Dodaj do ulubionych

Do anonimowych wrogów

IP: *.olsztyn.mm.pl 02.12.09, 19:30
Jestem w stanie zrozumieć, że nienawidzicie całego mojego życia,
mojej przeszłości, mojej działalności, moich poglądów, moich
zachowań.
I tych dobrych i tych złych.
Ogląd rzeczywistości i poglądy przecież każdy jakieś tam ma.
I ma prawo je wyrażać.
Ja również takie prawo mam.
Ale że nienawidzicie mnie jako człowieka, tego zrozumieć nie
potrafię.
Jednocześnie zastanawia mnie, jaką dla Was ma wartość wyrażanie
emocji w stosunku do ludzi anonimowo (w tym również, a właściwie
szczególnie, nienawiści)?
Bo dla mnie te anonimowe emocje nie mają żadnego znaczenia.
Faktem jest, że Internet daje anonimową, bezkarną szansę plucia
na drugiego człowieka.
Czy o to chodzi?
Jeśli myślicie, że mnie bolą personalne ataki na Mnie, to zobaczcie
jak widzę Waszą obecność i Wasze metody „wymiany poglądów” na
olsztyńskim forum GW.
Nie boli mnie to, chociaż, jak każdy, mam swoją wrażliwość.
Idę dalej. I kurju. Bez literówki.

PS. Yadol, za jeden wpis w stosunku do Ciebie przepraszam. Poniosło
mnie, nie sczytałem tekstu, wtedy to była literówka, sorki.

www.youtube.com/watch?v=0aDRH2ic3Mw
Obserwuj wątek
    • Gość: irena Re: Do anonimowych wrogów IP: 91.210.129.* 03.12.09, 16:16

      na szajbę polecam tegretol
      • Gość: Marek Żyliński Re: Do I anonimowego wroga IP: *.olsztyn.mm.pl 03.12.09, 20:27
        Panno X vel Ireno X vel Mademoiselle X.
        Mówiłaś, ze jesteś martwa i skazana na wieczne potępienie.
        Zaprzeczyłaś nawet istnieniu Boga i Szatana.
        A teraz coś polecasz?
        Miałaś nie grzebać w apteczce Pana Julesa Cotarda !!
        Ty nie masz szajby.
        Ty masz kompulsje i ruminacje natrętne.
        Jesteś ciężkim przypadkiem depersonalizacji !
        Na to nie bierze się tegretolu.
        Na to bierze się klomipraminę i haloperidol.
        Najlepiej w połączeniu z terapią behawioralno-poznawczą.
        • edico Prawdziwa wirtuoezeria zaczyna się od Ducha Genew 04.12.09, 19:49
          Wymaga jednak perfekcyjnego opanowania wstępnego etapu inicjacji, na którym
          nieszczęśliwie się już położyłeś raczej ze smutnymi efektami.

          W prawdzie "Duchu Genewy" nie ma za grosz szlachetności, ale jest natomiast
          niebywały bukiet. Sedno jego tkwi w tym, iż "Białego bzu" – stanowiącego część
          składową "ucha Genewy" – nie należy zastępować absolutnie niczym. Ani jaśminem,
          ani chyp’rem, ani też konwalią.
          Jak kiedyś mawiali alchemicy – "W świecie komponentów brak
          ekwiwalentów". Z pewnością wiedzieli, co mówią!!!

          Konwalia na przykład wstrząsa umysłami, niepokoi sumienia, wzmacnia autorytet
          prawa. "Biały bez" zaś działa zupełnie odwrotnie – usypia sumienia i zobojętnia
          na życiowe zło.

          Zdarzyło się kiedyś takiemu smutasowi wypić cały flakon "Srebrzystej konwalii"...

          Wypił, siadł i płacze.
          Dlaczego?
          Przypomniał sobie mamę i ani rusz nie mógł zapomnieć.
          "Mamo" – woła. I płacze.
          A potem znowu "Mamo". I znów płacze.
          Ktoś inny głupszy zapewne by tak siedział i płakał, i siedział i płakał...

          A on???
          Wziął flakon "Bzu" i wypił.
          I co myślicie?
          Łzy wyschły, ogarnął go głupi śmiech, a co do mamusi, to nawet zapomniał, jak
          miała na imię!!!

          To też muszą śmieszyć wszyscy ci, którzy przyrządzając "Ducha Genewy" i mieszają
          z nim środek przeciwko poceniu się stóp ze "Srebrną konwalią"!!!.
          (Zaczerpnięto z Wieniedikt Jerofiejew: Dzieła prawie wszystkie, s. 61)
      • Gość: swój Re: Do anonimowych wrogów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.09, 02:16

        skończ ten teatr, ireno
    • Gość: Adam Re: Do anonimowych wrogów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.09, 12:34
      internowani.xg.pl/index.php?type=article&aid=520
      • Gość: Marek Żyliński Re: Do anonimowych wrogów IP: *.olsztyn.mm.pl 04.12.09, 20:03
        Witam Cię Adam.

        Dobrze, że przypomniałeś tę publikację właśnie na tym wątku.
        To jest historia. Żmudna praca na dokumentach pochodzących z MO i
        SB, a zgromadzonych w Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej Oddział w
        Białymstoku.

        Żaden ediciul, gwiazdor”*” (komunistyczny ERZAC Św. Mikołaja),
        antykoncept, żmij-ol oraz wszyscy pozostali z tumano-komunistycznego
        zespołu depersonalizacji nie są w stanie tego zmienić.

        Stworzyli więc grupę Wojewódzki System Zaplucia Agresywnego „Społem”
        (WSZA „Społem”).
        W ich akcji operacyjnej „Plwocina Komputerowa” historię trzeba
        zapluć.
        Na pewno większość z nich jest wymieniona w przywołanej przez Ciebie
        książce. Ciekawe tylko na której stronie?
        Oczywiście, na której stronie książki. Bo po której stronie, to
        chyba jasne.

        Ja, Marek Zyliński, wymieniony jestem na stronach 61, 76, 80, i
        103. Kiedyś ktoś na forum fajnie powiedział:- "mężczyźnie tylko raz
        opadają spodnie".
        Ja idę dalej spokojnie. I kurju. Bez literówki. Na razie.

        www.youtube.com/watch?v=0aDRH2ic3Mw
        PS. Wyjaśniam mniej rozeznanym. Słowo ERZAC w mowie tumano-
        komunistycznego zespołu depersonalizacji używane jest zamiennie jako
        czekoladopodobny, lub, drugie znaczenie, margaryna jak masło.
        • Gość: Marek Żyliński Re: Do Edico (brak danych do rankingu) IP: *.olsztyn.mm.pl 04.12.09, 22:38
          Witam Cię Edico.

          Cytaty z twórczości Wieniedikta Wasiljewicza Jerofiejewa nie są
          moimi wrogami. Znam i lubię Jego twórczość.

          A niezależnie od tego, cytaty z definicji nie są anonimowe.

          Twój wpis oceniam trojako:

          albo przed chwilą wróciłeś z podróży na trasie Moskwa - Pietuszki,

          albo dostałeś polecenie grupy "WSZA" Społem,

          albo od wczoraj znosiłeś dzieła prawie wszystkie Wieniedikta
          Wasiljewicza Jerofiejewa, aby dziś je z Mademoisselle X przewertować
          i znależć upragnioną stronę 61.

          Mam dwa pytania do członków Tumano-komunistycznego zespołu
          depersonalizacji:

          - których dzieł Edico nie zdążył przynieść?

          - w której z książek ze stosu dzieł prawie wszystkich, Edico i
          Mademoisselle X znaleźli stronę 61?

          Dobranoc.
          • edico Re: Do Edico (brak danych do rankingu) 04.12.09, 23:39
            Gość portalu: Marek Żyliński napisał(a):

            > Witam Cię Edico.
            >
            > Cytaty z twórczości Wieniedikta Wasiljewicza Jerofiejewa nie są
            > moimi wrogami. Znam i lubię Jego twórczość.
            Niesamowite. W takim razie dokończ to, czego nie dopisałem bez względu na mój
            punkt widzenia i oceny Twojej twórczości na forum.

            > A niezależnie od tego, cytaty z definicji nie są anonimowe.
            Powiem szczerze. Tylko idiocie wydaje się, że w internecie może być coś anonimowego.

            > Twój wpis oceniam trojako:
            >
            > albo przed chwilą wróciłeś z podróży na trasie Moskwa - Pietuszki,
            >
            > albo dostałeś polecenie grupy "WSZA" Społem,
            >
            > albo od wczoraj znosiłeś dzieła prawie wszystkie Wieniedikta
            > Wasiljewicza Jerofiejewa, aby dziś je z Mademoisselle X
            > przewertować i znależć upragnioną stronę 61.
            Nie zaskakujesz mnie zupełnie niczym. Początkowo wcale nie chciałem
            ustosunkowywać się do Twego blogu natchnień wypisywanego na forum po prostu
            przez litość nad człowiekiem, który może przechodzić chwilowe załamanie w wyniku
            konfrontacji własnych miraży z rzeczywistością.

            > Mam dwa pytania do członków Tumano-komunistycznego zespołu
            > depersonalizacji:
            >
            > - których dzieł Edico nie zdążył przynieść?
            Gdzie? Do Twego domu, byś chociaż nieco skorygował swój punkt widzenia w
            stosunku do otoczenia, którego i tak nigdy nie potrafiłeś zarówno pojąć jak i
            zrozumieć?
            Nie nikt inny, ale właśnie Twoi koledzy chyba najwłaściwiej ocenili otaczające
            ich środowisko korzystając ze stworzonej im możliwości emigracji bez powrotu.
            Czy sądzisz, że w innym wypadku zrobili by to mając za sobą najcięższy okres
            organizacji Solidarności na tym terenie?
            Właśnie tacy ludzie jak Ty i Szmit podpierają się tworzonymi przez siebie
            legendami usilnie się dowartościowując. No cóż - wydaje mi się, że pewnych
            utrwalonych powiedzeń z serialu Klosa nie muszę przytaczać.
            >
            > - w której z książek ze stosu dzieł prawie wszystkich, Edico i
            > Mademoisselle X znaleźli stronę 61?
            I znowu dajesz siedzenia. Najpierw twierdzisz, że znasz twórczość tego autora a
            później pytasz się, gdzie to można znaleźć. Wypisz, wymaluj, ale ze Szmitem
            możecie sobie podać ręce.

            Również życzę spokojnej i dobrej nocy.
            • Gość: Marek Żyliński Re: Do Edico (brak danych do rankingu) IP: *.olsztyn.mm.pl 05.12.09, 08:33
              Witam Cię Edico ponownie.

              Nie mam teraz czasu, bo wyjeżdżam, ale załamałeś mnie.
              Nie wierzę własnym oczom.
              Te komentarze do mojego wpisu to żart człowieka umiejącego czytać ze
              zrozumieniem?
              Brak poczucia humoru?
              Czy co?
              Bo nie mogę uwierzyć w aż taki brak inteligencji.

              PS I. Wybacz, ale strony 61 powieści „Moskwa-Pietuszki” z pamięci
              nie dokończę. W domu tej książki nie mam, a czytałem ją w latach 80.
              W wydaniu bezdebitowym. Inaczej samizdat, może to słowo jest Ci
              bliższe.

              PS II. Zauważyłem, że zrobiłem drobny błąd. Zgodnie z przyjętym
              wcześniej nazewnictwem (nomenklaturą?) skrót od nazwy grupy
              Wojewódzkiego Systemu Zaplucia Agresywnego "Społem" winien się pisać
              WSZA "Społem", a nie jak napisałem błędnie "WSZA" Społem. Oczywista
              omyłka pisarska. Tak czy siak, jestem pewien, że to zrozumiałeś.

              PS III. W książce Anny Górskiej Klepackiej „SB na tropach
              Solidarności” nie ma legend. Są dokumenty SB i MO. Podane przeze
              mnie numery stron są prawidłowe.

              Do miłego.
              • edico Na długie zimowe wieczory 05.12.09, 17:39
                Niepowtarzalny i dokładny przepis na "Ducha Genewy":

                "Biały bez" .......................... 50 g
                Preparat przeciw poceniu się nóg ..... 50 g
                Piwo żygulowskie .................... 200 g
                Lakier spirytusowy .................. 150 g

                Gdybyś ewentualnie nie chciał nadaremno wydreptywać wszechświata, możesz posłać
                w jasną cholerę "Ducha Genewy" i siąść przy stole z niezwykłym specyfikiem
                zwanym "Łzą konsomołki". Koktail ten jest prawdziwie aromatyczny i nie mniej
                przedziwne podniebienie jest w stanie zaspokoić :)
    • Gość: Adam Re: Do anonimowych wrogów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.09, 00:12
      swkatowice.mojeforum.net/temat-vt7479.html?highlight=
      • edico Re: Do anonimowych wrogów 05.12.09, 15:09
        Myślę, że to nie jeden taki wypadek.
        • Gość: Marek Żyliński Re: Do anonimowych wrogów IP: *.olsztyn.mm.pl 05.12.09, 19:57
          Witam zainteresowanych.

          Ponieważ już wiem,
          że pojęcia np. „licentia poetica” i inne takie tam bzdety,
          są bardzo trudne do zrozumienia przez aktualnych członków
          i kandydatów na członków formacji WSZA „Społem”,

          w klipie filmowym, który przyjąłem jako motto tego wątku:

          www.youtube.com/watch?v=0aDRH2ic3Mw

          MUSZĘ WYJAŚNIĆ:

          I. Wszelkie podobieństwo drugoplanowych postaci filmiku do członków
          formacji WSZA „Społem” jest przypadkowe i nie było przez twórców
          klipu zamierzone.

          II. Na co dzień nie chodzę we fraku i nie palę haszyszu.

          III. Głowy nie dam, bo nie pisałem tekstu tej piosenki,
          a rosyjskiego tak dobrze nie znam,
          ale prawdopodobnie rosyjskie „Tuman nad riekoj” (nie mam klawiatury
          z cyrylicą) nie znaczy „Tuman nad Łyną”.

          Pozdrawiam, miłego wieczoru.
          Marek Żyliński
      • Gość: olo Re: Do anonimowych wrogów IP: 212.129.90.* 17.03.10, 15:43
        ale wy Towarzysze jestescie porąbani
    • Gość: em Re: Do anonimowych wrogów IP: *.techentrance.com 06.12.09, 12:31
      members.iinet.net.au/~miroslaw/aktualny.htm
      • Gość: Marek Żyliński Re: Do wszystkich IP: *.olsztyn.mm.pl 06.12.09, 13:42
        motto:
        „Uszanuj głupstwo drugiego, jeśli on nad tym myślał” – autor mi
        nieznany
        „Nie uszanuję, bo to niemożliwe, żeby tak myśleć” - Marek Żyliński


        Gość portalu: Edico napisał(a):

        „Nie nikt inny, ale właśnie Twoi koledzy chyba najwłaściwiej ocenili
        otaczające
        ich środowisko korzystając ze stworzonej im możliwości emigracji bez
        powrotu.
        Czy sądzisz, że w innym wypadku zrobili by to mając za sobą
        najcięższy okres
        organizacji Solidarności na tym terenie?
        Właśnie tacy ludzie jak Ty i Szmit podpierają się tworzonymi przez
        siebie
        legendami usilnie się dowartościowując. No cóż - wydaje mi się, że
        pewnych
        utrwalonych powiedzeń z serialu Klosa nie muszę przytaczać. „



        Klechdy Anonima Edico (prywatnie miłośnik serialu J-23).

        „Ono umożliwiło emigrację w jedną stronę.”

        Olsztyn, lata 80-te.
        Jedni z głównych organizatorów NSZZ „Solidarność” w Olsztynie, Mirek
        Krupiński, Edek Łukomski i Andrzej Bober siedzieli okrutnie
        zafrasowani. Co prawda Andrzej trochę poobijany, bo spadł z łóżka
        na obozie harcerskim w Iławie, a wszyscy mają kary dyscyplinarne,
        ale wiadomo jak to na wakacjach. A szczególnie z chłopakami.
        Niby wszystko jest w porządku. Struktury NSZZ „Solidarność” w
        województwie olsztyńskim ładnie zorganizowane. Co prawda struktury
        na razie nic nie robią, bo w kraju naczelny patriota PRL ogłosił
        wakacje. Ale jest przynajmniej cisza i spokój. Trwa wypoczynek
        Polaków.
        Mirka, Edmunda i Andrzeja męczyło jednak coś w środku. Po
        wielogodzinnej ocenie otaczającego ich środowiska olsztyńskiego i
        traktorzystów z Biedaszek Małych k/Kętrzyna doszli do wniosku, że
        tak dalej być nie może.
        Żeby tylko Biedaszki Małe k/Kętrzyna. Pal sześć traktorzystę,
        podczepieńca solidarnościowego. W Olsztynie już wszystko
        zorganizowane, ale jak się nie wkurzyć na małolata, studencika Jurka
        Szmita, co to się wydurniał na WSR w Olsztynie. Najgorzej z
        pozostałym otoczeniem olsztyńskim. Ależ to otoczenie olsztyńskie
        trudne, paskudne, oj paskudne. Co robić z takim otoczeniem?
        Rada w radę, męska decyzja – są wakacje, wyjeżdżamy z kraju.
        Odpocząć od tego wszystkiego.

        cdn.
        • Gość: Marek Żyliński Re: Do wszystkich IP: *.olsztyn.mm.pl 06.12.09, 13:55
          motto:
          „Uszanuj głupstwo drugiego, jeśli on nad tym myślał” – autor mi
          nieznany
          „Nie uszanuję, bo to niemożliwe, żeby tak myśleć” - Marek Żyliński

          Ciąg dalszy klechdy Anonima Edico (prywatnie miłośnik serialu J-23).

          „Ono umożliwiło emigrację w jedną stronę.”

          cd

          Mirek Krupiński, Edek Łukomski i Andrzej Bober dopili herbatę,
          wstali i poszli do ono.

          Ono wysłuchało, chodzi i myśli, myśli i chodzi.

          „Waaadzy się traktorzyście i studencikowi zachciało, hmm.

          Wicie, ja bym tych wakacji nie robił, ale dzwonili z Kremla, że też
          już mają dosyć tego traktorzysty z Biedaszek Małych k/Kętrzyna, co
          się podczepił i miesza, a i na uczelni przerwę mus zrobić, nawet dla
          zwykłej higieny. Chyba sami chcieli ogłosić przerwę, czy cuś.
          Nie będzie mi w mojej umiłowanej ojczyźnie jakiś rusek za woźnego
          robił. Sam wakacje ogłosiłem i już. Trza być patriotą.

          Hmm. Was Panowie bardzo dobrze rozumiemy, napracowaliście
          się,jesteście przemęczeni,
          mus odpoczynek.
          Wicie, ja paru w Stanach znam, paru w Australii, w Kanadzie,
          nu i w Europie.
          Dobra, cuś wam umożliwię.

          Ale koszta duże, oj duże.

          Ja i tak już w trakcie przerwy zorganizowałem bardzo dużo darmowych
          obozów, koloni, pólkolonii i innych form wypoczynku.
          Z pełną opieką.
          W całym kraju, i w górach, i nad morzem.
          Koszta pieruńskie, ale o naród trza dbać.
          Hmm, dobra.
          Dam radę na bilety tylko w jedną stronę. Może być?”

          Cdn
          • Gość: Marek Żyliński Re: Do wszystkich IP: *.olsztyn.mm.pl 06.12.09, 14:09
            motto:
            „Uszanuj głupstwo drugiego, jeśli on nad tym myślał” – autor mi
            nieznany
            „Nie uszanuję, bo to niemożliwe, żeby tak myśleć” - Marek Żyliński

            Ciąg dalszy klechdy Anonima Edico (prywatnie miłośnik serialu J-23).


            „Ono umożliwiło emigrację w jedną stronę.”

            Mirek, Edek iAndrzej popatrzyli na siebie, ale cóż było robić.
            Mieli już dosyć tego mieszania w Biedaszkach Małych k/Kętrzyna,
            mimo że wszystko zorganizowane.
            Te otoczenie olsztyńskie jeszcze gorsze, wręcz paskudne.

            Wyściskali się z ono dość mocno, Andrzej nawet bardzo mocno.

            Pożegnali się z ono wylewnie i dziękując za umożliwienie emigracji
            wzięli z ulgą i z wdzięcznością darmowe bilety w jedną stronę:

            Mirosław Krupiński – Australia,
            Edmund Łukomski – USA,
            Andrzej Bober – Kanada,
            …,
            …,
            I tak dalej, i tak dalej,
            kilkadziesiąt tysięcy podróżników w świat z darmowym biletem w jedną
            stronę od dobrodusznego ono.
            Drogo.
            Kosztów do dziś nie rozliczono.”

            Zaczerpnięto z klechd autorstwa Anonima Edico. – wyd. Forum GW,
            Olsztyn, 2009.

            PS I. Ono „podkradłem” od Mobydicka, a Moby od Janka Pietrzaka.
            PS II. Do młodzieży klas gimnazjalnych. Tak powstała legenda o mnie
            i o Jerzym Szmicie.

            Do miłego
            Marek Żyliński

      • privus Re: Do anonimowych wrogów 06.12.09, 19:10
        I tak należy trzymać.
        • Gość: Marek Żyliński Re: Do wszystkich IP: *.olsztyn.mm.pl 07.12.09, 21:37
          Witam zainteresowanych
          Już sam nie wiem, czy to było 30 lat temu, czy wczoraj.

          „PROTOKÓŁ
          Ścisłe kierownictwo tumano-komunistycznego zespołu depersonalizacji
          ForumIntern (dawny Komintern) w składzie:
          Tow. Gwiazdor(*) – Przewodniczący – pseudonim Św. Mikołaj,
          Tow. Ediciul – zwykły członek – bez pseudonimu,
          Tow. Mademoiselle X – zastępca członka (?) – pseudonim Irena,

          na tajnym posiedzeniu w dniu 7 grudnia 2009r. bardzo szczegółowo
          przeanalizowało treść klechdy autorstwa Anonima Edico „Ono
          umożliwiło emigrację w jedną stronę” – wyd. Forum GW, Olsztyn, 2009.
          Następnie poddano szczegółowej analizie dwie najczęściej używane
          przez aktywnego forumowicza Edico, popularne na olsztyńskim forum,
          maksymy:
          I. Gdy zabraknie historii, zastępują ją bajki.
          (Charles-Louis de Secondat de Montesquieu), oraz
          II.Jeśli mijasz się z prawdą, to przynajmniej się jej ukłoń. (Karol
          Kord)
          Przeanalizowano również, tradycyjny w klerykalnej Polsce, okres
          zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia i związany z tym czas
          zakupów, roztargnienia, zamyślenia i nieuwagi.

          USTALENIA dla bojówek formacji Wojewódzkiego Systemu Zaplucia
          Aktywnego „Społem” (WSZA „Społem”):
          1.Skopiować treść klechdy w ilości odpowiadającej liczbie umiejących
          czytać mieszkańców Olsztyna.
          2. Wymazać nazwisko autora.
          3. Jako autora wstawić pseudonim tow. Gwiazdora (*) – Św. Mikołaj.
          4. Przeprowadzić akcję kolportażu wykorzystując roztargnienie
          przedświąteczne obiektów.
          5. Absolutnie nie wolno się kłaniać.

          Podpisano
          Tow. Gwiazdor(*)
          Olsztyn. 7 grudnia 2009 roku.”

          Pozdrawiam, miłego wieczoru
          Marek Żyliński
          • Gość: Marek Żyliński Re: Do wszystkich IP: *.olsztyn.mm.pl 08.12.09, 20:03
            Witam zainteresowanych
            Już sam nie wiem, czy to było 30 lat temu, czy wczoraj

            „Relacja z posiedzenia ścisłego kierownictwa tumano-komunistycznego
            zespołu depersonalizacji ForumIntern (dawny Komintern) w składzie:
            Tow. Gwiazdor(*) – Przewodniczący – pseudonim Św. Mikołaj,
            Tow. Ediciul – zwykły członek –pseudonim brak,
            Tow. Mademoiselle X – zastępca członka (?) – pseudonim Irena.

            Planowany porządek obrad:
            1. Omówienie spraw wewnętrznych.
            2. Bratnie spotkanie z przywódcą Skrajnych Nacjonalistów Forum
            (SNF), Panem Komendantem Żmij-olem
            ps. Wata_szka – omówienie zasad współpracy.
            3. Poczęstunek.

            Posiedzenie rozpoczął tow. Gwiazdor(*).
            - Drodzy Towarzysze.

            Ze względu na pojawienie się w dniu dzisiejszym na Forum
            niepokojącego wątku, zmuszony byłem do odwołania planowanego
            spotkania z kolegą Żmij-olem. Mój telefon został przez Pana
            Komendanta przyjęty ze zrozumieniem.

            Dyskretnie wymalowana tow. Mademoisselle X i tow. Ediciul
            struchleli.
            Gwiazdor (*) kontynuował. – MUSIMY dzisiaj przedyskutować ten wpis:

            „Jaruzelski zdrajca?”
            Gość: fansld 08.12.09, 07:26
            „No i może w końcu pojawią się oficjalne dokumenty potwierdzające
            to, o czym każdy myślący od dawna wie. Przed wojną, kiedy honor
            jeszcze coś znaczył, a Polska była naprawdę niepodległa, za coś
            takiego kara była tylko i wyłącznie jedna.”

            Tow. Ediciul zrobił się blady jak trup.
            Tow. Mademoiselle X nie wytrzymała – Fan SLD?? . Ja bym podała mu
            tegretalu.
            MILCZ!! – wrzasnął tow. Gwiazdor (*).
            - Po pierwsze nie Fan SLD, a Fansld. Po drugie on się pyta, czy
            Jaruzelski zdrajca. Ze znakiem zapytania jest.
            -To on nie wie, że nie? Ja bym mu poleciła tegret… - przerwała w pół
            słowa pod piorunującym spojrzeniem Przewodniczącego.
            - Myślałem nad tym dość długo – kontynuował.

            Tow. Mademoiselle X i tow. Ediciul skulili się jeszcze bardziej,
            przerażeni tą niecodzienną czynnością tow. Gwiazdora (*).
            - Czy wy, Ediciul rozpoczęliście już kolportaż klechdy „Ono
            umożliwiło emigrację w jedną stronę”?
            - Ja? Nie! – jak automat odpalił tow. Ediciul nie rozumiejąc
            kompletnie Przewodniczącego.
            Obydwaj spojrzeli na towarzyszkę Mademoisselle X.
            - Nic nikomu nie mówiłam !!! – wręcz wrzasnęła ze łzami w oczach
            tow. Mademoiselle X.
            cdn
            • Gość: Marek Żyliński Re: Do wszystkich IP: *.olsztyn.mm.pl 08.12.09, 20:13

              Tow. Gwiazdor(*) się zasępił.
              Skąd Fansld może wiedzieć, że przygotowujemy klechdę „Ono
              umożliwiło emigrację w jedną stronę”, jako oficjalny dokument
              potwierdzający To.

              Trzeba się zastanowić , jaki nurt polityczny reprezentuje ten gość
              Fansld.
              Tow. Gwiazdor(*) wyjął z szuflady tygodnik WZRIT, który otrzymał od
              przyjaciół ze Wschodu, otworzył na sobie wiadomej stronie i zaczął
              czytać na głos.
              Tow. Mademoisselle X i tow. Ediciul poczuli się pewniej.
              Wyprostowali się.
              Tow. Mademoisselle X przestała obgryzać paznokcie.

              - Posłuchajcie.

              „Najważniejsze Nurty polityczne nurtujące Polskę:
              1.Sojusz Lewitujących Doskonale.
              2. Pomsta i Skarżypyctwo
              3. Pełno Obietnic
              4. Pamiętaj Są Ludzie nasi
              5. Unikaj Problemów Realnych”

              Na tym się wyliczanka tygodnika WZRIT skończyła.

              Tow. Gwiazdor(*) skończył czytanie i spojrzał pytającym wzrokiem na
              współtowarzyszy.
              Zapadła cisza.
              - Posłuchajcie, spróbujmy rozłożyć wpis gościa Fansld na zdania
              proste.
              Ja osobiście doszedłem do To.
              Zobaczmy:
              „No i może w końcu pojawią się oficjalne dokumenty potwierdzające
              to…”

              Czekali z utęsknieniem na wnioski tow. Gwiazdora (*).

              - Dla mnie jest oczywiste, że musiał być przeciek z naszego
              wczorajszego posiedzenia. Przy współczesnych środkach podsłuchu, nic
              trudnego – powiedział Gwiazdor(*).
              Rozpromieniona Mademoiselle spojrzała z miłością w oczy
              Przewodniczącego.
              Tow. Ediciul odetchnął głęboko.

              -Czytajmy dalej, po przecinku.
              „…o czym każdy myślący od dawna wie.”

              Zapadła grobowa cisza.

              Tow. Mademoiselle X skuliła się i zaczęła obgryzać paznokcie. Tow.
              Ediciul dostał ataku kaszlu. Tow. Gwiazdor schylił się pod biurko,
              aby zawiązać sznurowadło.

              Cisza przeciągała się przeraźliwie długo.
              cdn
              • Gość: Marek Żyliński Re: Do wszystkich IP: *.olsztyn.mm.pl 08.12.09, 20:21

                W końcu Przewodniczący poprawił wszystko pod biurkiem i wyprostował
                się.

                Tow. Ediciul kaszlał dalej, tow. Mademoisselle jak obgryzała, tak
                gryzła.

                - Słuchajcie.

                Kaszel ustał.

                - Zgłaszam wniosek formalny, aby czytanie wpisu gościa Fansld
                przerwać. Szkoda naszego czasu - powiedział.
                Tow. Mademoiselle X natychmiast zaprotokółowała, że wniosek został
                przyjęty jednogłośnie.

                - Nie ma dużego zainteresowania, pojawił się tylko jakiś handlarz z
                kasą. Pewnie chce wspomnienia Naczelnego Patrioty kupić. –
                podsumował tow. Gwiazdor (*). Jeszcze raz spojrzał w wizjer - jest
                oczywiście, jak zwykle, ten biały rekin, czy jak mu tam?

                - MobydickzOlsztyna, Moby Dick czyli Biały Wieloryb, po angielsku
                Moby Dick or the White Whale – palnął tow. Ediciul, ale mówiąc to
                przeklinał dzień, w którym się urodził.
                Tow. Gwiazdor(*) przyjrzał się badawczo tow. Ediciulowi, wymienił
                porozumiewacze spojrzenia z tow. Mademoiselle X, ale nic nie
                powiedział.
                Tow. Mademoiselle natychmiast coś zanotowała.

                - Myślę tak.

                Znowu zbledli.

                - po pierwsze,
                rozpocząć kolportaż klechdy „Ono umożliwiło emigrację w jedną
                stronę”,
                po drugie,
                obserwować goscia Fansld.– tow. Gwiazdor(*) zdecydował jak prawdziwy
                przywódca.
                Mademoiselle błyskawicznie zaprotokółowała:
                „Na tym spotkanie zakończono”
                Na zakończenie ustalono, ze następne spotkanie będzie zwołane w
                miarę rozwoju sytuacji.”

                Do miłego
                Marek Żyliński
                • Gość: Marek Żylinski Re: Do wszystkich IP: *.olsztyn.mm.pl 11.12.09, 22:59
                  Witam zainteresowanych
                  Już sam nie wiem, czy to było 30 lat temu, czy wczoraj

                  „Relacja z posiedzenia ścisłego kierownictwa tumano-komunistycznego
                  zespołu depersonalizacji ForumIntern (dawny Komintern) w składzie:
                  Tow. Gwiazdor(*) – Przewodniczący – pseudonim Św. Mikołaj,
                  Tow. Ediciul – zwykły członek –pseudonim brak,
                  Tow. Mademoiselle X – zastępca członka (?) – pseudonim Irena.

                  Planowany porządek obrad:
                  1. Omówienie przebiegu akcji Plwocina Komputerowa na
                  wątku „Jaruzelski zdrajca?”.w wykonaniu Zespołu Otępiennego Sekcji
                  IV WSZA „Społem” tumano – komunistycznego zespołu depersonalizacji .
                  2. Zamknięcie posiedzenia.

                  Posiedzenie rozpoczął wyraźnie zadowolony tow. Gwiazdor(*).
                  - Drodzy Towarzysze. Zwycięstwo!

                  -Proszę tow. Ediciula o raport na temat przebiegu akcji operacyjnej
                  Plwocina Komputerowa w wykonaniu Zespołu Otępiennego Sekcji IV
                  WSZA „Społem” tumano – komunistycznego zespołu depersonalizacji na
                  wątku „Jaruzelski zdrajca?”.

                  Tow. Mademoisselle X była dzisiaj bez makijażu, w drelichu roboczym.
                  Jej kobiecość zdradzały tylko uróżowione policzki, czerwona szminka
                  na ustach, czerwone korale i czerwone tipsy.

                  Tow. Ediciul nie sprawiał wrażenia zwycięzcy. Przygarbiony wyciągnął
                  z brązowej raportówki kilka kartek papieru, ułożył w kolejności,
                  odchrząknął dwa razy i zaczął czytać.

