Gość: Krzysiek IP: *.nss.udel.edu 01.06.04, 22:33 Habilitacja powinna byc zniesiona. Hamuje to rozwoj polskiej nauki. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: antybubel Re: Rektorzy i nie tylko IP: 62.233.192.* 02.06.04, 05:26 Projekt poselski i prezydencki są poprostu bublami . Umacniają dotychczasowe osiągnięcia i nie wprowadzają konkurencji na rynku nauki nie wspominając o płaszczyźnie naukowej w UE. Wprowadzenie dożywotnich tytułów profesorskich powoduje włączanie w wielu przypadkach hamulców w nauce. Po przygotowaniu habilitacji 80% siada na laurach i ogranicza się do robienia kasy. Należy zlikwidować habilitacje co jest wzorem przeżytku komunistycznego od którego minenci nauki tak się odcinają , a wzorem normalnej Europy i USA wprowadzić stanowisko profesora.Podwyższyc poprzeczkę w uzyskiwaniu tytułów doktorskich poprzez stworzenie kompetentnych komisji przed którymi bronione są doktoraty, a prawa do zasiadnia w nich powinni mieć osoby tylko z danej specjalności. Nauka też jest ograniczana czasowo skracanie okresu studiów co prowadzi do wypaczeń i pobieżnośći. Kadencyjność władz uczelni powinna wynosić minimum 5 lat bo hasło i ty możesz zostać rektorem (kadencyjność 3 lata) powinna być zlikwidowana. Za wyniki finansowe wydziału materialnie powinna odpowiadać Rada Wydziału, a uczelni Senat.W dziedzinach technicznych bez posiadania uprawnień budowlanych lub projektowych nie można by było zajmować stanowiska profesora . Odpowiedz Link Zgłoś
being28 Re: Rektorzy i nie tylko 02.06.04, 16:27 Czesto prof uczy tylko zeby miec tytul. Dwa wyklady w tygodniu, jakies zebranko, caly pokoik dla siebie, pierdzenie w stoleczek. Czasami tez praca/biznesik, a na zajeciach odwalanie tematow z ksiazki (ksiazka najczesciej samego profa, najlepiej zeby wszyscy kupili, kazda zlotowka w portfelu sie przeciez liczy), na examie asystent, sprawdzi tez asystent... A doktorantow i asystentow to szukaja na ogloszeniach. I najczesciej najwieksze ofermy tam ida:( A potem pokoik, wykladzik, na cwiczenich jedna zadanko walkowane przez cale zycie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sonar Re: Rektorzy i nie tylko IP: 213.25.8.* 03.06.04, 11:51 Zgadzam sie w pelni. Takie samo zdanie wyrazilem przy artykule o doktorantach. Po prostu rzygac sie chce od tego kontredansa, ktorego tanczy sie po kolana w wazelinie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szwadron Re: Rektorzy krytykują projekt ustawy o szkołach IP: 5.5R2D* / *.pg.com 02.06.04, 09:59 a nikt sie nie zajaknol o konstytucyjnej bezplatnej nauce. moze by tak zlikwidowac fikcje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janusz likwidacja fikcji bezpłatnej nauki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.04, 14:32 Tak z czystej ciekawości, kogo gość portalu "szwadron" widziałby w roli likwidującego fikcję istnienia bezpłatnej nauki ? Jest taki samobójca ? Odpowiedz Link Zgłoś
midar1 projekt ustawy o szkołach 02.06.04, 19:12 Przydałoby się żeby ustawa była napisana sensownym językiem. Punkty, które mają związek z zaliczeniem przedmiotu, a nie pożyczką, nie powinny się więc nazywać kredytowymi (nie należy traktować języka polskiego, jak podrzędny dialekt angielskiego). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw krytyka rektorskiego projektu ustawy IP: *.autocom.pl 05.06.04, 08:38 Patologiczna ustawa Opracowany tzw. prezydencki projekt ustawy o szkolnictwie wyższym w dużym stopniu petryfikuje obecny kuriozalny system nauki i edukacji w Polsce. Z samej istoty jest on niezgodny z tzw. kartą bolonską wbrew twierdzeniom zespolu prezydenckiego, że powstaje dlatego, aby spelnić wymagania karty bolonskiej. Karta zaklada niezależność moralną i intelektualną uniwersytetu od władzy politycznej. Z projektem prezydenckim jest dokładnie inaczej. Projekt nie znosi wieloetatowości, gdyż dwa etaty to też wiele!!! Uzależnienie wieloetatowości od woli rektora wzmacnia i tak silne kryterium lojalności pracownika w stosunku do trzymających władzę na uczelniach. Nieposłuszni, niewygodni będą dyscyplinowani karą jednoetatowości. Ustawa nie likwiduje też bezetatowości niewygodnych dla władz uczelni doktorów i zapewnia profesorom dożywotnie etaty i przywileje bez wykazywania się aktywnością naukową i osiągnięciami edukacyjnymi. Ustawa zachowuje system stopni i tytułów swoisty dla tzw. nauki polskiej, odbiegający od standardów europejskich, w tym kuriozalny tytuł profesora belwederskiego czy raczej namiestnikowskiego. W ustawie nie ma mowy o wprowadzeniu instytucji mediatora akademickiego na wzór uniwersytetów w pełni europejskich, stąd jedynym sprawiedliwym ma być rektor, mający do swojej dyspozycji i tak wiele środków, aby dyscyplinować czy wręcz usuwać niewygodnych dla siebie pracowników. Ustawa jest zarazem przyjazna dla mobbingu, któremu pracodawca zgodnie z nowym kodeksem pracy winien przeciwdziałać, a nie stwarzać przyjazny klimat. Wewnętrzna sprzeczność stanowionego prawa nie jest u nas wyjątkiem, lecz regułą, co projekt ustawy prezydenckiej potwierdza. Ustawa zakłada też nierówność w zatrudnianiu obywateli polskich i zagranicznych w uczelniach, co nawiązuje do zasady Mrożka "Polak też Murzyn, tyle że biały". Ustawa jest niezgodna z Konstytucją III RP i tak łamaną obecnie na uczelniach, więc w przypadku jej przyjęcia przez Sejm będzie można ją zaskarżyć do Trybunału Konstytucyjnego, a także do Trybunału Europejskiego. Niestety, media jednostronnie i bałamutnie informują społeczeństwo o projekcie ustawy, blokując głosy wyrażające poglądy inne od oficjalnych. JÓZEF WIECZOREK Dziennik Polski 16.02.2004 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Jak Ziejka mówi to Ziejka mówi IP: *.chello.pl 05.06.04, 10:01 > projekt ustawy nie uwzględnia zmian, jakie zaszły na kontynencie > europejskim. - Nie ma w nim zapisów odnośnie Europejskiej Przestrzeni > Szkolnictwa Wyższego - mówi rektor Ziejka. Ziejka mówi o duperelach, jakichś przelicznikach, którymi mogą się zajmować sekretarki, które będą ważne według szacunków Komisji Europejskiej dla drobnego ułamka studentów (szacuje się, że nie więcej niż 10% studentów będzie się przenosić w trakcie studiów), a nie o istocie problemu. W europejskiej przestrzeni naukowej liczy się dorobek naukowy przy awansowaniu, a nie gnioty publikowane w kilku egzemplarzach w wydawnictwach uczelnianych, lizusostwo i zależność od układów. W europejskiej przestrzeni, szczególnie w jej sercu - Niemczech - od habilitacji już się odeszło. To przy czym Ziejka się upiera charakteryzuje Stalinowską Przestrzeń Szkolnictwa Wyższego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej P.S. IP: *.chello.pl 05.06.04, 10:26 A po tym nieformalnym zgromadzeniu rektorów (zresztą chyba skłóconym z większością uczelni prywatnych; to swoją drogą jest bezczelność odmawiać innym akademickości) niczego pozytywnego nie należało się spodziewać. To urzędnicy, sam szczyt establishmentu w nauce, przedstawiciele wybrani przez profesorów, żeby jak najlepiej dbać o ich interesy, a przede wszystkim zachować status quo. Oni się kontaktują tylko z zaprzyjaźnionymi profesorami, ministrami i posłami, ewentualnie zagranicznymi delegacjami oficjalnymi. Żyją we własnym świecie, nic nie wiedzą o tym, co się dzieje na uczelniach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw ustawa zalezności intelektualnej i moralnej IP: *.autocom.pl 05.06.04, 13:45 Zależność intelektualna i moralna od władzy politycznej dzięki prezydenckiemu projektowi ustawy lansowanemu przez rektorow będzie wpisana w system nauki edukacji jak to ma miejsce i do tej pory. Po przyjęciu ustawy nadal prezydent będzie nadawał kuriozalny i nieznany w krajach europejskich tytuł profesora belwederskiego czy raczej obecnie namiestnikowskiego. Nadal komisja umocowana przy premierze będzie czuwała nad licznymi stopniami i tytułami. Lojalność w stosunku do trzymających władzę na czelniach jest jednym z najważniejszych "osiągnięć" tej ustawy rzekomo likwidującej wieloetatowość, gdy tymczasem wieloetatowość ma być zachowana ale tylko dla lojalnych w stosunku do rektorów!!! - często zresztą wieloetatowców. Ustawa nie likwiduje bezetatowości niewygodnych dla rektorów aktywnych naukowo doktorów i nie stwarza przyjaznego klimatu do powrotów doktorów pracujących obecnie w zagranicznych ośrodkach naukowych. Odpowiedz Link Zgłoś
khmara HAMULCOWI POLSKIEJ NAUKI 05.06.04, 15:16 Czy nikt nie widzi, że tzw. projekt prezydencki jest bublem, którego nikt poza rektorami nie chce? Że ten projekt jest restrykcyjny wobec szeregowych pracowników nauki, jednocześnie konserwując i zwiększając przywileje wąskiej grupki uprzywilejowanych? Że tytuł profesora jest i nadal będzie nadawany dożywotnio na podstawie PRZESZŁYCH osiągnięć, co w praktyce oznacza, że posiadacz tytułu ma prawo do wynagrodzenia przy minimalnych obowiązkach dydaktycznych i jest praktycznie ZWOLNIONY z obowiązku pracy naukowej? Że ta ustawa nie zwiększy konkurencyjności polskiej nauki, ale jest hamulcem dla jej dalszego rozwoju? Otwarte Forum Akademickie forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11247023 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw Polemika z Ziejką IP: *.autocom.pl 05.06.04, 16:17 KONIEC Z FIKCJĄ W NAUCE Wywiad z rektorem UJ, Franciszkiem Ziejką, ("Przegląd" nr 41) - "Koniec fikcyjnych uczelni" nie może zostać pominięty milczeniem. Obywatelowi należy się niezależne, alternatywne spojrzenie na to, co się dzieje na uczelniach, w tym na uczelni kierowanej przez rektora F. Ziejkę. Na ogół media o tym informują bardzo wybiórczo, stąd obraz nauki i edukacji w Polsce jest niepełny. Bardziej zbliżony do prawdy obraz można uzyskać, śledząc liczne dyskusje na forach internetowych, również dyskusję, jaka się wywiązała po wywiadzie z rektorem. W wywiadzie poruszono kilka zasadniczych tematów: nowa ustawa o szkolnictwie wyższym, wieloetatowość nauczycieli akademickich (głównie profesorów), etyka na uczelniach. Spójrzmy na nie innym okiem. F. Ziejka nazywa projekt nowej ustawy o szkolnictwie wyższym przygotowany przez NSZZ "Solidarność" absurdalnym i argumentuje, że "Polski nie stać na obniżanie wymagań naukowych", ale przecież tzw. prezydencki projekt ustawy o szkolnictwie wyższym prowadzi właśnie do obniżenia wymagań naukowych. Zakłada on mianowicie, że mimo wejścia Polski do Unii Europejskiej, za czym głosowała większość społeczeństwa, nauka w Polsce będzie nadal kompatybilna z nauką białoruską, ukraińską, mołdawską, ale nie ze standardami nauki w USA czy w krajach unijnych. Jeden z twórców tej ustawy, prof. Jerzy Dembczyński, jasno wyrażał się na łamach "Forum Akademickiego" (nr 7-8, 2003) o innych propozycjach ustawy, które zakładały włączenie polskiego systemu nauki i edukacji do systemu światowego: "Myślę, że takie rozwiązanie jest nie do przyjęcia przez środowisko naukowe. To jedna z kolejnych prób przeniesienia na grunt polski rozwiązań funkcjonujących w Stanach Zjednoczonych czy w Europie Zachodniej". A Ziejka mówi: "W związku z procesem bolońskim, a więc tworzeniem jednej przestrzeni dydaktycznej i naukowej w Europie, przygotowanie ustawy jest konieczne". Z ustawy jednak jasno wynika: - że mamy się znaleźć poza przestrzenią dydaktyczną i naukową Europy, - że próby przeniesienia na grunt polski rozwiązań funkcjonujących w Stanach Zjednoczonych czy w Europie Zachodniej nie są dla Polski, - że ma być właśnie inaczej. To wprowadzanie w błąd społeczeństwa i straszna hipokryzja. Kto tu głosuje za obniżeniem wymagań? Polska jest potęgą habilitacyjną czy profesorską, ale mizerią naukową i tak, zdaje się, ma pozostać na dziesiątki lat w ramach deklarowanego podwyższania wymagań naukowych. W Polsce mamy i mieć mamy profesorów belwederskich, mimo że nikt w świecie nie słyszał np. o profesorach białodomowych czy elizejskich, bo w świecie o tym, kto jest czy nie jest profesorem, decyduje uczelnia, a nie polityk. To samo dotyczy komisji do spraw stopnia i tytułu naukowego, która od czasów stalinowskich umocowana jest przy premierze. Rektor twierdzi, że na UJ nie ma polityki. Co to ma wspólnego z prawdą, skoro w polskim systemie nauki i edukacji polityka jest wszechobecna i dotyczy wszystkich uczelni, bo jest to wszechobecność systemowa, wpisana w prawo? W Karcie Bolońskiej (Bolonia, 18 września 1988 r.) czytamy "jego (tj. uniwersytetu) dzialalność naukowa i dydaktyczna musi być moralnie i intelektualnie niezależna od władzy politycznej i ekonomicznej". Jak się ma dzialalność prezydenckiego zespołu do Karty Bolońskiej? Jak się do karty ma mianowanie i ew. odwoływanie profesorów przez prezydenta RP? Jak się ma do Karty Bolońskiej istnienie komisji do spraw stopnia i tytułu umocowanej przy premierze? Dlaczego Karta Bolońska podpisana przez polskich rektorów jest łamana, a polskie społeczeństwo cynicznie okłamywane? Kartę Bolońską kończy zobowiązanie rektorów: "My, niżej podpisani rektorzy, w imieniu naszych uniwersytetów, zobowiązujemy się uczynić wszystko, co w naszej mocy, by nakłonić poszczególne państwa oraz odpowiednie organizacje ponadnarodowe do kształtowania swej polityki według wskazań tej Wielkiej Karty, wyrażającej jednomyślną wolę uniwersytetów, którą niniejszym deklarujemy i oświadczamy". Jasno widać, że rektorzy polskich uniwersytetów nie tylko, że nie nakłaniają władz RP do poczynań zgodnych z Kartą Bolonską, lecz razem z władzami pracują nad jej nieprzestrzeganiem. Senat UJ specjalną uchwałą nr 12/V/2003 z 28 maja 2003 r. przekazał podziękowania prezydentowi RP za pracę nad nową ustawą, nad którą prezydent nie powinien w ogóle pracować! Zgodnie z Kartą Bolońską, projekt ustawy winien być niezależny moralnie i intelektualnie od prezydenta. Nigdzie nie jest tak, żeby doktor zostawał zaraz profesorem i nikt tego w Polsce nie proponuje, co twierdzi F. Ziejka. Profesor to ma być stanowisko i tylko na uczelni. Tak jak w wielu innych krajach, zgodnie z projektem "Solidarności", doktor może zostać profesorem na uczelni nie automatycznie, lecz w przypadku posiadania dużego dorobku naukowego i edukacyjnego doświadczenia i wygrania rzeczywistego konkursu na obsadzenie stanowiska profesora pomocniczego, nadzwyczajnego czy zwyczajnego. Profesor - to ma byc stanowisko, a nie tytuł. Żeby zostać na stałym etacie profesora na uczelni zachodniej, trzeba się wykazać ogromnym dorobkiem naukowym. Tak u nas nie jest i ma nie być. Na dożywotnie stanowiska profesorów zatrudniane są często miernoty nieaktywne naukowo, zapisujące sobie niekiedy na swoje konto dorobek rzekomo nierozwiniętych doktorów. Organizowane pseudokonkursy na etaty uczelniane dostosowane są do poziomu intelektualnego i moralnego tego, kto ma ten konkurs wygrać według wcześniejszych ustaleń. Taka jest reguła. Kryteria genetyczno-towarzyskie przeważają w tych "konkursach" nad kryteriami merytorycznymi. Jeśli profesor wytnie wszelkich potencjalnych konkurentów niecnymi nierzadko metodami, to do końca żywota ma byt zapewniony nie tylko na swojej uczelni, ale na wielu innych. Pokrętnie w mediach przedstawiany jest problem wieloetatowości nauczycieli akademickich, glównie profesorów. Obywatel winien też wiedzieć, że uchwały Senatu UJ nie likwidują wieloetatowości jako takiej, a tylko wieloetatowość "krakowską", i to nie do końca. Nie będąc w sprzeczności z uchwalą UJ, można pracować zarówno na UJ, jak i na innych etatach, np. w Kielcach, Tarnowie, Warszawie i gdzie indziej, byle nie w Krakowie bez zgody rektora. Nie należy dezinformować społeczeństwa, że to jest walka z wieloetatowością, bo to jest tylko walka z bezpośrednią, bliską konkurencją. Nie likwiduje to lipy naukowej i edukacyjnej serwowanej przez "profesorów" na n- tej liczbie etatów. Bezzasadne są także częste twierdzenia, że poziom kształcenia na uczelni jest uzależniony od liczby profesorów. Kto przeprowadził takie badania, które by taki pogląd uzasadniały? Gdzie można znaleźć wyniki tych badań? Bardzo często zdecydowanie lepsze wyniki nauczania i formowania kadry naukowej mieli doktorzy, ale to kontrastowało z miernością profesorów, więc takich doktorów profesorowie się pozbywają, by ten kontrast zlikwidować. Uczelnia rektora Ziejki może być tego przykładem. Na uczelniach zachodnich można być dożywotnio doktorem, jeśli się jest aktywnym naukowo i dobrym dydaktycznie. U nas dożywotnio na etatach mogą być profesorowie, także ci którzy nie są aktywni naukowo i nierzadko bardzo mierni edukacyjnie. Taki jest bowiem u nas system i tak ma być w nowej ustawie. Najwyżej się ceni tych, którzy od studenta do profesora, a nawet do rektora, tak jak rektor Ziejka, wszystkie szczeble tzw. kariery naukowej przeszli na tej samej uczelni. I to ma być poziom! W USA jest calkiem odmiennie. Trzeba wyjśc poza swoją Alma Mater. Ale do takiego poziomu my się nie zniżymy (sic!). Amerykańscy doktorzy niech sobie otrzymują Nagrody Nobla, a my będziemy mieć profesorów doktorów habilitowanych nauki polskiej. Jeśli do rankingów poziomu nauki włączymy kryterium "habilitacyjne", to i tak jesteśmy górą! W Ameryce nie ma bowiem ha Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Czego boją się rektorzy? 05.06.04, 20:32 Poselski projekt ustawy: 1. znosi habilitację 2. znosi Centralną Komisję do Spraw Tytułu i Stopni Naukowych 3. pozwala zatrudnić osobę z doktoratem na stanowisku profesora 4. stawia wyższe wymagania pracom doktorskim i ich promotorom 5. nakazuje wylać z pracy osobę, która dopuściła się fałszerstwa naukowego Przynajmniej wiadomo, czego boją się rektorzy. Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Propozycja 05.06.04, 23:16 Ja mam propozycję. Niech ten Sejm się odp*** od nauki, a za rok będziemy mieć nowy parlament i NOWYCH REKTORÓW!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itakdalej Ich Magnificencje potrafią kłamać jak Lepper IP: *.chello.pl 05.06.04, 23:43 > Przewodniczący (KRASP, tzn. Rektor UJ prof. zw. tyt. dr hab. Ziejka) > krytykuje (...) pomysł nie rozróżniania studiów > na licencjackie, magisterskie i doktorskie. Projekt ustawy: "PRAWO O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM" zgłoszony przez 37 posłów, Art. 94 (Dział III, Rozdz. 1): 1. Uczelnie prowadzą studia wielostopniowe, które obejmują: 1) studia podstawowe, kończące się nadaniem stopnia licencjata, inżyniera lub równorzędnego, 2) studia magisterskie dla absolwentów studiów podstawowych, kończące się nadaniem stopnia magistra, magistra inżyniera, lekarza lub równorzędnego, 3) studia doktoranckie dla absolwentów studiów magisterskich, kończące się przewodem doktorskim i nadaniem stopnia doktora. 2. Uczelnie mogą prowadzić także jednolite studia magisterskie. Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Stare profesorskie sposoby 06.06.04, 08:27 Ziejka stosuje sprawdzony profesorski sposób rozprawienia się z poglądami innymi niż własne - ośmieszyć, posługując się całą mocą autorytetu. A że przy okazji przeinacza się fakty? Tym gorzej dla faktów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw Stary system w nowych szatach IP: *.autocom.pl 06.06.04, 14:42 O prezydenckim projekcie ustawy o szkolnictwie wyższym Reforma edukacji 'od przedszkola do doktora' została zahamowana, bo reforma ta nie miała głowy. Zreformowano przedszkola i nieco szkoły 'niższe', a szkoły wyższe pozostały skansenami nie do końca upadłego systemu socjalistycznego. Kształceni w skansenach PRL nauczyciele nie stali się motorniczymi, lecz są hamulcowymi reform. Wyższe uczelnie kształcą już masowo doktorów, ale tych nie wchłaniają ani szkoły wyższe, ani upadający przemysł, ani szkoły 'niższe'. Doktor, nawet z dużymi osiągnięciami dydaktycznymi na uczelni, nie ma na ogół szans na zatrudnienie w liceum czy gimnazjum, gdyż stanowiłby konkurencję dla niekreatywnego zespołu takiej szkoły. Nawet gdyby wygrał konkurs na takiego nauczyciela to musiałby przejść przez staż, np. u słabego swojego wychowanka, który może być już mianowanym, a może i dyplomowanym nauczycielem. Taki jest kuriozalny system promujący mniejsze kwalifikacje i brak kreatywności. Żadna z dotychczasowych ustaw tego nie znosi, bo ustawy są cząstkowe i nie uwzględniają interesu całego społeczeństwa a tylko interes jakiejś grupy, która ma siłę przeforsować korzystną dla siebie ustawę. Tak też jest z ustawą o szkolnictwie wyższym, której projekt przygotowywany jest przez zespół prezydencki. Ten projekt nazwano też profesorskim bo przygotowywany jest przez profesorów i zabezpiecza dobrze ich interesy. Józef Wieczorek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw Skazani na peryferia IP: *.autocom.pl 06.06.04, 14:43 Skazani na peryferia Profesorowie argumentują, że taka ustawa jest potrzebna aby być w zgodzie z tworzeniem jednej przestrzeni dydaktycznej i naukowej w Europie co zapisano w tzw. Karcie Bolońskiej sformułowanej i podpisywanej przez rektorów uczelni europejskich. Jednakże projekt prezydencki nie jest zgodny z Kartą Bolońską. Gdy zostanie wdrożony, nie znajdziemy się w przestrzeni europejskiej, a co najwyżej - na jej peryferiach. Nowa ustawa nie zajmuje się kompleksowo zmianami w nauce i edukacji. Stanowi dostosowanie do już istniejących rozwišzań mających swe korzenie w PRL, jak np. piramidalnie rozbudowany system stopni i tytułów naukowych (w tym profesora belwederskiego - kuriozum na skalę światową). Odnosi się wrażenie, że chodzi o przebranie starego systemu w nowe szaty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw Potęga habilitacyjna, mizeria naukowa IP: *.autocom.pl 06.06.04, 14:44 Potęga habilitacyjna, mizeria naukowa Polska jest potęgą habilitacyjną ale mizerią naukową i tak może pozostać na lata. Wielu profesorów protestuje przeciwko uproszczeniu awansu naukowego na wzór amerykański przypominając konsekwencje politycznie uwarunkowanych awansów po 1968 r. ('docenci marcowi'). Ale politycznie uwarunkowane awanse miały miejsce i po roku 1989 r. a zdarzają się także obecnie. Wymóg habilitacji wcale nie zamknął miernotom drogi do awansów. Profesorowie habilitowani mają trudności z wykrywaniem plagiatów, z formowaniem nowej kadry naukowej, prowadzeniem dydaktyki na wysokim poziomie, a zwykli doktorzy nie mieli z taką działalnością większych problemów, poza problem nienawiści ze strony 'profesorów'. Jakoś dziwnie wielu 'uczonych inaczej ' robi tzw. habilitacje nie wtedy gdy pracują na uczelniach, lecz wtedy gdy pracują na ministerialnych czy pokrewnych stanowiskach. Ciekawe, że dopiero po przejściu do polityki znaleźli czas na prace naukową. Mierni naukowo, ale dobrze umocowani politycznie i towarzysko, bez problemów się habilitują. Mamy wielu profesorów po habilitacjach w Akademiach Nauk Społecznych (przy KC PZPR), mamy profesorów po habilitacjach w Moskwie, Mińsku, Kijowie, w NRD, bo tam jest (lub był) system z naszym kompatybilny. Absolwenci i doktorzy Harvardu czy innych renomowanych uczelni mają natomiast problemy nie tylko z awansem, ale w ogóle z zatrudnieniem w polskim systemie nauki i edukacji. Podobnie jest z niezależnymi naukowcami rodzimego chowu. Przegrywają ustawione konkursy na obsadzanie etatów uczelnianych. Jeśli przetarg gospodarczy jest ustawiony to istnieje szansa, że opozycja polityczna taki przetarg zakwestionuje, a media opiszą. A czy ktoś czytał o ustawionych konkursach na uczelniach? O ustawionych konkursach na wygrywanie projektów badawczych - grantów KBN? A to jest standard w tradycji nauki polskiej. Chyba dlatego media o tym nie piszą i wszyscy uważają, że tak winno być. Projekt nowej ustawy prezydenckiej tego tematu nie podejmuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw Generałami nie liczy się armii IP: *.autocom.pl 06.06.04, 14:45 Generałami nie liczy się armii Europa otwiera się na USA, gdzie nauka nie jest umocowana politycznie, a jej cel stanowi nie uzyskiwanie stopni i tytułów, tylko osiąganie nowych wyników. W USA habilitacji nie ma, a nauka jest na światowym poziomie. U nas uczony po habilitacji często zawodowo się wypala - tacy ludzie do emerytury nie są już w stanie nic zrobić. Nierzadko zajmują się tylko obroną zajmowanych pozycji i niszczą potencjalną konkurencję, zamiast tworzyć aktywne naukowo zespoły badawcze. W krajach gdzie naukę uprawia się na serio, prowadzi się najczęściej badania zespołowe. U nas priorytetem jest zdobywanie licznych stopni i tytułów, a te trzeba zdobywać w samotności, jak ostatnio słyszałem (na rozprawie sądowej!) od profesora doktora habilitowanego, który wyraźnie oddzielał proces prowadzenia badań naukowych (w zespołach) od procesu awansu naukowego (praca w samotności). I w tym miał rację, bo tak u nas jest. Albo się uprawia naukę, albo się zdobywa stopnie. I tak ma pozostać !? Stopnie i tytuły są celem nauki polskiej. Jeśli tego się nie zmieni, nic się nie zmieni. Nie można rozwoju nauki mierzyć tylko wzrastajšcą krzywą utytułowanych, co bardzo lubią biurokraci. Niestety, u nas rozwój nauki tak się mierzy. Po wprowadzeniu prezydenckiego projektu ustawy nauka w Polsce będzie nadal bardziej kompatybilna z nauką białoruską czy ukraińską niż z tą uprawianą w krajach Unii Europejskiej. Po habilitacje najlepiej będzie nadal jeździć za Bug, bo zza Odry, czy zza oceanu nic podobnego nie uda się przywieźć. W prezydenckiej ustawie od ilości profesorów uzależniony jest podział szkół na akademickie i nie-akademickie. Uczelnie między sobą się różnią - i to znacznie. Podział jest konieczny, ale czy kryteria podziału są zasadne? Czy rzeczywiście poziom nauczania w uczelni jest uzależniony od ilości profesorów? Czy siła armii uzależniona jest od ilości, często kiepskich, generałów? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw Po co nam doktorzy IP: *.autocom.pl 06.06.04, 14:45 Po co nam doktorzy W Polsce masowo kształci się doktorów. Ale jaka z nich korzyść? Dlaczego kształceni w takich ilościach doktorzy nie stanowią podstawowej kadry nowych uczelni niepaństwowych ? Wielu z nich nie może znaleźć pracy. W czym problem ? Czy profesorowie nie biorą na serio doktorów, których sami wypromowali bo wiedzą, że oni się do niczego nie nadają, czy też doktorzy są tak dobrzy, że obawiają się ich konkurencji ? Brak badań w tej materii, więc trudno opowiedzieć na to pytanie. Za granicami doktorzy nadal się kształcą - w różnych zespołach, na różnych uczelniach. Jeśli publikują w dobrych czasopismach, biorą udział w kształceniu kadry, mogą walczyć o etaty na uczelniach. Do konkursów staje i 100, a nawet więcej doktorów. Wygrywa najczęściej najlepszy. U nas do konkursu staje na ogół jedna wytypowana osoba, reguły konkursu są dostosowane do jej kwalifikacji, i z góry wiadomo, że jest to osoba najlepsza. Często jest to krewny któregoś z pracowników uczelni, bo u nas kryteria genetyczne dominują nad merytorycznymi. Do takich doktorów kadra uczelni nie ma zaufania, ale nie ma też siły ani chęci wyjścia poza ten zamknięty krąg. Dopiero mianowani przez prezydenta nie- magistra profesorowie belwederscy są u nas kadrą cenioną bo pochodzącą z namaszczenia pozauczelnianego. Prezydencki projekt ustawy o szkolnictwie wyższym ten stan petryfikuje bo inaczej do głosu by mogli dojść niesformatowani doktorzy i rozpędzić ten cały cyrk. Józef Wieczorek Opublikowane w: Gazeta Polska, 21 stycznia 2004 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zainteresowany a gdzie Noble ? IP: *.autocom.pl 06.06.04, 16:14 Mamy nauke polską, wrocławską, bydgoską ( i inne nauki miejskie i podmiejskie ) mamy też polskie noble przyznawane przez Funadację Nauki Polskiej i Zachodniopomorskie Noble (nagroda przyznawana przez Zachodniopomorski Klub Liderów Nauki od 2001 r.) Kiedy będziemy mieć naukę jako taką i noble jako takie a nie tylko takie jakie mamy ? Czy ta ustawa coś zmieni w tym zakresie ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zainteresowany Czy ktoś zna te 12 zarzutow ? IP: *.autocom.pl 07.06.04, 09:01 'Rektorzy obradującej w Olsztynie Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich przygotowali już w tej sprawie protest, który przekażą posłom oraz najważniejszym organom w państwie. Zarzuty przedstawili w 12 punktach.' Czy ktoś zna te 12 zarzutow ? Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: Czy ktoś zna te 12 zarzutow ? 07.06.04, 19:48 Zarzuty są ściśle tajne - w dokumentach KRASP ich nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Rektorzy i Oleksy o ustawie IP: *.autocom.pl 08.06.04, 08:52 forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=410 Rektorzy krakowskich uczelni spotkali się z marszałkiem Sejmu Józefem Oleksym Rektorzy krakowskich uczelni zaapelowali do marszałka Sejmu Józefa Oleksego o przyspieszenie prac nad ustawą o szkolnictwie wyższym. - Jeżeli projekt ustawy przepadnie w Sejmie, nie można wykluczyć protestów środowiska naukowego - powiedział rektor UJ Franciszek Ziejka......... Józef Oleksy zapewnił wczoraj, że oba projekty wkrótce trafią pod obrady Sejmu. - Projekt prezydencki będzie przedmiotem obrad, gdy tylko rząd oszacuje jego konsekwencje finansowe. Możliwe, że stanie się to jeszcze w tym tygodniu - zadeklarował Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: Rektorzy i Oleksy o ustawie 08.06.04, 15:22 Projekt prezydencki będzie przedmiotem obrad? A co z projektem poselskim? Fakt, że KRASP ma jakieś tajne 12 zarzutów nie oznacza odrzucenia projektu przez Sejm. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw stanowisko w sprawie ustaw IP: *.autocom.pl 09.06.04, 08:05 Na stronie www.naukowcy.republika.pl pod adresem free.p4u.pl/f/102/n_viewtopic.php?forum=f905&dz_id=1&id=115 czyli na forum dyskusyjnym temat Debata nad ustawa o szkolnictwie wyższym jest propozycja stanowiska w sprawie projektow ustaw. Osoby zainteresowane poparciem proszone sa o kontakt jozef.wieczorek@interia.pl Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: stanowisko w sprawie ustaw 09.06.04, 18:58 Dyskusja o projektach ustaw również na forum GW: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=13227775 Odpowiedz Link Zgłoś