grba
26.04.07, 10:30
W "Nowej Trybunie Opolskiej" przeczytałem artykuł znajomego dziennikarza...
Treść zszokowała mnie.
24 kwietnia 2007 - 8:15
W domach nie mówią po niemiecku
Na Opolszczyźnie niemieckiego jako języka mniejszości narodowej uczy się
ponad 26 tysięcy uczniów. Dla wielu nie jest on jednak językiem serca.
Po prawie dwudziestu latach legalnego funkcjonowania mniejszości na
Opolszczyźnie nie ma problemu z dostępem do nauki niemieckiego. Rodzice nie
boją się już podpisywać deklaracji o wyborze niemieckiego jako ojczystego.
Wystarczająca jest też liczba nauczycieli. Nie znaczy to jednak wcale, że
mniejszość nie ma już żadnych problemów z edukacją.
- Odkąd do pierwszych klas wszedł język angielski, ZAINTERESOWANIE NIEMIECKIM
SPADA - przyznaje Bernadeta Sonsała, nauczycielka języka niemieckiego w PSP w
Prószkowie. - Nasi uczniowie mówią wprost, że ANGIELSKI JEST ŁATWIEJSZY I
BARDZIEJ IM SIĘ PRZYDA. Teoretycznie uczymy języka mniejszości narodowej, ale
w praktyce niemiecki dla prawie wszystkich naszych uczniów i dla ich rodziców
NIE JEST JĘZYKIEM OJCZYSTYM, CZYLI JĘZYKIEM SERCA. Wielu rodziców podpisuje
deklaracje, a równocześnie mówi, że NIE LUBI NIEMIECKIEGO. W mojej szkole
uczą się go prawie wszyscy, ale wielu tylko owczym pędem.
Lekarstwem na kłopoty nauczycieli i uczniów ma być nowa strategia rozwoju
oświaty mniejszości niemieckiej w Polsce. Dokument przygotowany wspólnie
przez ministerstwa spraw wewnętrznych i edukacji oraz Niemieckie Towarzystwo
Oświatowe zaprezentował wczoraj jego prezes, Piotr Baron.
- Nie ma potrzeby ani możliwości, by zwiększać liczbę szkół i klas, w których
uczy się niemieckiego - przyznaje Piotr Baron. - Chcemy poprawiać raczej
jakość niż ilość. Nie może być tak, że nauczyciel 10 lat temu zrobił kurs czy
studia i od tej pory przestał się rozwijać. Doskonalenie nauczycieli jest
ważniejsze niż podręczniki i programy. Będziemy organizować dla nich kolejne
kursy. Teraz przewija się przez nie około 650 nauczycieli rocznie. Chcemy, by
w latach 2009-2010 było ich dwa razy więcej.
Nie brakuje programów do nauczania niemieckiego jako ojczystego do szkół
podstawowych i do gimnazjów. Nadal brak takiego programu do szkół
ponadgimnazjalnych oraz programów nauczania historii i geografii Niemiec.
Pracują nad nimi nauczyciele zrzeszeni w Niemieckim Towarzystwie Oświatowym.
Powinny być gotowe za rok. Uzupełnień wymaga też baza podręcznikowa. Brakuje
książek do niemieckiego jako języka mniejszości dla klas V i VI szkoły
podstawowej.
- Mieliśmy problem ze znalezieniem wydawnictwa, które zainwestowałoby w
podręczniki do tych klas - mówi Piotr Baron. - Spodziewam się, że za półtora
roku do dwóch lat trafią one do rąk uczniów. Na razie nauczyciele korzystają
z konieczności z podręczników do niemieckiego jako języka obcego.
Nauczyciele oczekują także większego wyboru innych pomocy.
- Na razie mamy jeden podręcznik na każdym poziomie nauczania. To jest za
mało - ocenia Ilona Wochnik-Kukawska, dyrektor szkoły dwujęzycznej w
Solarni. - Potrzebujemy też więcej pomocy naukowych i doradców metodycznych.
Wreszcie, przydałaby się na opolskiej germanistyce specjalizacja nauczania
niemieckiego jako języka mniejszości narodowych. Dzisiaj niewielu naszych
uczniów przychodzi do szkoły ze znajomością języka niemieckiego wyniesioną z
domu. Ale to się będzie zmieniać na lepsze. Bo za kilka lat rodzicami stanie
się pokolenie, które uczyło się niemieckiego bez przeszkód w wolnej Polsce.
Zdaniem Piotra Barona, przyszłością nauczania języka niemieckiego jako
ojczystego są klasy i szkoły dwujęzyczne.
- W tych klasach wszystkie przedmioty z wyjątkiem polskiego będą nauczane po
polsku i po niemiecku - mówi Baron. - Potrzeba do tego przygotowanych
nauczycieli. Dlatego nie wyznaczamy, ile takich szkół ma powstać za pięć lat.
Decyzję zostawiamy rodzicom, nauczycielom i samorządom.
Krzysztof Ogiolda
kogiolda@nto.pl
www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20070424/REGION/70423040&SearchID=73279236950451