                  „Olsztyn.
                  8 grudnia godz 7.26 do 11 grudnia godz. 22.50
                  Raport z operacji Plwocina Komputerowa na wątku „Jaruzelski
                  zdrajca?”.
                  8 grudnia, godz. 7.26
                  Gość Fansld pyta: „Jaruzelski zdrajca?”. „No i może w końcu pojawią
                  się oficjalne dokumenty potwierdzające to, o czym każdy myślący od
                  dawna wie”.
                  Do godz 16.26 nikt nie odpowiada
                  Pojawia się Chazar z 30 srebrnikami. Nic nie mówi, więc nie wiem, po
                  co te 30 srebrników.
                  Do 18.47 nadal cisza na forum
                  O godz.18.48 , ponad 11 godzin po prowokacji gościa Fansld pojawia
                  się znany kontrrewolucjonista, miłośnik kolorów białych,
                  Mobydickzolsztyna.
                  Zagadał do Fansld:
                  „Siedzą cicho i samodzielnie NIC Ci nie odpowiedzą, dopóki nie
                  dostaną wytycznych.”
                  Pojawia się jeden Nieśmiały, nie przygotowany i nieśmiało stara się
                  bronić Naczelnego Patriotę starością i chorobą – demencja starcza.
                  Mówi, że wie co to był komunizm.
                  Od 19.50 do 21. 27 trwa luźna rozmowa.
                  Z tłumu nikt się nie włącza.
                  • Gość: Marek Żyliński Re: Do wszystkich IP: *.olsztyn.mm.pl 11.12.09, 23:07
                    8 grudnia godz 23:08
                    Pojawia się nie znany mi etatowy przedstawiciel ProvidentOlsztyn SA,
                    znany z ekspresowych pożyczeń gotowych wiadomości z błyskawiczną
                    dostawą na Forum GW.

                    Dobry jest ideologicznie. Widać, że nie ma przygotowania, bo nie
                    przechodził naszych szkoleń i brak mu naszego doświadczenia. Nie ma
                    nic przygotowanego, ale błyskawicznie demencję starczą przypisywaną
                    przez Nieśmiałego naszemu generałowi, przerzuca na Mobydicka.

                    Mobydick tłumaczy , że to nie wątek o chorobach wieku, nie o
                    demencji i nie o zespole otępiennym.
                    Provident Olsztyn SA nie odpuszcza., ładnie kopie starego.

                    08.12.09, 23:25 Mobydickzolsztyna poirytowany rozmową nie na temat
                    i ciosami poniżej pasa, opuszcza wątek.

                    9 grudnia o godz. 18.47 ( a więc po ponad 35 godzinach po
                    prowokacji) rozpoczynamy akcję Plwocina Komputerowa.
                    Wkracza do akcji pierwszy członek Zespołu Otępiennego Sekcji IV
                    WSZA „Społem” – agent Ediciele.
                    9 grudnia o godz. 18.57 do akcji Plwocina Komputerowa dołącza
                    drugi członek Zespołu Otępiennego Sekcji IV WSZA „Społem” – agent
                    Miki.

                    Używają sprawdzonych metod Zespołu Otępiennego Sekcji IV
                    WSZA „Społem”. Mówią nie na temat. Wrzucają prowokacyjne wątki
                    katolickie. Zarzucają choroby starcze.

                    Z tłumu nikt się nie włączą. Jest dobrze.

                    Nasi agenci osaczają samotnego Mobydicka.

                    Dzielnie pomaga etatowy przedstawiciel Provident Olsztyn SA.

                    Proszę centralę o rozpracowanie Providenta. Jaka opcja polityczna?
                    Nie od nas, ale jest świetny w tej robocie. Przydał by się nam.
                    Genialna jest jego przyśpiewka „Gdy Pan Jezus był malutki, nigdy w
                    domu nie pił wódki”.

                    Jest dobrze. Nasze metody odnoszą skutek. Poirytowany rozmową nie na
                    temat i ciosami poniżej pasa Mobydickzolsztyna 9 grudnia o godz
                    23.25 opuszcza wątek.
                    Autor pytania Fansld nie ma szans w akcji Plwocina Komputerowa.
                    Tłum milczy.

                    Zwycięstwo!
                    Nasi zaczynają śpiewać partyjne pieśni rewolucyjne:

                    „Rozsypała się "czwarta" PiSpolita,
                    Rozpłakała się Szczypińska w głos.
                    Tylko fansld nam się jeszcze tu pląta,
                    Stęka i szarpie swój rudzielczy włos.”

                    Recytują z pamięci fragmenty naszej klechdy programowej „Ono
                    umożliwiło emigrację”:

                    „W 1981 Jaruzelski dał klapsa, gdy się za bardzo rozbrykali i
                    odstawił do kąta.”

                    Członkowie Zespołu Otępiennego Sekcji IV WSZA „Społem” tumano –
                    komunistycznego zespołu depersonalizacji opanowali wątek.

                    10 grudnia o 14.10 do 15.34 pojawia się Mobydickzolsztyna
                    Znowu zarzucamy mu chorobę, tym razem urojenia.

                    Mobydickzolsztyna opuszcza wątek o godz. 15.34.
                    Jest dobrze.
                    Watek opanowany.
                    • Gość: Marek Żyliński Re: Do wszystkich IP: *.olsztyn.mm.pl 11.12.09, 23:15
                      11 grudnia godz. 01.31

                      Ktoś w nocy podrzucił bibułę

                      Artykuł DudkaIP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
                      Gość: ad 11.12.09, 01:31
                      grafik.rp.pl/grafika2/413609

                      11 grudnia 2009r. godz 22.55

                      Wątek pusty.”


                      Raport sporządził TW „Szczery”.

                      – skończył czytanie tow. Ediciul.

                      Tow. Gwiazdor nie krył zadowolenia z przebiegu akcji Plwocina
                      Komputerowa na wątku „Jaruzelski zdrajca?”.

                      - To ten Dudek, co to nie wie, czy go swoi wystrychnęli na dudka,
                      czy wydukali na strychu? – zarechotał tow. Gwiazdor(*) używając
                      swojej ulubionej broni na adwersarzy.

                      -Hihihi- parsknęła tow. Mademoiselle.

                      - Sytuacja jest bardzo poważna – grobowym głosem powiedział
                      tow.Ediciul.

                      – Ja czytałem ten artykuł Antoniego Dudka „Bez pomocy nie damy
                      rady”.
                      To Dudek nas wystrychnął i wydudkał.
                      W takim momencie.

                      Legła w gruzach nasza prawda zawarta w klechdzie „Ono umożliwiło
                      emigrację”, potwierdzająca To.

                      Rosjanie to To nazywali „Operacja X”.

                      Co ja mam teraz mówić naszemu Zespołowi Otępiennemu z Sekcji IV
                      WSZA „Społem”? Jakie wakacje?, jakie obozy harcerskie?, jakie
                      darmowe bilety? Jakie klapsy? Do jakiego kąta?, jakie wakacje? Jakie
                      obozy? Jakie klapsy?– powtarzał bliski fiksacji tow. Ediciul.

                      Zamilkli.
                      Spocony tow. Gwiazdor(*) też już się nie śmiał.

                      - I co, nie idzie nic odkręcić?- zapytał.

                      - Spróbujemy podważyć wiarygodność dokumentów naszych przyjaciół
                      z ZSRR, ale oni mają nas teraz w doopie, za przeproszeniem
                      Mademoiselle, bo już ZSRR nie ma – odparł ze smutkiem załamany tow.
                      Ediciul.

                      Tow. Mademoiselle wybuchnęła płaczem.
                      Przewodniczący, tow. Gwiazdor(*), mokry od lejącego się z niego
                      potu, zrządził koniec posiedzenia.”


                      Do miłego
                      Marek Żyliński

                    • Gość: acz Re: Do wszystkich IP: *.netrar.pl 11.12.09, 23:21
                      gazetaolsztynska.wm.pl/Niszczylem-akta--zeby-uchronic-wspolpracujacych,26360
                      • Gość: Marek Zyliński Re: Do wszystkich IP: *.olsztyn.mm.pl 12.12.09, 19:53
                        Witam zainteresowanych
                        Już sam nie wiem, czy to było 30 lat temu, czy wczoraj

                        „Relacja z posiedzenia ścisłego kierownictwa tumano-komunistycznego
                        zespołu depersonalizacji ForumIntern (dawny Komintern) w składzie:
                        Tow. Gwiazdor(*) – Przewodniczący – pseudonim Św. Mikołaj,
                        Tow. Ediciul – zwykły członek –pseudonim Brak,
                        Tow. Mademoiselle X – zastępca członka (?) – pseudonim Irena.

                        Posiedzenie z dnia 12 grudnia.
                        Porządek obrad:
                        1. Uroczyste spotkanie z okazji wigilii 13 grudnia z tow. Borysem
                        Iwanowiczem Aristowem- ambasadorem ZSRR w PRL .
                        2. Poczęstunek.

                        Stół prezydialny wyglądał dzisiaj bardzo uroczyście. Nakryty
                        czerwonym suknem. Na stole, skromnie ale ze smakiem urządzonym
                        przez tow. Mademoiselle, która przyszła godzinkę wcześniej, królował
                        czekoladopodobny baranek wielkanocny z Zakładów 22 lipca. Baranek
                        miał wetkniętą szturmówkę koloru czerwonego.

                        Na stole stały czyściutkie musztardówki. Pół litra. Banany od tow.
                        Fidela z jego prywatnej plantacji zwanej Kuba oraz mandarynki z
                        zaprzyjaźnionej ChRL. Na przekąskę rosyjski czarny chleb i nasz
                        krajowy produkt, komunistyczne masło – zwane przez dywersantów
                        politycznych margaryną. Tow. Mademoiselle z dostępnych na ryku mąki
                        i ryżu upiekła naprędce ciasto - erzac napoleonki.
                        No i, oczywiście, cała góra słodkości. Czekoladopodobne czekolady,
                        czekoladopodobne batoniki czekoladowe i masa cukierków owocowych o
                        różnych smakach, popularnie zwanych szklakami.

                        Członkowie ścisłego kierownictwa ubrani byli wyjątkowo uroczyście.

                        Tow. Gwiazdor(*) przywdział, nie zastanawiając się głębiej, mundur
                        i ciemne okulary na wzór gen. Francisco Franco y Bahamonde.

                        Tow. Mademoiselle miała na sobie drelich robotniczy wg kroju Mao
                        Zedonga, zwanego Mao Tse-tung.
                        Na głowę wdziała beret swojego guru politycznego Ernesto Rafaela
                        Guevara de la Serna, znanego powszechnie jako Ernesto Che Guevara.

                        Trochę się wahała, czy to nie będzie zbyt ekstrawagancko, ale
                        przypomniała sobie, że beret Che ma być symbolem Olsztyna.

                        Jej kobiecość podkreślała jedynie czerwona, gustowna apaszka
                        i czerwone skajowe kozaczki, które zakupiła w czasie wizyty
                        u towarzyszy z Niemieckiej Republiki Demokratycznej.

                        Najwięcej kłopotów ze znalezieniem pomysłu na właściwy ubiór miał
                        tow. Ediciul.
                        Jego mundur wojskowy sprał się do tego stopnia, że nabrał koloru
                        białego. Nie chcąc, aby tow. Gwiazdor(*) mógł dać upust swoim
                        złośliwościom ideologicznym, przywdział niebieściutki, bardzo miły
                        dla oka, mundur funkcjonariusza Milicji Obywatelskiej. Na głowie nie
                        miał nakrycia, bo przyszedł w hełmie i na czas spotkania położył
                        hełm na krześle.
                        • Gość: Marek żyliński Re: Do wszystkich IP: *.olsztyn.mm.pl 12.12.09, 19:58
                          Za stołem prezydialnym oprócz ścisłego kierownictwa zasiadł, tuż
                          obok Przewodniczącego, tow. Borys Iwanowicz Aristow- ambasador ZSRR
                          w PRL.

                          Tow. Gwiazdor(*) rozpoczął posiedzenie.
                          - Ze względu na to, że na dzisiejszej wigilii 13 grudnia jest obecny
                          zagraniczny przyjaciel naszej socjalistycznej Ojczyny, odśpiewamy
                          najpierw Międzynarodówkę.

                          Powstali i uroczyście odśpiewali Międzynarodówkę, ale ściszonymi
                          głosami ze względu na konspirę.

                          Zasiedli do poczęstunku.

                          Na początku, wzorując się na podpatrzonym przez tow. Ediciula
                          zwyczaju, podobno obowiązującym w klerykalnej Polsce z okazji
                          tzw. „Świąt Bożego Narodzenia”, obecni towarzysze przełamali się z
                          tow. Borysem Aristowem czekoladopodobnym barankiem wielkanocnym z
                          Zakładów 22 Lipca.

                          Mademoiselle X delikatnie wyjęła czerwoną szturmówkę, nabożnie
                          oblizała drzewiec i schowała do gadżetów kierownictwa ForumIntern.

                          Konsumpcja wigilijnych bananów, ciasta i słodyczy przebiegała przy
                          luźnej rozmowie o pogodzie w ZSRR
                          i w europejskich krajach demokracji ludowej.

                          Wreszcie Tow. Gwiazdor(*) zagaił:

                          - „Czy możemy liczyć na pomoc po linii wojskowej ze strony ZSRR?”.

                          Tow. Borys Iwanowicz Aristow drgnął, wyjął z ust kawałek cukierka
                          owocowego, poprawił się na krześle, ściągnął rozluźniony krawat i
                          jednym tchem odpowiedział:

                          - Drodzy towarzysze !
                          - Z polecenia mojego przełożonego Andrieja Gromyko, jestem
                          zobowiązany przedstawić stanowisko naszych towarzyszy z posiedzenia
                          Politbiura z dnia 10 grudnia, a więc z przedwczoraj. Otóż szef
                          radzieckiej dyplomacji, Andriej Gromyko, powiedział: „Nie może być
                          żadnego wprowadzenia wojsk do Polski. Sądzę, że możemy polecić
                          naszemu ambasadorowi, aby odwiedził Jaruzelskiego i poinformował go
                          o tym”. Dyskusję jasno podsumował Michaił Susłow: „Myślę więc, że
                          wszyscy tutaj jesteśmy zgodni, iż w żadnym wypadku nie może być mowy
                          o wprowadzaniu wojsk” . I wreszcie
                          „Jeśli chodzi o przeprowadzenie operacji X – stwierdził (…) szef
                          KGB, Jurij Andropow – to powinna być to tylko i wyłącznie decyzja
                          towarzyszy polskich, jak oni zdecydują, tak będzie. [...] Nie
                          zamierzamy wprowadzać wojska do Polski. To jest słuszne stanowisko i
                          musimy przestrzegać go do końca. Nie wiem, jak będzie z Polską, ale
                          nawet jeśli Polska będzie pod władzą »Solidarności«, to będzie to
                          tylko tyle (…). – skończył z ulgą ambasador ZSRR.
                          • Gość: Marek Żyliński Re: Do wszystkich IP: *.olsztyn.mm.pl 12.12.09, 20:04

                            „To dla nas straszna nowina! Przez półtora roku paplanina o
                            wprowadzeniu wojsk – wszystko odpadło. Jaka jest sytuacja
                            Jaruzelskiego?” – wykrzyknęli zrozpaczeni.

                            Ambasador radziecki usiadł, odetchnął i milczał.

                            Zapadła cisza, towarzysze opuścili głowy.

                            Cisza trwała i trwała.

                            Wreszcie dyplomata tow. Borys Aristow postanowił zakończyć te
                            żenujące, proszalne milczenie.

                            - Towarzysze! Wznieśmy toast za powodzenie Operacji X- powiedział.

                            Cóż było robić. Tow. Gwiazdor(*) zebrał od wszystkich stojące na
                            stole musztardówki i sięgnął po przygotowaną półlitrówkę. Zamarł.

                            To było pół litra octu.

                            Wściekłym wzrokiem spojrzał na tow. Mademoiselle X.

                            - Co miałam kupić?! Tylko ocet jest w sklepach !! – przerażona tow.
                            Mademoiselle X rozkładając ręce próbowała wyjść z opresji.

                            W sukurs tow. Mademoiselle przyszedł tow. Ediciul, wybitny znawca
                            cocktaili wschodu . Na podstawie sobie znanych receptur przyrządził
                            naprędce dla towarzyszy trzy koktajle „Ducha Genewy”, a dla tow.
                            Mademoiselle koktajl „Łza Komsomołki”. Zakupione pół litra octu też
                            wykorzystał.

                            Dyplomata radziecki tow. Borys Iwanowicz Aristow wstał, ujął
                            delikatnie napełnioną musztardówkę i powiedział:

                            - Z okazji zbliżającego się 13 grudnia, u nas zwanego
                            eufemistycznie „Operacja X”, pozwólcie, że wzniosę toast posiłkując
                            się tytułem amerykańskiego filmu George’a Clooneya
                            - „Good Night and Good Luck" towarzysze z PRL.

                            Obecni na wigilii zbliżającego się 13 grudnia towarzysze odnieśli
                            wrażenie, że tow. Borys Iwanowicz Aristow powiedział to bez
                            większego przekonania.

                            Toast wszyscy obecni spełnili do DNA.
                            Na prawie dziesięć lat”.

                            Do miłego
                            Marek Żyliński

                            Wykaz źródeł:
                            1. „Bez pomocy nie damy rady” - Antoni Dudek, IPN
                            grafik.rp.pl/grafika2/413609
                            2. Wypowiedzi na Forum GW, Olsztyn
    • Gość: cs Re: Do anonimowych wrogów IP: *.prolucid.com 08.12.09, 18:39
      the past is a bucket of ashes
      • Gość: Marek Żyliński Re: Do Kolegi, którego znam IP: *.olsztyn.mm.pl 08.12.09, 19:23
        I greet You.
        I weep.
        Yes, ashes of time,
        but history is eternal.

        Marek.
        • yadol Re: Do Kolegi, którego znam 12.12.09, 23:33
          zaloguj się
    • Gość: J-23 Re: Do anonimowych wrogów IP: 96.31.65.* 13.12.09, 13:26
      a.imagehost.org/0493/fckgw-rhqq2-yxrkt-8tg6w-2b7q8.jpg
      • Gość: Marek Żyliński Do yadola IP: *.olsztyn.mm.pl 13.12.09, 19:54

        Witam Cię gościu Yadol.

        Nie mam o czym pisać, ponieważ w związku z z rozpoczętą Operacją X
        działalność ścisłego kierownictwa tumano-komunistycznego zespołu
        depersonalizacji ForumIntern (dawny Komintern) została również
        zawieszona na mocy dekretu o wprowadzeniu stanu wojennego.

        Większość Bańdziorów z NSZZ „Solidarność”została aresztowana. Część
        się ukrywa.

        Ja przebywam chwilowo na ul. Partyzantów w Olsztynie. Nie mam
        dostępu do telefonu, radia, do TVP i do ulubionego, szczególnie
        przez dzieci, teleranka.

        Nie mam też kontaktu z moimi kolegami, Bańdziorami z
        NSZZ „Solidarność”, jak się ich nazywa zgodnie z zalecaną definicją
        z „Myśli” tow. gen. W. Jaruzelskiego.

        W związku z powyższym, nie mając nic mądrzejszego do roboty,
        postanowiłem napisać do Ciebie list, zwany tutaj grypsem.

        „Drogi Yadolu !

        Odpisuję Ci na Twoją sugestię, jak myślę życzliwą, abym się
        zalogował.

        Otóż spieszę Ci wyjaśnić, że próbowałem się zalogować, ale komputery
        Gazety Wyborczej pod redakcją red. Adama Michnika nie przyjmują do
        wiadomości polskich znaków.
        Ja z kolei nie chcę zniekształcać nazwiska moich przodków z
        Żyliński, na Zylinski.

        Za dużo wycierpieli w przeszłości.

        I na Kresach Wschodnich.
        I w Dywizji Generała Stanisława Maczka.
        I w Powstaniu Warszawskim.

        Przeczytałem więc dokładnie ustawę o ochronie danych osobowych
        i uznałem, że logować się nie muszę.
        Zacytuję Ci artykuł z przywołanej przeze mnie ustawy do wspólnych
        przemyśleń.
        „Art. 6.
        1. W rozumieniu ustawy za dane osobowe uważa się wszelkie informacje
        dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby
        fizycznej.
        2. Osobą możliwą do zidentyfikowania jest osoba, której tożsamość
        można określić bezpośrednio lub pośrednio, w szczególności przez
        powołanie się na numer identyfikacyjny albo jeden lub kilka
        specyficznych czynników określających jej cechy fizyczne,
        fizjologiczne, umysłowe, ekonomiczne, kulturowe lub społeczne.”

        Drogi Yadolu!

        W świetle powyższych zapisów, ja jestem osobą fizyczną doskonale
        zidentyfikowaną na olsztyńskim Forum GW.

        Moje cechy fizyczne większość forumowiczów zna, bo mnie widzieli i
        nadal widzą w realu.

        Moje cechy ekonomiczne są również ogólnie znane, bo wszyscy wiedzą,
        że mam debet na koncie bankowym. Pisały o tym olsztyńskie media.
        Przypominali to skwapliwie anonimowi wrogowie na Forum.

        Cechy fizjologiczne też, bo wszyscy się tym epatują i znają na
        pamięć moje „zum Gotterbarmen sms-y erotyczne”. Było, minęło.
        Potrafię się śmiać również z siebie. Przynajmniej wiedzą, że jestem
        hetero. Myślę, że tę informację przyjmiesz ze znaną mi,
        prezentowaną przez Ciebie niezmiennie na Forum, empatią.

        • Gość: Marek Żyliński Re: Do yadola IP: *.olsztyn.mm.pl 13.12.09, 19:59
          Moje cechy kulturowe lub społeczne określiłeś z kolei Ty bardzo
          autorytatywnie pisząc:

          „sędzio bełkotliwy robisz się już męczący, nie idź tą drogą, twoje
          nadęte i puste wywody nikogo tu nie interesują i to w tym sensie
          zachwaszczasz to forum, męczysz, nudzisz, irytujesz i poniekąd sam
          się kompromitujesz
          znałem kiedyś samotnego, steranego życiem alkoholika - kiedy czytam
          to co piszesz tutaj to tak jakbym go słyszał, on nie chciał się
          leczyć , wpadł w korkociąg i wszystko stracił, wszystko”

          I drugi wpis
          „o ile nosisz nazwisko , którym się tu mendo podpisujesz to jest to
          tragedia twojej rodziny, potrzebujesz opieki specjalisty, opuszczony
          przez wszystkich padasz na za przeproszeniem ryj, samotnie”

          Możliwe, że zmieniłeś zdanie na temat moich cech kulturowych i
          społecznych, bo było to dość dawno. Zresztą ja w tamtych wymianach
          zdań nie popisałem się wybitną inteligencją i kulturą. Znane mi
          bardzo dobrze skutki literówek. Ciebie, na tym wątku, za to
          przeprosiłem.

          A specyficzne czynniki określające moje cechy umysłowe?
          To są już oceny indywidualne forumowiczów olsztyńskiego Forum GW.

          No cóż, oceny są skrajnie różne. Nic na to nie poradzę. Ale wszyscy
          piszący te oceny, wiedzą, że wyrażają swoją opinię o Mnie i swój
          stosunek do Mnie – Marka Żylińskiego.
          Niektórzy „rzyczliwi” polecają mi tegretol, inni apelują o
          abstynencję, paru okazuje mi litość, a jeszcze inni martwią się o
          resztki mojej reputacji. Wszystkie te „troski o mnie i sugestie”
          jednoznacznie świadczą, że doskonale wiedzą, iż piszą do Marka
          Żylińskiego. Wiedzą też, że piszą anonimowo. A więc bezpiecznie.

          Ja z kolei swobodnie mogę określić ich cechy umysłowe. Nie mam
          jednak możliwości powiązania tych cech z konkretnym człowiekiem, z
          konkretną osobą fizyczną. Wiem, że to można ustalić. Ja jednak nie
          odczuwam takiej potrzeby.

          A zresztą Sam powiedz.

          Czy może być na olsztyńskim Forum jeszcze ktoś taki jak Marek
          Zyliński, którego cechy określacie jako cechy kibola smutnego,
          mendy, kundla, chwasta, menela, miazgi, dupka żałosnego, człowieka
          smutnego?

          Czy jest na Forum jeszcze jedno toto, co się przywlokło z Kętrzyna
          do Olsztyna?

          Widzisz, że nie. To jest niemożliwe.

          Reasumując.
          Ja Marek Zyliński jestem zidentyfikowaną osobą fizyczną,
          zidentyfikowanym człowiekiem.

          I tak na marginesie.
          Niestety, tylko człowiekiem. Człowiekiem grzesznym. Nie wiem, czy
          bardzo. Ale nie mnie to oceniać. „Biezgriestnych nie znajet
          priroda” – spiewa poeta Bułat Okudżawa.
          No i wierzący mówią, że na wszystkich przyjdzie czas osądu.
          Myślę, że na niewierzących chyba też, bo by było niesprawiedliwie.


          • Gość: Marek Żyliński Re: Do yadola IP: *.olsztyn.mm.pl 13.12.09, 20:11
            Kontynuując wywód.

            Więc kiedy już wszystko, co napisałem powyżej, jest, mam nadzieję,
            jasne, dodam.

            Moje nazwisko, jak każde inne, podlega ochronie na mocy ustawy o
            ochronie danych osobowych. No i jest Moim dobrem osobistym.
            Moja „twórczość” na forum, czy też „tfu_rczosć”, jak zapewne
            oceniają moją pisaninę anonimowi wrogowie, także jest Moim dobrem
            osobistym.

            Bo, jak zapewne wiesz:
            „Dobra osobiste są atrybutem każdej osoby fizycznej. Ze względu na
            ich charakter, dobra osobiste są nieodłącznie związane z człowiekiem
            bez względu na stan jego zdrowia czy psychiki. Dlatego też są one
            niezbywalne i niedziedziczne - czyli prawa do dóbr osobistych gasną
            ze śmiercią osoby, która była do nich uprawniona.
            W prawie nie ma dokładnej definicji tego pojęcia, można jednak
            przyjąć, że odnosi się ono do uznanych przez społeczeństwo oraz
            system prawny wartości obejmujących fizyczną i psychiczną
            integralność człowieka, jego indywidualność, godność i pozycję w
            społeczeństwie. Można wśród nich wymienić zdrowie, cześć, swobodę
            sumienia, wolność, nazwisko lub pseudonim, nazwa zespołu, wizerunek,
            tajemnicę korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość
            naukową, artystyczną , kult po zmarłej osobie, itp.
            Prawo chroni nas tylko przed bezprawnym naruszeniem dóbr osobistych,
            aczkolwiek nie wymaga, aby naruszenie było zawinione. Gdy nastąpi
            naruszenie dobra osobistego, domniemywa się bezprawność czynu
            naruszającego dobro osobiste.”

            Wyżej ustaliliśmy, że jestem zidentyfikowaną osobą fizyczną, a więc
            i moje dobra osobiste są moim, prawnie chronionym atrybutem.

            I to chyba już wszystko.

            Muszę już kończyć tę pisaninę, bo idziemy wspólnie z „kryminalnymi”
            na spacernik.
            Pozdrawiam Cię, Yadolu.

            13 grudnia. Niedziela.
            Olsztyn, ul. Partyzantów (albo 6/8, albo 32, nie wiem.)”

            Tyle z listu.
            I jeszcze jedno gościu Yadolu.

            Czeka nas, odłożone ze względu na wątki z najnowszej historii
            Polski, omówienie aktywności na Kresach przywódcy Skrajnych
            Nacjonalistów Forum (SNF) - Komendanta Żmij-ola, ps. Wata_szka.
            Wiem, że Komendant Żmij-ol pisuje, wraz ze swoimi przyjaciółmi,
            często do Braci Ukraińców.
            Wiem, że, na ten jeden moment, Kozacy z Bocianowa się zjednoczyli i
            piszą odpowiedź dla Komendanta Żmij-ola.
            Zjednoczeni na ten czas w Bocianowie, Kozacy Siczowscy i Kozacy
            Niczowscy wspólnie sięgnęli do swych historycznych korzeni, by dać
            Komendantowi Żmijol-owi właściwą odpowiedź.
            Wiem już, na jakim historycznym dokumencie Kozaków Zaporoskich
            zjednoczeni Kozacy z Bocianowa pracują.

            Ale sam rozumiesz, że to nie ten czas i nie to miejsce, aby to
            relacjonować.

            Zresztą jutro do roboty, mam dużo zaległości.

            I powiem Ci szczerze.
            Nie wiem czy warto dalej pisać.

            Pozdrawiam
            Marek Żyliński
            • Gość: olo Re: Do yadola IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.09, 21:47
              nie warto, oj nie warto
    • Gość: birkut Re: Do anonimowych wrogów IP: *.43.205.131-static.reverse.softlayer.com 16.12.09, 17:39

      etap fyrst: lata*******
      po jednym piwie niezły sajgon, po dwóch szaleństwo
      etap sekond: lata *****
      walimi po 2-3 pifka i jest spoko impra, luzik a faza jest
      etap thyrd: lata *******
      może zamiast zwykłych walmy mocne browce 2-3 i jest luzik, po 4
      mocnych się zżygałem
      etap czworty: lata *******
      najidealniejsze są 4 mocne pifka, elegancka faska i mocny sen, tak
      etap piąty: lata ********
      okazuje się że można więcej po 5 pfkach nie jest źle, po 6 nadal
      jest dobrze i za szybko się trzeźwieje...
      etap szósty:
      po 8 mocnych piwach pitych do 3 w nocy budzę się o 8mej upiornie
      trzeźwy i wku*rwiony, trzeba przejść na coś mocniejszego
      etap siódmy:
      pół litra wódki wypitej wieczorem na twarz nic nie daje, jestem nie
      dopity, poszedłem po kolejne 3 mocne piwa, może mnie obalą...
      przyszłość mnie przeraża
      • Gość: Marek Żyliński Wesołych Swiąt! IP: *.olsztyn.mm.pl 26.12.09, 23:16

        Witam zainteresowanych
        Już sam nie wiem, czy to było 30 lat temu, czy wczoraj

        „Relacja z posiedzenia ścisłego kierownictwa tumano-komunistycznego
        zespołu depersonalizacji ForumIntern (dawny Komintern) w składzie:
        Tow. Gwiazdor(*) – Przewodniczący – pseudonim Św. Mikołaj,
        Tow. Ediciul – zwykły członek –pseudonim Brak,
        Tow. Mademoiselle X – zastępca członka (?) – pseudonim Irena.
        Posiedzenie z dnia 23 grudnia.
        Zaproszeni goście:
        - agent Beer Coot,as najwiekszy spośród agentów Zespołu Otępiennego
        Sekcji IV WSZA "Społem"
        - ormowiec Olo, aktywista robotniczy, inteligent pracujący w
        Inspekcji Robotniczo-Chłopskiej (IRCHa)

        Porządek obrad:
        1. Uroczysta wieczornica patriotyczna z okazji stabilizacji wojny
        wypowiedzianej narodowi i z okazji tzw. "wigilii Świąt Bożego
        Narodzenia".

        Wszyscy ubrani byli wyjątkowo uroczyście.

        Tow. Gwiazdor(*) przywdział, znany już wszystkim, mundur i ciemne
        okulary na wzór gen. Francisco Franco
        y Bahamonde (nadal nie rozumiał, dlaczego nie powinien).

        Tow. Mademoiselle miała na sobie drelich robotniczy wg kroju Mao
        Tse-tunga.
        Ze wzgledu na dbałość o trwałą ondulację, którą zrobiła sobie na
        dzisiejszą wieczornicę, powiesiła beret Che na gwoździku, na którym
        wisiał herb Olsztyna.
        Święty apostoł Jakub Starszy wyglądał przezabawnie ze zsuniętym
        zawadiacko na czoło beretem Ernesto Che Guevary.
        Kobiecość tow. Mademoiselle podkreślała jedynie czerwona, gustowna
        apaszka, rękawiczki z farbowanej na czerwono irchy oraz czerwona
        damska torebka, ręcznej roboty NRD-owskich górali z Gór Harzu.
        Zamiast czerwonych skajowych kozaczków, ze wzgledu na silne mrozy i
        kopny śnieg, założyła praktyczne, mięciutkie i cieplutkie,
        syberyjskie walonki.

        Elegancko, jak zwykle, ubrany był tow. Ediciul.
        Przywdział niebieściutki, bardzo miły dla oka, mundur
        funkcjonariusza ZOMO. Na głowie nie miał nakrycia, bo przyszedł w
        hełmie i na czas wieczornicy położył hełm na krześle. Dół ubioru
        dopełniały, miłe dla ciała demonstrantów, czarne bojowe buciory,
        należne członkom formacji.

        Za stołem prezydialnym oprócz ścisłego kierownictwa zasiedli
        zaproszeni goście:
        - agent Beer Coot,as największy Zespołu Otępiennego Sekcji IV
        WSZA "Społem", oficer prowadzący współpracującego z SB, TW Jeża.

        A tak na marginesie.
        Agent Beer Coot początkowo przyjął pseudonim "birkut", ale ludzie
        szybko go rozpracowali i naśmiewali się z niego, przezywając
        go "człowiek z żelazem" z racji pistoletu, który mu wystawał spod
        pulowerka.Przewertował więc słownik języka angielskiego i znalazł
        bardzo mu pasujacy zwrot Old Coot, co znaczy stary zgred. Z racji
        swojej pasji życiowej przyjął pseudonim Beer Coot, co w dość
        swobodnym tłumaczeniu znaczy piwny zgred.

        - agent Olo, wybitny przedstawiciel aktywu robotniczego, zasłużony
        ormowiec, aktualnie członek Inspekcji Robotniczo-Chłopskiej, zwanej
        IRCHa, tropiącej tzw. spekulantów i absurdy gospodarcze w
        przedsiębiorstwach państwowych, czyli w całej gospodarce (inicjatywa
        prywatna i sektor państwowy). Roboty mieli bardzo dużo, bo wszystko
        było absurdem. Zresztą sama Inspekcja Robotniczo-Chłopska też.

        Agent Olo znany był ze swej bezkompromisowości. Wykształcony dzięki
        socjalistycznej ojczyźnie, z awansu społecznego, był absolwentem
        trzech fakultetów. Miał ukończony WUML, SN w Olsztynie i
        specjalizował się jako felczer w państwowej służbie zdrowia. Uczył
        również historii Polski w wersji dopuszczalnej.

        Ormowiec Olo i agent Beer Coot,as najwiekszy, mieli na sobie takie
        same garnitury męskie produkcji Państwowych ZPO Warmia w
        Kętrzynie.Takie same białe koszule non iron i czerwone krawaty na
        gumkach. Koszule z nonajronu nie gniotły się, co było przyczyną ich
        wielkiej popularności. Noszenie koszuli nonajron świadczyło o dobrym
        smaku i było eleganckie. Obydwaj mieli dobrane do koszul czerwone
        krawaty na gumkach. Krawaty "bezpieczne" dla służb mundurowych.
        Wykonane już z gotowym wiązaniem i przyszytą specjalną gumką, która
        zabezpieczała użytkownika w przypadku próby zerwania krawata z szyi.
        Krawaty zapewniały absolutne bezpieczeństwo przed uduszeniem w
        przypadku niekontrolowanego szarpnięcia.
        Agent Beer Coot na głowie miał przywdzianą pilotkę, agent Olo -
        czarny kapelusz, otrzymany w spadku od wuja, który był cenionym, ale
        już emerytowanym funkcjonariuszem UB.

        cdn
        • Gość: Marek Żyliński Re: Wesołych Swiąt! IP: *.olsztyn.mm.pl 26.12.09, 23:22
          ciąg dalszy

          Stół prezydialny wyglądał dzisiaj równie uroczyście jak podczas
          wigilii 13 grudnia. Nakryty czerwonym suknem. Na stole, bogato jak
          na czas wojny urządzonym przez tow. Mademoiselle, królował ten sam
          czekoladopodobny baranek wielkanocny z Zakładów 22 lipca. Baranek,
          nadgryziony trochę w czasie wigilii 13 grudnia, miał wetkniętą
          szturmówkę koloru czerwonego.

          Na stole stały czyściutkie musztardówki. Cztery półlitrówki wódki
          czystej Bałtyk, zakupione przez ormowca Olo w sklepie za żóltymi
          firankami . Kilka butelek piwa zigulowskiego. Z importu.
          Na stole obok resztek czekoladopodobnego baranka wielkanocnego z
          Zakładów 22 Lipca, uwagę przyciągały dwa bałwany.
          Bałwany przygotował tow. Ediciul.
          Były tradycyjne, ale miały dwa elementy podkreślające ich
          szczególnie patriotyczne pochodzenie z najnowszej historii Polski.
          Obydwa bałwany zamiast oczu z węgielków, ze względu na spadek
          wydobycia węgla spowodowany zachowaniem Bańdziorów i warchołów w
          kopalniach węgla, miały zalożone czarne okulary. Nosy tradycyjnie
          czerwone. Na ustach czarna taśma izolacyna. Na głowach czarne
          kapelusze na wzór tajniaków z UB.
          Bałwany pod pachami dzierżyły czerwone szturmówki z czarnymi
          napisami - grudzień 1970 i grudzień 1981.

          Na stole stały fajansowe talerze wypełnione po brzegi, tradycyjnymi
          jak twierdził tow. Ediciul w klerykalnej Polsce, potrawami
          wigilijnymi.

          I. Tłusta, przerośnięta golonka przygotowana w piwie i kapuście po
          bawarsku.
          II. Smażona świeżynka z cebulką.
          III. Smażony boczek.
          IV. Smażona wątróbka.

          A tak na marginesie.
          Mięso pochodziło z zarekwirowanej przez aktywistę robotniczego,
          fukcjonariusza ORMO, ćwiartki wieprzka. Pochodzącej z nielegalnego w
          stanie wojennym uboju gospodarczego. Oporni chłopi nie chcieli
          zdawać wojennego kontyngentu i próbowali dokarmiać rodaków na własną
          rękę. Ormowcy skutecznie tropili i rekwirowali powszechną
          kontrabandę wraz z przepadkiem mienia służacego do przewozu
          nielegalnie nabytego mięsa.

          Smakowite zapachy drażniły nozdrza wszystkich obecnych, nawet
          skacowanego agenta Beer Coot,asa najwiekszego spośród agentów
          Zespołu Otępiennego Sekcji IV WSZA "Społem".

          Ale patrzmy dalej na potrawy wigilijne.

          Na stole było mnóstwo innych potraw, które tow. Ediciul dobrał
          bardzo starannie. Z historycznym przesłaniem upamiętniającym
          bohaterskie czyny służb bezpieczeństwa i MO. Oraz szlak bojowy LWP w
          obronie socjalizmu pod przewodnią siłą narodu - członków najwyższego
          kierownictwa politbiura PZPR. Rozszyfrowanych, niestety złośliwie,
          przez wroga rewolucji, byłego posła Leszka Moczulskiego, jako Płatni
          Zdrajcy, Pachołki Rosji.

          V. Zielona rzeżucha z czterolistną koniczynką, upamiętniająca
          zwycięską rozprawę z Mikołajczykowskim PSL (1945-1947).
          VI. Sałatka ziemniaczana (Kartoffelnsalad) z poznańskich pyrów dla
          upamietnienia wydarzeń w czerwcu 1956 w Poznaniu (czerwiec 1956).
          VII. Gulasz węgierski - stary przepis zdobyty na Wegrzech przez
          towarzyszy radzieckich (październik/listopad 1956).
          VIII. Marcowe migdały po studencku z Warszawy, Gdańska, Krakowa i
          Poznania (marzec 1968).

          A tak na marginesie.
          Potrawa ta wibitnie leżała ormowcowi Olo, ze względu na jego
          ulubione hasło:
          literaci do piór, studenci do nauki, syjoniści do Syjonu, salowe na
          salę, konserwatorzy do konserw.

          Tow. Ediciul wiedział doskonale o tych gustach ormowca Olo, ponieważ
          miał zaprotokółowane wypowiedzi Olo na forum GW na temat
          wypowiedzenia wojny narodowi polskiemu.

          Re: Stan wojenny. Co zapamiętaliśmy z tamtych latIP: *.chello.pl
          Gość: olo 08.03.09, 13:55 Odpowiedz
          zapamiętałem z tamtych lat dużą ulge. Ze motłoch nie wyjdzie na
          ulice i nie zacznie się masakra.Pojęcie motłoch proszę odnościć do
          wszelkiej masci awanturników w tym pospolitych, rwących się do
          bójki, rabunku, samowli. Miałem juz dosc tych tepych twarzy co to
          nakęręcały sie przy tych różnych świetlnych krzyżach, nibygrobach
          itp
          13 w południe przeszedłem się po moim miescie i zobaczyłem spokój
          zero emocji ale także wojsko i milicję które jednak poza
          patrolowaniem raczej w nic nie ingerowały.Miałem kogos bliskiego
          wówczas w szpitalu. Odwiedziłem. Wszyscy na swoich stanowiskach
          pracy
          Dotychczas to pielegniarki nonstop obradowały, lekarze bali się im
          zwrócić uwagę / bo godnośc pracownika / a salowa jak nigdy zmywała
          korytarz przenosząc wiadro w ręku. Dotyczas suwała noga , chałas
          wielki powodując. A była to kobieta ze 150 kg wagi i równie wielkim
          znaczkem S na fartuchu. W szkole mojej żony centrum opozycji i walki
          o wolna polskę to była pani w sekretariacie, konserwator i
          nauczyciel WF. Usunęli dyrektorke , zamierzali nawet jakiś apele
          historyczne robić. Nie zdążyli. Wieczorem 13 wpadłem do kumpla,
          kupiliśmy na mecie dwie flaszki marki Bałtyk i spokojnie
          oprózniliśmy
          licząc w rozmowaćh na to że czasy się zmienia ale nie od dyktando
          nauczyciela WF czy 150 kilogramowej salowej. Niestety, tylko
          częściowo mielismy rację. Zreszta z tym nauczycielem nawet się
          zaprzyjazniłem potem. Przynosił nam te tzw dary z plebanii. Troche
          tym handlował , wreszcie wyjechał do Stanów
          Re: Stan wojenny. Co zapamiętaliśmy z tamtych latIP: *.centertel.pl
          Gość: z dreszczykiem 08.03.09, 14:09 Odpowiedz
          wspomnienia kapusia?"

          cdn
          • Gość: Marek Żyliński Re: Wesołych Swiąt! IP: *.olsztyn.mm.pl 26.12.09, 23:29
            ciąg dalszy

            Tyle z tfurczości ormowca Olo.

            Ale "revenons a nos moutons".
            Chodzi mi, oczywiście, o potrawy wigiline.

            IX. Praskie knedliczki - przepis ściągnięty od towarzyszy z bratniej
            Czechosłowacji podczas gościny u nich w 1968 roku (operacja Dunaj
            1968).

            X. Ryby morskie z Wybrzeża, przyrządzone w starym garnku z czasów
            biwaków pionierskich, nazywanym przez pionierów żartobliwie -
            towarzysz Kociołek (grudzień 1970).

            XI. Radomskie wypieki - symbolizujące zdrowy tryb życia robotników z
            Radomia poprzez uprawianie aktywnej gimnastyki, zwanej
            popularnie "ścieżką zdrowia" (Ursus, Radom, 1976).

            XII. Tuszonka wojenna- (grudzień 1981).

            Przy stole wigilijnym, zgodnie ze wskazówkami tow. Ediciula, tow.
            Gwiador (*) osobiście przygotował jedno wolne nakrycie.
            Dla spóźnionego wędrowcy, gdyby taki, daj Boże, wpadł w ręce MO po
            godzinie milicyjnej.
            Dla ewentualnego gościa za siedzenie miał służyć taboret kuchenny,
            postawiony odwrotnie na blacie, nogami do góry.
            Nakrycie na stole dla spóźnionego gościa było skromne. Cynowa miska
            więzienna i łyżka aluminiowa. W misce leżało pięć bieluśkich, do
            złudzenia przypominających opłatek wigilijny, przewiązanych czerwoną
            wstążeczką formularzy .
            Dopiero z bliska można było zobaczyć, ze są to:
            - protokół z przesłuchania,
            - deklaracja współpracy z SB w charakterze TW, KO, OŹI,
            - deklaracja lojalności, tzw. lojalka,
            - bilet emigracyjny w jedną stronę,
            - skierowanie do obozu internownia na turnus resocjalizacji.

            Rolę choinki pełnił świerk syberyjski mający ciągle przypominać
            surową, ale uroczą krainę dla wszelkiej maści Bańdziorów, motłochu,
            warchołów, kontrewolucjonistów, leżącą gdzieś daleko, w archipelagu
            gułag.
            Tow. Gwiazdor (*) wybrał starannie świąteczne drzewko.
            Drzewko, z pokażnych rozmiarów bocznym konarem i nisko przyciętym
            wierzchołkiem, do złudzenia przypominało szubienicę.
            Była to przemyślana dygresja tow. Gwiazdora (*) w związku z akcją -
            "będziemy wieszać komunistów"- prowadzoną scisle tajnie przez SB,
            aby zapewnić sobie dozgonną wierność wszystkich umoczonych w
            systemie komunistycznym i wzbudzić ich bezwzględną nienawiść do
            Bańdziorów z "Solidarności".

            Przycięty wierzchołek świerku zdobiła czerwona gwiazda radziecka.
            Choinka przybrana była watą szklaną pominiowaną na czerwono.
            Wata szklana i minia pochodziły z akcji pacyfikacji Stoczni
            Gdańskiej im. Lenina. Wata miała symbolizować klerykalny włos
            angielski, czy też anielski - tow. Ediciul nie pamietał dokładnie.
            Na choince wisiało parę, owiniętych w czerwoną krepę, nakrętek i
            śrub z kopalni "Wujek". Te gadżety miały upewniać obecnych, że
            morderstwo dokonane na górnikach "Wujka" było uzasadnione, jako
            mniejsze zło. Rozlew krwi mógłby być niewyobrażalny.

            Pod choinką, w czerwonej urnie pamietajacej czasy fałszowania
            wyborów, schowane były dla wszystkich prezenty od tow. Gwiazdora
            (*) - ps. Św. Mikołaj.

            cdn
            • Gość: Marek Zyliński Re: Wesołych Swiąt! IP: *.olsztyn.mm.pl 26.12.09, 23:34
              ciag dalszy

              Gabinet tow. Gwiazdora (*) przystrojony był bardzo odświętnie.

              Na scianie za plecami Przewodniczącego przewieszona była czerwona
              krepa z czarnymi napisami, zaczerpniętymi z "Myśli" tow.
              zbrodniarza -
              "Siła polityczna wyrasta z lufy karabinu".
              "Dla osiągnięcia celu politycznego można poświęcić w ofierze połowę
              ludzkości".

              W rogu stał koksownik pożyczony na czas wieczornicy wigilijnej z
              posterunku na rogu sąsiedniej ulicy. Płomyki bijące z koksownika
              tworzyły miłe poczucie bezpieczeństwa i świąteczny nastrój miłości
              bliźniego.

              W drugim rogu stał radziecki telewizor "Rubin" przygotowany na
              wysłuchanie o godz. 19.30 wieczornych kazań grudniowych tow.
              Generała Wojny.

              Ze względu na przewidywane uruchomienie radzieckiego telewizora
              marki "Rubin" oraz otwarty ogień w koksowniku, miedzy obydwoma
              potencjalnymi zagrożeniami pożarowymi stała czerwona gaśnica
              pianowa, zdobyta podczas pacyfikacji Wyższej Szkoły Pożarnictwa w
              Warszawie.

              Rozpromieniony ciepłem bijącym z koksownika tow. Gwiazdor(*) zagaił.

              - Święta, święta i po.. świętej, he, he - zamruczał dowcipnie z
              ulubionym podtekstem seksualnym, patrząc lubieżnie na tow.
              Mademoiselle X.

              Tylko tow. Mademoiselle X zrozumiała podtekst.
              Pozostali byli pewni, ze tow. Gwiazdor mówi o skutecznej pacyfikacji
              bandyckiej "Solidarności".

              -Towarzysze!
              - Ze względu na to, że sytuacja w kraju jest wybitnie
              ustabilizowana, Bańdziory zapuszkowane, zakłady pracy spacyfikowane,
              ukazało sie wiele odezw potepiających ekstremistów i bańdziorów,
              proponuję, aby dzisiaj się częstować, wznosić toasty i w radosnym,
              świątecznym nastroju konsumować zdobycze komunizmu, i w przenośni i
              dosłownie - powiedział głosem nie znoszącym sprzeciwu, szerokim
              gestem wskazując na napisy na czerwonej krepie i na potrawy
              zastawione na stole.

              Nie trzeba było długo zapraszać. Wszyscy z apetytem rzucili się na
              golonkę.

              Po zaspokojeniu pierwszego głodu zaspiewali patriotyczną pieśń
              partyjną autorstwa agenta Miki, członka Zespołu Otępiennego Sekcji
              IV WSZA „Społem”.

              „Rozsypała się "czwarta" PiSpolita,
              Rozpłakała się Szczypińska w głos.
              Tylko fansld nam się jeszcze tu pląta,
              Stęka i szarpie swój rudzielczy włos.”

              A potem były niekończące sie toasty.
              Jeden wyjatkowo na czasie, który wygłosił agent Beer Coot:

              "Za was, za nas,
              i za specnaz".

              Było już grubo po północy, kiedy podchmieleni towarzysze bez obaw, z
              legitymacjami i przepustkami w kieszeniach, wyszli na wyludnioną,
              ośnieżoną ulicę udając się na zasłużony wypoczynek.
              Nie znając kolędy "Cicha Noc", wszyscy zaryczeli na cały głos
              rosyjską pieśń wojenną - "Tiomnaja noc"."

              Wesołych Świąt!
              Dla Wszystkich.
              Dla tych, którzy pamiętają.
              I tych, którzy nie chcą pamiętać.
              I tych z wyparciem wtórnym.

              Marek Żyliński

              PS. Wykaz źródeł:
              1. Historia najnowsza Polski.
              2. Pamięć.
              3. Wypowiedzi na forum GW.
              4. "Myśli"- Mao Zedong.
            • Gość: Alicja Re: Wesołych Swiąt! IP: *.play-internet.pl 24.02.12, 23:37

              Przeczytaj "Archipelag Gułag" Sołżenicyna, czasem nie ma sensu bujać w obłokach.
    • Gość: omega Re: Do anonimowych wrogów IP: *.techentrance.com 17.03.10, 13:05
      members.iinet.net.au/~miroslaw/KRAJ_UTRACONY_66.htm
    • Gość: bogusław Re: Do anonimowych wrogów IP: 69.162.89.* 26.04.10, 22:44

      chodzenie po bagnach wciąga
    • Gość: aa Re: Do anonimowych wrogów IP: 204.27.59.* 20.06.10, 23:58

      didn't drink a drop
    • Gość: aya Re: Do anonimowych wrogów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.10, 21:57

      www.ro.com.pl/posluchaj/kategoria/41/O_co_nam_wtedy_chodzilo._30_lat_Solidarnosci./
      • Gość: Kaśka Re: Do anonimowych wrogów IP: 178.56.75.* 05.09.10, 18:59
        members.iinet.net.au/~miroslaw/zzdokumenty.htm
    • Gość: BJ Re: Do anonimowych wrogów IP: *.vectro.com 23.01.11, 23:21

      Anonimowość w sieci to jedno a odpowiedzialność - to drugie!! Widzisz, jak TWOJE działanie w sieci może być szkodliwe dla innych użytkowników, chociaż ma to znamiona odpowiedzialności zbiorowej za wybryki jednej osoby. Ile razy mogłem się przekonać, jak na forach, chatach itp ludzie zapominają o kulturze słowa, o poszanowaniu innych ... Słowo złe może też zabić!
      • Gość: Jerzy Re: Do anonimowych wrogów IP: 212.34.145.* 12.04.11, 15:40

        Dajesz z siebie wszystko. Mówisz
        otwartym tekstem. Zostanie coś
        na potem?
        • Gość: Zorro Re: Do anonimowych wrogów IP: *.psychz.net 07.08.11, 16:55

          Idź, i głoś swoją prawdę w internecie! Nie bój się, gdy przeciętnie inteligentny, zwykły przechodzień zbije twoje argumenty w jednym oczywistym stwierdzeniu. Nazwij go lewakiem, pasożytem lub nierobem! To od razu mu udowodni twoje prawo do osądzania całego świata mimo bycia synalkiem producenta kartofli na zabitym dechami zadupiu w najbardziej zaściankowym kraju Europy. Idź bronić interesów korporacji.
          • Gość: Tutejszy Re: Do anonimowych wrogów IP: *.net 25.09.11, 01:56

            Gdybym miał swoją violę jak Sainte-Colombe i gdyby moje ideały znaczyły coś w tym bezideowym świecie, przetrwałbym wszystkie poranki świata, by ostatnią pieśnią dokończyć żywota. Sam nie wiem o czym piszę, a wypiłem zaledwie 2 butelki bordeux.
            • Gość: typowy Re: Do anonimowych wrogów IP: *.play-internet.pl 10.01.12, 00:18

              po pijaku wszystko wydaje sie być takie zajeebiste, dlaczego na trzeźwo jest tak ch...owo szaro i ponuro?
              • Gość: janusz Re: Do anonimowych wrogów IP: *.yourproxyhost.com 10.01.12, 10:51
                wbrew pozorom nałogowe picie często świadczy o zdrowym rozsądku, po pewnym czasie gdy już zdrowie wysiada, wracasz do normalnego życia, organizujesz wszystko na nowo, a potem gdy już ci się przeje ta sielanka to znowu zaczynasz pić, to jak spanie w nocy
    • Gość: aws Re: Do anonimowych wrogów IP: *.techentrance.com 24.01.11, 10:22
      policyjni.gazeta.pl/Policyjni/1,103617,7271969,Jak_dobrze_gwalcic_dzieci__Pedofil_radzi.html
    • Gość: jc Re: Do anonimowych wrogów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.11, 17:28

      kiedy chce się powiedzieć trochę, trzeba wiedzieć znacznie więcej
    • Gość: ek Re: Do anonimowych wrogów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.11, 23:18

      Rok 1980-1 – Okres, w który (jak w całej Polsce) powstała Solidarność. Dopóki nie ukaże się publikacja IPN o tym zdarzaniu niewielu wie , że to była farsa. Szacuje się że ok 500 osób (na ok. 10 tys. członków ) to agenci usytuowani głównie we władzach Solidarności.

      gajekfranciszek.wordpress.com/2011/05/20/spotkanie-z-pawlem-warotem-czyli-nowa-huta-polnocy/
      • privus Re: Do anonimowych wrogów 25.09.11, 02:01
        Autora tego wątku olali nawet pobratymcy, z którymi skutecznie obracał w perzyny Kombinat Rolny w Kętrzynie.
        • Gość: GiM Re: Do anonimowych wrogów IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 25.09.11, 09:32
          Kętrzyna już nie pamięta
          • privus Re: Do anonimowych wrogów 20.12.11, 18:36
            Ale za to doskonale pamięta towarzystwo Sycza wystawiając mu niezwykle pochlebne opinie.
    • Gość: aa Re: Do anonimowych wrogów IP: *.whservidor.com 20.12.11, 18:30

      Maanam - O! Nie rób tyle hałasu
      www.youtube.com/watch?v=CKxq-Jx3pBI
      • Gość: leszek1960 Re: Do anonimowych wrogów IP: *.olsztyn.mm.pl 10.01.12, 11:27
        A ja Ciebie znam i lubię. Głowa do góry Marku. Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka