18.04.05, 14:35
Czy ktos ma wiedze o autobusach z Warszawy do Grodna? Na stronie miejskiej Grodna jest ?nfo, ze sa takie autobusy, ale PKS z Wawy tylko o swoich polaczeniach informuje...
A mo?e jest jakis inny, w miare szybki transport do Grodna?
Czy moze lepiej jechac do Brzescia i stamtad lokalnym autobusem (jakies 3,5 godz wg ichniej strony)
Obserwuj wątek
    • loiterer Re: Grodno 19.04.05, 11:27
      Proponuje Ci przejazd pociagiem do Grodna. Przejazd granicy autem (domyslam sie,
      ze i busem) to katorga. Zabawa w zbieranie pieczatek, podpisow itd trwa ok. 2 godz.
      Jadac pociagiem zostaje Ci to wszystko oszczedzone.
      Podroz pociagiem z Warszawy do Grodna trwa ok. 5 godz. (1 lub 2 x trzeba sie
      przesiadac). Na kazdej stacji PKP mozesz dopytac ile kosztuje bilet Wawa-Kuznica
      Bialostocka. Bilet z Kuznicy do Grodna to koszt 1 Euro (rownowartosc placona w
      kasie PKP).

      Marszrutki z Grodna dojezdzaja pod granice (wyrzucaja ok. 1 km przed
      przejsciem). Przejscie jednak nie przepuszcza pieszych i trzeba sie wciskac do
      aut (co nie zawsze jest proste). Radze wybrac pociag.

      Pozdrawiam,
      L.

      -----------------------------
      Niemcy turystycznie
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=27172
      • szut Re: Grodno 19.04.05, 17:42
        dzieki za info, nie wiedzialem, ze w kuznicy nie mozna pieszo przechodzic.

        pociag bylby rzeczywisacie najlepszy.
        z wawy jest jakis pociag o 7 rano, tylko, ze z krakowa to na niego na 7 niczym
        nie dojade... a wyprawa nocnym krakow-wawa typu "rzeznia" mnie nie bawi...
        dwa inne pociagi relacji wawa-grodno przyjezdzaja na miejsce zbyt pozno
        niestety. Dojazd na 18,30 mnie nie urzadza, bo na koncert sie wybieram, a ten
        nawet jakby o 19 byl, to do hali nie dotre w pol godziny od wjazdu na stacje.

        jazda przez lwow tez bez sensu, bo cala doba jazdy w sypialnym/plackartnym...
        jak sie nie obrocic, to autobus jest jakas szansa.
        • loiterer Grodno-autobusy 19.04.05, 22:27
          O tym, ze w Kuznicy nie mozna pieszo tez nie wiedzialam, az .. do przedwczoraj
          kiedy to utknelam na tym przejsciu smile

          Ja na BY jechalam pociagiem (ok. 20.00) z Wawy.

          Napisz dokladniej gdzie masz ten koncert. Sprawdze na mapie. Moze to nie jest
          daleko.
          Aha i nie zapominaj, ze na Bialorusi jest przesuniecie czasowe (1 godzina).

          Jazda przez Lwow jest bez sensu. Jeszcze jakims wyjsciem jest przejechac przez
          Minsk (lub Baranowiczi), ale najprosciej jest jednak przez Bialystok (najkrocej!).

          Oto informacja od firmy przewoznikowej:
          Witam
          Wyjazdy z Warszawy do Grodna s± codziennie o godz. 10.30 ze Stadionu X. Wyjazd z
          Grodna do Warszawy o godz. 22.10 cena 110,00 w dwie strony.
          Bia³ystok - Grodno wyjazd Poniedzia³ek - Sobota godz. 12.00. Grodno - Bia³ystok
          godz. 5.00. Cena biletu w dwie str. 55,00.

          Napisz sam na adres: dworzec@biacomex.pl i zapytaj o szczegoly.

          ROZKLAD JAZDY:
          www.eurolinespolska.pl/get.php?lang=pl&temat=rozklad.php&trasa=E-624&kraj=Bia%B3oru%B6-------------------------------

          Inna firma:
          przejazdy do GRODNA realizowane przez Eurolines Polska codziennie:
          wyjazdy z Warszawy (Dworzec Zachodni) o godz. 11:00 - przyjazdy do Grodna 18:00
          wyjazdy z Grodna (Dworzec Autobusowy) o godz. 22:10 - przyjazdy do Warszawy
          04:30 nastêpnego dnia.
          Cena biletu w dwie strony: 110,- z³
          E-Mail kontaktowy: cp@aura.pl

          Pozdr.
          L.

          -----------------------------
          Niemcy turystycznie
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=27172
        • Gość: gapa Re: Grodno IP: *.bsk.vectranet.pl 20.04.05, 13:31
          Nie ma innej, lepszej drogi jak tylko przez Białystok. Stąd do Grodna jest
          zaledwie 80 km ale pociągiem trzeba się tłuc dwie i pół godziny. Najczęściej z
          dwiema przesiadkami w wyjątkowo mało uroczych dziurach. Autobus z Białostockiej
          firmy Biacomeks też wlecze się dwie h. i istniej poważne ryzyko, że będąc
          zatłoczonym nie bierze już pasażerów. Jest Lepszy sposób na dostanie się do
          Grodna, Polacy wożą z Białorusi do Polski paliwo. Mam takiego gościa, który może
          Cię przerzucić przez granicę a stamtąd bez najmniejszego problema do Grodna.
          Jeśli coś więcej dorzucisz to do miasta też może dowieźć. Podróż tania i
          komfortowa.
          • loiterer Re: Grodno 21.04.05, 10:21
            To byl moj subiektywny punkt widzenia smile
            Wjezdzalam na Bialorus pociagiem. Przyszla kontrola graniczna i po "Dobry
            wieczor" i pytaniu, ktory to moj bagaz, wstawiono mi pieczatke na wize, zabrano
            deklaracje i .. to wszystko!

            Wyjezdzajac z Bialorusi (wlasnie przez przejsce w Kuznicy Bialostockiej) mialam
            wiecej "przezyc". Pod przejscie (ok. 1 km przed faktyczna granica) dojechalam
            tam maszrutka. Z buta do granicy. A tam ... co kilka metrow kontrola bialoruska.
            Dla mnie to troche czeski film. Kazdy od Ciebie cos chce, jakies pieczatki,
            kwity. Gdy okazalo sie, ze nie mozna przejsc granicy pieszo a jedynie autem....
            pojawil sie problem, bo Bialorusini z zasady Polakow nie biora a rodacy sie
            wypinaja sad
            Mnie osobiscie wyratowal bialoruski pogranicznik z opresji. Akurat sprawdzal
            polskiego kierowce (polscy kierowcy maja osobna kolejke na granicy, ktora idzie
            szybckiej niz bialoruska). Po prostu nakazal kierowcy mnie ze soba wepchac. Nie
            musze chyba opisywac zlosci kierowcy. Przy drugiej kontroli wpisano kierowcy
            stan osobowy w aucie (czyli zostalam przypisana do tego auta i kierowca nie mogl
            sam opuscic Bialorusi). Przy 3 kontroli zapytano mnie o .. ekologie!! To
            dziadowski kwit, ktory nalezy wykupic 1 km wczesniej! Kosztuje ok. 11PLN DO dzis
            nie wiem co to za rodzaj haraczu. Przypuszczam, ze to oplata klimatyczna wink
            (ktorej nie placi sie jadac pociagiem).
            4 kontrola dot. auta (czyli meczy sie kierowca), a piata kontrol to sprawdzanie
            paszportow przez Bialorusinow.
            Dalej jest sklep bezclowy (waluta: $ i €wink, gdzie ponoc jest super tanio.
            Na koniec polska konrola paszportowa i .. celna, gdzie sie wybebesza wlasny bagaz.

            Byc moze osoby, ktore mieszkaja przy granicy sa przyzwyczajone do takich
            "szopek". Czesto przekraczalam rozne granice pieszo i nie mialam nigdy takich
            przygod.

            Na podstawie w/w przezyc doradzilam koledze przejazd autobusem lub pociagiem.
            Po prostu siedzisz i .. masz swiety spokoj smile

            POzdrawiam,
            L.

            -----------------------------
            Niemcy turystycznie
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=27172
            • szut Re: Grodno 21.04.05, 14:01
              Widze, ze granica samochodowa to strata czasu... Wybiore chyba jednak pociag, a na koncert nie do Grodna, ale do Brzescia pojade (2 dni wczesniej).
              Do Brzescia duzo latwiej sie dostac.

              Pociagiem przekraczalem bialoruska granice dwukrotnie (jadac do Minska i tranzytem do Rosji, za kazdym razem tym poc. po 20 z centralnego - w wagonach bialoruskich oczywiscie) i nigdy zadnych problemow nie bylo, nawet nikt nie grzebal mi w plecaku w drodze powrotnej. Celnicy i granicznicy bialoruscy byli OK, choc Bialorusini w przedziale opowiadali, ze czasem zdarza sie wysiadka wszystkich pasazerow.
              • loiterer Re: Grodno 21.04.05, 19:04
                Wagony bialoruskie nie sa takie zle. Tylko cholernie w nich grzeja! To chyba z
                przyzwyczajenia wink

                Milej podrozy,
                L.

                -----------------------------
                Niemcy turystycznie
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=27172
                • szut Re: Grodno 21.04.05, 19:35
                  Ja tam uważam, że są one (tak jak ukrainskie i rosyjskie - ten sam typ) lepsze niż nasze sypialne - mają 4 miejsca w przedziale, ale nikt nie spi pod samym sufitem (nie ma zagrożenia walnięcia glowa w sufit, co mi sie zdarza w polskich wagonach sypialnych). No i ten wspanialy samowar na korytarzu, herbatka podana przez provodnika w szklance w ciezkim metalowym koszyczku...
                  I jeszcze jedno: jesli jade osobowka Terespol-Brzesc, to kontrola graniczna odbywa sie juz w pociagu, czy dopiero na stacji w Brzesciu? Jesli dopiero na stacji, to raczej bede musial dzien wczesniej wyruszyc i szukac tam 2 noclegow, co nieco zwiekszy koszty wyjazdu.
                  • loiterer Re: Grodno 22.04.05, 13:21
                    To raczej mowily o roznych pociagach. Ja jechalam pociagiem nr 247. Sypialny (z
                    podzialem na dziewczynki i chlopcow) z trzema lozkami i umywalka, ktora w ciagu
                    dnia robi za stol. Srodkowe lozko sklada sie tak, ze robi sie z dolnym "kanapa"
                    Na korytarzu samowaru niet! (jak np w "Rosija" nr 2 z Moskwy do Wladywostoku).
                    Herbate kupowalo sie u prowodnicy (za szalona kwote 250 rubli bialoruskich).

                    Nie jechalam osobowka Terespol-Brzesc. Jechalam pociagiem pospiesznym na tej
                    trasie i kontrola odbywala sie w pociagu.
                    Na przejsciu Grodno-Kuznica Bialostocka odprawa odbywa sie w pociagu. Na
                    stacjach nie ma takich warunkow (brak bramek, strzezonych przejsc itd).
                    Jesli sprawdzasz rozklad jazdy pociagu, ktory przejezdza granice to ma on juz
                    "wkomponowany" czas na kontrole graniczna.
                    -----------------------------
                    Niemcy turystycznie
                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=27172
                    • szut Re: Grodno 22.04.05, 14:23
                      Te 3-osobowe przedzialy w wagonach BC to mnie zdziwily.
                      Czy byly to nowe wagony (takie jak nowe RZD), tzn. czy sciany korytarza i przedzialow byly np. w kolorze plastiku jasnego, czy tez byly wykladane drewnopodobnymi plytami?
                      Pociagu 247 to teraz rozklad PKP nie pokazuje. Teraz sa 19,24 i po 22.
                      Ja chyba tez jechalem poc. 247 (musialbym w starych boiletachj poszperac). Podzialu "pciowego" nie bylo, jechalem z zona jako 1 facet wsrod 3 kobit.

