iberia.pl
02.10.08, 19:11
"Współtwórca Kiepskich wyemigrował z Polski
Rozmawiał Alex Kłoś2008-09-17, ostatnia aktualizacja 2008-09-17
09:20
Chcemy wychować syna w kraju, który jest bezpieczny dla dzieci.
Ludzie w Polsce są z roku na rok coraz bardziej agresywni i
prostaccy. Narkomania w szkołach, pijaństwo, przestępczość na
ulicach, seks w parkach. Materializm, brak tolerancji, zanik
duchowości. Taka jest Polska. Nie będę za nią tęsknił .
Piotr Kalwas (ur. 1963) w latach 80. był punkiem, pił na umór, palił
trawę i śpiewał w zespole Model 62 anarchistyczne teksty.
Pod koniec lat 90. razem z kolegami wymyślił serial "Świat według
Kiepskich". W pierwszych 40 odcinkach, do których współtworzył
scenariusz, wyśmiewał zaściankowość, egoizm, lenistwo, dewocję
Polaków.
W 2000 r. wyjechał w samotną podróż po Bliskim Wschodzie, Afryce i
Indiach. Przyjął islam i imię Ibrahim.
W 2005 r. opisał w książce "Salam" swoją punkową młodość i swoje
nawrócenie. Potem napisał jeszcze trzy książki. W ostatniej wydanej -
"Rasa Mistica" - opowiada o podróży do Indii.
Trzy tygodnie temu razem z żoną Agatą i synkiem Hasanem wyemigrował
do Egiptu.
Rozmowa z Piotrem i Agatą Kalwasami
Alex Kłoś: Dlaczego emigrujecie do Egiptu, a nie np. do Irlandii?
Piotr Kalwas: Z powodów prozaicznych - w Egipcie koszty życia są
pięciokrotnie niższe niż w Polsce. Metr mieszkania w dobrej
dzielnicy w Aleksandrii kosztuje 1-1,5 tys. zł. Nie ma czynszu:
płaci się tylko za światło, wodę, gaz, telefon.
Rozumiem, jest taniej, ale dlaczego Egipt?
- Tu jest stabilnie, łatwo dolecieć, a większość ludzi mówi po
angielsku. Poza tym ludzie tutaj są po prostu fantastyczni.
W Polsce nie są fantastyczni? Naprawdę uważasz, że cały kraj jest
tak kiepski jak ten z twojego serialu?
- W Polsce przeszkadza mi wszędobylskie, wszechogarniające chamstwo.
Ludzie są z roku na rok coraz bardziej agresywni i prostaccy. Zanika
elementarna kultura.
No, ale Egipt to kraj muzułmański. Prawo i religia dużo bardziej niż
w Polsce ingeruje w obyczajowość. Tam jest mało wolności.
- Jej margines jest zachowany. Na tyle, żeby życie toczyło się
sprawnie. Trzeba przyjąć do wiadomości, że tu po prostu jest
inaczej. Trzeba szanować inne kultury, obyczaje, styl życia.
Osiem lat temu przeszedłeś na islam, teraz emigrujecie do państwa
muzułmańskiego. Co jeszcze zmieniło się w twoim życiu?
- Islam wprowadził harmonię, szczęście i pogodę ducha. A byłem
wychowany w katolickim domu. Wysyłano mnie do kościoła, na pokaz.
Zniechęciłem się. Odszedłem do innej religii, bo chciałem, by
uporządkowała moje życie. Mierząc skalą zachodnią, islam wprowadza w
życie dryl.
Trzeba się pięć razy dziennie modlić i bić pokłony w kierunku
Mekki...
- Dyscyplina z czasem staje się niezauważalna. Na początku patrzyłem
na zegarek, sprawdzałem pory dnia. Po roku to stało się tak
naturalne jak mycie, jedzenie, oddychanie. Religia staje się życiem.
Agata, co zmieniło się w waszym związku, gdy Piotr został
muzułmaninem?
Agata Kalwas: Dom jest pełen szczęścia i harmonii.
Dlaczego więc sama nie przyjęłaś islamu?
- Jestem agnostyczką. Ale wszystko przede mną... (śmiech).
Jak na waszą decyzję o emigracji zareagowała rodzina, znajomi?
- Boją się o moją pozycję. Pytają, czy będę chodziła w chuście, a
mój mąż będzie miał kolejne żony. Czy będę mogła wychodzić bez
pozwolenia z domu.
I jak będzie? Co im odpowiadacie?
Agata: Że to wszystko bzdury.
Piotr: Kiedyś byłem w Arabii Saudyjskiej na pielgrzymce do Mekki i
czytałem tamtejszą gazetę po angielsku. Znalazłem artykuł o tym, że
w Łodzi rodzice zabijali swoje dzieci, a potem wsadzali je do
beczek. Przeciętny Arab myśli - co to za straszny, makabryczny kraj
ta Polska?! My też wyobrażenia o krajach islamskich kształtujemy w
oparciu o takie doniesienia.
Kobieta i mężczyzna żyją tu na innych zasadach, ale jest w tym sens.
Rodziny są wielodzietne, wielopokoleniowe. Nie ma sierocińców i
domów starców. Ludzie mają wyższą kulturę osobistą.
Na Stępińskiej, gdzie mieszkaliśmy w Warszawie, ludzie chleją,
bluzgają i awanturują się. Egipcjanin żyjący w Warszawie powiedział
mi, że gdyby u niego na ulicy stali młodzi ludzie i przeklinali, to
interweniowałaby policja.
Agata: Tu będzie spokojniej i bezpieczniej. Zmieniamy nasze życie na
lepsze.
Bezpieczniej? Przecież na każdym skrzyżowaniu w egipskich kurortach
stoją żołnierze pod bronią. W Szarm el Szejk wybuchają bomby!
Piotr: Bomby wybuchają bardzo rzadko. W Polsce w ciągu roku ginie
więcej ludzi z rąk pijanych oprychów niż tutaj z powodu ataków
fanatyków religijnych.
Tu nie grożą nam polskie patologie
Emigrujecie na całe życie, czy tylko na trochę?
Piotr: Nie wiemy. Może na kilka lat, może na dłużej. Na pewno
chcemy, aby nasz synek spędził dzieciństwo w Egipcie. Potem może
mieszkać, gdzie zechce.
Sprzedaliście już ostatecznie mieszkanie w Warszawie?
- Jeszcze nie. Teraz jest słaby okres na sprzedaż.
Czyli zostawiliście sobie jakąś furtkę...
- Nie ma mowy o jakiejkolwiek furtce. Będziemy odwiedzać Polskę,
zwłaszcza latem, kiedy w Egipcie jest strasznie gorąco.
Z czego właściwie będziecie tam żyć?
- Będę pisał książki. Mamy trochę ulokowanych pieniędzy w Polsce,
możemy żyć z zysków. A moja żona chce już tylko zajmować się domem i
dzieckiem.
Znacie arabski?
- Słabo. Idziemy na trzyletni kurs. Ale to nie problem: tutaj dużo
ludzi mówi po angielsku.
A znacie jakichkolwiek innych Polaków, którzy wyemigrowali do
Egiptu?
- Nie, ale słychać o Polakach w Hurgadzie i Szarm el Szejk. Wielu
Europejczyków kupuje sobie tam wakacyjne domy.
A wy już kupiliście? Jak?
- Normalnie, u dewelopera, jak wszędzie na świecie. Nieruchomości
można kupić po przyznaniu prawa do pobytu. A podstawą do jego
uzyskania jest nasza nauka arabskiego i to, że nasz synek Hasan
pójdzie do szkoły.
Hasan? Dlaczego dałeś synowi takie imię?
- To Agata wymyśliła. Ja chciałem, żeby miał na imię Kamil, bo
używają go i chrześcijanie, i muzułmanie. Jest więc Hasan Kamil.
Czy z powodu imienia Hasanowi dokuczały dzieci w Polsce?
- Nie. Ma dopiero pięć lat, chodził do przedszkola. Ale wyjeżdżamy
także po to, by się z takimi docinkami nie spotkał. Hasan chłonie
tutejszą kulturę. Zna już wiele słów. Bardzo dobrze tu się czuje.
Do jakiej szkoły go poślecie?
- Normalnej, egipskiej, tyle że takiej, w której uczą się też
cudzoziemcy. Bardzo się cieszę, że wychowamy naszego syna w kraju, w
którym jest bezpiecznie dla dzieci. Tu nie ma zagrożeń patologiami,
które w Polsce są powszechne.
Jakie patologie masz na myśli?
- Narkotyki i alkoholizm. Na tych dwóch fundamentach wznosi się
obecnie kultura Zachodu. W Egipcie nie ma narkomanii w szkołach, nie
ma problemów z pijaństwem, nie ma przestępczości na ulicach. Życie
koncentruje się wokół rodziny. Jest bardzo mało dyskotek. Nie ma
clubbingu, nie ma seksu w parkach.
I tobie to odpowiada? Przecież sam byłeś punkiem. Opisałeś barwnie
swoje przygody w książce „Salam”.
- Owszem, ale to nie znaczy, że chcę, by moje dziecko też było kimś
takim. Wolę, żeby Hasan był normalnym chłopakiem.
Ty nie byłeś?
- Wielu rzeczy z tamtych czasów żałuję, np. wieloletniego palenia
marihuany. A to się prawie zawsze wiąże z subkulturą, wtedy z
punkiem, dziś z hip-hopem.
A co będzie, jeśli 18-letni Hasan się zbuntuje i ucieknie z Egiptu?
- Wola Boska.
Nie jestem terrorystą, nie biję żony, nikt mi nie wierzy
Długo decydowaliście się na ten wyjazd?
- Około dwóch lat. Byliśmy w Aleksandrii cztery razy, zanim
kupiliśmy mieszkanie.
Co ze sobą zabraliście z Polski?
- Oprócz portfeli i dwóch kotów, nadaliśmy drogą morską skrzynię z
kilkoma tysiącami polskich książek. Nic więcej.
Trudno było być muzułmaninem w Warszawie?
- Facetom jest łatwo. Chyba że mają śniadą skórę, wtedy usł