23 lata temu
jestem antytalent jeżeli chodzi o gotowanie i strasznie tego nie lubie
ale ileż można żyć na pierogach z supermarketu....
zwłaszcza że teraz jestem na urlopie i nie ma stołówki do wykorzystania:-)
no więc:
ostatnio naszła mnie ochota na ryby
i o ile tołpyga przetrwała moje nieudolne przyżądzanie jej jak kotled
schabowy to wątpieby tak samo dało się zrobic z dorszem
a o halibucie nie wspomne - zrobienie go tak jak w nadmorskiej smażalni to
dla mnie czarna magia
no i jeszcze łosoć wędzony - pewnie coś pokręciłam, bo chyba się go nie je
prosto z opakowania tylko jakoś przyrządza - może wtedy nie jest tak
niesmaczny :-)
pliz, możecie mi pomóc w tym względzie?
tylko prosze mało skomplikowane przepisy, bo nie mam aż tyle silnej woli
z góry dzięki
pozdrawiam
totalny antytalent kulinarny
Bubster
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka