Dodaj do ulubionych

Finis Poloniae...

03.12.04, 09:20
Kulturkampf
Tygodnik "Wprost", Nr 1149 (05 grudnia 2004)


"Naród polski nie może się mienić narodem kulturalnym, należącym do wspólnoty
europejskiej" - mówił Joseph Goebbels

Jan Pruszyński
Prawnik, profesor w Instytucie Nauk Prawnych PAN, specjalista w dziedzinie
ochrony dziedzictwa kultury

Ostatnio wiele - a zdaniem niektórych zbyt wiele - uwagi poświęca się
kwestiom niemieckim, w tym zadośćuczynieniu za szkody wyrządzone przez
okupacyjne władze III Rzeszy. Obliczane i porównywane są straty materialne
napastników i ofiar. Padają ważkie słowa. Zastanawiające jest, że stosunkowo
mało miejsca poświęca się stratom kultury, których wartość materialną trudno
oszacować. Czyżby były przez to mniej znaczące?

Nieco historii
Stosunek władców Prus do kultury polskiej ilustruje wywóz ze Śląska, jeszcze
w 1740 r., zbiorów Jana III Sobieskiego, wywiezienie z Wawelu i rozmyślne
zniszczenie klejnotów koronnych królów polskich w połowie XVIII wieku,
rekwizycje dzieł sztuki z "pruskiej" Warszawy, z początkiem wieku XIX, wywóz
części zbiorów Stanisława Augusta Poniatowskiego... Pod zaborem pruskim
budowle zabytkowe przeznaczano na magazyny wojskowe, więzienia, koszary.
Wyposażenie kościołów przebudowanych na zbory ewangelickie z reguły
niszczono, ponieważ służyło ono wyznaniu obcemu pruskiej racji stanu.
Wymyślony w 1871 r. przez "żelaznego kanclerza" Ottona von Bismarcka
Kulturkampf nie był walką o kulturę, ale walką z kulturą polską. Wynikała ona
z obaw kanclerza przed "niebezpieczeństwem podminowania państwa pruskiego
przez Polaków", którzy istotnie stanowili znaczną i wpływową część
mieszkańców Prus (byli wojskowymi, bankierami i kupcami). Wtedy to władze
pruskie wywiozły z gdańskiego kościoła Marii Panny skarb, na który składały
się szaty kościelne z tkanin pochodzących ze starożytnej Mezopotamii i Egiptu
(!), a zdobytych w czasach wypraw krzyżowych, średniowieczne dalmatyki i
kapy, renesansowe wyroby mistrzów z Wenecji, Florencji i Lukki, naczynia
liturgiczne i relikwiarze, w sumie ponad tysiąc arcydzieł. Większość
rozprzedano, wyroby ze złota i srebra przetopiono, część haftów... spruto, a
złotej nici użyto na galony oficerskie!
W muzeach Berlina, Drezna, Heidelbergu, Kolonii, Lubeki czy Monachium
znalazły się zawłaszczone polonika, do słynnej Pruskiej Biblioteki Państwowej
w Berlinie włączono starodruki pochodzące z klasztorów w Gnieźnie, Lubiniu,
Mogilnie, Pakości, Paradyżu, Pelplinie i Poznaniu. Do berlińskiego Tajnego
Archiwum Państwowego trafiła korespondencja dyplomatyczna z dworami
europejskimi, dotycząca m.in. odsieczy Wiednia w 1683 r., zestawienia
majątkowe, ba, nawet dokumenty dotyczące budowy pałacu w Wilanowie!