                      No wlasnie nie jestem pewny, czy to na pewno w pociagu bedzie... Wiem, ze na peronie w Brzesciu jest jakas siatka (podobnie jest np. w Przemyslu przy peronie, do ktorego podjezdzaja pociagi lokalne od strony Ukrainy). Jak kontrola bylaby na stacji, to musze jednak dzien wczesniej wyjechac, bo na 19 moge na koncert nie zdazyc...
                      Sprawdzalem juz hotele w Brzesciu, jest hotel o dzwiecznej nazwie "Stroitel"...
                      To sie chyba jednak na wyjazd piatkowy zdecyduje na wszelki wypadek...
                      • loiterer pociag 247 22.04.05, 15:21
                        Mnie zaskoczyly, ale pozytywnie. Czysto i milo, ze PKP moglaby sie uczyc.
                        Tak szczerze to nie pamietam detali (sciany itd). Sklaniam sie jednak w strone
                        drewnopodobnych plyt. O ten szczegol zapytam kolege, ktory jechal ze mna, a na
                        pociagach zna sie duzo lepiej ode mnie.
                        Na stronie PKP znalazlam 247. Oto link:
                        rozklad.pkpik.pl/bin/traininfo.exe/pn/214380/169250/580020/218550/4095/ld=pkp&seqnr=2&ident=1o.01479167.1114175040&
                        Jest to pociag relacji Berlin-Moskwa. Sklada sie on z roznych wagonow (polskich,
                        rosyjskich i bialoruskich).Jesli Ost-West-Express cos Ci mowi, to on tez jest w
                        skladzie. Kupujac bilety w PKP do Minska dostalismy miejsca w bialoruskim wagonie.
                        Jesli bedziesz jechal nr 247 to daje Ci gwarancje, ze kontrola graniczna odbywa
                        sie w pociagu. Jechalam tydzien temu, wiec na wlasnej skorze przeciwczylam.

                        Z Ukrainy mam inne doswiadczenia. Jadac ze Lwowa elektryczka do Rawy Ruskiej
                        przesiadlam sie w Rawie na pociag PKP do Warszawy. Ukrainska kontrola graniczna
                        byla na dworcu kolejowym. Po kontroli (pod okiem pogranicznikow) nalezalo
                        przejsc do pociagu i przed wejsciem do niego oddac "kupon", ktory oznaczal "po
                        odprawie granicznej". PO kilku km (przemytnicy mieli duuuzo czasu na poznanie
                        wagonowej materii) dojechalismy do Medyki. Tutaj pociag stal dluzej (czas ten
                        jest uwzgledniony w rozkladzie jazdy) i tutaj odbyla sie kontrola paszportowa i
                        celna.

                        Za swoj pokoj (Minsk, Grodno) placilam ok. 40-50$. Hotele byly rezerwowane przez
                        jakas bialoruska firme. Platnosc karta kredytowa. Firma wywiazala sie z umowy.
                        Wszystko bylo ok. Jesli Cie interesuje, to moge przeslac Ci namiary.


                        -----------------------------
                        Niemcy turystycznie
                        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=27172
                        • Gość: gapa Re: pociag 247 IP: *.bsk.vectranet.pl 22.04.05, 19:34
                          Witam. Chcę się odnieść do tego co napisała loiterer. Rozumiem, że granicę
                          białorusko-polską przekraczałaś za głębokiej komuny. To nie tak, że w owe czasy
                          przekraczanie powyższej wyglądało tak przerażająco jak to opisałaś, tylko
                          podejrzewam, że czas zatarł Ci fakty. Od wielu lat jeżdzę na Białoruś, najpierw
                          na wymianę studencą, teraz w bardziej sentymentalnie ale za to często. Wcześniej
                          przekraczałem granicę pociągiem właśnie ale, że ta metoda jest poprzez czas
                          trwania męcząca. Nie należą też do przyjemności kontakty z kolesiami co to
                          próbują za wszelką cenę wicisnąć coś do przewiezienia, zwłaszcza do Polski
                          jadąc. O tłoku i kolejkach na tamożni w słynnym Akwarium na dworcu grodzieńskim
                          nie wspominam. W związku z powyższym zacząłem podróżować okazją do Bruzg,
                          miejscowość graniczna. Z polskiej strony nas nie obowiązuje kolejka jako
                          obywateli europejskich. Po wjeżdzie na białoruską stronę, może się zdarzyć
                          kolejka ale ona szybko idzie, jeśli nie trafi się jak raz na przerwę.
                          Formalności dokonuje kierowca i jeśli tylko nie ma zbyt wielu rodaków, wszystko
                          idzie sprawnie. Droga powrotna do kraju jest jeszcze prostsza. Po wykupieniu
                          ekologii , bez najmniejszego problemu łapiemy okazję do Białegostoku. Tak nasi
                          jak i Białorusini biorą chętnie bo to dodatkowo parę groszy. Następnie na
                          granicę gdzie wszystkie narodowości stoją w jednej kolejce, jeśli taka jest,
                          następnie pogranicznik odbiera eklogię, sprawdza ilu nas i do odprawy celnej,
                          krótka i pobieżna, nastęnie wnikliwe spojrzenie w oczy, pieczęć w paszpotr i do
                          wolnocłówki. Tam wódka kosztuje dokładnie 6 PLN za litr, płatne w euro, dolarach
                          lub rublach i odbiór jakiegoś świstka opuszczając ten radosny kraj po
                          sprawdzeniu ilosći osób i jesteśmy w Polsce. Nic prostrzego. Nie wyglada to
                          bynajmniej tak jak opisała to loiterer. Wszycy są mili, uprzejmi i pomocni jeśli
                          tylko samemu takim się jest. A w "shopie" jest silnie tanio.
                          • loiterer BY i przejscia graniczne 23.04.05, 13:01
                            Czesc Gapa!

                            Za glebokiej komuny to ja grzecznie do szkoly z tornistrem na plecach
                            maszerowalam i pewnie wtedy nie wiedzialam jeszcze gdzie lezy Bialorus
                            (geografia byla dopiero w 4.klasie). To, co wyzej nadrukowalam opiera sie na
                            moich doswadczeniach sprzed tygodnia 17.04.2005 (tydzien temu siedzialam jeszcze
                            na Bialorusi). Na dowod mam stepmlel na wizie i bilety smile
                            Na Bialorus pojechalam wylacznie w celach turystycznych. Zdaje sobie sprawe, ze
                            kazdy ma swoje wlasne przezycia i odczucia. Przekraczalam wiele granic pieszo.
                            Zdarzalo mi sie budzic pogranicznikow, zeby dostac od nich stempel do paszportu.
                            Bialoruska granice przekraczalam po raz pierwszy. Byc moze dlatego przejscie
                            drogowe w Kuznicy tak niemile wspominam. Nigdzie wczesniej (takze na tym forum)
                            nie spotkalam sie z pojeciem "ekologia" (w znaczeniu kwit do oplacenia).
                            Zazwyczaj rodacy sa mili i uczynni (jak na tym forum), jednak stojac na granicy
                            nie mialam takiego odczucia. Dla mnie wygladalo to tak, ze kazdy jest panem
                            swojego auta i szczerzy zeby, bo ja turystka bede musiala przekraczac granice w
                            kier. Wilna lub w Brzesciu. Zreszta, sugerowano mi te rozwiazania. Poza tym nikt
                            z nich nie wierzyl, ze dla czystej przyjemnosci pojechalam na Bialorus. Sluchano
                            mnie cierpliwie, ale zaraz potem mrugano okiem i sugerowano "No ale cos
                            przemycasz...". W przeciwienstwie do tego przejscie kolejowe bylo
                            bezproblemowe. Zreszta w calej Europie (z jednym wyjatkiem) nie zdarzylo mi sie
                            nic szczegolnego. Jeden wyjatek: na granicy turecko-bulgarskiej (jadac pociagiem
                            Istambul-Sofia) pociag zatrzymal sie w srodku nocy na granicy, prowodnik obudzil
                            pasazerow i zabawa polegala na tym, ze trzeba bylo biec przez caly peron do
                            przejscia podziemnego, przejsc go, wyjsc na drugim peronie, przebieg go i wejsc
                            do pomieszczenia (pelnego juz innych wspolpasazerow z pociagu). Tam odstac swoje
                            przed okienkiem, gdzie dumny pogranicznik sprawdzil dane w (jedynym chyba
                            komputerze) i ze stemplem w paszporcie bieglo sie spowrotem. W czasie tego
                            nocnego maratonu przetrzasano wagony. Na krotko przed odjazdem pociagu byla
                            kolejna kontrola sprawdzajaca czy wszyscy maja stemple w paszportach.

                            Troche o stopie spod granicy:
                            w zwiazku z tym, ze uciekl mi ostatni pociag do Warszawy zmuszona bylam
                            (kierowca, ktory mnie przewiozl przez granice wywalil zaraz za przejsciem) lapac
                            stopa. Wdalam sie w rozmowe z pracownikiem Strazy Granicznej. Dowiedzialam sie,
                            ze u Bialorusinow nie mam szans (biora tylko swoich). Nie zrazona
                            przepowiedniami zatrzymywalam i tych. Dowiadywalam sie, ze wogole nie maja
                            wolnych miejsc (ktore zazwyczaj w aucie widzialam). Rodacy jechali zazwyczaj do
                            "nastepnej wsi" lub "inna trasa" - jak slyszalam.
                            Zblizal sie wieczor wiec nie pozostawalo mi nic innego niz plecak na plecy, 1 km
                            marszu do stacji kolejowej i dojazd do Bialegostoku (skad o tej porze roku
                            ostatni pociag do Warszawy odjezdza o 20.39).

                            O tym, ze wódka na wolnocłówce jest tania dowiedzialam sie od kierowcy, z ktorym
                            przekraczalam granice. Po prostu wzial na moja "glowe" dodatkowego litra smile i
                            troche fajek (ponoc tez super tanich). Taszczenie plecaka z dodatkowym 1kg
                            wogole mi nie odpowiadalo (jak mi przyjdzie ochota na wódke, to pojde do pubu).

                            Ja Tobie Gapa gratuluje takiego bezstresowego przekraczania granicy.
                            Przypuszczam, ze jak kolejnym razem poniesie mnie na Bialorus, to bedac bogatsza
                            o swoje i Twoje doswiadczenia, przejscie przez granice nie bedzie juz taka udreka.

                            Troche zbaczajac z tematu watku (mialo byc o Grodnie wink Byles na wschod od
                            Minska? Ciekawa jestem czy wystepuje tam taka roznica jak na Ukrainie (na wschod
                            od Kijowa prorosyjskie, za zachod - proeuropejskie).

                            Pozdrawiam,
                            Loiterer


                            -----------------------------
                            Niemcy turystycznie
                            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=27172
                            • szut Re: BY i przejscia graniczne 23.04.05, 14:08
                              Oplate "ekologiczna" czy jak ta cholere zwac wymyslali tez Ukraincy - wracajac do kraju (pieszo) w Medyce trzeba bylo wplacic 1 hrywne (przyjmowali tez 1 zl lub 1 dolar, hehe)w okienku do ktorego kierowal ludzi jakis facet w mundurze. Ale nie zawsze to pobierali. Raz wystarczylo warknac na niego, ze sie nie ma pieniedzy... Ale ostatnio (jesienia) jak tamtedy przechodzilem, to juz oplata zostala zniesiona. Tak samo zaprzestali obowiazkowego ubezpieczenia.
                              1 maja przetestuje ponownie smile

                              Co do granicy bialoruskiej - zawsze (tzn. 3-krotnie, bo raz jadac do Rosji i wracajac inna trasa) prezkraczalem pociagiem, zawsze mundurowi byli OK.

                              A naszych wspanialych rodakow-przemytnikow, ktorym podroz koniecznie musi sie zwrocic, unikam jak ognia. Fakt, zawsze staram sie 1-2 flaszeczki czegos mocniejszego przywiezc (choc plecak od tego ciezszy), ale w plecaku to mi nigdy nikt nie grzebal.

                              Co do pociagu - z tego linka otworzyl mi sie IC Hamburg-Krakow (zwany Wawelem).
                              Ale na bahn.de rzeczywiscie pokazuje poc. 247. Ale jazda nim tez dla mnie bez sensu, bo dojezdza do Brzescia na 2 w nocy, wiec nie dosc, ze noc zarwana, to jeszcze o tej godzinie nie bedzie sie gdzie podziac. Na dobra godzine to on do Minska dociera, ale wole jednak Brzesc, bo w Minsku juz 2 razy bylem.
                              Zreszta jadac do Moskwy tez szukalbym innego polaczenia (moze z przesiadka) bo tam na 20 dojezdza... Jak jechalem do Minska to mi baba w kasie Warsu na sile chciala wcisnac bilet na poc. "Polonez" zwany w dawnych czasach pociagiem przyjazni bodajze.
                              Dotarcie do punktu docelowego w godzinach wieczornych utrudnia mi znalezienie noclegu (nigdy nie korzystam z zadnych biur posredniczacych, rzadko tez rezerwuje wczesniej telefonicznie - wole szukac na miejscu, bo tak jest ciekawiej).
                              • Gość: R Re: BY i przejscia graniczne IP: *.zedat.fu / *.fu-berlin.de 24.04.05, 14:19
                                Oplata ekologiczna tylko podrozowalaspo Bilaorusi wlasny samochodem- pozdrawiam
                                • Gość: gapa Re: BY i przejscia graniczne IP: *.bsk.vectranet.pl 24.04.05, 19:13
                                  Tak czy inaczej droga litarer, gdybyś miała kiedykolwiek jeszcze jechać na
                                  Białoruś, skontaktuj się ze mną a dostarczę Cię całą i zdrową a i szybko przez
                                  granicę. Owszem byłem na wschodzie tego kraju i jest tam wyjątkowy porządek.
                                  miałem okazję podróżówać po Ukrainie, która jest przepiękna i należy tam spędzić
                                  mnóstwo czasu z wielu różnych wzgledów, jednak jest tam przytłaczający wprost
                                  bajzel. Z Ukrainy jechałem do Polski przez Białoruś. Przekroczenie granicy
                                  ukraińsko-białoruskiej to całkowita zmiana, piekło i niebo. Po chachłackiej
                                  stronie łapałem nieprzerwanie gigantycznego doła a białoruski asfalt chciałem z
                                  radości całować. Nie przesadzam. Są to dwa różne kraje. Jednym z powodów dla
                                  których nikt z moich znajomych jeździć na Białoruś nie chce, jest przekonanie o
                                  wszechobecnym syfie. Nic bardziej mylnego. W Polsce jest bałagan, tam się o
                                  porządek dba. W całym zresztą kraju.
                                  Szut, dlaczego nie jedziesz do Brześcia przez Białą Podlaską i Terespol?
                                  Prostszej drogi nie ma.
                                  • szut Re: BY i przejscia graniczne 24.04.05, 19:27
                                    Chyba wlasnie pojade przez Wawe i Terespol do Brzescia. Koncert w sobote, ale ja pojade w piatek, sobie przy okazji twierdze pozwiedzam.
                                    Myslalem o Grodnie, ale jazda (zwlaszcza nocne pociagi na terenie PL) nie jest zachecajaca...
                                  • loiterer Re: BY i przejscia graniczne 25.04.05, 12:53
                                    Niesmialo, Gapa, zauwaze, ze wlasnie przed wyjazdem rozpoczelam nowy watek na
                                    tym forum pod haslem: Komunikacja na BY. Na moje nieszczescie nie napisales mi
                                    wtedy nic. Na pewno jednak zapamietam Twoja propozycje. I Szuta na swiadka biore smile

                                    Mnie sie Ukraina podobala. Syf taki jak w PL wiec .. nie rzucil mi sie mocno na
                                    oczy. Porownujac Ukraine z Bialorusia: na (+) BY jest komunikacja miedzy
                                    miastami. Na Ukrainie przejazd np z Kamienca do Lwowa to byla cala wyprawa, a na
                                    Bialorusi (moje osobiste wrazenie) autobusy jezdza czesto.

                                    Pozdrawiam,
                                    L.


                                    -----------------------------
                                    Niemcy turystycznie
                                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=27172
                                    • szut Re: BY i przejscia graniczne 25.04.05, 13:25
                                      Pamietam taki watek... to twoj byl?
                                      troszke wtedy rozbawilo pytanie, czy "tam" jest komunikacja (tak to odebralem, skojarzylo mi sie z mapka swiata wg amerykanow - krazyla kiedys taka po necie, z napisem "here are dragons" gdzie na wschod od USA)
                                      sorki

                                      Na Ukrainie tez zbytnio na komunikacje nie narzekalem, a syf to miejscami taki swojski... Na Bialorusi na razie tylko w Minsku bylem, wiec sie o komunikacji pomiedzy miastami wypowiedziec nie moge.
                                      Ale co do czystosci, to w Minsku tez czysciutko wszedzie, nikt nie pluje lupinami z pestek slonecznika (jak na UA) - ponoc zabronili przedazy tego badziewia.
                                      Choc to nie Minsk, ale Kijow jest miastem, do ktorego najchetniej wracam (moze w ostatni vikend maja znow sie tam wybiore...)
                                      • loiterer Re: BY i przejscia graniczne 25.04.05, 20:06
                                        Moje, moje pytanko smile
                                        Do tamtej pory na wschod od Warszawki to bylam w Rosji i na Ukrainie. W Rosji
                                        poruszalam sie pociagami (nawet nie wiem gdzie dworzec autobusowy jest), a na
                                        Ukrainie staralam sie busem. Z Kijowa nigdzie mi sie nie udalo dojechac busem,
                                        wiec dojechalam pociagiem. Z Kamienca Podolskiego bylo jedno (sic!) polaczenie
                                        autobusowe do Lwowa we wczesnych godzinach porannych. Biletow w przedsprzedazy
                                        nie prowadzono i tylko dzieki uprzejmosci pan z portierni w moim hotelu
                                        (kierowca autobusu nocowal w tym samym hotelu co ja) dostalam przydzial
                                        "rezerwacji" na slowo (mialam sie zglosic do kierowcy z haslem: ja z hotelu).
                                        Folklor byl niezly, bo kierowca pakowal wszystkich (autobus typu "ogorek" o ile
                                        ktos jeszcze je pamieta). Zanim kierowca wypalil kilka fajek i pogadal z
                                        kumplami przez zatloczony autobus przewinelo sie kilka osob: dziecko spiewajace
                                        jakies arie, babcia sprzedajaca skarpety, facet sprzedajacy gazety itd Wszyscy
                                        chcieli troche kasy. Jak juz ruszylismy (siedzialam - taki luksusu - na schodach
                                        przy tylnych drzwiach) odezwaly sie kurczaki, ktore ktos w kartonie przewozil.
                                        PO nich odezwal sie pies, na koncu dziecko plakalo niemilosiernie. Okna (tylko w
                                        dachu dalo sie otworzyc) nie mozna bylo otworzyc, bo .. przeciag! Wiec sie
                                        kisilam w wesolym autobusie. A na zewnatrz temp. powyzej 30°C. Wytrzymalam do
                                        Tarnopola. Tam postanowilam zaczerpnac swiezego powietrza i przesiasc sie na
                                        kolej zelazna.

                                        Stad moje, moze naiwne, pytanie o komunikacje. Mialam w planach dojechac z
                                        Minska np do Mira. Elekryczka nie daloby rady a nie moglam doszukac sie rozkladu
                                        jazdy autobusow. Opisywanie doswiadczen ukrainskich i zwiazanych z tym obaw na
                                        Bialorusi nie mialo sensu smile A tak po cichu to liczylam, ze znajdzie sie ktos,
                                        kto ma znajomych na Bialorusi i (po godziwej zaplacie) zawiezie mnie gdzie chce.

                                        Jak juz o komunikacji na Bialorusi... Godna podziwu. Autobusy do najmniejszych
                                        wiosek jezdza regularnie. Pomijam miejsca niedaleko Miska (tam dojezdza
                                        marszrutka). Bylam pelna podziwu, bo jak sie wyladuje np w Kuznicy Bialostockiej
                                        i chce sie do Bialegostoku to ... ma sie problem. Tam zadnego!
                                        Czesto na dluzsze dystanse (100km) jezdzi marszrutka. Odrobine to niewygodne,
                                        ale da sie zyc.
                                        Co jeszcze mnie zadziwilo: prywatni kierowcy. Jeden z nich zaczepil mnie jak w
                                        Nowogrodku "studiowalam" rozklad jazdy autobusow do Grodna. Zaproponowal swoje
                                        uslugi (w cenie biletu autobusowego). Termin odjazdu ustalalam ja. Dojechalam
                                        wiec bezproblemowo z nowogrodzkiego rynku pod grodzienski hotel (z autobusu
                                        musialabym sie tluc dlugo).

                                        Kijow jest dla mnie miastem, gdzie panuje czystosc (mieszkalam na
                                        przedmiesciach, wiec codziennie dojezdzalam!). Fakt, ze im dalej od niego tym
                                        gorzej. Na Bialorusi bylo czysciej. Zdarzaly sie jednak haldy smieci wsrod lasu
                                        (widac z okien pociagu lub autobusu).

                                        A na Ukraine to chce wrocic .... rowerem. Genialne miejsce na wyprawe rowerowa!

                                        -----------------------------
                                        Niemcy turystycznie
                                        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=27172
                                      • loiterer Re: BY i przejscia graniczne 25.04.05, 20:07
                                        Moje, moje pytanko smile
                                        Do tamtej pory na wschod od Warszawki to bylam w Rosji i na Ukrainie. W Rosji
                                        poruszalam sie pociagami (nawet nie wiem gdzie dworzec autobusowy jest), a na
                                        Ukrainie staralam sie busem. Z Kijowa nigdzie mi sie nie udalo dojechac busem,
                                        wiec dojechalam pociagiem. Z Kamienca Podolskiego bylo jedno (sic!) polaczenie
                                        autobusowe do Lwowa we wczesnych godzinach porannych. Biletow w przedsprzedazy
                                        nie prowadzono i tylko dzieki uprzejmosci pan z portierni w moim hotelu
                                        (kierowca autobusu nocowal w tym samym hotelu co ja) dostalam przydzial
                                        "rezerwacji" na slowo (mialam sie zglosic do kierowcy z haslem: ja z hotelu).
                                        Folklor byl niezly, bo kierowca pakowal wszystkich (autobus typu "ogorek" o ile
                                        ktos jeszcze je pamieta). Zanim kierowca wypalil kilka fajek i pogadal z
                                        kumplami przez zatloczony autobus przewinelo sie kilka osob: dziecko spiewajace
                                        jakies arie, babcia sprzedajaca skarpety, facet sprzedajacy gazety itd Wszyscy
                                        chcieli troche kasy. Jak juz ruszylismy (siedzialam - taki luksusu - na schodach
                                        przy tylnych drzwiach) odezwaly sie kurczaki, ktore ktos w kartonie przewozil.
                                        PO nich odezwal sie pies, na koncu dziecko plakalo niemilosiernie. Okna (tylko w
                                        dachu dalo sie otworzyc) nie mozna bylo otworzyc, bo .. przeciag! Wiec sie
                                        kisilam w wesolym autobusie. A na zewnatrz temp. powyzej 30°C. Wytrzymalam do
                                        Tarnopola. Tam postanowilam zaczerpnac swiezego powietrza i przesiasc sie na
                                        kolej zelazna.

                                        Stad moje, moze naiwne, pytanie o komunikacje. Mialam w planach dojechac z
                                        Minska np do Mira. Elekryczka nie daloby rady a nie moglam doszukac sie rozkladu
                                        jazdy autobusow. Opisywanie doswiadczen ukrainskich i zwiazanych z tym obaw na
                                        Bialorusi nie mialo sensu smile A tak po cichu to liczylam, ze znajdzie sie ktos,
                                        kto ma znajomych na Bialorusi i (po godziwej zaplacie) zawiezie mnie gdzie chce.

                                        Jak juz o komunikacji na Bialorusi... Godna podziwu. Autobusy do najmniejszych
                                        wiosek jezdza regularnie. Pomijam miejsca niedaleko Miska (tam dojezdza
                                        marszrutka). Bylam pelna podziwu, bo jak sie wyladuje np w Kuznicy Bialostockiej
                                        i chce sie do Bialegostoku to ... ma sie problem. Tam zadnego!
                                        Czesto na dluzsze dystanse (100km) jezdzi marszrutka. Odrobine to niewygodne,
                                        ale da sie zyc.
                                        Co jeszcze mnie zadziwilo: prywatni kierowcy. Jeden z nich zaczepil mnie jak w
                                        Nowogrodku "studiowalam" rozklad jazdy autobusow do Grodna. Zaproponowal swoje
                                        uslugi (w cenie biletu autobusowego). Termin odjazdu ustalalam ja. Dojechalam
                                        wiec bezproblemowo z nowogrodzkiego rynku pod grodzienski hotel (z autobusu
                                        musialabym sie tluc dlugo).

                                        Kijow jest dla mnie miastem, gdzie panuje czystosc (mieszkalam na
                                        przedmiesciach, wiec codziennie dojezdzalam!). Fakt, ze im dalej od niego tym
                                        gorzej. Na Bialorusi bylo czysciej. Zdarzaly sie jednak haldy smieci wsrod lasu
                                        (widac z okien pociagu lub autobusu).

                                        A na Ukraine to chce wrocic .... rowerem. Genialne miejsce na wyprawe rowerowa!

                                        -----------------------------
                                        Niemcy turystycznie
                                        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=27172
                                        -----------------------------
                                        Niemcy turystycznie
                                        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=27172
                                        • szut Re: BY i przejscia graniczne 26.04.05, 07:31
                                          Na Ukrainie mialem swietny powrot z Krymu do Odessy. Autobus nocny prywatnej firmy, bilety kupowane na dworcu autobusowym w Jalcie. Podjechal autobus z klimatyzacja, video. Telewizor ciagle byl za glosno, wiec poprosilem drugiego kierowce o sciszenie. Popatrzyl na mnie jak na kosmite, ale sciszyl.
                                          O 5 nad ranem do tego super-hiper autobusu (to nie ironia, naprawde byl OK) wsiedli ludzie z kurczakami w kartonach. Tez bylo wesolo.
                                          I bardzo wazne dla wszystkich jest, zeby siedzieli na tym samym miejscu, na ktore maja miejscowke (smieszne zwlaszcza w trolejbusie Symferopol-Jalta, zwanym przez nas dylizansem).

                                          Z tymi przeciagami to oni maja swojego jobla. W zadnym busie nie pozwola otworzyc okna, "bo przeciag sie zrobi". Jak jechalem stopem i otworzylem sobie okno, to facet tez powiedzial, zeby zamknac, "bo przeciag".
                                          Ale to chyba wynika z jakichs dawnych wierzen, ze wiatr = demon.

                                          A jechalas plackartnym wagonem (sypialny bezprzedzialowy)? Jak pierwszy raz jechalem samotnie do Kijowa, to wlasnie takim czyms, przezycie niezle. Trafilo mi sie miejsce wzdluz kierunku jazdy, na wysokosci okna. Zamiast spac musialem trzymac sie jakiejs rurki, zeby nie wyladowac na podlodze. Oczywiscie wszystkie okna zamkniete na glucho, bo sie boja przeciagow.
                                          Ale z Kijowa jezdza przeciez (auto)busy, jest ich sporo kolo dworca. Jechalem takim np. do Bialej Cerkwi.
                                          • loiterer Re: BY i przejscia graniczne 26.04.05, 09:59
                                            Jechalam plackartnym na krotkie odleglosci. Daleko (do WLadywostoku) bym sie
                                            chyba nie odwazyla. W kupiejnym (4-osobowe przedzialy) wagonie sa lazienki
                                            (sprzatane codziennie), w ktorych mozna jeszcze improwizowac kapiele wink
                                            W plackartnym raczej sobie nie wyobrazam.

                                            Wspomniales o Odessie.Mozesz rozwinac watek? To pomysl mojej ekipy na kolejna
                                            podroz na Wschod. Jak stamtad jechales? Przez Moldawie?
                                            Ciekawie jest w Odessie? Masz jakies sprawdzone noclegi?



                                            -----------------------------
                                            Niemcy turystycznie
                                            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=27172
                                            • szut Re: BY i przejscia graniczne 26.04.05, 11:32
                                              Jak jade sam albo np. z ekipa na koncert, to plackartnyj nas intetresuje, bo jest najtanszy smile No i bywa wesolym wagonem, jak ktos ma jakas harmoszke....

                                              Z Odessy wracalem sypialnym (wtedy jeszcze polskim wagonem....). Jest taki fajny pociag ok. 9 rano z Krakowa z wagonami do Odessy (w Przemyslu laczy sie z wagonami z Wawy), dojezdza tez na ok. 9 rano do Odessy.
                                              Nocowalismy w hotelu w centrum (zaszalalo sie, a co!) 5 min od Riszeliwskiej (odpowiednik Florianskiej).
                                              Odessa bardzo ladna, na pewno warto pojechac, przejsc sie slynnymi schodami z portu (zaliczone juz w drodze na Krym, z plecakami pod gore).
                                              W sieci restauracji Pan Pizza (np. na Riszeliewskiej) maja wspaniala pizze z sosem ze swiezych pomidorow.
                                              • loiterer UA :) 26.04.05, 14:55
                                                Nazwe hotelu pamietasz? NIe wiem jeszcze kiedy wyjade, ale .. warto zaczac juz
                                                dzis zbierac info smile

                                                Czy odkryles siec ukrainskich restauracji "Chata Ukrainska"? Wystroj
                                                ukrainskiej chaty, panny w strojach ludowych chodza. Samoobsluga. A jedzenie
                                                ...mhmmmm za ten barszcz to .. wiele bym dala!

                                                Chyba czas jakis obiad zjesc wink
                                                -----------------------------
                                                Niemcy turystycznie
                                                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=27172
                                                • szut Re: UA :) 26.04.05, 19:01
                                                  loiterer napisała:

                                                  Hotel moze Centralnyj, albo cos w tym stylu, w bocznej (dosc ruchliwej, nawet tramwaje chyba tam jezdzily) od Riszeliweskiej.
                                                  W Odessie jest tez restauracja ludowa - polecam (knajpa opisana w przewodniku Bezdrozy).
                                                  A pizzy lepszej niz w Odessie to mi sie nie zdazylo jesc.
                                                  No i z Odessy rzut beretem do twierdzy Akerman (Bielgorod Dnistrowskij).
    • janek51 [...] 29.04.05, 17:48
      Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
    • natiz Re: Grodno 04.05.05, 13:45
      Studiowałam w Grodnie - jeździłam tam i pociagiem i autobusem i już po studiach
      samochodem. Autobus jest w miarę wygodny i szybki (trasa z Pragi przez Wrocław,
      warszawę, Grodno do Mińska), samochodem trzeba troche postać (no i to zbieranie
      pieczątek!), pociagiem robiłam kilka przesiadek, ale jest z Warszawy do Kuźnicy
      Białostockiej i tam czekałam tylko chwilkę (a czasami nawet juz była
      podstawiona) elektriczka do Grodna.
      • szut Re: Grodno 04.05.05, 14:19
        natiz napisała:

        > Studiowałam w Grodnie - jeździłam tam i pociagiem i autobusem i już po studiach
        >
        > samochodem. Autobus jest w miarę wygodny i szybki (trasa z Pragi przez Wrocław,
        >
        > warszawę, Grodno do Mińska), samochodem trzeba troche postać (no i to zbieranie
        >
        > pieczątek!), pociagiem robiłam kilka przesiadek, ale jest z Warszawy do Kuźnicy
        >
        > Białostockiej i tam czekałam tylko chwilkę (a czasami nawet juz była
        > podstawiona) elektriczka do Grodna.

        Dzieki wszystkim za rady, ale chyba z wyjazdu nici, bo urlopu nie dostane, buuuu sad(
        Na koncert chyba na 5 czerwca do Kaliningradu pojade.

        Jeszcze raz dzieki.
        • loiterer a to pech 05.05.05, 08:03
          Takie dyskusje, a szef taka ..... piiiiip wink

          Coz to za koncert?

          Pozdrowienia,
          L.

          -----------------------------
          Niemcy turystycznie
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=27172
          • natiz Re: a to pech 05.05.05, 08:20
            No właśnie - jaki to koncert???
            • szut Re: a to pech 05.05.05, 13:18
              A wlasnie, sorki, ze zapomnialem napisac.
              W drugiej polowie maja jest trasa Kipelova (ex-wokal ARII, obecnie jako nowy zespol) na Bialorusi, potem znow Rosja.
              Ale jeszcze mnie trzyma przy nadziei 5 czerwca w Kaliningradzie... Tylko jakis nocleg w Olsztynie sobie skombinuje, zeby autobusem o 7 wyjechac.
              • natiz Re: a to pech 05.05.05, 13:24
                Rosja (Kaliningrad) w porównaniu z Białorusią to droższy kraj, więc i bilety
                mogą byc droższe...
                • szut Re: a to pech 05.05.05, 13:49
                  natiz napisała:

                  > Rosja (Kaliningrad) w porównaniu z Białorusią to droższy kraj, więc i bilety
                  > mogą byc droższe...

                  No, ale bez przesady, w sektorze VIP za 750 rubli, stojace po 30 rubelkow... Kwoty wieksze za bilety bywaja smile
                  A dojazd to juz nie problem, poza tym zlo konieczne, bo i tak przez cala Polske musze przejechac. Na Ukraine mam najblizej, ale Kipelov tam teraz trasy nie ma.
                  Ma byc tylko w Kijowie 28 maja Aria, ale w ramach jakieos festiwalu. Zreszta Arie juz trzykrotnie na koncertach widzialem (niestety, juz po odejsciu Kipa).Kijow znam, a Kaliningradu jeszcze nie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka