grba
07.10.08, 17:51
Jan Labus burmistrz Ozimka na Opolszczyźnie został skazany na rok i
dwa miesiące więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Sprawa dotyczy 600
porcji grochówki, którą burmistrz (wybrany z listy Mniejszości
Niemieckiej) zamówił na festyn wyborczy mniejszości przed wyborami
do Sejmu w 2005 roku.
Sąd w Opolu uznał go za winnego przekroczenia uprawnień w celu
osiągnięcia korzyści osobistej i poświadczenia nieprawdy w
dokumentach.
Burmistrz twierdził, że grochówka została zamówiona na imprezę dla
młodzieży i tam skonsumowana. Sąd nie dał wiary tym wyjaśnieniom.
W świetle zgromadzonego materiału dowodowego wina i sprawstwo
oskarżonego nie budziły wątpliwości - oświadczył sędzia Artur
Tomaszewski. Zdaniem sądu grochówka od początku była przeznaczona na
festyn wyborczy, a działania burmistrza miały na celu tylko ukrycie
prawdy i upozorowanie tego, że grochówka rzekomo była przeznaczona
dla młodzieży uczestniczącej w projekcie "Świat Przyjaciół".
Według ustaleń sądu grochówkę - zamówioną w jednostce wojskowej -
zawieziono na festyn wojskowym transportem. Burmistrz osobiście
pokierował żołnierzy na miejsce festynu i poinstruował ich jak mają
wydawać zupę uczestnikom imprezy. Dodatkowo ustalono, że
impreza "Świat przyjaciół" skończyła się w dniu festynu wyborczego,
a ostatnia grupa uczestników wyjechała z Ozimka tego dnia rano -
stąd grochówka nie mogła być i nie była przeznaczona dla młodzieży.
Burmistrz wyjaśniał, że grochówkę zamówiono dla młodzieży, ale w
związku z wyjazdem uczestników - aby zupa się nie zmarnowała -
została rozdzielona w różne miejsca.
Sąd nie dał wiary wyjaśnieniom oskarżonego, uznając je tylko za
przyjętą linię obrony, zmierzającą do uniknięcia odpowiedzialności
karnej - ocenił sędzia. Sąd skazał burmistrza również na grzywnę 3
tys. zł i nakazał mu wyrównanie strat poniesionych przez urząd -
zapłatę ponad 2 tys. zł wydanych na grochówkę.
Zgodnie z uzasadnieniem wyroku działanie burmistrza miało na celu
zyskanie sympatii uczestników festynu - wyborców i sympatyków
mniejszości niemieckiej.
Prokurator w akcie oskarżenia zarzucał mu działanie w celu uzyskania
poparcia w kolejnych wyborach samorządowych. Sąd nie zgodził się z
tą argumentacją. Takie twierdzenie musi być poparte konkretnymi
dowodami, a nie opierać się tylko na domniemaniu, że dostarczenie
grochówki na festyn wyborczy bezpośrednio spowodowało, że oskarżony
został umieszczony na liście wyborczej i został z niej wybrany -
powiedział sędzia.
Ogłoszeniu wyroku przysłuchiwała się kilkudziesięcioosobowa grupa
sympatyków burmistrza, których zdaniem cała sprawa jest wynikiem
nagonki na Jana Labus. Sam burmistrz nie chciał po ogłoszeniu
werdyktu rozmawiać z dziennikarzami. Nie wiadomo, czy zamierza
odwoływać się od decyzji sądu. Jeżeli wyrok się uprawomocni, Jan
Labus utraci swój urząd.