chrisraf
06.12.06, 17:44
Katowice nie zostaly, tak jak przytlaczajaca liczba miast i wsi bylych
terenow niemieckich zalozone przez Polakow (spojrz n.p.Wydawnictwo
Uniwersytetu Wroclawskiego). Katowice n i e b y l y tez nigdy pod zaborami,
choc to trudno tez pewnym profesorom pojac.
Ojcami tego miasta sa Hubert Graf von Tiele-Winckler, Dr. Richard Holze i
Friedrich Wilhelm Grundmann. Podczas plebiscytu za przynaleznoscia do Rzeszy
glosowalo 83% ludnosci miasta, w tym wiele osob narodowosci polskiej(!).
Wbrew woli swoich mieszkancow zostaly one przylaczone do Polski.
W Katowicach nie tylko zostal zamordowany dr Andrzej Mielecki - oficer
Polskiej Organizacji Wojskowej i czlonek Centrali Wychowania Fizycznego, w
rzeczywistosci zakamuflowanej komorki terrorystycznej (patrz Historia Slaska,
Wydawnictwo Uniwersytetu Wroclawskiego, Wroclaw 2002, prof. Zerelik, prof.
Czaplinski, dr Kaszuba). Nie tylko jednostki Czarnej Reichswehry nie nalezaly
do swietych. Czesto oddzialy „powstancze“ wykazywaly sie wielkim
okrucienstwem. Przykladem sluzyc tutaj moze Friedrichstrasse 69 , dzisiejasza
ul. Warszawska w Katowicach. W pomieszczeniach tamtejszej restauracji
torturowano i znecano sie nad Niemcami. Trwalo to przez szesc tygodni.
Srednio „przesluchiwano“ tam szesc do siedmiu osob dziennie, poczatkowo nawet
cala dobe.
Po przejeciu wladzy administracja polska od 1922 zaczela wywlaszczac
niemieckich przemyslowcow, poprzez np. bezprawne oblozenie ogromnymi
podatkami koncernu ksiecia von Hochberga przez wojewode slaskiego Michala
Kurzydlo-Grazynskiego, pozbawianie lekarzy niemieckich kontraktow z polskimi
kasami chorych, zwalnianie niemieckich pracownikow, tolerowanie (nie mylic z
tolerancja!) zamachow na firmy oraz zrzeszenia niemieckie, itd... Dla
niewiedzacych: ksiaze Hans Heinrich XV von Hochberg-Fürstenstein, wlasciciel
palacu pszczynskiego odmowil w 1916 r. proponowanej mu przez cesarzy
niemieckiego i austro-wegierskiego korony przyszlego odrodzonego Krolestwa
Polskiego.
W Katowicach w 1939 Polska jako p i e r w s z a zabronila odprawiania mszy
w jezyku niemieckim, co hitlerowcom bardzo bylo na reke. Nazisci zabronili
krotko p o t y m jezyka polskiego w kosciolach na terenie Rzeszy.
Powracajac do ojcow tego miasta. Zeby ludnosc nic nie wiedziala na ten temat
administracja usunela wszystko co mogla. Prawie caly dwor Wincklerow
wyburzono na przelomie lat 50/60. Znajduja sie tam dzisiaj Hotel Katowice,
wiezowiec Qubus, Uniwersytet Slaski, Pomnik Powstancow Slaskich(?) i inne.
Wille Friedricha Grundmanna usunieto w 1976. Po willi dr. Holze nie ma
dzisiaj takze sladu. Nie zapomniano tez o cmentarzu niemieckim, na ktorym
byli oni i inni wielcy tego miasta pochowani. Na dzisieszym Placu Europy
przypomina to miejsce kamien. Z wielka skrupulatnoscia usuwano nawet freski
koscielne w jezyku niemieckim. Przykladem moze sluzyc Ewangielicki Kosciol
Zmartwychwstania Panskiego w Katowicach.
Do dzisiaj wladze miasta nie zdobyly sie na odwage uhonorowania wielkich
obywateli narodowosci niemieckiej, nadajac ich imiona ulicom i placom.
Wyjatkiem jest tu Friedrich Wilhelm Grundmann, ktory doczekal sie malej
ulicy. Dr. Richard Holtze, Hubert Graf von Tiele-Winkler, prof. dr. Maria
Göppert-Mayer (noblistka), Julius Haase, Matka Ewa i wielu innych jeszcze
dlugo bedzie czekalo, by im za, to czego dokonali, po prostu powiedziano
DZIEKUJEMY....
Niewiedza, czy brak odwagi cywilnej?
Co sadzicie o tym?
Pozdrowienia