Dodaj do ulubionych

słuzba zdrowia

IP: 217.153.44.* 10.02.04, 08:50
poniedziałek, 9.00 szpital miejski, zgłaszam się na oddział na zaplanowany
zabieg, mam być pacjentem dochodzącym-każdego dnia kroplówka i do domu.
zostaję przekierowany na izbę przyjęć. to nie pierwszy cykl tych zabiegów i
zawsze załatwiałem to na oddziale. trudno, idę na izbę przyjęc. czeka w niej
około 30 osób, scisk, wiekszość stoi, niektórzy wygladają na naprawdę
chorych, wszyscy zestresowani. tempo przyjęć raczej wolne, po kilku minutach
oceniam, że w takim tempie zaczną mie obsługiwać za jakies półtorej godziny.
próba interwencji w dyrekcji nieudana - trwa narada. mam poczekać kilka
minut. po pół godzinie okazuje sie, że narada potrwa jeszcze jakiś czas - ile
nikt nie wie. a kolejka posuwa sie nadal wolno. fizykoterapia w tym dniu juz
przepadnie, bo gabinet czynny tylko do 11.00. rezygnuję. własciwie czemu sie
dziwię? pacjent jest po to by skasować za niego pieniądze. leczyć się nie
musi. ten który nie zrezygnuje lub nie ma mozliwości wyboru stłamszony,
upokorzony na wejsciu zrozumie kto tu rządzi. bedzie potulniejszy, bez
wymagań, szczęśliwy, gdy usłyszy dobre słowo. czy o to chodziło m,in w
reformie służby zdrowia? jezeli trzeba wiecej 600212651
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka