Dodaj do ulubionych

on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach

09.02.08, 21:29
co sądzicie o moim przypadku...zakochaliśmy się w sobie.W planach
jest ślub i wspólne życie w Polsce.Gdy się poznaliśmy On był dobrze
sytuowany(dobra praca,exta ciuchy,samochód,mieszkanie itp).Ale miał
wypadek samochodowy i wszystko stracił...Teraz jest w kiepskiej
sytuacji..i prosi mnie o pieniądze.Zależy mi na nim bardzo ale
zaczynam mieć wątpliwości..może mną manipuluje,może chce wykorzystać
a Polska jest dla niego szansą na lepsze życie?? wiem,że mogą
posypać się na mnie gromy,że jestem materialistką.Zapewniam że tak
nie jest,to nie pieniądze są najważniejsze, ale czy normalną można
nazwać sytuację kiedy On prosi mnie o pieniądze na
mieszkanie,życie???Chciałabym bym bardzo żeby może Shakira coś
napisała do mnie.Z tego co wiem,może mieć wiedzę na ten temat.Z góry
wszystkim dziękuję za opinie....
Obserwuj wątek
    • sarra111 Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach 09.02.08, 23:45
      Nie chce rozwiewać Twoich marzeń bo zawsze liczymy na to że w naszym przypadku
      jest inaczej i on jest inny. Ja miałam podobną sytuację tylko że u mnie "mama
      jego była w szpitalu" i potrzebował na długotrwałe leczenie. Ja się nie ugięłam,
      nie wysłałam mu pieniędzy. Mam zamiar polecieć tam za 2-3 miesiące i przekonać
      się jak to wygląda chociaż przypuszczam że i tak do końca prawdy się nie dowiem.
      Jedyne co Ci powiem to UWAŻAJ. W 90% przypadkach jak już gdzieś jedna z nas
      napisała chodzi im o sex lub pieniądze lub o i sex i pieniądze.Pozdrawiam
      • redsea7 Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach 10.02.08, 08:21
        dzięki za odpowiedź.Wiesz po tym jak mu napisałam,że raczej mu nie
        pomogę,zamilkł.Muszę jednak przyznać,że trochę przegiełam w formie
        tego sms-a,napisałam mu dobitnie co o tym sądzę...teraz źle się z
        tym czuję.Czas pokaże czy była to słuszna decyzja.Niewiem czy bedę
        miała siłę jechać tam 3 raz i cokolwiek sprawdzać.Takie
        życie..pozdrawiam
        • sarra111 Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach 10.02.08, 12:06
          Czyli norma. Mój przez jakiś czas starał się wpłynąć na mnie bym przysłała mu te
          pieniądze obiecując prawie wszystko. Ale gdy po raz drugi napisałam że przysłać
          mu nie przyślę ale jak przyjadę to jak będzie taka potrzeba pojadę z nim do tego
          szpitala i zapłacę to zamilkł na dobre pisząc że mam o nim zapomnieć bo nie
          kocham go tak jak on mnie :) Myślę że podjęłaś słuszną decyzję
        • fakira82 Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach 18.03.09, 21:42
          witam cie!
          nie myśl że Ty coś zle zrobiłaś
          Znam dużo kobiet ,które wpadly w ich sidła ,nie twierdze ,że
          wszyscy są zli ale ta sytuacja o czyms swiadczy
          myśle ze szakira lub inne kobiety żyjące naprawde w związkach mogą
          ci pomóc,ale nie pisz tego na forum bo zostaniesz zesmiana albo będą
          chcialy ci "pomóc "dziewczyny ,ktore nie maja pojecia o tym świecie.
          jak cos to napisz na mojego e-meila z gazety .
          zaraz zostane zbryzgana przez którąś z tych furomowiczek
          pozdrawiam
    • bluemax1981 Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach 10.02.08, 09:55
      Jeśli możesz wyjaśnić jedną rzecz . Jak przez wypadek samochodowy można stracić
      extra ciuchy , mieszkanie ... Rozumiem samochód , rozumiem pracę ale wszystko
      inne też , hmm ?
      • redsea7 Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach 10.02.08, 15:37
        wiesz,sama też tego nie rozumiem.Przecież istnieje coś takiego jak
        ubezpieczenie ale on tak mi powiedział:"straciłem wszystko".Myślę że
        miał na myśli właśnie te rzeczy o których piszesz.A teraz musi to
        odrobić czyli jak gdyby zacząć wszytko od nowa.Tak ja sobie to
        tłumaczę ale jaka jest prawda..niewiem
        • bluemax1981 Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach 10.02.08, 16:25
          Może faktycznie stracil...Może jest nie do końca szczery.Może go
          ktoś "przekręcil"?Wiesz różnie w życiu bywa.Jeżeli mieliście w
          planach śub,musieliście być ze sobą blisko.Co za tym idzie jakieś
          racjonalne wytlumaczenie musi być.Jeśi go kochasz to zjaw się bez
          zapowiedzi i sprawdz co jest grane.Może ma jakieś więsze
          klopoty...Natomiast pieniędzy to mu nie wysylaj-to moje
          zdanie.Pozdrawiam i wszystkiego dobrego
          • oliwka.26 Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach 10.02.08, 20:04
            Zgadzam się z przedmówczyniami.. Nie wysyłaj mu pieniędzy. Jeśli naprawdę Ci na
            nim zależy to pojedź tam i sama się przekonaj jaka jest prawda.. Moja dobra rada
            - nie uprzedzaj go o swoim przyjeździe, bo oni są tak dobrymi aktorami, że
            potrafią zorganizowac to tak, aby wyglądało, że to wszystko prawda.. A jego
            koledzy jeszcze pomogą mu to zrobic.. Wszystko zależy też od tego jak długo się
            znacie, jak często się widujecie, jaki on jest i co Ci serce mówi.. Choc czasem
            nie warto słuchac głosu serca, bo później przychodzi rozczarowanie i żal..
            Związki z Egipcjanami są naprawdę bardzo ciężkie, to taka jazda bez trzymanki..
            nigdy nie wiadomo kiedy, co i gdzie nas może spotkac z ich strony.. Sztukę
            uwodzenia to oni mają opanowaną do perfekcji.. choc ja nadal wierzę, że istnieje
            jakieś 10% tych uczciwych.. Wierze... ale mimo wszystko staram się też kierowac
            rozumem w tym związku..
            A może spróbuj inaczej się czegoś dowiedziec... może masz tam jakis znajomych
            (oczywiście nie mówię o jego znajomych, bo oni Ci prawdy nie powiedzą), albo
            może ktoś się wybiera tam w najbliższym czasię i mógłby się troszkę przyjrzec
            jego osobie..
            Pomyśl na spokojnie, a przede wszystkich zapytaj samej siebie w ilu procentach
            mu wierzysz.. bo to najwazniejsze..
            Podzrawiam
            • redsea7 Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach 10.02.08, 21:07
              za drugim razem pojechałam tam właśnie dla Niego,wiedział o moim
              przyjeździe więc mógł się faktycznie przygotować..Jeśli pojadę tam
              trzeci raz to nie po to żeby cokolwiek sprawdzać ale już mądrzejsza
              napewno.I to dzięki temu forum też.Chciałam mu wierzyć i być z
              nim .Ale teraz to już przesadził,poprosił mnie o duże pieniądze na
              wizę do Polski jednocześnie zapewniając mnie o naszej wspólnej
              przyszłośći.Jest mi przykro,nie potrafię żywić do niego negatywnych
              uczuć bo jednak dużo nas łączyło( może to tylko moje zdanie)ale
              czuję,że to the end.Straciłam nadzieję ale mimo wszytko nie żałuję
              tej znajomości.Każdej z Was życzyłabym poczuć się tak jak ja,i choć
              na chwilę być szczęśliwą i zakochaną.Z drugiej strony, jednak żal i
              rozczarowanie pozostają na dłużej.
              • oliwka.26 Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach 10.02.08, 22:19
                To on poprosił Cię o pieniądze teraz po raz drugi...? Teraz na wizę..? Hmm...
                Szczerze powiem, że nie wygląda to ciekawie z jego strony... Jak długo Wy w
                ogóle się znacie?
                Ja z moim Panem znam się prawie rok, ale uważam, że to wcale nie tak długo..
                Widzieliśmy się 3 razy, oczywiście zawsze ja jeżdżę do niego, bo jego nie stac
                na przyjazd tutaj.. Poza tym, ja jeszcze nie wiem czy mogę mu ufac tak do końca.
                Zanim się nie zaufam mu tak prawie do końca - piszę prawie, bo do końca nikomu
                nie można ufac i tego mnie nauczyło już życie- nie zdecyduję się na taki krok..
                Wolę ja jeździc tam. Ale powiem Ci jedno, mimo iż wiem, że ciężkie ma tam życie
                i nie ma lekko to nigdy mnie nie poprosił o pieniądze przez ten czas.. Owszem,
                bywało tak, że jak gdzieś wychodziliśmy to raz ja płaciłam, raz on. Ja sama nie
                pozwalałam mu płacic bo wiem, że mało zarabia.. Był nawet taki czas, że stracił
                pracę jak tam byłam.. Trochę przeze mnie.. Pokłóciliśmy się trochę i nie
                chciałam z nim rozmawiac, nie odbierałam telefonów, nie odpisywałam na smsy.. I
                on nie poszedł sobie do pracy następnego dnia bo miał wszystko gdzieś.. No i ją
                stracił.. I nawet wtedy nie powiedział mi żebym dała mu pieniądze..
                Choc ja mu dałam wtedy 100$, bo wiedziałam, że kończy mu się karta pobytowa w
                Hurghadzie i teraz jak stracił pracę to nie będzie miał pieniędzy na nią.. Żal
                mi go strasznie było i trochę czułam się winna całej sytuacji, dlatego tez dałam
                mu te pieniądze na ta kartę.. Ale mimo wszystko straszny cyrk był przy tym, w
                ogóle nie chciał ich wziąc.. chyba z godzine z nim rozmawiałam, w końcu się
                popłakał i powiedział, że jak je weźmie to nie jest facetem. To, że stracił
                prace i nie ma na kartę to jego problem a nie mój.. W koncu go przekonałam i
                nastepnego dnia zaczął już wszystko załatwiac, także przed wylotem widziałam
                jego nową kartę.. Czy dobrze zrobiłam.. moim zdaniem tak.. nie potrafiłam
                inaczej.. Dla mnie 100$ to nic.. a on niewiele więcej zarabia miesięcznie..
                On nawet nie chce mi mówic o swoich problemach, bo uważa, że to są jego problemy
                a on jest facetem i musi poradzic sobie z tym sam... a ja mam studia, egzaminy,
                pracę i swoje życie tutaj i nie powinnam się martwic jeszcze o niego bo mam dośc
                swoich problemów.. O jego kłopotach wiem od jego przyjaciela, choc on tez nie
                zawsze chce mi powiedziec, bo ten mój mu zabronił.. ale czasem jak pociągnę go
                za język to przypadkiem się wygada...
                Czy jest to szczere tak do końca wszystko... nie wiem... ale o pieniądze nigdy
                mnie nie poprosił..
                • redsea7 Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach 11.02.08, 08:20
                  Tak to prawda,z małym wyjątkiem bo po raz trzeci.Znamy się prawie
                  rok i w tym czasie byłam tam 2 razy.Wiem,że nie ma tam lekkiego
                  życia,dobrze wiem..Jak tam byłam też za wszystkie rachunki
                  płacilismy na połowę albo to on stawiał.Poruszyłaś ważną kwestię-
                  przecież to on jest facetem i powinien potrafić sam o siebie
                  zadbać.To przecież nie ja jestem przyczyną jego kłopotow.Napisałam
                  mu jak sobie wyobraża dalsze życie,wspolne życie.To że ja mam dobrą
                  pracę i nieźle zarabiam nie musi świadczyć o tym ,że będę
                  mu "pomagała".I co za tym idzie jakie on sam sobie daje świadectwo
                  dojrzałości i odpowiedzialnośći.Widzę,że Twoj znajomy ma jednak
                  trochę inne podejście do życia.
                  • heya3 Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach 13.02.08, 10:50
                    podejście ma nie odosobnione... wielu z nich uważa że skoro my mamy
                    więcej niż oni to należy im się od nas jak psu zupa... też kiedyś
                    dałam się wkręcić i nawet pojechanie z nienacka w celu sprawdzenia
                    od wpadki mnie nie uchroniło! pan był nienajgorzej sytuowany i nie
                    narzekał, poprowadził gierkę zakochanego do szaleństwa przez czas
                    jakiś, w tym deklaracje pragnień przyszłego życia razem, zwalczanie
                    moich wątpliwości itd itp. A kiedy już był pewien że zdobył moje
                    uczucia nagle "zaczęła się" zła passa: pojawiła się jego była żona
                    (rosjanka) której nie spłacił, zarządałą ogromnych pieniędzy i
                    groziła że jeśli nie to pozbawi go dachu nad głową. Mówił że nie wie
                    co robić i że popełni samobójstwo. Pojechałam znienacka. Znalazłam
                    wrak człowieka, który przez miesiąc schudł 10 kg i był w głębokiej
                    depresji... Pieniądze, o które prosił zazywał pożyczką, którą
                    przysięgał że odda. Niestety, minęły 3 lata a ja ujrzałam z niej
                    tylką maleńką część, na dowód że naprawdę oddać chciał ale,bidulek,
                    nie ma. A z panią, z którą wszystko "od dawna miało być skończone"
                    są prawdopodobnie razem dotąd. Uważajcie. Egipcjanin, który chce
                    skłamać potrafi odegrać wszystko. Egipcjanin, który szanuje siebie i
                    was nigdy ale to nigdy nie pozwoli, żeby kobieta, która jest w jego
                    towarzystwie zapłaciła choćby jedego funta za cokolwiek.
                    • shakirra1 Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach 14.02.08, 00:22
                      Dziewczyny, oni naprawde maja tam ciezkie zycie i kazdy dzien jest
                      niepewny. Tam placa 2500 LE to wielkie pieniadza. Przeliczcie sobie
                      na dolary. Prosza nas o pieniadze, bo tak jest dla nich
                      najwygodniej, bo ich kochamy. Tam, jak facet przyzna sie w
                      towarzystwie innych facetow, ze nie daje sobie rady jest po prostu
                      uwazany za pol-faceta. Dla Arabow bardzo wazne jest, co o nich sadza
                      inni i wazne sa pozory. Moj facet poprosil mnie raz o pieniadze, ale
                      wiedzialam, ze ma problemy z praca od kilku miesiecy i ze nie moze
                      poprosic o pozyczke ojca. Ja mu nie dalam, ale dal sobie rade sam i
                      splacil sie. Czasem mu pomagam, ale nie jest to wysylanie pieniedzy
                      lub pozyczki - place za wspolne wyjscia, ostatnio zaplacilam za
                      mieszkanie. On jest bez pracy od kilku miesiecy, wiec skad ma niby
                      miec. Natomiast pozyczek typu 2000 USD po prostu nie rozumiem i
                      pachnie mi to przekretem.
                      Moj kochany wlasnie podpisal kontrakt na prace w ZEA i jedzie tam na
                      min. rok. Nie wiem, co z nami bedzie, ale jestem zadowolona, ze
                      idzie do przodu, a nie zarabia naciagajac turystki - tak jak
                      niestety niektorzy.
                      Dziewczyny, zycze Wam wytrwalosci i szczescia.
                      • heya3 Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach 03.03.08, 19:40
                        nie sądźmy ich naszą własna miarą, miejmy świadomość tego, że w ich
                        kulturze poproszenie kobiety o kasę jest wyrazem braku szacunku dla
                        niej. Dowiedziałam się niestety o tym za późno... Znalazłam się
                        kilka razy w sytuacji kiedy poprosiłam kolesia o pomoc przy zakupie
                        czegoś w aptece (chodziło o tłumaczenie bo aptekarz nie mówił po
                        angielsku), poproszony kolega nie tylko sprawę obgadał, ale WYJĄŁ
                        pieniądze, bo mu nie wypadało, żebym w jego obecności płaciła ja. W
                        podobnej sytuacji znalazłam się kiedyś kupując bilet na dworcu. Mój
                        facet natomiast (jest Arabem, ale nie Egipcjaninem Bogu dzięki) w
                        Warszawie negocjuje w taksówkarzem żeby przyjął od niego euro bo
                        jeszcze nie zdążył wymienić pieniędzy, a jest dla niego
                        niedopuszczalne żebym za taksówkę zapłaciła ja.
                        Oczywiście nie mam nic przeciwko pomaganiu Egipcjaninom jeśli jakaś
                        pani nie ma nic przeciwko temu. Ale przynajmniej niech to będzie
                        czysta gra z ich strony, niech po prostu poproszą. Niestety są to
                        rzadkie sytuacje, na ogół "proszą" drogą krętactw, wymyślaja
                        niestworzone historie żeby ruszyć nasze serca, albo obiecują zwrot
                        kasy, który potem nigdy nie następuje, pogrywaja z uczuciami tych
                        pań i na taką ewentualność osobiście uczulam i ostrozność doradzam
                        serdecznie,
                      • bel-ly Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach 28.10.08, 16:26
                        Shakirra1,
                        byłam w tym roku w ZEA. Poznałam paru Egipcjan tam pracujących. Jeden z nich był
                        szczególny. Przez trzy miesiące utrzymywaliśmy kontakt. Za dwa miesiące znowu
                        tam będę. Tym razem nie zamierzam ulec urokowi żadnego Egipcjanina ani Araba.
    • veru-nia Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach 03.03.08, 22:32
      Witam wszystkie współcierpiące na sercu...
      Bardzo cieszę się, że w końcu ktoś poruszył ten temat, dość drażliwy
      szczególnie dla zakochanych a jakże ważny.
      Od kilku miesięcy również mnie dręczy pytanie, czy jego uczucie było
      prawdziwe, czy tylko byłam jedną z naiwnych.., może nie do końca bo
      nie dałam się całkowicie wykorzystać.
      A więc opiszę Wam moją historię.
      Fabuła jest typowa, wakacje w Egipcie, początkowo koleżeństwo, coraz
      częstsze spotkania, on skromny, wykształcony, inteligentny
      prawosławny Kopt( a więc nie takie bee bo nie muzułumanin) ja
      turystka, nie małolatka i mądra życiowo jak myślałam, oraz znająca
      realia miłości w Egipcie( po długiej lekturze forum przed wyjazdem).
      Opuszczając Egipt nie miałam pojęcia o jego zaangażowaniu i uczuciu
      do mnie, zresztą nawet gdyby mi powiedział tam nie brałabym go na
      poważnie bo tym co się naczytałam.
      Dopiero po powrocie do Polski wszystko się zaczęło...
      Ja oczywiście nie wierzyłam , byłam nieufna itd.
      Spędzaliśmy wiele godzin dziennie na rozmowach( ale tylko przez
      internet, telefoniczny kontakt był tylko raz, zadzwonił do mnie z
      okazji Świąt Bożego Narodzenia, na krótko aby złożyć życzenia i
      zapewnić o miłości...i to powinno było mi dać wiele do myślenia...),
      tysiące smsów, wspólne zainteresowania, poglądy życiowe i te same
      wartości.
      I...
      zakochałam się również ja.
      On tęknił ogromnie i specjalnie dla mnie postanowił przyjechać do
      Polski, bo ja nie chciałam znowu jechać do Egiptu.
      Przyjechał na 2 tygodnie, choć ja go nie zapraszałam i w żaden
      sposob nie pomagałam w uzyskaniu wizy( również finansowo dla
      jasności, zresztą o pieniądzach w ogóle nie rozmawialiśmy).
      I tu pierwsze rozczarowanie. Ja gościłam go we własnym mieszkaniu i
      z racji, że był moim gościem pełne koszty pokrywałam ja. Przez kilka
      dni zwiedzaliśmy też Polskę a tu koszty były już bardzo duże.
      Nie podobało mi się, iż ja za wszystko płaciłam, a on w 100% uważał
      siebie za gościa, a w końcu przede wszystkim powinien był być
      facetem.
      Pod koniec pobytu nie wyrobiłam finansowo i w końcu zwróciłam mu
      uwagę, iż on jako facet nie powinien na to pozwolić i powinnismy
      wspólnie finansować nasze fakultety w Polskę. Wyłgał się, iż nie
      wiedział, że jest piewrszy raz za granicą,że ma dużo pieniędzy ze
      sobą ale jest na obczyźnie i obawia się wydawać kasę, aby mieć na
      wszelki wypadek później.
      Oboje jesteśmy młodzi, pracujemy i ładnie z jego strony byłoby aby
      choć raz zapłacił za coś.
      Po tej pierwszej rozmowie na temat kasy zaplacił tylko raz w
      knajpie, i raz za swój( tylko ) bilet PKP bo ja straciłam już wtedy
      ponad 1tys zł na jego pobyt i już więcej nie miałam.
      Kolejne rozczarowanie i upewnienie się w tym, iż ON niestety nie
      jest inny, wyjątkowy jak myślałam... miało miejsce później podczas
      mojego pobytu u niego w Egipcie.
      Otóż on wynajął tam mieszkanie dla nas, dużo też jeździliśmy na
      fakultety wspólnie i ja na początku również jasno określiłam zasady:
      płacimy wspólnie za wszystko, bo tak będzie sprawiedliwie.
      Ale miałam nadzieję, że będąc u siebie( nie w obcym kraju jakim jest
      Polska)zachowa się jak facet, choć trochę...
      Myliłam się...
      Sam wyszedł z przypomnieniem mi o tym abym przed wylotem rozliczyła
      się, choć ja o tym pamiętałam i zamierzałam to zrobić ostatniego
      wieczoru.
      Policzył flat na pół-50$ na osobę i musiałam sama zapłacić za
      wszystkie wycieczki fakultatywne swoje (on płcił za swoje).
      Nie jestem materialistką i nie chciałam go wykorzystać, ale
      strasznie mnie to zabolało i zadra w sercu jest do dziś.
      On wyczuł, że jego przypomnienie o rozliczeniu kosztów bardzo
      negatywnie mną targnęło i głupio się tłumaczył, że teraz jest martwy
      sezon i on nie zarabia, że gdybym przyjchała w lecie i on by
      pracował to nigdy nie pozwoliłby na to abym płaciła...itd.
      Nie powiedziałam nic, choć zacisnęlo mi się gardło i łzy napłynęły
      do oczu. Wyjęłam kasę i dałam mu.
      I w tym momencie wszystko zabił we mnie i każdy późniejszy sms i
      czat traktowałam z przymróżeniem oka...
      Powoli wszystko umiera, choć od naszego ostatniego spotkania
      upłynęło prawie 3 miesiące, pisujemy do siebie rzadko, oni w ten
      sposób kończą, powoli wyciszając znajomość, brakiem smsów, czatów
      itd.
      Ja nie żałuję niczego ale...
      nie mogę wybaczyć, że komuś takiemu dałam część siebie...
      Dziewczyny uważajcie i nie bądzcie czujne i nie pożyczajcie im
      żadnej kasy. Żaden prawdziwy mężczyzna nie weźmie kasy od kobiety
      jak ją szanuje!!!!!
      Pozdrawiam cieplutko.





      • shakirra1 Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach 05.03.08, 14:09
        Zgadzam się, że w EG jest mase oszustów i do miejscowości
        turystycznych zjezdza sie najgorszy element. Ale nie do konca
        rozumiecie ta kulture. Tam niestety rzadzi podwojna moralnosc. Tam
        facet przy ludziach nie wezmie od kobiety pieniedzy i nie pozwoli
        jej zaplacic. W sklepie, w restauracji itd. Bo co by sobie pomysleli
        o nim inni. Kultura arabska rzadza konwenanse i bardzo, ale to
        bardzo liczy sie opinia spolecznosci. Male dziecko wychowywane jest
        np. w ten sposob, ze jak zrobi cos zlego, to nie mowi mu sie, ze
        zrobilo cos ZLEGO. Tylko,zeby sie wstydzilo, bo co sobie inni
        pomysla o nim. Troche inaczej niz u nas. Prawda?
        Dlatego facet z kobieta, ktora ma pieniadze sam na sam nie ma
        zadnych zahamowan, zeby ja prosic o pieniadze. I nie ma to nic
        wspolnego z szacunkiem. A jesli facet jest sukinsynem i od poczatku
        ma zle zamiary, to juz tego nic nie zmieni. W Polsce tez takich
        panow znam.
      • redsea7 Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach 08.03.08, 16:40
        Wszystkie nasze historie są w jakimś stopniu podobne,niestety.Piszę
        tak ponieważ chcę Wam przedstawić ciąg dalszy mojej znajonośći.Otóż
        po jego ponawianych prośbach o pieniądze a mojej stanowczej odmowie
        kontakt jakby się urwał...Napisałam mu wprost co o tym wszystkim
        sądzę i poprosiłam żeby dał mi spokój.Temat pieniądzy uważam za
        zamknięty i jeżli chce przyjechać do Polski(wszystko miał ponoć
        załatwione 3-miesięczną wizę,środki na każdy dzień pobytu,rezerwację
        w hotelu,potwierdzenie stałej pracy)to może to oczywiście zrobić ale
        ja za nic płacić nie będę.Dało mu to chyba do myślenia bo
        zmienił "taktykę".Otóż po tygodniu milczenia dostałam sms-a ale
        już...z Rosji.Napisał,że pojechał zarabiać tam na lepsze życie dla
        NAS?!
        Myślę,że prawda jest zupełnie inna..domyślacie się zapewne..Nagle
        znalazły się pieniądze na wyjazd i KTOŚ kto udzielił mu pomocy i
        wsparcia finansowego,o które mnie prosił.Mimo wszystko życzę mu
        wszystkiego najlepszego(good luck!).
        • bluemax1981 Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach 26.03.08, 11:20
          Z Rosji powiadasz ? Hmm niezle.Egipt , fajny kraj . Egipt ,
          sloneczny kraj . Egipt , pociagajaca kultura . Egipt , jechac i bron
          Boze nie zakochac sie!!!
          • redsea7 Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach 29.03.08, 18:16
            zgadzam się z Tobą w 100%.Szkoda tylko ,że wcześniej nie miałam tej
            wiedzy,którą teraz mam.Pozdrawiam wzystkie dziewczyny zakochane:))
            ale w Egipcie bo to naprawdę piękny kraj.
            • edylaur Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach 04.04.08, 02:36
              kochane ...
              nie moge sie nadziwic jakim cudem widzac faceta 2 lub 3 razy - piszecie ze juz
              kochacie czy bierzecie slub!! czy w polsce tak samo robicie? NIE! no to dlaczego
              macie inaczej sie zachowywac w egipcie?

              owszem mozna w zauroczenie jakies wpasc, tesknic itp. ale malzenstwo? i co
              potem? gdzie zamieszkacie? w polsce? a co on bedzie robil tu (jesli nie zna
              jezyka polskiego)?? cale zycie w kebabowni stac?
              a moze wy planujecie do egiptu sie przeniesc? a co kobieta ma tam robic, jesli
              nie rezydent, przewodnik czy animator? - praca wiadomo ile godzinna!

              bylam nie raz i nie dwa razy w egipcie i pozwolilam raz sobie zawrocic glowe
              -ale bogu dzieki mialam kolezanke ktora mnie do pionu postawila i juz za 2gim
              razem byl spokoj

              pewnie ze lubie sluchac jak komplementy mowią, kto nie, ale uwierzcie jak jeden
              turnus sie konczy - drugi sie zaczyna...przewaznie rosjanek...

              jak tam jestem to moge poznawac nowych, nie ma sprawy... slucham ich
              komplementow i dziekuje... ale nic i tak z tego nie wyjdzie - NIE WIERZCIE W
              ZWIAZKI NA ODLEGLOSC !!!
              • edylaur Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach 04.04.08, 02:37
                ale zawsze mozna sie pobawic...
                nie dopuszczajcie do tego ze za daleko sie posuniecie z uczuciami i czynami
                bo watpie ze taki zwiazek przetrwa tysiace kilometrow i tyle... rosjanek
    • sebyzbarma Dziewczyny!!! 04.04.08, 16:28
      Mezczyzna wychowany w tej kulturze NIGDY PRZENIGDY nie poprosi
      kobiety, ktora kocha o pieniadze. NIGDY!!!! Bedzie staral sie jej
      udowodnic, ze moze na nim polegac, ze zapewni jej bezpieczenstwo
      (finansowe). Pozyczy od rodziny, przyjaciela, szefa itd. ale NIGDY
      od kobiety, KTORA KOCHA. A facet, ktory mowi, ze skoro nie pozyczasz
      mu pieniedzy to go nie kochasz, albo "nagle milknie" jest zwyklym
      naciagaczem.
      • maglara Re: Dziewczyny!!! 05.04.08, 16:24
        sebyzbarma napisała:

        > Mezczyzna wychowany w tej kulturze NIGDY PRZENIGDY nie poprosi
        > kobiety, ktora kocha o pieniadze. NIGDY!!!! Bedzie staral sie jej
        > udowodnic, ze moze na nim polegac, ze zapewni jej bezpieczenstwo
        > (finansowe). Pozyczy od rodziny, przyjaciela, szefa itd. ale NIGDY
        > od kobiety, KTORA KOCHA. A facet, ktory mowi, ze skoro nie
        pozyczasz
        > mu pieniedzy to go nie kochasz, albo "nagle milknie" jest zwyklym
        > naciagaczem.

        W TEJ kulturze ? A czym ona lepsza od naszej, zebractwem ?
        no panie i panowie, to chyba wasi ojcowie i bracia by tez nigdy nie
        poprosili, choc w tej samej kulturze jestesmy chowani ...
        • shakirra1 Re: Dziewczyny!!! 06.04.08, 14:13
          Dziewczyny, polecam wszystkim lekture ksiazki "Khul-khaal bransolety
          Egipcjanek", to dokument. Spisanych 5 historii Egipcjanek. Mysle, ze
          po tej lekturze zmienicie troche swoje stereotypowe podejscie do
          Egipcjan i zycia w tym kraju.
          • rydzyna1213 Re: Dziewczyny!!! 24.03.09, 17:25
            shakirra1 napisała:

            > Dziewczyny, polecam wszystkim lekture ksiazki "Khul-khaal bransolety
            > Egipcjanek", to dokument. Spisanych 5 historii Egipcjanek. Mysle, ze
            > po tej lekturze zmienicie troche swoje stereotypowe podejscie do
            > Egipcjan i zycia w tym kraju.
            shakirra1
            dziś sobie zamówiłam polecaną przez Ciebie książkę
            problem habibi egipskiego mnie nie dotyczy - ale kulturę chłonę.
            dzieki za polecenie - juz się nie moge doczekac przesyłki
            pozdrawiam
        • sebyzbarma Re: Dziewczyny!!! 08.04.08, 14:05
          > W TEJ kulturze ? A czym ona lepsza od naszej, zebractwem ?
          no panie i panowie, to chyba wasi ojcowie i bracia by tez nigdy nie
          poprosili, choc w tej samej kulturze jestesmy chowani ...

          Skoro uwazasz, ze kultura polska i egipska to jedno i to samo to nie
          ma o czym rozmawiac...
          • maglara Re: Dziewczyny!!! 09.04.08, 20:31
            sebyzbarma napisała:

            > > W TEJ kulturze ? A czym ona lepsza od naszej, zebractwem ?
            > no panie i panowie, to chyba wasi ojcowie i bracia by tez nigdy
            nie
            > poprosili, choc w tej samej kulturze jestesmy chowani ...
            >
            > Skoro uwazasz, ze kultura polska i egipska to jedno i to samo to
            nie
            > ma o czym rozmawiac...

            zupelnie nie zrozumialas przeslania , przeczytaj parokrotnie ...
            • maglara Re: Dziewczyny!!! 09.04.08, 20:39
              maglara napisała:
              > zupelnie nie zrozumialas przeslania , przeczytaj parokrotnie ...

              Ale zeby ci lepiej przekazac wytlumacue jak krowie na rowie.

              czy wyobrazasz sobie by twoj ojciec, brat, wujek, slal blagalne
              listy o wspomoge finansowa do dziewczyny ledwo poznanej w "tych
              goralskich lasach " ?
              Dlatego pisze o kulturze zebractwa i bezwsydu, ktore i tak nie
              odslaniaja niektorym "wybrankom do jeleniowatosci" cmy na oczach,
              pozdrawiam i zegnam.
              PS ciekawe czy tak samo dalybyscie sie nabrac zwyklemu chlopakowi ze
              wsi pcim wielki, ktory sprzata w Pcimiu duzym baseny po
              wczasowiczach.
              • shakirra1 Re: Dziewczyny!!! 10.04.08, 13:04
                Dziewczyny, kazdy niech zyje jak chce i robi co chce. Jesli ktoras z
                nas ma fantazje wspomagac swojego kochanka z Egiptu, to niech to
                robi. Jej biznes. Nie rozumiem tego klimatu wzajemnego obrazania
                sie, szczegolnie kobiet w stosunku do kobiet. Jestem zwiazana z
                Egipcjaninem dosc dlugo, raz prosil mnie o wsparcie finansowe,
                ktorego nie dostal.Nie blagal. Po prostu spytal czy moge mu pomoc.
                Ja odpowiedzialam, ze nie. I na tym temat sie skonczyl. Nadal
                jestesmy ze soba i nic sie nie zmienilo.
                Przypominam sobie czasy, kiedy to Polki wychodzily masowo za
                Niemcow, zeby wydostac sie z kraju. Robily to dla polepszenia
                swojego statusu. Wiekszosc dla pieniedzy i papierow.
                Tak latwo oceniac kogos....A czym one roznily sie od tych Egipcjan??
                • sebyzbarma Re: Dziewczyny!!! 11.04.08, 10:27
                  shakirra1 napisała:
                  > Przypominam sobie czasy, kiedy to Polki wychodzily masowo za
                  > Niemcow, zeby wydostac sie z kraju. Robily to dla polepszenia
                  > swojego statusu. Wiekszosc dla pieniedzy i papierow.
                  > Tak latwo oceniac kogos....A czym one roznily sie od tych
                  Egipcjan??

                  A no wlasnie niczym, ale mezczyzni, za ktorych wychodzily pewnie
                  byli pewni ich milosci :)))
                  Poza tym nie wyobrazam sobie utrzymywac swojego chlopaka. Zacofana
                  chyba jestem...
                  • irulanacorrino Re: Dziewczyny!!! 13.04.08, 23:06
                    Przeraża mnie to, co tutaj czytam. Ci proszący o kasę to zwykli
                    naciągacze bez skrupułów. Nie ma mowy o miłości, muzulanin szanujący
                    kobietę i upatrujący w niej potencjalną kandydatkę na żonę nigdy się
                    nie zniży do proszenia jej o pieniądze. Sugerują dobrze zapoznać się
                    z kulturą arabską, islamem a potem ewentulanie pchać się w
                    romanse/związki. zajrzyjcie na form www.arabia.pl - działy kobieta
                    muzułańska i prawo. Założę się, że znajdziecie tam odpowiedzi na
                    niejedno pytanie.
                    Któraś z Was wspomniała, że jej amant wychał do Rosji zarabiać na
                    Was, bzdura - pocheał do Rosjanki, która prawodpodobnie go
                    utrzymywała..."stracił wszystko"- może, któraś z jego panienek
                    odcięła go od zasilanai. Nie wierz w te bzdury, Ty jesteś przepustką
                    do lepszego świata z paszportem UE i wydaje mi się, że tego Pana
                    tylko w tym względzie interesujesz. Ale jest cwany, więc podgrzewa
                    sytuację, że rozpoczął katorżyniczą pracę w Rosji...:)))
                    Odnośnie Rosjanek, one borąc się za Arabów z despreacji. Muszę Wam
                    powiedzieć, że jakkolwiek to też naród słowiański, ale kobiety tam
                    nie mają żanego poważanie, na piedestale stoi mężczyzna, kobiety
                    to "dury", więc nie dziwię się, że gładkie gadki tak na nie
                    działają. Miejcie trochę rozsądku kobiety, polecam Skandynawów!
                    • engela_engela Re: Dziewczyny!!! 14.04.08, 14:07
                      każdy dokonuje swoich wyboróch i sam za nie odpowiada.Wiem ,że nie
                      każdy z nich patrzy na kobiety jak na przespustkę do lepszego
                      swiata..np.
                      Moj kolega (egipcjanin) jest w stałym zwiąsku z rosjanką.
                      Ona chce go sciagnąc do rosji natomiast on mi mówi ,że ani mu to w
                      głowie,że on kocha swoj kraj i chce tu z nia mieszkać...co wy na to:)
                      • my-tutti Re: Dziewczyny!!! 14.04.08, 15:09
                        co to znaczy "stały związek"? mieszkają razem w egipcie czy ona
                        spędza tam 4-5 tyg w roku?
                        • engela_engela Re: Dziewczyny!!! 15.04.08, 10:03
                          no właśnie...bardzo dobrze zauwazyłaś:))stały związek -niestałe
                          spotkania
                          • lipecka1 Re: Dziewczyny!!! 04.06.08, 11:13
                            Wiatam wszystkich. No to pięknie!!! Właśnie wróciłam z Egiptu,
                            zakochana.Zwariowałam na pnkcie kelnera. Spotykaliśmy się ukratkiem
                            bo byłam z męzem. Nie zdązyłam się z nim pożegnać, więc zostawiłam
                            mój nr tel. Teraz czekam nawiadomość od niego. Po przeczytaniu tego
                            o czym tu piszecie , ppowoli schodzę na ziemię ;((((
                            • martyna2008 Re: Dziewczyny!!! 05.06.08, 16:23
                              na początku zawsze jest pieknie niestety rzeczywistośc bywa smutna.
                              Ale powodzenia:) ja juz zeszłam i dobrze ale niczego nie żałuję.
                              • lipecka1 Re: Dziewczyny!!! 06.06.08, 08:40
                                Hej. Zastanawiam się czy, którejś się udało ułozyć sobie życie z
                                egipcjaninem...? Wiem, że nie mogę z nim być, ale cały czas marzę
                                żeby go jeszcze raz zobaczyć. Kombinuję, żeby jak najszybcej tam
                                wrócić. Myślałam, że już mi nie grozi zauroczenie(zakochanie?), ale
                                wpadłam jak śliwka w kompot.
                              • lipecka1 Re: Dziewczyny!!! 06.06.08, 08:42
                                Ja oczywiście też nie żałuję, nawet jeśli ,miałabym go już nigdy nie
                                zobaczyć
                                • pasikonna Re: Dziewczyny!!! 12.06.08, 23:24
                                  Ja pitole!!!!!!!!!!!!
                                  No czytam i czytam i wlosy mi sie deba podnosza jakie Wy glupie
                                  wszystkie jestescie. CO WY WYPRAWIACIE LASKI!????????????????
                                  Bardzo cenie babska solidarnosc ale po tym co tu czytam to nie wiem
                                  cz smiac sie czy plakac. No przeciez to jest jakies chore, te
                                  wycieczki matrymonialne do Egiptu w celu chwilowego odlotu z
                                  chlopcem od czyszczenia basenow ktorego jeszcze pozniej trzeba
                                  finansowac....
                                  Nie chce Was obrazac, nie o to chodzi, szokuje mnie ze dajecie sie
                                  tak walic w trabe, nie szanujecie sie, a dla bezowego czlonka ( wiem
                                  wiem, obrzezanego a jakze) przypietego do bezowej egipskiej narosli
                                  w postaci faceta kompletnie tracicie rozum rozsadek i swiadomosc
                                  wlasnej szerokosci i dlugosci geograficznej.
                                  Wspolczuje zyczliwie i pozdrawiam zyczac wyzdrowienia na umysle.


                                  • abdulwisimullaha [...] 19.06.08, 10:24
                                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • pasikonna Re: Dziewczyny!!! 05.11.08, 01:02
                  Przypominam sobie czasy, kiedy to Polki wychodzily masowo za
                  > Niemcow, zeby wydostac sie z kraju. Robily to dla polepszenia
                  > swojego statusu. Wiekszosc dla pieniedzy i papierow.
                  > Tak latwo oceniac kogos....A czym one roznily sie od tych Egipcjan??

                  Shakiro, one sie PLCIA roznily... wiesz o co kaman?
                  Pozdrawiam
                  Pasikonna
                  • shakirra1 Re: Dziewczyny!!! 05.11.08, 18:52
                    pasikonna napisała:

                    > Przypominam sobie czasy, kiedy to Polki wychodzily masowo za
                    > > Niemcow, zeby wydostac sie z kraju. Robily to dla polepszenia
                    > > swojego statusu. Wiekszosc dla pieniedzy i papierow.
                    > > Tak latwo oceniac kogos....A czym one roznily sie od tych
                    Egipcjan??
                    >
                    > Shakiro, one sie PLCIA roznily... wiesz o co kaman?
                    > Pozdrawiam
                    > Pasikonna

                    Wiem, o co Ci chodzi. Ze niby kobiecie wypada robic takie rzeczy, a
                    facetowi nie. Ja uwazam, ze kobiety powinny byc w dzisiejszych
                    czasach konsekwentne. Chca robic kariere, byc niezalezne itd. itp.
                    Jesli kobieta moze robic kariere na stanowisku prezesa firmy, to
                    czemu koles nie moze byc z kobieta dla kasy i papierow?? :-) Mnie
                    sie wrecz zdaje, ze sa kobiety, ktore akceptuja taka zaleznosc:-))
                    Co widac na ulicach Hurghady...
                    • lani-2012 Re: Dziewczyny!!! 01.01.09, 18:10
                      Co myślicie o tym? Poprosił mnie o pieniądze ale oczywiście ja mu odmówiłam i
                      nie dałam nawet jednego dolara.Po powrocie do Polski nadal pisze i kocha.
                      Niestety fakt że poprosił mnie o pieniądze nie dawał mi spokoju więc mu o tym
                      powiedziałam. Napisałam że mnie nie szanuje skoro prosił o pieniądze bo uważam
                      że nigdy nie poprosiłby o to dziewczynę z Egiptu. On odpowiedział że to był test
                      i chce by ze mną bo mnie kocha. Ale jakiiiiiiiii teeeeeest??????
                      • dinah33 Re: Dziewczyny!!! 01.01.09, 20:15
                        Ja to rozumiem w ten sposób

                        Zauważył,że ma do czynienia z mądrą dziewczyną, która przejrzała jego intencje,
                        więc biedak sprytnie wymyślił na poczekaniu że to jest TEST !!!
                        Jest duże prawdopodobieństwo że został TOTALNIE ZASKOCZONY, nie przypuszczał
                        dostać takiej stanowczej odpowiedzi z Twojej strony
                        • lani-2012 Re: Dziewczyny!!! 01.01.09, 20:40
                          Myślisz że popełnię błąd jeśli dam mu kredyt zaufania?
                          Podobno każdy zasługuje na drugą szansę. Hmmm....czy ten chłopak zasługuje na drugą szansę? I czy ta szansa jest dla mnie czy dla niego.
                          • sowa_55 Re: Dziewczyny!!! 01.01.09, 23:50
                            lani-2012 napisała:

                            > Myślisz że popełnię błąd jeśli dam mu kredyt zaufania?
                            > Podobno każdy zasługuje na drugą szansę. Hmmm....czy
                            ten chłopak zas
                            > ługuje na drugą szansę? I czy ta szansa jest dla mnie czy dla
                            niego.
                            Uwazaj to jeden z wielu przypadkow gdzie Egipcjanin uwaza europejska
                            kobiete jako zrodlo dochodu i mozliwosci dorobienia sie, wyslij mu
                            smsa z tymi slowami a zobaczysz co on Ci odpowie!!!

                            NO BEZNESS
                            NO BODYCHECK
                            NO MONEY
                            NO VISA
                            NO MARRIAGE
                          • dinah33 Re: Dziewczyny!!! 02.01.09, 00:10
                            lani-2012 napisała:

                            > Myślisz że popełnię błąd jeśli dam mu kredyt zaufania?
                            > Podobno każdy zasługuje na drugą szansę. Hmmm....czy ten chłopak zas
                            > ługuje na drugą szansę? I czy ta szansa jest dla mnie czy dla niego.


                            Powiem tak...
                            każdy ma prawo do miłości, jednak ja w miłość na odległość po prostu nie wierzę.
                            Zbyt wiele pokus, zbyt wiele niedopowiedzeń,oszustw, poza tym różnice
                            kulturowe...trudna sprawa.
                            Wiem że nie można wszystkich mierzyć jedną miarką, jednak ja na twoim miejscu
                            byłabym ostrożna.
            • 4yoko gdybym tylko mogła Wam pomoc.... 16.04.09, 04:23
              Tak bym chciała aby Wam się udało...Naprawdę, niemniej jednak chce Wam pomoc,
              dlatego jeśli któraś z Was naprawdę się zakocha i będzie chciała tak jak ja
              wziąć ślub z Egipcjaninem ...to podzielę się z moim doświadczeniem..ewa671@wp.pl
    • dinah33 Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach 28.10.08, 23:04
      Dziewczyny jestem w totalnym szoku!!!
      Czytam wasze maile i muszę powiedzieć, że albo jesteście tak zaślepione, albo
      macie aż tak niską samoocenę,żeby doprowadzać do tego aby zwykły Arab tak wami
      manipulował i wmawiał wam głodne kawałki.
      Moje drogie, oni są znakomitymi psychologami, doskonale potrafią grać na
      uczuciach i potrafią swoim wdziękiem oczarować prawie każdą babeczkę / piszę
      każdą, gdyż ja byłam twarda i się nie ugięłam :) /
      Prawda jest taka że każda z was jest którąś z kolei, która chwyciła się jak ryba
      na haczyk.
      Jeśli się nie uda z Kasią, to Arab znajdzie naiwną Basię.
      Ci bezczelniejsi - proszą o kasę, a ci wyrachowani - szukają furtki do lepszego
      świata / czy Polska to lepszy świat? nie wiem... dla nich być może /
      Wielu z nich jest w Egipcie zwykłymi facetami, kombinującymi jak by tu się nie
      narobić , a dobrze się ustawić w życiu.
      Zatem babeczki zastanówcie się nad swoim zachowaniem.
      Fajnie mieć miłe wspomnienia z Egiptu, ale żeby od razu tak OSZLAEć!!!
    • jedynyanek Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach 01.01.09, 23:46
      Wzsylam za maz za Egipcjanina ktory jest chrzescijaninem ale nigdy
      nie prosil mnie o pieniadze.Nie poznalismz sie na wakacjach jak
      stalo sie w opiszwanyych tutaj przypadkach i mam 100 % pewnosci ze
      owi mlodzi bogowie z turzstycznzch kurortow wzludzaja pieniadze od
      naiwnzch kobiet.Moj maz utrzymuje nasza rodzine bo to lezy w jego
      honorze.Nie rozumiem jak mozna traktowac wakaczjnz flirt jako
      powazne zobowiazanie,szczegownie jesli ono wiaze sie z finansowaniem
      pana przez plec zenska.A jakiekolwiek blizsze kontakty z tymi
      facetami sa wzsoce ryzykowne wiec zycze rozsadku.
      • jedynyanek Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach 01.01.09, 23:48
        wzbacycie balagan literkowz+klawirka mi siadla
        • 78asuan78 Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach 18.03.09, 21:08
          Dziewczyny to bardzo interesujacy temat,
          ciekawa jestem ktora z was pozyczyla pieniadze i nie zostaly jej
          zwrocone. Ja tez pozyczylam, ale nie czekam bo wiem ze ich nie
          otrzymam,to byla bardzo mala suma, juz dawno zapomnialam.
    • zara-1 Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach 19.03.09, 22:55
      Moja historia jest jedną z wielu
      Poznalam go kiedy byłam z rodzicami na wakcjach to była normalna znajomosc
      dopiero po powrocie przy setkach jego smsów przerodzilo sie to wówczas jeszcze tylko
      coś fajnego . Ale 3 mięsącach wróciłam do Egiptu ale juz bez rodziców i wtedy
      wpadłam jak śliwka w kompot.Po tygodniu poprosił mnie czy mogłabym mu pożyczyc 20$ dodam ze mówł ze odda za 3 trzy dni czyli zanim jeszcze bym wyjechala ale
      nie pożyczyłam mu. Przez dzień moze dwa był troche chyba zawiedziony ale między nami
      nic sie nie zmnieniło. Po powrocie i przeczytaniu tego watku napisałam mu co sadze o tym ze chciał pozyczyc kase i ze nie jestem kolejna naiwna.
      A moje pytanie brzi bo mimo ze powiedziałam mu good bye to on zaraz bedzie 2 miesiące jak w dzien w dzien przysyła mi 3smy dziennie oczywiście przepraszajac błagajac kochajac wielbiac itak dalej.
      Mimo ze nie odpisuje i po czesci zaczełam juz kasowac jego sms nawet nie czytajac to on sie nie poddaje. Nie mam zamiaru zmieniac numeru chociaz o tym myślalam. Zastanawiam sie jak długo oni potrafia tak pisac???
      Moze któras z dziewczyn ma takie doświadczenie i wie ze jeszcze miesiąc i sobie odpusci???
      • vadera12345 Wątek dla oszukanych - planujących małżeństwo 25.03.09, 07:55
        www.arabia.pl/smf/index.php?topic=7187.0
        kurcze czuję się jakbym czytała książkę wniosków i zażaleń. Ale ja tylko bym
        pragnęła znaleźć KOGOŚ : kto na prawdę będzie mnie kochać, szanować, troszczyć
        się o mnie i będzie uczciwy. Hi to chyba moje Noworoczne pobożne życzenia.
        Przeszłam już bardzo wiele w życiu. Pierwszy mąż katolik Damian, dwanaście lat
        małżeństwa, zostawił mnie dla panny 13 lat ode mnie młodszej, drugi okazał się
        jeszcze gorszy muzułmanin Mohomed, wyszłam za niego w Egipcie w wakacje a
        dokładnie 04.08.2008 r wyszłam za mąż za Egipcjanina, który pracował w hotelu.
        Ślub był w Egyptian Ministry of Justice Annex (Office of Marriage of
        Foreigners), Lazoughly Square, Abdin, Cairo. Zaznaczam, że za wszystko: obrączki
        przejazd z Sharm do Kairu i wszystkie dokumenty oraz tłumaczenia płaciłam ja
        osobiście(tłumaczenia dokumentów na Arabski wszystkiego wyszło, ambasadzie,
        obrączki obie złote, przejazd oraz inne opłaty miedzy innymi koszt taksówki
        światków ). Zdziwiło mnie to bardzo, że przyszły mąż chcę złota obrączkę jako
        Muzułmanin, ale pomyślałam że świat się zmienia i może
        teraz Muzułmanie noszą złoto. Ten człowiek nie zapłacił ani nie wydał na mnie
        ani, jak się to mówi przysłowiowej złotówki. Była to dość spora kwota
        przynajmniej jak dla mnie. Jestem nauczycielem pracuję w szkole średniej.To był
        ślub cywilny, nie miałam ślubu religijnego. Zaznaczam, że o naszym ślubie nikt
        nie wiedział z rodziny, ani mojej, ani jego, nawet w hotelu była to wielka
        tajemnica, bo ponoć by go wyrzucili z pracy. Trochę się dziwiłam, że z jego
        rodziny nikogo nie było, ale ponoć nie zostałabym zaakceptowana jako żona
        ponieważ jestem rozwódką z dzieckiem(13 latek syn) na dodatek katoliczka.
        Świadkami naszymi byli kierowca taxi i jego syn. To osoby wzięte jak się to mówi
        z ulicy. Zaraz po ślubie jechaliśmy z powrotem do Sharm. Na następny dzień po
        naszym ślubie "mąż" nie pojawił się w pracy, na drugi dzień tłumaczył się, że
        miał wolne, ale mnie o tym wcześniej nie wspomniał. On cały czas pracował,
        widziałam się tylko z nim jak stał za barem, a ja mogłam mu się tylko przyglądać
        jak ciężko pracuje. Po pracy był tak zmęczony, że szedł zaraz spać do pracowniczego
        budynku, który był poza hotel, nawet nie wiedziałam gdzie się on znajduje. W 4
        dnień naszego małżeństwa powiedział mi, że jego mama jest w szpitalu i musi
        wyjechać do Alexandri, byłam zła, bo przyjechałam specjalnie z Polski dla niego,
        aby być razem. I drugi raz wykupiłam ten sam hotel i musiałam sporo więcej
        zapłacić niż za pierwszym razem. Mama była dla niego bardzo ważna i była ponoć
        bardzo chora, poprosił mnie o pieniądze, a ja nawet się nie zastanawiałam, bo
        przecież był moim "mężem". Poszłam z nim do banku i wybrałam dla niego pieniądze
        z bankomatu 5000 egipskich, ok $ 1000. Ja wylot do Polski miałam 14.08.2008.
        Niestety posłał mi sms że, niestety, nie będzie go do mojego wylotu. Posłał mi
        jeszcze 3 sms, bo tel nie dbierał ode mnie nigdy. Jeden 02.09.2008, że
        przeprasza, że mama bardzo chora i był cały czas w szpitalu z matką. Potem
        nastąpiła dwu dniowa cisza i kolejny sms 04.09.2008 że jest w Kairze i jest
        zmęczony, następny 06.09.2008 że nie ma pieniędzy i mam mu przysłać oraz mam mu
        przysłać ksero mojego paszportu faxem. Potem już nic ani sms , ani sygnałków, aż
        w końcu, usłyszałem w słuchawce, że nie ma takiego numeru. Miałem nawet numer
        telefonu jego kolegów z baru , napisał do go, 4
        sms. Ale posłał mi tylko kolego jego sms, że nie mam do niego pisać. Ślad po
        moim niby mężu zaginął. Miał załatwić w Egipcie wszystkie formalności a
        następnie przesłać mi dokumenty abym tu umieściła akt ślubu w USC a następnie
        przesłać mu zaproszenie i miał przyjechać do Polski. Jednak tak się nie stało.
        Nigdy nie widziałam dokumentów na oczy. Okazało się że ten ślub był tylko dla
        pieniędzy. Obecnie poprosiłam o pomoc ambasadę i czekam na odpowiedz. Teraz po
        czasie mogę już o tym pisać, ale jest mi bardzo ciężko. Moje życie to pasmo
        porażek jak na razie. Mam nadzieję że ten NOWY 2009 ROK coś zmieni i mam
        nadzieję że te zmiany będą na lepsze.

        No nareszcie wyrzuciłam to z siebie. Niech to będzie przestroga dla innych
        kobiet i !!!!! Uważajcie bardzo Was proszę.
    • 4yoko Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach 12.04.09, 00:54
      ...hejka, dziewczyny piszecie dożo o waszych egipskich historiach..i wniosek
      nasuwa się tylko jeden-wszystkie one są takie same. Spotykacie faceta, jest
      miły, inteligentny, skromny, potem okazuje się ze zakochuje się bardzo szybko i
      żyć bez was nie może... potem Wy odwzajemniacie uczucie...w dalszej kolejności
      jest chęć zawarcia jak najszybciej ślubu...bo przecież On kocha tak
      mocno...wciąż pisze SMS, które zapewniają o wielkiej tej jedynej miłości!!! No i
      w którymś momencie pojawia się watek finansowy, lub chęć przyjazdu do naszego kraju.
      Chcecie przeczytać kolejna opowieść z 1001 nocy?...musicie jednak wyciągnąć
      wnioski po przeczytaniu tej historii.

      Poznali się na jego łodzi wycieczkowej. Był młody, przystojny i bardzo skromny.
      Od razu się jej oświadczył, już na drugim spotkaniu..
      Prosił aby nie wyjeżdżała z Egiptu, aby została razem z nim, ze czekał na nią
      całe życie...i ze myślał ze zostanie kawalerem do końca swoich dni....nie od
      razu mu uwierzyła. Wróciła do kraju. Pisał kilka smsow dziennie, wciąż zapewniał
      ze tęskni i kocha. Chciała to sprawdzić, wróciła do Egiptu...czekał na
      nią...zgodziła się zostać jego zona pod jednym warunkiem...ze pozna jego egipska
      rodzinę...zgodził się. Zawiózł ja do swojego domu. Cała rodzina witała ja jak
      królowe, matka, brat i siostry wszyscy okazali jej tyle miłości. Piękna kilku
      kondygnacyjna willa, bogato urządzone wnętrza. Gdy wprowadził ja do jego
      mieszkania, powiedział jej to wszystko jest Twoje...wyjaśnił jej ze zonie po
      ślubie zapisuje się majątek, mieszkanie, meble. Była w tym domu kilkakrotnie,
      wszystko było "na pozór" ok. Mijały dni, tygodnie, miesiące, mieszkali razem w
      jednym z kurortów...nie w jego domu.
      Pewnego dnia opowiedział jej historie jak to rodziny przyobiecały sobie
      małżeństwo jego z jego kuzynka, i ze gdy jego wuj dowiedział się o jego planach
      wściekł się, ze teraz może dojść nawet do morderstwa z tego powodu, i ze przez
      jakiś czas ona nie może przyjeżdżać do niego do domu. Cała rodzina zapewniała
      ja, ze wszystko przycichnie i wtedy będzie mogła ich odwiedzać. Martwiła się o
      niego, groziło mu wciąż niebezpieczeństwo. Uzyskała dla niego wizę, przyjechał
      razem z nią do kraju. Tu wzięli ślub. Z ambasady egipskiej bez trudu uzyskali
      potwierdzenie, ze nie ma przeszkód do zawarcia związku małżeńskiego na podstawie
      dokumentów które jej przyszły maż przywiózł ze sobą.
      Zamieszkali razem w Polsce i wszystko powinno się już układać jak w bajce...ale
      to opowieść z 1001 nocy wiec to niemożliwe...nagle zaczęły się wkradać
      wątpliwości, ze wszystko tylko pozornie jest dobrze...coś ja
      niepokoiło...musiała się dowiedzieć co to. Gdy on otrzymał dokumenty iż może
      pozostać w kraju, ona zdecydowała ze wyjeżdżają do Egiptu, tam będą mieszkać.
      Rodzina wynajęła im mieszkanie, bo wuj nadal nie akceptował ich ślubu,
      przyjechali do nich na kilka dni, przywieźli mnóstwo egipskiego jedzenia,
      egipskie stroje dla niej aby teraz już wyglądała jak prawdziwa egipska zona i
      jak zwykle zapewniali ja o wielkiej miłości. Wszystko jak nie z tej ziemi lecz w
      dwa dni po ich przylocie jej mąż dostał wezwanie do wojska, do rezerwy,
      zastanawiała się jak oni w tej armii mogli się połapać ze on jest w kraju.
      Została pod opieka rodziny. Maz wrócił po tygodniu. Kupiła mieszkanie, urządziła
      je, nie mogli zamieszkać u niego choć podarował jej jego mieszkanie.
      Na domiar złego teraz on ciągle wyjeżdżał i zostawała sama, albo matka była
      chora, albo siostra a jeszcze innym razem lodź prawie się rozbiła i tylko jej
      mąż mógł tym wszystkim kataklizmom zaradzić. Zawsze jednak ktoś z rodziny
      zostawał z nią. Po powrocie jej mąż stał się zagadkowy i już nie był taki jak
      dawniej. Zastanawiała się co się stało, co go tak odmieniło? Jej przeczucia z
      kraju powróciły...on nie pomagał jej w nauce języka arabskiego...sama zaczęła
      się go uczyć...zmobilizowały ja do tego jego ciągłe rozmowy z jedna z jego
      sióstr. Poznała ja u niego w domu, ciągle były z nią problemy, dzwoniła nawet
      gdy byli w Polsce i o każdej porze dnia i nocy. To ten fakt tak ja
      niepokoił...ta siostra. Teraz ona musiała wyjechać, on nie pojechał z nią,
      twierdził ze musi wszystkiego dopilnować w nowym mieszkaniu, do którego on
      ciągle coś nowego kupował. Wróciła po dwóch dniach, on nie czekał na nią, nie
      było go. Wiedziała co ja czeka, myśl która kazała jej przyjechać do tego kraju.
      Nie mogła ich wszystkich podejrzewać o kłamstwo i oszustwo...jednak w tym
      wypadku tak było, cała rodzina jej męża kłamała. Kłamała nawet jego własna 1
      zona, którą przedstawiono jej jako siostrę. Nie wiedziała jeszcze w jaki sposób
      go przyciśnie aby się przyznał..ale wiedziała ze to zrobi.
      Siedzieli w mieszkaniu, on był bardzo zdenerwowany mówił ze musi wyjechać, iść
      do pracy. Wtedy powiedziała mu ze nawet jeśli ja oszukał, i jeśli ma żonę i
      dziecko to i tak będzie go kochała... chociaż tak nie miało być, choć jej
      obiecał. I wtedy się przyznał. Powiedział ze ma żonę i syna. Wiedziała
      jakiego...przedstawił go jako siostrzeńca, nigdy nie brał go na ręce, nie
      przytulał, faworyzował syna brata. Nie mogło jej się pomieścić w głowie jak
      można wyrzec się własnego syna dla osiągnięcia korzyści finansowych, jak jego
      zona mogła im udostępnić ich własna małżeńska sypialnie...i na Boga jej
      mieszkanie...on podarował je pierwszej zonie, a potem jej...tylko ze jej nie
      naprawdę.
      Musiała ochłonąć, kazała mu ja zostawić sama na kilka dni. Mowiła mu ze teraz
      jest kolej 1 zony, niech jedzie do niej. Została sama. Wszystko było oszustwem.
      Wszystko było kłamstwem. Jego dokumenty które poświadczyła ambasada egipska ze
      są prawdziwe i ze zapewniają ze on jest kawalerem. (Dokumenty takie łatwo
      uzyskać w Egipcie, na podstawie oświadczenia-teraz już wiem, a ambasada w żaden
      sposób nie gwarantuje nam ze...) Jego przysięga małżeńska, wszystko było
      kłamstwem...!
      Po dwóch dniach postanowiła spojrzeć w oczy tym arabskim oszustom. Pojechała do
      niego do domu. Teraz wiedziała ze historia z wujem tez była kłamstwem, wyjazdy
      do wojska, choroby rodziny...wszystko to było po to aby mógł odwiedzać 1 żonę.
      Zadzwoniła do niego ze jedzie z wizyta do niego do domu. On w pierwszej chwili
      był oburzony, lecz potem oddzwonił i zapewniał ze cała rodzina oraz on z zona
      czeka na nią. Przyjechała na miejsce. Przed drzwiami domu stał brat. Wprowadził
      ja do środka. Kobiety czekały na klatce schodowej, rzuciły się na nią by ja
      przywitać jak zwykle obściskując ja. Ona nic nie rzekła pociągnęła tylko kobiety
      za sobą do pokoju i zamknęła za sobą drzwi. Chciała aby one zostały z nią same
      bez mężczyzn, którzy zapewne wymusili na nich kłamstwo. Chciała zadać im pytanie
      ...Dlaczego? Dlaczego kłamały? Odpowiedziały ze jej mąż bardzo ja kocha i ze ona
      zapewne gdyby wiedziała ze on ma już żonę nigdy by za niego nie wyszła....to
      prawda... One chwile potem przyprowadziły jej jego synka i powiedziały do niego
      Mohamed idź do mamy...
      Myślała ze zemdleje. Tego wszystkiego było dla niej za wiele.
      Nigdy by za niego nie wyszła. Powiedziała im ze nic nie usprawiedliwia tego
      kłamstwa, i ze ona nie czuje się jego zona. Potem powtórzyła to mężowi w
      obecności jego zony. Był zły ze ona tak mówi...ze ona nie uważa się za jego
      żonę. I tak niedorzeczne było dla niej to co działo się w tym domu.

      I jak Wam się spodobało? Chciałybyście znaleźć się w mojej skórze? To nie koniec
      historii, to zaledwie jej część. Mam nadzieje ze wiedzione zdrowym rozsądkiem i
      nauka na moich błędach, choć sprawdzałam...byłam ostrożna no i oczywiście ja tez
      myślałam ze ja będę ta szczęśliwą, Wy nie popełnicie go.
      Wszystko co przeżyłam było okupione wielkim bólem, złamanym; sercem, życiem i
      zdrowiem. To czego doświadczyłam było i nadal jest ...nawet nie wiem jak to
      nazwać...może DOŚWIADCZENIEM... którym się z Wami dziele. Nie dajcie się jednak
      zwieźć, ze w tym wypadku chodziło o miłość. Nic z tych rzeczy nie powiem wam ile
      ta miłość mnie kosztowała, dość ze wystarczyłoby to na długie i dostatnie lata
      całe
      • ka_ja1 Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach 12.04.09, 12:51
        To faktycznie musi być traumatyczne przeżycie:( Trzymaj się!!!!!!
        Niestety wiecej jest tych przebiegłych, niż "normalnych" ale, że
        cała Rodzina jeszcze w tym uczestniczyła to normalnie szok!!!
        sku.......stwo!!!! Ale cóz jak to mówią "przyjdzie kryska na matyska"
        i mam nadzieje, że tak właśnie się stanie zarówno w Twoim przypadku
        jak i wielu innych!!!
        Pozdarwiam serdecznie:)
      • rydzyna1213 Re: on potrzebuje pomocy....czyli o pieniądzach 12.04.09, 17:25
        4yoko napisała:

        " (...) Nie mogło jej się pomieścić w głowie jak
        > można wyrzec się własnego syna dla osiągnięcia korzyści finansowych, jak jego
        > zona mogła im udostępnić ich własna małżeńska sypialnie...i na Boga jej
        > mieszkanie...on podarował je pierwszej zonie, a potem jej...tylko ze jej nie
        > naprawdę. (...)"
        oświeć mnie - w odniesieniu do tego fragmentu - jaki jest morał tej bajki?
        • engela_engela Re: bez motywu pieniedzy i vizy.. 13.04.09, 11:12
          Jaki sens byłoby angażować całą rodzinę (w tym żonę i dziecko) ,
          żeby wyjsc za kobietę co nic nie da, ani złamanego pieniądza , ani
          vizy? BA , trzeba ją wsiąśc na swoje utrzymanie i dac dom np.
          • rydzyna1213 Re: bez motywu pieniedzy i vizy.. 13.04.09, 12:40
            no właśnie, ale ja - chyba że ślepa jestem :-)))) - jakoś tych jego korzyście nie widzę ani nie słysze. To o co chodzi?
            • 4yoko Re: bez motywu pieniedzy i vizy.. 13.04.09, 17:39
              ....czytaj ze zrozumieniem tekstu..."kupiła mieszkanie, urządziła je.."
              ......"dostał wizę oraz papiery na pobyt w naszym kraju..."nie powiem wam ile
              kosztowała mnie ta miłość"
              • rydzyna1213 Re: bez motywu pieniedzy i vizy.. 13.04.09, 19:36
                4yoko napisała:

                > ....czytaj ze zrozumieniem tekstu..."kupiła mieszkanie, urządziła je.."
                > ......"dostał wizę oraz papiery na pobyt w naszym kraju..."nie powiem wam ile
                > kosztowała mnie ta miłość"
                czytam, czytam ze zrozumieniem ...
                • 4yoko Re: bez motywu pieniedzy i vizy.. 13.04.09, 20:07
                  Opisałam Wam moja historie abyście były bardziej ostrożne. Bo naprawdę można
                  trafić na kogoś tak przebiegłego, jak ja trafiłam. Minęły długie miesiące zanim
                  się połapałam, ze chodziło mu tylko o moje pieniądze. Przecież gdy się kogoś
                  pokocha to nie podejrzewa się ze ten ktoś chce cie okraść, bo co to za miłość,
                  co z zaufaniem. Oni nie tylko okradli i oszukali mnie, moja rodzina była u nich
                  w domu, ich również oszukali. Moi rodzice nigdy im tego nie wybacza. To smutna
                  historia...nie napisałam Wam jej aby targować się z Wami, napisałam po to
                  abyście zdawały sobie sprawę z tego kim europejki są dla Egipcjan...pozdrawiam
                  wszystkie zakochane, życzę Wam szczęścia
          • 4yoko Re: bez motywu pieniedzy i vizy.. 13.04.09, 17:43
            ....Nie dajcie się jednak
            zwieźć, ze w tym wypadku chodziło o miłość. Nic z tych rzeczy nie powiem wam ile
            ta miłość mnie kosztowała, dość ze wystarczyłoby to na długie i dostatnie lata ....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka