Dodaj do ulubionych

Prawda o Wołyniu

IP: *.adsl.inetia.pl 03.07.11, 11:31
Gdy w 1946 roku z Moskwy do Krakowa przyjechał nikomu nieznany Sergiusz Demakow i w otoczeniu partyjnej świty wytyczył kombinat i miasto Nową Hutę wszyscy byli zdumieni i przerażeni. Machnął bowiem ręką przed siebie i skazał : "tu budiet gorod, a tam kombinat", wskazując powtórnie, ale w kierunku przeciwnym. I tak miasto Nowa Huta z jej kombinatem zostały faktycznie wytyczone przez nieuka partyjnego z politbiura, który nie zapomniał jeszcze ochrzcić przedmiotu wytyczeń imieniem wodza proletariatu, towarzysza Włodzimierza Iljicza Lenina.

W niedawnej przeszłości inny towarzysz, generalissimus Józef Stalin w otoczeniu świty; premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchila i prezydenta Stanów Zjednoczonych Franklina Delano Roosevelta, uprzednio w Teheranie, później w Jałcie, palcem po mapie wymazali z niej Kresy Południowo - Wschodnie II RP na rzecz Związku Sowieckiego, m. in. rdzennie polski Lwów. Świta biła brawo, a toast Churchila: "trzykrotne hurra na cześć marszałka Stalina" pobił wszystkie inne. Świta uznała oczywistą dominację sowiecką nad Polską, a konferencja zakończyła się w atmosferze przyjaźni. Paralityk, również umysłowy /Roosvelt/, alkoholik /Churchil / i zbrodniarz wszechczasów, nieprzejednany wróg i morderca Polaków Stalin, w Jałcie zadecydowali o naszych losach po II wojnie światowej, oddając Polskę w ręce morderczego systemu sowieckiego, tym bardziej haniebnie, iż Wielkiej Brytanii i Stanom Zjednoczonym znane były zbrodnie stalinowskie łącznie z pierwszym kłamstwem katyńskim.

Transakcja była identyczna jak w Monachium, gdzie Hitlerowi "przehandlowano" Czechosłowację.

W Jałcie było inaczej, nikt nikomu nie zagrażał, nie istniała jeszcze zimna wojna, a Kresy Południowo - Wschodnie II RP ze Lwowem sprzedano Stalinowi bez dyskusji, wprost na jego żądanie, bez słowa protestu, bo cóż tam Polska, jakiś mały kraik, często bywała zmową katów.

Nie inaczej jest obecnie; jesteśmy świadkami drugiego kłamstwa katyńskiego.

Panowie prezydent i premier wznosząc w Jałcie kielichy toastu dla przypieczętowania następnej zbrodni dokonanej na narodzie polskim, jakoś zapomnieli o bitwie o Anglię, Tobruku, Monte Casino, "pomocy" armii sowieckiej bohaterskiemu Powstaniu Warszawskiemu, Katyniu, Miednoje, Charkowie, Starobielsku, czy Kozielsku i Ostaszkowie.

Lwów wówczas już krwawił sześć lat i krwawi nadal przeszło siedemdziesiąt lat, to pod okupacją sowiecką, to pod hitlerowską, znów sowiecką i obecnie ukraińską, jako miasto "wolnej" Ukrainy, oczywiście integralnej części agenturalnego imperium sowieckiej Rosji, której w pas kłania się obecnie polska racja stanu z rezydentem Komorowskim i premierem "miłości" Tuskiem.

Co będzie jutro?

Lwowianie z gołymi tyłkami zostali wysiudani ze swojego miasta w bydlęcych wagonach, bez wody i strawy, a to na "Ziemie Odzyskane", a to na Sybir, a to do kazamatów bolszewickich.

Wsio rawno, good bye. Po drodze nieszczęśnicy byli jeszcze przedmiotem okrucieństwa ukraińsko - hitlerowskiego batalionu Nachtigall na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie, gdzie wymordowano kwiat polskiej inteligencji - 45 profesorów wyższych lwowskich uczelni z trzykrotnym premierem II RP Kazimierzem Bartlem, lub mordów dokonanych przez hitlerowców przy współudziale ukraińskich nacjonalistów w lwowskich Brygidkach, w więzieniach przy ulicach Łąckiego i Zamarstynowskiej.

To był dopiero początek martyrologii ludności Kresów Południowo Wschodnich II RP z województw lwowskiego, stanisławowskiego , tarnopolskiego, wołyńskiego.

A cóż dzisiaj we Lwowie w czerwcu 2011 roku?

Ulicami Lwowa spontanicznie przebiegają „lekkoatleci” i inni „sportowcy” i z towarzyszeniem klaksonów samochodów biorących udział w tych „paradach wyszywanek” wznoszą okrzyki: „niech żyje Roman Szuchewycz, niech żyje Stepan Bandera”.

8 kwietnia 2011 r. we Lwowie odbył się marsz "nacjonalistów autonomicznych" na cześć 68 rocznicy utworzenia 14 Dywizji Grenadierów Waffen SS "Galicja". Według danych obecnych podczas akcji służb policyjnych, w marszu wzięło udział około 700 uczestników.

Na czele marszu, który wyruszył spod pomnika Stepana Bandery w kierunku placu Wolności, szedł koordynator akcji, radny Rady Miejskiej Lwowa z partii "Swoboda" Jurij Mychalczyszyn. W komentarzu wygłoszonym dla dziennikarzy określił akcję jako "tradycyjną", ponieważ już w ubiegłym roku podobny marsz się odbył jako "parada wyszywanek" (czyli ozdobionych charakterystycznym haftem koszul ukraińskich).

"To jest - patriotyczna młodzież Lwowa, która popiera idee sprawiedliwości społecznej i narodowej, która troszczy się o to, aby Ukraińcy zachowali swoją pamięć historyczną, która występuje przeciwko temu, aby bojownicy o niepodległość Ukrainy byli piętnowani jako wspólnicy nazistowscy i wrogowie państwowości ukraińskiej" - powiedział.

Odnośnie Dywizji "SS Galizien" Mychalczyszyn podkreślił: "To są nasi bohaterowie, z których jesteśmy dumni, których będziemy bronić i których dzieło będziemy kontynuować".

"W rzeczywistości my nie słowami, ale czynem udowadniamy, że Lwów - to Bandersztadt, to stolica ukraińskiego nacjonalizmu" - dodał.

Bezpośrednio w trakcie przemarszu, uczestnicy skandowali hasła "Galicja" - Dywizja bohaterów!"," Melnyk, Bandera - Bohaterowie Ukrainy, Szuchewycz, Bandera - Bohaterowie Ukrainy!", "Jedna rasa, jeden naród, jedna Ojczyzna!","Pamiętaj , cudzoziemcze, tutaj gospodarzem jest Ukrainiec!", "Twoja obojętność - twoje niewolnictwo!"," Bandera przyjdzie, zaprowadzi porządek!" i inne.

Ponieważ niektórzy uczestnicy akcji ukrywali twarze pod ciemnymi maskami, jeden z nich wyjaśnił, że "są śledzeni przez służby specjalne" i ukrywają swoje twarze dla własnego bezpieczeństwa i bezpieczeństwa swoich rodzin".

W styczniu 2011 roku w czasie obchodów rocznicy bitwy pod Krutami odbył się we Lwowie marsz nacjonalistów ukraińskich z pochodniami. Uczestnicy marszu wznosili antypolskie okrzyki znane już przecież z przeszłości:

"Smert Lachom - sława Ukrainie"
"Lachy za San"
"Riazy Lachiw"
"Lachow budut rizaty i wiszaty"
"Dosyć już Lachy paśli się na ukraińskiej ziemi, wyrywajcie każdego Polaka z korzeniami".

Ukraińska służba graniczna nie jest życzliwa Polakom. W marcu 2011 w czasie przekraczania granicy w Medyce usłyszeliśmy z żoną od umundurowanego ukraińskiego funkcjonariusza, iż:
"… my was do tiurmy…"

W czasie podróży tramwajowej "kontrolerzy" zatrzymali tramwaj, kazali mnie i żonie wysiąść, doprowadzili nas do kantoru, pod groźba "tiurmy ", pobrali grzywnę kilkudziesięciu hrywien, po czym bez wystawienia pokwitowania uciekli.

4 lipca 1941 r. - hitlerowsko - ukraiński batalion Nachtigall na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie dokonał mordu 45 profesorów lwowskich wyższych uczelni.

Bezpośrednio po dokonaniu tej zbrodni oddziały ukraińskiego batalionu SS - Galizien maszerując ulicami Lwowa niosły transparenty z hasłami "Smert Lachom". Manifestanci to jednostka SS zbrodniczej niemieckiej formacji złożona z ukraińskich kolaborantów powołana przez Niemców dla uzupełnienia braków kadrowych, która "wsławiła " się licznymi zbrodniami na Polakach.

Po ucieczce bolszewików ze Lwowa 22 czerwca 1941 roku brama do lwowskich Brygidek była otwarta. Sam widziałem na murach podworca Brygidek krwawą maź mózgów z krwią więźniów zakatowanych tam przez NKWD kolbami karabinów.

Największą liczbę więźniów zamordowano we Lwowie. Część ewakuowano 22 czerwca 1941 roku na wschód pieszo, drogą na Tarnopol, Czortków , Berdyczów - aż do Moskwy, dokąd dotarli 28 sierpnia 1941 roku. W czasie marszu ci, którzy nie mogli nadążyć za kolumną, byli mordowani przez konwojentów.

Pozostali, załadowani w Moskwie do wagonów bydlęcych, przewiezieni zostali do Pierwouralska. W czasie przewozu wielu zmarło na tyfus.

Z ośmiuset wyprowadzonych ze Lwowa, ewakuację do Pierwouralska przeżyło tylko dwustu czterdziestu ośmiu.

Mimo ewakuacji części więźniów, więzienia lwowskie nie opustoszały, gdyż na miejsce ewakuowanych trafil
Obserwuj wątek
    • Gość: cd Re: Prawda o Wołyniu IP: *.adsl.inetia.pl 03.07.11, 11:33
      Mimo ewakuacji części więźniów, więzienia lwowskie nie opustoszały, gdyż na miejsce ewakuowanych trafili tu nowi, aresztowani tuż po wybuchu wojny, zwłaszcza zaś po stłumieniu przez sowietów powstania ukraińskiego, jakie wybuchło 24 czerwca 1941 roku we Lwowie.

      Wśród nowych więźniów znajdowali się zarówno Ukraińcy, Polacy i Żydzi. Łączną liczbę aresztowanych w tym czasie ocenia się na cztery do siedmiu tysięcy. Mordowanie więźniów rozpoczęto już 22 czerwca, choć - jak się wydaje - jeszcze nie na większą skalę. Starano się też jeszcze ten fakt ukrywać.

      Ciała zakopywano między innymi na Wzgórzach Wuleckich i na tak zwanych "Piaskach". 24 czerwca, również wskutek chaosu wywołanego ukraińskimi wystąpieniami zbrojnymi przeciw Sowietom, wybuchła w mieście panika, a w nocy z 24 na 25 czerwca służby więzienne NKWD opuściły na kilka godzin więzienia przy ul. Zamarstynowskiej, oraz "Brygidki" przy ul. Kazimierzowskiej.

      Części więźniów "Brygidek" udało się wydostać z cel przez rozbite piece, których paleniska otwierały się od strony więziennych korytarzy. Ci, znajdujący się już w korytarzach, otwierali od zewnątrz drzwi innych cel uwalniając następnych więźniów, by następnie uciec na wolność przez bramę główną więzienia.

      Część więźniów nie wykorzystała okazji obawiając się, iż jest to prowokacja ze strony strażników - pozostali oni w celach, albo zdecydowali się na podjęcie ryzyka ucieczki zbyt późno. W więzieniu na Zamarstynowie, gdzie zamieszanie trwało krócej i więźniowie nie wiedzieli o ucieczce personelu więziennego, pozostali oni w celach. Zamieszanie wywołane paniką minęło jednak dość szybko i 25 czerwca nad ranem NKWD powróciło do więzień, wzmocnione oddziałami wojsk pogranicza.

      W "Brygidkach", więźniów znajdujących się jeszcze na dziedzińcu spędzono do budynku więziennego, a później do cel z pomocą ognia karabinów maszynowych. Do ostrzału wykorzystać miano też przejeżdżające w pobliżu sowieckie wozy bojowe. Po opanowaniu sytuacji, NKWD wypuściło więźniów kryminalnych i przystąpiło do likwidacji politycznych.

      Egzekucji dokonywano w celach z broni palnej. Odgłosy strzałów tłumiły pracujące na pełnych obrotach silniki pojazdów stojących na dziedzińcu więzienia. 26 czerwca w nocy, w więzieniu przy ul. Jachowicza wywoływano w odstępach pięciominutowych więźniów politycznych, którym dla niepoznaki kazano zabierać ze sobą rzeczy osobiste, by następnie mordować ich w piwnicy więzienia strzałem w tył głowy. Zwłoki zamordowanych wynoszono na noszach i wrzucano do dużego, wypełnionego ponad powierzchnię wykopu, który na koniec przysypano cienką warstwą piasku. W więzieniu przy ul. Zamarstynowskiej, po powrocie NKWD również zaczęto wyciągać więźniów z cel. Następnie prowadzono ich na dziedziniec więzienny, gdzie dokonywano egzekucji. Także i tu jej odgłosy zagłuszano przy pomocy pracujących silników.

      Więźniów wymordowano również w więzieniu przy ul. Łąckiego, gdzie miano przy tym dopuszczać się szczególnego okrucieństwa, oraz w siedzibie NKWD przy ul. Pełczyńskiej. Ten ostatni obiekt miał 24 czerwca stać się celem nieudanego ataku bojówek ukraińskich, dążących do uwolnienia więźniów . Jak się wydaje, mordu dokonały oddziały wojsk pogranicza NKWD, które wcześniej opanowały sytuację w więzieniach po ucieczce służb więziennych.

      W tym kilkudniowym, chaotycznym okresie, władze sowieckie zdążyły jeszcze rozplakatować w mieście zarządzenie, nakazujące wydawanie zbiegów i grożące karą za ich ukrywanie .Tylko nieliczni przeżyli masakrę więźniów w więzieniach lwowskich. Na Zamarstynowie ocalało kilka kobiet i około sześćdziesięciu mężczyzn .

      Pewna liczba kobiet i mężczyzn uratowała się z opuszczonego przez NKWD po raz drugi więzienia przy ul. Kazimierzowskiej. Po wydarzeniach z 24 na 25 czerwca, więźniowie nie próbowali już uciekać. Zawiódł ich, być może, instynkt samozachowawczy na wieść o uwolnieniu więźniów kryminalnych, oraz fakt, iż większość z nich nie była skazana przez sowiecki wymiar sprawiedliwości na karę śmierci. Wywoływani z cel szli więc bez oporu licząc na to, iż wychodzą na wolność.

      Przeżyli tylko ci, których nie zdołano z braku czasu wywołać, lub też ci, którzy zapędzeni nie do swoich cel, nie zgłosili się, gdy wywoływano ich nazwiska. Szacunkowe dane wskazują, że w więzieniach lwowskich zginęło łącznie kilka tysięcy więźniów.

      Pierwsze meldunki jednostek niemieckiego XLIX Korpusu Armijnego, które 30 czerwca zajęły miasto, były bardzo nieprecyzyjne i podawały liczby rzędu od kilkuset do nawet kilku tysięcy ofiar. Jak się wydaje, próbie uściślenia liczby ofiar stanął na przeszkodzie strach przed wybuchem epidemii chorób, który zmusił Niemców nie tylko do zaniechania dokładnych prac ekshumacyjnych, ale również i do oddania rodzinom zwłok, których tożsamość ustalono 31 lipca 1941 roku, w meldunku Einsatzgruppen ze Lwowa precyzującym liczbę ofiar od trzech do czterech tysięcy. Narodowość ofiar określono jako ukraińską, bez uwzględnienia Polaków.

      Ukraiński Czerwony Krzyż w apelu z 7 lipca, skierowanym do niemieckiej komendantury Lwowa, podaje liczbę czterech tysięcy zamordowanych. Organizacja ta zwróciła się jednocześnie o pozwolenie na zbadanie miejsca zbrodni przez przedstawicieli Czerwonego Krzyża z krajów neutralnych . Polska i ukraińska prasa "gadzinowa", która w lipcu 1941 roku rozpisywała się szeroko na temat zbrodni, o konkretach, a w szczególności o liczbach wypowiadała się nie wiele. "Goniec Codzienny" na przykład podawał, iż w "Brygidkach" zginęło około jednego tysiąca osób, a "Krakivski Visti" określały ogólną liczbę ofiar ze wszystkich lwowskich więzień na dwa do trzech tysięcy - z siedmiu tysięcy aresztowanych po 22 czerwca - przy czym tożsamość miano ustalić w przypadku siedmiuset.

      Niemiecka propaganda oficjalna, wykorzystująca wielokrotnie sprawę sowieckiego mordu, podwyższyła liczbę ofiar nawet od siedmiu do ośmiu tysięcy, z czego trzy tysiące miało zginąć na Zamarstynowie, a cztery tysiące na ul. Łąckiego.

      Jeden z głównych organów prasowych polskiego podziemia - "Biuletyn Informacyjny" - w numerze z 17 lipca 1941 roku podał cztery tysiące, jako łączną liczbę ofiar mordów sowieckich we Lwowie.

      Natomiast Władysław Studnicki, w wydanej legalnie w czasie okupacji niemieckiej publikacji, podsumowującej sowiecką działalność na Kresach w latach 1939-1941, podaje liczbę tysiąca dwustu dwudziestu zamordowanych, w tym sześciuset Ukraińców, czterystu Polaków, oraz dwustu dwudziestu Żydów.

      Analiza podanych liczb i ich źródeł pozwala przyjąć najczęściej cytowaną liczbę czterech tysięcy za najbardziej wiarygodną. I to mimo, iż według ujawnionej dokumentacji NKWD "ubyło według pierwszej kategorii" (w urzędowej terminologii NKWD eufemizm oznaczający wykonane egzekucje), tylko dwa tysiące czterystu sześćdziesięciu czterech więźniów.

      Ta sama dokumentacja twierdzi, iż pozostawiono w więzieniach przeszło półtora tysiąca więźniów, podczas gdy relacje wskazują na odnalezienie co najwyżej kilkuset tych, którzy ocaleli Podobnych zbrodni NKWD dokonało także w innych miejscowościach Kresów Południowo - Wschodnich.

      22 czerwca 1941 roku straż graniczna NKWD spaliła w Oleszycach, obok Lubaczowa więźniów przetrzymywanych w zamku Sapiehów.

      Prawdopodobnie 26 czerwca - według świadectwa polskiego - zamordowano w więzieniu w Rudkach przetrzymywane tam osoby, a ich zwłoki przewieziono następnie do pobliskiego lasku. Odnalezionych zostało dziewięć zwłok, z których rozpoznano cztery, przeważnie aresztowanych po 22 czerwca przedstawicieli miejscowej inteligencji.

      Część więźniów zdołała uwolnić się podważając drzwi cel ryglami od pieców i uciec, kiedy NKWD na jakiś czas opuściła więzienie. Wkrótce potem enkawudziści jednak wrócili, choć na krótko i w odwecie mścili się na okolicznej ludności. Źródła niemieckie oszacowały liczbę ofiar NKWD w Rudkach i pobliskim Komarnie na około dwieście. Mieli wśród nich być mężczyźni, jak też kobiety i dzieci wyłącznie narodowości ukraińskiej, co w przypadku Rudek jest niezgodne z prawda,
      • privus Re: Prawda o Wołyniu 03.07.11, 11:47
        Pisz dalej. Tej prawdy nigdy za wiele.
        • Gość: po Re: Prawda o Wołyniu IP: *.adsl.inetia.pl 03.07.11, 12:24
          co w przypadku Rudek jest niezgodne z prawda, gdyż wśród ofiar byli tam także Polacy.
          W Drohobyczu funkcjonowały dwa więzienia NKWD - większe, przy ul. Truskawieckiej, zwane również (jak jedno z więzień we Lwowie) "Brygidkami", oraz areszt śledczy przy ul. Stryjskiej. W ostatnich dniach czerwca, NKWD wyprowadziło na dziedziniec więźniów z cel aresztu przy ul. Stryjskiej informując ich, że zostają wypuszczeni na wolność.

          Gdy znaleźli się już na dziedzińcu, z wież strażniczych otwarto do nich ogień z karabinów maszynowych. Pod zwałami trupów przeżyli tylko nieliczni.

          Prasa ukraińska donosiła o niemal dwóch tysiącach ofiar, choć wydaje się, iż jest to liczba znacznie zawyżona - nie została ona tez potwierdzona przez polskich świadków, mówiących o kilkudziesięciu lub co najwyżej kilkuset zamordowanych.

          Również wyniki ekshumacji, przeprowadzonej na terenie drohobyckiego więzienia, skłaniają do uznania za bliższą prawdy liczbę poniżej tysiąca. W wykopach na terenie więzienia znaleziono kilkaset szkieletów i ślady wskazujące na spalenie podobnej liczby zwłok ludzkich. Jeśli nawet dodać do tego pewną liczbę zamordowanych, których zwłoki zostały pochowane osobno przez rodziny, liczby podane przez ukraińską "gadzinówkę" należy uznać za zbyt wysokie. Wciąż nie wyjaśniony do końca pozostaje los więźniów drohobyckich "Brygidek". W piwnicach więzienia w Borysławiu NKWD zamordowało kilkudziesięciu młodych ludzi, głównie Ukraińców, choć byli tam także Polacy.

          Przed śmiercią ofiary okrutnie torturowano, a odgłosy znęcania się zagłuszano warkotem pracującego na dziedzińcu silnika traktora. W Bóbrce, w znajdującym się obok sądu więzieniu znaleziono - według świadka polskiego - zwłoki 9-10 osób, zamordowanych przez NKWD. Zwłoki miały być popalone kwasem solnym w celu uniemożliwienia identyfikacji. Niemiecki meldunek wojskowy z tej miejscowości donosił o szesnastu ofiarach narodowości ukraińskiej .

          W Nadwornej część więźniów została wyprowadzona do pobliskiej Bystrzycy Nadworniańskiej, gdzie nad rzeką Bystrzycą zamordowano około osiemdziesiąt osób, w tym kobiety i dzieci.

          Ofiary zabijano uderzeniem kolby karabinu w potylicę. W Żółkwi - według relacji polskich świadków i późniejszych ustaleń - w więzieniu w Zamku Żołkiewskich NKWD zamordowało przed ucieczką trzydziestu czterech więźniów.

          Także w tym przypadku, pierwsze niemieckie meldunki wojskowe podawały zawyżoną, jak się wydaje, liczbę od pięćdziesięciu do sześćdziesięciu ofiar, wyłącznie narodowości ukraińskiej. Nie jest to zgodne z prawda, gdyż udowodniono, że wśród ofiar byli również Polacy. Z masakry uratowało się kilka osób; udało im się wybić dziurę w piecu znajdującym się w celi i wydostać na wolność.

          Wśród uratowanych był również jeniec niemiecki. Trzydziestu więźniów zostało zamordowanych przez NKWD w Szczercu, a ich zwłoki ukryto w stodole miejscowego probostwa.

          Kilkuset więźniów zamordowało NKWD w Brzeżanach. Od 26 czerwca odgłosy dokonywanej zbrodni głuszono warkotem pracującego silnika. W nocy 29 czerwca, zwłoki rozstrzelanych wrzucono do rzeki Złota Lipa. Informacje te potwierdzają niemieckie meldunki wojskowe. Ponadto w więzieniu znaleziono zwłoki dalszych stu pięćdziesięciu ofiar, a około siedemdziesiąt w zamaskowanych wykopach w okolicy brzeżańskiego zamku. Uratowało się osiemdziesięciu więźniów, którzy ocalenie zawdzięczają ucieczce enkawudzistów.

          Źródło niemieckie wspomina także o znalezieniu kilkunastu okaleczonych zwłok w piwnicy jednego z domów w Przemyślu. 22 czerwca, wobec groźby zajęcia Przemyśla przez wojska niemieckie, wyprowadzono z tamtejszego więzienia dwie grupy więźniów. Kilkuset więźniów politycznych doprowadzono do aresztu w Dobromilu, a druga kolumna, złożona w większości z ponad dwustu więźniów kryminalnych, natrafić miała - według informacji ukraińskiej - na niemiecki patrol, który ich uwolnił. Świadomi oczekującego ich losu, konwojenci sowieccy mieli popełnić samobójstwo. Więźniów, doprowadzonych do Dobromila, zamordowano 26 i 27 czerwca razem z przebywającymi tam już wcześniej. Początkowo, wyprowadzanych pojedynczo, zabijano uderzeniem młotem w potylicę, by następnie tych, którzy opierali się wyjściu z cel, wystrzelać przy użyciu broni maszynowej.

          Z masakry ocalało zaledwie kilka osób. Część zwłok wywieziono samochodami do nieczynnego szybu kopalni soli w pobliskim Łącku. Niektóre relacje świadków polskich wskazują na to, iż oprócz zwłok przywiezionych z dobromilskiego więzienia, wrzucano tam również żywych więźniów przyprowadzonych bezpośrednio z Przemyśla. Szacunki łącznej liczby ofiar są bardzo rozbieżne.

          Źródła ukraińskie, a za nimi niemieckie podają, iż ofiarą NKWD w powiatach dobromilskim i przemyskim padło około tysiąca Ukraińców. Zaliczono do tej liczby zapewne i osoby narodowości polskiej. Według tego samego źródła, w więzieniu w Dobromilu znaleźć miano też ponad pięćdziesiąt zwłok więźniów, zamordowanych przez NKWD 27/28 czerwca.

          Ocaleć miało pięciu więźniów. Zwłoki zamordowanych znaleziono też w innych obiektach w mieście, zajmowanych przez NKWD. W szybie w Łącku natrafiono na około pięćset do sześciuset - wydobyto siedemdziesiąt siedem.

          Dostępne dane zdają się potwierdzać jedną z relacji polskich, mówiącą o czterystu do pięciuset więźniach, przyprowadzonych do Dobromila z Przemyśla, a po zamordowaniu o wywiezieniu ich zwłok do wspomnianego szybu.

          Inne polskie relacje opisują terror, jaki NKWD stosowało wobec mieszkańców obu powiatów w ostatnich dniach przed wkroczeniem Niemców. Bliżej nieznaną liczbę więźniów zamordowało NKWD w Stanisławowie.

          Odgłosy rozpoczętej wkrótce po 22 czerwca akcji mordowania zagłuszano warkotem pracujących silników pojazdów. Według prasy ukraińskiej, zginąć miało około dwóch i pół tysiąca więźniów.

          Relacje polskich świadków i doniesienia prasy węgierskiej, odnotowane w polskiej prasie emigracyjnej, mówiły również o uratowaniu się dużej liczby więźniów - być może około tysiąca - którym udało się zbiec w czasie chwilowego opuszczenia więzienia przez NKWD.

          Pomoc uwięzionym niósł na czele grupy młodzieży ze Strzelca i Przysposobienia Wojskowego kapitan Ignacy Lubczyński. Więźniowie uciekali, między innymi, przez ogrody więzienne.

          NKWD wróciło jednak i dokończyło mordu na pozostałych więźniach. 23 czerwca NKWD przystąpiło do likwidacji więźniów w Sądowej Wiszni. Przedtem, przywieziono około siedemdziesięcioosobowa grupę więźniów z Przemyśla i Mościsk - ci zostali zabrani do egzekucji jako pierwsi. Po jej wykonaniu kolej przyszła na więźniów - mieszkańców Sądowej Wiszni. Enkawudziści wymordowali ich na dziedzińcu więzienia seriami z broni maszynowej - tak i tutaj, odgłosy egzekucji zagłuszano warkotem silników. Egzekucja nie została dokończona na skutek ucieczki NKWD.

          Nad ranem rodziny uwięzionych włamały się do więzienia, uwalniając około pięćdziesięciu ocalałych, głównie mieszkańców miasteczka i okolic - Polaków i Ukraińców.

          Ciała ofiar NKWD, w liczbie około siedemdziesięciu, znaleziono w pobliskim lasku, obok miejscowego kościoła. Ocaleni więźniowie nie mogli jeszcze przez kilka dni powrócić do domów z powodu obecności sowieckiej w okolicy.

          W Stryju enkawudziści wymordowali więźniów w więzieniu przy ul. Trybunalskiej, oraz w siedzibie NKWD.

          Według świadków polskich, zabijano więźniów prowadząc ich rzekomo do łaźni. Tam byli mordowani narzędziami do uboju bydła, lub strzałem w potylicę, a następnie ich ciała - często tylko ogłuszonych - wrzucano do dołów kloacznych na podwórzu, lub do wykopu z wapnem.

          Razem z ciałami ofiar wrzucono do kanałów zapasy żywności. Z masakry ocaleli tylko niektórzy - ci, którym udało się wydostać z więzienia po ucieczce NKWD, lub zostali uratowani przez przybyłych z pomocą mieszkańców miasta. Ocalała, m. in. grupa Polaków, którzy po ucieczce strażników wydostali się z celi na korytarz przez piec. Tam napotkali już grupę polskich kolejarzy spieszących z pomocą.

          Wśród znalezionych w siedzibie NKWD zwłok, wiele nosiło ślady bestialskiego okalecze
          • Gość: i Re: Prawda o Wołyniu IP: *.adsl.inetia.pl 03.07.11, 12:39
            Wśród znalezionych w siedzibie NKWD zwłok, wiele nosiło ślady bestialskiego okaleczenia. Liczba ofiar narodowości polskiej i ukraińskiej sięgała od stu do kilkuset.

            Z więzienia w Złoczowie wyprowadzono tuż po 22 czerwca kolumnę około stu więźniów, którym naczelnik więzienia oświadczył, że zostaną doprowadzeni do najbliższej stacji kolejowej i wywiezieni w głąb Związku Sowieckiego. Po dojściu do wsi Folwarki, konwojenci rozpoczęli z broni maszynowej egzekucję prowadzonych. Ocaleć miało tylko trzech więźniów, którzy zdecydowali się na ucieczkę, wykorzystując zamieszanie spowodowane niemieckim nalotem. Tych, którzy pozostali w więzieniu, również zamordowano.

            Według relacji ukraińskiej zginęło sześciuset czterdziestu dziewięciu więźniów, z czego rozpoznać miano czterdziestu siedmiu - Ukraińców.

            Uciekając, enkawudziści pozostawili dokumentacje więzienną, która dostała się w ręce okolicznej ludności. Według ustaleń Okręgowej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Łodzi, po wkroczeniu Niemców, zwłoki ofiar znaleziono w ogrodzie więziennym oraz na dziedzińcu.

            Mogło ich być znacznie więcej, niż pierwotnie sądzono - niektóre świadectwa mówią nawet o około dwóch tysiącach ofiar. NKWD wyjątkowo "sumiennie" miało wykonać swe zadanie, gdyż nikt z więźniów prawdopodobnie nie ocalał. W Samborze, tuż po wybuchu niemiecko-sowieckiego konfliktu, NKWD również zaczęło rozstrzeliwać więźniów.

            Początkowo mordowano ich małymi grupkami, aby następnie, nocą z 24 na 25 czerwca, wyprowadzić na dziedziniec więzienia duża grupę i zmasakrować ogniem karabinów maszynowych i granatami. Jeden z więźniów wydostał się z masakry i krzykiem zaalarmował pozostałych. Ci uwolnili się z cel i, korzystając z ucieczki części enkawudzistów, podjęli próbę wydostania się poza więzienie.

            Ostrzeliwani przez pozostałych jeszcze strażników, zdołali jednak rozbić bramę główną i zbiec. Świadkowie polscy podają przeważnie liczbę ponad pięciuset ofiar, znalezionych w samym więzieniu, oraz sto szesnaście zwłok w wykopach nad Dniestrem. Ta ostatnia liczba została potwierdzona w wyniku przeprowadzonej ekshumacji. Akcją mordowania więźniów kierować mieli: sowiecki prokurator Stupakow i naczelnik więzienia Milczenko.

            Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej przystąpiono do ewakuacji części więźniów z Czortkowa. Według relacji świadka polskiego, kolumnę więźniów pędzono droga na Żytomierz, przez Winnice i Humań.

            Słabnących dobijano po drodze tak, że większość została zamordowana przed dotarciem do Humania.

            Inną grupę więźniów transportowano koleją przez siedemnaście dni z Czortkowa do Gorkiego. Podróż w wagonach, pełnych odchodów zwierzęcych, odbywała się w ścisku i upale, co spowodowało dużą śmiertelność - w jednym z wagonów ze stu trzydziestu pięciu osób zmarły trzydzieści cztery.

            Ciała zmarłych strażnicy usuwali co kilka dni. Pozostałych w czortkowskim więzieniu NKWD zamordowało przy użyciu karabinów maszynowych, a ich zwłoki zakopano na dziedzińcu więziennym.

            Uciekając z miasta, enkawudziści dokonali też wielu aktów gwałtu i rabunku na ludności. Zamordowali m.in. kilku zakonników - dominikanów w ich siedzibach w mieście i poza miastem, nad przepływającym w pobliżu Seretem. Tuż przed zajęciem Tarnopola przez Niemców, NKWD wyprowadziło z tamtejszego więzienia kolumnę ponad tysiąca więźniów. Było wśród nich wielu przedstawicieli polskiej inteligencji, aresztowanych już po 22 czerwca.

            Według świadectwa polskiego, nie wytrzymujących tempa marszu mordowano . Mordy rozpoczęły się już na ulicach Tarnopola. Pozostałych więźniów, głównie Ukraińców, NKWD zamordowało. Wśród ofiar byli także niemieccy jeńcy wojenni.

            Ciała wrzucono do piwnic i do wykopu na podwórzu więziennym. Według niemieckiego meldunku wojskowego, zginąć miało ponad dwustu więźniów i dziesięciu niemieckich jeńców wojennych. Świadkowie polscy szacowali liczbę ofiar na mniej więcej tysiąc, a prasa polska w Wielkiej Brytanii wspominała za prasą niemiecką o kilkuset.

            Na liczbę dwudziestu ofiar szacuje polski świadek liczbę więźniów, zamordowanych przez NKWD w Kamionce Strumiłowej, a dokonanie zbrodni w tamtejszym więzieniu potwierdziła również ówczesna prasa ukraińska .

            W Kołomyi, likwidacją więzienia kierować miał prokurator o nazwisku Rak. Zginęli także - jak podawała prasa ukraińska - więźniowie w Przemyślanach, Pasiecznej, Otyni i Mikołajowie nad Dniestrem, a według polskich świadectw - również w Żydaczowie, Horodence i w Busku . Potwierdzają to świadectwa zebrane przez Okręgową Komisję Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Łodzi.

            NKWD likwidowało również więźniów na terenie Wołynia. W Równem zamordowano - jak podają świadectwa polskie - kilkuset więźniów. W Dubnie część więźniów, wypędzonych na podwórze, zmasakrowano ogniem karabinów maszynowych i granatami - innych mordowano w celach.

            Według dość zgodnych ocen niemieckich, ukraińskich i polskich, zginąć miało ponad pięćset osób. Według tych źródeł część więźniów miała ocaleć uwolniona przez okoliczną ludność i nadciągające oddziały niemieckie, którym udało się też ująć enkawudzistów.

            W Krzemieńcu, ofiarą NKWD miało paść półtora tysiąca osób - według świadectw polskich.

            Również w Łucku, po wyprowadzeniu kilkutysięcznej grupy więźniów na dziedziniec więzienny, oddzielono przeszło 1500-osobową grupę Ukraińców , którą następnie przeprowadzono na sąsiednie podwórze i tam zamordowano ogniem karabinów maszynowych. To samo uczyniono z pozostałymi więźniami.

            Do cel, w których byli jeszcze więźniowie, enkawudziści wrzucali granaty. W sumie, według świadectw polskich i ukraińskich, zginąć miało od dwóch do czterech tysięcy więźniów.

            W Sarnach, na dwa dni przed ucieczką, NKWD dokonało jeszcze aresztowań wśród polskiej inteligencji, by następnego dnia rozstrzelać niemal wszystkich znajdujących się w tamtejszym więzieniu.

            Świadectwa polskie mówią również o likwidacji więźniów we Włodzimierzu Wołyńskim.

            Śmiertelne żniwo zbierała również akcja wymierzona przeciwko narodowi polskiemu na Wołyniu dokonana przez nacjonalistów ukraińskich UPA i OUN.

            Przyznaną po raz pierwszy nagrodę im. Józefa Mackiewicza otrzymali Władysław i Ewa Siemaszkowie za pracę "Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945", która ukazała się nakładem wydawnictwa "Von Boroviecky".

            Jacek Trznadel, jeden z jurorów, określił nagrodzoną książkę jako dzieło epokowe i unikatowe. - Tak jak zostało przez historyków stosunkowo dokładnie opracowane ludobójstwo hitlerowskie i sowieckie - mówił Trznadel - tak nie było dotąd książki, która ukazałaby ogrom zbrodni dokonanej przez Ukraińców, z których rąk w latach 1939-1945 zginęło 50-60 tys. Polaków / liczba ofiar dotyczy "Rzezi Wołyńskiej"- dopisek autora /.

            Unikatowe są też relacje zamieszczone w pracy Siemaszków, gdyż opis okrucieństw przewyższa wszystko, co znaliśmy z literatury polskiej, łącznie z rzezią w Humaniu i tymi wydarzeniami, o których mówił Wyspiański: "Mego dziada piłą rżnęli/ Myśmy wszystko zapomnieli".

            Przewodniczący jury, Marek Nowakowski zaakcentował fakt, że w książce Władysława i Ewy Siemaszków (ojca i córki) znajdują się również relacje o Żydach, którzy na Wołyniu pierwsi padli ofiarą rzezi, a także opisy tych wypadków, w których Ukraińcy nieśli Polakom pomoc, narażając, a i tracąc własne życie.

            Ewa Siemaszko powiedziała, że w pracy, nad którą pracowała z ojcem dziesięć lat, znalazły się informacje z 1721 jednostek administracyjnych Wołynia, a więc wsi, chutorów, kolonii, osad, majątków, miast i miasteczek. Z 1787 jednostek administracyjnych Wołynia takie informacje nie zostały zebrane. Dzieło Władysława i Ewy Siemaszków będzie zatem kontynuowane.

            - Musieliśmy zastąpić w pracy zawodowych historyków, którzy nie kwapili się z podjęciem tego tematu, uważanego za wysoce drażliwy - powiedziała Ewa Siemaszko. - Istnieje lęk przed presją pewnych środowisk i mediów.

            Charakterystyczne, że pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej prowadz
            • Gość: fin Re: Prawda o Wołyniu IP: *.adsl.inetia.pl 03.07.11, 12:42
              Charakterystyczne, że pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej prowadzi oficjalne działania w sprawie ludobójstwa dokonanego na Wołyniu, jak zresztą i w pozostałych wschodnich województwach Rzeczypospolitej Polskiej, natomiast pion drugi - edukacji narodowej, w ogóle nie dopuszcza użycia takiego określenia.

              Nagroda im. Józefa Mackiewicza (7 tys. dolarów i złoty medal z wizerunkiem patrona nagrody i słowami "Jedynie prawda jest ciekawa") wręczona została laureatom w Galerii Porczyńskich w Warszawie.

              Sprawą okrutnych mordów dokonywanych na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej zajmuje się od wielu lat również historyk zatrudniona w Akademii Górniczo - Hutniczej dr Lucyna Kulińska. Swoimi pracami wzbogaciła historię tego okresu o wiele niepowtarzalnych prac o wybitnym ciężarze gatunkowym.

              Dr Lucyna Kulińska zajmuje się również publicystyką dotyczącą tego tragicznego okresu. W ofiarowanej mi książce "Dzieci Kresów III" dokumentuje zbiór wspomnień osób, które jako dzieci, lub bardzo młodzi ludzie przeżyli gehennę ukraińskiego ludobójstwa, będący niejednokrotnie bezpośrednimi świadkami mordów dokonywanych na ich bliskich, krewnych, czy sąsiadach. "Dzieci Kresów III" to wstrząsający materiał źródłowy, niezastąpiony w badaniach nad historią eksterminacji narodu polskiego.

              Wg. informacji autorki na okładce książki widnieje fotografia zmarłego, uprzednio torturowanego mężczyzny, bez nosa, będąca postacią ojca chłopca około 5-6 letniego obserwującego zmarłego. W górnej części fotografii widoczni są matka chłopca i dziadek.

              Ten chłopiec będący świadkiem okrutnej śmierci swojego ojca to Marian Kladny, obywatel Polski i Stanów Zjednoczonych zamieszkały obecnie w Wielkich Mostach na Ukrainie. Jak wynika z przedłożonych mi dokumentów, 6 listopada 1943 roku oddział UPA, który wkroczył do Mostów Wielkich, w okrutny sposób, na oczach p. Mariana i reszty rodziny, zamordował jego ojca Władysława.

              Okrutne były losy Mariana Kladnego po zamordowaniu jego ojca, jak i w czasie trwania Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Ludowej.

              Obecnie Marian Kladny znajduje się bez pracy i bez środków do życia. Zwracał się o pomoc finansową do prezydenta Stanów Zjednoczonych, oraz do Gabinetu Marszałka Senatu, Ministra Spraw Zagranicznych RP. Bezskutecznie.

              w czerwcu 2011 opracował
              Aleksander Szumański
              • Gość: mix Re: Prawda o Wołyniu IP: *.adsl.inetia.pl 03.07.11, 13:10
                I ani słowa o tym, czy czasem tymi NKWD-zistami nie byli Ukraińcy sprzyjający ideologii UPA?
                • Gość: SD Re: Prawda o Wołyniu IP: *.play-internet.pl 03.07.11, 19:18
                  Czym to się różni od Katynia ? Dlaczego PiS nie chce uznania ludobójstwem, tego co stało się na Wołyniu ?
                  Dwa lata temu byłem we Lwowie. 70% zabytków, które mi tam pokazywano, to obiekty związane z Polską. Jestem Polakiem i nie chcę już tam być nigdy więcej.
                  Na centralnym placu postawili pomnik Stepana Bandery, człowieka który jest odpowiedzialny za to co, opisuje autor pierwszych wpisów.
                  • antymenel.1 Re: Prawda o Wołyniu 03.07.11, 21:15
                    A na budynku polskiej szkoły w Lwowie zamieszczona została tablica ku czci Szuchewycza - wodza UPA.Taka mała subtelność w imię dobrych relacji polsko-ukraińskich.
                    • Gość: SD Re: Prawda o Wołyniu IP: *.play-internet.pl 03.07.11, 21:28
                      Skoro ci niby normalni Ukraińcy tolerują takie sytuacje, to ja zastanawiam się, czy nie lepiej by było i dla nas i dla mieszkających tam Polaków, gdyby Ukrainę przejęła Rosja ? Czy nie byłoby to lepsze dla nas wszystkich w ostatecznym rachunku ?
                      • antymenel.1 Re: Prawda o Wołyniu 06.07.11, 07:46
                        Tak się pewnie skończy.Może wtedy wreszcie wezmą banderowców za pysk.
    • Gość: sm Re: Prawda o Wołyniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.11, 22:26

      Wołyń w pożodze 1/3
      www.youtube.com/watch?v=TAZK7Mszqvo
      • Gość: ben Re: Prawda o Wołyniu IP: *.static.cloud-ips.com 07.07.11, 00:52
        Nadchodzi kolejna rocznica ukraińskiego zdziczenia.
    • Gość: zator Re: Prawda o Wołyniu IP: *.ip.netia.com.pl 07.07.11, 10:12
      zachód nas wydymał, wschód jeszcze bardziej. teraz nawet tablicy upamiętniającej polskich nie profesorów powiesić...
      • Gość: LINK Re: Prawda o Wołyniu IP: *.adsl.inetia.pl 07.07.11, 11:31
        www.youtube.com/watch?v=xN-TX2pKpZ4
    • Gość: zatorzak Re: Prawda o Wołyniu IP: *.olsztyn.vectranet.pl 09.07.11, 00:08
      wiadomosci.onet.pl/swiat/odnaleziono-masowa-mogile-polakow,1,4787127,wiadomosc.html
      • Gość: mix Re: Prawda o Wołyniu IP: *.adsl.inetia.pl 09.07.11, 08:04
        Prawda on Wołyniu musi być ciągle powtarzana na tym forum nie tylko ze względu na medialne aspekty publicystyki Gazety Olsztyńskiej czy Gazety Wyborczej. Niektórym się wydaje, że opanowując media i władze, mogą wciskać każdy dowolny kit audytorski. Osobiście uważam, że pomysł antymenela i wątek privusa powinien być początkiem udowadniania tego, że Olsztyn to nie jest Ukraina. Stąd wręcz domagam się podobnego traktowania Warmiaków, jak Ukraińców i Niemców. Stowarzyszenie niemieckie nie załatwiają sprawy, czego dowodem jest traktowanie przez władze Warmiaków i ich przeszłości na Warmii i Mazurach. Okazuje się, że sam powrót do macierzy wcale nie załatwia sprawy, co powinno przynosić wstyd aktualnym władzom. Po raz kolejny okazuje się, że w czasie zaborów można było funkcjonować nie tylko na zasadzie wozu Drzymały ale mieć możliowość zorganizowania ruchu Rodła i własnej reprezentacji parlamentarnej. Nawet komuna - z różnych zresztą względów - nie miała odwagi na traktowanie Warmiaków według zasad Grzymowicza. Mój post wcale nie uwłacza publicystyce cenionego prze ze mnie Leyka, ale tylko przypomina niektóre zaszło9ści historyczne chyba sensownie zasygnalizowane w serialu Czarne Chmury.
        • Gość: alog zwróć sie do PO i pierdół tu nie wypisuj IP: *.adsl.inetia.pl 09.07.11, 08:14
          by zaistnieć
          • Gość: ania zapalmy światełko o 21,00 11 lipca IP: *.adsl.inetia.pl 10.07.11, 20:04
            Zapalmy ,,Światełko Pamięci” w oknach naszych domów w dniu 11 lipca 2011 r. o godz. 21.00
            Zapalone świece i znicze niech będą wyrazem naszej pamięci o ponad 200 tysiącach Rodaków i obywatelach polskich innych narodowości zamordowanych przez OUN – UPA na Kresach II Rzeczypospolitej
            „NIE O ZEMSTĘ, LECZ O PRAWDĘ WOŁAJĄ OFIARY”

            CZEŚĆ ICH PAMIĘCI !
            • Gość: jd Re: zapalmy światełko o 21,00 11 lipca IP: *.ip-142-4-212.net 05.07.13, 12:50
              zapalmy światełka i w tym roku
        • Gość: kolo Re: Prawda o Wołyniu IP: *.adsl.inetia.pl 11.07.11, 08:38
          jeśli chodzi o Gazetę Olsztyńską - to na ich komentarzach, jeśli padnie słowo ukrainiec, w obojętnie jakim kontekście - komentarz jest od razu usuwany... sprawdzałem to wielokrotnie.
          • Gość: mk Prawdę tę trzeba ciągle przypominać IP: *.adsl.inetia.pl 25.01.15, 07:43
            Niestety.
            • antymenel.1 Re: Prawdę tę trzeba ciągle przypominać 25.01.15, 09:27
              W Gazecie Olsztyńskiej przez wiele lat grasował Stefan Migus-aktywista Związku Ukraińców w Polsce wypisując antypolskie brednie przy biernej postawie zespołu.Potem produkował sie i produkuje do dzisiaj w Radiu Olsztyn.W ubiegłym roku wywołał swoimi wypowiedziami skandal i interwencję wielu organizacji i osób prywatnych.Migusa wziął oczywiście w obronę Miron Sycz-syn upowca skazanego na karę śmierci.Sprawa oparła się o KRRiTv i mam nadzieję,że ten oszczerca i nacjonalista został przywołany skutecznie do porządku.
      • Gość: zatorzak Re: Prawda o Wołyniu IP: *.olsztyn.vectranet.pl 10.07.11, 22:13
        dziś przypada 70-ta rocznica wydarzeń w Jedwabnem - obchodzona tradycyjnie już z wielką pompą i kolejnymi przeprosinami... ciekawe, kiedy na Ukrainie Rzeź Wołyńską będzie obchodzić się podobnie?... może ta odkryta niedawno zbiorowa mogiła wpłynie na władze, aby ruszyć temat? chyba, że im to nie na rękę...
        • privus Re: Prawda o Wołyniu 10.07.11, 23:07
          Zarówno były prezydent Lech Kaczyński jak o obecny Bronisław Komorowski wyraźnie wykazali, że bardziej im na rękę były organizowane ukraińskie festiwale w rocznicę tych wydarzeń, niż pamięć o poległych w tej rzezi Polakach.
          • Gość: adam Re: Prawda o Wołyniu IP: *.communiconn.info 10.01.14, 10:27

            trudno nie nazwać skandalem występów prezesa na majdanie w towarzystwie lidera neobanderowców
            • privus Re: Prawda o Wołyniu 10.01.14, 14:33
              Otoczenia prezesa mówi wystarczająco wiele o nim samym, by mieć tutaj jakiekolwiek wątpliwości.
            • Gość: kk Re: Prawda o Wołyniu IP: 199.175.54.* 11.01.14, 09:59

              wiadomy poseł pewnie wniebowzięty
    • Gość: wk Re: Prawda o Wołyniu IP: *.pl 01.11.11, 15:20

      przejmujący komentarz adamskiego

      www.debata.olsztyn.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1936:dziecko-na-bagnecie-&catid=63:ukasz-adamski&Itemid=97http://www.debata.olsztyn.pl/index.php
      • Gość: ewa Re: Prawda o Wołyniu IP: *.compute-1.amazonaws.com 01.11.11, 16:18
        Cześć Pamięci Ludziom wymordowanym w bestialski sposób przez UPA !!!
        • Gość: Tutejszy. Komu włosienicę komu.Nikt nie chce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.14, 19:07
          Wołyń.
          Prawda jest bardziej niz prozaiczna.Kto pierwszy powinien włożyć włosienicę i prosić o wybaczenie na Kresach i Wołyniu.Wydaje mi się,że ten zaszczyć przypada Polakom tam zamieszkałym.

          Polacy sami powini włożyć włosienicę i na kolanach błagać o przebaczenie Ukraińców za swoje przewinienia w stosunku do Ukraińcow do 1939r.
          Tam Polacy pokazali jak się czują jako właściciele niewolników.Pokazali czy im znacznie bliżej do zezwierzęcenia niż do człowieczeństwa.

          Dopiero jak tę zbrodnię z niewolnictwem,poniżaniem i segregacja narodowościową wlaściwie rozliczymy to można dyskutować o odwecie Ukraińców w stosunku do Polaków po 1939r.

          Przecież od czegoś należy zacząć.A zacząć należy od poznania źródla zła które powstało w Polsce i skierowane było między innymi przeciwko Ukraińcom. Nawet obóz koncentracyjny dla Ukraińcow II RP stworzyła

          A odwet Ukraińców to "Zło złem wypalono" skutecznie i nic więcej.

          I nie ma co plakać krokodylimi łzami.Tam było UPA ale było też AK.

          Tylko AK dokładnie zachowała się jak dowódcy września 1939.Podszyta tchórzem uciekla do Lwowa i większych miast przestraszeni nie na żarty.
          A czemu nie broniła Polaków zamieszkałych na Kresach gdzie AK-wców było dziesiątki tysięcy/wg sprawozdań do Londynu/ A UPA w okresie największego rozkwity tylko 30 tysięcy.

          A AK zajeta w tym czasie była nie tylko z kolaboracją z Niemcami ,juz była gotowa na kolaborację z Sowietami z którymi tak dzielnie wkraczała do Wilna,Lwowa i wielu wielu innych miast.

          AK miała w nosie obronę Polaków.Jej celem była tylko władza.Władza za wszelką cenę.Niestety Sowieci powiązali to w pęczki i wczasy na Syberii zapewnili.

          Sprawa Wołynia jest tak ważna dla Polski,że czołowym badaczem jest technik żywienia wypisujących bzdury pomieszane z urojeniami ,mało znaczącymi faktami za wszelką cenę chcąc stworzyć z ludzi niegodnych bohaterów.
          Trzeba przyznac,ze na Kresach i Wołyniu mieszkało bardzo dużo Polakow godnych miana człowieczeństwa.Ale ton niestety nadawał lokalny szuwar polski nawieziony w ten region z zadaniem wprowadzenia niewolnictwa tubylców. Niestety podłe zamiary rządu II RP historia dokładnie odwróciła.Doskonale zorganizowane polowanie na Tubylców zniweczyła historia Nastąpiła zmiana ról.Myśliwy stał się zwierzyną łowną.

          IPN nawet spojrzeć nie chce spojrzeć w stronę Wołynia ponieważ doskonale sobie zdaje sprawę,ze całkowita wina leży po stronie zamieszkałych tam Polaków a także zamieszkałych na Kresach.
          Wołyń to jest faktem jest też końcem niewolnictwa narodów zamieszkałych w granicach RP.


          • Gość: bj Re: Komu włosienicę komu.Nikt nie chce IP: 204.45.133.* 12.01.14, 10:45

            twój tatuś był banderowcem?
            • antymenel.1 Re: Komu włosienicę komu.Nikt nie chce 12.01.14, 12:04
              Województwo jest zamieszkałe przez sporą grupę ludności ukraińskiej przesiedlonej tu ramach operacji Wisła,która zakończyła działalność band UPA na południowym wschodzie Polski.Wśród nich byli i banderowcy,którym udało sie ukryć sprawiedliwością i ich rodziny.Takim typowym przykładem jest Miron Sycz,poseł(!!!!),syn banderowca skazanego na karę smierci i potem ułaskawionego.W ubiegłym roku,w głosnym wywiadzie Sycz powiedział,że jest dumny ze swojego ojca.
              Nic więc dziwnego,że tacy "tutejsi" dają głos.Nawet swoje forum załozyli-Podkarpacka u Kraina
              i tam rzeka antypolskiej propagandy kwitnie.Podobnie jest na Forum Przemyśl.
              Rzeczpospolita za lekką rękę miała.
            • Gość: Tutejszy Proste zasady człowieczeństwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.14, 16:59
              Wystarczy tylko nie byc wolyniakiem.Pozostali to normalni.Niezależnie od miejsca zamieszkania i pochodzenia.
              • antymenel.1 Re: Proste zasady człowieczeństwa. 12.01.14, 17:07
                Możesz to jakoś uzasadnić?Pewnie uważasz,że upowscy bandyci mordujący bestialsko dzieci,
                kobiety,bezbronnych staruszków,palący ludzi żywcem,wbijający niemowleta na sztachety,odrąbujący ofiarom kończyny charakteryzowali się normalnością i człowieczeństwem?
                • Gość: Tutejszy Re: Proste zasady człowieczeństwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.14, 18:59
                  Chodzi o to,ze wołyniacy przybyli do Polski obojętnie w który zakatek kraju jako zbiry z UB.
                  Do 1956r w UB byli głownymi siepaczami.To oni wyrywali paznokcie,sadzali na nodze stołka i wiele wiele innych wymyślnych tortur.
                  Można sobie to sprawdzić w IPN.W każdym województwie około 70 % Ub stanowili wołyniacy do 1956r.
                  Nie interesuje mnie co robili na Wołyniu.Interesuje mnie co robili w Polsce od 1944 do 1956r.
                  W 1956r zostali prawie wszyscy wywaleni z UB.Nawet jak na tą instytucje byli zbyt odrażający.
                  To dzięki nim przestało istnieć niepodległościowe podziemnie polskie.
                  Tutaj maja dotychczas niedocenione w Polsce zasługi.
                  Aby odwrócić kota ogonem za wszelką cenę chcą uchodzić za ofiary Ukraińców czy też UPA.
                  Bardzo wątpię,czy to się uda.
                  Coraz więcej prawdy dociera do społeczeństwa w tym nawet z IPN,która na ten temat też nie może milczec.

                  • antymenel.1 Re: Proste zasady człowieczeństwa. 12.01.14, 23:08
                    Pozostało ci już tylko jedno-zacznij się leczyć.I to by było na tyle.Bądźmy litościwi dla ułomnych.
              • privus Re: Proste zasady człowieczeństwa. 13.01.14, 03:21
                Gość portalu: Tutejszy napisał(a):

                > Wystarczy tylko nie byc wolyniakiem.Pozostali to normalni.Niezależnie od miejsc
                > a zamieszkania i pochodzenia.

                Odwracając Twoją prawdę, można by powiedzieć, że wystarczy nie być ukraińcem (pisownia retorsyjna). O ile znane już dokumenty ujawniają prawdę, to Ukraińcy szczególnie chętnie byli wykorzystywani do współpracy nie tylko przez UB ale także przez wywiad radziecki. Sam fakt, że Rosjanie mieli w wielu różnych sprawach o wiele lepsze rozeznanie środowiska ukraińskiego, niż miejscowe służby obraca w niwecz takie fałszywe tony i domorosłe pienia.
                • Gość: Tutejszy Nasz sport narodowy to donosicielstwo. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.14, 14:23
                  Nie opowiadaj głupot.Nie ma narodu większych donosicieli jak są Polacy.To wiedzą nie tylko w Europie.
                  A donosiliśmy tak na siebie jak też innych juz za zaborów/sztandarowy donosiciel to Marszalek Józef Piłsudski./
                  Okres II RP to sztandarowy agent też Nienców czyli Józef Beck--Minister Spraw zagranicznych oraz gen.Sikorski agent francuski.

                  Okres II WŚ to dobiero okazało sie,ze donosicielstwo to nasz narodowy sport.
                  Donosiliśmy tak Niemcom jak też Rosjanom.Niemcy nawet byli zbyt mocno tym zaskoczeni.To nie akcje gestapo i innych formacji okupacyjnych niszczyły nasz naród.Niszczyli go Polacy donosiciele.
                  A w stosunku do narodu żydowskiego przyczyniliśmy się do jego całkowitej likwidacji na terenie byłej II RP.W żadnym okupowanym kraju Niemcom to się nie udało.U nas to współpraca Polakow z Niemcami całkowicie ten naród unicestwiła.

                  A okres Polski Ludowej.To dopiero atrakcja jakich mało.Cały Rząd Londyński przez cały okres jego trwania to byli "patrioci"tegoż rządu na usługach UB i i sowieckiego GRU oczywiście z pobudek "patriotycznych" czyli za michę.

                  Największi "patrioci" z Wołynia stanowili trzon krwawych siepaczy UB.
                  Byli AK-owcy o wykształceniu prawnicznym byli też najbardziej bezwzględnymi sędziami w sądach Polski Ludowej.To oni wydawali z mocy prawa wyroki śmierci na patriotyczne podziemnie.

                  A sięgając do dokumentów IPN to kapusi mieliśmy na 10 000 mieszkańców więcej niż w najbardziej policyjnym państwie świata czyli w NRD.

                  A może potraficie zaprzeczyć.
                  A teraz co też jesteśmy sprawdzonymi donosicielami tym razem do Urzędow Skarbowych donosząc na naszych sąsiadów i nie tylko dlaczego oni mają pieniądze a my"patrioci" nie.
                  • antymenel.1 Re: Nasz sport narodowy to donosicielstwo. 13.01.14, 15:03
                    Znamy te tezy,znamy.Do tej pory były często lansowane wśród innych upowskich wypowiedzi na Forum Przemyśl.Teraz to samo piszesz tutaj.
                    Jesteś wyjątkowym bydlakiem,kłamcą i oszczercą.Idąc twoim tropem mogę powiedzieć,że ukraińscy nacjonalisci zeszli na psy.Kiedyś mordowali bestialsko,bo to ich ulubione zajęcie od wieków.Dzisiaj mordować nie mogą to plują i szkalują ludzi.
                    Jak już tak gorliwie sięgasz to starych kłamstw to ujawnij też prawdę:ile w markach dostawał Bandera?
                    • Gość: Tutejszy To było lepsze niż marki niemieckie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.14, 20:57
                      Nie znam tak dobrze jak Ty historii Ukrainy ale znam dość dobrze historię Polski.
                      Tego zapewne nie wiesz,że Marszalek Józef Piłsudski jako agent wywiadu niemieckiego i austriackiego za swoje zasługi dostał w dożywotnią dzierżawę nowo powstałe państwo Polskę,
                      którą tak sam jak przy pomocy swoich przydupasow w wiekszości też naznaczonych przez wywiad niemiecki doprowadził do tragedii w czasie II WŚ, z tym że wszystkie przydupasy jako patrioci czmychneli za granicę.
                      To było lepsze niż marki niemieckie.To było bezcenne.
                      Był tylko jeszcze jeden przypadek tak wielkiej nagrody.Ale wiem,że też nie wiesz.
                      • privus Re: PiS ma swoją Wróbel 13.01.14, 21:38
                        a olsztyńscy Ukraińcy podobnie naćpanego fanatyzmem Tutejszego.
                      • mobydickzolsztyna Re: To było lepsze niż marki niemieckie. 13.01.14, 22:37
                        Gość portalu: Tutejszy napisał(a):
                        "przy pomocy swoich przydupasow w wiekszości też naznaczonych przez wywiad niemiecki doprowadził do tragedii w czasie II WŚ"

                        I to mi w matactwach dyplomatów i wywiadów imponuje najbardziej!
                        Doprowadzić do tego, aby wszystkim się zdawało, że to Wojski ....
                        ... nie, nie, nie, tfu!
                        ... aby wszystkim tylko się zdawało, że skutek tych matactw doprowadził do możliwie dużych kłopotów dla mocodawcy mataczy, Hitlera.

                        Tak podziałać, używając "naznaczonych przez siebie" aby storpedować próby doprowadzenia do niemiecko-polskiego ataku na sowietów, aby nareszcie położyć trupem ileś tam niemieckich żołnierzy na polskiej ziemi, aby zmusić Anglię i Francję do wypowiedzenia wolny, bajeranckiej na razie co prawda.
                        To było najbardziej przez Niemcy pożądane.
                        To jest właśnie przerażająco chytre użycie "naznaczonych przez siebie" w super-tajemniczym dla historyków interesie das Drittes Reich.

                        Trzeba doprawdy nieprzeciętnej inteligencji, aby po dziesiątkach lat, przeniknąć tak makiaweliczne działania niemieckich agentów wpływu przy Dziadku i Sanacji.
    • Gość: zz Re: Prawda o Wołyniu IP: 50.7.98.* 15.01.14, 14:34

      a tymczasem w galicji pleni się neobanderyzm
      3obieg.pl/bandersztadt-ukrainsko-hitlerowski-lwow-2
      • antymenel.1 Re: Prawda o Wołyniu 15.01.14, 15:45
        I taka jest prawda o rzekomo braterskim narodzie.A faktycznie to bardzo wielu przypadkach szumowiny nacjonalistyczny,wspominające rzewnie swoich wielkich bohaterów-autorów ludobójstwa:
        Banderę,Szuchewycza,Klaczkiwskiego.Byli i są do dzisiejszego dnia nastawieni antypolsko.
        Nie można o nich zapominać.
        • Gość: Tutejszy Przyjaźn dwóch wodzów to przyjaźn dwóch narodów. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.14, 17:34
          My mamy PiS a oni Swobodę.
          To dwie bratnie organizacje wodzowskie o dokładnie takim samym programie podporządkowane jedynemu wodzowi.Niewielka różnica to u nas same emerytki a u nich sama młodzież.

          Ostatnio wodzowie spotkali się w braterskiej przyjaźni w Kijowie.

          Wodzowie stali obok siebie i wzajemnie się wspierali.
          Ba.Wódz Swobody w prostych słowach płynących od serca podziękował Wodzowi PiS-u za wsparcie.Wódz PiS-u był dumny jak paw,ze wreszcie został doceniony i to przez takiego samego wodza innego państwa.

          Przyjaźn dwóch wodzów to przyjaźn dwóch narodów.
          • Gość: hd Re: Przyjaźn dwóch wodzów to przyjaźn dwóch narod IP: 174.142.97.* 19.01.14, 22:49

            ocdn.eu/images/pulscms/MzM7MDQsMiwxZjQsYzMzLDZkYzswNiwzMjAsMWMy/22f82380962ee1753a27b0d5adb6194c.jpg
            po prawicy prezesa tiahnybok, wódz neobanderowców
            • Gość: jan Re: Przyjaźn dwóch wodzów to przyjaźn dwóch narod IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.14, 02:24
              Widać tego przyjaciela Tutejszego skrywającego się pod pachą. Ciągot do Odessy nie da się przykryć pustym gardłowaniem.
              • antymenel.1 Re: Przyjaźn dwóch wodzów to przyjaźn dwóch narod 20.01.14, 09:17
                Ja bym się z Kaczyńskiego nie naśmiewał.Przede wszystkim jego kontakt z rzeczywistością jest na tym samy poziomie co wiedza.Przecież on nie wiedział obok kogo stoi.Nie wie na czym polega nacjonalizm ukraiński i w dodatku nigdy w zyciu nie słyszał o UPA a problem ludobójstwa mu kompletnie wisi bo nikt mu nie podpowiedział,że coś takiego było.Zawieźli go do Kijowa wyłącznie w celach propagandowych.
                • Gość: Tutejszy Pomocnik naszego wodza też na Majdanie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.14, 11:41
                  To nie przypadek.
                  Wodzowie zawsze chcą być wodzami
                  www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/wildstein-wzniosl-na-majdanie-banderowski-okrzyk
                  • antymenel.1 Re: Pomocnik naszego wodza też na Majdanie. 20.01.14, 12:02
                    Zważywszy na fakt,że upowcy zgodnie z ukraińską tradycją powszechnie wyrzynali Żydów poczynania p.Wildsteina są oczywiście całkowicie na miejscu ponieważ jak powszechnie wiadomo ludzie jego pokroju nie mogą żyć bez paranoi.
                    • Gość: Tutejszy Byliśmy najlepsi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.14, 15:42
                      Tak ale my Polacy oprócz Niemców byliśmy najlepsi w unicestwianiu narodu żydowskiego.
                      Tego w żaden sposób zaprzeczyć się nie da
                      • antymenel.1 Re: Byliśmy najlepsi. 20.01.14, 16:47
                        Za wyjatkiem Ukraińców.Znowu upowców ujadasz?
                        Nie pisz my Polacy bo nie jesteś Polakiem.
                        • Gość: Tutejszy. Tego nie możesz strawić. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.14, 17:42
                          Wyobraź sobie,ze jestem Polakiem z krwi i kosci.Ale nie jestem faszystą i to Ciebie boli najbardziej i co gorsza dzięki mnie przynajmniej trochę łykniesz prawdy a nas Polakach tak skrzętnie ukrywanej i tego nie możesz strawić.
                          Prawdy o naszych dziadach,którzy niestety nie należeli do ideałów nawet uwczesnej Europy.Niektórzy nazwali ich tak jak Churchill hienami Europy.Mowili to bez ogródek prosto w twarz. Działania II WŚ niestety ale to w całej rozciągłości potwierdziły.Między innymi z Żydami zamieszkałymi w Polsce.
                          Tak dal Twojej ciekawości do dzisiaj żadnego narodu w Europie tak nie nazwano.

      • Gość: tw Re: Prawda o Wołyniu IP: *.play-internet.pl 24.02.14, 15:10

        kryzys gospodarczy tylko napędza zwolenników neobanderowcom, a teraz będą mieli jeszcze szerszy dostęp do mediów
    • Gość: gm Re: Prawda o Wołyniu IP: 31.31.78.* 20.02.14, 21:48

      wystawa w internecie
      www.ank.gov.pl/wolyn/index.htm
      • Gość: Tutejszy. Taka jest dola okupanta. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.14, 15:26
        Ciężka jest dola okupanta.A tak było na Wołyniu.
        Widocznie dola okupanta na Wołyniu była dla niego sielska gdyż odbywała się kosztem ludnosci tubylczej.
        Nie mogą zrozumieć jak naród,który miał byc tylko niewolnikiem potrafił sie zbuntować i wyciąć w pień swojego okupanta.
        Wielka szkoda,ze teskonot do Wołynia nie podziela zdecydowana więkoszość polskiego społeczeństwa.Nawet ofiar nie żaluje ponieważ nie ma kogo żałować.

        Pojechali na Wołyń,by grabic i wykorzystywac tubylców.Otrzymali srogą krwawą zapłatę,która się za takie postępowanie należała.Ci co chcieli zostac na Wołyniu zostali.Tubylcy na groby ziemi nie żałowali.
        • n4eu Re: Taka jest dola okupanta. 24.02.14, 20:22
          I co bidulku znowu zaczynasz:) Tytle razy juz sie osmieszyles totalnym brakiem wiedzy i jeszcze Ci malo? :)
          • Gość: SD Re: Ten facet to Ukrainiec IP: *.olsztyn.mm.pl 24.02.14, 22:39
            Nie ma co z nim w ogóle rozmawiać. Zrobił sobie zawody : jak długo można bezkarnie kąsać rękę, która go karmi. Z uwagi na jego wręcz zwierzęcą nienawiść do narodu polskiego, jego wypowiedzi na tym forum zlewam zupełnie. W ramach akcji "WISŁA" zamiast rozpędzać ich po całej Polsce, powinni wszystkich ich odstawić na granicę polsko - radziecką. Tam już Ruskie z banderowcami zrobili by porządek.
            Nie chce mi się czytać wszystkich postów w tym wątku,, ale być może, że warto tutaj rozpatrzyć (może już to omówiono) jeszcze jedną kwestię. Ukraińcy zachowali się wobec nas w czasie II wojny św. w sposób nieludzki i nic tego nie może usprawiedliwić. I tego nie zrobił nam ich aparat państwowy, bo go nie mieli, ale zwykli ludzie.
            Warto jest jednak przypomnieć sobie wojnę polsko - radziecką. Gwarancją niepodległości Polski miała być niepodległa Ukraina. Razem z Ukraińcami, pod dowództwem atamana Petlury, walczyliśmy przeciw Armii Czerwonej. W r. 1921 po traktacie w Rydze, Polska ocalała. Ale wolnej Ukrainy nie było.
            Mamy pretensje do Anglików, czy Francuzów, że nas zdradzili po II wojnie światowej (zupełnie niezrozumiałe pretensje wobec USA, które przecież nie podpisywały z nami żadnych sojuszy o wzajemnej pomocy). nie chcąc dostrzegać w jakiej sytuacji po wojnie te kraje się znalazły. Francja była dopiero wcześniej co okupowana, UK ze strategicznego punktu widzenia właściwie tę wojnę przegrało. Ale my mamy cały czas pretensje, że nas zostawili. A jak my właśnie zachowaliśmy się wobec Ukraińców w r. 1921 ? Zachowaliśmy się wobec nich identycznie. I gdzie wtedy w Rydze w r. 1921 był ten nasz honor, o którym tak pięknie potem mówił w Sejmie płk. Beck ?
            • privus Zbrodnie ukraińskie - temat nadal zakazany (1) 25.01.15, 11:07
              We wrześniu 2009 roku Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła rezolucję, która stwierdziła, że gwałt może być ścigany jako zbrodnia wojenna, a nawet jako czyn mieszczący się w definicji ludobójstwa. Od tego czasu w polskich mediach pojawiło się kilka publikacji dotyczących gwałtów dokonanych przez Niemców na Polkach, oraz kilkanaście publikacji dotyczących gwałtów dokonanych przez Sowietów na Niemkach, Polkach i Węgierkach.
              W artykule „Rosjanie, gwałty kobiet i milczenie salonu” (www.niezależna.pl
              20.10.2013) napisano:
              Sowieci gwałcili kilkuletnie dziewczynki i siedemdziesięcioparoletnie babcie. Być może była to forma nagrody (!) dla fatalnie odżywionego żołnierza, ale też może i metoda zastraszenia miejscowej społeczności. Brytyjscy historycy podają konkretne dane:
              100 tysięcy zgwałconych Polek, 2 miliony zgwałconych Niemek
              ”. Fruzsina Skrabski w rozmowie z Piotrem Włoczykiem („Sowieckie gwałty na Węgierkach”, w: Historia „Do Rzeczy” z marca 2014) oceniła, że ofiarami gwałtów mogło być nawet 800 tysięcy Węgierek.

              Do tej pory nikt jednak nie podniósł tematu gwałtów dokonanych przez Ukraińców na Polkach w latach 1939 – 1948. A były one masowe, przerażające w swoim okrucieństwie i kończyły się niemal w każdym przypadku śmiercią ofiary. Często torturowane i gwałcone były wszystkie kobiety polskie w napadniętym domu, zarówno 6-letnie wnuczki, ich matki jak i ponad 60-letnie babcie. Podczas napadu na wieś były to gwałty publiczne, dokonywane w miejscu, w którym ofiarę dopadnięto. Towarzyszyło im barbarzyńskie okaleczanie ofiar.
              Już 12 września 1939 roku we wsi Smerdyń pow. Łuck, uzbrojona grupa Ukraińców w pobliskim lesie dokonała zbiorowego gwałtu na 9 kobietach w wieku 20 – 35 lat oraz 2 dziewczynkach w wieku 11 – 13 lat, a następnie je zamordowała (poza nimi zamordowali wówczas małżeństwo staruszków w wieku po ok. 80 lat, 5 chłopców w wieku 10 – 14 lat oraz 4 dzieci w wielu przedszkolnym (Siemaszko…, s. 654).
              17 września w lasach Nadleśnictwa Karpiłówka pow. Sarny banda chłopów ukraińskich napadła na gajówkę: postrzelili gajowego Józefa Kałamarza, przywiązali do ławy i przerżnęli w poprzek brzucha; jego żonę Otylię zawlekli do stodoły, gdzie ją zbiorowo zgwałcili i zamordowali; podpalili gajówkę i w ogień wrzucili ich trójkę małych dzieci (Siemaszko..., s. 809).
              Nocą z 18 na 19 września we wsi Szumlany pow. Podhajce: „W liście wysłanym 17 grudnia 1941 r. przez polskiego rządcę z dworu w Szumlanach Jana Serafina do Polskiego Komitetu Pomocy w Brzeżanach, pisał on:
              We wrześniu 1939 r. Ukraińcy zamordowali w Sławentynie miejscową nauczycielkę p. Zdebową, z domu Małaczyńską. Mordowali ją w sposób wyrafinowany. Egzekucja trwała w mieszkaniu nauczycielki od zmroku do świtu. Powodem mordu był fakt, że Zdebowa była Polką” („Antypolska akcja nacjonalistów ukraińskich w Małopolsce Wschodniej w świetle dokumentów Rady Głównej Opiekuńczej 1943 – 1944”, wstęp i opracowanie L. Kulińska i A. Roliński, Kraków 2003, s. 12 – 14).
              Kilku Ukraińców przez całą noc morduje „w sposób wyrafinowany” bezbronną kobietę, polską nauczycielkę. Trudno przypuszczać, aby ten „wyrafinowany sposób” nie składał się głównie ze zbiorowego gwałcenia ofiary. Są setki relacji świadków, którzy w przypadkach torturowanych i zabijanych polskich dziewcząt używają sformułowań typu: „zamordowana po okrutnych torturach”, „zamęczona na śmierć”. Zwłoki dziewcząt i kobiet były często tak zmasakrowane, że tylko można było domyślać się, iż wcześniej były gwałcone.
              Zbrodniarze ukraińscy najczęściej, zanim uśmiercili ofiarę, stosowali wobec niej kilku wymyślnych sposobów tortur. Świadkowie często pomijali masowość dokonywanych gwałtów na dziewczętach i kobietach, ze względu na cześć ofiar. Nie jest tak łatwo ujawniać, że matka, żona, siostra czy córka były w potworny sposób zbiorowo gwałcone przed zamordowaniem.
              Bezkarność, przyzwolenie, a nawet wręcz zachęta, pozwalały wyzwalać każdą formę zboczenia, w tym pedofilię. Trudno jest chociażby stwierdzić, czy dzieci nasadzone na kołki w płocie były wcześniej gwałcone.

              Franciszek Sikorski w książce „Iwa zielona” na s. 123 wspomina: „/.../czterdziestego drugiego roku /.../ zobaczyłem w Kadłubiskach pomordowanych Polaków w jeszcze bardziej bestialski sposób /.../, na przykład, kobiecie w ciąży rozpruto brzuch i nie narodzone jeszcze bliźniaki ułożono jedno przy jednej piersi matki, drugie – przy drugiej; siedmioletniej dziewczynce wepchnięto do pochwy odwrotną stroną sosnową szyszkę”.
              Rzeź wsi Parośli pow. Sarny z 9 lutego 1943 r. uznana została przez historyków za początek ludobójczego szlaku OUN-UPA. Antoni Przybysz w książce „Wspomnienia z umęczonego Wołynia” na s. 62 pisze: „W południe Ukraińcy przyprowadzili do domu Bronisława Stągowskiego z sąsiednich domów kilka panienek i młodych mężatek i urządzili zabawę.
              Jeden z bandytów grał na harmonii, a pozostali – trzydziestu mężczyzn tańczyli na zmianę z tymi kobietami. Wszyscy byli pijani i wobec panienek i mężatek zachowywali się brutalnie i wyrażali się wulgarnie. O godzinie czternastej wyprowadzili z domu starszych ludzi i dokonali zbiorowego gwałtu na kobietach. Kobietom opierającym się przykładali noże do gardeł, względnie lufy karabinów lub naganów do głów i w ten sposób zmuszali je do uległości
              ”.
              Od 1943 roku coraz częściej ofiarą padały uprowadzane z domów młode dziewczęta, z których większość zaginęła bez śladu. Ciała tych odnalezionych były zmasakrowane, zwykle miały obcięte piersi, wyłupane oczy i rozprute brzuchy od narządów rodnych aż po szyję.
              25 lutego 1943 roku we wsi Skurcze pow. Łuck upowcy zamordowali 25-letnią Zofię Szpaczek. W lutym 1943 roku we wsi Białokrynica pow. Krzemieniec 23-letnią Polkę Annę Monastyrską, 13 marca w osadzie Chrobrów pow. Łuck 23-letnią Janinę Hetmańczuk.
              Polskie dziewczęta były mordowane m.in. w kol. Grobelki pow. Łuck, w kol. Gruszwica pow. Łuck, w osadzie wojskowej Hallerówka pow. Równe, w kol. Lubomirka Stara pow. Równe (lat 20 – 25, zamordowana przez Ukraińców z Kamiennej Góry), w kol. Łamane pow. Łuck, w kol. Kopytów pow. Równe. 16 marca 1943 roku we wsi Rudniki pow. Łuck zamordowany został leśniczy z 19-letnią córką, w majątku Charłupy 18-letnia dziewczyna. Od marca 1943 r. z powierzchni ziemi zaczęły znikać całe polskie wioski, których ludność zostawała wymordowana, dobytek rozgrabiony zarówno przez banderowców, jak i okoliczną ludność ukraińską, która najczęściej brała udział w zbrodni. Po relacjach cudem ocalałych świadków można tylko domyślać się niebywałej tragedii, dramatu torturowanych rodzin i ogromu cierpienia ofiar. Istotą tego ludobójstwa było okrucieństwo sprawców i ból bestialsko torturowanych ofiar. Podczas wyrzynania polskiej ludności prawie w każdej miejscowości zarówno na Wołyniu jak i w Małopolsce Wschodniej dochodziło do zbiorowych gwałtów na dziewczynkach i kobietach polskich, niezależnie od wieku. Zbrodni dokonywali zarówno „partyzanci ukraińscy” z UPA i Służby Bezpieki OUN, jak też ukraińscy chłopi z tej samej wsi i wiosek sąsiednich. Na ponad dwieście tysięcy zamordowanych mamy około dwudziestu tysięcy dokładnych relacji opisujących sposoby torturowania i uśmiercania ofiary z podaniem jej nazwiska.
              • privus Zbrodnie ukraińskie - temat nadal zakazany (2) 25.01.15, 11:08
                Do tych wspomnień często nie chcą wracać ci, którym udało się przeżyć. Jest to wciąż dla nich ogromnym traumatycznym przeżyciem. Trudno zresztą relacjonować oglądane z ukrycia i przy pełnej bezradności okaleczanie, gwałcenie i uśmiercanie swojej matki, żony, siostry czy córki. Jest to zrozumiałe, ale daje przewagę mordercom oraz ich poplecznikom, którzy chcą zrobić z kata ofiarę a z sadystycznych zbrodniarzy bohaterów narodowych.
                22 kwietnia 1943 r. (Wielki Czwartek) we wsi Dźwinogród pow. Borszczów banderowcy uprowadzili do młyna 3-osobową rodzinę polską Sypnickich.
                „Tam na oczach rodziców oprawcy zgwałcili ich 17-letnią córkę Janinę, a następnie całą trójkę zamordowali” (Komański..., s. 35). W Wielki Piątek 23 kwietnia. w kol. Augustów pow. Horochów zarąbali siekierami rodzinę młynarza liczącą 10 osób.
                Zginęli: 55-letni Jan Romanowski, jego 18-letni syn Aleksander, 16-letnia córka Leokadia, 13-letnia córka Aleksandra, 10-letnia córka Krystyna, 8-letnia córka Jadwiga, zamężna 30-letnia córka Anna Dziadura i jej 3-letnia córka Ewa, 80-letnia Anna Romanowska (matka Jana) oraz 17-letnia kuzynka Feliksa Kicuń; „córki młynarza przed zamordowaniem były zgwałcone”.
                Żona młynarza, z pochodzenia Niemka, z ukrycia obserwowała rzeź całej rodziny i rozpoznała 2 zabójców, a po spaleniu młyna uciekła do Włodzimierza Wołyńskiego (Siemaszko…, s. 149).
                W kwietniu 1943r. pomiędzy wsią Podłużne a osadą Janowa Dolina pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 10-letniego Tadeusza Gołębiowskiego, którego udusili drutem oraz 18-letnią Zofię Bartosiewicz, którą zgwałcili i obcięli jej piersi (Siemaszko…, s. 322).
                Na drodze do Łucka zamordowali 48-letniego inż. Władysława Krzanowskiego z 26-letnią córką Janiną Krzanowską, nauczycielką, którą przed śmiercią zgwałcili; ciała ofiar wrzucili do studni.
                W kolonii Teresin pow. Włodzimierz Wołyński w marcu lub kwietniu 1943 r.: „Ukraińcy weszli do domu Brzezickich i na oczach Jana zgwałcili jego żonę!
                Potem ich powiązali i zabrali ze sobą na wóz. W tym samym czasie, Ukraińcy z tej samej grupy, zabrali także ze sobą Antoniego Bojko oraz jego żonę Jadwigę. Od tej chwili, wszelki słuch po nich zaginął, jestem prawie pewien, że zostali wtedy nieludzko zamordowani. /…/
                Tymczasem niedługo później Ukraińcy z Lasu Świnarzyńskiego, znów przyjechali do naszej wsi i tym razem zajechali na podwórko rodziny Kukułka. Gospodarz miał na imię chyba Stanisław lat około 45, który miał żonę lat około 42 oraz jednego syna Antoniego lat około 18 i jedną córkę, chyba miała na imię Zosia, lat około 23.
                Po odjeździe banderowców, po naszej kolonii rozpoczęto sobie opowiadać, co stało się z rodziną Kukułków. Ludzie mówili tak:
                „Banderowcy weszli do domu rodziny Kukułka, zgwałcili Zosię, a potem wszystkich zabrali ze sobą do lasu. Od tej pory wszelki słuch po nich zaginął. Pewnie ich w lesie bandziory pomordowali.” (Eugeniusz Świstowski; w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl wspomnienia spisane przez Sławomira Rocha).
                „Około 12 V 1943 r. sotnia bulbowców otoczyła zamieszkaną przez Polaków kolonię Wielka Hłusza, leżącą około 25 km na północ od Kamienia Koszyrskiego.
                Mieszkańców, w liczbie 15 osób dorosłych i kilkoro dzieci, zgromadzono w zabudowaniach Pileckiego i Łukaszewicza, po czym w obecności sterroryzowanych mężczyzn zgwałcono wszystkie niewiasty, a następnie wszystkim nie wyłączając dzieci, wyłupano oczy, obcięto języki, kobietom piersi, a mężczyznom genitalia, po czym zabudowania wraz ze znajdującymi się w środku okaleczonymi spalono" (Janusz Niewolański: „W poszukiwaniu zagubionych „Żurawi Ibykusa”; w: Kresowy Serwis Informacyjny nr 7/2013).
                • privus Zbrodnie ukraińskie - temat nadal zakazany (3) 25.01.15, 11:16
                  Nocą z 14 na 15 maja we wsi Kundziwoda pow. Dubno upowcy oraz Ukraińcy z sąsiednich wsi obrabowali i spalili większość polskich zagród oraz zamordowali co najmniej 15 Polaków, w tym 60-letnią wdowę Samoszyńską i jej dwie córki lat 21 i 22 po wielokrotnym zgwałceniu (Siemaszko…, s. 56).
                  W maju 1943 r. w kol. Stryłki pow. Równe upowcy w nocy dokonali rzezi ludności polskiej. „Ofiary były mordowane w bestialski sposób: mężczyźni mieli odcięte genitalia, kobietom powpychano między wnętrzności butelki i kamienie, odcinano palce, języki, nosy, wbijano kołki w szyje i głowy” (Siemaszko..., s. 726).
                  2 czerwca we wsi Hurby pow. Zdołbunów upowcy oraz chłopi ukraińscy z sąsiednich wsi otoczyli wieś i ze szczególnym okrucieństwem dokonali rzezi około 250 Polaków.
                  Na 3 dzień (5 czerwca 1943 r.) po dokonaniu morderstwa przez Ukraińców byłem w tej wsi. /…/ Doszliśmy na miejsce: widok okropny, wieś częściowo spalona, bardzo dużo pomordowanych w najokropniejszy sposób, kobiety w pozycjach, które wskazywały, że gwałcono je przed zamordowaniem.
                  /.../ Nie wszystko widziałem – wieś była rozległa, nie udało się wszystkich przykryć ziemią, brak było łopat, wszystko zrabowane
                  ” (Jan Filarowski; w: Siemaszko....., s. 1243).
                  18 czerwca we wsi Jarosławicze pow. Dubno wymordowali co najmniej 52 Polaków. M.in.: 18-letnią Stasię Jachimek „ukraińscy powstańcy” kilkakrotnie zgwałcili, przywiązali nagą sznurem za nogi do belki i zanurzyli głową w dół w studni.
                  18-letnią Lusię i 30-letnią Jadwigę Przewłockie przed śmiercią brutalnie wielokrotnie gwałcili na oczach kilku osób (w tym rodziców) czekających na śmierć
                  (Siemaszko..., s. 65; oraz Mieczysław Jankowski: Zapomnieć nie mogę; w: „Świadkowie mówią”, s. 10).
                  20 czerwca w kol. Dąbrowa pow. Łuck zamordowali Anielę Rudnicką z 3 dzieci oraz 17-letnią Wandę Stępień po dokonaniu zbiorowego gwałtu (Siemaszko…, s. 568).
                  W osadzie Szklińskie Budki pow. Łuck zakłuli nożami 40-letniego Wacława Podobińskiego, jego 38-letnią ciężarną żonę Zofię oraz uprowadzili ich 17-letnią córkę Alicję, po której ślad zaginął.
                  23 czerwca w kol. Andrzejówka pow. Łuck Ukraińcy z kolonii Krasny Sad zamordowali 10 Polaków, w tym 23-letnią Jadwigę Chmielewską, którą uprowadzili do lasu i tam przed śmiercią zgwałcili.
                  29 czerwca w kol. Fundum pow. Włodzimierz Wołyński upowcy poszukiwali młodych Polek. Postrzelili Feliksa Bulikowskiego i wrzucili do studni oraz ciężko pobili matkę i syna, bo nie chcieli zdradzić miejsca ukrycia córek (sióstr).
                  Następnie napadli na rodzinę Styczyńskich i pobili ciężko rodziców także poszukując ich córek. W czerwcu 1943 r. w kol. Budki Kudrańskie pow. Kostopol dokonali rabunków w polskich gospodarstwach oraz zgwałcili kilka nastoletnich dziewcząt.
                  Jest to jeden z 4 znanych przypadków w historii tego ludobójstwa, gdy gwałty nie zakończyły się śmiercią ofiar.
                  Koło wsi Chwojanka pow. Kostopol w pobliskim lesie zamęczyli na śmierć siostry Dąbrowskie, 19-letnią Władysławę i 21-letnią Genowefę, mieszkanki kol. Borek Kuty.
                  W kol. Grabina pow. Łuck postrzelili 15-letnią Polkę Helenę Karczewską, następnie zgwałcili ją i dobili strzałem w podbródek; świadkiem był ojciec ukryty nieopodal w lesie (Siemaszko…, s. 568).
                  We wsi Hać pow. Łuck zamordowali młodą dziewczynę, Kalabińską, nad którą znęcali się w okrutny sposób. W czerwcu 1943 r. majątku Woronów pow. Sarny upowcy obrabowali i spalili majątek oraz zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków, natomiast 30 z nich zbiorowo zgwałciło córkę zarządcy majątku (Siemaszko...., s. 722).
                  W kol. Zahadka pow. Włodzimierz Wołyński miejscowy Ukrainiec podjął się doprowadzenia do Włodzimierza młodej Polki Reginy Garczyńskiej, która odwiedziła rodzinę i wiozła z powrotem żywność. W okolicach wsi Mohylno wydał ją w ręce upowców, którzy przywiązali ją rozebraną do drzewa i gwałcili. Równocześnie rozpalili ognisko i następnie wkładali ofierze w narządy rodne rozpalone żelazo (Siemaszko...., s. 949, 959).
                  We wsi Zastawie (Katarzynówka) pow. Horochów upowcy uprowadzili do lasu 22-letnią Henrykę Tomal, gdzie przez 3 dni wielokrotnie ją gwałcili, potem zamordowali i wrzucili do suchej studni w lesie (Siemaszko…, s. 136).

                  To wszystko działo się jeszcze przed 11 lipcem 1943 roku, dniem nazwanym „Krwawą Niedzielą” , czyli przed apogeum ludobójstwa na Wołyniu.
                  Potem nadeszły rzeczy tak przerażające, że podczas słuchania o nich „siwiały młode dziewczęta”. Przykładem takiego bestialstwa jest zagłada wsi Władysławówka pow. Włodzimierz Wołyński. Przebieg tej zbrodni znany jest dzięki Ukraińcowi, który zrelacjonował ją swojemu polskiemu sąsiadowi. Pod koniec sierpnia 1943 roku z Władysławówki przybiegł zakrwawiony mężczyzna krzycząc, że Ukraińcy mordują w tej wsi Polaków. Świadek, W. Malinowski ukrył się ze swoją rodziną w lesie.
                  Pomagał im sąsiad, Ukrainiec Józef Pawluk. Poszedł on do wsi sprawdzić, co się dzieje. Wrócił po około 3 godzinach i zdał relację.
                  Prowidnyk ich powiedział, że taka rzeź jednocześnie jest przeprowadzana, odbywa się na całej Ukrainie, że jest nakaz wybicia wszystkich Lachiw - żeby nikt nie pozostał - komunistów i Żydów też. Powiedział (Józef Pawluk - przyp. S.Ż.), że we wsi Władysławówce wybili wszystkich, 40 rodzin – ogółem około 250 osób, leżą martwi, trupy.
                  Zapytany, jak to się stało, opowiedział, że rano napadli na kolonię, 50-ciu Ukraińców - UPA, uzbrojonych, otoczyło i „zdobyło" wieś, podczas "zdobywania" wsi zastrzelili kilku Polaków, którzy uciekali. Pozostali bezbronni i sterroryzowani zostali oddani Ukraińcom, którzy oczekiwali w rejonie wsi przed jej „zdobyciem
                  ".

                  Była to zbieranina ludzi bez broni palnej, ze 150 osób, między nimi były kobiety - wszyscy posiadali kosy, sierpy, siekiery, widły, noże, cepy, szpadle, grabie, kłonice, orczyki i inne narzędzia stosowane w rolnictwie. Tak na znak dany przez uzbrojonych Ukraińców, rzucili się na Polaków. Rozpoczęła się straszna rzeź, w tym zamieszaniu pobili i swoich.
                  O tym opowiedział mi ojciec - mówił Pawluk, a sam widziałem koniec tego mordu - najgorzej znęcali się nad ostatnimi Polakami - rozszarpywali ludzi, ciągnęli za ręce i nogi, a inni ręce te odżynali nożami, przebijali widłami, ćwiartowali siekierami, wieszali żywych i już zabitych, rozcinali kosami, wydłubywali oczy, obcinali uszy, nos, języki, piersi kobiet i tak ofiary puszczali. Inni łapali je i dalej męczyli, aż do zabicia.
                  Przy końcu ofiara była otoczona grupą ryzunów - widziałem, jak jeszcze żyjącym ludziom rozpruwano brzuchy, wyciągano rękami wnętrzności - ciągnęli kiszki, a inni ofiarę trzymali; jak gwałcili kobiety, a później je zabijali, wbijali na kołki, stawiali żywe kobiety do góry nogami i siekierą rozcinali na dwie połowy, topili w studniach.
                  Powiedział Pawluk, że nigdy w życiu nie widział i nie słyszał o takiej rzezi, i nikt, kto tego nie widział, nigdy w to nie uwierzy, że jego pobratymcy tego dokonali. (...) Po wybiciu ofiar wszyscy rzucili się na dobytek - rabowali wszystko, nawet jedni drugim zabierali, były bratobójcze bójki (...).
                  Nie mogłem patrzeć się na dzieci z roztrzaskanymi głowami i mózgiem na ścianach, wszędzie trupy zmasakrowane, krew - aż czerwono..”. (Siemaszko..., s. 1236 - 1237).
                  • privus Zbrodnie ukraińskie - temat nadal zakazany (4) 25.01.15, 11:49
                    W podobny sposób jak Władysławówka, zarówno na Wołyniu jak i w Małopolsce Wschodniej zagładzie uległo kilkaset wsi polskich. W Augustowie ocalał świadek Kajetan Cis, ukryty w kopie zboża. Widział nieudaną próbę ucieczki rodziny Malinowskich liczącej 7 osób: rodziców, teściową i dzieci lat: 2. 3, 4 i 5.
                    Rozjuszona banda, jeszcze okrwawiona i rozgrzana we Władysławówce - widłami, siekierami, sierpami i kosami - zabijała, maltretowała tę rodzinę; kobiety, żonę Malinowskiego i teściową, rozebrali do naga i gwałcili - chyba gwałcili już nieżywe kobiety, bo leżały bez ruchu i co raz jakiś rezun kładł się na nie, były całe we krwi.
                    Żywe dzieci podnosili na widłach do góry - straszny krzyk (...). Kilku rezunów poznałem - mieszkali w przyległych wioskach, sąsiedzi
                    ” (Siemaszko..., , s. 1237).
                    We wsi Woronczyn pow. Horochów 15 lipca 1943 r.: „Kiedy my, przestraszeni siedzieliśmy w życie, we wsi rozpętało się piekło. /…/ Siedzieliśmy skuleni, aż tu nagle słychać rozmowę.
                    Powolutku podniosłam głowę. Zobaczyłam białego konia, na którym siedział Ukrainiec. Przez pierś miał przewieszony karabin. Prowadził przywiązaną do siodła kobietę (podkr. – S.Ż.).
                    Była to nasza sąsiadka Krzeszczykowa
                    ” (Stanisława Jędrzejczak; w: Biuletyn Informacyjny 27 Dywizji Wołyńskiej AK, nr 1 z 2000 r.). Losu uprowadzonej „w jasyr” polskiej kobiety można domyśleć się, był gorszy od branek tatarskich, a działo się to w połowie XX wieku.
                    25 lipca 1943 r. we wsi Gnojno pow. Włodzimierz „ukraińscy partyzanci” zamordowali 37-letnią Polkę z kol. Mikołajówka oraz jej sześcioro dzieci, a w dwa dni później Feliksę Dolecką ze wsi Swojczów.
                    Z posterunku policji ukraińskiej w Gnojnie przyjechało do domu Felicji w Swojczowie, dwóch znanych jej ukraińskich policjantów. Powiedzieli do Felicji tak:
                    "Zbieraj się odwieziem cię do Włodzimierza Wołyńskiego, bo tutaj Ukraińcy cię zabiją!" Ona już w tym czasie wiedziała o tragedii jaka wydarzyła się niedawno w polskim Dominopolu.
                    Zaufała Ukraińcom, zebrała pospiesznie swoje rzeczy do walizek, wsiadła z nimi na furmankę i odjechali. Zamiast jednak do Włodzimierza Wołyńskiego pojechali w trójkę na posterunek policji ukraińskiej w Gnojnie. Tam ją gwałcili, a w końcu zaciosali kołka i wbili jej ten pal w błonę poślizgową. Tak wbili ją na pal, zupełnie jak za okrutnych czasów ich bohatera
                    narodowego Bohdana Chmielnickiego"
                    (Antonina i Kazimierz Sidorowicz www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl ).

                    W lipcu 1943 r. we wsi Niewirków pow. Równe podczas nocnego mordowania ludności polskiej upowcy w jednym domu zgwałcili dwie Polki: 20-letnią Hicewicz i 25-letnią Marię Błachowicz, a następnie zakłuli je, natomiast „tylko” śmiertelnie pokłuli ich matki.
                    W drugim domu to samo spotkało kolejne dwie Polki. We wsi Ozierany pow. Kowel zamordowali: siostry lat 18 – 20, chłopca lat 21 oraz Anielę Świder z mężem i
                    dzieckiem, którą zgwałcili i przypiekali rozpalonym żelazem.
                    8 sierpnia 1943 r. w kol. Kadyszcze pow. Łuck dwie Polki, siostry mające po 17 – 18 lat, idące do kościoła, po zgwałceniu zostały bestialsko zamordowane przez kilkunastu chłopów ukraińskich.
                    15 sierpnia 1043 r. (święto Wniebowzięcia NMP) w kol. Ludmiłpol pow. Włodzimierz Wołyński bestialsko zamordowali siostry lat 18 i 20 uciekające furmanką ze wsi Turia do Włodzimierza Wołyńskiego - Jadwigę i Stanisławę Zymon.
                    28 sierpnia we wsi Beresk pow. Horochów zamordowali 3-osobową rodzinę polską kowala: 60-letniego Grzegorza Paluszyńskiego, jego 60-letnią żonę Aleksandrę oraz 20-letnią córkę Stanisławę, którą przed śmiercią zgwałcili.
                    29 sierpnia w kol. Czmykos pow. Luboml upowcy razem z chłopami ukraińskimi z okolicznych wsi Czmykos, Sztuń, Radziechów, Olesk i Wydźgów wymordowali około 200 Polaków. Napadem kierował sotnik Pokrowśkyj, syn duchownego prawosławnego ze wsi Sztuń. Grupę dziewcząt i kobiet spędzono do szkoły, gdzie po zgwałceniu i zmaltretowaniu, zwłoki wrzucono do szkolnej ubikacji.

                    30 sierpnia we wsi Myślina pow. Kowel upowcy z okolicznych wsi, powracając z rzezi ludności polskiej w Rudnikach, zgwałcili 16-letnią Leokadię Czarny i spalili ją żywcem razem z 18-letnim bratem oraz 5-osobową rodziną Myślińskich.

                    31 sierpnia w kol. Fiodorpol pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali 69 Polaków; 20-letnią Genowefę Bałakowską oraz jej 22-letnią koleżankę o nazwisku Jączek najpierw zgwałcili, następnie przywiązali nagie do krzeseł, wydłubali im oczy i poderżnęli skórę wokół szyi.W kol. Mikołajówka pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali co najmniej 31 Polaków. Rozalia Noworolska, lat 20, ponieważ broniła się przed gwałtem została zakopana żywcem w ziemi, zamordowali także jej 16-letnią siostrę Annę.
                    Podczas żniw w 1943 roku we wsi Wesołówka pow. Kowel upowcy przez 2 tygodnie torturowali Bronisławę Wesołowską.
                    „Ze wsi Dubiszcze w sierpniu 1943 r. do leśniczówki ordynacji radziwiłłowskiej - Grobelki oddalonej ok. 1 km od Kolonii Grobelki przyszło około 30 Ukraińców niby po wypłatę. Otoczyli budynek. Za pomocą siekier zamordowali rodzinę leśniczego Władysława Krepskiego, przy czym siostrę jego, ciężarną Janinę Krepską - Rodak znaleźli ukrytą w pasiece, najpierw zgwałcili, następnie obcięli piersi i przybili do drzwi stajni (www.dziennik.pl forum dyskusyjne, 6.02.2009.
                    www.panorama.media.pl/ (Panorama leszczyńska)
                    • privus Zbrodnie ukraińskie - temat nadal zakazany (5) 25.01.15, 11:54
                      17 września 1943 r. we wsi i majątku Zabłoćce oraz we wsi Żdżary Duże pow. Włodzimierz Wołyński upowcy i miejscowi chłopi ukraińscy wymordowali wszystkich Polaków z rodzin polsko-ukraińskich. Mężczyzn, kobiety i dzieci mordowali na miejscu, dziewczęta w lesie po zgwałceniu – razem 116 osób.
                      Jesienią 1943 r. w osadzie Łabędzianka pow. Dubno zamordowali po torturach rodzinę gajowego Midura; jego żonę z dziećmi, w tym 12-letnią córkę, którą przed śmiercią zgwałcili.
                      W listopadzie we wsi Krzywcza Górna pow. Borszczów uprowadzili z domów i zamordowali w pobliskim lesie 5 Polaków, w tym 18-letnią Julię Kamińską i 21-letnią Marię Kamińską. Odnalezione zwłoki miały ślady tortur, liczne rany kłute, powyrywane paznokcie, poparzone ciała ogniem, obcięte piersi u kobiet, które przed torturami były gwałcone (Komański..., s. 44).
                      W Wigilię 1943 roku we wsi Kotłów pow. Złoczów zamordowali 7 rodzin polskich podczas wieczerzy wigilijnej. „Tam były pomordowane młode dziewczęta i jakże okrutnie... jedną powieszono za włosy na drzwiach i rozpruto jej brzuch, a drugiej z kolei ręce przybito gwoździami do stołu, a stopy – do podłogi. Albo ten maleńki chłopczyk... powieszony za genitalia na klamce...” (Sikorski…, s. 189 – 190 i 202).
                      We wsi Załoźce pow. Zborów: „1943 rok , przedmieścia malej kresowej mieściny Zalosce , b. woj. tarnopolskie. Kilku członków Ukraińskiej Powstańczej Armii wkracza do małego gospodarstwa, mordują stryja mojej śp. Babci, jego żonę, ich 3 - miesięczne dziecko, dwie córki w wieku 14 i 15 zostają zgwałcone i pocięte nożami, moja Babcia obserwuje wszystko ukryta w drewutni (lat 11), potem bohaterowie UPA podejmują heroiczna walkę z żywym inwentarzem, który biorą do niewoli. Tak UPA walczyła ...” (Lancaster, 26 grudzień 2012; w: forum.historia.org.pl/topic/8955-ukrainska-powstancza-armia-upa/
                      • antymenel.1 Re: Zbrodnie ukraińskie - temat nadal zakazany (5 25.01.15, 11:56
                        Pozwalam sobie uzupełnić privusa materiałem filmowym:
                        www.google.pl/webhp?sourceid=chrome-instant&ion=1&espv=2&ie=UTF-8#q=wo%c5%82y%c5%84%20zapis%20zbrodni

                        I my to mamy zapomnieć i przebaczyć??
                      • privus Re: Zbrodnie ukraińskie - temat nadal zakazany (5 25.01.15, 12:06
                        17 stycznia 1944 r. we wsi Suchowola pow. Brody banderowcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 48 Polaków. „Stefania Molińska, bardzo ładna dziewczyna, wyjechała do Brodów, ale tego dnia przyjechała do domu w Zalesiu, aby zabrać trochę rzeczy. Była gorącą patriotką i nieraz starła się z ukraińskimi nacjonalistami, którzy ja sobie dobrze zapamiętali. Tego dnia banderowcy złapali ją, zabrali do lasu, tam bili, w końcu odcięli jej ręce, wyrwali język i zakopali żywcem w ziemi. W takim stanie, w cierpieniu, powoli umierała” (Cz. A. Świętojański i A. Wiśniewski, w: Komański...s. 601).
                        „Od Antoniego Morawskiego dowiedział się, że banderowcy byli bardzo okrutni. Wrzucali do płonących zabudowań żywych ludzi, innym podrzynali gardła, a jego siostrę Stefanię Molińską przed zamordowaniem zgwałcili, wyrwali język, odrąbali ręce, a potem do połowy zakopali w ziemi” (Edward Gross; w: Komański..., s. 562).
                        Nocą z 19 na 20 stycznia 1944 r. we wsi Madziarki pow. Sokal upowcy zamordowali 8 Polaków, w tym 20-letnią Julię Bałajewicz oraz 14-letnią Eugenię Teterę. „Kazik poszedł na strych, Julka schowała się w skrzyni. Kazika dopadli pierwszego. Dostał kulą rozrywającą i spadł z dachu. Julkę wyciągnęli ze skrzyni i zgwałcili. Opowiadała macocha, że prosiła: „panowie zrobiliście coście chcieli, darujcie życie”. Padł strzał” (Michał Bałajewicz; w: Siekierka..., s. 1035; lwowskie).
                        „W poprzek łóżka leżała w krótszej koszuli (nakryta chustką przez Marczewską) Gienia siostra lat 14. Twarz nienaruszona. Pościel na łóżku obłocona. Zgwałcono ją przed śmiercią.
                        Śmiertelna kula weszła w szyję i wyszła wierzchem głowy. Tak jakby na leżącą położono karabin i oddano strzał” (Józefa Paszkowska z d. Tetera; w: Siekierka..., s. 1069; lwowskie).
                        W lutym 1944 r. we wsi Majdan pow. Kopyczyńce „zamordowano Marysię Pełechatą, lat 24, córkę Anny i Mikołaja. Szła z koleżanką Marysią Dżumyk do Cortkowa.
                        Na drodze niedaleko starej leśniczówki, wyszło do nich kilku ukraińskich rezunów i zaprowadzili obie na Korczakową, do „domu katowni” mieszczącego się w polskiej zagrodzie Marii i Franciszka Czarneckich.
                        /.../ Kiedy przyprowadzono obie dziewczyny do jej domu, Marysię Dżumyk banderowcy zwolnili, bo jej matka była Ukrainką z Tudorowa, natomiast Marysię Pełechatą zatrzymano.
                        Kilku pijanych banderowców najpierw ją zgwałciło, a następnie torturowali ją, m.in. ucięli jej język, potem obie piersi i będącą w agonii dziewczynę za włosy zaciągnęli do pobliskiego głębokiego rowu i tam dobili” (Józef Ciemny; w: Komański..., s. 745 – 746).
                        We wsi Stawki Kraśnieńskie pow. Skałat zamordowali 3-osobową rodzinę polską, w tym 19-letnią córkę Janinę Karpińską uprowadzili do lasu, zborowo zgwałcili i z otwartą raną brzucha wrzucili do suchej leśnej studni, gdzie konała przez kilka dni.
                        7 i 8 marca 1944 roku we wsi Jamy pow. Lubartów, Ukraińcy na służbie niemieckiej zatrzymali się na kwaterach we wsi. Po posiłku z alkoholem wypędzili mężczyzn i napastowali kobiety i dziewczęta. Na drugi dzień zaczęli palić i mordować Polaków:
                        Małe dzieci chwytali za nogi i żywcem wrzucali w płomienie. Kobiety i dziewczęta były najpierw gwałcone, zabijane, a ich zwłoki wrzucane do ognia”. Zamordowali około 200 Polaków (Jastrzębski..., s. 161, lubelskie).
                        W połowie marca 1944 r. w miasteczku Gołogóry pow. Złoczów banderowcy złapali młodą nauczycielkę, łączniczkę AK Lusię Szczerską, która zbierała pieniądze na wykupienie z więzienia we Lwowie księdza Antoniego Kamińskiego, aresztowanego po fałszywym zarzucie przez policje ukraińską.
                        Została ona przywiązana drutem do drzewa, rozebrano ja do naga, miała wydłubane oczy, obcięty język, oskalpowaną głowę, ze skórą ściągniętą do tyłu, odcięto jej też piersi, a zdarte kawałki skóry z całego ciała położono na ziemi, przed wiszącym ciałem. Był to widok przerażający, pokazujący do czego zdolny jest ukraiński faszysta” (Tadeusz Urbański; w: Komański..., s. 980).
                        „17 marca 1944 roku (we wsi Staje pow. Rawa Ruska – przyp. S.Ż.) liczna grupa wyrostków ukraińskich, w wieku od 15 do 18 lat napadła na polskie zagrody i wymordowała wszystkich napotkanych Polaków.
                        Zginęli wtedy: /…/ Maria Legażyńska (20 lat), wyprowadzona z domu, zgwałcona przez kilku napastników, następnie zamordowana, a zwłoki położone zostały pod stodołą” (Aleksander Kijanowski; w: Siekierka..., s. 796; lwowskie).
                        25 marca w tej wsi upowcy spalili część zabudowań i kościół oraz zamordowali ponad 40 Polaków, w tym kobietę zbiorowo zgwałcili i dwóch Ukraińców o nazwisku Skopij zarąbało ją siekierami.
                        W marcu 1944 roku we wsi Bruckenthal pow. Rawa Ruska policjanci ukraińscy przebrani w mundury niemieckie, upowcy oraz chłopi ukraińscy z okolicznych wsi wymordowali 230 osób. Około 100 osób spalili w kościele. „W sukurs umundurowanym bandytom przyszły liczne zastępy mołojców z Domaszkowa, Sałaszy i Chlewczan. Ci byli uzbrojeni w widły, siekiery i noże. Zaczęły płonąć pierwsze domy. Wśród zabudowań uwijali się podpalacze i gromady chłopów ukraińskich, grabiąc co się tylko dało. Ulicami, w stronę kościoła,
                        szły tłumy ludzi, otoczone i popędzane przez gromadę żądnych krwi bandytów.
                        Inni buszowali po piwnicach i strychach wywlekając stamtąd ukrytych mieszkańców, pastwiąc się nad nimi i gwałcąc kobiety i dziewczęta. /.../
                        Zabijano więc w płonących domach, na podwórzach i ulicach, zarzynano dzieci i kobiety
                        ” (ks. Michał Danowski; w: Siekierka..., s. 780 – 790; lwowskie).
                        W marcu 1944 r. między wsią Modryń a kol. Sahryń pow. Hrubieszów znaleziono zwłoki nagiej 14-letniej dziewczynki polskiej, wbitej na pal, pochodzącej z Sahrynia (Jastrzębski..., s. 115, lubelskie).
                        We wsi Perehińsko pow. Dolina uprowadzili do bunkra 25-letnią Eugenię Czanerlę i jej przyrodnią siostrę 19-letnią Józefę Raczyńską. Tam je trzymali przez kilka dni i gwałcili, a następnie zamordowali.
                        „Pewnego dnia do Alojzego Czanerle przyjechał znajomy Ukrainiec z Perehińska, który powiedział, że Eugenia Czanerle z córką Martą i Józefą Raczyńską zostały uprowadzone z domu i trzymane w bunkrze, tam gwałcone i grozi im śmierć.
                        Ta wiadomość się sprawdziła, obie kobiety z dzieckiem nigdy do domu nie powróciły. Zostały zamordowane” (Maria Bolesława Gurska.; w; Siekierka..., s. 60 – 61 oraz podpis pod fotografią na s. 105; stanisławowskie).
                        We wsi Zawałów pow. Podhajce upowcy uprowadzili z drogi, zgwałcili i zamordowali dwie dziewczyny polskie: 17-letnią Lidię Kordas i 20-letnią Julię Niemiec.
                        We wsi Zielencze pow. Trembowla kilku „partyzantów ukraińskich” usiłowało uprowadzić z domu młodą Polkę, ale wobec jej oporu i oporu matki, pobili matkę a jej 16-letnią córkę Genowefę Malarczyk zakłuli bagnetami.
                        Nocą z 1 na 2 kwietnia 1944 r. we wsi Dołha Wojniłowska pow. Kałusz upowcy zamordowali co najmniej 95 Polaków, w tym na plebani spalili 38 Polaków (kilka rodzin) razem z ks. Błażejem Czubą.
                        „Jadwiga Marek i jej córka Iśka zostały w kilka dni potem również zamordowane, a przed śmiercią zbiorowo zgwałcone (Emilia Cytkowicz; w: Siekierka..., s. 193; stanisławowskie).
                        • privus Zbrodnie ukraińskie - temat nadal zakazany (8) 25.01.15, 12:17
                          We wsi Zady pow. Drohobycz bojówkarze OUN spalili wszystkie 52 gospodarstwa polskie, szkołę, urząd wiejski i zamordowali 35 Polaków, oraz „nieznana liczba mężczyzn spaliła się w ogniu” (Motyka.... s. 387; Ukraińska partyzantka).
                          Druga część tragedii rozegrała się z Marią Badecką i jej synkiem. Przyszli banderowcy i oboje zabrali. Zgwałcili ją, obcięli piersi i zastrzelili, a dziecko przywiązali do dwóch ugiętych drzew, które prostując się, rozerwały je. Scenę tę oglądał z ukrycia parobek” (Jadwiga Badecka; w: Siekierka..., s. 188. lwowskie).
                          Mord miał miejsce we wsi Łąka pow. Sambor, dokąd uciekła z synem z przysiółka Zady po rzezi 10/11 kwietnia 1944 r. 7 kwietnia 1944 r. we wsi Salówka pow. Czortków esesmani ukraińscy z SS „Galizien’ zgwałcili i zamordowali Marię Górską, żonę podoficera WP.
                          12 kwietnia 1944 r. we wsi Hucisko pow. Bóbrka upowcy oraz chłopi ukraińscy ze wsi okolicznych za pomocą siekier, kos, wideł, noży i innych narzędzi dokonali rzezi 118 Polaków.


                          Szlak „bohaterskich” oprawców UPA był znaczony gęsto usłanymi trupami niewinnych dzieci, starców, kobiet i mężczyzn.
                          A oto dalsze ofiary „Samostijnej Ukrainy” w wydaniu banderowskiej idei OUN-UPA:
                          /…/ - Jadwiga Błaszczyszyn, mężatka, matka małego dziecka, została przez kilku banderowców zgwałcona i zamordowana /.../
                          - Karolina Bożykowska, córka Grzegorza, jedna z najładniejszych dziewcząt we wsi, 26 lat, zgwałcona i zakłuta nożami”.
                          Zofia Gryglewicz z córką Michaliną, mieszkające na stałe w Bóbrce, przyszły w odwiedziny do męża i ojca, członka AK, ukrywającego się w Hucisku. W drodze powrotnej do Bóbrki zostały zatrzymane przez banderowców, zgwałcone i zamordowane (Jan Buczkowski; w: Siekierka..., s. 19, 36 – 38; lwowskie).

                          10 i 13 kwietnia 1944 r. w mieście Kuty pow. Kosów Huculski upowcy wymordowali ponad 200 Polaków i Ormian. „W tym samym miesiącu w bestialski sposób zastała zamordowana cała rodzina naszego ojca. Jego brat Michał Chrzanowski z żoną Eugenią, oboje po 58 lat, dwóch synów: Tadeusz, lat 16 i Walenty, lat 11, oraz dwie córki: Wanda, lat 15 i Halina, lat 18, którą uprowadzono do lasu i po zbiorowym gwałcie zamordowano. Jej zwłoki znaleziono po kilku dniach powieszone na drzewie na skraju lasu” (Klara Augustynkiewica; w: Siekierka..., s. 319; stanisławowskie).
                          W kwietniu 1944 r. we wsi Lipowiec pow. Lubaczów 6 Polaków, w tym 4-osobową rodzinę Hawryszkiewiczów z 2 dzieci, z których 19-letnią córkę Stanisławę przed zamordowaniem zgwałcili.
                          W czerwcową niedzielę 1944 roku we wsi Germakówka pow. Borszczów pięć młodych dziewcząt wybrało się na stację kolejową pożegnać chłopców, którzy odjechać mieli do Wojska Polskiego. Były to: 15-letnia Janina Bilińska, 15-letnia Stanisława Hygier, 15-letnia Paulina Piaseczna, 17-letnia siostra Stanisławy Hygier, 18-letnia Zofia Diaczyn.
                          Nagle pojawiła się grupa wyrostków ukraińskich. Był wśród nich Dmytro Husak, znałem go ze szkoły. Podeszli do dziewcząt, wzięli je pod ramiona i poprowadzili w głąb wioski. Po tym wydarzeniu nikt już tych dziewcząt nie widział i nie znaleziono ich ciał”.
                          Po wielu latach Ukrainka Nastia Burdajna, która była we wsi staniczną, opowiedziała o losie tych dziewcząt. „Otóż zaprowadzono je do lasu i tam były gwałcone przez kilka dni, następnie spuszczono z nich krew i wbito kołki drewniane w narządy rodne. Pogrzebano je w okopach pod lasem na Glince” (Stanisław Leszczyński; w: Komański..., s. 543).

                          18 sierpnia 1944 r. we wsi Pałanykie pow. Rudki zamordowali 19-letnią Weronikę Suchocką. „Została we wsi Pałaniki zatrzymana przez banderowców, którzy zrobili z niej widowisko makabryczne. Rozebrali do naga, wycięli język, posadzili na wozie przystrojonym zielonymi gałęziami i wozili po wsi jako symbol konającej Polski. To widowisko trwało przez pół dnia aż do zmroku. Pod wieczór dziewczynę zawieziono na tzw. okopisku, gdzie grzebano padłe zwierzęta, tam wykopano dół, do którego włożono ją w pozycji stojącej aż po szyję i tak konała w męczarniach przez kilka godzin” (Tadeusz Pańczyszyn; w: Siekierka..., s. 872).

                          ”Podczas dnia, w sierpniu 1944 r., zabrano ze szkoły Marię Myczkowską – nauczycielkę, która pracowała we wsi Zalesie. Przyprowadzono ja do domu jej ciotki, u której mieszkała. Mordercy zamknęli się z nią w pokoju, kolejno gwałcili ją i bili. Po kilku godzinach wyprowadzili ją z domu, a właściwie wyciągnęli, bo jak zeznają świadkowie, nie mogła już iść sama. Tak trwało przez dwa dni. Na trzeci lub czwarty dzień znaleziono jej zwłoki na brzegu Zbrucza. Jej ciało było zmasakrowane, ręce i nogi związane drutem kolczastym” (Danuta Kosowska; w: Komański..., s. 535).

                          We wsi Polanka pow. Lwów „partyzanci ukraińscy” zamordowali 3-osobową rodzinę polską: chorego ojca zamordowali w domu, do lasu uprowadzili 1-rocznego syna i 17-letnią córkę.
                          Dwa dni po napadzie banderowców, NKWD odnalazło w lesie ciało Natalki i jej braciszka. Natalka miała rozcięty brzuch, do którego był włożony martwy chłopczyk” (Tadeusz Caliński – Cały; w: Siekierka..., s. 637 – 638; lwowskie).

                          29 września 1944 r. we wsi Jamelna pow. Gródek Jagielloński podczas trzeciego napadu upowcy spalili polskie gospodarstwa i wymordowali 74 Polaków. „U rodziny Polichtów – Józefa (70 lat) i jego żony Wiktorii (60 lat), tej nocy nocował znajomy kolejarz z córką ze Lwowa. Wszyscy zginęli z rąk banderowców. Córkę kolejarza, młodą i ładną dziewczynę zabrali ze sobą banderowcy. Można się tylko domyśleć jej tragicznego losu” (Eugeniusz Koszała; w: Siekierka..., s. 236 – 237; lwowskie).
                          • privus Zbrodnie ukraińskie - temat nadal zakazany (9) 25.01.15, 12:31
                            W październiku 1944 r. we wsi Krzywcze Dolne pow. Borszczów zamordowali 9 Polaków; wszystkie zwłoki nosiły ślady licznych tortur, ran kłutych, miały pozrywane paznokcie, ciała poparzone od ognia, obcięte piersi u kobiet, które były torturowane i gwałcone (Komański…, s. 44).
                            25 listopada w kol. Czyszczak pow. Kołomyja należącej do wsi Kamionka Wielka upowcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 50 Polaków.
                            Banderowcy mężczyzn zabijali strzałami w tył głowy i układali twarzą do podłogi, natomiast kobiety i dziewczęta mordowali w łóżkach, prawdopodobnie po uprzednim zgwałceniu. Nie mogłam oderwać ich ciał od pierzyn i piór z zastygłej krwi.
                            W innych polskich domach na Czyszczaku kilkoro małych dzieci miało nożem przybite języki do stołu. Kilku młodym dziewczętom napastnicy porozcinali usta od ucha do ucha. Śmiali się wtedy i mówili: „Masz Polskę szeroką od morza do morza” (Malwina Świątkowska; w: Siekierka..., s. 264; stanisławowskie).
                            W listopadzie 1944 r. we wsi Hordynia pow. Sambor banderowcy uprowadzili 7 Polaków: ciała 6 Polaków znaleziono po kilku dniach na polach, natomiast 19-letnia Alicja Beck zaginęła bez śladu (ciała jej rodziców znaleziono).
                            Jesienią 1944 r. we wsi Łukowiec Wiszniowski pow. Rohatyn zatrzymali koło miasta Stryj samochód, zamordowali młodą dziewczynę polską i kilku żołnierzy sowieckich oraz uprowadzili 4 młode dziewczyny polskie, po których ślad zaginął.
                            9 grudnia we wsi Gontawa pow. Zborów: „Dwóch morderców nas zauważyło, i zaczęli do nas strzelać. Któryś z nich trafił mamę w nogę, tak, że upadła na ziemię. Uciekając odwróciłam się, nad mamą stał jeden z bandytów. /.../ Ojciec znalazł zwłoki mamy, leżała na ziemi martwa, bez butów, które zabrali jej mordercy. Ojciec wziął mamę na ręce i wtedy zauważył, że z brzucha wypadły jej wnętrzności. Mordercy wbili jej też w krocze duży kołek. Tej nocy w podobnie męczeński sposób, zginęły jeszcze dwie inne kobiety (Józefa Olszewska; w: Komański..., s. 951).
                            „Byłam mieszkanką wsi Babińce k. Dźwinogrodu. Na początku lata 1944 r. władze sowieckie zabrały do wojska wielu mężczyzn, w tym mojego tatę Juliana Krzyżewskiego i męża Joanny Gonczowskiej. Tydzień po Bożym Narodzeniu 1944 r., kiedy spałam z mamą na piecu, banderowcy rozbili drzwi i weszli do naszej chaty. Było ich trzech. Ściągnęli moją mamę z pieca do sieni i tam ją kolejno gwałcili. Potem pobili ją tak mocno, że była cała posiniaczona.
                            Ja w tym czasie schowałam się pod poduszkę, a kiedy zaczęłam krzyczeć, jeden z banderowców uderzył mnie mocno pałką. Kiedy oprawcy opuścili naszą chatę mama
                            powiedziała: „Uchodźmy z chaty, bo jak jeszcze raz przyjdą to nas zabiją”.
                            Wzięłyśmy pierzyny na siebie i poszłyśmy na strych do stajni. Do rana tam siedziałyśmy nie mogąc zasnąć. Słyszałyśmy, jak w nocy, drogą przez naszą wieś szli i jechali saniami i końmi bandyci – banderowcy.
                            Rano poszłyśmy do mieszkania. Przyszła wtedy do nas nasza sąsiadka, koleżanka mamy, Joanna Gonczowska. Opowiedziała nam, że u niej też byli banderowcy i też ją gwałcili przy dzieciach” (Maria Krzyżewska – Krupnik; w: Komański..., s. 537 – 538).

                            Po zabraniu mężczyzn do wojska we wsiach polskich pozostały bezbronne kobiety, dzieci i starcy, pozostawione na pastwę banderowców. Po polskich domach bezkarnie grasowali banderowcy torturując, gwałcąc i zabijając dziewczęta i kobiety.
                            We wsi Mogielnica pow. Trembowla zamordowali 42-letnią Bronisławę Janicką oraz jej 16-letnią córkę Nellę, którą zgwałcili i zakłuli nożami (Komański…, s. 406).
                            W mieście Trembowla woj. tarnopolskie uprowadzili 25-letnią Irenę Golańską i na polu koło wsi Ostrowczyk po zbiorowym gwałcie i torturach zamordowali ją (Komański…, s. 418).
                            • privus Zbrodnie ukraińskie - temat nadal zakazany(10) 25.01.15, 12:44
                              Pod koniec 1944 roku we wsi Germakowka pow. Borszczów małżeństwo polsko-ukraińskie zamierzało wyjechać do Polski. Safron Kifjak był Ukraińcem, jego żona Zofia z domu Konopska była Polką. Tuż przed wyjazdem jej mąż zaginał. „Zaniepokojona Zosia pobiegła do leśniczówki i zobaczyła męża z uciętą głową. Przebywała tam liczna grupa pijanych banderowców. Oni zatrzymali Zosię, najpierw ją zbiorowo zgwałcili, następnie włożyli ja do dużego worka, położyli na ziemi, i zaczęli ćwiczyć rzucanie noży w worek. Podobno zabawa trwała dość długo. Ofiara strasznie krzyczała i cierpiała, aż wreszcie skonała” (Stanisław Leszczyński; w: Komański..., s. 545).

                              Na masową skalę Polki były uprowadzane z domów i w większości ginęły bez śladu. Ciała odnalezionych były zmasakrowane. Ale ginęły nie tylko pojedyncze kobiety.
                              Np. we wsi Czarnokońce Wielkie pow. Kopyczyńce po zabraniu mężczyzn do Wojska Polskiego, banderowcy uprowadzili z tej wsi oraz ze wsi Czarnokoniecka Wola 40 Polek i zamordowali w pobliskim lesie. Nie sposób także ocenić, ile kobiet zgwałconych ten koszmar przeżyło, bo ze zrozumiałych względów takich zeznań nie składały.

                              Na początku stycznia 1945 roku we wsi Torskie pow. Zaleszczyki: „Było tam siedem ciał. Babcia znajdowała się w pozycji kucznej, miała wiele ran na ciele, pięć innych ciał leżało w różnych pozycjach, z wieloma ranami kłutymi na ciele, natomiast nasza mama była zupełnie naga, z odciętą piersią, bez uszu, z bagnetem w kroczu i wieloma ranami kłutymi i postrzałowymi na ciele” (Czesław Bednarski; w: Komański..., s. 889).

                              W styczniu 1945 roku we wsi Zazdrość pow. Trembowla uprowadzili z domów 3 Polki: Rozalię Podhajecką, Emilię Słowińską oraz Eugenię Wilk. Kobiety trzymali w piwnicy i gwałcili przez kilka dni, a następnie zamordowali (Komański…, s. 423).
                              8 marca 1945 r. we wsi Jezierzany pow. Borszczów wdarli się nocą do polskiego domu i wymordowali 6-osobową rodzinę Sorokowskich oraz sąsiadkę, koleżankę córki. Zarówno 18-letnią sąsiadkę Janinę Tomaszewską jak i 19-letnią córkę Bronisławę przed zamordowaniem zborowo zgwałcili (Komański…, s. 41).

                              18 marca we wsi Dragonówka pow. Tarnopol dwaj banderowcy w mundurach NKWD wymordowali 7 osób z 2 rodzin braci Domaradzkich, w tym: małe dziecko, Kazię, utopili w cebrzyku z pomyjami oraz zabrali ze sobą 14-letnią córkę Ludwika Domaradzkiego, która zaginęła bez wieści (Komański…, s. 366).
                              „Teresa Pendyk przypomina o napadzie ukraińskiej bandy na rodzinę Dziubińskich. Po nim banderowcy uprowadzili ok. 13-letnią córkę Dziubińskich. Przetrzymywali ją w piwnicy w Podhorcach. Dziewczynka była bita i gwałcona. Zmarła”. (roztocze.net/arch.php/22746_Ukrai?cy_wystawi?_rachunek_.html
                              • privus Re: Zbrodnie ukraińskie - temat nadal zakazany(10 25.01.15, 13:12
                                W marcu 1945 we wsi Leszczańce pow. Buczacz zamordowali 22 Polaków. Zwłoki 15-letniej Genowefy Gil znaleziono dopiero 3 maja nad brzegiem rzeki Strypa, natomiast zwłok uprowadzonej 17-letniej jej siostry Heleny nie odnaleziono.
                                We wsi Karczunek pow. Tarnopol: „Szczególnie tragiczny był los dwóch młodych kobiet - Michaliny Kupyny, córki Błaszkiewicza, żony Ukraińca Piotra Kupyny oraz 16 letniej Czesławy Nakoniecznej. Obie pochodziły z Dobrowód leżących 7 km od Ihrowicy i były Polkami. /.../ Zabrali obie kobiety do domu Tracza, gdzie wielokrotnie rozbierano je i brutalnie gwałcono. Nie pomogły błagania Michaliny, że zostawiła dwoje małych dzieci, 6 letnią córeczkę i 2 letniego synka, a jej mąż Ukrainiec jest na wojnie. Michalinę zamordowano. Czesławę trzymano w strasznych warunkach jeszcze kilka dni, ale w końcu wypuszczono.
                                Wycieńczona gwałtami i głodem powoli wracała do oddalonych o 5 km Dobrowód.
                                W tym czasie w siedzibie bandy pojawiła się niejaka Zahaluczka, prawdopodobnie żona Ołeksy. Kobieta przekonała banderowców, że pozostawienie przy życiu Czesi jest dla nich niebezpieczne, gdyż dziewczyna może zdradzić miejsce pobytu bandy.
                                Kiedy Czesia z trudem dochodziła do Dobrowód, dogonił ją na koniu banderowiec Horochowski, pochodzący z tej samej wsi. Obwiązał dziewczynę powrozem i przyprowadził z powrotem do domu Tracza. Tam dziewczynę zabito” (Jan Białowąs: „Krwawa Podolska Wigilia w Ihrowicy 1944 r.”; Lublin 2003, s. 65-67 oraz w: ww.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl

                                W kwietniu 1945 r. we wsi Strzałkowce pow. Borszczów znalezione zostały zwłoki Danuty Szynajewskiej, z 1-roczną córką. Kobieta była torturowana, miała też wyprute jelita, natomiast dziewczynka roztrzaskaną głowę.

                                Wiosną 1945 roku we wsi Święty Stanisław pow. Kołomyja w bunkrze UPA w lesie znaleziono zwłoki dziewczyn lat 17, 20 i 21.
                                18 czerwca 1945 r. we wsi Cewków - Buda Czerniakowa pow. Lubaczów upowcy zamordowali 3 Polki, lat 23, 26 (ich ciał nie odnaleziono) oraz 30-letnią.
                                Nocą z 16 na 17 lipca we wsi Wojutycze pow. Sambor zamordowali 2 rodziny polskie liczące 10 osób, o nazwisku Kok (2 mężczyzn, 2 kobiety (lat 30 i 50), dwie córki lat 2 i 4 z jednej rodziny oraz 3 córki w wieku od 17 do 22 lat i syn lat 24 z drugiej rodziny.
                                Przed śmiercią kobiety i dziewczęta zostały zbiorowo zgwałcone. Wszyscy byli torturowani, ciała ofiar były zmasakrowane” (Siekierka..., s. 912 – 913; lwowskie).
                                16 czerwca 1946 r. we wsi Darowice pow. Przemyśl upowcy uprowadzili 18-letnią Helenę Wańczoskę i po nocy następnego dnia przyprowadzili ją pod jej dom i tutaj zastrzelili.
                                Nocą z 6 na 7 lutego 1947 r. we wsi Żernica Wyżna pow. Lesko uprowadzili 4 Polki, które zaginęły bez wieści oraz w marcu tego roku we wsi Raczkowa pow. Sanok uprowadzili 3 Polki, które także zaginęły bez wieści.

                                Podczas walk z UPA w Bieszczadach generał Edwin Rozłubirski wyruszył z batalionem WP na pomoc napadniętej przez UPA jednej z wiosek. Meldunek przekazała placówka WOP w Komańczy. Dotarli po dwóch godzinach marszu. Generał relacjonował, co tam zastali:
                                W stojącej na uboczu owczarni znaleźliśmy dziewczęta i młode kobiety, jedyne istoty ludzkie, które ocalały z rzezi – ofiary tego, co – Hładysz cynicznie określał jako „kwadrans higieny seksualnej” ; kobiety zmaltretowane, pokrwawione, wielokrotnie gwałcone…
                                Płakały i błagały o pomoc, ale jak mogliśmy im pomóc? Trzeba było zawieźć je do miasta i udzielić pomocy lekarskiej…. Drżącym i zacinającym się ze zdenerwowania głosem meldowałem o tym dowódcy pułku prosząc o przysłanie lekarza i konwoju z samochodami wymoszczonymi sianem – wiedziałem, że tyloma sanitarkami, ile było potrzebnych, pułk nie dysponuje .

                                Felczer batalionu zbierał od żołnierzy opatrunki osobiste – swoje z torby już dawno zużył, bez rezultatu usiłując zahamować krwotok dziewczynie, której bandyci wcisnęli butelkę w narządy rodne, po czym jeden z nich szczególnie okrutny – jak mówiły z krechą na gębie – który bił je i maltretował – rozbił szkło kopnięciem. Nieszczęsna leżała teraz w kałuży krwi na ziemi, bezsilna, z twarzą białą jak papier, gryząc wargi w niemym milczeniu; podobno opierała się banderowcom, jednego z nich uderzyła w twarz. Druga, która wymaga natychmiastowej interwencji chirurga to dwunastoletnia dziewczynka…. Ma rozdarte krocze”.

                                Jeszcze w 1948 roku, 8 kwietnia we wsi Cichoborz pow. Lubaczów grupa „ukraińskich partyzantów” torturowała i zabiła Polaka – gajowego, a dwóch z nich zgwałciło jego córkę.
                                Trudno jest oszacować, ile polskich dziewcząt i kobiet padło ofiarą ukraińskich gwałtów w latach 1939 – 1948.

                                Łączna ilość ofiar ludobójstwa szacowana jest od 150 tysięcy do 250 tysięcy Polaków, z czego około 80% to były kobiety, dzieci i starcy. A jak wskazują badania dr Lucyny Kulińskiej, ofiarami gwałtów padały nawet 6-letnie dziewczynki. O ile jednak w przypadku sowieckich gwałtów na Niemkach, Polkach czy Węgierkach, w ich wyniku śmierć poniosło mniej niż 1% ofiar, to w przypadku gwałtów ukraińskich przeżyło je mniej niż 1% polskich dziewcząt i kobiet.
                                Jest to także istotą tego ludobójstwa określonego przez prof. Ryszarda Szawłowskiego jako „genocidum atrox” , czyli „ludobójstwo okrutne, straszliwe”.

                                Sejm Rzeczypospolitej. jak ogólnie wiadomo, zlekceważył przy pomocy obecnego prezydenta Bronisława Komorowskiego, Donalda Tuska, Ewy Kopacz, Stefana Nesiołowskiego i innych
                                „prawdziwych Polaków” nie uznając „11 lipca Dzień Męczeństwa Kresowian” tego Dnia Pamięci, uciekając się do „genocidum atrox” (ludobójstwo okrutne) dokonanego na 200 tysiącach Polakach i innych narodowości obywateli polskich uznając za... okrutny za „znamiona” ludobójstwa.

                                Ponieważ te „znamiona” ludobójstwa w żaden sposób nie utożsamiają się z okrucieństwem „genocidum atrox”, Sejm Rzeczypospolitej tym samym z za biurka odpowiada za przemilczanie zbrodni ludobójstwa nacjonalizmu ukraińskiego dokonane na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.
                                • privus Zbrodnie ukraińskie - temat nadal zakazany(12) 25.01.15, 13:20
                                  Tymczasem kaczy politycy polscy występując na kijowskim majdanie z przemówieniami pod banderowskimi sztandarami określili się w tej sprawie bardzo wyraziście i jednoznacznie.

                                  Na odzew Ukraińców wcale nie trzeba było długo czekać. Na początku roku 2014:
                                  Polakom … zrobimy drugi Katyń” - to słowa Dmitrija Jarosza (!) - przywódcy “Prawego Sektora” w rozmowie z Olegiem Tiahnybokiem – przywódcą partii “Swoboda” prowadzącym równocześnie pochody nacjonalistów, faszystów i antysemitów ukraińskich z roszczeniami terytorialnym od Przemyśla po Kraków pod hasłami:

                                  "Smert Lachom - sława Ukrainie"

                                  "Lachy za San"

                                  "Riazy Lachiw"

                                  "Lachow budut rizaty i wiszaty"


                                  "Dosyć już Lachy paśli się na ukraińskiej ziemi, wyrywajcie każdego Polaka z korzeniami".

                                  Dokumenty, źródła, cytaty:
                                  STANISŁAW ŻUREK stanzurek@vp.pl
                                  www.ivrozbiorpolski.pl/ IV ROZBIÓR POLSKI
                                  Władysław Siemaszko, Ewa Siemaszko „Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939 - 1945
                                  L. Kulińska i A. Roliński, Kraków 2003, s. 12 – 14.
                                • antymenel.1 tego nie da się spokojnie czytać 25.01.15, 14:06
                                  Ale o tych wszystkich wydarzeniach NIE WOLNO ZAPOMINAĆ.O tym co się działo i bezkarności bandytów po dzień dzisiejszy TRZEBA PRZYPOMINAĆ.
                                  Czy to ludobójstwo może być WYBACZONE?
                                  Polityka polska wobec Ukrainy jest hańbą.I o tym też należy pamiętać.
            • Gość: mix Re: Ten facet to Ukrainiec IP: *.adsl.inetia.pl 25.01.15, 13:33
              Czarnego podniebienia n4eu nie da się w żaden sposób odbarwić. Można je tylko wypalić. Udowadnia to cały czas plując na wszystko w tym kraji, co nie jest zgodne z jego odpałem.
          • Gość: Tutejszy Liczy tylko na siebie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.14, 09:14
            Ukrainie nie pomogą ani Rosja ani Unia Europejska.
            Jedni i drudzy widzą tylko swoje interesy na Ukrainie lub chcą grać Ukrainą w swoich sporach.

            Wszystkie programy pomocowe, które będą ewentualnie udzielane Ukrainie, będą miały charakter bardziej symboliczny niż realny.
            Ukraina a szczególnie światli ludzie na Ukrainie zdają sobie z tego sprawę i doskonale wiedzą,ze moga liczyć tylko na siebie.

            Byli już tacy co ze wszystkich sił i w "przyjaźni pomagali Ukrainie.Zawsze zdradzali a później rabowali.
            Tym razem ten numer nie przejdzie.Tak przynajmniej mówią młodzi a szczególnie studenci.
            • Gość: SD Re: Czy premier Kopacz jest Polką i kobietą ? IP: *.olsztyn.mm.pl 25.01.15, 13:08
              Po lekturze tylko części tego co ostatnio napisał Privus, ponownie stwierdzam, że jak znam historię Polski, tego co nam na Wołyniu (ale i nie tylko tam) zrobili ukraińcy tego nigdy nie zrobił nam żaden naród - żaden. Nie rozumiem, jak po tym wszystkim, można mieć z nimi jakiekolwiek stosunki dyplomatyczne. A teraz jeszcze w jakiś sposób im pomagać i się za nich nadstawiać. Bzdury opowiada ten cały Duda, że trzeba by się zastanowić, czy że za ukraińców powinniśmy walczyć z Rosją - może sami, może z NATO ? Ten człowiek zupełnie nie zna historii naszego narodu, a chce być Prezydentem RP. Dla mnie, Rosjanie mogą ich załatwić co do jednego.
              Nie rozumiem, jak dla wzrostu kilku punktów procentowego poparcia w Polsce można było stać obok ukraińców, obok flag UPA, obok ich haseł i krzyczeć razem z nimi "sława ukrainie" itp. To co tam robili ci (polscy ????) politycy, to było zaparcie się własnej polskości. Za coś takiego powinno im się odebrać paszport i nie wpuścić do kraju. To dot. tej całej "niby" opozycji. Ale też zastanawiam się, co podkusiło D. Tuska, że dał się wciągnąć w tę bezsensowna awanturę z ukrainą. Facet, który znany był, ze swojej ostrożności i dlatego nigdy nic nie przegrał - ani żadnych wyborów, ani żadnych sporów z opozycją, czy związkami zawodowymi. Kto i po co go w to wplątał ?
              A teraz ta cała Kopacz i stąd jest to moje pytanie.

              • privus Re: Czy premier Kopacz jest Polką i kobietą ? 30.01.15, 22:01
                Tego nie wiem. Natomiast w necie donoszą, że córka wyszła za Ukraińca. Nie sprawdzałem.
            • privus Jak wskazuje historia, 25.01.15, 13:25
              to na Ukreinie jeszcze nie przeszedł zdrowy rozsądek. Poza nim chyba już wszystko.
    • antymenel.1 współczesny wątek uzupełniający 26.01.15, 13:26
      Znalezione w sieci:
      forum.gazeta.pl/forum/w,50,156382742,156382742,byla_zbrodnia_nie_ma_kary.html
      • Gość: *.* Re: współczesny wątek uzupełniający IP: *.31.15.205.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 26.01.15, 19:35
        A może to Nemezis dziejowa teraz wypełnia swoją misje na Ukrainie...?
        • privus Re: współczesny wątek uzupełniający 31.01.15, 17:38
          Wcale nie wykluczone. W końcu ktoś musi dbać o równowagę na tym świecie, skoro ludziom to się nie udaje.
      • Gość: ad Re: współczesny wątek uzupełniający IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.15, 22:52
        Zbrodnia bez kary
        www.youtube.com/watch?v=Nn5iSInTTsA
    • Gość: Tutejszy Nie mamy szczęścia do Wschodu. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.15, 21:53
      Ostatnie 300 lat naszej historii pokazuje,że nie mamy już szczęścia do Wschodu.
      Taki Ruski do naszych prawie nigdy nie strzelał ale gołymi rękoma wiązał nas w pęczki i poniewierał na różne znane mu sposoby.Robił z nami co chciał,jak chciał i kiedy chciał.
      A my tylko sraliśmy ze strachu i byliśmy nawierniejsi z wiernych tak dla cara jak też dla komuny.
      A tak mieliśmy powstani oczywiście wszystkie przegrane.Ba nawet mieliśmy Katynie,Sybiry i wiele innych miejsc które do dzisiaj pamiętamy.
      Co rawda okres II RP kiedy poczuliśmy się "mocarstwem" zaczeliśmy znowu wymachwać dziecięcą szabelką w kierunku wschodnim a nawet zechciało się nam kolonii/czytaj Kresów/.
      Za to też zapłaciliśmy Katyniem,Syberią a nawet buntem tubylców/niewolników/ na Wołyniu,bliższej i dalszej okolicy.I o dziwo tubylcy prawie ,ze w pień wycieli swoich panów czyli naszych.
      Byli tak skuteczni,ze jeszcze dzisiaj sramy w portki na myśl o tym.
      Teraz znowu zaczynamy włazić między wódkę i zakąskę na krzywy ryj.
      Ponoć nasi zbrojni są tam konieczni.
      A może dmuchać na zimne by zbrojni z tamtego Wschodu przypadkiem nie przyszli nam na pomoc,która skończyć się może jak zwykle czyli powiążą nas w pęczki gołymi rękoma itd.
      • privus Re: Nie mamy szczęścia do Wschodu. 30.01.15, 22:11
        Nie jestem aktualnie w stanie przytoczyć w pełni ani cytatu ani autora myśli charakteryzującej nasz naród, ale sens był mniej więcej taki - jest to naród najwaleczniejszy z walecznych, tylko jego przywódcy hasają gdzieś po stepach na swych wielbłądach.
        • Gość: Tutejszy Churchill nas docenił.Putin naśladuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.15, 09:17
          Masz rację.
          Taki Churchill nazwał nas pieszczotliwie "hienami Europy" za "mocarstwowe" osiągnięcia II RP.Inni też nie szczędzili nam"uprzejmości"
          Czyli przy pełnym aplauzie społeczeństwa zajęcie Wilna i Zaolzia oraz przekształcenie Galicji Wschodniej i Wołynia w terytorium niewolnictwa kolonialnego.

          Też świat nałożył na nas sankcje gospodarcze i polityczne,które to trwały do 1939r.

          Dzisiaj dokładnie zrobił to Putin z Krymem i Ukrainą Wschodnia.Też ma sankcje tak polityczne jak też gospodarcze.
          • antymenel.1 Re: Churchill nas docenił.Putin naśladuje 31.01.15, 09:50
            A jak nazywać banderowców i ich potomków grasujących na tym forum?Jak wam było tak żle w tej kolonii to trzeba było przenieść się do swoich braci w USRR.Tam czekała na was wolność,demokracja i dobrobyt.
            Ty się nie martw jak nas definiował Churchill-ty poczytaj jak do dzisiaj upowskich bandytów i banderowców ocenia świat.
      • antymenel.1 Re: Nie mamy szczęścia do Wschodu. 31.01.15, 09:53
        Ty się nie podszywaj pod Polaka.Nie martw się o nas.Martw sie o swoją Ukrainę.Tam będziesz mógł pochodzić w banderowskich pochodach i wykazać się walką o niepodległość swojego kraju.W dodatku nie będziesz musiał "walczyć" z dziećmi i kobietami tylko będziesz miał godnego przeciwnika.
        • Gość: SD Re: Nie mamy szczęścia do Wschodu. IP: *.olsztyn.mm.pl 31.01.15, 13:10
          Ja posty tego typka zupełnie zlewam. W ogóle nawet ich nie czytam. Nie jest Polakiem bowiem ktoś kto neguje męczeństwo (a wręcz się z tego naigrywa) Polaków na Wołyniu, ludobójstwo dokonane tam przez UPA i członków ukraińskiej formacji SS Galizien i np. polskości Lwowa. Nigdy już tam nie pojadę.
          Gdy bym tego typka spotkał gdzieś przy stole, to po jego gadaniu albo bym dał mu po gębie, albo odszedł bym od stołu nie mówiąc mu do widzenia, w ogóle nie chcąc go znać i pamiętać. Nic.
          • antymenel.1 Re: Nie mamy szczęścia do Wschodu. 31.01.15, 14:35
            To Ukrainiec.Aktywnie sączył jad banderowski na forum Podkarpacka-u-Kraina ale tam V kolumna upowska przekroczyła granice tolerancji i skasowali im forum.Pisze też na forum Przemyśl.Na Warmię zagląda gościnnie.
      • Gość: mix Trzeba było myśleć "Tutejszy" IP: *.adsl.inetia.pl 31.01.15, 14:52
        biorąc ślub z Katarzyną na całe życie.Mieliście wiele możliwości pokłonić się rozsądkowi, a zawsze wybieracie kozaczenie.
    • Gość: Tutejszy Putin tylko naśladuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.15, 18:34
      Rozumiem ,ze merytorycznie w temacie nie macie nic do powiedzenia.Został wam tylko rynsztok słowny.Rozumiem,ze ze wściekłości.
      A tera sobie poczytajcie o okupantach i jak widziała ich cywilizowana Europa.Fragment z odnośnika ponizej"
      "W Europie Polska akcja przeciwko Czechosłowacji odbiła się szerokim, nieprzyjemnym echem i kraj został odizolowany na arenie międzynarodowej, co jednocześnie w bilateralnych stosunkach przybliżyło Polskę do Berlina. "W stolicy Rzeszy być może łudzono się, że Polacy będą żywić wdzięczność za poparcie okazane im przez Niemcy w sprawie inkorporacji Śląska Cieszyńskiego.20
      .Minister spraw zagranicznych Francji Bonnet pisał: "Skandaliczne zachowanie Becka we wrześniu 1938 r. w sprawie pytania sudeckiego i swoją interwencją w ostatniej minucie celem zagarnięcia Cieszyna, rozdrażniły francuskie koła polityczne i dlatego też w ostatnich miesiącach 1938 r. i na początku 1939 polsko-francuskie umowy były pod znakiem zapytania".
      www.silesia-schlesien.com/index.php?option=com_content&view=article&id=344:dr-ewald-stefan-pollok--polska-a-zaolzie-w-1938-r-&catid=37:
      • n4eu Re: Putin tylko naśladuje 31.01.15, 19:54
        Szkoda ze Beck nie dogadal sie z Hitlerem, wowczas moznaby rozwalic najwiekszego zbrodniarza XX wieku, przy ktorym hitler to cienki boleslaw. gdyby Hitler nie byl psychopata i wkroczyl do Rosji ze sztandarami wyzwolenia z czerwonego ucisku zdobylby Moskwe juz we wrzesniu a Stalin - morderca wszechczasow - dyndalby na lampie.
      • privus A kogo naśladują banderowcy??? 31.01.15, 19:57
        Popatrzmy tylko na tzw. teraźniejszość.

        Otóż Ukraina jest jedynym państwem, które kwestionuje polskie granice, planuje wojnę, w wyniku której odzyskuje okupowaną przez Polskę Zachodnią Ukrainę. Można mówić i o "drobiazgach" takich jak oczekiwanie darmowych dostaw polskiego węgla i utrzymane embargo na polskie mięso, o skradzionym przez Ukraińców majątku polskich firm (tylko PGNiG kancelaria Juszczenki obrabowała na co najmniej 4-6 miliardów dolarów).

        Tam wciąż gloryfikuje się "bohaterów" akcji wołyńskiej, niszczy nagrobki ofiar i pamiątki po nich. Tam urzędnicy kancelarii prezydenta Kaczyńskiego odebrali odznaczenia wybite na cześć tych bohaterów, tam czci się OUN/UPA/SS, czci symbole NSDAP, organizuje parady pod sztandarami SS. Za coś podobnego, jak "W ramach poczęstunku przygotowano mięsne danie, któremu nadano nazwę rzeź wołyńska" w Izraelu najpewniej wysłano by na imprezę samoloty i komandosów. Należy dodać do tego palenie żywcem i dobijanie ofiar pół roku temu w Odessie oraz okolicznościowe danie mięsne w Kijowie.

        Brak słów...
        I toto dąży do cywilizowanego świata.
        • antymenel.1 Re: A kogo naśladują banderowcy??? 31.01.15, 21:18
          "[...] uważam że jeżeli były jakieś popełnione zbrodnie, to na pewno trzeba wybaczyć i zrobić to otwarcie i szczerze" - powiedział w rozmowie na antenie RMF FM Andrij Deszczyca, ambasador Ukrainy w Polsce.
          Powiedziałbym,że to nawet smieszne.Wątpliwości ukraińskiego ambasadora czy były JAKIEŚ zbrodnie jest rzeczywiście zabawne i świadczy o jednym:
          nacjonalizm ukraiński niczego się nie nauczył,niczego nie zrozumiał i niczego nie zrozumie.
          Szkoda czasu na nich.
          Wypociny Tutejszego są zabawne.Jeżeli ktoś porównuje bestialskie wymordowanie przeszło 100 tysięcy niewinnych,bezbronnych kobiet,dzieci i starców z zajęciem Zaolzia podstepnie zwłaszczonego przez Czechów 20 lat wcześniej to znaczy,że jest idiotą.Pomijam już fakt,że na Zaolziu nikogo nie mordowano czego o wyczynach banderowców powiedzieć się nie da.
          • Gość: Tutejszy Szukanie przyjaciół rachunkiem krzywd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.15, 21:44
            Tak się składa,ze wszyscy ale to wszyscy nasi sąsiedzi są mniej lub więcej z nami skłoceni.Może nie oficjalnie.Wszyscy ale to wszyscy nas lekceważą i traktują niezbyt sympatycznie.

            Rosjanie.Ostatnie 300 lat polewają nas większym lub mniejszym strumieniem ciepłego moczu.
            Litwini oficjalnie traktują nas jak wroga i wcale się z tym nie kryją.
            Białorusini.Podobnie traktują nas jak Rosjanie.
            Ukrańcy patrzą na nas ale widzą Niemcy i dalej zachód.Jesteśmy dla nich w chwili obecnej tylko użyteczni
            Słowacy mają nas tak daleko,że nawet się o nas nie wypowiadają.
            Czesi doskonale pamiętają i gardzą nami
            Niemcy .Ci to dopiero mają nas w dalekim poważaniu.Tępili nas jak wszy. A teraz nawet włażenie w d... i naszą wrodzoną uniżoność potrafią dobrze wykorzystać.
            Pytanie tylko a gdzie nasi przyjaciele.Obawiam się,że takich nie mamy.
            A może się mylę.
            • privus Przyjaciół nie szuka się rzucaniem kamieni 01.02.15, 13:51
              Nas to nie znaczy was! Nie podszywaj się więc pod kogoś, kim nie jesteś.
              Z Ukraińców Rosjanie robią młynek od powstania Chmielnickiego zatykając tym produktem wszystkie swoje dziury. W sumie stanowiliście od tego czasu rosyjską V kolumnę. Resentymenty historii relacji ukraińsko-rumuńskich zakończyć musiał w lutym 2009 roku dopiero Międzynarodowy Trybunał w Hadze. Zajęcie Lwowa przez ZSRR było rewolwerem wymierzonym w Budapeszt i Wiedeń jako gwarancja utrzymania rosyjskich wpływów w tej części Europy przy pomocy Ukraińców. Kolejne pretensje Ukraińców do terytoriów Słowacji, Węgier (o których nasze media milczą) i Polski stawiają pod znakiem zapytania sens włączania podszytej banderyzmem Ukrainy do UE.

              A co do Śląska Cieszyńskiego, gdybyś się faktycznie uczył z historii a nie ukraińskich bajek, tego tematu nie podnosił byś w ogóle. O reszcie też masz takie same pojęcie wspierane jedynie ukraińskimi mirażami.
          • privus Lider banderowców: ludobójstwo na Wołyniu to bredn 01.02.15, 14:20
            www.rp.pl/artykul/1083009.html
            Gdyby tego było mało, to jeszcze stwierdza, że: Miejsce Ukrainy nie jest w Unii, to byłoby sprzeczne z ideą państwa narodowego. Jak na uzasadnienie wołania do Unii Europejskiej o pomoc, stwierdzenie to przekreśla Ukrainę jako państwo zdolne do współegzystencji w cywilizowanym świecie.
            • antymenel.1 Re: Lider banderowców: ludobójstwo na Wołyniu to 01.02.15, 16:12
              Ukraina to niestety państwo upadłe.Będą tak wegetowali latami aż ich Rosja wessie.Nie jest to dla nas rozwiązanie dobre ale patrząc na to co się dzieje i będąc realistą nie można się spodziewać niczego innego.
              • Gość: mk Re: Lider banderowców: ludobójstwo na Wołyniu to IP: *.adsl.inetia.pl 25.08.15, 03:22
                Niestety.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka