Dodaj do ulubionych

Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na habil...

IP: *.olsztyn.vectranet.pl 09.12.10, 20:04
Jestem młodym adiunktem na UWM i z ręką na sercu mówię że to co rząd robi polskim naukowcom to jest CZYSTY KRYMINAŁ. Jako adiunkt zarabiam na rękę 2.5 tys i można powiedzieć ze mam szczęście bo wielu moich kolegów (też po doktoracie) pracują jako asystenci a nawet pracownicy techniczni i wtedy zarabiają 1,5 tysiąca. Pytam się czy to jest normalne żeby najlepiej wykształceni obywatele w tym kraju zarabiali mniej niż robotnik niewykwalifikowany? Rząd cały czas opowiada o tym jak to popiera naukę i jak troszczy się o naukowców lecz nic za tym nie idzie. Żeby zrobić habilitację muszę opublikować około 30 artykułów w renomowanych pismach międzynarodowych - jest to możliwe tylko wtedy kiedy pracuje się w świetnie funkcjonującej katedrze o uznanej pozycji itd. Niestety takich katedr jest stosunkowo niewiele na naszym uniwersytecie. Tak więc mimo że będę się starał i powiedzmy zabraknie mi kilku publikacji za te parę lat to usłyszę: Do widzenia? I co wtedy: ja będę musiał przed 40-stką poszukać całkiem nowej pracy a uczelnia zatrudni na moje miejsce młodego absolwenta, który przez klika kolejnych lat będzie musiał się uczyć wszystkiego co ja już wiem i dopiero po tym okresie zajmie się prowadzeniem swoich badań? Śmiem wątpić czy postępując w ten sposób polska nauka dorówna nauce japońskiej, amerykańskiej itp. No ale w ministerstwie oczywiście nie pracują naukowcy tylko URZĘDNICY którzy o rzeczach o których ja tu piszę mają bardzo blade pojęcie. No ale pewnie ONI też mają postawione jakieś zadania i jak nie wprowadzą w życie jakiegoś "rewolucyjnego" pomysłu to może ich czeka zwolnienie z pracy? Do panów decydentów: NIE IDŹCIE TĄ DROGĄ!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: magister Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na habil... IP: *.olsztyn.mm.pl 09.12.10, 20:07
      Pan profesor nie mówi wszystkiego - czyżby nie orientował się w sytuacji ? A jest ona zróżnicowana.
      Nie zawsze wina za długotrwałe prace naukowe leży po stronie doktorów. To trzeba ludziom powiedzieć !
      Nie wszystkie wydziały mają uprawnienia do nadawania habilitacji - i właśnie tam jest najtrudniej, sytuacja bez wyjścia. Doktor z takiego wydziału może robić habilitację tylko na obcej uczelni, poza UWM. A w obecnym systemie jest to w Polsce niemożliwe - uczelnie nie przyjmują, blokują dostęp do możliwości zrobienia habilitacji, mają takie prawo i wykorzystują je, bo w ten prosty sposób osłabiają konkurenta jakim jest nasz Uniwersytet.
      Na UWM jest sporo doktorów z dużym dorobkiem naukowym, którzy trafiają na mur i ...sytuacja bez wyjścia. Paradoksalnie chętnych do studiowania właśnie na tych wydziałach jest bardzo dużo.
      Nie wiem czy władze uczelni i Ministerstwo to obchodzi ? Były wielkie nadzieje związane z reformą szkolnictwa - a wyszło jak widać.
      A świat naukowy poza Polską ......dziwi się i dziwi. Żyjemy nadal w dziwnym kraju.
      • Gość: gosc Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.10, 20:52
        i myślisz, że dłuższy termin robienia habilitacji zmieni tą sytuację? że niby nowi doktorzy hab to zmienią? UWM jest średnią uczelnią i taką zostanie, nie pomoże nawet 20 lat na habilitację bo tutaj duża część 'naukowców' nauką się nie zajmuje, jedynie własnymi fuchami. i przepraszam wszystkich tych, którzy naprawdę dbają o swój rozwój osobisty i naukowy, ale ten stan się nie zmieni jeśli nie zmieni się podejście kadry do studentów i koleżeństwa po fachu.
    • Gość: naukowiec stop dla leserów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.10, 20:45
      Coraz więcej bezrobotnych, młodych doktorów, zdolnych. Nie można ich zatrudnic bo etaty poblokowane są przez wiecznych nieudaczników, co to im falbana przeszkadza. Pensyjka i dorabianie na boku, praca jak marzenie, w zasadzie nielimitowany czas pracy, a jak góra dopomina sie o efekty... to biadolenie.
      Dośc miernoty na uczelniach!!! 8 lat było od dawna, tylko nie było egzekwowane, bo ciagle leserzy liczyli, że jakoś to bedzie. Dobrze, że wreszcie ktoś zaczął egzekwować.
      • Gość: az Re: stop dla leserów IP: *.olsztyn.mm.pl 09.12.10, 21:27
        Tak, tak, rotacja - zatrudniać młodych, nie ważne że ktoś pracuje ponad wszelkie normy godzinowe, i w sobotę i w niedzielę - wtedy Ty nie będziesz miał konkurencji do emerytury - o to chodzi!
        • fan_pani_minister Re: stop dla leserów 10.12.10, 09:37
          Tak, leserów, jasne. Profesorki mają wszyscy jakieś ulgi dydaktyczne a adiunkci zapieprzają nierzadko podwójne pensum i mają się w 8 lat wyrobić ??? Czyli w praktyce gdzieś z siedem bo z rok to potrwa procedura ( co najmniej jak się doliczy cykl publikacyjny, bo przecież do hab. trzeba mieć dorobek). To oczywiście przy założeniu że na drugi dzień po doktoracie ktoś ma już gotową wizje habilitacji, bo jak przypadkiem "zbłądzi" i opublikuje pracę nie związana z habilitacja to mi i tak nikt do dorobku jej nie wliczy.
          A skandaliczne jest to że najgłośniej krzyczą o tym rzekomym dążeniu do poprawy jakości ci wszyscy co to się po 15-20 lat habilitowali. U nas w terminie 8 lat wyrobił się chyba jeden adiunkt... 2 lata na zachodzie europy + 2 w USA a na naszej uczelni zatrudnienie tylko dla afiliacji.
          A 8 lat to było od dawna jako okres po którym należy ocenić adiunkta a nie okres po którym ma zrobić hab.
          Zresztą, rozumiem, że można się czepiać kogoś kto roku po roku dostaje grant z KBN i nie może się mimo to habilitować, ale na mniejszych uczelniach szanse na grant z przyczyn "obiektywnych" są dużo mniejsze niż np. w Wawie.
          No a co do zmiany zasad w trakcie... jak się mówi o zmianach w Policji czy wojsku to z góry się zakłada ze zmiany obejma osoby zatrudnione w 2012, czyli za dwa lata, adiunktom się chce zafundować zmiany dla osób zatrudnionych nawet 8-10 lat temu... i to jest tzw. sprawiedliwość społeczna ??
      • Gość: KL Re: stop dla leserów IP: *.dynamic.chello.pl 18.08.12, 21:14
        Istotny problem, wcale nie mam na myśli starych profesorów a raczej tych młodych, którzy dostają pozytywne opinie od szefów a wcale się nie rozwijają. Siedzą 8 lat, nie przykładają się, często nie robią nic, po 8 latach komisja uczelniana daje im szansę w postaci kolejnych 2 lat i tak w kółko. Tak naprawdę nikt rzetelnie nie sprawdza postępów pracowników. Ogrom pracy dydaktycznej też nie pomaga.
    • Gość: uwuemcio Artykuł i tzw. bunt to nieporozumienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.10, 21:27
      Wg nowej ustawy habilitacja ma polegać na przedstawieniu dorobku z okresu bycia na stanowisku adiunkta, a nie na jej "zrobieniu". "Zrobienie" habilitacji polegało na napisaniu "rozprawy" (którą mało kto czytał poza recenzentami) i przygotowaniu się do cyrku zwanego "kolokwium habilitacyjnym". Teraz, wystarczy zachować równe tempo publikowania wartosciowych prac przez okres 8 lat (3-4 prace na rok to żaden wyczyn, jeśli ktoś wie co robi w nauce) i przedstawienie pakietu Centralnej Komisji ds Stopni Naukowych. Nastepnie Komisja wybierze Radę na innej uczelni i część recenzentów. Poczym to grono wyda werdykt i sprawa zakończona. Nie trzeba będzie pisać nudnych elaboratów, publikowanych tylko w jakiś dziwnych wydawnictwach pozostajacych poza obiegiem naukowym (np. rozprawy UWM), poniżać się przed przepytującymi profesorami, jak jakiś uczniak, ani kombinować aby Rada wydziału "wybrała" ten wykład habilitacyjny, który umie się najlepiej. Buntownicy powinni przemysleć, co robią w nauce. Czy przypadkiem nie zrobili na siłę doktoratu, robiąc dobrze profesorowi dla jego kariery, a teraz się budza w ręku w...
      • Gość: KL Re: Artykuł i tzw. bunt to nieporozumienie IP: *.dynamic.chello.pl 18.08.12, 21:11
        Nie zgadzam się z tą częścią wypowiedzi: "Teraz, wystarczy zacho
        > wać równe tempo publikowania wartosciowych prac przez okres 8 lat (3-4 prace na
        > rok to żaden wyczyn, jeśli ktoś wie co robi w nauce)". Pracuję w akademii medycznej, gdzie jest dużo zajęć dydaktycznych. Adiunkt podstawy ma 220 godzin w naszej uczelni ale przy dużej liczbie kierunków pracuje się więcej. Ponadto, są zajęcia ze studentami z English Division. Aby móc coś publikować, trzeba zdobyć grant i pracować wiele godzin w laboratorium oraz mieć czas na analizę i publikację wyników. Przy takim ogromie pracy dydaktycznej, zachowanie tempa publikowania po 3-4 prace rocznie graniczy z cudem. Jest to po kilkanaście godzin pracy dziennie łącznie z weekendami. Do tego pensja 2500 miesięcznie.
        Osobiście próbuję nadążyć, ale ilość obowiązków jest przytłaczająca. Do dydaktyki też trzeba się przygotowywać, uczyć, rozszerzać wiedzę...
        • Gość: kortowiak Re: Artykuł i tzw. bunt to nieporozumienie IP: *.147.101.136.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 18.08.12, 21:29
          Niestety masz rację.
          Te "3-4 prace na rok" to powinny być publikacje nie tylko z "listy filadelfijskiej" ale posiadające IF, najlepiej powyżej 1. Dla kolegi uwuemka może nie jest to oczywiste, ale dla Centralnej Komisji tak. Wiele habilitacji poleci teraz przez niski poziom publikowanych prac.
          Jest rada na to wszystko: rozważyć przywrócenie etatów naukowo-badawczych dla publikujących (z jakimś naprawdę niewielkim obowiązkiem dydaktycznym, np 30-50 h w roku). Ci, którym wychodzi to gorzej niech zostaną przy dydaktyce, nie koniecznie zawaleni 350h ale niech nie mają już wtedy takiego bezwzględnego obowiązku rozwoju naukowego (np. 1 publikacja oryginalna w czasopiśmie recenzowanym), za to podlegaliby ustawicznej ocenie jako dydaktycy. No i niestety trzeba się przyjrzeć zatrudnieniu - UWM spokojnie może podziękować 10% pracowników, którzy albo już są na emeryturze albo obrabiają kilka etatów. Z jednych i z drugich pożytek średni....
          Problem zatrudnienia i efektywności pracy naukowej trzeba rozwiązać, bo niedługo nie będzie komu uczyć na polskich uczelniach a poziom krajowych publikacji naukowych zbliży się do poziomu Burkina Faso. Nikomu oczywiście nic nie ujmując...
    • Gość: MK Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na habil... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.10, 21:31
      Z wypowiedzi Pana profesora rozumiem, że to, że "pojawia się rodzina" to ujma i minus dla takiego doktora.

      Rozumiem, że Pan profesor uważa, że dzieci powinny pojawiać się tylko w rodzinach (albo i nie rodzinach) z najniższych warstw społecznych - często na zasiłku, bez pomysłu na samodzielne życie. A taki doktor to ma zapie..lać na chwałę Pana profesora.

      Piękna czeka nas przyszłość.
    • Gość: rabin Rozen Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na habil... IP: *.olsztyn.vectranet.pl 09.12.10, 21:40
      Dla mnie sprawa prosta:
      Teraz studentów jest coraz mniej - niż demograficzny. I tak będzie przez najbliższe kilkanaście lat. Więc będzie trwała walka o studentów. Są uczelnie, które mają dużą liczbę profesorów i dr habilitowanych - średnich, byle jakich, bardzo dobrych, wybitnych - one przetrwają. Ale jest to sposób na "wycięcie" konkurencji: za mało dr hab. = uczelnia traci akredytację.
      Badania naukowe? Wolne żarty, żeby prowadzić badania, dokonywać odkryć, wdrażać w przedsiębiorstwach innowacje nie trzeba mieć absolutnie żadnych tytułów naukowych.
      • Gość: Stenia Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.10, 22:17
        Praca na uczelni wymaga poświęceń, gdy ktoś tego nie pojmuje niech zmieni zakład pracy.
        • Gość: abc Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: *.uwm.edu.pl 10.12.10, 09:21
          To jedno. Oczywiście, nie każdy musi pracować na uczelni, podobnie jak nie każdy musi być magistrem czy doktorem. Choć tak się jakoś ostatnio utarło w naszym społeczeństwie, że każdy może.
          Do tego trzeba mieć pewnego rodzaju talent i predyspozycje intelektualne. Niestety.
          Nikt kto ma zdrowy rozsądek nie powie, że każdy, po odpowiednio długiej nauce czy treningu, może zostać wybitnym pianistą, rekordzistą w skoku wzwyż, wziętym malarzem czy uznanym kompozytorem. Ale doktorem czy doktorem habilitowanym może.
          Zasadniczy problem jest jednak moim zupełnie gdzie indziej - działalność naukowa w Polsce odbywa się kilkutorowo. Jest PAN, wraz ze swoimi instytutami, są instytuty państwowe i są wyższe uczelnie. Ktoś, kto przykłada tę samą miarę do pracownika naukowego PAN, zobligowanego tak naprawdę TYLKO do pracy naukowej, i do adiunkta uniwersytetu zobligowanego przede wszystkim do "wyrobienia" 240 GODZIN DYDAKTYCZNYCH daje świadectwo swojej kompetencji...
          Od wielu lat trwa dyskusja, jak powinna być oceniana dydaktyka na uczelniach. Ktoś kto postawił sobie za cel rozwój naukowy, musi odpuścić zajęcia, z niewątpliwą szkodą dla studentów. Dwóch takich srok za ogon się nie pociągnie. We wszelkich opiniach i recenzjach dotyczących pracownika naukowo-dydaktycznego jest miejsce na ocenę działalności dydaktycznej, ale nie ma to tak naprawdę żadnego znaczenia. Żadnych punktów i jakichkolwiek profitów za dobrze wykonana pracę! Bowiem dydaktykę każdy taki pracownik MUSI realizować, bo jest nauczycielem akademickim (nawet, jeśli nie najlepszym, ta praca też wymaga pewnej "iskry Bożej") ale do tego MUSI się rozwijać naukowo bo inaczej go wyrotują. Czyli de facto dwa etaty.
          Nie tak dawno padła ponownie w MNiSW propozycja zlikwidowania pensum dydaktycznego. Elastycznego rozliczania (głównie adiunktów): im więcej publikujesz, tym mniej godzin musisz zrealizować, nie publikujesz, nie masz grantów, to godzin będziesz mieć więcej. Wpadli już dawno na ten pomysł między innymi w Niemczech, Francji i USA.
          Coś z tym trzeba szybko zrobić, bo niedługo nie będzie komu już wykładać na polskich uczelniach.
        • Gość: Mucor mucedo Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.10, 12:08
          Tak, właśnie widzimy jak się pani poświęca, pani PROFESOR Steniu... Ciekawe ile osób wie, że profesor na UWM ma mniejsze pensum dydaktyczne niż asystent?...
    • Gość: xa Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na habil... IP: *.olsztyn.mm.pl 09.12.10, 22:06
      Habilitacja to przeżytek z komuny ! W państwach, które są potęgami naukowymi nie ma habilitacji, dlaczego panie profesorze ?
      Zlikwidować habilitację - natychmiast będzie ożywienie w nauce - czego się boicie ?
      • Gość: , Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.10, 17:04
        .
    • alphabase Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab 09.12.10, 23:08
      Tytuł artykułu nie całkiem oddaje istotę rzeczy. Proponowane przez ministerstwo (celowo piszę to słowo z małej litery) nowe zapisy oznaczają, że prawo ma działać wstecz i że można dyskryminować wybrane grupy pracownicze w imię doraźnych i pozornych oszczędności. Adiunktom nie chodzi o to, żeby, jak to insynuują niektórzy postowicze, nic nie robić i blokować dostęp młodym i cudownie zdolnym. Oni już są "zarobieni": obowiązkami dydaktycznymi i administracyjnymi, a tymczasem wymaga się od nich równie intensywnej działalności naukowej, jak w przypadku pracowników naukowych, przy czym specyfika poszczególnych dziedzin wiedzy nie jest brana pod uwagę.

      Zamiast się wyzłośliwiać nad rzekomo rozbisurmanioną grupą pracowników, proponuję zapoznać się z produktem radosnej działalności Ministerstwa Niemądrości i Szkodnictwa Wielkiego. Wiecie, jaki będzie efekt przyjęcia tej ustawy? Tych młodych, zdolnych studentów (a w przyszłości dobrych pracowników naukowych) nie będzie komu kształcić.
      • Gość: Dr Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: *.olsztyn.mm.pl 10.12.10, 10:53
        Tytył artykułu zupełnie nie oddaje istoty sprawy. "Dziennikarz" nie rozróznia pojecia protest od bunt.
        A przy okazji: a ci protestujacy doktorzy, to maja po ile lat? I co robili przez te lata?
        • Gość: wkurzony obłudą obiboki sie buntują IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.10, 12:28
          Protestujący zapominają, że obecni profesorowie też musieli zrobić habilitację (i zrobili) i to w trudniejszych warunkach. Warto sprawdzić, dlaczego przeterminowani adiunkci nie zrobili habilitacji i ile lat już ją robią, Często sa to ludzie, którzy mieli już przedłużane terminy... po10-15 lat udają, że coś robią. A na boku fuchy - ekspertyzy, wykłady na innych uczelniach, fuchy. A na UWMie leci pensyjka i ma się sprzęt do wykorzystywnaia na prywatne fuchy. Ano niech dziennikarz sprawdzi tych portestujących i gdzie dodatkowo dorabiają.

          Czy mamy finansować obiboków i cwaniaków, dorabiających na boku, kiedy wielu młodych, ambitnych i zdrolnych doktorów jest bezrobotna? Dość tego socjalizmu na państwoej, ciepłej posadce.
          • alphabase Re: obiboki sie buntują 10.12.10, 13:21
            Panie "wkurzony obłudą" ze śledczym temperamentem, nazwiska sygnatariuszy pisma nie są żadną tajemnicą. Jeśli o mnie chodzi, nie jestem przeterminowanym adiunktem ani cwaniakiem/obibokiem/złem wcielonym: nie biorę "fuch", nie wykorzystuję sprzętu UWM, nie dorabiam na innej uczelni. Lubię swoją pracę i wykonuję ją najlepiej jak potrafię. Od władz kraju, w którym pracuję, oczekuję minimum rozsądku i szacunku dla prawa. Od osób wypowiadających się w tym wątku oczekuję czegoś więcej niż insynuacji. Chcę wierzyć, że to, co Pan naoisał, nie jest produktem narcystycnego mechanizmu obronnego. Okazuję w ten sposób dobrą wolę, na którą Pana post zapewne nie zasługuje.
          • Gość: Mucor mucedo Re: obiboki sie buntują IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.10, 12:10
            Na pracę poza uczelnią trzeba mieć pozwolenie senatu - zgadnij kto jest w senacie i komu przyznaje się zwykle pozwolenia na taką pracę?
        • Gość: abc Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: *.uwm.edu.pl 10.12.10, 12:29
          Zdanie 3 i 4 bingo!
        • alphabase Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab 10.12.10, 12:59
          Podejrzewam, że "ci protestujący doktorzy" to 30- i 40-latkowie. Co robili? Między innymi:

          - Prowadzili seminaria magisterskie i licencjackie (minimum 15 osób w grupie; częśto ten limit był przekraczany);
          - Recenzowali prace magisterskie i licencjackie;
          - Prowadzili nienormalną (z punktu widzenia każdego pracownika naukowo-dydaktycznego w Europie Zachodniej i USA) liczbę wykładów i ćwiczeń; mój rekord to osiem w semestrze, ale znam szczęśliwców prowadzących po dziewięć w semestrze;
          - Realizowali nienormalną liczbę godzin zajęć, znaczenie przekraczającą 240 godzin pensum dydaktycznego; mój rekord to 390 godzin;
          - Pisali artykuły do czasopism i książek;
          - Jeździli na konferencje z referatami, które potem przygotowywali do publikacji. Zajęcia ze studentami odrabiali.
          - Włóczyli się po bibliotekach w kraju i poza nim, bo u siebie nie mieli na co liczyć
          - Wyszukiwali artykuły w mniej lub bardziej sensownych elektronicznych bazach danych, do których dostęp testowy wynosił np. dwa tygodnie; cieszyli się i z tego ochłapu, chociaż pamiętali, że w normalnych krajach dostęp do porządnych baz danych to narzędzie pracy, a nie żadna łaska;
          - W czasach, gdy jeszcze obowiązywały egzaminy wstępne, spędzali radosne i twórcze dni i wieczory na uczelni, przepytując kandydatów, przygotowując i sprawdzając testy egzaminacyjne, sporządzając dokumentację;
          - Pisali pisma, sprawozdania, wypełniali tabelki i rozmaite obowiązki administracyjne;.
          - W wakacje, zamiast odpocząć, a gigantyczne pieniądze zarobione na uczelni przeznaczyć na podróż dookoła świata, ew. zająć się na spokojnie "rozgrzebanymi" publikacjami, często byli zmuszani do uczestniczenia w ogłupiającej rekrutacji albo zgłaszali się do niej sami, w poczuciu, że ich uczelniane apanaże nie są wystarczająco gigantyczne.

          Czyżby kolega/koleżanka "Dr" czymś innym się zajmował/a?
      • kontakt-gw Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab 12.12.10, 14:08
        > Tych młodych, zdolnych studentów (a w przyszłości dobrych pracowników naukowych)
        > nie będzie komu kształcić.

        Totalna bzdura!!! A co szkodzi przesunac ich na etaty dydaktyczne skoro sa dla dydaktyki niezbedni?

        Problem polega na czyms zuplenie innym. Pytanie brzmi: czy zarowno profesorowie jak i adiunkci prowadzacy dydaktyke znaja aktualny stan wiedzy w dziedzinach ktorych nauczaja i w ktorych prowadza tzw. dzialalnosc "naukowa" nie pozwalajaca zatrudniajcym ich uczelniom na bycie sklasyfikowanymi w miedzynarodowych rankingach (tylko UW i UJ sa w czwartej setce ARWU)?

        Inne zupelnie zasadne pytanie. Co jest lepsze: Pozoranctwo naukowe prowadzace do habilitacji i profesury (zbyt powszechne na polskich uczelniach) czy biezace zaznajamianie sie z osiagnieciami innych i przekazywanie tej wiedzy braci studenckiej?
    • Gość: profesor j.w. Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: *.uwm.edu.pl 10.12.10, 12:49
      Z tymi 30 publikacjami to jednak przesada. Wystarczy 15, w tym 5-7 w czasopismach renomowanych. Osłabił Pan(pani) swoja argumentacje podając taki nieprawdziwy argument. Prawda jest taka, że wymagania do uzyskania habilitacji maleją, a tzw. "punkty" (50 na naszym wydziale) wyrobić można dwiema (tak!!!!) dobrymi publikacjami. Jednak jest problem: mechaniczne ograniczenie czasu nie poprawi poziomu habilitacji, a raczej go jeszcze obniży!!! Nie tędy droga. Nie jest prawdą, że niski ranking polskich uczelni spowodowany jest długim okresem uzyskiwania habilitacji. To jest bzdura, bo w większości krajów czołówki naukowej habilitacji nie ma. Jest za to ogromna konkurencja, i prawie nie ma stałych etatów. No i są w miarę przyzwoite zarobki.
      • trzy.14 Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab 12.12.10, 10:41
        > Z tymi 30 publikacjami to jednak przesada. Wystarczy 15, w tym 5-7 w czasopisma
        > ch renomowanych.

        Wszystko zależy od wydziału i uczelni. U nas minimum to 11 renomowanych, dobrze widzianych jest z 50 cytowań :-)
    • Gość: KP Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na habil... IP: *.olsztyn.mm.pl 10.12.10, 13:54
      Moim zdaniem, zarowno artykul jak i wiekszosc postow nie uchwycila istoty sprawy. Problemem nie jest sama habilitacja, ale sposob oceny i patologie. Mozna miec 40 prac w tym 15 z najwyzszej polki plus monografia w j. angielskim o zasiegu miedzynarodowym (potwierdzone cytowaniami) a habilitacja nie przechodzi lub delikwent nawet nie jest dopuszczany do procedury, bo jest oceniany przez beztalencia, ktore do tytulu profesora nie splamily sie publikacja za granica. Mozna miec habilitacje i stanowiska profesora w krajacj starej UE, a tutaj twierdza, ze jej poziom jest niski. Bo oceniaj ludzie nie znajacy jezyka angielskiego, a nawet w polskim majacy problemy z logicznym wywodem. Takich krewnych i znajomych krolika na UWM jest mnostwo i to oni decyduja. Habilitacja jest robiona pozno, bo przez wiele lat pisze sie prace na konto profesora. Czesto nawet bez wspolautorstwa. Jezeli do tego dodac marny poziom doktoratow, wiele z tych osob nie powinno ich miec, to trudno mowic o robieniu habilitacji w terminie. Ludzie, ktorzy pracuja i maja dorobek robia stopnie za granica (nowa ustawa daje uznawalnosc stopni z UE). I to jest tsk naprawde szansa dla zdolnych, bo czy ktos ma zludzenia, ze polska profesura dobrze oceni kandydata z dorobkiem w czasopiosmach z IF i miedzynarodowymi grantami, skoro sama tego nie ma. Ci ludzie pamiertaja czasy komuny i niejeden wiele ma na sumieniu.
      Nawet system zarzadzania jesr PRL i daleko odbiegajacy od norm zachodnich. Jak mozna efektywnie pracowac, skoro rektor musi wszystko podpisac. Chcesz wystapic o grant do UE, to rektor wyznacza kierownika i zespol, ktory przygotuje (prosze poczytac rozporzadzenia i uchwaly). Moze sie okazac, ze adiunkt nawiazal wspolprace, napisal wniosek, a grant idzie na kopnto profesora, adiunkt zas nawet nie jest wykonawca. Przeciez zadnych zasad etycznych sie nie przestrzega.
      Do tego dochodzi dydaktyka. Na studia przyjmuje sie kazdego. Za prowadzenie pracy magisterskiej adiunkt dostaje 3 h, a zeby prace eksperymentalna przeprowadzic ze studentem i zeby praca byla sensowana czesto potrzeba 60 h. W Katedrach nie ma seminariow, nie ma pracowni magisterskich, cwiczenia ograniczone do minimu. Student nie jest w stanie pipety utrzymac i zrobic prostego obliczenia, bo nie ma mozliwosci sie tego nauczyc. Czesto jeden eksperyment trwa 10 godzin i nie czeka sie na wyniki przy komputerze tylko caly czas biega w labie. Pracodawca oszukuje na godzinach, minimalizuje liczbe godzin na przedmiot, tak ze adiunkci faktycznie prowadza po 8-10 wykladow. Realna liczba godzin siega 400. A potem jeszcze rozlicza mowiac, ze studenci sa niezadowoleni. Jak maja byc zadowoleni z takiego przerobu. Nikt nie podniesie jakosci nauki takimi metodami. Tu sa potrzebne strukturalne zmiany, zarowno w systemie funkcjonowania uczelni jak i w ocenie. Ale nade wszystko nalezy merytorycznie zlustrowac obecna kadre profesorska, odciac ich od stolkow i zlikwidowac patologie. Jak moze funkcjonowac uczelnia, ktorej Dziekani mowia, ze Wydzial moze wszystko, ktorzy dziwia sie, ze mozna zaskarzyc uchwale Rady Wydzialu. Jak moze funkcjonowac Wydzial, ktorej dziekan nie zna prawa, a w nagrode dostaje lukratywne stanowisko w PAN. Przeciez dzisiaj nie ma watpliwosdci, ze habilitacje zalatwia sie na telefon. Jak swoj to pozytywnie, jak nie swoj to negatywnie. Zamiast protestowac przeciwko terminowi habilitacji, nalezaloby protestowac przeciwko systemowi i zadac calkowitej zmiany, wrecz rewolucji. Obecny system zagraza bezpieczenstwu panstwa, zagraza naszym dzieciom. To system jest winny, ze nie potrafimy negocjowac, ze mosty sie wala, ze nie ma planow na wypadek klesk. Jto je ma zrobic, niedoksztalcona kadra. Dopiero zmiana od podstaw, tak jak w Niemczech, gdzie po 89 wywalono profesorow NRD, a ci ktorzy rokowali byli szkoleni i dopiero po efektach szkolenia podejmowano decyzje. W naukach politycznych ostal sie 1 profesor z czasow komuny. Tylko taka reforma mialaby sens.
      • Gość: politolog Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.12.10, 15:34
        Z całym szacunkiem, ale jak miałyby wyglądać nauki polityczne w Polsce, gdyby zastosowano rozwiązania NRD-wskie? Ilu profesorów, dr. hab. i dr. ostałoby się w kraju? My nie mieliśmy "Republiki Federalnej Polski", z której z zachodu by przyjechali naukowcy!
      • Gość: fafi Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: 46.113.149.* 11.12.10, 16:35
        Sedno sprawy można ująć jednym zdaniem:
        przez lata robiło się głównie pieniądze (bo nie czarujmy się - uczelnia to doskonale umożliwia) a teraz jak trzeba rozliczyć się z naukowego dorobku, to "mało casu kruca bomba".
        Pomimo, że ten czas i "reguły gry" były znane od początku.
        • alphabase Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab 13.12.10, 16:06
          "Widać jak mało wiesz o życiu panie alfa i omega. Wydaje ci się, że pracując na uczelni pozjadałeś wszystkie rozumy (celowo piszę w twoim stylu)?"

          Ja nie plotę andronów o jakiejś grupie zawodowej. Ty - owszem.

          "Powtarzam: jak jest tak źle - zakasać rękawy i porobić od 7ej do 15ej jak większość.
          Zerwać się rano do pracy, zapie.....rniczać do 15ej, wrócić, wieczorem do domu i następnego dnia tak samo. Szybko zatęsknisz do praktycznie nienormowanego czasu pracy i przy dobrych układach - 2 miesiącami wakacji, feriami, itd."

          Nie zatęsknię. Pracuję cżęsto o wiele więcej niż te przepisowe osiem godzin, które Cię tak podniecają. Pracuję również w wakacje i ferie, podobnie jak wielu moich kolegów i koleżanek, którzy przygotowują się do procedury habilitacyjnej (nie mylić z pikusiami). Jeżeli tak strasznie zazdrościsz mi mało lukratywnej, ale ciekawej i twórczej pracy z młodymi ludźmi w nienormowanym (czytaj: nieustannym) czasie, na co czekasz? Składaj podanie z CV - skoro tak nisko oceniasz "to towarzystwo", na pewno jesteś od niego nieskończenie lepszy, fafiku.

          "Gość: fafi 11.12.10, 16:35 Odpowiedz Sedno sprawy można ująć jednym zdaniem:
          przez lata robiło się głównie pieniądze (bo nie czarujmy się - uczelnia to doskonale umożliwia)"

          Zaraz się rozmówię z dziekanem - no, bezczel jakiś, nie "umożliwił mi doskonale" robienia pieniędzy na uczelni.

          "a teraz jak trzeba rozliczyć się z naukowego dorobku, to "mało casu kruca bomba".
          Pomimo, że ten czas i "reguły gry" były znane od początku."

          Jak widać po twoim ujęciu "sedna", czytanie ze zrozumieniem to umiejętność cenna i rzadka. Projekt ustawy, który kwestionujemy, to właśnie przykład zmiany reguł gry, ignorowania zapisów konstytucji i realiów szkolnictwa wyższego w Polsce, fafiku. Ale tak bardzo ekscytuje Cię dokopywanie jakiejś grupie zawodowej, żeś nawet tego nie zauważył, znawco życia.
    • Gość: fafi Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: 46.113.10.* 10.12.10, 15:25
      Jak jest tak ciężko, to proponuję doktorkom-adiunktom wziąć się za tzw. normalną robotę.
      Wstać o 6tej rano, pójść do roboty na 8 godzin, po użerać się cały dzień z wariatami, wróćić do domu przed 17tą, robiąc po drodze zakupy, a to wszystko za 1500-2000 zł. miesięcznie.
      Popracujcie normalnie, poznacie życie.
      Dzisiaj macie luz, blues i możliwość dorabiania na boku sporych pieniędzy i jeszcze wam źle.
      Chyba, że żalą się nieudacznicy?
      • alphabase Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab 10.12.10, 18:48
        To myślisz, że "doktorkowie-adiunkci" nie pracują normalnie, nie znają życia (bo prawdziwe jest tylko o 6 rano) i nie robią zakupów, przed 17 albo 21? Myślisz, że mamy adiutantów, kąpiemy się w ptasim mleku i chodzimy po wodzie? Chyba masz fajne substancje w domu. :D

        A serio, fafiku - przeczytaj tekst ustawy, petycję na stronie:

        www.petycje.pl/petycja/6105/apel_zrodowiska_akademickiego_o_zmiane_projektu_ustawy_o_szkolnictwie_wyzszym....html
        a następnie wróć tu i przeproś "nieudaczników". I pamiętaj: dzisiaj próbuje się załatwić bezprawnymi zapisami adiunktów, ale jutro może przyjść pora na "znawców życia". Tak to działa.

        • Gość: też doktor Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: *.wroclaw.mm.pl 10.12.10, 22:15
          Jasne, że nie znają życia. Spróbuj popracować poza uczelnią, skoro tak bardzo narzekasz na warunki - gwarantuję Ci, że 90% pracowników naukowych nie zarobiłoby wówczas nawet tylu pieniędzy, co na uczelni. Kwalifikacje zawodowe większości polskich pracowników naukowych są takie, że nadawaliby się co najwyżej jako sekretarki i sekretarze do przekładania papierków. 90% polskiego środowiska akademickiego to są nauczyciele akademiccy, a nie naukowcy. Nieprawdą jest też, że na uczelniach jest tak dużo pracy. Prawda jest taka, że połowa pracowników naukowych się obija (tzw. seniorzy), a druga połowa haruje za całą resztę (tzw. koty). Największym marzeniem tej drugiej grupy jest trafić do tej pierwszej, co przeważnie następuje po kilku latach pracy, gdy zdobędzie się odpowiednią ilość znajomości i układów. Wiem, co piszę, bo też pracowałem na uczelni, ale kilka lat temu zrezygnowałem. I wcale nie żałuję.
          • alphabase Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab 11.12.10, 13:46
            Mam liczne doświadczenia pracy poza uczelnią i niezłe kwalifikacje zawodowe. Wg twojej kwalifikacji jestem zapewne w tej drugiej grupie, ale mylisz sie, jeśli chodzi o moje aspiracje. Nie marzę o przynależności do kasty obiboków, tylko o tym, by mi nie przeszkadzano profesjonalnie wykonywać swoje obowiązki. Ja naprawdę lubię swoją pracę, nawet jeśli wiąże się ona z nędznymi zarobkami i czytaniem niemądrych komentarzy online o mojej grupie zawodowej. ;)
            • Gość: też doktor Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: *.wroclaw.mm.pl 12.12.10, 00:03
              A czy ja piszę o Twoich kwalifikacjach? Piszę, jak wygląda sytuacja w Polsce. A wygląda nieciekawie. Jakbyś tak lubiła swoją pracę, to byś nie narzekała na wszystko i wszystkich. Tymczasem z tego, co zauważyłem, Ty tu chyba jesteś najbardziej aktywna na forum jeśli chodzi o narzekania. Sprawa jest prosta - jak komuś nie pasują zarobki, zawsze może zmienić pracę (o ile ma alternatywę). Po drugie: każdy przed podjęciem pracy wiedział, na co się decyduje. A po trzecie: czasem pojawia się dylemat - albo praca, którą się lubi, albo praca, w której dobrze płacą. I naukowcy z pewnością nie są jedyną grupą zawodową, którą taki dylemat dopada. Za to bardzo lubią użalać się nad sobą.