Krieg ist Krieg
"Ruiny Polski" - tymi słowami określił straty w zasobie zabytkowym Tadeusz
Szydłowski, prekursor polskiej służby konserwatorskiej. Działania wojenne,
przemarsze i manewry wielkich grup armii niemieckiej na front wschodni, a
następnie ich odwrót znaczyły prawie 2 mln zniszczonych budowli zabytkowych
Białegostoku, Bydgoszczy, Chełma, Gdańska, Kalisza, Torunia i wielu innych
miast historycznych, grabież setek dworów, tysiące spalonych wsi. Niczego nie
zwrócono, bo w traktacie wersalskim zabrakło postanowień umożliwiających
władzom odrodzonej Polski domaganie się zwrotu dzieł sztuki, zabytkowych
zbiorów bibliotecznych i archiwaliów. Do oszczędzonych wcześniej śladów
polskości Gdańska, ziem śląskich i mazurskich doszły nowe, będące tym razem
wynikiem poczynań precyzyjnie zaplanowanych i naukowo realizowanych, zgodnie
z wyznaczonym przez Hitlera celem "unicestwienia sił żywotnych" narodu
polskiego działaniami wymierzonymi w jego kulturę, która
choć "niepełnowartościowa", stanowiła zagrożenie dla budowy "tysiącletniej
Rzeszy". Nieprzypadkowo reichsminister Joseph Goebbels mówił: "Odbierzcie
narodowi jego kulturę, a przestanie istnieć jako naród".

Zabezpieczanie dzieł sztuki niemieckiej
Proceder zorganizowanej grabieży zbiorów muzeów i kolekcji prywatnych,
kościołów i pałaców, bibliotek i archiwów wynikał z zaplanowanego całkowitego
zniszczenia dowodów kulturalnej tożsamości Polaków. Zamek Królewski - symbol
państwowości i gmach o szczególnym znaczeniu dla historii Polski - został
obrabowany z większości dzieł sztuki (w tym z kilkunastotysięcznej kolekcji
numizmatycznej), zdemolowany i, wreszcie, spalony we wrześniu 1939 r.
Zniszczeniu uległy pałace Biskupi na Jezuickiej, Radziwiłłowski i Potockich
na Krakowskim Przedmieściu, Lubomirskich na placu Żelaznej Bramy, Prymasowski
na Senatorskiej, pałac Paców, Teatr Wielki i pałace corazziańskie przy pl.
Bankowym, gmachy Sejmu i Senatu. Przestały istnieć Muzeum Etnograficzne,
Muzeum Kolejowe, Muzeum Przemysłu i Techniki, Biblioteki Ordynacji Zamoyskich
i Ordynacji Przeździeckich. Spalono Bibliotekę Ordynacji Zamoyskich.
Równocześnie usuwano wszelkie ślady polskości na terenie Generalnej Gubernii
i na ziemiach przyłączonych do Rzeszy - od godeł państwowych i wyobrażeń orła
na gmachach publicznych po pomniki i tablice upamiętniające wysiłek zbrojny i
walki lat 1914-1920. Na potrzeby Wehrmachtu przeznaczono budynki Muzeum
Narodowego, Uniwersytetu Warszawskiego i pałacu w Wilanowie. W gmachu Muzeum
Wojska umieszczono magazyny Waffen SS. Galeria Towarzystwa Zachęty Sztuk
Pięknych przy pl. Małachowskiego została przemianowana na Haus der deutschen
Kultur. To tylko przykłady, bo rejestr zniszczeń jest wielokrotnie dłuższy.

"Specjalne traktowanie" kultury
"Sonderbehandlung" to termin typowo niemiecki i nader precyzyjnie określający
działania, w których brali udział liczni wysoko wykształceni specjaliści,
konserwatorzy i pracownicy muzeów, autorzy dzieł naukowych, profesorowie
Heinrich Harmjanz i Hans Schleif z Berlina, Leopold Ruprecht z Wiednia,
Dagobert Frey, Gustav Bartel, Georg Sappok i Asmus von Troschke z Wrocławia,
Paul Carstens i Werner Coblitz z Hochenheimu, Ernst Petersen z Rostoku, Peter
Paulsen z Kolonii, Siegfried Ruhle z Gdańska, Hans von Demel, Anton Krauss,
Josef Muhlmann i Eduard Tratz z Salzburga, Karl Heinz Clasen z Królewca, Paul
Schultze z Naumburga, Hans Posse, dyrektor Galerii Drezdeńskiej, Kurt
Dittmer, dyrektor Muzeum Niemieckiego w Norymberdze, czy Gustaw Barthel,
dyrektor Muzeum Miejskiego we Wrocławiu. Od grudnia 1939 r. do marca 1941
r. "przeszukano" 500 gmachów, w tym 74 pałace, 96 dworów, 102 biblioteki, 15
muzeów, 3 galerie obrazów, 2 zbiory broni i 10 kolekcji
numizmatycznych, "zabezpieczając" dzieła sztuk plastycznych, malarstwa,
rzemiosła, dawne meble, porcelanę, szkło, wyroby ze złota i srebra, gobeliny,
dywany, paramenty, broń i zbroje, monety, medale i odznaczenia, rysunki,
miedzioryty i drzeworyty, rzadkie rękopisy, nuty, autografy i miniatury
uznane za własność Niemiec. Pod nadzorem specjalnego pełnomocnika do spraw
zabezpieczenia dzieł sztuki i zabytków kultury w Generalnej Gubernii,
standartenfuhrera SS Kajetana Muhlmanna wywieziono dzieła sztuki z
łazienkowskiego Pałacu na Wodzie, z Muzeum Archeologicznego, Muzeum
Belwederskiego, ze zbiorów Magistratu m.st. Warszawy, z muzeum Zamoyskich,
muzeum Ordynacji Krasińskich, muzeum Przeździeckich, muzeum
archidiecezjalnego, Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych, Zamku Królewskiego. Z
zasobów Muzeum Narodowego ubyło 99 proc. numizmatów, 100 proc. zegarów, 80
proc. wyrobów złotniczych i jubilerskich, 63 proc. tkanin, 60 proc. mebli, 70
proc. opraw, ksiąg i superekslibrisów królewskich. Z Muzeum Wojska Polskiego
wywieziono sztandary i chorągwie, ponad 1000 eksponatów uzbrojenia
ochronnego, ponad 2000 sztuk broni palnej i siecznej, 1440 orderów, odznaczeń
i odznak wojskowych. Przetrzebiono muzea miejskie Gniezna, Lwowa, Łodzi,
Krakowa i Torunia, Muzeum Śląskie w Katowicach, Muzeum Wielkopolskie w
Poznaniu, muzea Ziemi Sanockiej i Ziemi Przemyskiej, Muzeum Regionalne w
Nowym Sączu, zb
Obserwuj wątek
    • Gość: Pit Re: Finis Poloniae... IP: 150.254.85.* 03.12.04, 09:44
      Grba czytaj inne posty. Juz ten watek zalozyl Piast pt "germanska perfidia".

      Pozdr!!!

      Pit
      • grba Re: Finis Poloniae... 03.12.04, 10:00
        Gość portalu: Pit napisał(a):

        > Grba czytaj inne posty. Juz ten watek zalozyl Piast pt "germanska perfidia".
        >
        > Pozdr!!!
        >
        > Pit


        Witaj,

        Przeczytałem Finis Silesiae Wańka, który w wywiadach opowiada o wizycie w
        kotłowni, w której palono niemieckimi książkami. Lepszym tytułem wątku będzie,
        per analogiam, Finis Poloniae.
        Książki mojego dziadka zostały wygarnięte z szafy bibliotecznej, zwalone na
        podwórzu na kupę i spalone. Kto to uczynił? Młodzieńcy z Luftwaffe...
        Ocalał jeden tom encyklopedii, niekompletny, bo jak mówi legenda rodzinna,
        żołnierz sowiecki wyrwał 30 kartek, które potrzebne mu były do robienia skrętów.

        grba
        • Gość: Pit Re: Finis Poloniae... IP: 150.254.85.* 03.12.04, 10:19
          Ten ciemny sowiet przynajmniej wzial kartki z ksiazki do robienia skretow.
          Natomiast "kulturalni" Niemcy niszczyli dobra polskiej kultury i ich tworcow z
          premedytacja.
          Malo sie mowi o masowej eksterminacji polskich warstw inteligenckich na jesieni
          1939 na Pomorzu i w Wielkopolsce. Ofiary szly w dziesiatki tysiecy ludzi
          wyksztalconych i aktywnych. Tych strat Polska nigdy juz nie odrobila.
          Jakosc "inteligencji" powojennej i tzw "elyt" widac jak na dloni. Jest to
          czesciowe zwycistwo Hitlera i Stalinazza grobu.
        • piast1025 Re: Finis Poloniae? co ty grba? 03.12.04, 11:36

