ostrogotek
23.08.10, 13:07
J.Kaczyński wszczynając awanturę pod pałacem prezydenckim ponosi
klęskę. Chciał zdyskredytować prezydenturę Bronisława Komorowskiego
(dlatego zaczął "protesty" przed zaprzysiężeniem), ale wyszło
marnie. Odwrócili się od niego hierarchowie Kościoła katolickiego,
odwróciła opinia publiczna. Ba, nawet rozgoryczeni są sami
protestujący:
"Zgromadzeni na Krakowskim Przedmieściu przed Pałacem Prezydenckim
obrońcy krzyża (...) - My jesteśmy za tym, by zakończyć ten
konflikt. Jesteśmy używani instrumentalnie - mówił jeden ze
zgromadzonych, Mariusz Bulski (...) Jak wyliczał aktor znany między
innymi z występu w filmie Jana Pospieszalskiego "Solidarni 2010", w
zeszłym tygodniu zaczęło się od słoika z fekaliami, potem był
granat, a dziś alarm bombowy.
(...) Nie stawiamy żadnych żądań, tylko prosimy o dialog -
zaznaczyła.
Jak zauważył kolejny obrońca: "Chcieliśmy prosić Episkopat i
Kancelarię Prezydenta, aby uzgodniły ze sobą, by ten krzyż został"."
A gdzie wsparcie PiSu i Jarosław Kaczyńskiego? Swoich zwolenników
potraktował instrumentalnie jak mięso armatnie. Podpuścił do
rzucania słoikami i profanacji grobów na cmentarzu. Ale wierni
pisowczycy przy nim zostaną. Będą prowadzić tę swoją nienawistną
wojnę polsko-polska do ostatniej kropli śliny.
Kaczyński musi odejść raz na zawsze. Polska potrzebuje
sensownej opozycji.