              A co do komentarzy - jest takie dość ładne międzynarodowe porzekadło: "Jeśli ktoś ci powie, że jesteś świnią - nie przejmuj się. Ale jeśli powie ci to pięciu ludzi - czas wyjść z chlewa". Jeśli tak dużo musisz czytać niemiłych komentarzy o swojej grupie zawodowej, to radziłbym się zastanowić, kto jest winny: wszyscy inni czy twoja grupa zawodowa?
              • alphabase Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab 13.12.10, 16:20
                Nie jestem pewien, czy piszesz do mnie, "doktorze". I dość projekcji oraz protekcjonalnych dobrych rad - w moich postach nie użalam się nad zarobkami, tylko prostuję ewidentne głupoty wypisywane na temat mojej grupy zawodowej. Może Cię to irytować, ale przecież nie masz obowiązku ich czytać. W końcu to wolny kraj.
                • Gość: też doktor Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: *.wroclaw.mm.pl 13.12.10, 19:36
                  Skoro napisałem pod Twoim postem, to chyba piszę do Ciebie. Zauważyłem też, że to forum nie jest jedynym, na którym z takim zaangażowaniem bronisz swojego środowiska. Mogę tylko pozazdrościć wolnego czasu. Sama widzisz, jaką opinię ma Twoje środowisko. Nawet jeśli to są "głupoty" (w co wątpię), warto się zastanowić, dlaczego naukowcy wzbudzają w Polsce tak negatywne emocje w społeczeństwie. Pozwolę sobie zasugerować, że zapewne nie przez przypadek. Można przemyśleć opinie innych, a można napisać, że to "głupoty" i starać się je zagłuszyć. Decyzja należy do Ciebie. W końcu to wolny kraj.
        • Gość: fafi Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: 46.113.241.* 11.12.10, 09:52
          Pudło gościu. Trochę poznałem to towarzystwo i nadal twierdzę, że sporo z was jest oderwana od rzeczywistości. Istniejecie w abstrakcyjnych realiach skryptów, publikacji i własnego sosu, w uczelni.
          W tzw. normalnym życiu ciężko byłoby wam się odnaleźć.
          Mam wrażenie, że problemy zgłaszają jak wszędzie: nieudacznicy i leserzy.
          Dziwne, że nauczyciele akademiccy, ze swoich słabych pensyjek i chronicznego braku czasu na cokolwiek, potrafią mieć drogie, nowe samochody i kilka mieszkań.
          Dziwne, prawda?
          A może umieją sobie radzić zamiast siedzieć na forach i narzekać, że 8 lat to za mało na zrobienie habilitacji?
          Jeszcze raz powtórzę - poznałem to towarzystwo i realia i twierdzę, że zrobienie doktoratu i habilitacji jest problemem ludzi słabych, którzy czymkolwiek by się nie zajęli, to zawsze by stękali, że jest ciężko.
          Nie ma przymusu pracy na uczelni. Proponuję zakasać rękawy i popracować jak większość społeczeństwa, za średnią krajową albo mniej.
          To naprawdę uczy życia i pokory.
          • ostrogotek Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab 11.12.10, 13:19
            Gość portalu: fafi napisał(a):

            > zrobienie doktoratu i habilitacji jest problemem ludzi słabych, którzy czymkolwiek by się nie zajęli, to zawsze by stękali, że jest ciężko.Nie ma przymusu pracy na uczelni. Proponuję zakasać rękawy i popracować jak większość społeczeństwa,

            dobrze prawisz :)
          • alphabase Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab 11.12.10, 13:59
            Hm, domagać się prawa sensownego i zgodnego z konstytucją = być leserem i nieudacznikiem.

            W obliczu tak epickiego równania nawet wielkie Twierdzenie Fermata przestaje być wielkie. :D

            Toś poznał czy "trochę" poznał to "towarzystwo", wszechwiedzący fafiku? Bo mam wrażęnie, że "trochę" się plączesz w zeznaniach. Wracaj do swojej rzeczywistości, w której młodzi naukowcy dostają wynagrodzenie powyżej średniej krajowej i żyją z rentierskich kuponów - musi tam być bardzo przyjemnie. ;)
            • Gość: fafi Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: 46.113.149.* 11.12.10, 16:07
              Widać jak mało wiesz o życiu panie alfa i omega.
              Wydaje ci się, że pracując na uczelni pozjadałeś wszystkie rozumy (celowo piszę w twoim stylu)?
              Powtarzam: jak jest tak źle - zakasać rękawy i porobić od 7ej do 15ej jak większość.
              Zerwać się rano do pracy, zapie.....rniczać do 15ej, wrócić, wieczorem do domu i następnego dnia tak samo. Szybko zatęsknisz do praktycznie nienormowanego czasu pracy i przy dobrych układach - 2 miesiącami wakacji, feriami, itd.
              Dzisiaj zrobienie doktoratu i habilitacji to pikuś. Dobrze wiesz o czym piszę.
              Jęczą ci, którzy zawsze jęczą, bo czego nie robią - jest im ciężko i zawsze pod górkę.
              • Gość: rybak Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: *.146.196.1.nat.umts.dynamic.eranet.pl 11.12.10, 21:16
                Plączesz dziś jak po pól litrze chłopie!
                Trochę prawdy w tym jest co wcześniej napisałeś, szczególnie jeśli idzie o fuchy na niepublicznych uczelniach (fakt niezaprzeczalny, na UWM standard, kto zaprzeczy skłamie).
                Praca od 7 do 15? Tylko tyle? A może byś pozapier...ał od 7.30 do 20 prowadząc ćwiczenia z 15 minutowymi przerwami co 90 min? Po miesiącu wymiękniesz i zatęsknisz za swoimi wariatami...
                2 miesiące wakacji i ferie? Skończ tę wódkę szybko, idź się wyspać i jutro przeczytaj co napisałeś. I zaprzestań kontaktów z humanistami i pedagogami.
                Nie bronię protestujących adiunktów ani się z nimi nie utożsamiam. Chory temat. Tak jak całe nasze szkolnictwo niższe i wyższe.
                Wszystkie uczelnie polskie jadą tak naprawdę na tym samym wózku. UWM jest w dobrej sytuacji finansowej wbrew temu, co się pisze i mówi. Wystarczy spojrzeć na inwestycje, które jednak mogą okazać gwoździem do trumny jeśli będą nietrafione, czyli nie będzie ludzi potrafiących je wykorzystać. Ranga uczelni nie wyraża się w złotówkach ani w euro, ale w liczbie publikacji (nie tych z rolniczego ABC czy z Gazety Olsztyńskiej), patentów, wdrożeń etc. Zawalony dydaktyką młody człowiek, nawet najzdolniejszy w końcu zrozumie, że wypłata za nadgodziny jest realna a stopień naukowy dość odległy i może wirtualny w tych realiach?...
                • Gość: toja Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: 94.254.151.* 12.12.10, 21:04
                  Lepiej móc wypić, niż mieć skopany wzrok i nie widzieć pewnych oczywistości.
                  Kolega z branży (doktorskiej)?
                  • Gość: rybak Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: *.146.180.217.nat.umts.dynamic.eranet.pl 12.12.10, 22:10
                    Jak ma się za co wypić, to już nie jest tak źle.
                    Jak ma się skopany wzrok, to można pomylić metanol z etanolem i wtedy będzie problem. Bo już nic kochanieńki nie dostrzeżesz, nawet tych oczywistych oczywistości.
                    Czy zabolały Cie te "fuchy"? A może po prostu masz pecha i szef ci nie daje nadgodzin lub nie pozwala jeździć do niepublicznych szkół?
                    Ludzie nie mający żadnego związku z uczelnią są święcie przekonani, że pracownicy nauk.-dyd. mają wakacje i ferie, na podobieństwo nauczycieli w szkołach. Tacy, nie waham się użyć tego słowa IDIOCI nie mający zielonego pojęcia o czym mówią, robią dodatkową zadymę i szkodę całemu środowisku.
                    Kłamią po prostu, wiesz? A potem kolejne jasno oświecone przez nich matoły (nie Ciebie mam tu na myśli gwoli ścisłości!) wypisują swoje głębokie przemyślenia na tematy, o których pojęcia nie mają! Bardzo dobrze ktoś wyżej napisał o porównaniu efektywności pracy naukowej w PANie i na uczelniach. Takie same są standardy oceny dorobku do hablitacji, i tu i tu, wiesz pewnie o tym?
                    To jest też jedna z tych "oczywistości" o których wspominasz...

    • alicjaka1 Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na habil... 10.12.10, 16:11
      Przeczytalem artykul i wszystkie posty pod nim. Slabo sie robi... Bogu na kolanach dziekuje, ze sie wyrwalem z Olsztyna po skonczeniu studiow na UWM i nie musialem sie taplac w tym bagnie.
      Mialem pelne portki ze strachu przed wyjazdem ale wiedzialem ze jak nie sprobuje to bede sie do konca zycia kopal w tylek za to ze zrejterowalem. Jak sie okazalo, decyzja mojego zycia!
      Po tych wszystkich latach potwornie ciezkiej (ale rowniez radosnej i niezwykle inspirujacej!) pracy w USA i w EU, jestem zawodowo absolutnie szczesliwy, absolutnie kocham to co robie, 6 lat po PhD mam milionowe granty (€), swoja wlasna grupe badawcza zlozona z mlodych, inteligentnych i absolutnie entuzjastycznych studentow, rozpoczalem habil. z dorobkiem wystarczajacym na ze 2 dwie polskie profesury, nie publikujemy niczego ponizej IF=3.0, 100% wsparcie szefa instytutu, po prostu naukowy raj! Udalo mi sie dlatego ze jestem taki wspanialy? Nie, po prostu moj kazdy kolejny mentor byl wspanialym naukowcem i dobrym czlowiekiem. Nikt mnie NIGDY nie blokowal, wszyscy mnie wspierali albo konkretna pomoca albo chocby zyczliwym slowem. Nawet nie do konca wybitny umysl moze dotknac nieba w takich warunkach... Nie trzeba dodawac, ze nawet genialny material na naukowca moze zostac brutalnie i bezpowrotnie zdeptany na poczatku swojej kariery jesli trafi do orwell'owskiej rzeczywistosci...
      Bardzo i autentycznie mi Was zal: tych wszystkich ktorzy maja ambicje i cos im sie chce naukowo robic. Kurcze, to jest po prostu Bohaterstwo jesli ktos z UWM jest w stanie wydac prase w zagranicznej gazecie z IF>2.0! i jeszcze dac od siebie cos wartosciowego studentom. Heroizm okupiony niemalze krwia... (nie jestem ironiczny).
      Trzymajcie sie dzielnie, Wy ktorzy nie uznajecie bylejakosci i cwaniactwa! Klaniam sie w pas! Oby sie Wam jakos udalo i zebyscie nigdy nie stracili tego bezcennego naukowego entuzjazmu mimo nieustannego walenia glowa w mur glupoty, ciemnoty i konformizmu. Godspeed i "sursum corda" jak mawial JP2!
      Jazon
      • Gość: Rudy Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: *.olsztyn.mm.pl 10.12.10, 16:32
        To może byś się chociaż podpisał, skoro tak ładnie Ci się życie ułożyło? Wstydzisz się swojego dorobku czy jak?
        • Gość: uwuemcio Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.10, 19:28
          Och Rudy! Aleś dowalił tej zarozumałej Alicji z USA. Wielki szacun dla ciebie! Tak bezkompromisowo domagać się podpisu pod postem na anonimowym forum! Bomba! Ten młodzian co niedawno uratował dwie laski z kanału w Giżycku to przy tobie cienias. Oto odwaga po kortowsku: domagać się podpisu pod postem, samemu podpisując się anonimowym nikiem. Koleś, przebiłeś Rambo w Afganistanie. ...
        • Gość: Mucor mucedo Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.10, 12:15
          A ty, "Rudy", dlaczego się nie podpisałeś? Skoro masz zamiar wycierać sobie mordę czyimś nazwiskiem, to może sam zacznij od otwarcia przyłbicy, bohaterze...
          • Gość: Rudy Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: *.olsztyn.mm.pl 13.12.10, 14:27
            A czy ja się chwalę jak przedpiśca? Ja nie podaję swojego nazwiska, bo jestem autentyczny cienias i nie mam żadnego dorobku. Ale Alicja napisała, że jej dorobek jest znaczący. To niech poda swoje nazwisko, żeby każdy mógł to sprawdzić. Nie rozumiem, czym tu się wstydzić, skoro ponoć nie ma czym, a jest wręcz przeciwnie.
      • Gość: Fikuś Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: *.146.83.108.nat.umts.dynamic.eranet.pl 10.12.10, 20:59
        A co twoim zdaniem mają zrobić te beznadziejnie nieudaczne siroty, które średnio 2 publikacje rocznie z IF ledwo 2 doganiającym mają? I na nieszczęście jeszcze indeks Hirscha poniżej 10?
        Kilka takich osób tu niestety znajdziesz. Tu, na UWM.
        Miałeś koleś szczęście w życiu. Lub PRAWDZIWEGO profesora Cię wspierającego. Tertium non datur..
        I dziękuj niebiosom, że Ci się udało, a nie pitol tu bez ładu i składu, OK?
    • Gość: UW Czytam i oczy przecieram ze zdumienia. Całe UWM, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.10, 15:29
      czyli Uniwersytet Wielkich Możliwości (kombinowania)! Ciekawe czy wiecie, moje drogie uwemki protestujące, kto was wsadził w to bagno. Na porządnych uczelniach już dawno przyjęto system krótko trzymający adiunktów: 8 lat na zrobienie + ewentualnie najwyżej 2, gdy recenzenci się opóźniają, albo wystapiły inne obiektywne przeszkody, ale praca juz jest gotowa! I koniec, a nie, jak na UWM, początek myślenia o habilitacji, bowiem standardowo do 9 dodaje się 6 lat (opinie o postepach naukowych adiunkta maja charakter naogół grzecznościowy). Więc nie wiem, kto ma sie przyłaczyć do tego protestu w kraju, chyba, ze gdzieś jest drugi UWM. Jeśli na niektórych wydziałach jest inaczej, to są to wydziały znane w kraju i zagranicą (może na UWM są takie 2-3). W maliny wpuszczają was uwuemki, niby chroniąc i solidaryzując się, i znajdując rózne śmieszne wytłumaczenia (jak np. "rodzina" wg prof. Endlera), sami wasi milusińscy profesorzy, dziekani i rektorzy. Chodzi przecież oto, aby nie powstały silne naukowe zespoły młodych naukowców (w nauce współczesnej liczy się praca zespołowa) i nie zagroziły pozycji kacyka z tytułem, który karierę naukawą zrobił np. na artykułach w ABC Rolniczym i róznych koteryjnych "zeszytach kortowskich", o których swiat nauki nic nie wie. Dla takich miernot ratunkiem ich pozycji jest rozpasanie dydaktyczne (na UWM jest ok. 90 kierunków nauczania, co jest rekordem w kraju), zarżnięcie pracą dydaktyczną młodych zdolnych adiunktów (jeśli już zrobił dobrze profesorowi promotorowi broniąc "pod jego kierunkiem" pracę dr) i zniechęcanie do habilitacji poprzez pisanie ciagle nowych "programów nauczania", a jednoczesnie zniechęcanie do pisania grantów, czemu towarzyszy stałe poklepywanie (pisanie grzecznościowych opinii) i wspólne narzekanie na dydaktykę, ale przecież to są etaty, a w domyśle stanowisko kierownicze profesora. Ten system utwala pozycję niedouka z tytułem, gwarantuje mu awans na wydziale, a nawet na uczelni. Niestety, w konia robieni są młodzi ambitni ludzie.
    • Gość: eco666 Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na habil... IP: *.lublin.mm.pl 11.12.10, 20:57
      Wezcie sie gnoje do roboty. Bo te 2,5 tys jest o wiele za duzo za to co robicie. Pracuje ciezko, mam 36 lat i wkrotce mam kolokwium habilitacyjne. Tak powinno byc, ci co sie nie wyrobia powinnni dostac duzego kopa w dupe, i jeszcze oddac te pieniadze, ktore wzieli od panstwa za ten czas ktory przesrali na uczelni. Nikt mnie nie popiera, moj szef rzuca mi klody pod nogi, ale nie poddaje sie tylko zaciskam zeby i zapieparzam. Jak zostane profesorem zrobie wszystko, zeby nieudacznikow ktorzy nie zrobia hab. przez 40 wypieprzac z roboty, bo to gnoje i lenie.
      • Gość: drMouse Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: 46.134.249.* 12.12.10, 12:21
        Biorac pod uwage jezyk, ktorego uzywasz, mam szczera nadzieje, ze profesorem NIGDY nie zostaniesz. Byc moze w swojej dziedzinie jestes fachowcem i masz wiedze adekwatna do swoich aspiracji ale jako czlowiek egzaminu nie zdajesz. Zenujacy poziom zaprezentowales swoim postem.
        • Gość: rybak Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: *.146.175.24.nat.umts.dynamic.eranet.pl 12.12.10, 15:15
          Pan doktor z Lublina napisał w iście lubelskim stylu, rozpoznawanym już niestety w całej Polsce. Układy feudalno-wiernopoddańcze!!! panujące na uczelniach w tamtym mieście są powszechnie znane a ich efekty, w postaci ciężkich frustracji nie-samodzielnych (przed habilitacją będących) pracowników materializują się w postaci takich na przykład wpisów.
          Znamy to, znamy...
          Jedną do tego setkę za dużo koleś wypił, i tyle. Dziwię się tylko, że chce tu w Olsztynie pokazywać jakie wiechcie mu z walonek wystają. Ale ten rodzaj autopromocji to już jego sprawa...
        • Gość: Mucor mucedo Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.10, 12:16
          Niestety się mylisz, zostanie i to właśnie dlatego, że jest takim chamusiem, który rozpycha się łokciami... I to jest właśnie w polskiej "nałóce" przykre...
      • Gość: ww Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: *.adsl.inetia.pl 12.12.10, 19:10
        ale popis kultury, panie prawie habilitowany
      • Gość: toja Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: 94.254.151.* 12.12.10, 21:02
        Bardzo dobrze napisane.
        Niektórych trzeba bardzo mocno kopnąć w dooopę żeby zrozumieli... a i tak nie zrozumieją.
    • Gość: allensteiner Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na habil... IP: *.olsztyn.vectranet.pl 12.12.10, 12:04
      Książkowi "naukowcy", nie wiedzący nic o życiu, z publikacjami zawierającymi na końcu wykaz setki utworów, które przeczytali (z których odpisali?), drukowanymi w nikomu nie znanych uczelnianych wydawnictwach potrzebnych tylko do "robienia habilitacji"...

      Profesor, który cię przygarnął po studiach na asystenta, bo jak raz byłeś mu potrzebny - chyba nie obiecywał ci dożywotniego zatrudnienia? Nowej roboty przed czterdziestką w każdym fachu będziesz musiał szukać, więc poćwicz to, póki jesteś młodszy, później to zbyt wielki stres.
    • Gość: antymenel Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: *.olsztyn.mm.pl 12.12.10, 14:09
      To może pora zeby zamiast urządzać szczeniackie demonstracje zabrać się do roboty i nauki?
      • Gość: sorek Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: *.olsztyn.mm.pl 12.12.10, 18:17
        Też tak uważam
    • Gość: abc Re: Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na hab IP: *.uwm.edu.pl 13.12.10, 14:21
      Każdy kto chce może być za lub przeciw, a nawet napisać co o tym myśli, tyle że już nie anonimowo:
      www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=6105
    • Gość: eco666 Bunt doktorów. Adiunkci chcą mieć czas na habil... IP: *.lublin.mm.pl 14.12.10, 13:17
      Tak ja znam tych pieknie mowiacych, kulturalnych i wiecznych doktorow. Moze i jestem chamem ale przynajmniej nie zlodziejem, ktory marnuje pieniadze podatnikow, udajac, ze uczy i robi nauke. Kazdy kto zajmuje sie nauka dobrze wie, ze 6 lat na habilitacje to jest w zupelnosci wystarczajace. Kto mysli inaczej oszukuje albo siebie samego albo jest totalnym idiota. Nauka to nie praca w urzedzie od do, to pasja i chec poznawania a przy okazji publikowania swoich wynikow i przemyslen. Przy okazji tego przygotowuje habilitacje. I nie pisz mi, ze mam jakies kompleksy, bo na moj dorobek ty bedziesz musial pracowac kilkanasicie lat od 8 do 15. Bo zakladam ze to twoj system pracy jezeli nie jestes wstanie zrobic hab w ciagu kilku lat. Nie chce mi sie tlumaczyc, bo nie jestes wart tego ale nikomu nie musialem "dupy lizac", zeby to osiagnac. A szkoda czasu, zeby uswiadamiac takiego glaba jak ty, koncze ten watek.
      • Gość: glonner Re: Bunt doktorów. Buntujta się .. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.11, 13:39
        A propos tematu -adiunkt na uczelni bez pleców rodzinno towarzyskich lub niesamowitego i unikalnego dorobku naukowego już obecnie jest czymś niewiele lepszym od ekspedientki .W ostatnich latach ich ranga zmalała ... A skrócenie czasu na hab poza pozytywami ma także aspekt negatywny -zastraszenie ich przez władze i uczynienie jeszcze bardziej spolegliwymi .Już nie ośmieli sią marna adiunkcina pyskować JM ani nadmiernie gnębić -wbrew stanowisku Rektora -nieszczęsnych, nadragowanych studentów ...

        Patologia wzięła się z sztucznego przedłużania czasu na habilitację dla równiejszych - i to był narastający wrzód ... W praktyce owi "spec doktorzy " "habilitowali " się i 20 lat i wprost z posady adiunkta mogli iść na wcześniejszą emeryturę ....che che ...byli i są nie do ruszenia .
        Dla nich również wymyślono fuchę tzw " starszego wykładowcy " to jedna z większych patologi na uczelniach publicznych . W skrócie chodzi o to że owi równiesi po wymęczonym albo kupionym doktoracie kończą swą karierę naukową i korzystają z życia śmiejąc się za plecami tych którzy MUSZĄ się habilitować . Pewna grupa adinktów NIE musi bo wie że jak minie ustawowe 15 lat to litościwy JM Rektor przesunie ich na dożywotni etacik na uczelni ...ten który podałem wyżej.
        Ci to mają życie ..można robić fuchy na innych uczelniach ,prowadzić działalnosć gospodarczą etc . Nie trzeba żebrać o granty natężać umysłu, denerwować się ...lajcik kochani.

        A takie skrócenie czasu na habilitacje(moim zdaniem powinno być 10 max 12 lat ) pomoże instytucjom rodzinnym -dzieciom ,wnukom ,pociotkom kadry, które zawsze mają z górki ,może o to właśnie chodzi ?. Przy okazji odstrzezli się konkurencję pod pretekstami formalnymi...
        • Gość: prof.dr hab. Idzie niz.Niedlugo zaczna sie zwolnienia doktorow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.11, 14:49
          Jedna trzecia z nich bedzie musiala zarejestrowac sie w Urzedzie Pracy na Pilsudskiego jako bezrobotni i poszukujacy pracy.Byle jakiej,aby pracy.Nawet przy ulotkach...Mamy wiecej doktorow niz Niemcy i Francja razem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka