
Ta wzajemna miłość przybiera jednak niekiedy dość osobliwy obrót...
Włoska restauracja w centrum londyńskiego Soho. Jeśli myślisz, że
zaopiekuje się tutaj tobą profesjonalna, włoska obsługa - jesteś w
błędzie: właściciel jest Egipcjaninem, a prawie wszyscy kelnerzy to
jego rodacy. W kuchni włoskie makarony gotują Brazylijczycy.
Kelner przy drzwiach, dwudziestokilkuletni Nadżi, wita wchodzących
tutaj gości włoskim pozdrowieniem: "Bon dżiorno!" albo "Błona
sera!" - zależnie od pory dnia. Nadżi jest jednak nieco roztargniony
i często mu się myli, co powinno się mówić rano, a co wieczorem. Na
tym kończy się jego znajomość włoskiego. Kiedy jednak klienci pytają
go skąd pochodzi, zawsze z kamienną miną odpowiada, że jest
rodowitym Sycylijczykiem. Nie wiadomo, czy z rozkazu szefa, czy też
z własnej inicjatywy, cała arabska obsługa udaje czasami przed
gośćmi, że mówi po włosku. Gestykulują wtedy w dziwny sposób,
rzucając od czasu do czasu: "si, si, si..."

Dwie pracujące tutaj blondynki też nie wyglądają na Włoszki. I nic
dziwnego, bo to Marta i Ewa z Polski. Pierwsza pracowała tam
niespełna miesiąc, więc odkładamy ją na razie na bok. Za to druga
przeżyła w tym miejscu najgorętszy i najbardziej traumatyczny romans
swojego życia.

Prawdziwy romans

Na samym początku znajomości Nadżi powiedział Ewie, że jest
Tunezyjczykiem. Dopiero później dowiedziała się, że, tak jak
wszyscy, pochodzi z Egiptu. Ewa uważa, że dla niego kłamanie jest
rodzajem nawyku. - Kłamie nawet wtedy, kiedy nie musi - twierdzi
Ewa. - Mówił mi na przykład, że jedzie do kolegi, a naprawdę jechał
do siostry - zupełnie jakby była to dla mnie jakaś różnica...

Nie wiadomo, czy kłamał, kiedy mówił Ewie, że ją kocha. Ich burzliwy
romans wybuchł jak sycylijska Etna w kilka miesięcy po rozpoczęciu
przez nią pracy w knajpie. Nadżi podobał się jej bardzo, więc szybko
razem zamieszkali. W pracy byli jednak dyskretni i udawali, że nic
ich nie łączy.

Nadżi był we wszystkim bardzo szybki: chciał natychmiast brać ślub i
mieć z nią dziecko. Mimo całego zauroczenia, Ewa była zaskoczona
tempem, w jakim rozwija się ich związek. Oświadczyła ukochanemu, że
nie jest jeszcze gotowa na dziecko. Wtedy po raz pierwszy powiedział
coś, co naprawdę ją zastanowiło: - Jeśli nie czujesz się gotowa na
dziecko, to jak się już urodzi, możemy je oddać pod opiekę mojej
matce – zaproponował. Matka Nadżiego mieszka na stałe w Austrii.

W seksie też był szybki i niezbyt skory do czułości. Rach-ciach i
już: byle tylko dziecko szybko zostało zrobione! To dziecko miało
być oczywiście chłopcem; inna ewentualność w ogóle nie wchodziła w
grę. Nadżi mówił zawsze: - Jak ON się urodzi, kiedy ON przyjdzie na
świat... Nigdy nie zakładał, że mogłaby to być dziewczynka...
Dziecko nie miało szans się urodzić. Ewa w tajemnicy przed Nadżim
brała antykoncepcyjne tabletki.

Prawy sierpowy

Do Ewy przyjechała w odwiedziny mama. Ewa miała wtedy wolne.
Któregoś dnia chciała pokazać mamie miejsce, w którym pracuje.
Siedziały sobie na pięterku owej włoskiej restauracji, kiedy kolega
kelner przybiegł do niej z wiadomością: - Ewa, chodź szybko na dół!
Nadżi jest tam ze swoją narzeczoną! Pod Ewą nogi się ugięły. Zeszła,
żeby poznać piętnastoletnią muzułmankę z Austrii. Narzeczony
kompletnie zdębiał, kiedy ją zobaczył. Nie spodziewał się, że spotka
ją tego dnia w pracy. Okazało się, że Nadżi ma problem z wizą i musi
się szybko ożenić, żeby móc zostać w Anglii.

Ewa uznała to za koniec burzliwego związku. Przeżyła bardzo to
rozstanie. Myślała, że straszne bóle głowy spowodowane są traumą po
nim, póki nie trafiła do szpitala z zapaleniem opon mózgowych.
Początkowo lekarze rozkładali ręce: zupełnie nie wiedzieli, co jej
dolega. Dopiero po jakimś czasie wyjawili, że złapała bardzo rzadką
i bardzo groźną chorobę wirusową przenoszoną drogą płciową. - Czy
uprawiała pani seks z wieloma partnerami? - pytał lekarz. - Ależ
nie - zdziwiła się Ewa. Uprawiała seks tylko ze swoim narzeczonym. -
W takim razie pani partner powinien się przebadać - usłyszała.

W szpitalu spędziła trzy tygodnie. Przez ten czas Nadżi nie
zadzwonił ani jej nie odwiedził. Za to w pracy przywitał ją
promiennym uśmiechem i od razu wziął ją w ramiona. - Tęskniłaś za
mną? - zapytał. Powiedziała, że tęskniła.
Okazało się, że austriacka narzeczona rozmyśliła się tydzień po
muzułmańskim ślubie. Związku nie zdążyli zalegalizować, więc Nadżi
jest znowu wolny. Jednak Ewa za żadne skarby nie chciała się z nim
żenić.

Sama już nie wiedziała, w co ma wierzyć, a w co nie. Nigdy nie
widziała jego paszportu, nie wie nawet, jak się nazywa i ile ma
naprawdę lat. Zastanawia się czasem, czy cokolwiek z tego co mówił,
było prawdą.

Po pewnym czasie Nadżi oświadczył, że nie miał wyjścia i musiał
wziąć "papierowy ślub" z pięćdziesięcioletnią znajomą swojej matki.
Wobec Ewy zrobił się jednak nagle bardzo czuły i nawet próbował ją
obejmować w pracy. Znowu ją kokietował i namawiał na dziecko. W
końcu Ewa nie wytrzymała i powiedziała mu wprost, że nie chce z nim
być ani broń Boże nie chce mieć z nim dziecka. Na odpowiedź nie
musiała długo czekać: dostała w twarz prawym sierpowym.

Jak w raju

Po tym incydencie, który zarejestrowały restauracyjne kamery, szef
kazał Nadżiemu, aby przez tydzień nie pojawiał się w pracy. Kiedy
wrócił, sytuacja była dosyć groteskowa: pracowali razem z Ewą, ale
nie zamienili ze sobą ani słowa. Któregoś dnia Ewa zobaczyła go na
schodach do kuchni z jakimś mężczyzną. Mężczyzna ten trzymał rękę na
jego pośladkach. Nie speszyli się bardzo widokiem Ewy.

Zawsze śmiała się, że Nadżi podoba się też facetom. Kiedyś robił
sobie nawet zdjęcie z pewnym klientem - amerykańskim gejem. Dziwiło
ją tylko, że wymienili się telefonami. Wśród stałych klientów knajpy
też było kilku gejów. Jeden z nich zdziwił się kiedyś bardzo, gdy
dowiedział się, że Ewa jest z Nadżim: - Przecież on nie lubi
kobiet! - zawołał. Pomyślała wtedy, że jest zazdrosny.

W końcu jeden z kolegów z pracy powiedział jej, że Nadżi spotyka się
też z mężczyznami. - Nie chciałem ci mówić, bo nie wiedziałem, że
jesteście razem. A kiedy okazało się, że jesteście, nie chciałem
sprawiać ci przykrości. Tego już było za wiele. Marta przekonała
Ewę, że powinna szukać innej pracy. Sama też postanowiła stamtąd
odejść.

Obie poszły do szefa i zrezygnowały z pracy w jego knajpie. Szef nie
mógł się nadziwić - powiedział coś w stylu: - Przecież miałyście u
mnie jak w raju... Nie wiadomo, jaki raj miał właściwie na myśli.

Ewa odetchnęła z ulgą. Wie oczywiście, że związki Europejek z
Arabami bywają różne i pewnie o tych udanych mniej się mówi, bo nie
mają w sobie tyle dramatyzmu. Ona jednak cieszy się, że ma już to
wszystko za sobą.
Obserwuj wątek
    • plagi_egipskie Re: Kochanica Araba 08.02.08, 19:30
      ja często czytam takie artykuły.To na necie , to w prasie , a to jakaś książka
      wpadnie w ręce ( "ZMUSZONA DO MILCZENIA .Byłam żoną wojownika Dżihadu..." Pani
      Doris Gluck ) Książka mnie przeraziła :
      Miłość od pierwszego wejrzenia. Małrzeństwo Niemki, Doris Gluck, z przystojnym
      Egipcjanem Omarem. Kilka szczęśliwych lat spędzonych w Niemczech. A później...
      Gdy wybucha wojna domowa w Bośni, małżonkowie przenieśli się do małej wioski,
      leżącej na terenie walk. Doris wierzyła, że będzie pomagać ludziom. Nie
      wiedziała, że jej mąż się zmienił. Narzucił żonie szarijat - restrykcyjne
      muzułmańskie prawo. Doris musiała się szczelnie zasłaniać. Całymi dniami
      siedziała zamknięta w domu. Była posłuszna Omarowi. Kochała go i nie potrafiła
      odejść nawet w chwili, kiedy Omar ją bił, odebrał prawo do wyrażania własnego
      zdania a potem poślubił drugą żonę...
      Takie rzeczy się przytrafiają , życie..
      Od nas samych zależy jak patrzymy na te "flirciki"
      pozdrawiam bluemax
    • safia2002 Re: Kochanica Araba 12.02.08, 12:57
      Typowe klasyk dla naiwnych ktore z wioche do wielkiego miasta typu
      Londyn. Ups do jakiegos kibla raczej
      Suma sumaro Arab dzis bardziej popularnie Muzulmanin dla iektorych
      Islamista, umie tylko klamac wykorzestac zdradzac bic kobieta.
      I na koncu cos a la hamerykanski film np Rambo I, II, III lub IV
      (czyli wiadomo od poczatku jaki bedzie final bajki), Arab jest gejem
      pedal lub terrorysta!
      Po prostu zenada ze ludzie dalej w bzdetach wierza.
      W sumie nic dziwnego co mozna sie spodziewac po osoba ktora z
      zagorami i zalasami wyladowala do jakiegos kibla w londynie i mysli
      ze poznala calego swiata!
      • wilma.flintstone Re: Kochanica Araba 17.02.08, 11:17


        Przepraszam, ze spytam, ale w jakim jezyku napisalas ten post? Po
        arabsku? Bo po polsku to on nie jest na pewno...
        • safia2002 Re: Kochanica Araba 06.03.08, 11:56
          to ma byc zart czy prowokacja?
    • reni47 Re: Kochanica Araba 17.02.08, 00:24
      Do plagi_egipskie.:)) Czytałam tę książkę, pewne opisy są dla nas,
      kobiet żyjących w 21 wieku całkiem niewyobrażalne. Jednak Doris
      miała w sobie niesamowitą determinację, tę siłę , która dawała jej
      chęć walki. I mimo wszystko walczyła.
      Ale po tej lekturze - przeczytałam następną NIEWIDZIALNE KOBIETY
      (JACKY TREVANE). Dobra książka poruszająca różne problemy kobiet...
      i również problemy małżeństwa z muzułmaninem. Pewne fragmenty były
      dla mnie trudne do przeczytania, ale polecam.
      plagiegipskie chętnie z Tobą nawiążę kontakt - mamy coś wspólnego.
      Pozdrawiam. reni47@gazeta.pl
      • margo271 Re: Kochanica Araba 03.07.08, 15:49
        Polecam bransolety Egipcjanek - opowiadania 5 egipcjanek -
        interesująca lektura

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka