paulina_gido
27.11.08, 20:36
Witam wszystkie panie. Od jakiegoś czasu czytam ta "wasze-nasze"
forum i zastanawiam się czy mój partner jest normalnym
egipcjaninem:) Hehe... Może w wielkim skrócie przedstawię
nasza historię. 4 lata temu musiałam napisać referat na temat, życia
współczesnego muzułmana. Po wielu namysłach stwierdziłam, że
najwięcej informacji wyciągnę ze źródła. Nie myśląc długo wpisałam w
skypie potrzebne informacje do wyszukania Egipcjanina. Do kontaktów
przyjęłam „pierwszego lepszego” reprezentanta tego kraju. Wysłałam
krótką, wiadomość prosząc o odpowiedź na konkretne informacje.
Odpowiedź nadeszła już po wygłoszeniu referatu. Tego wieczoru gdy
odpisał bardzo się nudziłam, dlatego „natrętnie” usiłowałam
podtrzymać tą rozmowę. I stało się… Zaprzyjaźniliśmy się. Na skypie
siedzieliśmy po kilka godzin dziennie, pisaliśmy smsy i dzwoniliśmy
do siebie. Byliśmy dobrymi znajomymi, fajnymi kumplami. Bardzo długo
nie wiedzieliśmy jak wyglądamy… Po 7 miesiącach wirtualnej przyjaźni
Gido w żartach zaprosił mnie na kolację. Z uśmiechem zgodziłam się.
I postanowiłam pojechać na kilka dni do Egiptu aby zobaczyć go,
dotknąć, porozmawiać. Spędziliśmy razem dwa tygodnie żyjąc w
przekonaniu, że to fantastyczna przyjaźń bez większych nadziei. Po
powrocie do polski zaczęłam zastanawiać się nad swoim uczuciem i
całą tą „chorą” sytuacją. Po kolejnych 3miesiącach mój skarb
powiedział, że czuje do mnie coś więcej niż do koleżanki ale jest
przerażony tym wszystkim (odległość, religia, kultura). Temat ten
powrócił przy okazji mojej kolejnej wizyty w tym cudownym kraju.
Gido zabrał mnie do swojego domu. Poznałam jego rodzinę, przyjaciół.
Wtedy też postanowiliśmy być razem ale ten związek nie był i nie
jest „normalny”. Jesteśmy razem już prawie trzy lata i nie
skonsumowaliśmy tej miłości bo On chce zaczekać do ślubu, Gido od 2
lat uczy się polskiego, na tą chwilę mogę stwierdzić, że potrafi się
dogadać bez większych problemów, chcemy zamieszkać w Polsce.
Dlaczego? Bo chodź bardzo go kocham i wiem, że on mnie też to boje
się zderzenia z ich rzeczywistością, z tradycją, kulturą czy
religią. Nie zmieniam wiary, nie będę chodzić w „ich strojach”, nie
będę zamknięta w domu a nasze dzieci nie będą obrzezane. Mój sen
trwa już długo ale czy zawsze chce śnić? Ta miłość często mnie
przerasta. Odległość, brak bliskości, w dużym stopniu brak sexu
(Gido nie będzie moim pierwszym mężczyzną) W maju planujemy
zaręczyny, pod koniec sierpnia ślub. Boje się strasznie. Czy podołam
tej miłości, czy w Polsce w śród tak nietolerancyjnych osób (nie mam
na myśli was) znajdziemy swoje miejsce? Nie wiem… Wiem tylko, że go
kocham. Co myślicie o mojej historii? Historii bez zakończenia…
Pozdrawiam Paulina