eichendorff
01.04.05, 09:59
W tych dramatycznych chwilach módlmy się za Ojca Świętego!
Arcybiskup Życiński powiedział dziś, że ten wysportowany papież, który na
początku pontyfikatu spowodował, że dziennikarze i watykaniści przecierali
oczy ze zdumienia mówiąc, że pierwszy raz widzą, że Głowa Kościoła ma nie
tylko duszę, ale i ciało, obecnie tym ciałem właśnie ukazuje całe swoje
cierpienie. "Totus tuus" - cały Twój. Na posługę bożą oddaje nie tylko duszę,
ale i ciało.
Łączymy się w cierpieniu i bólu. Wszyscy! Polacy, Ślązacy, Niemcy, Francuzi,
Turcy i inni...
Ten największy w historii syn narodu polskiego, największy - od czasu św.
Piotra - namiestnik Boga na ziemi, jeden z największych ludzi wszechczasów,
sprawia obecnie, że wszyscy ludzie, bez względu na wyznawaną religię, biegną
myślami ku stolicy apostolskiej i jednoczą się w bólu. To kolejny - być może
ostatni - cud jaki jest efektem jego pontyfikatu.
Dzisiejsza prasa (szczególnie zachodnia) ogłasza już jego koniec. Tytuły w
gazetach nie pozostawiają wątpliwości: "Agonia Papieża", "Koniec epoki".
Czy to naprawdę koniec epoki? Uważam, że to dopiero początek epoki. Epoki,
którą rozpoczął Jan XXIII, a którą znacznie przyspieszył Jan Paweł II.
Kościół wyszedł do ludzi i tego nie da się cofnąć. Nie wiem kto zostanie
następnym papieżem: liberał czy konserwatysta. Jedno jest pewne: nie zejdzie
on z drogi, którą wskazał Kościołowi Karol Wojtyła.