          ...sorry, moim zdaniem tytuł Twojego wątku nijak (nawet jako "analogia") ma się
          do cytowanego artykułu - jaki "finis"? Mimo eksterminacyjnej i zbrodniczej
          polityki tych barbarzyńców dalej jesteśmy, istniejemy i powoli "liżemy rany",
          które w dziedzinie kultury były tak dotkliwe...TRWAMY!!! pozdro ;-D
          • grba Re: Finis Poloniae? co ty grba? 03.12.04, 12:44
            Naturalnie, że nie miałem pisałem o końcu Polski, pisałem o końcu "starej"
            Polski i jej jej skarbów. Dla mojej rodziny finis oznacza koniec lwowskiej
            polski.
            • piast1025 Re: Finis Poloniae? co ty grba? 03.12.04, 14:12

              ...rozumiem. Sentymenty również. Nie mam z Kresami nic wspólnego, ale byłem
              tam - we Lwowie, Chocimiu i Kamieńcu Podolskim (nie miałem okazji jeszcze
              zwiedzić Wileńszczyzny niestety...)- ślady polskości na tych ziemiach do dziś
              oślepiają jak słońce w południe...dlatego rozumiem te sentymenty. pozdro!
    • grba Finis Poloniae... 2 03.12.04, 09:50
      zbiory sztuki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Obrabowano zbiory Raczyńskich w
      Warszawie, kolekcje Branickich w Wilanowie, Kościelskich w Miłosławiu,
      Lubomirskich w Przeworsku, Potockich w Jabłonnie i Warszawie, Pusłowskich w
      Krakowie, Radziwiłłów w Nieborowie, Reyów w Przecławiu, Tarnowskich w Dzikowie,
      Dukli, Krakowie i Suchej, Tyszkiewiczów w Krakowie. Ogromne straty poniosły
      zbiory Czartoryskich w Gołuchowie, Konarzewie, Krakowie i Sieniawie. W
      następnych latach opustoszono pałace Potockich w Antoninach i Krzeszowicach,
      Pusłowskich w Krakowie, Sanguszków w Gumniskach oraz pałac w Opinogórze.
      Einsatzstab reichsleitera Alfreda Rosenberga powołany w celu wywozu dzieł
      sztuki z Europy Wschodniej wysłał z Polski do Rzeszy (od marca 1941 r. do lipca
      1944 r.) 29 transportów składających się ze 137 wagonów, tj. 4174 skrzynie
      dzieł sztuki.
      Funkcjonariusze administracji niemieckiej, policja, wojsko i obywatele Niemiec
      wykonywali dyrektywy fuhrera z oddaniem i niemałymi korzyściami osobistymi.
      Hans Posse, dyrektor Zwingeru, był akwizytorem Hitlera, dla którego do
      przyszłego Fuhrerautrag Reichsmuseum w Linzu wybierał najcenniejsze dzieła.
      Kajetan Muhlmann, bliski znajomy Hermanna Goeringa, pełnił nieoficjalną funkcję
      dostawcy dzieł sztuki do jego rezydencji w Karinhall, zaś Paulsen zasilał
      prywatne muzeum Himmlera w Wewelsburgu. Generalny gubernator Hans Frank
      zarekwirował na swój użytek dzieła malarstwa z Muzeum Czartoryskich, wśród
      nich "Damę z gronostajem" Leonarda da Vinci, "Miłosiernego Samarytanina"
      Rembrandta, "Portret młodzieńca" Rafaela, "Ukrzyżowanie" Rubensa oraz ornat z
      motywami męczeństwa św. Stanisława ufundowany onegdaj przez Piotra Kmitę.
      Rezydencję w pałacu Potockich w Krzeszowicach ozdobił meblami z Łazienek i
      porcelaną z Wawelu.
      Część muzealiów magazynowano w klasztorach i kościołach oraz składach
      utworzonych na Dolnym Śląsku w nieczynnych kopalniach soli i kamieniołomach.
      Inne trafiały do Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy celem rozdysponowania
      lub sprzedaży, a to do muzeów niemieckich, a to nawet do... Hiszpanii, dokąd -
      jako "dar Kościoła niemieckiego dla katolików hiszpańskich" - wysłano trzy
      wagony (27 ton!) paramentów, ornatów, rzeźb i obrazów z kościołów polskich.
      Pełnomocnikiem do spraw bibliotek został Gustaw Abb - a jakże, znowu profesor!
      Obrabowano Bibliotekę Ordynacji Krasińskich, Bibliotekę Jagiellońską, płocką
      Bibliotekę Katedralną i Bibliotekę Seminarium Duchownego, wywożąc ponad 50 tys.
      manuskryptów, inkunabułów i starodruków. Cenniejsze pozycje trafiały do
      Niemiec. Bogato iluminowana XII-wieczna Biblia płocka znalazła się w bibliotece
      uniwersytetu w Getyndze. Zagrabiono modlitewnik królowej Zofii, zwany od
      miejsca przechowywania Biblią szaroszpatacką. Usilnie poszukiwano pelplińskiego
      egzemplarza Biblii Gutenberga. Do Berlina, Ostheim koło Fuldy, Goslaru i
      Marburga trafiły archiwalia z Warszawy, Krakowa, Gdańska, Poznania, Torunia i
      Katowic. Większość oddano na makulaturę, jako "bazgraninę reakcjonistów
      szkodliwą dla interesów życiowych narodu niemieckiego i fantazjującą polską
      historiografię".

      "Nie powinien pozostać kamień na kamieniu..."
      Czego nie wywieziono - spłonęło w powstaniu warszawskim lub po jego upadku, gdy
      specjalne oddziały niszczyły stolicę, by zgodnie z rozkazem Himmlera "znikła z
      powierzchni ziemi". Wysadzono pałac Saski, którego ruiny okryły Grób Nieznanego
      Żołnierza, systematycznie podpalano i wysadzano zespoły zabudowy Starego
      Miasta, Śródmieścia i Woli, zaminowano i przygotowano do wysadzenia kościoły:
      Bernardynów, ss. Wizytek i św. Józefa (pokarmelicki) na Krakowskim
      Przedmieściu, pałac w Łazienkach i Belweder, spalono zbiory Archiwum Miejskiego
      i Biblioteki m.st. Warszawy. Przykładem szczególnego barbarzyństwa było
      spalenie podziemnych magazynów Biblioteki Ordynacji Krasińskich, gdzie
      zmagazynowano najcenniejsze zabytki piśmiennictwa z Biblioteki Narodowej.
      Spłonęło tam 2245 inkunabułów, ponad 100 tys. rękopisów, muzykalia, zbiory
      graficzne i liczne atlasy.
      Oblicza się, że wskutek kolejnego, niemieckiego Kulturkampf utraciliśmy
      bezpowrotnie około pół miliona muzealiów, 150 tys. dzieł sztuki, kilkaset
      tysięcy grafik, rycin i map, około 20 tys. numizmatów złotych i srebrnych oraz
      medali, większość bogatych zbiorów militariów (uzbrojenie ochronne, broń
      sieczna i palna, sztandary, mundury, ordery i odznaczenia), kilkanaście tysięcy
      instrumentów muzycznych (z Warszawy wywieziono 5 tys. fortepianów),
      niepoliczalną ilość paramentów kościelnych oraz ponad 22 mln książek, w tym 30
      tys. inkunabułów, 13 tys. starodruków i 53 tys. cymeliów. Zbiorów prywatnych
      nie brano pod uwagę.

      Co i kto komu winien?
      Wybitny uczony i znawca przedmiotu, prof. Wacław Borowy napisał w 1945
      r.: "Wartość dzieła jest niewymierna w pieniądzach. Trzy pokolenia Polaków i
      tak będą musiały wieść - w konsekwencji zniszczeń niemieckich - kalekie życie
      kulturalne". Dokumentacja strat kultury prowadzona pod okupacją i kontynuowana
      do 1950 r. przez Biuro Rewindykacji i Odszkodowań Ministerstwa Kultury i Sztuki
      została przerwana ze względów politycznych i dopiero od utworzenia - 40 lat
      później - Biura Pełnomocnika Rządu ds. Polskiego Dziedzictwa Kulturalnego za
      Granicą rozpoczęto prowadzenie ewidencji dzieł sztuki utraconych wskutek
      grabieży wojennych. Działania zasługujące w pełni na miano "zbrodni
      międzynarodowej" nie zostały oficjalnie potępione, ich sprawcy nie zostali
      ukarani, a krzywdy wyrównane. Po co o tym przypominać w czasie święcenia
      naszego "wejścia" czy też powrotu do Europy? Ano z racji, że najwidoczniejszym,
      a może podstawowym skutkiem upływu czasu jest zatarcie w świadomości władz i
      społeczeństw nie tylko wysokości szkód, ale samego ich faktu i
      odpowiedzialności za ich wyrządzenie.

      Jan Pruszyński
      • aqua Re: Finis Poloniae... 2 03.12.04, 09:59
        Bardzo dobrze, że grba zamieścił tutaj całość tego artykułu. Inaczej zginąłby w
        płatnych archiwach. A o tych faktach trzeba stale przypominać rozhisteryzowanym
        apologetom hm... niemieckości.
        • Gość: Pit Re: Finis Poloniae... 2 IP: 150.254.85.* 03.12.04, 10:12
          aqua napisał:

          > Bardzo dobrze, że grba zamieścił tutaj całość tego artykułu. Inaczej zginąłby
          w
          >
          > płatnych archiwach. A o tych faktach trzeba stale przypominać
          rozhisteryzowanym
          >
          > apologetom hm... niemieckości.



          Aqua tym apologetom i tak nic nie pomoze pie...lil ich pies. To trzeba
          przypominac polskim "pozytecznym idiotom", ktorzy swoja glupota przybrana w
          szaty "antyszowinizmu" i "tolerancji" mimowolnie wybielaja niemieckie zbrodnie.

          Pozdr !!!!
          • aqua Re: Finis Poloniae... 2 03.12.04, 10:23
            Zgadzam się z tobą Pit, właśnie to napisałem, miałem na myśli właśnie polskich
            idiotów, którzy nie raczą zauważyć że do przyjaźni polsko-niemieckiej, na wzór
            francusko-niemieckiej, daleka droga. No bo jak bezstronnie w podręcznikach
            napisać, ile Niemcy w Polsce nakradli, czy wystarczyłoby napisać, że ukradli
            tylko połowę tego co ukradli?
        • hierowski Re: Finis Poloniae... 2 03.12.04, 10:13
          Przypuszczalnie zaraz jakiś arnold, albo slezan napiszą, że ten tekst z Wprost
          to typowa komunistyczna manipulacja faktami.
          • grba Finis Poloniae... historia przemysłu 03.12.04, 10:26
            Byłem kiedyś na obozie wędrownym w Górach Świętokrzyskich. Obeszliśmy wszystkie
            okoliczne ośrodki zagłębia staropolskiego. Najciekawszą była fabryka w Sielpi,
            z potężnym kołem wodnym. Przewodnik, który pokazywał nam zabytki XIX-wiecznego
            przemysłu, opowiadał, że Niemcy zniszczyli archiwum związane z założeniem tej
            fabryki przez Stanisława Staszica. Powtarzam, w czasie okupacji gestapo włożyło
            wiele pracy w poszukiwanie archiwaliów wtedy ponad stuletnich. Oni walczyli
            również z przeszłością...
            • psie.pole Re: Finis Poloniae... historia przemysłu 03.12.04, 14:24
              Najpierw unicestwią naszą przeszłość a potem się zacznie udawadnianie że nas
              nigdy nie było. Tak jak niby nigdy nie było Polaków na Śląsku.
              • chorzowianin7 Re: Finis Poloniae... psie.pole 03.12.04, 14:31
                ...oj, psie.pole, widzę iż rozpiera Cię energia - strasznie pobudzony jesteś
                ostatnio. Nie przejmuj się docinkami innych forumowiczów, bo lubią, jak się
                denerwujesz. Spokojem zyskasz dużo więcej. Jak na razie to ONI są marginesem,
                choć czuwać trzeba (harc mistrz ma w tym względzie dużo do powiedzenia ;-) Nie
                napisałeś mi skad jesteś - nie chcesz, ok! Rozumiem! Pozdro!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka